25.08.05, 14:24
Kochane dziewczynki mam 26 lat , 6 letnią córke i obecnie jestem w 15
tc..Ostatnimi czasy mam kryzys światopoglądowy...naprawde..mam dobrego męża
który bardzo ciężko pracuje i jednocześnie dorabia pieniążki żeby mógł nas
utrzymać..ja też pracuje..ale kryzys dotyczy czego innego..mianowicie mój mąż
zawsze raz w tygodniu idzie sobie na jakieś piwko z kolegami..nigdy w
weekend bo te spędza z nami w całości ale często w tygodniu , albo wraca
około 24 albo zostaje na noc u swojej matki bo ona mieszka pod miastem tam
gdzie mąż ma prace stamtąd też ma większość kolegów..gdy się wkurzam mąż mówi
miże wszyscy koledzy też raz w tygodniu gdzieś łażą..niektórzy trenują piłkę
i po treningach lub meczach( to prawda bo wczoraj byłam świadkiem rozmowy
męża z kolegą na temat jego ostaniego "wypadu"-zaznaczam kolega ma żonę i 4,5
letnią córkę)następny który ma żonę córkę 4 letnia i syna 8 miesięcznego też
ciągle gdzieś łazi , lub przysyła nam 200 smsów bo ma "spawę" do mojego...jak
móie o tym koleżance to mówi że to mój wyciąga tamtego...-tere fere komnórkę
mamy wspólną..jestem wściekła czy już wszyscy mężczyżni muszą gdzieś łazić?
nie potrafią wytrzymać z nami czy co? Przecież mogą zapraszać kolegów do domu
ja nie zabraniam..czy już nie ma facetów tak oddanych rodzinie jak
kiedyś...zaznaczam mój mąż też ma 26 lat i już chyba taki młody nie jeszt
koledzy zresztą też..a może sie czepiam..może te wypady to nic wielkiegio??
moze każdy ma jakieś grzechy?Napiszcie proszę czy czepiam się niepotrzebnie?
Jak jest u was?
pozdrawiam ciężarna żona slawsupera i mama 6 letniej Domci..
Obserwuj wątek
    • pitu_finka Re: Kryzys... 25.08.05, 14:28
      Czepiasz sie niepotrzebniesmile Ale ja tez czasem tak mam. Trzeba pamietac ze
      kazdy potrzebuje troche czasu dla siebie i nie dorabiac do tego teorii. Zycze
      powodzenia.
    • nan78 Re: Kryzys... 25.08.05, 14:35
      Mojemu też czasem zdarza się jakiś wypad. Podobnie jak mnie. Każdy chyba
      potrzebuje mieć troszkę tylko swoje życie i tylko swoje sprawy. To raczej dobre
      dla związku. Oczywiście w granicach rozsądku smile.
      Mój znikał dwa razy w tygodniu bo prowadził treningi Krav Magi w Pabianicach (a
      mieszkamy w Łodzi). Wtedy też często nocował w Pabianicach u mamy. Ale od
      jakiegoś czasu a właściwie od czasu kiedy zaczęliśmy poważnie myśleć o dziecku
      już nie jeździ do Pabianic. Postarał się o dodatkową pracę i przychodzi taki
      zrypany do domu, że trenować mu się nie chce. Ale widzę, że mu tych treningów
      brakuje. Nie powiem, że byłam szczęśliwa jak mi znikał na dwie noce w tygodniu
      ale z drugiej strony wiem jaką mu to sprawiało satysfakcję. I pewnie jak się
      zacznie nowy rok szkolny to namówię go na te treningi. Może nie dwa ale chociaz
      raz w tygodniu no i żeby częściej wracał do domku a nie zostawał tam na noc. Na
      pewno uda się znaleźć takie rozwiązanie, żeby obie strony były zadowolone.
      Czego i Tobie życzę smile
    • pimpusia77 Re: Kryzys... 25.08.05, 14:38
      A ty nigdy nie masz ochoty spotkać się tylko w babskim towarzystwie i plotkować?
      Nie bądź zaborcza!
      Piszesz, że weekendy zawsze spędza w Wami- to chyba jest bardzo ważne.
      Mój mąx co prawda rzadko wychodzi gdzieś z kolegami, ale to dlatego, że wogóle mam mało czasu i
      nawet nie ma kiedy... ale jak już gdzieś wychodzi, albo przychodzi do niego kolega i zamykają mi drzwi
      przed nosem, to nie mam pretensji. Ja też lubie sobie wyskoczyć gdzieś z koleżankami smile
    • visenna2 Re: Kryzys... 25.08.05, 14:44
      Raz w tygodniu, to nie tak dużosmile Nie przejmuj się tak bardzowink
      Mój małżonek śpiewa w chórze, mają próby 2 razy w tygodniu. Wraca w środku
      nocy, kiedy ja już śpię.
      Na początku związku, jeszcze przed ślubem (jak już mieszkaliśmy razem) mnie
      szlag trafiał, zazdrosna byłam, ale szybko mi przeszłosmile)

    • li.ann Re: Kryzys... 25.08.05, 14:46
      Ja natomiast sama mojego wyganiam, by poszedł gdzieś z kumplami lub na jakąś
      piłkę. Wiem , że to potrzebne zarówno jemu jak i mnie. Sama też od czasu do
      czasu uczestniczę w "babskich wieczorach".Nie toleruję natomiast jego
      niezapowiedzianych wyjść i "długich powrotów" z pracy.
      Pozdrawiam.
      • amwaw Re: Kryzys... 25.08.05, 15:01
        Hehehehe to ja mam to samo. Zupełnie nie chce się spotykać z kumplami m/w 1
        spotkanie na 3, 4 mieś. A wyganiam go z domu z czysto egoistycznych powodów-
        żeby się nie czepiał, że ja wychodze, a On niesmile))
    • dodadada Re: Kryzys... 25.08.05, 15:14
      Dziewczyny jak czytam wasze posty to mam wrażenie że ja i mój mąż żyjemy w
      innym świecie. Wychodzimy w zasadzie tylko razem, przez cały okres naszego
      małżeństwa (7 lat) mój mąż wyszedł z kolegami tylko raz, bywały rózne okazje
      ale on nie chciał mnie zostawiać samej w ciaży poza tymi dniami co naprawdę
      musiał (kiedyś studia, później dodatkowa praca czy delegacja), jeśli już musiał
      wyjechać to starał mi się załatwiać pomoc w postaci mamy lub teściowej, jest to
      nasze trzecie dziecko i troskliwość mojego męża wręcz się nasila bo w domu jest
      już 2 maluchów czyli obciążenie pracą domową jest coraz większe a ja z
      doświadczenia wiem że w ciąży nie mogę się przemęczać bo grozi to uziemieniem w
      łóżku na dobre. Pozdrawiam Dorota
      • amwaw Re: Kryzys... 25.08.05, 15:20
        I z koleżankami sama się nie spotykasz???Tylko zawsze w dwójkę?? Eee, to ja
        uważam, że zdrowsze jest jednak trochę czasu dla siebie...To też jest higiena
        umysłu..
        pozdrawiam
    • ania788 Re: Kryzys... 25.08.05, 15:48
      Chyba każdą z nas cos takiego czasami dopada. osobiście uważam, że każdy w
      małżeństwie powinien mieć trochę swojego życia. My w zasadzie wychodzimy tylko
      osobno, ze wzgledu na brak opiekunki. Kiedy spotykam się koleżanką to sama a
      nie zmężem. Tak chyba zdrowiej. Mój mąż często wychodzi sam bo jest zapalonym
      sportowcem i ma często treningi. Nie zabraniam mu tego bo wolę jak wraca
      zmęczony i zadowolony niż miałby siedzieć w domu z niezadowoloną miną, że mu
      żona czegoś zabroniła. A że jak mam zły dzień to się na niego o to wychodzenie
      wściekam to inna sprawa...wink
      • kkasperka Re: Kryzys... 25.08.05, 16:08
        hejsmile
        jestes w ciazy, wiec martwisz sie wszystkim podwojnie. ja tez wymyslam takie
        problemy, ze mi czasem przed sama soba wstyd...
        a wracajac do Twojego problemu, to wydaje mi sie, ze TWoj maz jest jednak
        mlody... 26 lat to niewiele jak na faceta. moj sie uspokoil jak mial 30...
        choc znam tez przypadki bardzo mlodych ojcow, ktorzy sa bardziej dopowiedzialni
        niz niejedna dziewczyna...
        musisz chyba odpuscic, bo na "chlopcow" rady nie ma. zwlaszcza ze piszesz, ze
        macie 6 letnia corke, to on tym ojcem jest juz od czasu kiedy jego koledzy
        niezle szaleli... wiem, ze to trudne ale badz cierpliwa (co nie znaczy ze masz
        byc ulegla). z czasem on sie zmieni, bo dojrzeje... i koledzy tez sie zmienia i
        nie bedzie mial z kim wychodzic.
        badz dzielna
        K
    • cn_tower Re: Kryzys... 25.08.05, 16:17
      jezeli mam być szczera to tragedia co robisz mężowi, on nie jest Twoim więżniem
      i ma prawo do swoich spraw, spotkań... chyba że wolisz że będzie siedziec
      ciągle koło Ciebie a myslami będzie gdzie indziej... nie tędy droga... zastanów
      się czego się obawiasz...i wyluzuj...
    • mbartoszew Też wyskocz, póki masz siłę 25.08.05, 16:24
      Ja tez jestem w 15 tygodniu (pierwsze dziecko) i też z Łodzi.W naszym związku
      to ja jestem "włóczęgą", czasem nawet chciałabym,żeby moje Słoneczko gdzieś
      częściej wyskoczyło,oczywiście w kulturalny sposób, wracajac o ludzkiej porze i
      po góra dwóch piwach. Może nie jestem obiektywna - ale 15 tydzień to jeszcze
      nie tak późno, a Domcia jest już sporą dziewczynką - nie macie koleżanek z
      dziećmi? Wyskoczcie, albo kogoś zaproście, mała się pobawi, ty poplotkujesz.
      Mężowi zleć szykowanie obiadu albo inną domową czynność.I sie nie
      przejmuj.Jedyne, co mi w tej sytuacji nie gra, to spanie u mamusi. Na pewno nie
      ma na niego za dużego wpływu? Buziaki.
      • superslaw Re: Też wyskocz, póki masz siłę 25.08.05, 16:40
        Dzięki dziewczyny za pociechę!Co ja bym bez was zrobiła naprawde nie
        wiem..przynajmniej mnie rozumiecie..Co do mamusi to jest zdecydowaniepo mojej
        stronie zawsze..poza tym ma jeszcze 5-cioro dzieci (oprócz mojego męża)onajest
        nawet pomocna jak jest jakaś impra to bierze córke żebyśmy tylko razem poszli
        sobie sami..myślę że jej zależy na naszym małżeństwie..Co do mnie to jasne że
        mam koleżanki , najczęściej biorę Domcię idę to do jednej , to do
        drugiej..tylko czasem wkurzam się...może niepotrzebnie..powiem wam jeszcze coś
        brałam ślubw ciąży to było w okolicach 20 tygodnia..mieliśmy niecałe 20
        lat..zanim się dotarliśmy minęło naprawde pare lat.Przejść przez ten okres było
        koszmarnie z małym dzieckiem i bez kasy..ale jakoś pokonaliśmy to..do
        wszystkiego musimy dochodzić sami bo teściowa jest sama z 5 dzieci a jachoć
        jestem jedynaczką nie mam majętnych rodziców...długo bałam się zajść w drugą
        ciąże pamiętając jak było między nami jak urodziła się córka..ale wreszcie si
        odważyłam,udało się i mam nadzieję że będziemy szczęśliwi...Bardzo chcę tego
        dziecka bo jak urodziła się córka to wybaczcie co powiem bo bardzo ją kocham
        ale nie bardzo umiałam się nią cieszyć..owszem bardzo o nia dbałam..ale teraz
        umiałabym na pewno bardziej docenić jakie to szczęście mieć takie
        maleństwo..nie mam do siebie pretensji-bo cóż może wiedzieć 20 latka która
        zostaje matką..Dlatego teraz ciesze się podwójnie z dzidzi...Dzięki za
        pocieszenie i piszcie jak było u was..pozdrawiam i całuje...
        ciężarna żona slwsupera i mama 6 letniej Domci...
        ps.Do mbartoszew-na kiedy masz termin?Widziałam że jesteś 15+2 ja jestem 15+3?
        • mbartoszew Re: Też wyskocz, póki masz siłę 25.08.05, 19:39
          Hej, to ja, w moim linku o bólach brzucha napisałam ci jeszcze jeden komentarz
          co do wychodzącego męża, trochę z innej beczki. A o co chodzi z tym 15+ 2, bo
          ja nic takiego nie pisałam? Termin mam na 25 lutego, ale ja coś nie wierzę, ze
          one siedzą az 40 tygodni, nie znam takiego przypadku w okolicy, myslę, ze do 15
          lutego będzie po wszystkim. W jakiej części łodzi mieszkacie? My na Teofilowie.
          Ale chyba tez już to pisałam. Buziaki Magda
          • superslaw Re: Też wyskocz, póki masz siłę 25.08.05, 21:00
            Niestety ja nie mieszkam w Łodzi!!!Tylko w małym mieście w małopolsce -w
            Tarnowie..a szkoda prawda?Alegdybyś chciała pogadać to mój numer gg to 7551130
            pozdrawiam i całuje ciężartna żona slawsupera i mama 6 letniej Domci..
    • nea2007 Re: Kryzys... 25.08.05, 23:54
      to chyba wina ciąży że rzeczywiście się czepiasz, mój mąż jest zapalonym
      sportowcem a na dodatek gra w II lidze w tenisa stołowego co prawda odkąd mamy
      dziecko już coraz rzadziej ale pamiętam że w czasie ciąży widywałam go raczej
      na zdjęciach, pomyśl o tym w ten sposób że jak go nie ma to nikt ci nie zrzędzi
      i z nikim się nie kłócisz i odpóść bo jak nie to będzie nieszczęśliwy a tego
      chyba nie chcemy - prawda. Daga
    • olka291 Re: Kryzys... 26.08.05, 07:46
      Moj tez wychodził niby z kolegami na piwko .a tu takie swinstwo zostawił mnie
      Lepiej dmuchac na zimne.
    • kmalina Re: Kryzys... 26.08.05, 09:15
      ja tam uważam że to tylko na zdrowie wyjdzie. Ja też zdecydowaną większośc
      czasu spędzam z mężam, ale od czasu do czasu lubie wyjśc i spotkać się w
      babskim gronie i sobie poplotkować. I nie miałabym nic przeciwko temu żeby i
      mój mąz sobie gdzies wyszedł. Kazdy potrzebuje chwili wytchnienia. Uważam że to
      nic złego raz na jakiś czas. Ale jeżeli ci to tak przeszkadza to może
      zaproponuj żeby zaprosił kolegów do domu a ty sobie pójdziesz w tym czasie do
      koleżanki i każdy będzie szczeliwy i zadowolony, a ty będzie wiedziałą gdzie
      jest i co robi. Są mężowie którzy wyjeżdzają co tydzień na cały weekend np. na
      ryby - ale to to już przeszkadzałoby mi.
    • robbea1 Re: Kryzys... 26.08.05, 09:26
      Superslaw ja też jestem z z tego małego miasta z małopolski Tarnowa. Może
      pogadamy kiedyś na GG jak będziesz miała czas??
      • superslaw Re: Kryzys... 26.08.05, 09:53
        Witam jesteś z Tarnowa ??? Ale super!Z jakiej okolicy napisz jeśli możesz
        chętnie pogadam na gg jasne !!!Mój numer to 7551130 !!Do zobaczenia pa pa..
        pozdrawiam ciężarna żona slawsupera i mama 6 letniej Domci
        • malgolkab do olki 291 26.08.05, 11:36
          rozumiem twoj zal, ale nie zgadzam sie, ze jak ktos gdzies sam wychodzi, to od
          razu bedzie zdradzal. czesto wlasnie ci "porzadni" (lub "porzadne"), co to caly
          czas sobie w oczka patrza i siedza zawsze razem wykrecaja jakis numer. zdradzic
          mozna wszedzie: w domu, w pracy, nie trzeba wychodzic z kolegami na piwko.
    • malgolkab Re: Kryzys... 26.08.05, 11:33
      u nas zawsze tak bylo, ze mniej wiecej jeden raz na miesiac czy poltorej w
      weekend kazdy wychodzil w swoim gronie (chodzi oczywiscie o takie wyjscie do
      knajpki, bo takie domowe to czesciej), a reszte weekendow razem. teraz w ciazy
      nie mam w ogole ochoty na takie wyjscia, bo mnie to meczy i zauwazylam, ze
      wkurza mnie, ze maz gdzies wychodzi, ale zaraz sobie uswiadamiam, ze nie mam o
      co sie wkurzac i ze to hormony daja mi znac. przynajmniej raz w tygodniu
      spotykam sie z jedna czy druga moja przyjaciolka i gdyby on sie o to wkurzal,
      to by bylo bez sensu. a szczerze mowiac, wole jak wychodzi z kolegami niz
      zaprasza ich na meskie party do domku, przyajmniej mam spokojsmile) w zwiazku
      wazne jest spedzanie czasu razem, wspolne wyjscia itp, ale rowniez wazne, zeby
      kazdy zachowal czastke swojego zycia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka