kasyldow Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 05.09.05, 00:37 Cóż ja jestem prawdopodobnie w 40 tygodniu ciązy. Mówie prawdopodobnie, bo i w tej drugiej ciąży nie działam według zasad książkowych.Pi razy drzwi pamietam, ze miałam święto dnia 28-mego w grudniu. Ale pewna nie jestem Ostatnie przepisowe USG wykazało, ze termin mam do około 15 wrzesnia,bowiem babel wykazuje taka faze rozwoju. Co prawda xle mu nie zycze, ale mógłby sie pospieszyc, bo jego matka ziewa z nudów, nie może się schylic bez doslownie upychania brzucha miedzy nogami, czemu przyglada się ze zdziwieniem jego czteroletnia juz siostra.Co do przebiegu ciązy.Planowana nie była, ale i strasznie mi planów zyciowych nie pokiereszowała. Dzieki wskazaniom kolezanki trafiłam do ginekologa oazy spokoju. Pierwszy tez nie był zły ( no moze troszkę zapędzony), ale przeszedł na prywatna li tylko praktykę.Mój aktualny podjął sie praktyki lekarskiej za społeczne pieniadze, chyba po to by nie zwariowac z nudów bo to juz emeryt, który jak sie dowiedziałam prowadził moja tesciowa, kiedy była w ciązy z moim radosnym małzonkiem teraz juz 30-sto letnim chłopiskiem. Poszłam do niego pod koniec drugiego miesiaca. Wypytał sie o moja przeszłośc ginekologiczna. Zrobił USG stwierdził, ze bedę po raz drugi mamuską, zrobił nawet i fotkę z eleganckim opisem. Kazał zrobic kilka badan podstawowych. W tym tez na HIV, bo wiedział z doświadczenia, że w Siedleckich porodówkach jest to wskazane. Jest w tym troche racji nie wiadomo czy nawet nieswiadomie gdzies się nie zaraziłam. Z morfologia i moczem nie przesadzał. Co drugi miesiąc, mocz ewentualnie częściej kiedy stwierził po obejrzeniu mych nóg obrzęki. Teraz przychodze na KTG li wylacznie, bo w ostatnich tygodniach ponoc nie nalezy zbytnio ingerować zbytnio w organizm kobiety. Należy czekac na decyzje młodziezy kiedy zechce łaskawie wyjśc na ten świat.I czekam doczekac się nie moge, małzonek zreszta tez, chyba juz mu zbyt mocno dokuczyłam swoimi nastrojami nad którymi niestety nie moge zapanować co tez mnie nieco irytuje. Ale cóz za jakiś czas minie. Przegladam forum juz od dłuzszego czasu i pisze po raz pierwszy osmielona podejsciem do ciązy jako stanu, który nie jest patologia, ale czymś przez co kobiety przechodza od tysiecy lat, i nie nalezy przesadzac w ingerowaniu w jej przebieg i zamęczac nia otoczenie. Mam kilka znajomych, które mijam szerokim łukiem od czasu kiedy zaszły w ciążę. maltretuja otoczenie zdjeciami USG, opisami swych przypadłosci fizjologicznych ( az się czasami słabo robiło od szczegółów)ciagłym wyrzekaniu na mój nieodpowiedzialny sposób prowadzenia się w trakcie ciązy, ale ja inaczej nie potrafie.Teraz przyznam się troche sie boje.Spotkałam się z kilkoma przypadkami, kiedy kobiety przegapiły jakieś niepokojace objawy pod koniec ciązy, tuz przed finałem i nie słyszały krzyku dziecka po narodzinach, tylko smutne stwierdzenie lekarzy "Przykro nam". Boje się, że taki bład moge popełnic i ja.Stad moje pogadywanki z synem ( wiem, że to bedzie on) aby sie streszcał i nie stresował matki, która juz by chciała go miez całego i zdrowego.Cóz tyle w tym watku. Ide poprzegladac forum o szpitalach. Mam nadzieje, że zostanie mi wybaczone jako debiutantce to rozpasanie pisarskie. Odpowiedz Link Zgłoś
kliklik Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 05.09.05, 08:03 Witam! Ciążę przeżywam normalnie, czasem wpadam w panikę jak poczytam sobie trochę to forum, ale szybko mi mija. Test ciążowy zrobiłam tylko raz, USG krótko po zapłodnieniu nie robiłam. Do ginekologa chodzę do przychodni i robię tylko podstawowe badania. Raz tylko byłam w połowie ciąży na dodatkowym USG (i nie 3D, czy 4D), ponieważ w przychodni jest słaby sprzęt. Na toksoplazmowę w ogólę nie robiłam badań. Do spowiedzi nie chodzę a sery jem wszystkie. Piję też kawę codziennie. O ciąży nikomu nie nawijam, chyba, że rozmawiam z inną ciężarówką. Jest wiele innych ciekawych tematów. Nie zmuszam męża do gadania z brzuchem i do czytania książek o dzieciach i ciąży. Robi to z własnej nie przymuszonej woli. Czasami mam wrażenie, że to forum samo napędza do paniki. Jedna coś napisze, druga potwierdzi, reszta panikuje i wzajemnie się podkręca. Odpowiedz Link Zgłoś
esse1 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 05.09.05, 10:48 Ja tam nawet lubię czuć się trochę "brzuchocentryczna" Staram się jednak nie przesadzać. Piewsze USG miałam dośc wczesnie, ale zasadnie - byłam po ciąży pozamacicznej. 3D niedawno też zrobiłam (w termienie wskazanym przez gina), ze zwykłej ciekawości - i miałam z tego sporo frajdy. Badania, takie jak oznaczanie bety, toksoplazmoza, HIV czy inne - tylko po zleceniu przez lekarza. Żadnych duphastonów tudzież innych tabletek nie było potrzeby stosować. USG wtedy, gdy lekarz zalecił. Jem wszystko, na co mam ochotę, w ilościach dowolnych. Mąż próbuje gadać czasem do brzucha z własnej woli, ale doprowadza mnie to do takich ataków śmiechu, że nic z tego nie wychodzi Otoczenie samo się dopytuje o brzuch itd, przyjęłam taktykę udzielania zwięzłych informacji. Poza okresem notorycznych torsji i mdłości na poczatku, normalnie pracuję, mimo kilkakronych propozycji zwolnienia od lekarza - i zamierzam do 37tc. Odpowiedz Link Zgłoś
ariella WYGRALAM!!!!!! 05.09.05, 14:22 BArdzo prosze o przyznanie mi honorowego zwyciestwa (37 tc), zwlasczza z jednego powodu - wlasnie z tego watku dowiedzialam sie co to jest duphaston!!!! Wczesniej czasem cos o nim bylo, ale myslalam, ze to jakis lek na cos powaznego, wiec omijalam. Poza tym: 1. sery plesniowe w sporych ilosciach 2. Kawa, piwo, wino - jw 3. Samolot - kilka 4. Narty i snowboard w 3 miesiacu 5. te badania o ktorych jest w poscie otwarciowym to nie wiem o co chodzi. ja robilam krew i mocz kiedy lekarz kazal 6. Folika nie jadlam 7. Ani innych tabletek 8. Nie domagalam sie przepusczeznia w kolejkach 9. Ilekroc ojciec mojego dziecka mowil cos do brzucha to mnie to strasznie smieszylo 10. Nie rzygalam i wogole uwazam,ze ciaza to luzik (tylko rece mnie nasuwaja, ale to sie da wytrzymac) 11. W trakcie karmienia mam zamiar nie przestrezgac diety typu gotowany indyk z ryzem, ale jesc wszystko i przyzwyczajac od malego do mojego ulubionego curry. Ale czy mi sie to uda to juz nie obiecuje 12. Nie kupilam zadnego okropnego ciucha ciazowego (dzieki ci Panie za lato) tylko spodnice na gumke typu 44 zamiast 42. W letnie sukienki wchodze w te sprzed ciazy (ok. mam maly brzuch) Co zrobilam - 1. Rzucilam palenie 2. Ograniczylam wino do 1 -2 kieliszkow jednorazowo i wogole picie do jednego drinka 3. Przestalam ostatnio ganiac, tylko sobie chodze 4. Zaczelam czesciej calowac i przytulac nasza suke, bo juz mi jej szkoda, ze zejdzie na drugi plan A mlody czlowiek? Juz ma 3500 g i dziarsko tryzma glowe do gory! Wygralam????? pozdr i odliczam do 19.09, bo wtedy go wyciagniemy na swiat!!! Odpowiedz Link Zgłoś
azja811 Re: WYGRALAM!!!!!! 05.09.05, 14:28 Super!!!To tak jak oprócz samolotu))ale tylko daltego że nie mailam okazji.Moja dzidzia też na 19.09 też glowa w gorze... Odpowiedz Link Zgłoś
ariella Re: WYGRALAM!!!!!! 05.09.05, 15:00 Azja, a gdzie rodzisz? Ja na Zelaznej w Wawie Odpowiedz Link Zgłoś
azja811 Re: WYGRALAM!!!!!! 05.09.05, 15:03 Tego jeszcze niewiem...Najprawdopodobniej w Mikolowie,Choć lekarza mam z Tychow,a sama jestem spod Czestochowy.Szkoda,że się nie spotkamy w szpitalu Odpowiedz Link Zgłoś
ariella Re: WYGRALAM!!!!!! 05.09.05, 15:13 No fakt, to troche daleko Mam nadzieje, ze sie uslyszymy, jak yrodzimy, tylko wtedy juz na tym forum Niemowle cos tam cos tam. Powodzenia!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
azja811 Re: WYGRALAM!!!!!! 05.09.05, 15:18 tez mam takowa nadzieję...Tobie równiez powodzenia!A znasz moze pleć dziecka?Ja będe miec syna!A Ty? Odpowiedz Link Zgłoś
ariella Re: WYGRALAM!!!!!! 05.09.05, 15:54 ja tez! Karol mu bedzie, a wlasciwie juz jest. Ma +/- 3500 g, glowe do gory, dlugie nogi , FL 76 (usg z dzisiaj) i mam nadzieje, ze juz sie nie przekreci, bo zawsze chcialam miec cc.Troche zaluje ze bedzie Panna, bo to dla chlopaka dziwnie,a jakby sie urodzil w terminie, to bylby Waga, ale trudno. Najchetniej juz bym go urodzila, bo juz mam dosyc tej ciazy, a dwa ze jest taka ladna pgoda to by sobie lezal goly i majtal nozkami,a tak to zanim wyjdziemy ze szpitala etc to bedzie pazdziernik i jesien... Odpowiedz Link Zgłoś
azja811 Re: WYGRALAM!!!!!! 05.09.05, 21:01 Mój Maksymilian!Wedlug pomiarów nogi ma już 40 tyg.ale to po mamusi (ja mam 180 cm)i pani doktor ma z tego niezly ubaw.A faceciz panny są fajni (moj tata też panna)a wagi terż ok (mama jest wagą.I też chcialabym już urpodzić,w tym celu bylam na kocercie,potańczyłam,a brzuch dalej pod samym nosem-nie chce opaść.Nic poczekam do 19. Odpowiedz Link Zgłoś
naturella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 05.09.05, 14:57 Nooo, to ja chyba nie jestem normalna. Ciążą była skrupulatnie zaplanowana, od niemal roku się szczepiłam przeciwko WZW typu B, robiłam wszystkie konieczne badania i brałam folik. Nie jestem nieświadomą nastolatką, która w ciążę zaszła na dyskotece - chieliśmy z mężem mieć dziecko i sie do tego przygotowywaliśmy. Dlatego też nie widzę powodu, żeby ryzykować zdrowiem i życiem mojego dziecka teraz, kiedy jestem w ciąży. Miano IGM toksoplazmozy oznaczałam jak dotąd 5 razy (jestem w 7 miesiącu), bo nie mam odporności. HIV też robiłam na początku ciąży. Robiłam też masę innych badań, np. cytomegalię. Betę oznaczałam raz, na początku ciąży, żeby mieć pewnośc, że w niej jestem. Mój mąż nie jest zamęczany koniecznością rozmów z brzuchem, bo sam to uwielbia, jako, że jest świadomym ojcem, a moja ciąża nie jest dla niego szokiem. Nie widzę zależności między NORMALNOŚCIĄ a lekceważeniem pewnych spraw, które jak dla mnie są dość oczywiste, tak jak dbanie o siebie i o nienarodzone dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
annam21 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 05.09.05, 15:47 no wlasnie! nie rozumiem jak mozna sie chwailic np.nie braniem kwasu foliowego w ciazy. Naturella ja ci gratuluje swiadomego poedjsci do ciazy i odpowiedzialnosci! Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 05.09.05, 15:21 BHCG nie miałam oznaczonego ani razu. Ba, nawet test sikany zrobiłam dopiero po 2 tygodniach od niedoczekanej @. Do lekarza poszłam po kolejnych 2 tygodniach, dostałam skierowanie na USG, to zrobiłam (to był chyba 8 tydzień, widać było serduszko). Nie odsądzam mojego lekarza od czci i wiary, robię wszystkie badania na jakie mnie kieruje, nie wymuszam na nim innych, i tak uważam, że za dużo tego, i że powinno się chodzić jak coś się dzieje. Nie mam nawet bezpośredniego n-ru telefonu do mojego lekarza. Toksoplazmozę miałam oznaczaną raz przed ciążą, jak się do niej przygotowaywałam (świadome rodzicielstwo, he he he ), drugi raz jak już byłam w ciąży. Obydwa badania zlecił mi lekarz, ja o nie nie prosiłam. HIV mi nie zlecił, sama też nie robiłam. Ser pleśniowy uwielbiam i jem go dużo (Turek z pieprzem) i ani myślę biegać do spowiedzi Męża nie zmuszam do niczego, nie zamęczam ani jego ani otoczenia opowieściami o moim brzuchu, to MNIE denerwują ciągle te same pytania "No jak się czujesz?" "Wiesz, już co będziesz mieć?" (w sensie chłopiec czy dziewczynka) itp. Nie gadam do brzucha, nie śpiewam brzuchowi kołysanek, o tym kimś, kto siedzi w środku mówię "dziecko". Nie biorę żadnych leków, brałam tylko folik i witaminy zalecone przez lekarza. Nie biorę no-spy, nic. Nie mam brzuchocentryzmu, nie uważam, że kobiecie w ciąży wszystko się należy (ustąpienie miejsca w kolejce czy autobusie), nie mam miliona zdjęć brzucha z liczbą tygodni (nie mam ani jednego), nie oczekuję żadnych przywilejów z racji mojego stanu odmiennego. Staram się, aby w miare możliwości dla postronnych nie był on odmienny. Normalnie pracuję, dojeżdzam do pracy, nie byłam ani jednego dnia na zwolnieniu lekarskim i nie wybieram sie do końca. Jestem normalną, zdrową kobietą w zdrowej ciąży. Odpowiedz Link Zgłoś
survvivve Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 05.09.05, 15:35 ej..kazy ma własna norme "normalności" chodze sobie do szkoły rodzenia i tam mam "przekrój przyszłego rodzicielstwa" ewidentnie od początku widac kto jest kim. Sa rodzice przewrazliwieni i nadgorliwi i ja juz współczuje tym nienarodzonym jeszcze dzieciom i sa "normalni", którzy na 100% boja sie tak samo, martwia, niepewnosc chowaja za histerycznym śmiechem....ale maja swój rozum i beda instynktownie wiedzieli, co dla ich dziecka najlepsze. Sa tam dziewczyny, które o 20 musza być w łóżku i to nie ze względów zdrowotnych, ale sa i takie, które planuje zaliczyc wesele na 2 tyg. przed porodem )))))) Wydaje mi sie, ze badań nigdy za wiele, ale nie dajmy sie zwariować, złoty środek i tu, jak zwykle jest złoty )))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
ariella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 05.09.05, 16:03 no z tymi badaniai to ja nie wiem, wydaje mi sie, ze w stanie jakim jest nasza sluzba zdrowia , gdzie brakuje kasy na wszystko (z jakichkolwiek wzgledow) to kazanie mi przychodzic co trzy dni na ktg (9 miesiac) to jednak przesada. Kiedy spytalam, po co dowiedzialam sie, ze "zeby pacjentka czula sie doopiekowana". To ja sie czuje i jest mi milo. Tylko mozna by te kase wydac na cos pozyteczniejszego, nie? A co do folika i innych matern to jedna polozna mi powiedziala, ze pomagaja na ... glowe. Ciezarnej i na kieszen firm farmaceutycznych. Naturalnie nie w syt. kiedy masz jakies niedobory, ale zdrowa kobieta w zdrowej ciazy nie musi sie doladowywac chemia. Odpowiedz Link Zgłoś
agkz Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 05.09.05, 16:00 To ja, to ja Cieszę się, że powstał ten watek. czasami nei mogę już czytać o tych wszystkich "istotnych" rzeczach, o wszystkich okropieństwach i zwyczajnej naiwności co poniektórych To moja druga ciąża, ale do pierwszej miałam zdecydowanie wiekszy dystans. Być może z powodu wieku, być może dlatego, że była ona łatwiejsza. Prowadzę bardzo aktywny tryb życia, uważam, że ciąża to stan przejściowy, a nei stawianei wszystkiego na głowie Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 05.09.05, 20:48 Mruwa, nie mogę nie przyznać Ci racji. Sama kiedyś przeraziłam się, jak przeczytałam pewien wątek: dziewczyna pisze, że ma 2 kreski na teście, ale jedna jest bledsza i czy może się cieszyć... I te odpowiedzi:"Nie ciesz się za szybko, ja dwa razy byłam w ciąży biochemicznej i nic z tego nie wyszło", "Do 12 tygodnia się nie ciesz, ja poroniłam w 8 tyg", "szybko zrób beta-HCG, dopiero beta-HCG z krwi pokaże, teraz nie masz się co cieszyć..." itp. Zgroza.... Przecież zwykle kreska wyniku jest bledsza od kontrolnej, zwłaszcza jeśli test jest robiony w terminie miesiączki.... I mnóstwo innych kwiatków. Kobitki się nakręcają i straszą, zwłaszcza takie po przejściach. Jednak większość ciąż przbiega fizjologicznie i kończy się szcz ęśliwym rozwiązaniem. po co straszyć inne? Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiawm Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 05.09.05, 21:21 Ja nie robiłam bety, ani usg 3d... Okna mylam co tydzień. Sama wieszałam firanki. Zachowywałam się normalnie, no poza mówieniem do brzucha. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 10:22 No, mycie okien co tydzień w ciąży to dla mnie mówiąc delikatnie, brak rozwagi. Nie należy przeginać pały w żadną stronę. Odpowiedz Link Zgłoś
mrrkot Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 15:19 no niestety tak jest,że duuuża liczba osób panikuje. Jak dowiedziałam sie, że jestem w ciąży, w pracy poczytałam sobie coś na temat w internecie..Nie musze mówić, że opisane przypadki były oczywiście najgorsze jakie mogą sie przytrafić, komplikacje ciąży, itp.Jak poszłam do ginekologa i zaczęłam mu zadawać pytania to hmmm patrzył na mnie dziwinie.Kazał zrobić podstawowe badania (krew,mocz i toksoplazmoza bo mam kotka), na usg zaprosił jak będę w 11 tyg.Powiedział, że mogę robić wszystko(oprócz jazdy konnej i ekstremalnego roweru, co naprawde mnie podniosło na duchu (w weekend będę pływać na desce windsurfingowej, za tydzień lecę samolotem. Nawet pozwolił mi zażywać tabletki na migreneJem wszystko, nie pale papierosów, czasami wypiję winko lub piwko. Prowadze aktywny tryb życia i nie zamierzam go zmieniać dopóki się da z drugiej strony trzeba zrozumieć kobiety, które się boją- może straciły dziecko, ciążę, nigdy nie wiadomo. Dlatego nie piętnujmy aż tak tych, ktore przesadnie dbają o siebie i maleństwo... - mrrkot border="0" src="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20723;129/st/20060425/dt/6/k/ccd5/ preg.png"></a> Odpowiedz Link Zgłoś
agunia1980 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 05.09.05, 21:21 Nie wiedziec dlaczego wiele kobiet traktuje swoj stan jak chorobe.Ja tak nie mam ale kosztuje mnie to wiele tlumaczen sie bliskim.Caly czas slysze:"nie podnos,nie dzwigaj,nie jedz,nie pij..."i wiele innych.Zaczal mi sie 7 m-c ciazy.Codziennie wstaje rano do pracy bo nie chce siedziec w domu.Na bank to ciezarnym nie sluzy.Nie maja wtedy motywacji do wyjscia z domu,zaniedbuja sie,tyja.Faktem jest ze trzeba dbac o Maluszka i o siebie ale bez przesady.To nie CHOROBA tylko stan "blogoslawiony". Odpowiedz Link Zgłoś
jamile "normalne" - słuszny cudzysłów 05.09.05, 22:28 Przesada jest zbędna w obie strony. A tu zaraz zacznie się licytacja która ciężarna bardziej ostentacyjnie rzuciła duphastonem o podłogę u gina, bo przeczytała na tym forum, że to taki przeżytek /albo: lek dla histeryczek, którym rozciągająca się macica zaczęła uciskac mózg/ po czym zabrała się ochoczo za przerzucanie worków z cementem, prowadzenie wózków widłowych, osadzanie okien na budowie... Przerysowane? Tak jak i wyliczanka w pierwszym poście "Ciąża to nie choroba" - ja już nie mogę tej "złotej" myśli zdzierżyć, naprawdę, bokami wyłazi Odpowiedz Link Zgłoś
annam21 Re: "normalne" - słuszny cudzysłów 05.09.05, 22:41 i z tym tez sie zgadzam.Kazdy powinien byc odpowiedzialny za siebie,wszystkie jestesm dorosle,spodziewamy sie diecka,mamy za co byc odpowiedzialne,i wyzucanie komus ze bral duphaston,albo folik albo robil badanie na toks-uwazam ze no conajmniej dziwne,tak samo jak mowienie do dziewczyny w 6 tygodniu ",ze wiesz ja poronilam dwa razy w 10"i jak teraz tak sobie czytala z mezem jak sie dziewczyny chwala co to nie robily, ta nie brala foliku,ta nie robila usg,ta tego ,ta jezdzila na roweze, ja juz sie przyzwyczailam ze na forum od czasu do czasu wybucha taka dziwna dyskusja,ale moj maz powiedzial "hmm...dziwne,najpierw starac sie o dziecko, a pozniej ryzykowac" i ja sie z nim zgadza.Ale coz jestesm "po przejsciach"ale jestesm normalni mimo tego ze bralam folik,i ze musialam brac duphaston. Odpowiedz Link Zgłoś
sotto_voce Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 09:43 To, czy ciąża jest dla kogoś stanem "normalnym", błogosławionym, czy upierdliwym zależy w naprawdę małym stopniu od postanowień i deklaracji. A to, co nazywasz "brzuchocentryzmem" można z równym powodzeniem nazwać odpowiedzialnością za Kogoś, kto jest od nas całkowicie zależny (potocznie: miłość). Kolejna sprawa: "wizja wyłaniająca się" z tego forum to bynajmniej nie wizja codzienności kobiety ciężarnej. Myślę, że każda z nas miała co najmniej jeden moment paniki w ciąży (np. pojechała na ktg, a okazało się, że nie ma się czym martwić). Alarmujące posty na forum pisze się w takim właśnie stanie ducha. Wyobraźcie sobie forum z postami typu: "czuję się tak samo jak zawsze, robię to co przed ciążą i właściwie nie wiem o czym pisać". Jednak do niektórych z "brzuchocentrycznych" zarzutów chciałabym się odnieść szczegółowo, bo myślę, mruwa, że coś mylisz. Poczytaj sobie o drogach zakażenia HIV i toksoplazmą. Dowiesz się, że paradoksalnie to pierwsze dużo trudniej złapać (przez niedomytą marchewkę się nie da). Poza tym toksoplazmozę się leczy w ciąży. No i fakt, że nasz nader skąpy NFZ to badanie refunduje też nie jest bez znaczenia. Jeśli chodzi o mnie to wiele razy byłam badana na nosicielstwo HIV (jako dawca krwi), ale nie przyszło mi do głowy prosić o to ginekologa prowadzącego ciążę, właśnie dlatego, że znam drogi zakażenia tym wirusem. Kolejna sprawa: uważam, że ograniczenie spożycia leków w ciąży jest przejawem właśnie typowego "brzuchocentryzmu", a niepotrzebne faszerowanie się czymkolwiek traktuję jako lekkomyślność i lekceważenie dziecka. Wielu ginekologów jest też tego zdania, choć oczywiście są też tacy z powołaniem przedstawiciela handlowego. I na koniec: może Cię to zdziwi, ale niektórych partnerów nie trzeba zachęcać do rozmów z ich dziećmi znajdującymi się w brzuchach. A dzieci to słyszą. Ale się rozpisałam. Nie wiem w końcu, czy jestem "normalna" wg Twojej definicji, czy jednak nie. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 10:07 wlasnie znalazlam :www.mp.pl/artykuly/?aid=127 Dla tych, ktorym nie chce sie czytac- stosowanie niesterydowych lekow przeciwzapalnych w ciazy nie wplywa na wystapienie porodu przedwczesnego ani na urodzenie dziecka z mala masa ciala, ale zwieksza ryzyko poronienia. To tak BTW. Jestem ostatnia osoba, ktora zacheca do totalnego zaniechania jakiejkolwiek opieki medycznej w trakcie ciazy, jezdzenia na snowbordzie do 3. trymestru i picia alkoholu,etc. Mam za to na mysli zachowanie umiaru i zdrowego rozsadku. Przy czym ten apel w zasadzie powinien byc skierowany do ginekologow, zwlaszcza decydentow w poloznictwie, aby stworzyc cos na ksztalt grup dyspanseryjnych- wyszczegolnic sposrod kobiet grupe ciaz podwyzszonego ryzyka, stworzyc wytyczne postepowania w ciazy fizjologicznej (minimum ingerencji, a moze raczej optimum), a szczegolna opieka objac wlasnie ciaze podwyzszonego i wysokiego ryzyka. Nie jest tak, jak to wynika z forum, ze chyba z 70% ciaz w Polsce to ciaze zagrozone wymagajace nadzwyczajnej opieki. maly przyklad- test obciazenia glukoza: moze prosty, miarodajny, ale czy naprawde niezbedny? W innych krajach nie przeprowadza sie go w ogole w ciazy. Najwidoczniej przeprowadzono badanie, ze wystarcza podczas wizyt kontrolnych prosta kontrola glikemii we krwi wlosniczkowej, a dopiero np. dwukrotne nieprawidlowe wyniki sa podstawa do dalszej diagnostyki cukrzycy ciezarnych. Za to np. pobiera sie wymaz w kierunku chlamydii: ktora z was to miala? Te wszystkie zbedne nerwowe ruchy powoduja IMHO niepotrzebny stres kobiety, nie mowiac o wymiarze ekonomicznym: za te badania i konsultacje zawsze ktos zaplaci- albo bezposrednio z wlasnej kieszeni, albo posrednio, poprzez podatki i skladki zdrowotne. Ale do tego potrzeba ciaglej analizy sensownosci poszczegolnych badan i tego, co one wnosza, czy wplywaja na zmniejszenie liczby powiklan, itd. I jeszcze jedno: wedlug forumowiczek dobry poloznik to ten, ktory zleca i przeprowadza duzo badan. Ile razy padaja hasla: mialam tylko 2 usg, powinnam zmienic lekarza? A lekarze- jak to w warunkach rynkowych- w trosce o prestiz swojego gabinetu zlecaja badan coraz wiecej i wiecej, bo takie sa oczekiwania rynku..i tak sie ta maszynka nakreca. Ilu lekarzy ma odwage powiedziec kobiecie: nie trzeba powtarzac/wykonywac tego badania, bo to nic nie wniesie, bo nie ma podstaw,wskazan, bo to nie wplywa na poprawe rokowania itd? Od razu zostanie ochrzczony konowalem..Nie jest tak? Odpowiedz Link Zgłoś
naturella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 11:00 A z jakiej paki mam mieć mniej badań tylko dlatego, że ciąża pozornie przebiega prawidłowo?! Tym bardziej, że np. cukrzyca ciążowa nie zawsze daje objawy, gestoza też czasami wygląda na niewinne swędzenie skóry. Co do chlamydii - ja miałam wymaz. I co więcej, jestem w 29 tc i jak dotąd miałam trzy razy pobierany posiew z szyjki macicy, trzy razy leczoną bakterię - w tym antybiotykiem. I to też pewnie nienormalne, bo przecież bakterie nie zawsze dają objawy... I że pani dr zaleciła mi posiew w 8 tc bez żadnych objawów, to pewnie też z jej strony nadużycie - bo powinna go zalecić dopiero w 22 tygodniu przy skracającej się z powodu bakterii szyjce. Grrr, uwielbiam takie generalizowanie - za dużo badań, niech będą tylko w przypadku ciąż wysokiego ryzyka, a najlepiej wcale, bo przecież naturalna selekcja itp Odpowiedz Link Zgłoś
naturella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 11:06 Aha, i jeszcze - nie zawsze za badania płaci się albo z własnej kieszeni, albo z podatków (o, biedni podatnicy, którzy muszą znosić takie fanaberie - płacę podatki ileś lat, a nigdy, przenigdy nie byłam u państwowego lekarza, więc myślę sobie, że zafundowałam paru osobom badania - wolę to niż myśleć, że moje podatki idą na rentę dla alkoholika)! Jest jeszcze inna opcja - za badania może płacić pracodawca, coraz popularniejsze jest wykupywanie pakietów, abonamentów w prywatnych klinikach. I chwała za to. Ja mam zupełnie odmienne zdanie w temacie niż założycielka wątku i niektóre dziewczyny - badań jest ZA MAŁO! Zwłaszcza tych refundowanych. Świadome osoby zapłacą, żeby mieć zrobione badanie, o którym wiedzą, że jest potrzebne - a nieświadome zdadzą się na służbę zdrowia. A że limity wyczerpane, części fundusz nie refunduje, w niektórych placówkach badania są niedostępne, czy też lekarze stoją na stanowisku, że przesada szkodzi ... i potem rodzą się chore dzieci - a można było zapobiec ich chorobie stosując proste badania np. tokso. Odpowiedz Link Zgłoś
pimpusia77 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 11:15 Tak sobie czytam te wszytskie wypowiedzi i już sama nie wiem co o tym myśleć. Bo dla mnie to dziwne, że ktoś się mieni "normalną" ciężarówką i chyba ma się za kogos lepszego niż te "nienormalne" i chwali się, że jeździ w ciąży na wrotkach, pije alkohol, nie robi badań na Toxo, nie gada do brzucha... No cóż dla mnie to nie jest normalne. Przecież kiedy brzuch rośnie zmienia się środek ciężkości ciała i bardzo łatwo jest się przewrócić. Zwłaszcza, że w pewnym momencie nie widzimy jux swoich stóp. A widomo, że upadek na beton (bo przecież na wrotkach, czy rolkach jeździ się po betonie) może być niebezpieczny. Więc nie rozumiem po co ryzykować? I czym się tu chwalić? Owszem, ruch jest wskazany, nawet bardzo, ale bez przsady! Ja codziennie chodzę na conajmniej dwugodzinne spacery, byłam w górach i wspinałam się po tych troche łatwiejszych szlakach, ale na wrotki bym się nie skusiła. Ale cóż, może jestem nienormalna... Badania na Toxo zleciła mi moja lekarka. I wiem, że takie badania powinno się przeprowadzać podczas ciąży, ponieważ w razie zakażenia można podjąć odpowiednie leczenie. Więc co? Lepiej żyć w błogiej nieświadomości? A alkohol... cóż wszystko jest dla ludzi. Ja bardzo lubię parę kieliszków czegoś mocniejszego, a na imprezach nie stroniłam nawet od innych niż alkohol używek. Ale to, że chciałam się napić, czy zapalić skręta, to jest moja sprawa i mojego dziecka postanowiłam w to nie mieszać. Owszem, czasami wypiję łyk piwa od męża, albo 1/4 kieliszka wina- do obiadu, ponieważ wiem, że nie należy popadac w przesadę i łyk nie zaszkodzi. Co do gadania do brzucha... Biedne jest dziecko z którym rodzice nie rozmawiają. Takie jest moje zdanie. A przecież Ono już słyszy od około 20. tyg. Więc dlaczego mam Go ignorować i zachowywać się jakby nie istniało? Czy rozmowa z dzieckiem jest "nienormalna"? Podobnie śpiewanie piosenek. Zostały przeprowadzone badania: kobiety w ciąxy codziennie, kilka razy śpiewały tą samą kołysankę - do końca ciąży. Po narodzeniu dzieci słysząc znaną sobie melodię uspakajały się, relaksowały... Tak więc codziennie śpiewam mojemu dziecku. I robię to również dla siebie- z nadzieją, że łatwiej mi je będzie uspokoić kiedy zacznie płakać. Poza tym przecież dziecku rozwija się teraz mózg, więc wszelkie takie bodźce są mu potrzebne... Szkoda mi tych dzieci z którymi rodzice nie rozmawiają... Tak więc chyba ja nie jestem "normalna". Bo na dodatek idę za tydzień na USG 3D! Stać mnie na nie i mam taki kaprys. Może nienormalny, ale co tam... mam to gdzieś! Odpowiedz Link Zgłoś
naturella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 11:33 Właśnie, zapomniałabym o usg. Byłam już dwa razy na 3D, dla własnego kaprysu, żeby zobaczyć buzię dziecka. A to dlatego, że w mojej rodzinie jest chwalebny zwyczaj celebrowania wszystkich ważnych wydarzeń w życiu. Nie ma szarości i oglądania TV podczas imprez, jest za to traktowanie każdych urodzin, rocznic, świąt tak, jak na to zasługują - czyli uroczyście. I dlatego też ciążę traktuję tak, jakby to był jeden, jedyny taki okres w życiu, który być może już się nie powtórzy. I jest to dla mnie szczególny czas, takiego celebrowania właśnie 9 miesięcy, kiedy staję się matką, a zarodek dzieckiem. I robię wszystko, żeby był to jak najszczęśliwszy okres, włączając również chodzenie na usg z mężem, a potem oglądanie naszego dzidziusia na dvd, jak również pokazywanie filmu rodzicom i moim dziadkom, którzy w skupieniu to przeżywają - mimo, że jest troszkę dzieci w rodzinie. Nie cierpię sprowadzania wszystkiego do "normalności", czyli podejścia typu "nie ma się czym podniecać", trzeba żyć jak do tej pory, wielkie mi co, ciąża. Dla mnie właśnie jest czym się podniecać - jest to tak samo ważne wydarzenie, jak komunia, matura, ślub. Odpowiedz Link Zgłoś
pimpusia77 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 11:35 Moje USG będzie dzień przed urodzinami mojego taty. Zgadnij co dostanie w prezencie Chyba pierwszy film o swoim wnuku/wnuczce to fajny prezent? Odpowiedz Link Zgłoś
annam21 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 11:36 ja tez tak mam w rodzince,i sama jestem celebrujaca wszystkie wazne rzeczy, a moj baby w brzuchu jest najwazniejszy.))) Odpowiedz Link Zgłoś
marta2777 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 08.09.05, 20:42 bardzo dobrze napisalas Pimpusiu. Otoz kazdy ma swoje spojrzenie na sprawe i nie powinien nikt nikogo pouczac i przekonywac do swoich racji. Mozemy sobie nawzajem radzic i to jest najfajniejsze, a wybor nalezy do kazdej z nas. A porownania w stylu ona jest "cool" czyli lepsza a TY gorsza sa poprostu dziecinne wedlug mnie.Kazda niech sobie robi jak jej sie podoba. Ja nie czytam postow, ktore nie wydaja mi sie interesujace, co nie znaczy, ze nie sa one skarbnica wiedzy dla kobiet z danymi problemami. Ja tez moglabym sie madrowac, ze cool jestem i ciaza to dla mnie pikus. Pamietam jednak o tym, ze to moja pierwsza ciaza jak na razie i na szczescie bez komplikacji, wiec wymadrzac sie i wywyzszac nie mam zamiaru. Pozdrawiam, Marta Odpowiedz Link Zgłoś
ania_sz77 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 11:18 Mruwa, sa takie kobiety, ale na tym forum poszukiwanie ich nie ma sensu, bo stanowią to zaledwie + - 1% Pozdrwiam. Odpowiedz Link Zgłoś
a.prentka Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 12:17 Kiedy byłam w ciąży po raz pierwszy też traktowałam ją jako coś fizjologicznego. Nie dostałam miesiączki więc przyjęłam do wiadomości, że jestem w ciąży. Cała rodzina cieszyła się razem ze mną... Ginekolog potwierdził ciąże, wszystko było "OK". W 10-tym tygodniu bardzo zabolał mnie brzuch, zemdlałam i obudziłam się w szpitalu na intensywnej terapii... Poinformowano mnie, że była to ciąża pozamaciczna, pękł jajowód (musieli usunąć), miałam silny krwotok i w zasadzie gdyby mama nie znalazła mnie w porę to mogłam się już nie obudzić. Obecnie jestem w trzeciej ciąży (będę miała drugą córeczkę). Ale nawet jeśli będe w czwartej , piątej ... zawsze zrobię dokładne USG w pierwszych tygodniach ciąży bo ja już wiem co można stracić. POZDRAWIAM. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re:a.prentka 06.09.05, 13:13 Wyobrażam sobie, jak ta wypowiedź przrazi dziewczyny w np. 8 tc, które nie poleciały jeszcze na USG... O tym właśnie mówię: Ile jest ciąż pozamacicznych przypadających na normalne? 1-2%? I po kiego straszyć całą resztę? Odpowiedz Link Zgłoś
ariella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 12:19 Hi, wrocilam do ego watku i okazalo sie, ze "prowokatorki", w tym ja, oddaly pole "konkurencji. Chyba glownie z tego powodu, ze dyskusja wymknela sie spod kontroli i co innego rozumiemy przez "normalne". Przypominam, ze swiadomie jezdzilam na nartach w 1 trym, pije wino, nie rozmawiam z brzuchem i nie bralam zadnej chemii i jestem zwolenniczka cc. Ale tez zrobilam 3D, bo to fajne, pierwsze usg akurat wypadlo 14 lutego, wiec moj facet dostal je w prezencie, bo tez bylo mile. Zamiast objadac sie folikiem i materna jem duzo warzyw i owocow, staram sie duzo ruszac, choc coraz mi gorzej to idzie. Nie uwazam tez, zebym byla w jakiejs wyjatkowej sytuacji i nalezaly mi sie z tego powodu specjalne atrakcje. I przyznam, ze kiedy kilka miesiecy temu weszlam na to forum poczulam sie jak kosmitka, bo wszedzie tyko poronienia, hgs cos tam i duphaston. I te nieszczesne sery plesniowe... No, to tyle mojego wkladu w "normalnosc". Odpowiedz Link Zgłoś
naturella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 12:30 Jezu, a czy to wina dziewczyn, że mają najpierw hsg, żeby zajść w ciążę, że przytrafiają im sie poronienia, i że muszą brać duphaston, żeby donosić ciążę?! Taki znak naszych czasów... I nie żadna zasługa w tym "normalnych" ciężarówek, jak je tu nazywacie...! Tu chyba są dwa tory - jeden to to, że niestety, ale coraz rzadziej trafia sie bezproblemowe zapłodnienie i donoszenie ciąży - i nie jest to fanaberia dziewczyn, ale ich wielka, osobista tragedia, każdej z nich. Drugi tor to osoby, które twierdzą, że ciąża to nie choroba i że trzeba się przestać roztkliwiać nad sobą - a za roztkliwianie uważają branie folika, wykonywanie badań i brak sportów ekstremalnych. Sorry, ale dla mnie to przegięcie i brak pokory - cieszcie się, że macie takie ciąże, że nie musicie na siebie chuchać i dmuchać. No a chwalenie się tym, że się nie brało folika, witamin i innych takich jest troszkę bez sensu - to wybór każdej z nas, a nie jedyna i słuszna postawa do naśladowania...! Odpowiedz Link Zgłoś
pimpusia77 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 12:34 A poza tym to "gadanie do brzucha"... to jest załamujące! Przecież nie do brzucha gadamy, tylko do DZIECKA, które słyszy, ma sny, myśli, rozwija się... Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 12:54 Nie, to nieprawda, ze teraz przytrafiaja sie poronienia, a dawniej tego nie bylo. Dawniej po prostu faktu zaistnienia ciazy nie stwierdzalo sie tak wczesnie, jak to sie zieje obecnie. Pewnie tez nie bylo pojecia ciazy biochemicznej (ktora de facto jest zaledwie ciaza potencjalna, nie rzeczywista). ktokolwiek mial w szkole lub na studiach zajecia z embriologii wie, ze do zaistnienia udanej ciazy musi sie zebrak wiele korzystnych okolicznosci: zdrowa komorka jajowa, zdrowy plemnik, przygotowane endometrium,po zaplodnieniu prawidlowe podzialy zarodka itd. Starczy, ze ktorys z czynnikow nawali i mamy poronienie..dawniej byc moze nieuswiadomione. Wedlug roznych danych te niedoszle ciaze (+poronienia) to od 30 do 70% wszystkich ciaz. Takie zycie. I tym wlasnie ciazom zadna ilosc badan ani konsultacji specjalistycznych tak naprawde nie pomoze, nie ma sie co czarowac. Duphaston ma pomoc w przypadku niewydolnosci cialka zoltego, produkujacego progesteron, i tylko tyle. Odnosnie badan, ktorych rzekomo jest za malo- mowisz, ze placisz podatki. OK. Ale patrzac globalnie- zbedne badania oznaczaja- niewazne z czyich podatkow- tak naprawde wyrzucenie ilus tam milionow w bloto. Jesli masz ochote na banany, czy kupujesz ich jednorazowo 40kg?Coz z tego, ze wiekszosc sie zepsuje, byle bylo WIECEJ! Pieniadze zaoszczedzone na zbednych badaniach czy nieskutecznych lekach (nie dotyczy to wylacznie ciezarnych, tylko ogolnie) mozna by wykorzystac do lskutecznego leczenia naprawde ciezkich chorob. Gdyby ktokolwiek z Twoich bliskich- czego oczywiscie nie zycze nikomu- zachorowal na bialaczke nlub wymagal przewlekle dializoterapii lub jakiejs transplantacji, to zapomnij, ze Twoje nie_wiadomo_jakie skladki wystarczylyby na leczenie. Na tym polega zasada solidaryzmu spolecznego, ale zeby to zauwazyc, trzeba widziec cos wiecej, niz czubek wlasnego nosa. USG 3D dla wlasnej fanaberii? z medycznego punktu widzenia argument bez sensu, a z prywatnego - to cos jak tatuaz czy kolczykowanie. Medycznie i zdrowotnie nieuzasadnione, ale o gustach sie nie dyskutuje. BTW slyszalyscie o teoriach, ze zbyt czeste wykonywanie badan USG w ciazy moze byc przyczyna autyzmu u dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
naturella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 13:00 Tak, i leworęczności. Chciałabym się jeszcze dowiedzieć, co znaczy "zbyt częste". Ja miałam jak dotąd usg 4 razy. A że chodzę do dobrego specjalisty, to badanie usg ze sprawdzeniem WSZYSTKICH parametrów trwa max 10 minut, a nie 40, jak u lekarzy z kiepskim sprzętem i niewielkimi umiejętnościami. Noo, ale tu się znów kłania nadmierna przezorność i pewnie "nienormalność", żeby dla własnej fanaberii płacić więcej za usg ... Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 13:12 Nie wiem, co to znaczy "zbyt czeste". O to mi chodzi- o ustalenie standardow postepowania w przypadku ciazy fizjologicznej i ciazy zagrozonej. A nie o traktowanie kazdej ciazy jako ciazy wysokiego ryzyka. A wytyczne w kazdym kraju sa inne- w Szwecji czy Holandii usg wykonuje sie 1 raz w trakcie ciazy, w UK bodajze 2, w Polsce zaleca sie 3 razy w trakcie ciazy fizjologicznej. W Polsce wykonuje sie krzywa cukrowa, w innych krajach-nie. I tak dalej. Troche teorii: badanie lekarskie sklada sie z badania podmiotowego-wywiadu (czyli rozmowy), przedmiotowego (badanie fizykalne- ogladanie, palpacja, osluchiwanie, itd) i badan dodatkowych (badania laboratoryjne, rtg, usg itd). Jesli lekarz zbiera ywiad, uzyskuje mase istotnych informacji dotyczacych samopoczucia pacjenta, ewentualnych dolegliwosci itd. Stad moze sie dowiedziec np. o swiadzie skory (podejrzenie cholestazy),itd. I na podstawie wywiadu i badania klinicznego zleca lub nie badania dodatkowe. I na tej podstawie moze zakwalifikowac ciaze jako fizjologiczna lub zagrozona, wowczas modyfikujac jej monitorowanie. Proste? Jak pewnie wiesz, zeby sie udusic, wystarczy kilka- kilkanascie minut odciecia od zrodla tlenu . USG powtarzane chociazby co 3 dni w pewnych sytuacjach nie jest w stanie zapobiec takiej tragedii. Medycyna mimo wielkiego postepu cudow jeszcze nie nauczyla sie czynic. Owszem, majac podejrzany obraz USG (wezel na pepowinie) mozna teoretycznie polozyc kobiete i robic co chwile KTG, ale nie wymagaj, zeby objac takim postepowaniem wszystkie ciezarne! Odpowiedz Link Zgłoś
pimpusia77 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 13:02 Ale jak myślisz, bardziej szkodliwe jest zrobienie USG 3D, czy nie leczenie Toksoplazmozy w ciąży? A poza tym, chyba niewiele kobiet biega sobie na USG raz w miesiącu tak po prostu żeby luknąć na dziecko. Ja na przykład idę na USG 3D, ale nie jest to nadprogramowe USG, tylko połówkowe. P.S. a kolczyk też mam. W nosie. Bardzo ładny. Odpowiedz Link Zgłoś
azja811 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 12:35 mnie się za bardzo nie che wracac do tego wątku,bo jak widzę niektore dziweczyny mają zwyklą jazde na rowerze za przestepstwo i prawie dzieciobójstwo to coś jest nie tak.Nie chodzi o to,żeby w ciązy palić,pić i nie wykonywac zadnych badań,tylko te które sa naprawdę potrzebne i uzasadnione.Niektóre chyba nie wiedzą o tym,że ciąża to nie choroba... Odpowiedz Link Zgłoś
pimpusia77 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 12:38 Boże, jak ja kocham kiedy ktoś popada w skarjną przesadę... A gdzie ktoś tu napisał, że jazda na rowerze to prawie dzieciobójstwo? Założę się, że większość kobiet w ciąży jakieś tam sporty uprawia- basen, joga, czy nawet spacery. Biedne są te, które muszą leżeć plackiem w łóxku, albo te, które zwyczajnie nie mają siły ani energii. Ale jeżdżenie na wrotkach w 8-9 miesiacu, to chyba coś nie tak? Może jeszcze niech ze spadochronem skaczą i wykonują akrobacje na linie- wtedy będą takie cool i normalne. Odpowiedz Link Zgłoś
jotemka Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 12:51 A ja chciałabym dodać jeszcze jedną uwagę, do tych wszystkich kobiet, które przejawiają nadmierny brzuchocentryzm, biegają na liczne badania, boją się wszystkiego i podejrzewają ginekologa o najgorsze zamiary - otóż, czemu okres świadomości i dbania o zdrowie włącza się w momencie zajścia w ciążę i potem kończy? Chciałabym dowiedzieć się ze szczerych wypowiedzi, ile kobiet na długo przed ciążą pilnowało poziomu cukru, ile kobiet robiło regularną morfologię, mocz i inne badania. Jasne, że ciążą jest okresem dbania o swoje zależne od kobiety dziecko, nikt nie musi mi tego przypominać. ALe skoro przez kilkadzieści lat przed ciążą nie ma strachu o złe wyniku morfologii i moczu i co lepsze, uważa się, że nie ma powodów, aby coś się złego działo w organizmie, czemu będąc w zdrowej, fizjologicznej ciąży, zaczyna się to szaleństwo? A co do forum, to niestety mruwa9 nie przesadziła - każdy kto się przyjrzy uważnie postom na tym i na milionie innych forów, zauważy, że większość z nich to objaw nieuzasadnionych, bezkrytycznych, absurdalnych histerii i przejaw braku zaufania do zdrowego rozsądku lekarzy a ślepemu ufaniu koleżankom na forum. Kto powiedział, że to co na forum, to jest prawda?? Forum jest anonimowe, każdy może napisać co mu się żywnie podoba. I to należy wziąć pod uwagę. Naprawdę lepiej jest poczytać sobie ksiażkę lub obejrzeć film, a o wątpliwości pytać lekarzy, którzy oprócz wiedzy teoretycznej, która na forum króluje, posiadają jeszcze wiedzę praktyczną i znają życie. Jeżeli lekarz którego wybrałyśmy mówi, że NT 2,5 mm jest w porządku, to naprawdę nie trzeba tego sprawdzać w internecie, który ma niewiele mspólnego z rzeczywistą wiedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
naturella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 12:56 Cóż: 1) pisałam już, że robiłam badania na rok przed zajściem w ciążę, w tym badania moczu, krwi, niektórych hormonów, przeciwciał, odporności itp. 2) Ślepe ufanie lekarzowi nie zawsze musi się dobrze kończyć. Są lekarze, którzy myślą własnie tak, jak niektóre dziewczyny na tym forum - że jak coś ma się dobrze skończy, to tak się skończy, a jak ma się źle skończyć - nooo, to już natura wie co robi. Moja koleżanka w ten sposób straciła dziecko, bo lekarz nie widział konieczności monitorowania tętna płodu i innych funkcji życiowych dziecka przy donoszonej ciąży i bardzo zaawansowanej gestozie. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 13:05 Właśnie, całe forum: "Moja koleżanka straciła dziecko, bo...", "poroniłam w 8 tyg bo..." "mojej kuzynki dziecko urodziło się chore, bo..." Straszenie się nawzajem przez kobitki to chyba dla niektórych jakaś forma terapii? Odpowiedz Link Zgłoś
naturella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 13:10 Nie, kochana, to po prostu samo życie. Nie w formie "słyszałam, że...", ale pisanie o swoich doświadczeniach, czy bliskich sobie osób po to, żeby innych być może skłonić do poszerzenia swojej wiedzy w temacie, czy choćby spytania o coś lekarza. Słuchaj, wizyta u mojego lekarza prowadzącego trwa w czasie ciąży 9 minut. czy myślisz, że w przypadku jakiegokolwiek problemu te 9 minut dałoby jakikolwiek obraz nieprawidłowości, że w ogóle by rozpoznała problem?! Skoro bada mnie co mniej więcej trzecią wizytę?! Chodzę do niej, bo mam bezpłatne badania, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że nie mogę pani dr ufać - dlatego też w czasie rzetelnych przygotowań do ciąży wybrałam panią dr, której ufam w 100%. Co nie zmienia faktu, że zanim połknę przepisany przez nią lek, to sprawdzam ulotkę i doczytuję - niekiedy nawet w fachowej literaturze (moi rodzice są lekarzami, więc mam dostęp). Odpowiedz Link Zgłoś
jotemka Co do badań do naturelli 06.09.05, 17:45 Robiłaś je na rok przed zajściem w ciążę, ale czy robiłąś je regularnie wcześniej, nie palnując ciąży? Odpowiedz Link Zgłoś
naturella Re: Co do badań do naturelli 07.09.05, 11:28 Jestem zdrową osobą, mam rodziców lekarzy i badania raz na jakiś czas (na studiach, potem przy rozpoczęciu pracy, badania okresowe itp) w zupełności mi wystarczały i miałam pewność, że się nic nie dzieje. Odżywiam sie dobrze, nie było u mnie w rodzinie przewlekłych chorób, ja sama na nic nie choruję. Badania krwi ze względu na branie tabletek antykoncepcyjnych robiłam co roku. A co do wzmożonych badań w kierunku ciąży - to chyba normalne, że zaczęłam je robić wtedy, kiedy zaczęłam myśleć o dziecku. A i jeszcze, jestem pewnie krańcowo nienormalna, bo mój mąz też brał folik)) Odpowiedz Link Zgłoś
e-go Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 13:10 a ja chcę trochę usprawiedliwić zachowanie przyszłych mam większość dziewczyn po tej prowokacji usprawiedliwiają swoje badania lub odgrażają się, że tego nie robiły.... ale tak naprawdę, odpowiedzmy sobie na pytanie: po co nam to forum??? może właśnie po to, żeby w gronie wszystkich z brzuszkami pogadac o tym, czego się obawiamy, co nas boli, czy aby nasz gin, (do ktorego zaufanie mamy, ale dlaczego go nie sprawdzić "dobrze gada"??? każda z nas przeżywa inaczej swój stan i uważam, że nawet popadania w histerię nie należy potępiać... przecież nikt nikomu nie każe czytać tych postów tak jak nikt nie każe czytać książek o ciąży, gazet itp. to jest nasz wybór czy chcemy uznać ciążę, "jakby jej nie było" i starać się żyć "normalnie", czy uznać ciążę za stan wyjątkowy i "być w ciąży" całą sobą.... skoro angażujemy się w pracę i zamęczamy całe otoczenie naszą karierą zawodową, to dlaczego raz na jakiś czas nie pomęczyć otoczenia naszą ciążą??? takie jest moje zdanie, aczkolwiek baaardzo nie podoba mi się na tym forum wszechobecne u nas czarnowidztwo.... ale to temat na inny post bo wiecie, że jak się dotknie kota, to dziecko może umrzeć ? tak kiedyś napisała jakaś forumowiczka.... tym optymistycznym akcentem koncze i pozdrawiam )) Gosia 37 tc. Odpowiedz Link Zgłoś
naturella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 13:12 E-go, podpisuję się pod tym co napisałaś wszystkimi łapkami też czasem załamuję ręce nad tekstami, że nie wolno jeśc boczniaków, bo się urodzi downa, czy też nie wolno przechodzić nad kałużą, bo dziecko będzie miało wodogłowie Ale generalnie forum jest potrzebne i jeśli nawet od czasu do czasu najpoważniejsza osoba ma napad histerii, to dobrze, że jest miejsce, gdzie może się uzewnętrznić. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 13:16 Niestety, histeria kobiet ma to do siebie, że często robi się zbiorowa Piszesz: Samo życie. Nie, kochana, samo życie to, czy chcesz czy nie, 90-98% normalbnych, zdrowych, fizjologicznych ciąż. Choroby, w wyniku których traci się dziecko to kilka procent przypadków, a nie samo życie. Oczywiście, sprawdzaj lekarza, nikt nie jest nieomylny, ale zakładanie przy zajściu w ciążę faktu, że dziecko w każdej chwili mo.zna stracić, jest dla mnie skrajnie pesymistycznym i nie do końca zdrowym podejściem. Odpowiedz Link Zgłoś
sabi35 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 13:27 Ja też to w pewnym sensie potwierdzam. Wg np. tego czy innych forów jestem ewidentnie źle prowadzona przez lekarza i system zdrowia w Niemczech. Po 2 poronieniach lekarz nie zalecił mi żadnych badań, nie zabroniono nam seksu po zabiegu. W obecnej ciąży plamiłam i NIE DOSTAŁAM duphastonu, bo dla lekarzy w Niemczech to placebo. Badania NT zostały mi zlecone tylko dlatego, że z racji wieku należę do grupy ryzyka, ale zapłacić musiałam z własnej kieszeni (wynik 2,5mm był dla lekarza świetny, wg forum pewnie na granicy Możemy uprawiać seks aż lekarz ze względów medycznych zaleci wstrzemięźliwość Chodzę do pracy i nikt nie proponuje mi zwolnienia Badane miałam tokso (poronienia), chlamydię i co jakiś czas wymaz. Itd. Mimo to nie czuję się zaniedbana. Może błąd polega na tym, że tutaj płaci się składki i lekarz decyduje co i kiedy, a w Polsce każdy sam pacjent decyduje za ile i gdzie zrobi badania. Odpowiedz Link Zgłoś
jamile Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 14:22 >Ja wlasnie dowiedzialam sie, co to jest ciaza biochemiczna, bo w zyciu o tym nie slyszalam. Jak rozumiem, jest to ciaza, ktora jest, ale jej nie ma? < w wersji "normals" jest to zapewne ciąża którą absolutnie nie ma co sobie zawracać głowy... ot, tylko pójść do kibelka ze dwa razy i sprawdzić, czy już poleciała czy jeszcze nie? A jak poleciała, to spokojnie i bez nerw wrócić i dokończyć oglądanie ulubionego serialu... A tak poważniej Sabi35 - nie czujesz się zaniedbana, takie podejście lekarzy Cię satysfakcjonuje - i bardzo dobrze! Ale na Boga - ktoś inny czuje się dobrze, czuje się szczęśliwy, czuje się właściwie potraktowany, jeśli zrobi 3 razy bhcg, 5 razy usg, 2 razy usg 3D i ktg co tydzień w 9 miesiącu - nikomu tym nie robi krzywdy, w olbrzymiej większości robi to za WLASNE pieniądze i ma dzięki temu większy spokój ducha - a to całkiem przyjemny stan nieprawdaż? Po cholerę to wieszanie psów? J Odpowiedz Link Zgłoś
a.prentka Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 14:33 Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi? Jaka histeria? Boisz się badań? Co złego jest w wykonaniu USG w pierwszych tygodniach ciąży? Jestem obecnie w drugiej udanej ciąży, nie wariuje z badaniami, pracuje, chodzę regularnie na basen... Odpowiedz Link Zgłoś
annam21 progresteron to placebo?!!!!!! 07.09.05, 08:06 sorki ale takiej bzdury to nie slyszalam jeszcze nigdy , jak hormon moze byc placebo?! A tak szczerze to ja tez mieszkam w niemczech , i po dwoch poronieniach lekarz zlecil mi wiele badan, nawet dostalam skierowanie na genetyke(badanie kariotypu) chco mam 21 lat(skoncze 24),i malo tego jak juz pisalam po drugim poronieniu powiedzial zakaz sexu przez 3 tyg po zabiegu,zakaz ciazy przez 3 miesiaczki(ale 3 sie juz nie pojawila)) )i malo tego dostalam utrogest / czyli to samo co duphaston i luteina czyli progresteron, i malo tego jak pojawilo sie plamienie takie ze wlasciwie byly to 2 kropki moze 4 ,kazano mi dopochwowo brac 6 tabletek ! i nie ze lekarz mnie lubi,ani ze chcial mnie uspokoic takie sa procedury, powiedziano mi otym w szpitalu w ktorym wyladowalam , w klinice i wielu lekarzy, nie wiem w jakim landzie mieszkasz, ale ja bym nie chciala trafic na lekarza ktory uwarz ze progresteron to placebo.Nibc co land to obyczaj,ale... no koments. Odpowiedz Link Zgłoś
sabi35 Re: progresteron to placebo?!!!!!! 07.09.05, 12:43 Ja nie brałam i przestałam plamić, nikt w klinice ani w gabinecie nie zaproponował mi progesteronu. Jeżeli są wskazania, to się go przepisuje, ale nie na ślepo. Lekarz też się mną opiekuje, nie czuję się w żadnej mierze opuszczona i jak narazie, miał racje w wielu sprawach. A też jestem po 2 poronieniach. Widzisz, młody lekarz w klinice po zabiegu zalecił używania zabezpiecznie przez czas plamienia, a mój gin powiedział, że nie zaleca współżycia do ustania krwawienia. Więc widać z tego, że nie ma prawd objawionych i absolutnych. Odpowiedz Link Zgłoś
ariella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 13:44 Czlowiek stale uczy sie cegos nowego. Ja wlasnie dowiedzialam sie, co to jest ciaza biochemiczna, bo w zyciu o tym nie slyszalam. Jak rozumiem, jest to ciaza, ktora jest, ale jej nie ma? Ok, zartuje. A co do poronien. Ja nigdy nie poronilam, to moja pierwsza ciaza i jak dotad (37 tc) bezproblemowa, bezbolesna i bezstresowa. I pewnie dlatego mam do niej taki luz. I jak mlody jest spokojny, to mysle o jego rozowych stopkach, a jak sie wierci i wali glowa w zebra, to mowie o nim per gowniarz, albo ta mala cholera. Ale co innego chcialam poruszyc. Otoz kwestia poronien, ktore zawsze sie dzieja z powodu zjedzenia czegos, albo niedopilnowania, albo zlej diagnozy lekarza, etc. I ciagle slysze ; nie schlaj sie, bo poronisz, albo nie jedz tatara bo poronisz, nie mowiac o jezdzie na rowerze. A jak latalam samolotem, to nie powiedzialam rodznie, bo by mnie nazwali morderczynia dzieci nienarodzonych Nie jestem medykiem, ani nawet moja wiedza biologiczna nie siega poza liceum, natomiast na zdrowy rozsadek wydaje mi sie, ze duza liczba tych poronien spowodowana jest ze tak powiem przez organizm matki, ktory pozbywa sie plodu z jakichs przyczyn. Jest to taka selekcja naturalna. I rozumiem, ze utrata dziecka w 10 czy ktoryms tc to wielka tragedia, zwlaszcza takiego wyczekiwanego, ale z drugiej strony warto zaufac swojemu cialu, ono wie co robi i dkaczego. Sama w swoim otoczeniu znam co najmnije trzy takie przypadki. Pierwsza ciaza "leci", za jakis czas potem jest nastepna i kolejna. I nikt nie wie wlasciwie dlaczego tamta sie nie udala, a nastepne tak. I jak rozmawiamy o tym z kolezankami, to one (juz po czasie) mowia, ze dobrze sie stalo, bo widocznie cos tam nie dzialalo, a teraz maja sliczne zdrowe dzieci. Wlasciwie nie wiem, po co to napisalm, tak mi przyszlo do glowy. A moze to kogos pocieszy? Pamietam taka sytuacje, jak w pierwszych tygodniach ciazy poronila moja kolezanka, wlasciwie nie wiadomo dlaczego. Ciach i juz. I strasznie plakala mi w rekaw, ze stracila dziecko. A ja jej powiedzialam, ze chociaz jej serce placze, to jej cialo podjelo wlasnie taka decyzje i zrobilo tak z jakiegos powodu i ze musi to zrozumiec i sie z tym pogodzic. Ze to byla w pewnym sensie jej wlasna decyzja, choc nieswiadoma. I ze widocznie to nie byl dobry czas, albo cos z tym plodem bylo nie tak . A miala juz jedno dziecko i jest taka matka typu "przewrazliwiona, uduchowiona i hcg cos tam co chwila). I po roku urodzila drugie. I jest wszystko ok. Odpowiedz Link Zgłoś
azja811 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 13:54 Ty to masz cieprliwość tłumacząc o co nam tak naprawde chodzi.Podpisuję się pod tym co napisalaś.A ja mam jakąs tam wiedzę medyczną,bo jestem po takich studiach i nie popadam w przesadę,a badania wykonuje te które zleca mi lekarz i biorę to co on mi zaleca,choć też sprawdzam jeszcze to w ksiązkach.A co do jazdy na rowerze,to niema do niej przeciwskazań (zakladając,że ciąża przebiega prawidlowo) podobnie jak do nart w 1 trymestrze.Trzeba tylko znać granice Odpowiedz Link Zgłoś
naturella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 14:14 Ariello, masz dużo racji. Ja mam tylko jedną wątpliwość. Z tego co wiem, to poronienia są wynikiem tego, że coś jest nie tak albo z organizmem matki, albo z zarodkiem. Jeśli z zarodkiem, to zgadzam się, jest to naturalna selekcja i nawet Duphaston nie pomoże. Ale wątpliwości mam co do sytuacji, w której matka ma niedomogę np. progesteronu, czy innych hormonów i podanie jej leku sprawi, że ciąża może być donoszona i może się urodzić zdrowe dziecko. O tym sobie myślę, że w takiej sytuacji jest to szansa dla dziecka mimo kłopotów hormonalnych matki, które w późniejszym etapie już nie rzutują na ciążę itp. Ech, trudne to wszystko, a najgorsze jest to, że lekarze tak naprawdę niewiele mogą zrobić w tym początkowym etapie. Odpowiedz Link Zgłoś
jamile Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 14:24 ups, trochę krzywo się w drzewko wstrzeliłam... Odpowiedz Link Zgłoś
ariella Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 07.09.05, 12:12 Ups, mialo byc "nie schYlaj sie", zamiast "nie schlaj sie" Odpowiedz Link Zgłoś
aniarad1 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 06.09.05, 14:38 mnie te punkty nie dotyczą - zatem wg Twoich wytycznych - jestem normalna Odpowiedz Link Zgłoś
jotemka PS. A oto skutek 06.09.05, 21:51 Oto wątek, który świetnie pokazuje, co może bezkrytyczne czytanie forum zrobić z psychiki kobiety: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=28689211 Jednym słowem: niech sobie forum będzie, ale jeśli nie ma się silnie rozwinięteg0o krytycyzmu, to lepiej go unikać. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pimpusia77 Re: PS. A oto skutek 06.09.05, 22:19 Ale nie rozumiem... Co ma branie kwasu foliowego, robienie bety, chodzenie na USG, rozmawianie z nienarodzonym dzieckiem i inne kwestie które poruszyła w swoim wątku autorka do bezkrytycznego podejścia do forum? Zawsze znajdzie się jakaś osoba, która coś zbyt mocno weźmie sobie do serca, potraktuje zbyt serio i niepotrzebnie zacznie się przejmować. Jakoś jednak są na tym forum również takie kobiety, które pomimo tego, że naczytały się o różnych nieszczęściach które się przytrafiły innym, pytają czy mają rzucić palenie, albo czy mogą zarzywać narkotyki, czy pić alkohol... Nie wiem, czy to oznacza, że na tym i innych forach nie powinny wogóle zabierać głosu kobiety, którym przytfafiło się jakieś nieszczęście, bo ktoś może to źle odebrać, wystraszyć się? A co jeśli dowie się o takich przypadkach z telewizji, czy gazety? Czy za to też mamy brać odpowiedzialność? Są osoby, które z natury panikują i już. I nic się nie da z tym zrobić. Bo one i tak każdą drobnostkę będą brały za sygnał, że coś jest nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
annam21 Re: PS. A oto skutek 07.09.05, 08:31 nic nie ma wspolnego, dziewczyn ze skrajnosci w skrajnosc, takie jest moje zdanie. zgadzam sie ze bezkrytyczne czytanie forum moze dac po glowie. Od rad sa lekarze!!! ja po dwoch poronieniach zrobilam badanie itp, aha no i ja robilam wyniki dosc reguralnie przed ciaza, wiec tymbardziej w ciazy, i to wszystko uwazam za normalne, to ze nie pije alkocholu ( czasem lyk winka z woda no i karmi)tez uwazam za normalne tak samo jak nie jedzenia zywnosci z niepasteryzowanego mleka i sorowego miesa- ryzyko choc minimini malne jest dla mnie nie oplacalne-i to tez normalne.to ze nie farbuje woloso-uwazam juz u siebie srednio za normalne, a wlsciwie wogole bardzo malo normalne), no ale to ze ktos sie pyta czy moze zrobic henne, albo czego ma sie bac,alebo bla,bla ,bla...to juz uwazam za troche dziwne, choc jestem raczej 2uspokoijona ciaza"wiec olewam takie watki,ale jest t dla mnie tak amo nie normalne jak chwalni sie nie braniem folika i najlepiej wogole nie robic badan,moja mama ma 41 lat,babcia 70 i jak im obydwo to przeczytylam to powiedzialy ze bardzo sie cesza ze te "luzne dziewczyny" maja zdrowe dzieci i tyle szczecia od zycia i niech dziekuja bogu ze je maja.Folik kosztuje ze 4 zlote, a niestety kw.foliowy jest bardzo szybko wydalany z nszego organizmu dlatego lekarze karza go barc bo poprostu w cizy go nie starcza dla dwojga. A takie sprawy jak latanie samolotem,jechanie autem -normalnie mozna,najlepszy okres to 2 trymestr,ale ja pytalam lekarza czy nie widzi przeciwskazan Nie widzial to jazda)) do polski na schabowego jechalam. Fakt nie pankiowac,ale badzcie madre dziewczyny.i nie robcie dymu.Bo usg to nie powod to bycia nienormalnym,adania z tego trzeba byc dumnym.jednia robia wiecej jedni mniej,ale wszystkie zrobic bylo warto I tak mi weszla taka mysl... ze gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze. zwykal zazdzdrosc,moze to porostu o to chodzi niestac mnie to to wszystko jest do dupy i 3 d, i prywatni lekarze i zaduzo wynikow? mam nadzieje ze nie. Odpowiedz Link Zgłoś
annam21 cos pokrecila w ostatnim zdaniu 07.09.05, 08:37 ja do tych szybko myslacych i piszacych co im sie pozniej wszystko placze naleze wiec : mam nadzieje ze nie chodzi o prozna zazdrosc,ze jak mnie niestac to napewno nie napisze ze zrobilabym ale nie mam siana, tylko ze to wszystko co robia inne jest do dupy a one to zwykle panikary, bo no tak tez mozna odczytac niektore posty...niestety,ale mam nadzieje ze tak nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
jotemka Ogólnie 07.09.05, 10:44 sprawa wygląda tak: oczywiście, dbajmy o siebie w ciąży, róbmy zalecane badania, bierzmy folik (jak najbardziej) i być może potem jakieś witaminy, nie ryzykujmy zdrowia dziecka i swojego. To się wówczas nazywa świadoma ciąża. Apel mruwy i popierających ją dziewczyn odnosi się do tego, że coraz więcej dziewczyn przechodzi taki proces: robią test lub dwa, wychodzą im dwie kreski, więc siadają do internetu i zaczynają czytać. No i naczytają się co to one powinny mieć, co im grozi, co je czeka, wyciągną błędny wniosek że zdrowa ciąża to coś w ogóle zdarzającego się sporadycznie po czym idą do lekarza. Lekarz zleca parę badań ale one już chcą prowadzić sobie ciążę same. Bo przecież same wiedzą, kiedy jakie badania itd. I stąd bierze się (po części) to, że kobiety szaleją z ilością wykonywanych badań, drżą przed odbiorem wyników, o każdy wynik pytają na forum czy aby na pewno jest prawidłowy i przede wszystkim, co najgorsze, nie wierzą za grosz lekarzowi. Sama wielokrotnie widziałam kobiety, którym lekarz powiedział, że jest ok, ale one mu nie wierzyły, bo innej, z forum, inny lekarz powiedział inaczej. I wszystko zaczyna się kręcić wokół jakiś dwóch cyferek, tak jak było z tymi normami NT - lekarz mówił, że ileś tam to norma i że dziecko jest zdrowe, bo widział je całe i wie, na co JESZCZE oprócz NT zwracać uwagę, ale one nie, bo na forum było, że norma to tyle i tyle, więc one mają już wyrok i czas zmienić lekarza. Rozumiem zasadę ograniczonego zaufania do lekarza, ale na litość boską, lekarz siłą rzeczy wie więcej, niż nie-lekarz!! Nie rozumiem wybrania sobie lekarza po czym sprawdzania i podważania jego kompetencji poprzez czytanie stert literatury i forów. Każda dziewczyna powinna robić to, co uważa za słuszne. Ostatnio jednak coraz rzadziej kobiety słuchają siebie, swego instynktu, który przecież każda matka ma, a coraz częściej kierują się ogólnymi wytycznymi, które gdzies przeczytają. I żeby jeszce ich źródło było sprawdzone - to ok. Ale nie zawsze jest. A jeszcze chciałabym tylko nawiązać do sprawy kraju, w którym sie mieszka. Jeżeli w Polsce zaleca się jedno, w Niemczach rugie, a w Anglii trzecie, to znaczy że jakieś powody ku temu są. I naprawdę bzdurą byłoby stwierdzenie, że "matko, w Niemczech moja koleżanka ma 4 USG i 3 glukozy i Beta HCG" a w Polsce mi tego nie zlecili, to ja lecę sobie to zrobić prywatnie!" W ten sposób można 9 miesięcy ciąży spędzić uzupełniając różnice medyczne wystepujące na terenie Europy. A co po urodzeniu dziecka? Czy też bieganie z nim co dwa dni, bo kupka w innym odcieniu, bo krzywo płacze, bo coś tam do pediatry, to też "zmniejaszanie ryzyka"? A gdzie w tym wszystkim miejsce na macierzyński instynkt? Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Ogólnie 07.09.05, 12:15 jotemka, w 100% popieram. Z takihc ciężarówek wychodzą potem mamy, które, jak dziecko zrobi zieloną kupę lub wyskoczy mu syfek za uchem, diagnozują: "Alergia! na forum tak mówią!" i przechodzą na dwa lata na dietę typu ryż z wodą, oraz robią dziecku wszystkie możliwe testy alergiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
sylvie1979 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 07.09.05, 11:13 Mysle, ze jestes bardzo niesprawiedliwa w swojej ocenie, a przede wszystkim chyba nie do konca rozumiesz pojecie normalnosci. Nie ma nic "nienormalnego" w radosci, oczekiwaniu, upewnieniu sie, denerwowaniu. Wokol slyszy sie mase naprawde smutnych i przerazajacych historii, a chyba kazda kobieta, ktora zapragnela byc matka, chcialaby i sobie i swojemu dziecku tych watpliwych "atrakcji" zaoszczedzic. Powiedz prosze, coz zlego jest w tym, ze sprawdza sie obecnosc lub nieobecnosc przeciwcial groznych dla plodu chorob? Skoro istnieja takie mozliwosci, skoro medycyna jest tak zaawansowana - czemu nie korzystac z jej dobrodziejstw? Nasze mamy nie mialy okazji ogladac nas na USG w ogole, ale skoro ja moge, to czemu uwazasz za przesadnie glupie/troskliwe/niepotrzebne ogladanie dziecka dzieki nowoczesnemu sprzetowi? Czemu sobie odmawiac i w czym widzisz przejawy histerii/dziwactwa? Dla Twojej wiadomosci, droga Forumowiczko "na wymarciu", staralam sie o dziecko na tyle dlugo, ze badania toskoplazmozy, HIV, itp. to naprawde pryszcz przy tym, co jeszcze muaialam sobie badac i... TAK zrobilabym te badania drugi, trzeci, i setny raz, jesli mialoby mnie to zblizyc do ciazy. Tymczasem dwie moje kolezanki, ktore - zgodnie z Twoja sugestia - olaly zalecenia lekarza, Duphaston i badania na tokso, bo takie byly "naturalne" i "wyluzowane", dzis niestety nie sa juz w ciazy...Smutne, ale prawdziwe. Zlecenie na wykonanie testu beta HCG z krwi mialam rowniez od lekarza, wlasnie z powodu dlugich staran, procedur i komplikacji, ktorych opisami nie bede nikogo zameczac. Mam tez prawo zadac od lekarza kompleksowej opieki, a wiec takiej, ktora mnie uspokoi i da pewnosc, ze wszystko jest w porzadku i nie mam sie czym martwic. Wiesz dlaczego? Bo moj stres i zdenerwowanie przenosi sie na moje dziecko. Mimo swojej dosc zawilej historii prowadze najnormalniejszy tryb zycia pod sloncem, podrozuje, pracuje na pelnych obrotach i zostaje po godzinach pracy, w przeciwienstwie do tych niezliczonych "normalnych" mamusiek, ktore bez zadnych powodow i wskazan medycznych ida na zwolnienie w dniu ukazania sie na tescie dwoch rozowych kreseczek. Nikogo nie zameczam historiami o swojej ciazy, ani nie skarze sie na droge pod gorke, ktora musialam przejsc, zeby do niej doprowadzic. Nie uzalam sie nad soba, ciesze sie ciaza i rosnacym brzuchem, a na ewentualne rozstepy stosuje kosmetyki. Kropka. Natomiast poza tym - owszem - codziennie biore zastrzyki, dlugo stosowalam Luteine, mialam tone lekow, itp. itd. Czy to zle? Zrozum, ze czasem po prostu tak musi byc i ze jest masa kobiet, ktore musza lub zwyczajnie chca o siebie dbac bardziej niz inne. I nie widze w tym nic zlego. Odpowiedz Link Zgłoś
girri Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 07.09.05, 16:31 Przeczytalam wlasnie ten ciekawy watek i wniosek mam jeden: tak wlasciwie cala roznica polega na tym, ze niektore kobiety maja zaufanie do lekarzy a inne nie. Nota bene ciekawe jest to, ze zaufanie maja te za granica, a te w Polsce nie. Moze to i racja, ze w Polsce jest zla sluzba zdrowia, albo po prostu wiekszosc z tych za granica nie ma mozliwosci robienia setki dodatkowych badan, bo ich nie stac. Ja np. mam tu w Hiszpanii prywatne ubezpieczenie dosc dobra sytuacje finansowa, ale nie stac by mnie bylo na dodatkowe badania, bo kazde kosztuje 30- 50€. Czyli uznalam, ze robie to co mi kaze lekarz bo to wchodzi w polise i nie place. Po poronieniu nie zrobilam zadnych badan, druga ciaza byla zupelnie normalna, nic nie bralam, pracowalam itp. Ale pewnie gdybym byla w Polsce dostalabym leki i zwolnienie do 14 tygodnia, a moze zrobila mnostwo badan. Wyniki badan pokazuje lekarzowi i sama nie sprawdzam. Z drugiej strony mam robione usg przy kazdej wizycie i wierze , ze jesli lekarza je robi to to nie jest szkodliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
annam21 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 07.09.05, 18:19 wiecie co po 20 tc i tym calym watku,chyba zaczen lubiec swojego niemieciego lekarza.myslalm ze jest zly bo mnie wkurza mowic do mnie tylko ze wszytko okey, ale juz zaczynam sie z etgo cieszyc, w moim niemieckiej ksiazeczce ciazowej nie ma nawet wynikow poszczegolnych wpisanych.I moze faktycznie dzieki temu mam miejszego stresa i dzieki girri ze mi to uswiadomilas) ja placilam za dodatkowe usg po 30 euro,no i za przeziernosc 50,i czasem zacos zaplace, lekarz mnie informuje i mowi co moge owszem zrobic a co raczej mi odradza, po nie jestem w grupie ryzyka itp.Mpj polski lekarz tez mi duzo badan poprostu odradzil. i nie mam i za zle. Odpowiedz Link Zgłoś
adju Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 07.09.05, 19:17 Jeśli mam spełniać kryteria wymienione przez autorkę to kurcze wychodzi na to ,że jestem NORMALA-super! Pozdrawiam Justa Odpowiedz Link Zgłoś
adusia74 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 08.09.05, 23:40 ja tez mam w Niemczech lekarza i nie place dodatkowo za USG. Robi je za kazdym razem. A chocze na razie co miesiac. Poprzednio mialam babe ginekolog...ona to dopiero byla!!! za wszystko mowila ze trzeby placic! Nawet za Hb. Wpisywala mi do ksiazeczki zawyzone wymiary dziecka. Koszmar!! Dlatego zmienilam lekarza w trzecim trymestrze. I...ten moj teraz jest super, mily, dobry i normalny. zawsze z humorem Odpowiedz Link Zgłoś
rudi_ruda Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 08.09.05, 13:52 Rany....faktycznie. Jestem pierwszy raz w ciąży więc naturalne jest, że się przejmuję i martwię...zwłaszcza że okazało się, że mam łożysko przodujące (chociaż to nie jest aż taka tragedia )....jednak właśnie przejrzałam kilka stron i zaczynam być przerażona bo właśnie dowiedziałam się, że nie mogę jeść sera?! paranoja....czytam a tu piszą o jakiś HCG. Co to właściwie jest? Mój lekarz na razie zleca tylko badania moczu i krwi no i co miesiąc robi mi usg ale nie 3D. Odpowiedz Link Zgłoś
jotemka Do rudi_ruda 08.09.05, 15:17 HCG cię już nie dotyczy To się określa głównie po to, żeby potwierdzić ciążę. Sery też olej, bo możesz je jeść. I najlepiej nie czytaj forum, to wyjdziesz na tym najlepiej Ja zaglądam tylko do tego wątku i znacznie poprawił mi się nastrój. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 09.09.05, 10:50 Wszystko rozumiem, tylko niech ktoś mi wytłumaczy dlaczego usg 3D jest takim strasznym obciachem i sprawia, źe kobieta w ciąży przestaje być normalną? Odpowiedz Link Zgłoś
sineira Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 08.09.05, 17:04 Jestem "normalna". Tak normalna, że budze szczere zgorszenie u niektórych koleżanek. Nie panikuję, nie czytam literatury fachowej, nie pędzę do lekarza co 5 minut, tryb życia prowadzę prawie bez zmian, pracuję, gram na kompie, jem to, na co mam ochotę, chodzę gdzie chcę i robię, co chcę. I to wszystko pomimo przebytej w 5 tc operacji (usunięcie skręconej torbieli razem z jajnikiem). Mam w pracy koleżankę, która 2 lata temu zamęczała otoczenie swoją ciążą i przysięgłam sobie wtedy, że taka nie będę. Póki co, przysięgi dotrzymałam. Poza tym uważam, że panika, nerwy i przesadna troska mogą tylko zaszkodzić dziecku. Jest takie stare przysłowie - ciąża i katar to nie choroby! Odpowiedz Link Zgłoś
goralica Re: prowokacja-czy sa jeszcze "normalne" ciezarow 09.09.05, 10:38 Ja myśle, że są różne przypadki i nie można generalizować-jeśli ktoś nie mógł długo zajść w ciążę albo poronił kilka razy to na pewno jest bardziej przeczulony. Ja na początku też miałam małe problemy ale całkowicie ufam mojemu ginowi, który powiedział mi, że bedzie ok. Robie tylko te badania, które mi zleca gin, miałam jedno usg-w 12 tyg. Ale ja czuję sie dobrze (czasami nawet lepiej niż przed ciążą) i mam świetnego gina, który mnie zawsze wyluzowuje i mówi, że skoro czuje się dobrze i wszystko jest ok to znaczy, że jest!! Odpowiedz Link Zgłoś
ani-ta mruwa9!!! i juz cie lubie!:)))) 09.09.05, 11:18 mam 7letnia coreczke i w grudniu oczekuje "niespodzianki" badania tylko standartowe - zadnych "udziwnien" na ktore namawiala zupelnie przypadkowa pani ginekolog, tylko zdrowe zywienie (ale nie dac sie zwariowac, bo stres zakazow szkodzi!) i duzo pozytywnych przezyc i jest OK! pije mleko tylko w kawie (!!!), jem sery, jogurty, rzadko mieso i tony owocow) zagryzam czekolada i ciastkami tureckimi i mam w sobie cudownego zywotnego "kogos" nauczona doswiadczeniem nie bede zmuszala meza do trzymania godzinami reki na moim brzuchu w oczekiwaniu na kopniaka, bo on i tak pokocha prawdziwie malenstwo dopiero jak je zobaczy - bo faceci tak maja i jedyna fanaberia jaka mamy - to wysylanie cotygodniowych fotek "brzuszka" z jednego kranca swiata na drugi) tak... bo dodatkowo jeszcze pozwolilam sobie na szalenstwo stypendialne w trakcie ciazy (4miesiace) - no akurat tego nie polecam, bo ciezko bywalo - psychicznie. i jeszcze jedno - jestem w kraju gdzie stezenie ciezarowek jest wielokrotnie wyzsze niz gdziekolwiek - tutaj wyksztalcone kobiety rodza po 5-6 dzieci - odchowuja do 3miesiaca zycia i "wrzucaja" do zlobkow. nie widzialam dziecka przy piersi (ale to juz chyba kwestia kultury i zakazow), natomiast NORMA sa tatusiowie na spacerkach!!! w sumie czesciej widze tatusia z gromadka niz mamusie co tez daje sporo do myslenia. wracajac do tematu - ciaza tu to fizjologia - proces ktory ma trwac i ma byc zakonczony sukcesem, a nie misterium lepiej skupic sie na pozytywach tego okresu, na sobie (hobby, rodzina, przyjaciele) niz tracic czas na wzajemne straszenie sie i doradzanie w kolku rozancowo-oczekujacym (tu serdecznie pozdrawiam panie z kolejnych forow z oznaczeniem miesiaca i roku porodu). i takie malutkie pobozne zyczenie... zeby te nasze maluchy byly choc w polowie tak dopieszczone PO urodzeniu - jak przed! a. Odpowiedz Link Zgłoś