ej-k
16.09.05, 15:38
Hej Dziewczyny,
Zblizam sie wolnym krokiem ku trzydziestce, Maz naciska na powiekszanie
rodziny, a mi koncza sie sensowne argumenty, zeby oddalic od siebie te
straszna pespektywe porodu...
Usiluje podejsc do problemu logicznie i nieraz wydaje mi sie, ze udalo mi sie
siebie sama przekonac ze moj strach jest irracjonalny. Ale niekiedy nachodzi
mnie taka panika, ze mam ochote spakowac walizki i wyjechac na antypody.
Czy ktoras z Was czula cos podobnego i udalo sie jej to pokonac? Chcialabym
uszczesliwic swojego Meza, siebie sama zreszta tez. Gdyby tylko nie trzeba
bylo rodzic...
Pozdrowienia
ejk