Dodaj do ulubionych

Czy gin moze odmówić wypisania L4?

09.09.05, 10:14
kochane dziewczynki!Mam pytanko jestem w drugiej ciąży 17-18tydz.Na razie mam
zdrówko okejwszystko w porządku , ale jak już pisałam wcześniej sytuacja w
pracy zmusiła mnie do pójścia na l4 teraz mam urlop 2 tygodnie a potem
wybieram się do gina po L4 , czy on może mi odmówić wypisania zwolnienia?Jak
mam to uzasadnić że w mojej pracy (u rodziny)doświadczam molestowania
psychicznego i wyzwisk? nie chcę się denerwować po prostu , a zdaniem szefa-
mojego ojca skąd innąd powinnam iść na L4 i będzieświęty spokój..Powiedzcie
czy mam powiedzieć ginowi o tej sytuacji czy też uzasadnić L4 tym ze trzeba
dzwigać ciężary(5l mydła, płyny,ciężkie kartony)???Doradżcie proszę bo do
pracy na tą poniewierkę wrócić nie mogę..jeśli mi przyznają to po macierz.
wybieram się na wych..w domu będzie dzidzia a Domcia w przyszłym roku idzie
do szkoły..doradzcie proszę...
pozdrawiam cięzarna zona slawsupera i mama 6 letniej Domci...
Obserwuj wątek
    • pimpek_sadelko Re: Czy gin moze odmówić wypisania L4? 09.09.05, 10:17
      ma prawo odmowic, jesli Twoje zdrowie i dziecka jest ok.
      ciezary nie sa wskazanie do l4... bo przepisy bhp mowia jasno: na czas ciazy
      kobiecie ciezarnej trzeba zapewnic warunki pracy zgodne z jej stanem.
    • amwaw Re: Czy gin moze odmówić wypisania L4? 09.09.05, 10:20
      Pracodawca ma obowiązek zmienić Ci zakres pracy na taki, który możesz wykonywać
      w ciąży( czyli nie możesz dźwigać). Lekarz nie ma nic do tego. Lekarz ma prawo
      nie wypisać L4.
      Pozdr
      • bonnie75 Re: Czy gin moze odmówić wypisania L4? 09.09.05, 10:23
        No dobra, ale dziewczyna pyta, co w przypadku jesli jest molestowana
        psychicznie w zwiazku ze swoja ciaza i to przez kogo, przez wlasna
        rodzine!!!!!!! Nie miesci mi to sie w glowie.
        • moniszek1 Re: Czy gin moze odmówić wypisania L4? 09.09.05, 10:26
          Mój lekarz uważa, ze powinnam pracować jak najdłużej, bo to służy mojemu
          zdrowiu. Czuję się rzeczywiście dobrze, ale trochę mi się już nie chce (siódmy
          miesiąc, dojazdy pociągiem), więc po zwolnienie wybieram się do innego lekarza,
          po prostu.
        • pimpek_sadelko Re: Czy gin moze odmówić wypisania L4? 09.09.05, 10:29
          bonnie75 napisała:

          > No dobra, ale dziewczyna pyta, co w przypadku jesli jest molestowana
          > psychicznie w zwiazku ze swoja ciaza i to przez kogo, przez wlasna
          > rodzine!!!!!!! Nie miesci mi to sie w glowie.
          nie wiem... a rodziny w domu nie bedzie?

          czasami ludziom sie wydaje, ze lekarze sa od zbawiania swiata... naprawde gin
          musi sie zaglebiac tak bardzo w sytuacje rodzinna? czy musi wiedziec o kazdej
          klotni itd w rodzinie? dla mnie to chore.
          oczywiscie ze wzgledu na stan psychiczny ludziom wydaje sie zwolnienia... ale
          to w przypadku depresji albo chwilowych zalaman... to drugie jest krotkotrwale
          i zazwyczaj lekarz z chceci pomocy wypisze kilka dni... ale nie miesiecy. jak
          poroblem zostaje to kieruje do psychiatry/psychologa.
          • bonnie75 Pimpku! 09.09.05, 10:35
            Ale ona pisze, ze jest wlasnie molestowana w pracy przez swoja rodzine, czyli
            ojca-szefa. Nie wiem, czy dobrze zrozumialam. Mieszka tez pod jednym dachem z
            tymi znecajacymi sie?
            • pimpek_sadelko Re: Pimpku! 09.09.05, 10:37
              tata chce zeby pozla na l4smile
              niechcacy zrobilas z przyzwoitego faceta demonabig_grinDDD
              • bonnie75 Re: Pimpku! 09.09.05, 10:40
                Boze, a juz myslalam, ze rodzina ja w robocie molestuje psychicznie....
                Ech........
              • mruwa9 Re: Pimpku! 09.09.05, 10:42
                To jasne- prywatna dzialalnosc, jesli dziewczyna pojdzie na L-4, to dostanie
                zasilek z ZUS, a ojciec nie bedzie w tym czasie musial za nia placic skladek,
                ani wyplacac jej ani pensji, ani zasilku. Czysta kalkulacja?.. Tyle, ze lekarz
                nie musi zwolnienia wystawic. A ojca-tyrana-szefa mozna podac do sadu pracy wink
            • ruda773 Re: Pimpku! 09.09.05, 10:40
              Wspólczuje dziewczynie, ale co to ma wspólnego z jej zdrwoeim?
              • pimpek_sadelko Re: Pimpku! 09.09.05, 10:41
                no wlasnie ruda... nic. ale na lekarzu bede ludzie za chwile psy wieszac, bo w
                jego gestii sa l4. problem w tym, ze lekarz ma prawo wystawiac l4 jak cos jest
                nie tak ze zdrowiem, a nie z rodzina.
                • anulla1 Re: Pimpku! 09.09.05, 11:05
                  Lekarz ma prawo wystawić kobiecie w ciąży L4, nawet ze względu na jej złe
                  samopoczycie . Więc wcale do L4 nie kwlifikuje tylko zły stan zdrowia malki lub
                  dziecka. Oczywiście wszystko jest dobrą wolą lekarza, ale myslę że taka
                  sytuajcja napewno nie wpływa korzystnie na rozwój dziecka!
                  • mruwa9 Re: Pimpku! 09.09.05, 11:06
                    Podaj podstawe prawna.
                  • pimpek_sadelko Re: Pimpku! 09.09.05, 11:08
                    anulla... wydaje Ci sie, tak pieknie nie jest!
                    z drugiej strony wyglada to tak: wzywa zus lekarza, zeby sie wytlumaczyl
                    dlczago pani x dal zwolnienie...i wierz mi, ze zle sampoczucie zus g***o
                    obchodzi. musza byc konkretne rzeczy. inaczej kary nie dostnie pacjentka...
                    tylko lekarz. moze gdybys Ty miala za to odpowiadac inaczej jak pianiem na
                    forum, to bys zrozumiala?
                    • bebe73 Re: Pimpku! 09.09.05, 11:12
                      Lekarz na L4 musi wpisac kod choroby. Zmęczenie i złe samopoczucie nie ma
                      swojej klasyfikacji.
                      • anulla1 Re: Pimpku! 09.09.05, 11:20
                        nie wymyśliłam tego, podstawy nie znam, ale miałam podobną sytuacje w pracy,
                        pracowałam w przedszkolu u sióstr zakonnych i dyrktorka tak mi dawała w dupę
                        jak sie dowiedzała że jestem w ciąży, że prawie codziennie wracałam z płaczem
                        do domu - potrafiła mi robić awantury że połowy grupy (4 letneie dzieci) nie
                        zostawiłam samej w sali żeby czekała na angielski tylko wziełam z resztą na
                        pole, co mi z rasztą kazała wcześniej zrobić).
                        Lekarz proponował zwolnienie, ja nie byłam pewna czy skorzystać bo bałam sie że
                        dyrektorka może zgłosić do ZUSu, żeby mnie wezwali na kontrolę do lekarza
                        orzecznika. Mój lekarzmnie uspokoił, że on ma prawo wipisać mi zwolnienie ze
                        względu na złe samopoczucie- znał sytuację ( oczywiście nie ze szczegółami ale
                        powiedziałam ze ona to może zgłosić) i myśle że by sie nie podkładał, tylko dla
                        tego że mu było mnie żal...
                        • anulla1 Re: Pimpku! 09.09.05, 11:22
                          Nie wiem jaki kod choroby wpisał... może jakiech hiper mdłości- nie pamiętam.
                          • pimpek_sadelko Re: Pimpku! 09.09.05, 11:25
                            anulla1 napisała:

                            > Nie wiem jaki kod choroby wpisał... może jakiech hiper mdłości- nie pamiętam.
                            no wlasnie. sfalszowal dokumentacje. za takie cos lekarzowi grozi utrata prawa
                            do wykonywania zawodu i prokurator, masz tego swiadomosc? ryzykowal? ok...
                            odwazny, ale nie oczekujmy tego od wszystkich.
                            • anulla1 Re: Pimpku! 09.09.05, 11:39
                              No wydaje mi sie że przesadzasz, zwłaszcza że praca w niekorzystnych
                              stresujących warunkach pracy w ciaży jest nie wskazana, sam fakt że pracuje w
                              przedszkolu, był b. niekorzystnym ryzykownym czynnikiem dla rozwoju mojej
                              ciąży. W ciągo paru miesięcy (gdy byłam w ciąży) mieliśmy epidemię grypy, potem
                              zapalenia oskrzeli, ale to nic trójka dzieci miała rózyczkę, kilkoro ospę- nie
                              wiem ile z nich mogło przechodzić w tym czasie z nich cytomegalię. Poimijam
                              fakt że praca że dziećmi 3-4 letnimi jest w dużej mierze pracą fizyczną, i
                              pracodawca nie moze mi zapewnić że nie będęc musaiała podnieść dzieka, podbiec
                              do niego schylić sie zeby zawiązać 30 par bucików. NIe narzekam na swoja pracę,
                              bo ja bardzo lubię ale biorąć pod uawgę ralia panujące w przedszkloach czasami
                              zwolnienie jast naprwdę wskazane.
                              • mruwa9 Re: Pimpku! 09.09.05, 11:53
                                W ten sposob kazda kobieta moze argumentowac uzasadnienie swojego zmeczenia- a
                                ze dzieciom buciki sznuruje, a ze w szkole na przerwie halas, a ze trzeba sie
                                schylac do mopa, a ze w sklepie ludzie kichaja, a personel medyczny- ze sie
                                styka z chorymi.. Do L-4 potrzebne sa wskazania medyczne. Subiektywne
                                przekonanie , ze praca Ci ciazy czy czujesz sie zmeczona nie wystarcza. Zeby
                                odpoczac mozesz wziac urlop-nomen omen- wypoczynkowy, a w ostatnich 2
                                tygodniach ciazy- urlop macierzynski. Od tego urlopy sa.
                                • anulla1 Re: Pimpku! 09.09.05, 12:13
                                  Przecież napisałam że lekarz nie jest zobligowany do dwania na tej podstawie
                                  zwolnienia, ale myślać rozsądnie są w pracy sytuajce które zagrażają
                                  prawidłoemu rozwoju dziecka i doceniam takich lekarzy którzy potrafią to
                                  dostrzec, szkoda tylko że aby uchronić kobietę i jej dziecko przed ewentualnym
                                  konsekwencjami sami muszą ryzykować!
                                  • mruwa9 Re: Pimpku! 09.09.05, 12:39
                                    Myslac rozsadnie, to pracodawca ma obowiazek przesunac pracownice w ciazy na
                                    stanowisko niezagrozone. Miedzy praca w dzikich warunkach (dzwiganie ciezzarow
                                    i nie wiadomo, co jeszcze) a zwolnieniem lekarskim jest jeszcze pare mozliwosci
                                    posrednich, o czym w ogole sie nie mysli.
                                • so7b Re: Pimpku! 09.09.05, 12:39

                                  Pimpka Sadełko to ja mogę zrozumieć, ciąża na ukończeniu w dodatku zagrożona,
                                  mąż lekarz... ale Ty Mruwa dlaczego tak naskakujesz na dziewczynę? Jeżeli
                                  chodzisz do pracy to żal ci coś ściska że inna może sobie bez wskazania
                                  medycznego iść na zwolnienie? A jeżeli zgodnie z Twoimi wytycznymi zostanie w
                                  stresującej pracy, dostanie skurczy i urodzi przedwcześnie to ja się będziesz
                                  czuła ze swoim potępieniem chodzenia na l4 w ciąży?

                                  Dla mnie to jest jasne - czujesz się źle - idziesz na zwolnienie. Lekarz nie
                                  musi nic fałszować, kodów chorób nie wpisuje się na zwolnieniu bo o ile wiem
                                  lekarze solidarnie odmówili tego - przynajmniej ja na ani jednym nie miałam
                                  wyszczególnionego kodu. Zwolnienia np na leczenie depresji są wielotygodniowe i
                                  to zakładając użycie farmakologii więc tutaj też nie masz racji że
                                  wystarczy "kilka dni".

                                  Do autorki wątku - jeśli nie masz siły pracować powiedz to lekarzowi, jeżeli
                                  ten bardziej się będzie bał poleconych od zusu niż zagrożenia dobrego stanu
                                  twojej ciąży - zmień go.

                                  Pimpku i Mruwo - jeżeli macie zamiar na mnie naskoczyć to nie macie po co - ja
                                  na zwolnieniu w tej ciąży byłam tylko 2 tygodnie z powodu przeziębienia i
                                  dopóki czuję się w miarę dobrze - mimo zawrotów głowy i omdleń - zamierzam
                                  pracować. Aczkolwiek przed porodem zamierzam iść na l4 ponieważ nie mam
                                  bogatego męża i nie stać mnie na niepotrzebne wykorzystywanie urlopu
                                  macierzyńskiego zanim - zgodnie z definicją - będzie on niezbędny. I mimo
                                  wszystko nie rozumiem tej złości i nagonki na dziewczyny które czują że muszą w
                                  spokoju utrzymywać swoje brzuszki...
                                  • mruwa9 Re: Pimpku! 09.09.05, 12:48
                                    Ja na nikogo nie naskakuje, ani nie atakuje, tylko jestem uczciwa az do
                                    bolu..co w Polsce jak widac nie poplaca. Przed chwila pisalam o przesunieciu na
                                    niestresujace stanowisko w ciazy,co jest zapisane w prawie pracy. A BTW ciaza
                                    fizjologiczna duzo zniesie- i rzeczone polerowanie podlog, i dzwiganie dwulatka
                                    w domu, wiec nie ma sie co roztrzasac nad skurczami i przedwczesnym porodem, bo
                                    szef krzywo spojrzy. U autorki watku widze chec- niekoniecznie jej samej, ale
                                    bardziej jej ojca-szefa- wykorzystania ciazy corki do zmniejszenia obciazen
                                    finansowych firmy (co w polskich warunkach mozna zrozumiec, ale niekoniecznie
                                    usprawiedliwic), a Wy dorabiace do tego ideologie. W twojej sprawie-nie boj,
                                    nie boj, nawet jesli pojdziesz przed porodem na L-4, to ZUS i tak je juz
                                    policzy na poczet urlopu macierzynskiego, chyba, ze dostaniesz zwolnienie nie
                                    od ginekologa i z powodu choroby zupelnie niezwiazanej z ciaza, ale tego i tak
                                    nie jestem pewna.
                                  • pimpek_sadelko Re: Pimpku! 09.09.05, 12:54
                                    sorry... nie zamierzam po Tobie skakac. masz prawo miec swoje zdanie, a co
                                    depresji nie pisalam, ze leczenie jest krotkotrwle, pisalam, ze chwilowe
                                    podlamanie nerwowe jakie ludzie maja w strsujacych czasach czasami wymaga tylko
                                    odpoczynku i wtedy daja l4. natomiast wracajac do depresji: ginekolog jej nie
                                    leczysmile to tak dla scislosci,poradnia zdrowia psychicznego sie klania.
                                    ginekolog nie jest kompetentny do rozwazania psychiatrycznych zaburzen, jesli
                                    ma takowa pacjentke zgodnie ze sztuka musi pokierowac ja do specjalisty.
                                    nie naganiam, jak jej ktos da lewizne to pojdzie, rozmawilam z anulla jak to
                                    jest od strony lekarza. ta macie w dupie a ja nie, bo potem lekarz ( a zatem
                                    nawet kiedys moj maz) koze byc wytykany palcami jako oszust, to ja i maz
                                    zaplace za adwokata jak sioe zus dobierze mezowi do dupy na spole z
                                    prokuratorem itd...
                                    pytanie bylo czy lekarz moze odmowic. odpowiedz brzmi: moze i na szczescie
                                    mozesz mu naskoczyc jesli robi wszystko zgodnie ze sztuka lekarska. sama
                                    nadstawiaj tylka za innych,nie wymagaj tego od tych, ktorzy maja przed tym
                                    opory bo sa uczciwi.
                                    • so7b Re: Pimpku! 09.09.05, 17:56
                                      Całe szczescie ja trafiłam Pimpku po poronieniu na bardziej ludzkiego
                                      ginekologa niż byłabyś nim Ty - i on ze względu na stan psychiczny a nie
                                      fizyczny dał mi wtedy zwolnienie. Dobry lekarz, o którym wszystkie marzymy nie
                                      może być biurokratą, a jeżeli się boisz być żoną takiego lekarza trzeba było
                                      wyjść za kogokolwiek innego. Bo wybacz, ale chore warunki naszej polskiej
                                      służby zdrowia wszystkiego nie usprawiedliwiają. I zanim mi coś odpowiesz to
                                      wiedz - mój mąż też pracuje w służbie zdrowia, więc wiem o czym piszę.
                                      Co do oporów i uczciwości... mówicie tak jakbyście były święte...wybaczcie że
                                      nie uwierzę. Pracę otrzymałyście oczywiście na podstawie konkursu świadectw,
                                      nigdy w życiu nie korzystałyście w żadnym celu ze znajomości, i zawsze
                                      stosujecie się do wszelkich przepisów drogowych, tak? Tylko nie mówcie mi że to
                                      coś innego, bo jak się już jest jak Mruwa "superuczciwym" to bez przebierania,
                                      że to prawo jest dobre i będę go przestrzegać, a z tamtym to niech spadają na
                                      drzewo...BTW Mruwa, czy ty znasz realia pracy w Polsce w tej chwili? Na
                                      normalnym, nie na kierowniczym stanowisku? Ja mam dobrze bo pracuję sobie
                                      spokojnie w biurze, ale na miejscu koleżanki być bym nie chciała... i gratuluję
                                      jasnowidzenia że napewno z powodu stresów nic jej nie będzie, bo jej ciąża
                                      wiele zniesie. A jeśli nie to zafundujesz jej może jakieś odszkodowanie?
                                      Pimpek, ja wątpię że lekarz ma opory bo jest uczciwy - sama powiedziałaś że ma
                                      opory bo przyjdzie polecony z ZUS. A to wbrew pozorom różnica.
                                      • pimpek_sadelko Re: Pimpku! 09.09.05, 20:05
                                        poronieniem mnie nie omotasz, znam je bardzo dobrze i jak nikt mam swiadomosc,
                                        ze lezenie ani siedzenie w domu to nie recepta na donoszenie ciazy.nie
                                        przeginajmy. poronilam 4 razy, dopiero w tej ciazy musialam isc na zwolnienie,
                                        ale nie ze wzgledu na to co bylo wczesniej. zatem nie oklamujmy ludzi, ze jak
                                        ktos poronil to nastepna ciaza musi byc na l4. lekarz nie jest biurokrata:
                                        swieta racja. on leczy i daje zwolnienia jak jest sie chorym. zdrowi do roboty,
                                        alebo na urlop jak dupa leniwa.
                            • lidiusz1 Re: Pimpku! 10.09.05, 15:59
                              no wlasnie. sfalszowal dokumentacje. za takie cos lekarzowi grozi utrata prawa
                              > do wykonywania zawodu i prokurator, masz tego swiadomosc? ryzykowal? ok...
                              > odwazny, ale nie oczekujmy tego od wszystkich.
                              \
                              Śmiechu warte!!!!!
                        • pimpek_sadelko Re: Pimpku! 09.09.05, 11:24
                          ryzyko Twojego lekarza. niech kzdy wypisujac l4 poza enumeratywnymi wskazaniami
                          ryzykuje wlasna dupcia.tylko nie robmy z tego obowiazku. ja wole jak moj maz
                          spi spokojnie po ciezkiej pracy a nie duma czy awizo, ktore przyszlo to sznur
                          na jego szyje.
                          • anulla1 Re: Pimpku! 09.09.05, 11:30
                            Może i ryzykował, coprawda ja szłam wtedy na zwolnienie na 10dni żeby tylko
                            trochę odpocząć , oczywiście nie uważam że dawanie zwolnień na takiej podstawie
                            jest jego powinnością, ale doceniem to że wykazał zainteresowanie i troskę- bo
                            go wcale o nie nie prosiłam. Ale w dołku psychicznym byłam naprawde poważnym,
                            pewnie progesteron robił swoje...
                            • superslaw Re: Pimpku! 09.09.05, 13:29
                              Bardzo dziękuje anulla1 i so7b za zrozumienie! O to właśnie chodzi..o
                              strach..skąd mogę wiedzieć ze zdrowa ciąża nie zmieni sie w zagrożoną przez te
                              nerwy i ciągłe łzy ? Trzy awantury tygodniowo to mało? Mojej koleżance z nerwów
                              zaczęło odklejać się łożysko! Iwylądowała w szpitaLU Z PLAMIENIEM! Oczym pimek
                              mówi jaki sznur na szyję? Gin nmoże napisać że mam mega mdłości i kto mi
                              udowodni że nie? ZUS sprawdzi ile godzin dziennie spędzam w toalecie? A z
                              wyłudzeniem kasy to już okropnie śmieszne bo mam pół etatu od najniższej i na
                              L4 dostanę 279 zł tak obliczyła mi księgowa..Po prostu chcę być zdrowa do końca
                              ciąży i urodzić zdrowe dziecko..Po prostu chcę spokoju..
                              pozdrawiam ciężarna żona slawsupera i mama 6 letniej Domci...
                              • superslaw Re: Pimpku! 09.09.05, 13:32
                                P.S. o wyludzeniu kasy mgła by być mowa gdybym się zatrudniła 2 mies. temu..A
                                ja pracuje od 1 luty 2000 !!!!Czyli 5,5 roku!!!!
                                • pimpek_sadelko Re: Pimpku! 09.09.05, 13:39
                                  superslaw napisał:

                                  > P.S. o wyludzeniu kasy mgła by być mowa gdybym się zatrudniła 2 mies. temu..A
                                  > ja pracuje od 1 luty 2000 !!!!Czyli 5,5 roku!!!!

                                  wyludzania kasy nikt ci nie zarzucal, tak samo jak nikt nie broni lekarzowi
                                  wystawic l4. pytalas tylko, czy lekarz moze odmowic.
                                  no i nie popadajmy w paranoje "skad ja wiem czy zdrowa ciaza nie zamieni sie w
                                  zagroznona".... ale sobie fajnie planujesz... lepiej miec zagrozona i l4 niz
                                  zdrowa i byc w domu? swiat na glowie stanal...
                                  • superslaw Re: Pimpku! 09.09.05, 13:50
                                    Kochany Pimku niczego nie planuję powiem ci tylko tyle w pierwszą ciąże zaszłam
                                    prawie 7 lat temu..córcia 5 sierpnia skończyła sześć lat..I od tego czasu wiele
                                    sie zmieniło!!!Więcej kobiet ma problemy z ciążą niz wtedy ..oczywiście jest
                                    też szersza diagnostyka, leki i w ogóle..nie wiem czy rozumiesz ale ja po
                                    prostu się boję..Dopiero teraz w maju po pięciu latach brania hormonów
                                    antykoncepcyjnych zdecydowałam się ...wcześniej okropnie się bałam ze coś
                                    będzie nie tak...tyle się teraz o tym słyszy..zawsze myślałam co będzie wtedy z
                                    Domcia?Jak sie ma już jedno dziecko sprawa nie jest taka prosta zwłaszcza ze
                                    teściowa ma 6 dzieci a moja rodzina i mąż harują...Dalej się boję..Nie chcę po
                                    prostu żeby ktoś przez swoją agresje zniszczył mi ....
                                    • pimpek_sadelko Re: Pimpku! 09.09.05, 14:00
                                      rozumiem strach o ciaze, sama sie o nia balam caly czas... coz termin za dwa
                                      dni a strach nadal jest. trudno uwierzyc, ze sie wreszcie udalo. sek w tym, ze
                                      nie zyjesz w bajce, tylko w realnym swiecie...musisz panowac nad swoja
                                      psychika,inaczej zyc sie nie da. nie mozesz ucieac przed wszystkim co wydaje
                                      sie trudne.
                                      nie wiem jak ktos moze Cie wyzywac i za co... dla mnie to totalna abstracja,
                                      ale wiem, ze ludziska sa podle czasami.
                                      nie wiem jak moga Cie wyzywac, jesli szefuje tam Twoj tata... on Ci nie dokucza
                                      z tego co zrozumialam? moze pozory myla, ale majac w firmie tate generalnie
                                      latwiejsa praca na ciaze nie wydaje sie trudna. widac jest inaczej, ale na
                                      sczecie za Toba jest kodeks pracy, masz swoje prawa, jesli nie planujesz po
                                      ciazy tam wracac tylko byc na macierzynskim i wychowawczym, to dlaczego nie
                                      korzystac z tych praw? co tracisz?
                                      masz prawo odmowic dzwigania w ciazy, nie moga Cie za to zwolnic, masz prawo
                                      porozumiec sie z PIP-em itd...
                                      domyslam sie, ze to wszystko jest trudne i moze przerastac czlowieka silnego a
                                      co dopiero babke w ciazy.. moze ktos da Ci l4, ale pomysl, ze jesli rodzina
                                      jest taka swinska jak opisujesz...to na l4 tez tobie i temu co da l4 moga kolo
                                      piora narobic. moga sie postarac o kontrole lekarska ( wtedy bedziesz zbdana
                                      przez lekarza zusu, nie skonczy sie na pokazaniu orzecznikowi... on ma prawo
                                      odeslac Cie na oddzial ginekologiczny i zarzadac badan), a co jak wyjda ok ( bo
                                      jest z ciaza dobrze)? znasz swoja rodzine, wiesz co ryzykujesz... decyduj
                                      ps.a co do tego ma tesciowa i jej 6 zieci? bo sie pogubilam? moze ta forma jest
                                      tesciow a nie taty? jak tesciow niech maz wezmie byla za rogi, to jego
                                      rodzice...moze jemu latwiej bedzie zlapac nic porozumienia?
                                      • superslaw Re: Pimpku! 09.09.05, 14:12
                                        Teściowa mie ma firmy po prostu tyle lat bałam się ciąży..bo myślałam że jakby
                                        coś było nie tak..to kto zajmie się moją córeczką?teściowa ma duzo dzieci a mój
                                        mąż cały czas w pracy..bałam się po prostu co będzie z Domcia...
                                        • mruwa9 Konkludujac-bez osobistych wycieczek 09.09.05, 14:32
                                          1. Do uzyskania zwolnienia lekarskiego L-4 musza istniec wskazania medyczne.
                                          jesli lekarz wystawia zaswiadczenie o niezdolnosci do pracy bez uzasadnienia,
                                          popelnia wykroczenie ,o ile nie przestepstwo i musi miec swiadomosc
                                          ewentualnych zawodowych, finansowych i karnych konsekwencji. I robi to na
                                          wlasne ryzyko i odpowiedzialnosc.
                                          2. Zycie w ogole jest stresujace: umiejetnosc radzenia sobie ze stresem jest
                                          umiejetnoscia, ktorej oczekuje sie od osoby doroslej i dojrzalej. Ciaza nie ma
                                          tu nic do rzeczy.
                                          3. Jesli ktos sie wszystkiego boi i ewidentnie nie potrafi sobie radzic ze
                                          stresem dnia powszedniego, to albo jest niedojrzaly, albo potrzebuje pomocy
                                          psychiatry, psychologa lub psychoterapeuty.
                                          • pimpek_sadelko Re: Konkludujac-bez osobistych wycieczek 09.09.05, 14:42
                                            jak ja lubie takich ludzismile
                                            • vulpes1978 Re: Konkludujac-bez osobistych wycieczek 09.09.05, 18:11
                                              Ja też. Brawo Pimpek i Mruwa!!!
                                          • superslaw Re: Konkludujac-bez osobistych wycieczek 09.09.05, 16:06
                                            Droga mruwo9! ty oczywiscie niczego się nie boisz, urodziłaś 10 cioro dzieci no
                                            i w ogóle pewnie jesteś idealna i doświadczona..Przyjmij do wiadomosci że
                                            istnieją też inni ludzie nie tak wspaniali i idealni jak ty..Nie jestem
                                            niedojrzała!To chyba ty jesteś bo życia i problemów innych ludzi się nie ocenia
                                            ot tak sobie..Inteligencja i kultura wymaga od człowieka zrozumienia dla innych
                                            i ich problemów ale ty tego jak widać niewiesz..Albo jesteś tak
                                            niedoświadczona..albo po prostu niedojrzała...
                                    • mruwa9 Re: Pimpku! 09.09.05, 14:01
                                      ja tu czegos nie rozumiem: kto przez swoja agresje ma cos zniszczyc? jak
                                      rozumiem- twoj rodzony ojciec. Wybacz, ale trudno, zeby ginekolog normowal
                                      twoje rodzinne uklady- jak sobie z tym nie radzisz-zadzwon na Niebieska (czy
                                      jak ja zwal) linie.
                              • visenna2 Re: Pimpku! 09.09.05, 14:13
                                Trzy awantury tygodniowo? Ale luzwink
                                U mnie były ze trzy dziennie. Skutek: krwotok & szpital, problemy z łożyskiem.
                                3 miechy na zwolnieniu, częste plamienia. Teraz wróciłam do pracy na jakiś
                                czas, ale pewnie znowu skończy się na l4, bo mam skurcze. Dopóki pomaga no-spa
                                jest ok, ale jeśli przejdę na cos mocniejszego to na pewno nie będę chodzić do
                                pracy. I tak mnie wywalą po macierzyńskim, więc mi się qrna po prostu nie chce.
                                I wali mnie to, co ktoś sądzi na ten temat.
                                • megynka Re: 09.09.05, 14:43
                                  Mi odmówił gin zwolnienia - pisałam zresztą kiedyś o tym. Więc dalej chodziłam
                                  dziarsko do pracy. Niby milutko - 8 godzin dziennie, głównie przy komputerze.
                                  Bo przecież nie bieże się pod uwagę takich rzeczy jak brak klimatyzacji przy 30
                                  stopniowym upale.
                                  Ani tego, że nie ma możliwości zjedzenia przez 8 godzin (a właściwie 10, bo
                                  jeszcze dojazd do pracy, a potem do domu).
                                  Ani tego, że szefowa, która, jak się dowiedziała, że jestem w ciązu, to od razu
                                  zapowiedziała, że mi nie przedłuży umowy, a teraz traktuje mnie jak sprzątaczkę
                                  (jak trzeba coś zanieść gdzieć, to nie wysyła sekrtearki tylko mnie, jak mamy
                                  zebranie, to zawsze ja robię kawę dla całego zespołu - to jest naprwadę
                                  upokarzające).
                                  No fakt - na to pewnie kodów choroby nie ma.
                                  Aż w końcu w tym tygodniu zemdlałam w pracy (zwyczajnie siedząc przy biurku).
                                  Zrobiłam badania - mam anemię i jestem osłabiona. I teraz jakoś zwolnienie
                                  dostałam. Tylko po co mi to było? To jest uczciwość? Wobec kogo? Bo na pewno
                                  nie wobec mojego nienarodzonego dziecka.
                                  • pimpek_sadelko Re: 09.09.05, 14:47
                                    megynko... ale ja nie rozumiem? masz pretensje do lekarza o to jak sytuacje
                                    masz w pracy? czy o to, ze nie byl bogiem i nie przewidzial, ze bedziesz miec
                                    anemie? no i nawet gdyby przewidzial, ze kiedys to paskudztwo Cie zlapie, to
                                    mial dac zwolnienie na miesiac przed choroba?
                                    naprawde sadziz, ze sprawa lekarza jest twoja praca? Twoja atmosfera w pracy?
                                    macie laekarza za psychologa czy jak? a moze za sluzacego: chce l4, nalezy mi
                                    sie, bo bede musiala robic kawe w pracy? no nie dajmy sie zwariowac! to nie
                                    wina lekarza , ze masz porabana babe w pracy, na to nie ma kodu choroby.
                                    • visenna2 Re: 09.09.05, 15:08
                                      Pewnie, że nie wina lekarza że mamy po...ną pracę. I nawet go to nie powinno
                                      obchodzić. Lekarz powinien miec to gdzieś, z czysto formalnego punktu widzenia.

                                      Ale, z czysto nieformalnego punktu widzenia: mnie zależy na zdrowiu moim i
                                      dziecka. Gdybym od razu wzięła l4 z byle jakiego powodu to nie miałabym
                                      komplikacji.
                                    • megynka Re: 09.09.05, 22:05
                                      Pimpek, torchę mam pretensje do lekarza, trochę do szefowej (dużo), a trochę do
                                      siebie.
                                      Do szefowej - to oczywiste dlaczego.
                                      Do lekarza - mam, bo powiedziałam jaką mam sytuację: że mam upał w pracy i jeść
                                      nie mogę przez tyle godzin i dojeżdżam godzinę do pracy środkami transportu
                                      publicznego. A dodatkowo za to, że jestem w 6 miesiącu, a dopiero drugi raz
                                      zlecił mi badania krwi i moczu (pisałam już o tym w innym wątku i nie będę się
                                      powtarzać).
                                      Do siebie - bo jestem mało asretywna i nie potrafię dochodzić swojego. Trzeba
                                      było nie zwracać na nikogo uwagi (że to nieuczciwe, oszutswo, etc). Masz rację:
                                      lekarz nie zadba o mój interes i dziecka, nie zrobi tego pracodwaca, ani
                                      instytucja typu PIP. Muszę to zrobić sama. I od teraz będę. Człowiek się uczy
                                      na błędach. Wolę uchodzić w oczach niektórych za naciągczkę, ale mieć spokój
                                      sumienia, że nie szkodzę dziecku, niż wystawiać na próbę wytrzymałość swoją (a
                                      więc i dziecka), a za to być super-kryształowa (według definicji niektórych).
                                      Poza tym nie jestem super kryształowa: w mieście przekraczam 50 km/h, dawałam
                                      nieraz ściagać innym (sama raczej nie, bo byłam kujonem, więc od innych nie
                                      musiałam) i piłam piwo przed 18-tym rokiem życia. Nie wiem, czy potrafię
                                      uwierzyć, że Wy nigdy.
    • mandziola Re: Czy gin moze odmówić wypisania L4? 09.09.05, 18:54
      Superslow - po prostu idź do lekarza i nie mów, że Cię dręczą psychicznie,
      tylko, że boli Cię kręgosłup i głowa. I tyle. Da Ci zwolnienie. A co do Pimpka
      i Mrówy - to ciekawe czy całe życie byłyście tak do bólu uczciwe i nigdy -
      przenigdy nie zrobiłyście nic - chociaz trochę mniej uczciwie - po to żeby
      sobie nie zaszkodzić lub aby sobie pomóc. Do bólu uczciwa mruwa - nigdy
      ściągania na lekcjach itp??? Jesli potraficie uczciwie odpowiedzieć, że nigdy
      nic takiego nie miało miejsca - to gratuluję dwie (no może trzy - bo jeszcze
      jakiś vulpes się platała)jedyne kryształowo uczciwe osoby w całym kraju a może
      i na całym świecie. Bo w innym przypadku to bardzo łatwo jest być super
      uczciwym kiedy samemu siedzi na tyłku na zwolnieniu (np. albo robi się inne
      rzeczy niekoniecznie czasem uczciwe), ale tylko na monitorze komputera.
      Pozdr.smile
      • mruwa9 Re: Czy gin moze odmówić wypisania L4? 09.09.05, 21:11
        a wyobraz sobie, ze nigdy nie sciagalam..i nigdy nie jechalam zadnym pojazdem
        na gape. Itd. Tak nieudolnie zostalam wychowana..nie na miare Polski..
        • pimpek_sadelko Re: Czy gin moze odmówić wypisania L4? 10.09.05, 12:25
          mruwa9 napisała:

          > a wyobraz sobie, ze nigdy nie sciagalam..i nigdy nie jechalam zadnym pojazdem
          > na gape. Itd. Tak nieudolnie zostalam wychowana..nie na miare Polski..

          ja pdobnie. nie umiem robic takich rzeczy: gdybym nawet miala w d... to czy
          sciaganie jest uczciwe, to od razu po mnie byloby widac, ze cos nie tak: poliki
          czerwone, nerwowe zachowanie... wiedzialam, ze zeby zdac egzamin, zaliczyc
          k;lasowke itd musze sie nauczyc. na farta nie licze.
          jak nie mam przy sobie biletu i kasy to pojde 5 km piechota a na gapowiczem nie
          bede. nie umiem inaczej. dla mnie to norma.
          • jojobacincin Re: Czy gin moze odmówić wypisania L4? 10.09.05, 13:09
            prawe jesteście niczym gandalf...

            strasznie mnie korci, żeby napisac jak bylo z moim zwolnieniem a jeszcze
            bardziej co na ten temat przeczytam.
            jestem w połowie cztero-tygodniowego zwolnienia, po którym pewnie wrócę do pracy
            juz do końca, do lutego. Pierwszy tydzień wyżebrałam od internisty, bo ginekolog
            mi odmówił: ból kręgosłupa + zwłaszcza kości ogonowej, ból i zawroty głowy oraz
            omdlenia, duszności okazały się niewystarczające do wystawienia L4 przy takich
            wzorcowych wynikach badań jakie mam. "Nikt nie mówił, że będzie lekko" (grrr).
            po tygodniu wróciłam do pracy, w poniedzialek było całkiem ok, więc nastawiłam
            się psychicznie jak najpozytywniej, ale już we wtorek w drodze do pracy miałam
            wypadek. W szalonym pędzie ktoś mnie popchnął kiedy wsiadałam do metra,
            przewróciłam się i wpadlam w szczelinę pomiędzy peronem a wagonem (nie cala,
            tylko noga) ktoś pomógł mi wyjśc, ale do pracy juz nie pojechalam tylko prosto
            do lekarza. Tam maraton: internista, ortopeda, neurolog, okulista (drugi tydzień
            zwolnienia). Przełożyłam wizytę u gina na "jaknajszybciej" i mimo, że właściwie
            powinno być dobrze, dostałam zwolnienie na dwa tygodnie - na wszelki wypadek.
            I tutaj pojawia się pytanie: lepiej zapobiegać czy leczyć?
            nie pierwszy raz mnie ktoś popchnął, nie pierwszy raz spieszyłam sie do pracy,
            ale tego dnia również całkiem nieźle kręciło mi się w głowie...
            Internista powiedział mi coś takiego: ciąża to nie jest fizjologia, to jest
            ciało obce, książki porównują ją do dźwigania 20 kg plecaka przez całą dobę,
            albo do wspinaczki wysokogórskiej; i nigdzie nie jest powiedziane, że każda
            kobieta musi to znosić dobrze, minęły czasy rodzenia w polu itp itd. wiele
            kobiet większość ciąży spędza na zwolnieniu ze względu na złe samopoczucie.
            Faktycznie szkoda, że ta furtka bywa nadużywana, ale nie szufladkujmy każdego i
            nie polaryzujmy naszych poglądów...
          • mandziola Re: Czy gin moze odmówić wypisania L4? 10.09.05, 13:10
            Przyczepiłyście się do dwóch przykładów. Ja ściąganie podałam jako jedną z
            możliwości. Nie będe wypisywac wszystkich mozliwości zachowań mniej uczciwych
            bo zabrakło by miejsca. Nie zauważyłyście sedna mojego postu - nigdy w życiu
            nic, co by było mniej uczciwe lub wcale?? Nigdy?? O to mi chodziło. Bo
            kreujecie sie na kryształowo uczciwe osoby - świetsze od Jezusa, o Matce
            Teresie z Kalkuty i Papieżu nie wspominając. Jesli więc odpowiedź na moje
            pytanie brzmi - nigdy, przenigdy nie zrobiłyscie nic co przez kogokolwiek
            mogłobyć odebrane jako choccby malutka nieuczciwość - to GRATULUJĘ!!! Ale
            ciężko mi uwierzyc, wobec tego, że jesteście ludźmi, a nie cyborgami. Pozdr.smile--

            Nasza kruszynka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka