Dodaj do ulubionych

kryzys 7 centymetra:D

22.08.05, 08:50
dostalam od szefowej wczesniejsze numery pism dla kobiet w ciazy, z malymi
dziecmi. w jednym z nich jest fajny artykul o niestandardowych zachowaniach
kobiet podczas porodow. najbardziej rozwalil mnie ow tytulowy kryzys 7
centymetra. oczywiscie chodzi o rozwarcie szyjki macicy. podobno sporo kobiet
wlasnie na tym etapie jest juz tak zmeczona, tak obolala i ma dosc rodzenia,
ze chce uciec z sali porodowejsmile
we wspomnianym artykule maz rodzacej swoim cialem niczym rejtan zaslonil
wyjscie z sali porodowej, a zona w niego walila piesciami i mowila; wypusccie
mnie! ja juz dzis nie rodze, przyjde innym razem. ja chce do domu!!!big_grin
z jednej strony smieszne a z drugiej.... kurcze.... zeby na mnie nie trafilo,
bo jak bede rodzic w szpitalu, w ktorym pracuje maz.... do konca zycia beda
sie z niego smiac!big_grinDDDD
Obserwuj wątek
    • szept_ciszy Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 08:56
      hehe, dobre, może i ja zechcę innym razem dokończyć big_grin
      • pimpek_sadelko Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 08:57
        szept_ciszy napisała:

        > hehe, dobre, może i ja zechcę innym razem dokończyć big_grin
        >
        o porodach na raty jeszcze nie slyszalamsmile
    • amwaw Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 09:22
      Nawet nie sporo tylko prawie wszystkie wg moich danych. Różnie objawia się taki
      kryzys- u jednych chwilową rezygnacją(głośniej lub ciszej artykułowaną), u
      innych próbą ucieczkismile Na tym etapie wydzielane są endorfinki, które pozwalają
      kobiecie iść przez to dalej. Pamiętaj, że oprócz drzwi zawsze pozostaje okno-
      to dopiero wzbudziłoby zainteresowaniesmile Natomiast jeżeli zdecydujesz się na
      zzo to będziesz jak na postronku- zbytnio się nie oddalisz. I widzisz- to jest
      właśnie oczywisty minus zzo o którym się nie mówi...big_grinDD
      Pozdrawiam
      • pimpek_sadelko Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 09:22
        okno odpada, trakt porodowy jest na 5 lub na 6 pietrze!smile
    • aniarad1 Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 09:25
      tak, tak. Ja wtedy zaczęłam wołac "dajcie mi to znieczulenie bo już dłużej nie
      wytzrymam". Ale na zzo było już za późno, a do końca - okazało się - niedaleko.
      Jakoś wytzrymałam, choc fa
    • aniarad1 Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 09:26
      cd. (dziecko mi tu wcisnęło "wyślij)
      choc faktycznie było wtedy cieżko i już byłam bardzo zmęczona.
      Pozdrawiam,
      Ania
    • sylka75 Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 11:26
      No, chyba roznie bywa z tym kryzysem - ja mialam kryzys 4 cm - 7 nawet nie
      poczulam, polozna powiedziala mi, ze juz jest 8, potem odeszly wody. A mialam
      naprawde ciezki poczatek - wtedy myslalam, ze jak dojde do 7 cm to juz strace
      przytomnosc, ale - o dziwo - polepszylo sie! Nie nastawiajcie sie na kryzys,
      nie wiadomo kiedy nadejdzie i czy w ogolewink
      • werrap Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 11:38
        ja też kryzys miałam już wcześniej... a to dlatego że to wszystko strasznie
        opornie szło i darłam się żeby mnie ciachnęli (tzn zrobili cesarkę) ale wszyscy
        mnie delikatnie rzecz ujmując olewali... a mojej koleżanki mama nie drąc się ani
        nic wstała z łóżka powiedziała że ona dziękuje ona ma dość i ona odmawia dalszej
        współpracy... ponoć mieli z nią problem bo nie mogli jej namówić na powrót smile
        • pimpek_sadelko Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 11:39
          werrap napisała:

          >a mojej koleżanki mama nie drąc się an
          > i
          > nic wstała z łóżka powiedziała że ona dziękuje ona ma dość i ona odmawia
          dalsze
          > j
          > współpracy... ponoć mieli z nią problem bo nie mogli jej namówić na powrót smile

          heheheh naprawde supr babkabig_grin
          do konca opanoana i zachowala twarzsmile
          • werrap Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 15:33
            no tak i to ze stoickim spokojem bez nerwów smile
    • gemmavera Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 12:39
      Tak, ja tez czekałam na ten słynny kryzys, nawet położnej mówiłam, że czekam wink
      - ale ona tylko ręką machnęła...
      Czekałam na moment, kiedy skurcze będą nie do wytrzymania i kiedy będę miała
      ochotę wyjść z pokoju - ale każdy skurcz okazywał się do zniesienia. Tak
      intensywnie czekałam, wink że w końcu kryzys przegapiłam - nagle się okazało, że
      jest już prawie 10 cm i można przeć. smile))
      Więc mi chyba to czekanie pomogło. big_grin
      • zumaminka Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 14:42
        Taaaa ja to miałam kryzys 4 cm,wtedy faktycznie myślałam,że jak nie dadzą
        zniecz.to wychodzę.Mężowi oberwało sie okrutnie ale dzielnie to zniósł a ja
        dostałam wyczekane zniecz i urodziłamsmile
    • deotyma11 Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 13:07
      Ja miałam kryzys wcześniej. Ze łzami w oczach przekonywałąm wszystkich, że to
      bardzo boli i ja już dłużej nie mam siły, więc ja już nie chcę dalej i teraz
      muszę iść. I żeby sobie już wzięli to dziecko bo ja już nie będę dalej rodzić.
      Mój mąż, lekarz i położna tylko się ze mnie śmiali. A odejść z sali nie mogłam
      bo mnie skutecznie okablowali.
    • sabi35 Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 14:29
      A dlaczego? Ja też na krótko przed bólami partymi powiedziałam, że wolę do domu
      albo ostateczności mogliby mnie zastrzelić, a teraz opowiadam to jako anegdotę
      i sama się z tego śmieję. To jest właśnie ten moment w którym już nie możesz i
      masz dość i zaraz przychodzi na świat twoje dzieciątko. Do tego rozebrałam się
      się do naga, bo wszystko mnie uwierało. I wcale nie wspominam porodu źle, ani
      nikogo nim nie straszę. Dla mnie najpiękniejsze było uświadomienie sobie, że
      poród jest jak wodospad albo jak cyklon, i najlepiej zrobisz, jak się mu
      poddasz. Podczas porodu nie interesuje cię ani to, która jest godzina, jak
      długo już rodzisz i co o tobie myślą inni.
      • gosia_grabosia Re: kryzys 7 centymetra:D 23.08.05, 10:53
        Hmmm ja tez pozbyłam się całości odzienia smile A mężuś dostał duuuużo
        nieenzuralnych słów no i nosiła slady pazurków na rekach smile
    • kotka.szrotka Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 15:34
      No to sę nieźle zpowiada. Na codzień mam skłonność do podobnych zachowań i
      niezłą wprawę w histeryzowaniu i udowadnianiu, że mam rację. Jak do mnie
      dojdzie, że nie daję rady i mogą użyć tych cholernych kleszczy to nic mnie nie
      powstrzma przed ucieczką, na trzeźwo się boję a co będzie jak nadejdzie
      niezależny ode mnie kryzys, sama skrzywdzę małego? Cholera sad
      • ania77 Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 15:58
        Wszystko będzie dobrze!Trzymajcie się dziewuszki.Mój poród zakończył się
        cesarką bo dzidzia weszła w kanał rodny twarzoczaszką.Wszystko da się
        przetrzymaćsmile)))))))))))potem się zapomina.Tak jestesmy skonstruowane my
        kobitki,że też tak technicznie się wyrażę.Facet by naprawdę zwiałsmile))
        • koteczka12 Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 17:11
          Opowiadalam o tym mojej mamie, mowi, ze sama nie miala, ale jej przyjaciolka
          przy siodmym centymetrze zazdala kawy. Jak jej nie dali, powiedziala, ze jak
          tak, dalej nie rodzi,i probowala wyjsc ....
    • bazylea1 Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 18:29
      he he a u nas na szkole rodzenia powiedziano że kobieta miedzy 7 a 10 cm staje
      się "dziką kobietą" - kierują nią instynkty, nie kontaktuje z otoczeniem. ja
      miałam 3 cm rozwarcia, bolało strasznie (jak na 3cm) i czekałam na znieczulenie
      gdy nagle okazało się że mam już pełne rozwarcie (po 20 minutach). pierwsza
      mysl jaka mi przyszła do głowy to czy jestem "dziką kobietą" smile doszłam do
      wniosku że jednak nie. ale cos w tym było bo już po porodzie zupełnie
      odleciałam, nie pamietam jak mi kładziono synka na brzuchu, robiłam głupie
      żarty na temat fartucha położnej i swojego łozyska itd.
    • mam6lat Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 19:11
      rzeczywiście przy pierwszym porodzie przy 7 cm rozwarciu jak odwrotu już nie
      było.... z uporem maniaka zaczęłam przekonywać lekarza, położną no i mężą
      (zamim został przeze mnie wyrzucony z sali), że dziś to chyba tylko zapowiedź
      porodu..wink i że jutro przyjadę urodzić;
      podobno też próbowałam się zebrać.....i wyjść;
      przy drugim porodzie świadoma, żę takie głupiutkie sytuacje się zdażają, no i
      zdystansowana do porodu... też w ostatniej chwili próbowałam przełożyć
      narodzenie małego na później....
      • winky2 Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 20:53
        Witajcie. Ja łapałam lekarza za rękę (albo raczej próbowałam łapać bo mi
        uciekał) i pytałam ile do cholery mam mu zapłacić, żeby mi zrobił cesarkę.
        Tłumaczył mi, że nie ma potrzeby, ale ja jak najbardziej takową widziałam. Syn
        urodził się oczywiście normalnie. I wcale nie wolałabym CC. Pozdrawiam.

        • magda9945 Re: kryzys 7 centymetra:D 22.08.05, 22:13
          Przy pierwszym porodzie to tez takie cos mialam,ze prosilam o cesarke,ale dali
          mi tylko zastrzyk.Uciekac nie uciekalam,ale chcialam,zeby wreszcie to dziecko ze
          mnie wyciagneli,a 10 min. pozniej,jak mnie szyli to smialam sie z ginem.Przy
          drugim porodzie to polozna musiala mnie uswiadomic,ze mam bole parte i musze
          rodzic.Ja nie chcialam uwierzyc i za nic nie chcialam sie polozyc do porodu,ale
          to byla blyskawica.
          • bazylea1 Re: kryzys 7 centymetra:D 23.08.05, 09:05
            no ja -kulturalna kobieta - też się darłam: "k... zróbcie mi cesarkę!" dobrze
            że się nikt nie przejął wink
    • abiedrzycka Re: kryzys 7 centymetra:D 23.08.05, 10:45
      Szczerze Wam powiem, że nie spotkałam się z reakcją: "ja wychodzę", a rodziłam
      2 razy i wiele razy "uczestniczyłam" w porodach jako praktykantka (jestem po
      pielęgniarstwie). I czytając Wasze posty zaśmiewam się delikatnie mówiąc... Nie
      mam pojęcia, skąd w ogóle biorą się te pomysły, żeby "skończyć później". Ale
      fakt, bywa, że ból porodowy jest tak silny, że kobieta nie panuje nad sobą i
      jest w stanie zrobić absolutnie WSZYSTKO - jest nieobliczalna. A tym
      dziewczynom, które boją się swoich reakcji w czasie porodu powiem tyle: i tak
      będzie Wam wszystko jedno co kto sobie o was pomyśli. W głębokim poważaniu
      będziecie miały wszelkie uwagi i próby "przywołania do porządku" I tak właśnie
      ma być. Róbcie swoje i absolutnie nie próbujcie się hamować. Rolą personelu
      jest odebrać poród i znosić wasze krzyki, czy dziwne zachowania. Zresztą oni
      wszyscy są do tego przyzwyczajeni i na pewno nie zrobią z tego afery, bo w
      natłoku pracy i przy tej ilości kobiet rodzących i tak na następny dzień nie
      pamiętają która jak reagowała przy porodzie. Głowa do góry. Będzie dobrze.smile)
      Pozdrawiam
      • pimpek_sadelko Re: kryzys 7 centymetra:D 23.08.05, 10:55
        mojk maz po przeczytaniu tego watku pewnie sie rozmysli z porodu
        rodzinnegobig_grinDDDD
        wink)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka