Dodaj do ulubionych

Urodziłam!

29.04.05, 14:45
Jeszcze niedawno byłam częstym gościem na tym forum a teraz zostałam mamusią
i nie będę już tak często zaglądać, ale chciałam się wam pochwalić moją cudną
małą córeczką:
Marysia urodziła się 15.04 (sporo po terminie), ważyła 2450, mierzyła 51 cm.
Jest śliczna, zdrowiótka i bardzo grzeczna smile

Chciałąm się jeszcze podzielić swoim doświadczeniem w kwestii nacinania
krocza - wiele dyskusji się na forum toczyło i wyrobiłam sobie opinie, że
nacinanie jest nienaturalne i lepiej by było chronić krocze, ale zmieniłam
zdanie:
Byłam nacięta a dodatkowo dość sporo popękałam więc mogę się wypowiedzieć na
podstawie tych różnych doświadczeń:
nacięcie - nie czułam nacinania, na zewnątrz już się zagoiło, od początku nie
dokuczało
pęknięcia (dość płytkie ale w kilku miejscach) - nie czułam w czasie porodu,
ale potem były duże problemy z gojeniem, wymagają dużej ilości 'zabiegów' z
użyciem różnych środków, do dziś bolą i pieką i z tego co widzę do zagojenia
jeszcze daleko...
Nie wiem co by było gdybym w ogóle nie była nacięta, chyba z rok by mi się
goiło....

A dla zainteresowanych przeklejam opis porodu z forum 'kwietniówki' smile

Wreszcie, po długim niecierpliwym oczekiwaniu, przynależności do klubu mam po
terminie, nieodbieraniu telefonów z pytaniami itd, udało się nam urodzić
cudownego człowieczka - Marysię.
Marysia przyszła na świat w piątek 15.04, a było tak:
We czwartek po badaniu ktg pani doktor z punktu konsultacyjnego postanowiła
pomóc mojej szyjce się rozwierać i zrobiła jej zapierający oddech masaż,
dzięki czemu rozwarcie powiększyło się z 1 do 2 cm. Wyszłam z nadzieją, że
się zacznie. Oprócz lekkiego krwawienia (normalne po masażu) nic się nie
działo cały dzień (to był, o ironio, pierwszy dzień bez skurczów od 2
tygodni). Wieczorem od 23.30 miałam lekkie skurcze co 10 minut, ale że nie
zdarzyło się to pierwszy raz poszłam spokojnie spać. Przed pierwszą zbudził
mnie ból, nie mogłam już zasnąć. Skurcze były co 10 min, ale krótkie ok. 20
sekund. Skontaktowałam się z położną, kazała czekać na postępy. Postępy
trwały, czasem skurcze się cofały, umyłam głowę, zrobiłam sobie paznokcie i
tak jak umówiłam się z położną pojechałam do szpitala. Skurcze były już co 3
minuty.
W szpitalu byliśmy o 8.15 - szyjka w świetnej formie, elegancka, twarda, 2 cm
ani drgnęły. Położna zdecydowała, że skoro już całą noc są te skurcze, to
przebijamy pęcherz i rodzimy. Po załatwieniu formalności, zdobyciu wiedzy na
temat tego, że zmarnowałam całą noc skurczów, bo nie wpychałam dzidzi do
kanału rodnego (okazało się, że w oddychaniu, którego uczyliśmy się na szkole
rodzenia nie chodziło o oddychanie, że było ono tylko dodatkiem do wpychania
dzidzi smile przeszliśmy na salę porodową. Przed nami rozciągała się perspektywa
długiego oczekiwania na współpracę ze strony szyjki, dostałam kroplówkę
rozluźniającą (nie wiem co) i czopki (scopolan), żeby poszło troszkę
szybciej, próbowałam skakać na piłce, ale jakoś mi nie szła ta zabawa.
Położna powiedziała, żebym sobie weszła do wanny i odpoczęła w wodzie a jak
wyjdę to mnie zbada i zobaczy czy szyjka drgnęła. Weszłam do wanny i się
zaczęło - zaczęło się dziać coś dziwnego - inny rodzaj bólu, niewiele
pamiętam bo byłam zupełnie nieprzytomna, ale zaczęłam się czuć jakbym nie
panowała nad własnym ciałem, położna i mąż mówili co mam robić, ale jakoś nie
bardzo byłam w stanie, powtarzałam tylko, że nie dam rady i że chcę
znieczulenie, ale okazało się że rozwarcie w tym momencie było już na 7 cm –
na znieczulenie więc za późno. Ten czas był najgorszy z całego porodu – nie
panowałam nad niczym, wszystko robili za mnie mąż i położna (tzn. podnosili,
opuszczali nogi, itd. – nie pamiętam wiele). W przerwie między skurczami
wyszłam z wanny (był to już etap kiedy mój mąż widział włoski Marysi) i
położyłam się na łożko/fotel – potem poszło już szybko – kilka skurczów
partych i zobaczyłam główkę malutkiej (co prawda miałam wrażenie, że rodziłam
nie okrąglutką główeczkę, ale coś ostrego – tasak, czy coś wink. Później
położyli mi małą na brzuch i leżała sobie tam przez całe szycie krocza i
jeszcze trochę. Byłam tak zmęczona, że w przerwach między kolejnymi ukłuciami
śniły mi się różne rzeczy (aha, nawet nie wiedziałam, że mąż przecinał
pępowinę) . Szycie – bardzo nieprzyjemne, byłam nacięta ale i tak popękałam,
Marysia była malutka ale obwód główki miała przeciętny, nie tak mały jak
reszta ciałka, a ja mam jak się okazuje jakieś słabe tkanki.
Później dali mi się wyspać i przewieźli na salę. Malutka była śliczna i
grzeczna jak aniołek, mąż był cały czas przy mnie, więc było dobrze. W
szpitalu warunki były bardzo dobre i gdyby nie ból to po prostu żyć nie
umierać.
W poniedziałek wieczorem wyszłyśmy do domku. Na razie jest nieźle chociaż
moja kondycja fizyczna i psychiczna pozostawia wiele do życzenia  Najgorzej
z kroczem bo pojawiły się problemy z gojeniem popękanych miejsc, ale już
coraz lepiej – może wkrótce będę mogła siadać (teraz klęczę przed komputerem
. Marysię kochamy z każdym dniem coraz bardziej, a ona rośnie jak na
drożdżach i jest małym cudem.
I jeszcze coś – to wszystko jakoś tak nas (mnie i męża) zbliżyło – jest
niesamowicie, chociaż na nic nie ma czasu.
(kocham moją żonę i Marysię – były bardzo dzielne! To mówiłem ja, mąż Moni)
Obserwuj wątek
    • aleksandrynka Re: Urodziłam! 29.04.05, 15:03
      Gratuluję dzielnej mamie i tacie, i oczywiście Marysi też!
      smile
      • dorro1 Re: Urodziłam! 29.04.05, 15:08
        Ja też składam wielkie gratulacje i życzę Wam duuużo zdrówka!
      • arla5 Re: Urodziłam! 04.05.05, 22:37
        GRatuluje zdowej coreczki!!!
    • j04nn4 gratuluje 29.04.05, 15:07
      gratuluje ja tez juz bym chciala zostalo mi jeszcze 9 tyg i jezeli chodzi o
      naciecia to ja zawsze powtarzam ze lepiej byc nacieta pod kontrola niz peknac
      bez kontroli bo pekniecie sie gorzej goi potrzeba niedosc ze szycia skory to
      jeszcze miesni a po nacieciu lapie sie skore paroma szwami smaruje mascia
      szostakowskiego i po tygodniu juz nie wiesz ze bylas nacieta pozatym z regoly
      nacina sie bokiem a peka sie albo w przod mogac uszkodzic lechtaczke albo w
      tych mogac uszkodzic odbyt przekichane i boooooooooooooooooooooooolesne
      pozdrawiam asia i 31 tyg brzusio
      • wieczna-gosia Re: gratuluje 05.05.05, 07:22
        lechtaczke albo w
        > tych mogac uszkodzic odbyt przekichane i boooooooooooooooooooooooolesne

        o matko nie mam sily......

        z tego postu wynika wyraznie ze naciecie NIE chroni przed peknieciem.....

        IMHO jesli nacieta kobieta jeszcze peka to to jakis niezly blad w sztuce- co
        polozna slepa, jak juz tnie to nie widzi na ile musi naciac zeby dobrze bylo??

        No ale dorabiamy ideologie o peknieciu po lechtaczke. Tak tak.... po pepek od
        razu...
    • adanik Re: Urodziłam! 29.04.05, 16:20

      Cholerka, popłakałam się ze wzruszenia smile
    • pimpek_sadelko Re: Urodziłam! 29.04.05, 18:10
      gratuluje z calego serca i dziekuje za opis porodu!wink))))
    • emma_euro_emma Re: Urodziłam! 29.04.05, 19:38
      Gratuluję bardzo mocno. Dbajcie o Waszą Kruszynkę, to takie Maleństwosmile Przesyłam uściski i buziakismile
      • odojoachim Re: Urodziłam! 30.04.05, 13:53
        wiesz dziekuję ci bardzo za opis porodu. niesamowite uczucie czytać tak to i
        wspominac jak ja sama miałam. gratuluję szczęśliwej mamie, cudownej dzidzi.
        postaraj się póki możesz jak najwięcej leżeć. żeby rosła dzielnie malutka, a
        zapraszmy na forum niemowlę.
    • gilderka Re: Urodziłam! 04.05.05, 18:52
      Brawo! Uroniłam łezkę, jesteś bardzo dzielna, i jednocześnie wdzięczna za opis,
      bo takie opowieści bardzo dodają otuchy. Ja mam jeszcze czas do października,
      ale dziękuję. Pozdrawiam całą szczęśliwą rodzinkę.
      • kinada Re: Urodziłam! 05.05.05, 00:26
        Ja również gratuliję!!!!!!!
        Po przeczytaniu takiego postu niczego się nie boję!!!wink
        I też się wzruszyłam!!!Pozdrawiam całą szczęsliwą rodzinkę!!!
    • wieczna-gosia Re: Urodziłam! 05.05.05, 07:19
      ale wez pod uwage ze po pierwsze szyjka sie nie rozwierala, a po drugie rodzilas
      na lezaco, tak ("polozylam sie na fotel").

      No i nie wiadomo jak bylo z ochrona krocza- jesli bylo chodzenie z wloskami
      marysi to chyba jakos niespecjalnie......
    • jancze Re: Urodziłam! 05.05.05, 09:54
      Aż się łęzka kręci, samo szczęście!
      • mala00 Re: Urodziłam! 05.05.05, 10:28
        Dziękuję ci za tę porodową opowieść,wzruszylam się.Życzę wam zdrówka,bardzo
        gratuluję i niech ci się wszysko pięknie zagoi i szybko.Mala i Synek 18tyg i
        6dni.
        • murken Re: Urodziłam! 05.05.05, 12:14
          Gratulacje! Też popłakałam się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka