Dodaj do ulubionych

Jeszcze raz o Katyniu...

02.08.08, 06:10
Wlasnie obejrzalem "Katyn" Wajdy (na DVD) i, prawde mowiac, to ja tu czegos
nie rozumiem.
Nie chce przeprowadzac recenzji calego filmu, bo ani tu miejsce ani czas na
to, a poza tym kazdy odbiera przekaz kinematograficzny na swoj sposob i
wyciaga swoje wlasne wnioski, ale niezrozumialy jest dla mnie ten meczenniczy
etos polskich oficerow w niewoli.
Wydawalo mi sie, ze zolnierze i oficerowie wzieci do niewoli maja obowiazek
podjecia proby ucieczki i dotarcia do swoich, by ponownie wziac bron do reki.
Ten obowiazek jest wprawdzie niepisany - w sensie nakazu regulaminowego -
ale uswiecony tradycja i poczuciem honoru, a takze i zapisem w Konwencji
Genewskiej, gdzie ucieczka jenca wojennego nie jest traktowana jako
przestepstwo (przynajmniej teoretycznie).
Wiemy takze, ze od 1940 roku angielscy lotnicy, ktorzy zostali zestrzeleni nad
okupowana Europa, przezyli po skoku ze spadochronem i zostali wzieci do
niewoli, probowali ucieczki z obozow jencow wojennych. Fakt, ze hitlerowcy
traktowali Anglikow lepiej (albo moze nalezaloby powiedziec: w sposob mniej
barbarzynski) niz Polakow czy Rosjan i angielscy jency jednak do tych obozow
docierali w stanie mniej czy bardziej "nienaruszonym", zamiast byc sumarycznie
rozstrzelani na miejscu (chociaz to przypuszczalnie tez sie zdarzalo - pisze
"przypuszczalnie", bo nie wiem, nie mam zadnych danych, ktore by to potwierdzaly).
Niemniej, ci wlasnie jency z obozow uciekali, bywali lapani i osadzani
ponownie (zdaje sie, ze "w nagrode" wchodzilo w gre 30 dni o chlebie i
wodzie), po czym niektorzy probowali ponownej ucieczki.
Wielu tez udalo sie nawiazac kontakt z miejscowym ruchem oporu (Francja,
Holandia) albo - jesli oboz byl w odpowiednio blisko polozony Niemczech -
przekroczyc granice szwajcarska i ponownie wlaczyc sie w wysilek wojenny.
Dokladnie to samo zaczeli robic pozniej jency australijscy, kanadyjscy i
amerykanscy.
W zwiazku z tym, nasuwaja mi sie dwa wlasciwie pytania:
Po pierwsze, jak to sie stalo, ze dwudziestokilkutysieczna rzesza polskich
oficerow w Katyniu, Starobielsku, Ostaszkowie i Smolensku nie podejmowala
masowo prob ucieczki? Jestem zdania, ze gdyby probowali, to wiedzielibysmy
pewnie o kilkuset przypadkach, a przynajmniej kilkadziesiat z nich musialoby
sie udac (chociazby statystycznie rzecz biorac, raz na iles tam komus sie uda).
Dlaczego taka dziwna apatia, brak woli, jakas niezrozumiala bezradnosc -
niezrozumiala, bo przejawiana w koncu nie przez pensjonarki z dobrych domow,
tylko przez oficerow (wsrod nich wielu zawodowych) regularnej armii? Armii
znanej raczej z walecznosci, znanej z tego, ze czesciej nadstawi karku chocby
za cudza (i niekoniecznie najsluszniejsza) sprawe, niz pokaze wrogowi plecy?
Co sie z tymi ludzmi stalo? Co ich sklonilo do bezczynnego oczekiwania i na co?
A po drugie, to wlasnie to, co wynika z pierwszego: czy wogole istnieja jakies
informacje na temat ucieczek z Katynia? Czy sa jakies przekazy historyczne,
wiarygodne wspomnienia? Ktos na tym forum wie cos na ten temat?
Obserwuj wątek
    • axx611 Re: Jeszcze raz o Katyniu... 02.08.08, 16:14
      www.spplodz.pl/tygiel/10_12_2006/aktual/d05.htm
      plus "Jerzy Jochimek" wcisnac
      Prawdopodobnie nie istnieje wiele relacji z pobytu polakow w
      obozach sovieckich a wojskowych w szczegolnosci. Wiecej relacji jest
      z obozow hitlerowskich.
      Co spowodowalo ze polscy oficerowie nie wykazywali zadnej
      inicjatywy ?
      Moglo byc kilka czynnikow.
      W obozie Katyn bylo conajmniej kilka zwalczajacych sie frakcji
      politycznych powiedzmy pilsudczycy kontra narodowcy. Byc moze ze
      przyczyna niesnasek byly wygorowane ambicje polityczne a wielu byc
      moze myslalo ze Rosja bedzie formowac nowy rzad i wielu z nich
      bedzie stanowic forpoczte. Nie bylo to chyba pozbawione sensu bo
      taki numer sovieci zrobili z hitlerowskimi oficerami formujac
      nowe wojsko ze starych hitlerowcow w NRD.
      W Katyniu tak jak zawsze w obozach istniala dobra agentura soviecka.
      kablowali oczywiscie sami polacy co moze byc przykre. Zatem
      informowali kierownictwo obozu o faktach,intrpretowali wydarzenia i
      serwowali opinie a kierownictwo naprawde bylo zadowolone z tej
      postawy. Oszczedzilo to czasu a selekcja byla lepsza.
      Lokalizacja obozow byla rowniez przemyslana. Ustronne miejsca.
      Jakis "Osrodek wypoczynkowy pracownikow panstwowych" Praktyczna
      niemozliwosc nawiazania kontaktu z miejscowymi tym bardziej ze
      sovieci caly czas mowili ze sa to niemcy ktorych musi spotkac kara.
      Inne lokalizacje jak daleka polnoc czy Syberia calkowicie wykluczaja
      mozliwosc ucieczki a to ze wzgledu na teren,mroz,snieg i obfitosc
      dzikich zwierzat.Podobno obozy sovieckie roznily sie od niemieckich
      tym w niemieckich ogrodzeni byli wiezniowie a w
      sovieckich ...kierownictwo obozu. To bylo to gdje ja drugoj takoj
      strany nie znaju gdje tak charaszo dyszet czelawiek.
      Najwiekszym archiwum dotyczacym Katynia dysponuje "Instytut Hoovera"
      w USA. Osobiscie znam bylego wieznia sovieckich obozow ktory z
      takiego miejsca uciekl ale zostal przylapany na granicy z Iranem.
      Pan Jerzy Jochimek mieszka w Tampa,FL. Napisal kilka ksiazek na
      temat zycia wieznow w sovieckich obozach. Niestety jego ksiazki nie
      mogly byc opublikowane w Polsce a i obecnie ich publikacja napotyka
      jakies opory i to nawet w USA. Po prostu wszyscy udaja ze nic
      takiego nie mialo miejsca.
      Na marginesie uwaga. Bardzo malo ucieczek bylo takze z obou Oswiecim
      czy innych. Bylo tam znacznie wiecej wiezniow niz w Katyniu. Ale
      metody byly te same. Kablowali wszyscy i jak sie okazalo najwiekszym
      kablarzem byl sam byly premier Cyrankiwewicz.
      A zwalczaly sie poszczegolne frakcje.
      Rowniez nie sa znane ucieczki z typowo polskich osrodkow jak Bereza
      Kartuska czy "Osrodki czasowego odosobnienia im. Jaruzelskiego"
    • wojciech6j Re: Jeszcze raz o Katyniu... 02.08.08, 16:19
      Uciekać stamtąd to tak jak wyskoczyć ze statku na środku oceanu z nadzieją że
      się dopłynie do brzegu. Poza tym nikt chyba w najczarniejszych snach nie
      przypuszczał, że zostaną zabici strzałem w tył głowy. Gdyby to wiedzieli, pewnie
      wyskoczyli by do morza...
      • billy.the.kid Re: Jeszcze raz o Katyniu... 02.08.08, 19:26
        traktowania jeńców przez niemców-niedaleki przykład -powstanie warsz.
        18 wrzesnia armada amerykańska-jeden samolot zestrzelony/niemcy wykazują 6/jeden
        lotnik uratował się na spadochronie. NATYCHMIAST ROZSTRZELANY.
        • robin241 Re: Jeszcze raz o Katyniu... 03.08.08, 06:02
          akurat tych oficerow ktorych potem rozstrzelano przekonywano caly
          czas ze sa tymaczasowo, ze beda wyslani do Francji, aby z tamtej
          strony walczyc z Niemcami, nawe wydawano obiady pozegnalen z miesem
          i winem dla tych co "jechali do Francji" wygladalo calkiem do
          rzeczy, tyle ze wyjazd zakonczyl sie gdzies w lesie;

          szukam tez informacji na temat masowej likwidacji Polakow na Morzu
          Bialym, na barkach z rozsuwanym dnem, zwykle te barki sluzyly do
          sypania grobli ale zaladowano iles tam polskich zolnierzy wywieziono
          na morze daleko od brzegu i "wyladowano", czy ktos wie cos wiecej o
          tym?
          • acs-13 Re: robin ja syszalem a moze i czytalem ze nawet 03.08.08, 09:16
            w kosmos wysylali w rejs jednostronny...
            ty nic takiego nie slyszales ?
            zapytaj wojciecha on ci dopowie.
            • billy.the.kid Re: robin ja syszalem a moze i czytalem ze nawet 03.08.08, 09:28
              tą metodą za mao tse tunga likwidowano w chinach kobitki zajmujące się
              najstarszą profesją. tzw.putany.
    • marcowsky Re: Jeszcze raz o Katyniu... 03.08.08, 09:55
      Przeczytaj "W cieniu Katynia" Stanisława Swianiewicza,ktory opisuje min.pobyt w
      obozie w Kozielsku oraz najważniejsze-wywiezienie pod Katyń oraz niespodziewane
      dla niego zabranie go spod Katynia do Łubianki na przesłuchania.Dopiero w 1943
      dowiedział sie ze Beria uratował mu życie rozkazujac przewieżć go na Łubianke
      spod lasku katyńskiego!Fascynujaca literatura naocznego świadka
      Kozielska,Katynia,Łubianki,Butyrkow oraz łagrów.
      • billy.the.kid Re: Jeszcze raz o Katyniu... 03.08.08, 10:03
        no to ta beria taka zła nie byłą skoro RATOWAłA ZYCIE.
        • marcowsky Re: Jeszcze raz o Katyniu... 03.08.08, 10:19
          billy.the.kid napisał:

          > no to ta beria taka zła nie byłą skoro RATOWAłA ZYCIE.

          Chociaz tak sobie spekulac- gdyby nie Hitler i 22 VI 1941 to Beria by naprawił
          swój błąd i Swianiewicz by karmił kruki na Syberii nie mówiąc o tym żeby sobie
          spokojnie wyjechał z zsrr i pisał książki z pobytu w kozielskach ,katyniach
          łubiankach...
          • billy.the.kid Re: Jeszcze raz o Katyniu... 03.08.08, 10:31
            jest jednakże możliwym że ta beria miała dobre serduszko i chciała kogos uratowac.
    • windows3.1 powiedziałeś za mało 03.08.08, 10:44
      zgadzam się z Tobą całkowicie. Uważam nawet, że byłeś za mało stanowczy.

      Inercja i biernośc w obozach to tylko druga częśc tej smutnej historii. Pierwsza częśc to inercja i biernośc po 17 września, kiedy wojsko polskie na wschodzie rozlazło się w oczach i nie podjęło, poza nielicznymi wyjątkami, prób walki. Oficerowie, których wymordowali Sowieci, zapłacili życiem za swój defetyzm, naiwnośc, hamletyzowanie, kunktatorstwo, brak woli walki itd itp, żeby nie użyc najgorszego słowa na "t".

      Aż dziw, że korpus oficerski II RP, wychowywany w duchu wojowniczego antysowietyzmu, mógł okazac się niemal in corpore tak beznadziejny wobec wkraczających Sowietów. Drogo ich to kosztowało, fakt. Ale to nie powód, żeby robic z nich heroicznych męczenników.
      • marek_boa Mam pytanie! 03.08.08, 11:31
        Swego czasu(a było to baaaardzo dawno temu) czytałem wspomnienia jakiegoś
        podoficera(?!) ,który był właśnie więziony w jednym z Radzieckich obozów dla
        jeńców Polskich! Pisał on ,że z obozów tych uratowało się kilku/kilkunastu
        Polaków ...wstępując do Armii Czerwonej! Temat ten nie jest mnie bliżej znany a
        chciałbym pogłębić wiedzę! Może ktoś wie coś na ten temat?!
        -Pozdrawiam!
        • marcowsky Re: Mam pytanie! 03.08.08, 14:52
          marek_boa napisał:

          > Swego czasu(a było to baaaardzo dawno temu) czytałem wspomnienia jakiegoś
          > podoficera(?!) ,który był właśnie więziony w jednym z Radzieckich obozów dla
          > jeńców Polskich! Pisał on ,że z obozów tych uratowało się kilku/kilkunastu
          > Polaków ...wstępując do Armii Czerwonej! Temat ten nie jest mnie bliżej znany a
          > chciałbym pogłębić wiedzę! Może ktoś wie coś na ten temat?!
          > -Pozdrawiam!
          Nie wiem czy czytales np.Pamietniki Berlinga.To jest dopiero życiorys
          -legionista Piłsudskiego,obrońca Lwowa w 1920 -(dostał Virtuti Militarii),poparł
          zamach majowy,w 1939 usuniety z wojska dzialanie niezgodne z honorem żołnierza
          polskiego,więzień Starobielska,współpracownik nkwd,zgłosił chęć walki w armii
          czerwonej (przeciwko rzeszy w 1940!!!),nastepnie po 1941 w armii Andersa,odmówił
          ewakuacji do Iranu,póżniej współtwórca I awp w zsrr,lenino,nastepnie w 1944
          angażuje sie w pomoc powstaniu warszawskiemu.
          Historia nie jest czarno-biała jak chca niektorzy- jest bardzo ciekawa -na
          przykladzie nawet Berlinga.
          pl.wikipedia.org/wiki/Zygmunt_Berling
          Poniżej wyczerpujaco o jeńcach i internowanych w zsrr w 1939 i później
          pl.wikipedia.org/wiki/Je%C5%84cy_polscy_w_niewoli_radzieckiej_%28od_1939_roku%29
          • axx611 Re: Mam pytanie! 03.08.08, 15:52
            Ciekawostka moze byc fakt ze wyrok na Berlinga za zdrade podpisal
            Anders. A Anders przebywal 20 miesiecy w sovieckich
            wiezieniach,Butyrki i Lubianka. Zatem czy Anders byl na zoldzie
            NKVD? Bo z miejsca objal dowodztwo. Pozniej sie nawrocil na wiare.O
            ile sobie przypominam Berling byl zonaty trzy razy a Anders dwa.Czy
            aby malzenskie sprawy finansowe byly decydujace w jego usunieciu z
            wojska. Anders poslubil tancerke kabaretowa i byl O.K.
        • ignorant11 Re: Mam pytanie! 03.08.08, 19:05
          marek_boa napisał:

          > Swego czasu(a było to baaaardzo dawno temu) czytałem wspomnienia jakiegoś
          > podoficera(?!) ,który był właśnie więziony w jednym z Radzieckich obozów dla
          > jeńców Polskich! Pisał on ,że z obozów tych uratowało się kilku/kilkunastu
          > Polaków ...wstępując do Armii Czerwonej! Temat ten nie jest mnie bliżej znany a
          > chciałbym pogłębić wiedzę! Może ktoś wie coś na ten temat?!
          > -Pozdrawiam!


          Sława!

          Prosze dla tego sowieciarza najwieksza łaska Rosjan jest "zaszczyt" przyjecia do
          armii czerwonej...

          Przeznaczeniem Polaka wstapic do armmi czerwonej i bic sie za ojczyzne
          wszystkich partyjniaków...

          A przeznaczeniem Polski i awansem stac sie kolejna republika sowiecka...

          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
        • windows3.1 pytanie do mnie? 04.08.08, 01:01
          sprawa tzw. "willi rozkoszy" jest dośc znana. Przez tą willę wymknęło się śmierci kilkudziesięciu oficerów, co nie znaczy, że wymknęło się zgodnie z kodeksem honorowym ofiera WP.

          Co do lektury, to polecam np. S. Zwoliński, "Radziecki plan wojny prewencyjnej z Niemcami a sprawa polska (czerwiec 1940 - czerwiec 1941)", PHW 201 (2004), ss. 75-90. Ciekawy opis ewolucji od "nikagda nikakoj Polszy nie budiet" do tworzenia polskiej dywizji w ramach Armii Czerwonej (w 1940!).

          Swoją drogą ciekawe. Żeby wymknąc się śmierci czekającej w brzozowym lasku trzeba było należec do jednego z ekstremów: albo byc hołotą jak Berling, albo naukowo podbudowanym antysowieciarzem jak Swianiewicz.
          • axx611 Re: pytanie do mnie? 04.08.08, 01:56
            pl.wikipedia.org/wiki/Je%C5%84cy_polscy_w_niewoli_radzieckiej_
            (od_1939_roku)
            To w uzupelnieniu Twojego postu. Czytalem juz o tym dosc dawno i z
            tego co wiadomo to relacje tych osob znajduja sie w Instytucie
            Hoovera. Prawdopodobnie nie zostaly opublikowane z uwagi na protest
            polonii poniewaz wielu z nich osiedlilo sie w USA.
            Kryteria jakimi poslugiwali sie sovieciarze nie powinny nikogo
            dziwic bo to robia wszystkie panstwa.
            Rosja,Niemcy,USa,Francja,Anglia i inne. Takze Polska bo i obecnie
            zostaje ujawnianych wiecej dokumentow o tym jak to sie robilo.
            Zatem jak zwykle okazuje sie ze racje ma kablujacy ktory jest
            jednoczesnie kablowanym a o wszystkim wie cesarz. Honor polskiego
            zolnierza a oficera w szczegolnosci (byl juz tutaj taki post)
            niestety pozostaje tylko sloganem a szczegolnie dzisiaj kiedy nasi
            chlopcy nie walcza za ojczyzne tylko za blizej nieokreslone
            fanaberie soldateski sponsorowane prze kapital w osobie Ryska
            (przylapanego na fotce w hotelowej windzie)
            • matrek Re: pytanie do mnie? 04.08.08, 02:15
              axx611 napisał:

              > pl.wikipedia.org/wiki/Je%C5%84cy_polscy_w_niewoli_radzieckiej_
              > (od_1939_roku)


              Ten link wskazuje na brak takiego artykulu
              • axx611 Re: pytanie do mnie? 04.08.08, 05:22
                pl.wikipedia.org/wiki/Je%C5%84cy_polscy_w_niewoli_radzieckiej_
                (od_1939_roku)
                Wpisalem i sprawdzam.
                • axx611 Re: pytanie do mnie? 04.08.08, 05:46
                  pl.wikipedia.org/wiki/Je%C5%84cy_polscy_w_niewoli_radzieckiej_
                  (od_1939_roku)
                  • axx611 Re: pytanie do mnie? 05.08.08, 04:36
                    pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Je%C5%84cy_polscy_w_niewoli_radzieckiej_%28od_1939_roku%29&oldid=12242434
                    • axx611 Re: pytanie do mnie? 05.08.08, 04:38
                      Zrobilem mala kombinacje i u mnie sie odczytuje
                      Zobacz powyzej.
                      Pozdrowienia
                • axx611 Re: pytanie do mnie? 04.08.08, 05:51
                  Odnosze wrazenie ze ktos poprawia wpis i dlatego nie mozna odczytac
                  z wpisu podanego.
                  Zatem wpisz na otwarcie "willa rozkoszy katyn"
                  Pozniej otworz ten link co sie nie otwiera i byc moze ze sie
                  otworzy ale z innej strony.
                  Pierwszy raz cos takiego mi sie przytrafilo.
        • viking2 Re: Mam pytanie! 04.08.08, 04:08
          marek_boa napisał:
          > jeńców Polskich! Pisał on ,że z obozów tych uratowało się kilku/kilkunastu
          > Polaków ...wstępując do Armii Czerwonej! T

          Tez slyszalem o takich przypadkach - jeden nawet spotkalem osobiscie lata temu,
          jako 17-latek, kiedy pierwszy raz poszedlem do pracy. Wprawdzie nie chodzi o
          podoficera, tylko o nastoletniego chlopaka, syna nadlesniczego (ktorego NKWD
          rozstrzelalo prawie od razu). Reszte rodziny, czyli tego wlasnie chlopaka i
          matke, wyslano do Kazachstanu, czy gdzies w tamte rejony. Matka umarla wkrotce
          na jakies zakazenie czy cos takiego (nie wiadomo dokladnie, bo i nikt nie
          potrudzil sie z rozpoznaniem choroby ani sekcja, "ot, jeszcze jedna Polka
          umarla"). W czerwcu 1941 roku chlopak mial 16 lat, ale zawsze byl wyrosniety i
          poszedl na ochotnika do AC, klamiac, ze ma 18 lat. W rok z kawalkiem pozniej
          walczyl w obronie Stalingradu, o czym nigdy nie opowiadal na trzezwo. Z tego, co
          opowiadal po pijanemu, wcale sie nie dziwie, ze nie chcial na trzezwo...
    • wojciech6j Re: lepsze to co robil wojek mao jak wpuszczali i 03.08.08, 11:32
      Postsowiecki ekstrement.
      • billy.the.kid Re: lepsze to co robil wojek mao jak wpuszczali i 03.08.08, 17:54
        co to za wynalazek ten EKSTREMENT?
    • ignorant11 Naiwne podejscie 03.08.08, 18:44
      Sława!

      Takie podejscie jest naiwne, poniewaz ucieczki z niewoli zdarzały sie wyjatkowo
      i były wyczyczynami, godnymi podziwu, ale wyczynami, a nie jak sugeruje
      załozyciel watku sprawa rutynowa czy masowa.

      Oczywiscie te ucieczki wygladaja na łatwe na komediach( zreszta znakomitych:)) z
      Kociniakiem, czy w filmach sensacyjnych( czest0o równiez znakomitych)...

      Ale w rzeczywistosci zdarzały sie wyjatkowo.

      Warto tez wspomniec o francuskim(?) medalu za ucieczki, którego ustanowienie
      jeszcze bardziej podnosi wyjatkowy charakter ucieczek...


      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • viking2 Re: Naiwne podejscie 04.08.08, 04:18
        > Sława!
        >
        > Takie podejscie jest naiwne, poniewaz ucieczki z niewoli zdarzały sie wyjatkowo

        Masz na mysli, ze rzadziej, niz 1 z 25000 (czyli 4/1000 procenta)? Prawde mowiac
        nie wiem, bo nie znam konkretnych liczb, ale zawsze wydawalo mi sie, ze jednak
        wiecej, ze to bedzie moze pol procenta, moze jeden procent - ale zeby 4/1000?
        • ignorant11 Re: Naiwne podejscie 04.08.08, 15:16
          viking2 napisał:

          > > Sława!
          > >
          > > Takie podejscie jest naiwne, poniewaz ucieczki z niewoli zdarzały sie wyj
          > atkowo
          >
          > Masz na mysli, ze rzadziej, niz 1 z 25000 (czyli 4/1000 procenta)? Prawde mowia
          > c
          > nie wiem, bo nie znam konkretnych liczb, ale zawsze wydawalo mi sie, ze jednak
          > wiecej, ze to bedzie moze pol procenta, moze jeden procent - ale zeby 4/1000?


          Sława!

          Nie mam pojecia. Nie znam statystyk. Ale temat ciekawy i moze warto poszperac nt
          ucieczek z niewoli, wiezień, łagrów w IIWS...

          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
          • matrek Tpo sa zupelnie rozne sytuacje 04.08.08, 15:21
            Czym innym jest ucieczka z oflagu we Francji do pobliskiej Hiszpani i dalej na
            Gibraltar, czy bezposrednio przez kanal do walczacej i zwyciezajacej co rusz
            Anglii, a czym innym ucieczka z obozu w glebi Rosji w 1939, czy 40 roku. Ilu
            niemcom udala sie taka ucieczka?
            • ignorant11 Re: Tpo sa zupelnie rozne sytuacje 04.08.08, 15:28
              Sława!

              Ja znam jeden przypadek brata znajomej Mamy, podobno wrocił pieszo przez całą
              Rosje, choc nie pamietam, w jakim łagrze i gdzie był...

              Zdecydowanie nie ma wiezienia, z którego nie mozna byłoby uciec, ale tez napewno
              nie jest tak,że w kazdym łagrze budowano po kilka podkopów jak na filmie z
              KOcinaikiem...

              Napewno były to wyjatkowe przypadki.

              Zreszta ten watek podnosi równiez Solzenicyn w Archipelagu...

              Wyobraz sobie łagier w srodku Jakucji, albo na Wyspach Sołowieckich- dokad
              uciekniesz?

              Toż musiałbys byc zaprawionym polarnikiem lub urodzonym Jakutem.

              NB w Polsce "Zołnierze Wykleci" ukrywali sie do 1963.., gdy zginał ostatni znany
              powszechnie NIezłomny...


              A to jest juz niezłomność w iscie japońskim stylu...

              Forum Słowiańskie
              gg 1728585
            • p08 Re: Tpo sa zupelnie rozne sytuacje 04.08.08, 17:29
              Ilu
              > niemcom udala sie taka ucieczka?
              >
              >
              Jednemu , nazywal sie Cornelius Rost , przebyl w ciagu 3 lat 14 tys
              km , jego historia zostala opisana w ksiazce:
              "TAK DALEKO JAK NOGI PONIOSA"
              nazywa sie w ksiazce Clemens Forell,j ksiazka zostala 2 *
              sfilmowana , raz jako serial w 60 latach, po raz drugi pare lat temu
              jako film fabularny

              www.soweitdiefuessetragen.de/frameset.html
              en.wikipedia.org/wiki/Clemens_Forell
              • matrek Re: Tpo sa zupelnie rozne sytuacje 04.08.08, 17:58
                p08 napisała:

                > Ilu
                > > niemcom udala sie taka ucieczka?
                > >
                > >
                > Jednemu , nazywal sie Cornelius Rost , przebyl w ciagu 3 lat 14 tys
                > km , jego historia zostala opisana w ksiazce:
                > "TAK DALEKO JAK NOGI PONIOSA"
                > nazywa sie w ksiazce Clemens Forell,j ksiazka zostala 2 *
                > sfilmowana , raz jako serial w 60 latach, po raz drugi pare lat temu
                > jako film fabularny
                >
                > www.soweitdiefuessetragen.de/frameset.html
                > en.wikipedia.org/wiki/Clemens_Forell



                Tak ogladalem ten film. Ale moje pytanie bylo ilu niemcom sie udala, z setek
                tysiecy czy milionow wzietych do niewoli, a nie czy jakiemus sie udala.
                • p08 Re: Tpo sa zupelnie rozne sytuacje 04.08.08, 18:48
                  O rany pisze a Ty tekstu nie rozumiesz
                  wiec jeszce raz
                  z Syberii : jednemu ,w cyfrach 1
                  z europejskiej czesci CCCP bylo paru wiecej ale tez nie za duzo
            • viking2 Re: Tpo sa zupelnie rozne sytuacje 05.08.08, 03:39
              matrek napisał:
              > Anglii, a czym innym ucieczka z obozu w glebi Rosji w 1939, czy 40 roku. Ilu
              > niemcom udala sie taka ucieczka?

              Przypuszczam, ze bardzo niewielu (jesli wogole komukolwiek). Ale jest jedna
              roznica, Matrek: uciekajacy z Rosji Niemiec po rosyjsku nie mowi, a zeby dotrzec
              do Niemiec, to musi jeszcze przejsc przez Polske, gdzie nie potrzeba NKWD:
              chlopi go w pierwszej wsi widlami zabija. Polak uciekajacy z ZSRR po pierwsze -
              nawet jesli kompletnie nie mowi po rosyjsku - zrozumie z rosyjskiej mowy na
              pewno wiecej, niz Niemiec, a po drugie musi tylko dotrzec do granicy. Dalej juz
              swoi. Nie w komisariacie czy ratuszu miejskim, ale w pierwszej z brzegu chalupie.
              Gdybym mial uciekac z ZSRR, probowalbym udawac mrukliwego z natury pijaka.
              Mrukliwego - zeby nikt nie spodziewal sie po mnie duzo gadania, a pijaka - zebym
              mogl belkotac na tyle niewyraznie, by ukryc akcent.
              • matrek Re: Tpo sa zupelnie rozne sytuacje 05.08.08, 03:52
                viking2 napisał:

                > matrek napisał:
                > > Anglii, a czym innym ucieczka z obozu w glebi Rosji w 1939, czy 40 roku.
                > Ilu
                > > niemcom udala sie taka ucieczka?
                >
                > Przypuszczam, ze bardzo niewielu (jesli wogole komukolwiek). Ale jest jedna
                > roznica, Matrek: uciekajacy z Rosji Niemiec po rosyjsku nie mowi, a zeby dotrze
                > c
                > do Niemiec, to musi jeszcze przejsc przez Polske, gdzie nie potrzeba NKWD:
                > chlopi go w pierwszej wsi widlami zabija. Polak uciekajacy z ZSRR po pierwsze -
                > nawet jesli kompletnie nie mowi po rosyjsku - zrozumie z rosyjskiej mowy na
                > pewno wiecej, niz Niemiec, a po drugie musi tylko dotrzec do granicy. Dalej juz
                > swoi. Nie w komisariacie czy ratuszu miejskim, ale w pierwszej z brzegu chalupi
                > e.
                > Gdybym mial uciekac z ZSRR, probowalbym udawac mrukliwego z natury pijaka.
                > Mrukliwego - zeby nikt nie spodziewal sie po mnie duzo gadania, a pijaka - zeby
                > m
                > mogl belkotac na tyle niewyraznie, by ukryc akcent.


                Ze co? Uciekający niemiec mial swoich juz - nazwijmy to - pod Moskwa. Pierwszy
                patrol zandarmerii niemieckiej, czy kazdy napotkany zolnierz w niemieckim
                munduze uratuje mu zycie. Polak z ZSRR mial do przejscia znacznie dluza droge, a
                i w Generalnej Guberni grozi mu smierc.
                • viking2 Re: Tpo sa zupelnie rozne sytuacje 05.08.08, 04:05
                  matrek napisał:
                  > Ze co? Uciekający niemiec mial swoich juz - nazwijmy to - pod Moskwa.

                  No nie, nie tak calkiem. Gdzie osadzono jencow z kotla stalingradzkiego?
                  Przeciez nie zaraz za linia frontu, tylko wywieziono za Ural, zeby "do swoich"
                  bylo ze 2 tysiace kilometrow...
    • matrek Re: Jeszcze raz o Katyniu... 03.08.08, 18:57
      A jak sobie wyobrazasz zachowanie ldzi ktorzy nie tylko przegrali wojne do
      ktorej przygotowywali sie przez ponad 20 lat, ale takze stracili cale Panstwo.
      Wyobraz sobie siebie po ciezkim wypadku samochodowym. Bylbys pelen zycia,
      agrsji, werwy, czy raczej w szoku i apatyczny.

      Wyobraz sibie ludzi ktorym na ich oczach runal caly swiat, a co gorsza znikad
      nie bylo widoku na odmiane sytuacji w perspektywie. Na doadek normalna w taki
      sytuacjach demoralizacja i rozprezenie. To nie byl rok 41 czy nawet 42 gdy w
      wojne zaangazowany bylo juz pol swiata i mozna bylo miec nadzieje ze predzej czy
      poznuej niemcy przegraja wojne. To czas wielkiej kleski zalamania duchowego, na
      dodatek przegrali wzieci w kleszcze i zaatakowani przez dwoch smiertelnych
      wrogow swojego panstwa i narodu.
      • viking2 Re: Jeszcze raz o Katyniu... 04.08.08, 03:59
        Wiesz, to chyba zalezy od osobowosci - nie moge uwierzyc, ze w dwudziestu kilku
        tysiacach oficerow armii znalezli sie tylko zlamani wrazliwcy, a nie bylo ani
        jednego twardziela.
        Tym bardziej, ze atak sowiecki byl moze zaskoczeniem taktycznym, ale nie
        powinien byl byc zaskoczeniem emocjonalnym: jak sam piszesz, przedwojenny korpus
        oficerski uznawal ZSRR za jednego z dwoch najpowazniejszych wrogow. Czego mozesz
        spodziewac sie po wrogu? Ze poda Ci reke, czy ze Cie zaatakuje wlasnie wtedy,
        kiedy bedziesz najbardziej oslabiony? Nie mozesz wiec reagowac naiwnym
        zdziwieniem, kiedy wlasnie to sie stanie.
        Z pewnoscia zas masz racje w kwestii zaistnienia rozprzezenia i demoralizacji,
        szczegolnie wlasnie wsrod ludzi karmionych frazesami o "Honorze, Bogu i
        Ojczyznie" i niemalze urzedowo wyznajacych slogany "Armia Polska - Milion
        Wojska" i "Nie Oddamy Ani Guzika". Ale jesli nawet przyjac demoralizacje, to
        mozna wyobrazic sobie przynajmniej dwie postawy: zdemoralizowany wrazliwiec,
        wychowany na Sienkiewiczu i tradycjach szlachecko-narodowych, siada w kacie i z
        ponurym wyrazem twarzy wpatruje sie godzinami w sciane. Zdemoralizowany
        twardziel ucieknie z obozu nie ogladajac sie na towarzyszy broni, nawet jesli
        ucieka nie po to, by ponownie podjac walke, ale by zalozyc sobie sklepik "gdzies
        tam w Ciechanowie czy Otwocku" i handlowac na czarnym rynku.
        Od razu zapodam, zeby nie bylo, ze uogolniam stereotypy: w zaleznosci od
        sytuacji i charakteru, nigdy nie wiesz, czego mozesz sie po ludziach spodziewac
        - niepozorny chudzielec z wygladem mola ksiazkowego w za duzych okularach moze
        nagle i niespodziewanie okazac sie wiekszym twardzielem, niz wychowanek
        niebezpiecznego przedmiescia.
        • matrek Re: Jeszcze raz o Katyniu... 04.08.08, 04:37
          Zupelnie jednak pomijasz stan beznadzieji. Dokond mial uciekac ten gosc z lagru?
          na syberie? czy do okupowanej przez niemcy Polski? A moze do Anglii przez ktora
          czul się oszukany i ktora w tym czasie trzesla sie ze strachu przed niemiecka
          inwazja? Dlaczego to pominales?

          jaka mial perspektywe?
          • bliskopis Re: Jeszcze raz o Katyniu... 04.08.08, 04:50
            He, he, prawie rownoczesnie napisalem cos podobnego. Uwazalbym tylko
            z ta ironia o 'ucieczce do Anglii'. Polacy po wrzesniu 1939 uciekali
            przez Rumunie do 'zdradzieckich' Anglii i Francji, a po klesce
            Francji do 'trzesacej sie ze strachu' Anglii. Tylko najpierw trzeba
            bylo sie dostac do tej Rumunii, a to nie bylo takie proste.
            • ignorant11 Re: Jeszcze raz o Katyniu... 04.08.08, 15:20
              bliskopis napisał:

              > He, he, prawie rownoczesnie napisalem cos podobnego. Uwazalbym tylko
              > z ta ironia o 'ucieczce do Anglii'. Polacy po wrzesniu 1939 uciekali
              > przez Rumunie do 'zdradzieckich' Anglii i Francji, a po klesce
              > Francji do 'trzesacej sie ze strachu' Anglii. Tylko najpierw trzeba
              > bylo sie dostac do tej Rumunii, a to nie bylo takie proste.


              Sława!

              No wiec przez cała okupowana Europe przedzierały sie setki, jesli nie tysiace
              Polaków.., wiec gdzie tu upadek ducha.

              NB wiezniowie łagrów potem skakali do Polski jako Cichociemni...
              I na koniec byli mordowani przez... Rosjan.
              vide gen Okulicki.

              Forum Słowiańskie
              gg 1728585
          • viking2 Re: Jeszcze raz o Katyniu... 05.08.08, 03:56
            matrek napisał:
            > Zupelnie jednak pomijasz stan beznadzieji. Dokond mial uciekac ten gosc z lagru
            > ?
            > na syberie? czy do okupowanej przez niemcy Polski? A moze do Anglii przez ktora
            > czul się oszukany i ktora w tym czasie trzesla sie ze strachu przed niemiecka
            > inwazja? Dlaczego to pominales?

            No wlasnie Bliskopis ponizej twojego postu juz zdazyl napisac o Anglii, ktora
            tak sie trzesla, i trzesla, i trzesla, ze z tego trzesienia to nie Churchill,
            tylko Hitler drgawek dostal...:)
            Ale w kwestii beznadzieji, to jest to jeden z aspektow, ktore poruszylem w
            porownaniu "zalamanego wrazliwca-pieknoducha" z "zacietym twardzielem", ktory
            zginie, a nie popusci.
            Tu znow nie ma recepty i nie wiadomo, co w kim siedzi, dopoki nie zacznie sie
            ludziom w tylku gotowac, ale nie moze mi sie pomiescic w glowie, ze nie bylo
            takich w gronie 25 tysiecy ludzi. Toz to niejednego miasta ludnosc! A w kazdym
            miescie zawsze sie znajdzie jakis twardziel...
            • matrek Re: Jeszcze raz o Katyniu... 05.08.08, 04:01
              Zrozum, zolnierza musi cos pchac - uporczywie pomijasz aspekt celu ucieczek z
              oflagow we Francji. Ludzie uciekali z oflagow zeby walczyc -ale ktos w ogole
              walczyl w Europie. A w roku 1939 - do kwietnia 1940 nie walczyl w Europie nikt!
              Wojna toczyla sie tylko na morzu a i to na pol gwizdka praktycznie, do momendy
              niemieckiego ataku na Norwegie.

              Nikt wowczas w Europie nie walczyl, powtarzam.
    • bliskopis Re: Jeszcze raz o Katyniu... 04.08.08, 04:46
      Hm, dobre i ciekawe pytanie. Moim skromnym zdaniem przyczyna braku
      ucieczek mogla byc swiadomosc ze jest sie gdzies w glebi ZSRR (nawet
      jesli to tylko wschodnia Ukraina, nie Jakucja) i ze szanse na
      przedarcie sie na teren Polski (czy gdzies na Zachod) sa znikome
      (brak jezyka, ogromne odleglosci, totalitarne panstwo ze 100%
      kontrola wszystkiego etc). Zestrzelony lotnik RAFu mial jednak
      realne szanse ze ruch oporu przerzuci go pareset kilometrow do
      Hiszpanii (albo nawet dotrze tam na wlasna reke). Blizsza byla tu
      sytuacja zestrzelonego lotnika Luftwaffe ktory zdawal sobie sprawe
      ze ucieczka z obozu w Szkocji (o ile nie przewieziono go do
      Kanady...) nie pozwoli mu na powrot do Niemiec... BTW, ciekawe ile
      bylo ucieczek Polakow z niemieckich oflagow i dokad uciekali ci
      ktorym sie udalo? (tereny Polski, Szwajcaria etc)
    • matrek Re: Jeszcze raz o Katyniu... 04.08.08, 05:15
      viking2 napisał:

      >
      > Wydawalo mi sie, ze zolnierze i oficerowie wzieci do niewoli maja obowiazek
      > podjecia proby ucieczki i dotarcia do swoich, by ponownie wziac bron do reki.


      No wlasnie - z kim mieli wziac te bron do reki w pazdzierniku, listopadzie, czy
      grudniu 1939 roku? kto wowczas w Europie walczyl?
      Cala Europa byla wowczas w jednym wielkim szoku. Do jakiej formacji mieli udac
      sie i walczyc?



      > Wiemy takze, ze od 1940 roku angielscy lotnicy, ktorzy zostali zestrzeleni nad
      > okupowana Europa, przezyli po skoku ze spadochronem i zostali wzieci do
      > niewoli, probowali ucieczki z obozow jencow wojennych.


      Nie tylko piloci i nie tylko angielscy, takze Polacy uciekali - to tez wiadomo,
      ale juz duzo duzo pozniej, gdy w Europie trwały walki i bylo dokad uciekac..
      • billy.the.kid Re: Jeszcze raz o Katyniu... 04.08.08, 08:21
        może inaczej. w inkryminowanym filmidle jest scenka gdzie jeden z głównych
        bohaterów/grał go chyba zmijewski/ chętnie,choc z niesmakiem idzie do ruskiej
        niewoli. coś tam kobita chyba mu naewija zeby wracał. aleon honornie idzie w plen.
        • matrek Re: Jeszcze raz o Katyniu... 04.08.08, 13:03
          billy.the.kid napisał:

          > może inaczej. w inkryminowanym filmidle jest scenka gdzie jeden z głównych
          > bohaterów/grał go chyba zmijewski/ chętnie,choc z niesmakiem idzie do ruskiej
          > niewoli. coś tam kobita chyba mu naewija zeby wracał. aleon honornie idzie w pl
          > en.



          A wiekszosc kapitanow schodzi jako ostatni ze swojego statku, po swojej zalodze.
          • billy.the.kid Re: Jeszcze raz o Katyniu... 04.08.08, 14:51
            w przeciweństwie do takiego, na ten przykład, majora dobrzańskiego, któremu nie
            chciało się schodzic po swojej załodze.
      • viking2 Re: Jeszcze raz o Katyniu... 05.08.08, 03:45
        matrek napisał:
        > No wlasnie - z kim mieli wziac te bron do reki w pazdzierniku, listopadzie, czy
        > grudniu 1939 roku? kto wowczas w Europie walczyl?

        No a z kim brali do reki bron ci, ktorzy juz od grudnia 1939 roku szli przez
        Tatry na Slowacje, dalej Rumunii, do Jugoslawii, wreszcie docierajac do Francji?
        O tych idacych przez Tatry wiadomo powszechnie, a i w rodzinie sie zdarzylo
        (stryjeczny dziadek, pozniej u Maczka, przezyl wojne, osiadl w Kanadzie, umarl
        juz byl ze starosci w wieku 89 lat).
        • matrek Re: Jeszcze raz o Katyniu... 05.08.08, 03:55
          viking2 napisał:

          > matrek napisał:
          > > No wlasnie - z kim mieli wziac te bron do reki w pazdzierniku, listopadzi
          > e, czy
          > > grudniu 1939 roku? kto wowczas w Europie walczyl?
          >
          > No a z kim brali do reki bron ci, ktorzy juz od grudnia 1939 roku szli przez
          > Tatry na Slowacje, dalej Rumunii, do Jugoslawii, wreszcie docierajac do Francji
          > ?
          > O tych idacych przez Tatry wiadomo powszechnie, a i w rodzinie sie zdarzylo
          > (stryjeczny dziadek, pozniej u Maczka, przezyl wojne, osiadl w Kanadzie, umarl
          > juz byl ze starosci w wieku 89 lat).

          Ci z polski mieli do przejscia 1000 -1500 km w wiekszosci przez przyjazne
          Polakom i niejednokrotnie zalujace Polski narody, Ci w cudzyslowie z Kolymy,
          kilka tysiecy km przez wrogie terytium.
          • viking2 Re: Jeszcze raz o Katyniu... 05.08.08, 04:02
            matrek napisał:
            > Polakom i niejednokrotnie zalujace Polski narody, Ci w cudzyslowie z Kolymy,
            > kilka tysiecy km przez wrogie terytium.

            No z Kolymy, to zgoda, ze nie bylo za bardzo dokad uciec, chyba, ze na Biegun a
            dalej na Alaske, ale - ostatecznie - od Smolenska czy Ostaszkowa do Kolymy to
            jeszcze kilka dni jazdy.

            Matrek, Ty mnie zle rozumiesz: ja sie nie domagam stwierdzenia, ze "to sami
            zdrajcy, bo powinni byli wszyscy uciekac". Ja sie dziwie, ze nikt - z tego co
            wiemy na pewno - NIKT nie uciekl i zastanawialem sie, czy rzeczywiscie nikt, czy
            tylko moze ja czegos nie wiem...

            Przy okazji: Dziekuje wszystkim za dyskusje i za linki do Jerzego Jochimka, S.
            Swianiewicza, Hoover Institution i informacji o poslkich wiezniach w ZSRR.
            • matrek Re: Jeszcze raz o Katyniu... 05.08.08, 04:12
              viking2 napisał:

              > matrek napisał:
              > > Polakom i niejednokrotnie zalujace Polski narody, Ci w cudzyslowie z Koly
              > my,
              > > kilka tysiecy km przez wrogie terytium.
              >
              > No z Kolymy, to zgoda, ze nie bylo za bardzo dokad uciec, chyba, ze na Biegun a
              > dalej na Alaske, ale - ostatecznie - od Smolenska czy Ostaszkowa do Kolymy to
              > jeszcze kilka dni jazdy.
              >
              > Matrek, Ty mnie zle rozumiesz: ja sie nie domagam stwierdzenia, ze "to sami
              > zdrajcy, bo powinni byli wszyscy uciekac". Ja sie dziwie, ze nikt - z tego co
              > wiemy na pewno - NIKT nie uciekl i zastanawialem sie, czy rzeczywiscie nikt, cz
              > y
              > tylko moze ja czegos nie wiem...
              >


              Inna sprawa jeszcze, ze jest tez roznica pomiedzy "nikt nie uciekła", a nikt
              "nie próbował uciekac". Niestety po ewentualnych świadkach nieudanych ucieczek
              zostały tylko zołnierskie guziki, wiec stad niewiele sie dowiemy.
    • mac_card Znalazłem coś takiego 04.08.08, 18:34
      Artykuł o "ucieczkach z Katynia". Co prawda autor nie w pełni
      wiarygodny, bo Dariusz Baliszewski jest zbyt "sensacyjny" jak na mój
      gust.
      Niemniej jednak warto przeczytać:
      www.wprost.pl/ar/75664/Ucieczka-z-Katynia/?O=75664&pg=0
      • axx611 Re: Znalazłem coś takiego 05.08.08, 05:03
        Na marginesie uwaga. Obecnie oficerow a zwlaszcza w US Army (piloci)
        ucza przetrwania w trudnych warunkach co zostalo miedzy innymi
        potwierdzone w Jugoslawii. Obecnemu senatorowi kandydatowi na
        prezydenta ucieczka sie nie udala chociaz taka szansa byla. Czy
        ucza tych sztuczek w WP?
        Podobno byla tylko jedna skuteczna metoda ucieczki z sovieckich
        obozow syberyjskich. Ucieczki byly takze organizowane przez rosjan
        bo przeciez bylo ich znacznie wiecej niz polakow. Metoda podobno
        byla tylko jedna. Uformowanie grupy tj kilku zdecydowanych wiezniow.
        Przygotowanie narzedzi szczegolnie ostrych. Odziez.Zywnosc.
        Ucieczka. Tajga. Wyczerpujacy marsz. Czlonkowie grupy zaczynaja
        slabnac. Grupa idzie dalej. Jest juz pierwszy ktory juz isc nie moze.
        Konczy zycie sam albo z pomoca. Takie jest niepisane prawo. Zostaje
        zjedzony na miejscu przez pozostalych czlonkow grupy. Grupa idzie
        dalej. Dalsza selekcja. Zostaje tylko forpoczta. Ucieczka moze
        zakonczyc sie sukcesem bo z informacji wynika ze w ZSRR dlugo
        jeszcze zyli byli wiezniowie w niedostepnych czesciach tajgi.
        Z pewnoscia tacy byli. Mozna takze bylo zarekwirowac psy od
        miejscowych jezeli mieli. Psy mozna bylo takze zjesc a pozniej na
        deser przekasic czlonkiem grupy.
        Zatem takie mozliwosci z pewnoscia byly i nasi wiezniowie ich nie
        wykorzystali. Treningu w tym zakresie chyba nie mieli.
        Na pewno w literaturze jaka sie obecnie ukazuje w Rosji pojawiaja
        sie takie pozycje o tych ucieczkach.Musza takowe byc jak i obecnie
        ukazuja sie ksiazki o wojnie w Afganistanie. Warto moze byloby
        zapoznac sie z ta literatura co polecam naszym chlopcom
        tajnym ,jawnym i dwuplciowym bo "anatomia kleski" moze byc bardzo
        pomocna.A przeciez wiadomo ze bedzie to porazka i kompromitacja
        polskiej soldateski i nie tylko.
        Dodam bo wlasnie przypomnialo mi sie ze niedawno ujawniono fakt ze
        czlonkowie ekspedycji polarnej chyba Amundsena zjedli psy i siebie
        tak ze to jest metoda stara jak swiat.
        • billy.the.kid Re: Znalazłem coś takiego 05.08.08, 09:47
          psy - i owszem. ale to drugie mięsko -jakieś łykowate i niesmaczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka