malina232 24.06.05, 02:42 Czy jest ktos kto czuje sie samotny?Ktos kto nie ma tej drugiej bliskiej osoby,ktora by przytulila i powiedziala,ze wszytsko bedzie w porzadku? Czy jestem sama w takim stanie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
damuu Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 10:40 Nie jestes sama zajrzyj tu forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=571 Pozdrawiam ) Odpowiedz Link Zgłoś
amoszyn Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 11:04 Ja też czuje się samotna. Samotna i gruba. Mam męża, ale on całymi dniami siedzi w pracy, wraca zmęczony późnym wieczorem. A mnie jest po prostu smutno. Zamiast sie cieszyć, że za 2 miesiące bedę mieć dziecko ciagle jestem smutna, nic mi sie nie chce, czuje się brzydka i gruba ( Ech te hormony. Odpowiedz Link Zgłoś
malina232 Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 12:38 Ja mam takie same odczucia,z tym ze nie mam ich z kim dzielic. Niestety jakos zycie nie chce mi sie ulozyc. Pozdrawiam Cie cieplutko src="lilypie.com/days/051223/4/0/1/+1" alt="Lilypie Baby Ticker" border="0" /></a> Odpowiedz Link Zgłoś
tsunami05 Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 13:03 Cześć Ja też samotnie przeżywam ciążę, ale jakoś nie jest mi z tym źle. Przyszły tatuś może i chciałby mnie przytulić, problem w tym, że dawno podjęłam decyzję o rozstaniu i nie moge znieść nawet jego obecności, ani nawet telefonów czy smsów. Na szczęście daleko pracuję i nie musimy się widywać. Nie wiem co będzie potem, ale na pewno kiedyś,kiedyś będę sobie życie układać z kimś innym. Albo sama. Nie martw się, dasz radę, powiedz sobie,ze nie jest ci potrzebne czyjeś przytulanie. Pozdrawiam cię ciepło. Odpowiedz Link Zgłoś
malina232 Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 13:07 Tylko,ze ja sie tym zadreczam,ale moze masz racje.Tylko bylabym spokojniejsza gdyby nie straszyl mnie ,ze odbierze mi dziecko,ale nie wiem na jakiej podstawie.Czasem mam tego dosc,bo to dopiero 14 tc ,wiec co bedzie dalej? Pozdrawiam Cie i dziekuje za cieple slowa. Odpowiedz Link Zgłoś
tsunami05 Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 13:36 Jak będziesz chciała pogadać, albo będzie ci smutno pisz na priva. Straszy odebraniem dziecka? Przeciez nie ma podstaw! Może sobie tak pogadać, swoją drogą, świnia z niego, stresować matkę swojego dziecka i w ogóle tak podchodzić do sprawy... Ja jestem w 8 tygodniu dopiero i oprócz samotności mnóstwo problemów z zapewnieniem sobie i dziecku jakiegoś bytu, ale mam nadzieję, że będzie ok! Jeszcze raz pozdrowienia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
malina232 Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 14:23 No wlasnie nie ma ,ale w sumie caly czas tak jest od momentu gdy sie dowiedzial. Ja juz mam zszarpane nerwy , najgorsze to to,ze na tym cierpi dziecko.Ale co go to obchodzi,nie on je nosi pod sercem. Dziekuje za mile slowa i rowniez pozdrawiam Cie cieplutko ... Odpowiedz Link Zgłoś
eminka1 Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 17:47 Witam Cię serdecznie. Ci faceci to są jednak beznadziejni!!! Co prawda ja takiej sytuacji na szczęście nie mam, ale domyślam sie co mozesz czuć. Proponuję Ci unikać spotkań z takim debilem (sorka, ale aż się ciśnie samo na usta). Trzeba mieć mocne argumenty, żeby dziecko matce odebrać, więc nie bierz sobie tego do serca. Olewaj faceta, nie denerwuj sie, dzidzia najważniejsza. Lepiej jak będziesz sama niż z takim draniem. Myśl pozytywnie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
malina232 Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 17:59 Dziekuje Ci za cieple slowa. Mam nadzieje,ze dzidzia bedzie zdrowa, bo za duzo juz nerwow stracilam i lez wylalam i mam nadzieje,ze to sie na dziecku nie odbije. a co do jego pogrozek to mam nadzieje,ze beda bez pokrycia. dziekuje i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tsunami05 Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 20:04 Jasne że będa bez pokrycia - niby co on z tym dzieckiem zrobi? Żaden facet sobie takiego "kłopotu" na głowe nie weźmie. A - może jestem wścibska, jeśli tak to przepraszam - dlaczego niby chce ci zabrać dziecko? Podaje jakieś powody? Moja kolezanka miała taką sytuację - facet jej tak groził, bo nie chciała z nim być - teraz nawet jej nie odwiedza a dziecko widział raz - sam się wycofał. Dodam, że oboje mają około 27 lat, nie 17 A masz w ogóle czyjeś wsparcie? Rodziców? Przyjaciół? Pewnie wszyscy cię uspakajają, ale jeszcze dorzucę. Nie płacz, nie myśl o odległej przyszłości tylko o najbliższych tygodniach. Musi się ułożyć. Ja tak robię i dzięki temu jestem w miarę szczęśliwa, choć trudno mnie nazwać wyluzowaną. Uważam, że kobieta nie potrzebuje faceta na stałe i na pewno da sobie radę a widok przyjaciółek uczepionych mężów tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że trzeba żyć własnym życiem i radzić sobie samemu. Choć podejrzewam, że opieka nad niemowlakiem w pojedynkę to ciężka sprawa będzie. Pocieszam się, że to tylko kilka miesięcy, potem można zacząć sobie dobrze radzić. Zobaczysz, będzie dobrze i mówi ci to ktoś, kto sam ma podobny problem a nie przesypiająca całe dnie na zwolnieniu przyszła mamusia utrzymywana i rozpieszczana przez męża. Pozdrowienia! Dbaj o siebie i dzidzię! Odpowiedz Link Zgłoś
jagienka233 Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 20:15 kurcze zazdroszcze takiego podejścia do sprawy tez bym tak chciala!ja za dwa miesiace spodziewam sie dzidziusia i tez zostałam sama.spadlo to na mnie jak grom i do tej pory nie moge sie pozbierać.mam identyczna sytuację,bo tez jestem straszona sądem.tylko ze ja mimo tego wszystkiego wiem ze do tej osoby coś jeszcze czuję i to jest chyba najwiekszy problem bo nie da sie zlikwidować uczucia w tydzien prawda?bardzo mi brakuje bliskosci w ciazy coż poradzic? staram sie cieszyc dzieckiem i jakos sie poskładać,ale na razie nie jest łatwo. Odpowiedz Link Zgłoś
malina232 Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 20:22 A co sie stalo ,jesli mozna wiedziec,ze zostalas sama dwa miesiace przed rozwiazaniem? Nie martw sie , jakos chyba to wszystko musi sie ulozyc,moze po lzach nastepuje usmiech ,tak jak po burzy slonce? Pozdrawiam Cie Odpowiedz Link Zgłoś
malina232 Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 20:19 Dlaczego?Bo nie ukladalo nam sie i razem nie jestesmy.Ale sytuacja jest bardzo ciezka , bo musimy jak na razie miekszkac razem .Jestesmy w UK . On nie interesuje sie ciaza i mna ,wiec ja nie interesuje sie juz nim. To byl toksyczny zwiazek . Ale masz racje ,ze wychowanie dziecka w pojedynke bedzie bardzo trudne. Dziekuje Ci za twoje wypowiedzi , bo twarda z Ciebie babka i mocno stapasz po ziemi , choc przed nami "ciezka praca" . Pozdrawiam Cie i Twoja fasolke Odpowiedz Link Zgłoś
lussia23 Re: Samotne przezywanie ciazy... 24.06.05, 23:39 Tez jestem tak jakby sama. Klotnie, nawet mnie uderzyl ... Musze tu narazie mieszkac, tzn. za granica ... Tez grozil, ze zabierze mi dzidziusia i ze nigdy nie bede dobra matka ... Powtarzam sobie, ze dam rade i dam... tylko czasem juz nie mam sily... Odpowiedz Link Zgłoś
malina232 Re: Samotne przezywanie ciazy... 25.06.05, 13:25 Moj tez zaczyna uzywac przewagi fizycznej.Wczoraj mialam wojen do 2 w nocy,nie daje rady juz.Wracam do domu , niepozwole by moje dziecko cierpialo. Juz braklo mi sil... Pozdrawiam Was dziewczyny Odpowiedz Link Zgłoś
akrusz Re: Samotne przezywanie ciazy... 26.06.05, 01:32 Wiesz co... troche się stroszę, taka w tej ciąży chyba się zrobiłam, ale chyba warto. Gdy byłam (też) w 14 tygodniu, miałyśmy z siostrą ostre nieporozumienie i mała zaczęła na mnie podnosić rękę. Wyobraź sobie, ja zamiast się rozpłakać - zadzwoniłam na policję. Ona mi tego chyba do tej pory nie może darować, swoją drogą - niezły obciach, ale panowie okazali się bardzo mili i wytłumaczyli rzutkiej nastolatce, że w I trymestrze dla ciężarnej bardzo niebezpieczne są wszelkie sytuacje stresowe i żeby mnie oszczędziła. Podświadomie to czujemy, że należy nam się dobre traktowanie i pielęgnujmy tę intuicję. To jest gwarancja zdrowia a może i życia dla naszych nienarodzonych dzieci. Caym sercem Ci sekunduję w tej rundzie. Bo to jest walka w obronie czegoś ważniejszego niż zwykłe złudzenie. Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
saaba83 Re: Samotne przezywanie ciazy... 25.06.05, 00:39 i ja jestem sama..od samego poczatku.... w jakims tam momencie mialam nadzieje,ze moze wszystko sie ulozy z tata dzidziusia, ale teraz dowiaduje sie, i to od znajomych, o kolejnych <!> nowych "kolezankach", z ktorymi go widuja i sama zdecydowalam,ze nasz "uklad" ograniczymy do ewentualnych wspolnych wizyt a USG i kontaktach w celach finansowych... ale nie powiem,ze jest super latwo,bo wlasnie przez ostatnie kilka dni mialam slaby nastroj i chyba za duzo rozmyslalam o tym wszystkim... ale musze miec sile..musze! i Wam wszystkim rowniez jej zycze jak najwiecej !!! Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
akrusz Re: Samotne przezywanie ciazy... 25.06.05, 09:38 Dziewczyny!! Serce sie kraje, jak czytam o wyczynach waszych facetow: jakies grozenie, bicie! To jest nie do pomyslenia, kompletna toksyna, ktora trzeba odstawic. Nie doszukujcie sie w tym "uczucia", bo to jest po prostu naduzywanie jego pozycji. Robienie takich rzeczy kobietom w ciazy jest nieludzkie, przeciez mamy prawo, wlasnie teraz, do maksymalnej troski, bo nie odpowieadamy tylko za sieie ale i za istotke kompletnie od nas zalezna i zupelnie niewinna. Wiec mysle, ze to dranie. Ja tez jestem w ciazy i odeszlam od mojego partnera zanim sie o tym dowiedzialam. Zaczynalo byc bardzo zle, on chorobliwie zazdrosny, pamietam jak plakalam przez trzy dni z rzedu bo maltretowal mnie psychicznie. Gdy doowiedzial sie o dziecku, to chcial, zebysmy znow byli razem, ale odmowilam. Nie zaluje tego. Samo to, ze jestem w ciazy, za bede wychowywac mala istotke jest dla mnie cudem i choc wiem, ze nie bedzie lekko, to nie pozwole sobie tego cudu odebrac! Zycze wam odwagi, radosci, prawdziwego wsparcia bliskich i prawdziewj milosci. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
tsunami05 Re: Samotne przezywanie ciazy... 25.06.05, 12:44 Domyślam się, że za granica jest wam jeszcze trudniej. W pełni popieram Agę - trzeba odstawic tę toksynę i zacząć myśleć o sobie i dziecku. Aga, a czy ojciec dziecka jakoś ci będzie pomagał? Bo twoja sytuacja jest bardzo podobna do mojej - tyle że ja się trochę boję powiedzieć facetowi, że to definitywny koniec, bo zależy mi trochę na jakimś tam, choćby minimalnym wsparciu finansowym - zwłaszcza, że nie ma już żadnych zasiłków dla samotnych matek I tak sobie nie jesteśmy razem, nie będziemy, ale on jakoś tak woli żyć w nieświadomości. Nalezy chyba do ludzi którym dopóki nie powiesz "Spier...", to nie zrozumieją, że tu już nie ma co zbierać. Trzymajmy się! Odpowiedz Link Zgłoś
akrusz Re: Samotne przezywanie ciazy... 25.06.05, 12:59 Tsunami! Kurczę, wiem, jaki to dylemat: potrzebować wsparcia i być zmuszonym je wypraszać. Mój były na początku sam zaproponował, że będzie łożył na dziecko, oczywiscie zgodziłam się, poza tym, wydawało mi się, ze utrzymanie w miarę poprawnych stosunków będzie dobrem dla dziecka, że ma ono prawo poznać swojego ojca. Jednak później wszystko się bardzo pogorszyło, on wcale nie dzwonił, nie dowiadywał się, a z ciążą powstawały różne problemy. Kiedyś w końcu zadzwonił, ale po tej rozmowie nie przespałam nocy, była męczarnia. Zdaje się, ze facet chciał albo mojej całkowitej uległosci i wtedy łaskawie coś tam odpali, albo po prostu zdjąć z siebie całkowitą odpowiedzialność za to dziecko. No to ja już podziękowałam za dalsze telefony. Jestem w o tylko dobrej sytuacji, że pomagają mi rodzice. Wciąż pracuję, ale to jest też praca w firmie mojej mamy i wciąż trzęsę się, czy ZUS nie przyczepi się do tego, odbierając na przykład prawo do zasiłku macierzyńskiego. W każdym razie, swoje przebolałam i z drapichrustem nie będę się zadawać, liczę na własne siły. Bardzo gorąco Was pozdrawiam; tak, trzymajmy się! Aga Odpowiedz Link Zgłoś
tsunami05 Re: Samotne przezywanie ciazy... 25.06.05, 18:56 To dobrze, ze masz wsparcie rodzicow i prace. Trzymam kciuki, żeby się ZUS nie przyczepił - e, chyba nie zrobią tego. Ja mam trochę gorzej - rodzice sami są dziwni, skłóceni i skoncentrowani na sobie - nie pomogą i nie rozumieją, dlaczego mieliby to zrobić. A pracuję... na czarno. Staram się to zmienić, ale na razie muszę czekać. Zobaczymy - kurcze - jestem w tak ciężkiej sytuacji (co znajduję rozwiązanie, to okazuje się, że w przeszłości zaistniały jaieś rzeczy 0 prace głównie - które uniemożliwiają otrzymanie jakichkolwiek pieniędzy - pech normalnie), że w sumie tylko siąść i ręce załamać. Ale to chyba ta ciąża i fakt, że muszę sobie poradzić sama dodaje mi jakoś sił i optymizmu. JEdno wiem, za rok chcę się śmiać z dzisiejszych rozterek. Tyle, że ojciec mojego dziecka - jeden z problemów - pozostanie nim na zawsze niestety i jakoś muszę znaleźć kompromis. A do tego trzeba dwojga.. Hm, nie chcę, żeby dziecko miało do mnie pretensje, że pozbawiłam je ojca, ale mam dopiero 28 lat - nie chcę się wikłać w kanał do końca życia. Ech, dużo tych rozterek - a ten wątek miał pocieszać samotne... Pozdrawiam cieplutko!! Odpowiedz Link Zgłoś
akrusz Re: Samotne przezywanie ciazy... 26.06.05, 01:48 Z całych sił Ci zyczę, zeby sie ułożyło z pracą i pieniędzmi. Ten system jest na tyle okrutny, że odbiera samotnej matce resztki nadziei, że się jaoś ułoży. Ale jest chyba jeszcze coś i niech to Coś zadziała. Nie wiem, moze szczeście, może sprawiedliwość losu? Czasem, jak mi bardzo źle, to przypominam sobie, że kobiety w obozie w Oświęcimiu rodziły zdrowe dzieci. A z rodzicami to naprawdę trudne - wszyscy chyba trochę dziwni Ale już niedługo same będziemy Najlepszymi Mamami na Swiecie. Naprawdę w to wierzę! Odwagi! Odpowiedz Link Zgłoś
kamea78 Re: Samotne przezywanie ciazy... 26.06.05, 11:25 Ja też jestem samotna. Mój mąż zmienił się o 180 stopni. Egoista, który do dzis nie może kupić szczoteczki do włosków i dwóch butelek, ale sobie kupił... samochód. Czuję się tak wyizolowana, że czasami wyję w poduszkę. Moich rodziców przestałam obchodzić dawno temu, ich interesował zawsze ich ukochany synek - nieudacznik, leser i złodziej, który bez skrepowania potrafi zabrac ostatnie puieniadze matce, bo wyszła nowa kolekcja butów Adidas (ostatnio dzieki takim butkom rodzice nie mieli przez miesiąc gazu, ale mamusia do mnie z żalami i pretensjami dzwoniła). Nie bedę miała pracy (likwidują mój zakład) i już teraz widze, ze wszystkie deklaracje mojego męza o równouprawnieniu w wykonywaniu obowiązków domowych i w opiece przy dziecku to czcze deklaracje (na pokaz to on nawet buty chce mi wiązać - im wiecej par oczu, tym lepiej). Ja już nie mam nadziei, ze będzie lepiej. I tylko kołacze mi sie po głowie - Dziecko, co ja Ci zafundowałam... Odpowiedz Link Zgłoś
akrusz Re: Samotne przezywanie ciazy... 26.06.05, 11:57 Kamea, proszę, nie obwiniaj się. To nie Ty to zafundowałaś dziecku, ale cały splot życiowych okoliczności. Przecież sama masz problemy ze "złymi" rodzicami, skąd miałaś czerpać wzór, z resztą matryca tkwi głęboko w naszej podświadomości. Twoim zwycięstwem jest to, że zdajesz sobie sprawę z trudności i pragniesz szczęścia dla dziecka. To jest naprawdę dużo, po takich rodzicach, jakich miałaś. Czasem dużo lepiej być "wystarczająco dobrym" rodzicem, niż głupio-nadopiekuńczo matką, która rozpieszczając i krobiąc z siebię ofiarę hoduje sobie w domu kata. Nie miałam intencji obrażać tu Twojej rodziny, chciałabym zebyś poczuła, kto tu jest naprawdę poszkodowany na skutek czyjejś... głupoty chyba? Odpowiedz Link Zgłoś
tsunami05 Re: Samotne przezywanie ciazy... 27.06.05, 09:43 Kamea, strasznie mi przykro, że się tak czujesz. Ale spróbuj na to spojrzec z innej strony - poszukasz sobie nowej pracy, będziesz pracować, zarabiac, sama kupisz te szczoteczkę i butelki. Od razu poczujesz się lepiej. Nie można tak negatywnie myśleć. Wiem jak to wkurza, kiedy wydaje nam się, że zasługujemy na uwagę i pomoc, a ktoś nam nie chce tego dać. Mnie to na przykład tylko utwierdza w przekonaniu, że mogę liczyć tylko na siebie.. i tak robię. Nie mam męza, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś stanie na mojej drodze ktoś, z kim będzie mi "po drodze" w życiu. Życzę ci, żeby ci się ułozyło. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
kamea78 Re: Samotne przezywanie ciazy... 26.06.05, 12:07 Też chyba dlatego dzięki mojej rodzince wybrałam zawód - pedagog, specjalizacja: resocjalizacja. I cały czas ponoszę koszty psychiczne, spotykając się z dzieciakami w takich samych sytuacjach jak ja... Odpowiedz Link Zgłoś
annam21 Re: Samotne przezywanie ciazy... 26.06.05, 12:36 Faceci to dranie,naprawde jest nie wielu( osobiscie nie znam zadnego)normalnych kochajacych.Mam 21 lat,przeszlam w zyciu bardzo duzo, wzielam slub, i niby jak w amluzenstwie raz z gorki raz pod gorke.Mieszkam w obycm kraju, maz zajmuje sie autami-tak naprawde nie ma zadnych wielkich pieniedzy,a nawe jesli to dla siebie i ja o nich nie wiem,ale wszyscy jego znajomi i co nie ktorzy moi tez mysla ze pana boga za nogi zlapalam,a,nawet nie chce mi sie pisac, bo znowu sie klocilismy,moj maz pracuje a w niedziele lezy i odpoczywa,chcialam zeby poszedl ze mna do lekarza zobaczyl usg to powiedzial ze poczeka jak sie cos urodzi, nie mozemy wspolzyc.tez mi wymysla i wzbodza poczucie winy,tez mam czesto dosc,nawet bardzo,kiedys przysieglam sobie ze jak mnie jeszcze raz skrzywdzi to go zostawie-mojemu mezowi jest wszystko obojetnie-ja tez.Wyproeadzalam sie juz 2 razy nie reagowal,to wszystko po slubie sie stalo,a ciaza,to moja 3 bo 2 poronilam,bardzo chcial,a jak tylko 2 kreski na tescie to ja w domu lezenie,a on wycieczki z kolegami... a co najsmieszniejsze,ja mam 21 lat,moj moz 39, i kocham go ,a´le ja juz sie kiedys nauczylam ze milsc to nie wszystko. A jestesmy 7 miesiecy po slubie... czasem mysle ze to wszystko bezsensu. Bralismy koscielny,i on wie ze go przezto tak szybko nie zostawie-i ma racje. Ale wydaje mi sie ze 2 raz bym tego slubu nie wziela.... chciala bym sie obudzic, 2,5 roku temu z ta sila ktora mam dzisiaj.Trzymajcie sie dziewczyny! Odpowiedz Link Zgłoś
pantera80 Re: Samotne przezywanie ciazy... 26.06.05, 13:28 Przede wszystkim nikt nie jest sam na swiecie.Zawsze mozna spotkac kogos-nawet kolezanke,polozna czy sasiada.No i ma sie te kruszyne w brzuszku w przypadku ciazy.Mozna do niej mowic,sluchac z nia muzyki,przytulic sie do brzucha.Po pewnym czasie - krotkim zacznie odpowiadac, to kopnie lekko czy bedzie sie przytulalo tam,gdzie jest.Na moim pierwszym usg dziecko spalo, mialo raczke przy buźce.Bylo wtulone.Dziecko to szczescie,nawet to niegrzeczne.Pozdr malina232 napisała: > Czy jest ktos kto czuje sie samotny?Ktos kto nie ma tej drugiej bliskiej > osoby,ktora by przytulila i powiedziala,ze wszytsko bedzie w porzadku? > Czy jestem sama w takim stanie? Odpowiedz Link Zgłoś
malina232 Re: Samotne przezywanie ciazy... 27.06.05, 13:26 Ja jendak czuje sie samotna, nie mam przy sobie rodziny ,a znajomi mi jej nie zastapia,tak jak i nie zastapia mi tej drugiej osoby,ktora powinna w tym uczestniczyc razem ze mna. Nie przypominam sobie wieczoru bez lez,po prostu jest mi ciezko, a co bedzie dalej...Boje sie czasem myslec. Pozdrawiam wszystkie przyszle i te ,ktore juz sa mamusiami. Odpowiedz Link Zgłoś
tsunami05 Re: Samotne przezywanie ciazy... 27.06.05, 16:41 hej, malina, masz prawo czuć się samotna, bo to jednak chyba tak być nie powinno. Ale skoro sie to już tak stało, to już nie myśl, co być powinno, ale co jest i jak sobie poradzić. nie płacz wieczorami, tylko poczytaj sobie, obejrzyj głupi film, cokolwiek. Ja zawsze myślałam, że jestem stworzeniem stadnym - ostatnio jakoś polubiłam swoje towarzystwo i cieszę się spokojem jaki mam. Wieczorami myślę o swoim dziecku, zastanawiam się jakie będzie i jak będe je wychowywać. Uwierz mi - nie mam pojęcia z czego je utrzymam i rozpaczliwie staram się zaoszczędzić kazdy grosz, żeby miec na później, bo macierzyński mi nie przysługuje, nie mam mieszkania itp. Tez jestem z tym sama - ale musi się jakoś ułożyć. No bo ja sobie nie wyobrażam, żebym mogła wylądować pod mostem, kraść, prostytuowac się czy cokolwiek, żeby normalnie żyć Po prostu musi być normalnie. Wskakuj na to forum, albo na Samodzielną Mamę, zawsze można troszkę się pożalić. Pozdrawiam cię ciepło! Odpowiedz Link Zgłoś