Dodaj do ulubionych

dziewczyny, które rodziły - co z szyciem krocza?

21.10.05, 19:39
Dziewczyny, które już rodziły - dwa pytania:
1) Na ile realne jest uniknięcie cięcia krocza przy pierwszym porodzie? jak
się przed tym ustrzec, jak przygotować? od czego to zależy?
2)Jak jest naprawdę po zszyciu krocza? Czy czuć różnicę? Jak długo - na
zawsze? Czy jest ślad? czy jest gorzej w seksie?
Obserwuj wątek
    • marta_st Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 21.10.05, 19:46
      Nie wiem szczerze mówiąc od czego zależy czy jesteś nacinana czy nie, pewnie
      wpływ tu ma wielkość główki dziecka i elastyczność krocza. Czy możesz uniknąć?
      To nie Ty o tym decydujesz, ocenia położna czy nacinać czy nie. Po zszyciu
      krocza nie ma żadnej różnicy w sferze seksualnej smile A i jeszcze jedno: lepiej
      naciąć krocze niż samoczynnie pęknąć. Można wtedy bardzo długo dochodzić do
      siebie a i z gojeniem jest paskudnie. Pozdrawiam.
      • ezrapound Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 21.10.05, 21:23
        to jest całkowicie niezgodne z prawdą - pęknięcie jest zdarzeniem
        fizjologicznym, goi się łatwiej i szybciej niż nacięcie. Pęknięcie, jeśli
        występuje, zazwyczaj omija nerwy, często pęka sama śluzówka. Tnie się wszystko -
        mięśnie, nerwy, jak popadnie. Długofalowe skutki nacięcia mogą być o wiele
        gorsze niż w przypadku pęknięcia. To straszenie pęknięciem to jest straszliwie
        nieprawdziwy mit, wciąż bardzo popularny w polskich szpitalach. A to, czy
        będziesz nacięta, czy nie, zależy wyłącznie od tego gdzie będziesz rodzić i
        jakie będzie widzimisie Twojej położnej, niestety. Och, nie mam już siły trąbić
        na ten temat, wygląda na to, że zabobony trzymają się mocno.
        • ruda773 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 23.10.05, 19:35
          Ile dzieci rodzialaś? Może te zabobony, jak je nazywasz, funcjonuja w
          społeczenstwie bo po prostu coś w nich jest. Ja byłamnacinana. Nie bolało ani
          naciecie ani zszywanie. @godziny po porodzie poszłam pod prysznic i spokojnie
          zajmowałam sie maluchem. Obok dziewczyna popekana do odbytu. Lekarki obkładały
          ją lodem, cały czas dostawała leki. Dziękuję takiej fizjologiiA może to jest
          moda na nienacinanie? Jednak większośc dziewczyn jest nacinana.
          • gonia28b Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 23.10.05, 20:30
            Tylko u nas w Polsce tak się ciacha wszystkie kobiety. Rutynowe nacinanie
            krocza jest tylko i wyłącznie czystym wygodnictwem lekarzy i położnych w
            naszych szpitalach - lepiej na wszelki wypadek naciąć od razu niż się męczyć i
            co chwila oceniać stan krocza rodzącej i nacinać dopiero wtedy kiedy będzie to
            konieczne.
            Najlepszym dowodem jest moja Mama: urodziła mojego Brata i mnie BEZ NACINANIA
            KROCZA. A Jej Mama, czyli moja Babcia urodziła (w domu, nie w szpitalu) 4 córki
            również bez nacinania krocza. Ani jedna ani druga nie popękała przy żadnym
            porodzie.
            O nacinaniu krocza pisze już nie pierwszy raz. Ale jak się chcecie tak
            okaleczać NA WŁASNE ŻYCZENIE to proszę bardzo.
          • amwaw Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 10.12.05, 16:52
            To wygląda na to, że WHO idzie za modą, a nie medycznymi przesłankami ZALECAJĄC
            nienacinanie krocza, ciekawe...
        • aaniac Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 23.10.05, 19:49
          jak najbardziej się z Tobą zgadzam ezrapound!!!Dziewczyny apeluję!Chodźcie do
          szkół rodzenia!Tam dowiecie się na prawdę wielu istotnych rzeczy!I świadomie
          myślcie o porodzie,bo nie zawsze lekarze mają świętą rację(szpitale mają
          płacone za pacjęta,więc zdarza się,że mimo "okołoterminowego" terminu
          porodu,bez ŻADNYCH konieczności po prostu poród wywołują!!!)!Pozdrawiam!
        • amwaw Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 10.12.05, 16:54
          Popieramsmile
          Ta sama szkołasmile
          Ale w kwestii ochrony krocza- codzienny masaż krocza olejkiem naprawde pomaga-
          skóra jest zdecydowanie bardziej elastyczna, łatwiej się rozciąga-kiedy
          przyjechałam na poród położna od razu powiedziała, że skóra jest bardzo
          elastyczna i raczej ją ochronimy. No i miała racje.
          Pozdr
        • bogada w pełni cię popieram 16.12.05, 22:05
          ...tez już mi się "trąbić" nie chce...zabobonne zwyczaje w większości polskich szpitali..rutynowe nacinanie...brak słów. JESTEM PRZECIWNA!!!!!!!!!!!!!!
    • texus Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 21.10.05, 19:49
      Wszystko zależy od organizmu i od lekarza, który cię będzie szył. Moja mama po
      pierwszym dziecku była bardzo źle zszyta, że miała 2 wejścia do pochwy. Sex był
      bolesny i dopiero przy drugim dziecku jej to naprawili. Ja nie narzekam, u mnie
      została blizna ale raczej jestem dobrze zszyta.W czasie stosunku nie czuję
      dyskomfortu. Najgorsze było ściąganie szwów jak dla mnie ale każdy ma swoje
      indywidualne odczucia.
      • joanna1982 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 21.10.05, 20:06
        O nacinaniu decyduje położna i lepiej być naciętom niż popękać. No a to czy
        bedzie sie nacinanym zależy od wielkości dziecka i tego jak mocno może sie
        rozciągnąć krocze.
        Jeśli chodzi o rany to po ponad roku od porodu wyczuwam takie niewielkie
        zgrubienia w miejscu szycia ale to może dlatego że jestem w drugiej ciąży.
        Dyskomfortu żadnego podczas stosunku nie miałam raczej wręcz przeciwnie
        odczucia stały sie silniejsze.
        Pozdrawiam
        Asia, mama 16 m-cznej Natalki i bąbelka 35 tc
        • kocianna Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 21.10.05, 20:25
          Jesli masz taką możliwość - np. prywatna opieka położnej starającej się chronić
          krocze, czy taki szpital - to staraj się uniknąć nacięcia. Są jakieś specjalne
          ćwiczenia na zwiększenie elastyczności krocza - ja się nimi nie przejmowałam, bo
          miałam inne priorytety przy wyborze szpitala i wiedziałam, że w "moim" na pewno
          mnie natną.
          Bolało mnie szycie - mimo, iż w znieczuleniu, zdjemowanie szwów - rana się
          paskudziła, ale oczywiście po zdjęciu szwów ogromna ulga.
          Polecam kółko dmuchane - jak dla dzieci do pływania - nie wiem, jakbym bez niego
          dała radę siedzieć przez pierwszy tydzień.
          Blizna jest - niewidoczna, ledwie wyczuwalna.
          Seks przyjemniejszy.
          • joanna1982 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 21.10.05, 20:31
            A mnie sie wszystko ładnie goiło. Żadnych problemów. A na drugi dzień juz
            normalnie chodziłam i siedziałam. Szycie w znieczuleniu nic nie bolało.
            • aciki Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 21.10.05, 21:09
              A mnie nie bolało zdjęcie szwów,po zdjęciu ogromna ulga. Ale w ogóle to nie
              siedziałam przez pierwsze 2 tygodnie, nawet boczkiem, chociaż wszyscy mówili,
              że pięknie się goi. jestem 6 tygodni po porodzie i jeszcze mnie krocze boli.
              • s79 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 23.10.05, 09:03
                Dziewczyny! Bardzo dziękuję za Wasze odpoweidzi. Wszystko wskazuje na to, ze to
                sprawa bardzo indywidualna, więc chyba musze zdać sie na los sad(
        • agakapalka Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 23.10.05, 19:10
          Do ciecia przygotuje cie położna jak cie bedzie przyjmować na oddział. Mnie
          podgoliła krocze w miejscu planowanego ciecia. I to tyle z przygotowań smile.
          Potem jak już bedzie widać głowke to dostaniesz miejscowe znieczulenie, a potem
          w trakcie skurczu położna natnie krocze. I za sekundke zobaczysz swoje
          dziecko smile. Dla mnie szycie nie było zbyt przyjemne, ale to za sprawą
          okropnego gburowatego lekarza. Najgorszy 1 tydz po porodzie -bo szewki ciagną,
          ale jak położna je zdejmie to jest ulga i szybko wszystko wraca do normy. Ja
          wyczuwam bliznę, ale nie przeszkadza mi zupełnie. Moze jestem
          troszke "rozciagnięta", ale ani mnie, ani mężowi to nie przeszkadza smile

          Aga
    • ezrapound Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 21.10.05, 21:18
      Mój ulubiony temat - zawsze strasznie głosuję, kiedy tylko mowa o nacinaniu
      krocza. Należy starać się go uniknąć - jest to jak najbardziej realne, a zależy
      tylko i wyłącznie od dobrej woli Twojej położnej. Były wątki na ten temat,
      dziewczyny mają różne sposoby na uelastycznienie tkanek krocza, żeby nacięcie
      było niepotrzebne - poszukaj w wyszukiwarce. Ja jestem przekonana, że nacięcie
      jest zbędne - nijak się nie przygotowywałam, a urodziłam pierwsze dziecko bez
      nacięcia, na swoje bardzo wyraźne żądanie.
      • ezrapound jeszcze jeden mit 21.10.05, 21:26
        zapomnialam dodać - wykonanie nacięcia ZWIĘKSZA ryzyko wystąpienia
        niebezpiecznych pęknięć krocza. Niestety żyjemy w ciemnogrodzie, gdzie ta
        informacja dotrze za sto miliardów lat.
      • magda9945 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 21.10.05, 23:00
        Ja zwolenniczką cięcia nie jestem,więc pierwsze dziecko rodziłam bez
        nacięcia(miałam szczęście trafić do takiego szpitala)niestety popękałam mocno i
        w połogu nie czułam się najlepiej.Bliznę czułam podczas@ do drugiego porodu,ale
        w seksie nie było różnicy.Przy drugim dziecku cięcie było w "standarcie"Ku
        mojemu niezadowoleniu.Szycie goiło sie szybko i prawie bezboleśnie(tydzień po
        porodzie mogłam robić przysiady).
    • crid80 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 21.10.05, 23:27
      Witam.

      Jestem tydzien po porodzie z nacieciem krocza.
      Niestety moje doswiadczenie nie jest najlepsze..
      Polozna przez przypadek przeciezla mi jakas zyle....
      W zwiazku z tym zamiast standardowych "5" szwow mam ich ok. 40!
      Podobno taki przypadek zdarzyl sie po raz pierwszy, ale coz...
      Niestety dopiero dzis poczulam sie troszke lepiej, moge delikatnie wstawac,
      siadam tez, ale bardzo delikatnie i na "kolku".

      Do uelastycznienia polecam pompke - mozna kupic przez internet..
      Gdyby nie to, ze kupilam ja troszke za pozno (kilka dni przed porodem), to
      prawdopodbnie udalo by sie uniknac tego koszmaru.

      Powodzenia.
      Karola i slodki synus smile
      • s79 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 23.10.05, 09:06
        Dzięki za informację! Życzę jak najszybszego powrotu do formy..
        Pozdrawiam.
    • a.prentka Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 21.10.05, 23:54
      Nie czułam nacinania, parę godzin po porodzie normalnie siedziałam. Rana goiła
      się szybko i bez problemu. Nie wiem co to problemy z siadaniem itp. po porodzie
      (moja mama była bardzo zdziwiona, że nic mnie nie boli...).
      Sex bez zmian smile
      • luna333 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 22.10.05, 06:13
        nacinanie zależy również od szpitala - w niektórych pierworódki tną rutynowo- np. w szp. bielańskim, natomiast moja koleżanka rodziła na żelaznej i tam jej nie pocięli. Fakt - rodziłam dość duże dziecko (4300 wagi) i wiedziałam kiedy mnie nacięli - nie był to ból ale taki odgłos jakby ktoś szmatę przedarł smile Zszywanie mimo znieczulenia mnie bolało, najgorzej było jak znieczulenie zeszło - nie mogłam siadać wogóle przez 3 tygodnie tzn ratowałam się kółkiem dmuchanym ale i z nim miałam kłopot żeby sobie normalnie klapnąć, miałam szwy rozpuszczalne więc naszczęście ominęło mnie ich zdejmowanie. Od porodu minęło 10 tyg i nadal pobolewa mnie blizna po cięciu. Co do sexu się nie wypowiem bo jeszcze nie próbowaliśmy sad ale podczas wizyty kontrolnej u gin lekarka stwierdziła że wszystko jest ok tylko ćwiczyć krocze tymi kegla (zaciskanie i rozkurczanie), badanie było bezbolesne.
        pozdrawiam i życzę szybkiego, łatwego porodu i zdrowego dzieciaczka smile
        • eva-a Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 22.10.05, 13:13
          Czytając wasze posty można odnieść wrażenie że poród z nacięciem = lepszy seks
          potem. A to bzdura, lepsze doznania przy seksiku ma się po prostu dlatego, że
          jest/było się w ciąży i wasze miednice są bardzij i lepiej ukrwione - to jest
          cała tajemnica lepszego seksu po dziecku.
          Nie piszcie tego jednym tchem tak jakby nacięcie było równoznaczne z tym że
          będzie lepiej z kochaniem się "po" bo jeszcze wszystkie dziewczyny zaczną się
          ciąć na życzenie uncertain
        • s79 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 23.10.05, 09:07
          Dzięki. Pozdrawiam serdecznie.
        • s79 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 23.10.05, 09:10
          Dzięki serdeczne za informacje. Pozdrawiam.
    • b.bujak Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 22.10.05, 13:32
      ja rodzilam do wody i bede zawsze do tego rodzaju porodu namawiac przyszla
      mamy, a to jest jeden z argumentow za: woda rozluznia cialo i przy porodach do
      wody rzadziej istnieje koniecznosc nacinania krocza
    • syla113 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 22.10.05, 20:43
      ja tez bylam cieta ale swietnie to polozna zrobila,lekarz bardzo dobrze zszyl
      mialam ok 4 szwow, i w godz po porodzie siedzialam wstawalam, schylalam sie
      nic mnie nie bolalo po 10 szwy sie wchlonely
    • alexsc Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 22.10.05, 20:53
      A ja byłam cięta i do tego miałam pęknięcie, poród kleszczowy wiec naprawdę
      fatalnie. I to przy pierwszym porodzie wiec obiecałam sobie że już nigdy wiecej-
      efekt?? w marcu rodzęsmile
      Z seksem było bardzo źle i do dziś mam opory. Nie wiem czy to był wynik szycia
      czy kleszczy po prostu bardzo długo wszystko tam mnie bolało.
      Tak prawdę mówiąc to przy tym porodzie w ogóle nie myślałam o tym czy będzie
      konieczne nacinanie czy nie po prostu chciałam urodzić bo ból był ogromny (bóle
      krzyżowe) Czy w jednym porodzie może człowieka spotkać coś jeszcze co na mnie
      nie trafiło? Oj mam nadzieje ze tym razem będzie inaczej i LEPIEJ!
      • s79 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 23.10.05, 09:09
        Trzymam kciuki!! Ja też rodze w marcu, ale panikuje już i strasznie się boje,
        bo to moje piersze dziecko smile
        Pozdrawiam.
    • kssia Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 23.10.05, 09:39
      Witam

      Nie mam pojecia dlaczego dziewczyny tak panikują przed nacięciem. Czy naprawdę
      maleńkie naciecie jest gorsze niz pekniecie do którego może dojść. Ja pytałam
      przed porodem położną (z duzym doswiadczeniem) czy nacięcie jest konieczne.
      Stwierdziła , że ona poleca. Naciecie jest gładkie łatwo je zszyc i dobrze się
      goi, natomiast ewentualne pęknięcia maja nieregularne brzegi i trudno je zszyć
      i automatycznie zle sie goją. Fakt, że nacięcia wykonuja standardowo ale
      właściwie nie maja pewnosci czy nagle nie dojdzie do pękniecia więc robia je w
      niektórych przypadkach na wszelki wypadek. Moim zdaniem to chyba słuszne.
      W moim przypadku było tak: miałam naciecie ale za to popekała mi szyjka
      (bardzo -w 4 miejscach) dziecko było średnie(3100) i połozna była zdziwiona ,
      nie spodziewała sie tego. Zszywania popekanej szyjki nie zyczę nikomu , trwała
      40 min , nie działało juz znieczulenie więc własciwie wszystko czułam.
      Teraz pomyslcie że tak samo może być z kroczem , może peknąc choć połozna sie
      tego nie bedzie spodziewać.
      Po nacieciu jest mały slad ale przeciez sobie tam nie zagladaszsmile)), nie ma
      róznicy w seksie i nie czujesz żadnej różnicy.
      pozdrawiam
      Kasia
      • lamia78 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 23.10.05, 18:11
        dziewczyny! co to za pompka do ulastycznienia????o kt byla tutaj mowa?
        • amwaw Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 10.12.05, 17:11
          epi-no
      • ezrapound do kssia 23.10.05, 18:23
        Nie chodzi o panikowanie. Chodzi o to, że jest to niepotrzebne okaleczenie,
        które może (choć nie musi) mieć niebezpieczne krótko i długofalowe
        konsekwencje. Oczywiście, że większość położnych w Polsce powie Ci, że nacięcie
        jest konieczne, tak się uczyły w szkole. Tyle, że położnictwo w międzyczasie
        poszło na przód - ale nie w Polsce.
        Jest jedna rzecz, której nigdy się pacjentkom nie mówi - NIEBEZPIECZNE
        PĘKNIĘCIA ZDARZAJĄ SIĘ WŁAŚNIE WTEDY, KIEDY WYKONANO NACIĘCIE - to jest
        statystyka. Wyobraź sobie kawałek prześcieradła, na który coś mocno napiera:
        czy łatwiej pęknie, jeśli będzie nacięte, czy nie??? Logiczne, prawda?
        Wystarczy odrobinę wyobraźni. To jest pierwsza sprawa, o której się milczy.
        Jasne, że łatwiej jest zszyć nacięcie - ale komu na tym zależy? Nie Tobie,
        tylko lekarzowi lub położnej. Pęknięcie nie będzie w linii prostej ponieważ
        ominie nerwy i inne newralgiczne miejsca. Będzie miało nieregularne brzegi, bo
        fizjologia jest nieregularna. Lekarz będzie musiał troszkę się bardziej
        postarać zszywając. Ale zagoi się szybciej i nie pozostanie trwały uszczerbek
        na zdrowiu. Nacięcie szyjki nie ma nic wspólnego z nacinaniem bądź
        nienacinaniem krocza. To wspaniale, że Tobie się udało, miałaś nacięcie, ale
        nic Cię już nie boli - naprawdę cieszę się. Wiele kobiet cierpi miesiącami, a
        nawet latami, wyłącznie przez głupotę polskiego położnictwa i wygodnictwo
        lekarzy. Nie zniechęcaj innych do walki o swoje prawa. Tobie się udało, ale nie
        wszystkie mają tyle szczęścia.
      • amwaw Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 10.12.05, 17:10
        Powtórze po raz kolejny-
        "Czy naprawdę
        > maleńkie naciecie jest gorsze niz pekniecie do którego może dojść."
        To przesąd, nie potwierdzony w badaniach- jest jak ezrapuod pisze dokładnie
        odwrotnie:
        "Nauka nie potwierdza tych opinii, a w niektórych przypadkach badania w wskazują
        na coś wręcz przeciwnego."
        Jakie mogą być skutki nacięcia krocza?

        * dodatkowe pęknięcie skóry i mięśni (można to porównać do kawałka
        materiału, który łatwiej się rozedrze, gdy jest już nadcięty)
        * większa utrata krwi
        * wzrost ryzyka infekcji
        * ból utrzymujący się nawet przez wiele tygodni po porodzie
        * ograniczenie ruchów utrudniające opiekę nad dzieckiem
        * ból podczas stosunków płciowych
        * zwiększenie prawdopodobieństwa wysiłkowego nietrzymania moczu.

        www.rodzicpoludzku.pl/wiesz/naciecie.html
    • lolinka2 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 23.10.05, 19:37
      hm, kwestia ustrzezenia się jest bardzo...indywidualna - zależy od osoby prowadzącej poród, jeśłi umówisz się zawczasu z lekarzem czy połozną mogą to uwzględnić niemniej poza profilaktyką wypadania wszystkiego co się da, o nacięciu decyduja rozmiary dziecka więc jeśli ma pow. 3-3.5 kg marne Twoje szanse... chyba ze masz rozmiar armaty smile albo dobrze wytrenowałaś krocze (poza Keglem są masaże olejki zioła itp)
      sprawa druga, czuć jak jasny gwint. I żadne 'ale' tego nie zatuszują. W seksie jak cię mogę ale swędzenie np czy takie tam zostają na długo (u mnie prawie 4 lata a szyta byłam wzorcowo), chociaż pewnie tez jest to kwestia indywidualnej odporności na ból i dyskomfort. Tak czy siak, ja przy drugim porodzie zamierzam pęknąć na własną odpowiedzialność i nie wyrazić zgody na nacięcie. Poprzednio miałam to obgadane z lekarzem i się zgodziłam... A niech mi wypada co chce...
      • ezrapound do Lolinka2 23.10.05, 20:27
        Lolinko, tak trzymaj!!! Nie daj się pociąć! Nie będę jeszcze raz powtarzała
        tego, co już w tym wątku napisałam, przeczytaj, proszę, moje posty, mam
        rzetelną wiedzę medyczną i z całego serca namawiam wszystkie kobiety aby
        starały się uniknąć okaleczenia. Jeśli ma Ci coś wypadać, to z nacięciem, jak
        sądzę, jest o wiele większe ryzyko (zaburza statystykę miednicy mniejszej). Ja
        urodziłam pierwsze dziecko bez nacięcia (bez żadnych przygotowań) na własne
        wyraźne życzenie, uważam, że każda, albo prawie każda kobieta mogłaby uniknać
        nacięcia.
        • gonia28b Ezrapound, ja się z Tobą w pełni zgadzam... 23.10.05, 22:28
          Gdzieś tutaj nawet wmontowałam swój wątek. Jeśli rzeczywiście posiadasz taką
          medyczną wiedzę, to wspaniale - ja się dodatkowo utwierdzam w swoim jakże
          bliskiemu Twojego przekonaniu.
          Pozdrawiam serdecznie.

          PS. Jak urodzę, to na pewno obwieszczę to tu na tym forum, że BEZ NACINANIA smile
        • falka32 Re: do Lolinka2 23.10.05, 22:43
          ja pierwsze dziecko urodziłam z nacięciem (ale było konieczne, bo był to poród
          pośladkowy) a drugie trzy tygodnie temu - bez nacięcia. Choć to pierwsze
          nacięcie goiło się tak jak trzeba i nie było z nim komplikacji - to jak porównam
          swój stan wtedy i teraz, to twierdzę, że za aktywną ochronę krocza przez położną
          warto nawet zapłacić każde pieniądze i naprawdę nie jest to temat
          przereklamowany. Moja koleżanka po cesarce doszła do siebie szybciej, niż ja po
          tym rutynowym, niby nieszkodliwym zabiegu.
          Tym razem poprosiłam po prostu położną ładnie o ochronę krocza, powiedziałam, że
          mi zależy i zrobiła to skutecznie.
          • s79 Re: do Lolinka2 09.12.05, 22:27
            Dzięki Wam wszystkim za odpowiedzi!!
        • amwaw Re: do Lolinka2 10.12.05, 16:59
          Nietrzymanie moczy, wypadanie szyjki macicy itp nie są związane z nacinaniem lub
          nienacinaniem, tylko z samą ciążą- to jest udowodnione, więc to nie jest
          argument do nacinania. BTW( po porodzie nie powinno się dźwigać żeby nie mieć
          tego typu problemów)
          pozdr
    • tucik Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 09.12.05, 22:59
      moja znajoma mówiła mi, ze same szycie nie było przyjemne ale do przezycia,
      zszyli ja niezbyt dokładnie bo ma slad - takie widoczne zgrubienie, na zmiane
      pogody ja tam boli ale w seksie bez zmian
    • genevive Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 10.12.05, 13:33
      Zwolenniczki naciecia, którym je wykonano i tak zachwalaja ten zabieg, nie
      potrafią zrozumieć, że z nacięciem jest jak z peknieciem. Pęknąć mozna
      troszeczkę lub po odbyt (ulubiony straszak naszych medyków) ale naciąć też
      można tylko trochę lub po pośladek. Mnie ciachnęli aż na pośladek a koleżankę o
      wiele mniej. Efekt ona na drugi dzien po porodzie siedziała całym tyłkiem na
      krześle a ja po dwóch tygodniach kątem pośladka. Wszystkim zwolenniczkom
      nacinania polecam pętelkę z nici miedzy posladkami - jeszcze po trzech
      miesiącach mnie to obcierało. Mimo ze zszyto mnie bardzo dobrze i nic sie nie
      paprało ból i dyskomfort był ogromny. Co gorsza przy prawie bezbolesnym
      porodzie to właśnie męczarnie po nacieciu były dla mnie koszmarem. Niestety
      nigdy nie ma gwarancji na jaką długość potną i dlaczego. W styczniu mam rodzić
      i nie pozwolą sie naciąć, bo po tym co przeszłam pękanie po odbyt mnie nie
      przeraża. Cwiczę kegle , staram sie masować krocze, rozciągam sie kupiłam epi-
      no. Po tym wsaniałym, zachwalanym przez niektyre miłośniczki nozyczek nacięciu
      owszem dziecko urodziło sie szybciej ale ja z bólu nie spałam 48 godzin, nie
      mam pojecia jak mogłam w tym stanie zajmować sie noworodkiem. Nikt z personelu
      nie interesował sie moim samopoczuciem po tak dużym nacieciu a szkoda. Poza tym
      po nacięciu łatwiej dalej pęknąć i przykład z naciętym nozyczkami materiałem
      najlepiej to obrazuje. Nacięcie nie jest dla kobiet rodzących (oprócz naprawdę
      niezbednych przypadków) tylko dla personelu medycznego który nie musi sie
      starać i sterczeć przy rodzącej dłużej (ciach i dziecko wyskakuje). Swoją drogą
      czy ktos wie co oznacza pęknięcie III i IV stopnia?
    • taszka76 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 16.12.05, 22:29
      cięcie było nie bolało ANI ODROBINY!!!!! a szycie to w ogóle nie pamiętam i nie
      wiem kiedy (oczywiście bylam świadomasmile) lepiej naciąc krovze niż narazic się
      na jego pęknięcie, wiesz? szwy i tak się rozpuszcza po 2 m-cach śladu nie ma.
      sam szew nie boli tylko człowiek tak podświadomie boi się że puści i wszystko
      się rozpadnie. jest to rana i o nią trzeba dbać. utrzymywać w czystości mieć
      miękki papier powinno byc ok. pozdrawiam serdecznie
    • maga202 Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 17.12.05, 11:10
      Powiem Ci tak, poród to był dla mnie koszmar, ale jeżeli chodzi o cięcie krocza to w porównaniu do wszystkiego innego to nic wielkiego. Nacięcie ledwie poczułam (aby szybciej urodzić i aby szybciej skończyły się bóle). Szycia nie czułam wcale. Potem bolało, nie mogłam się ruszać ale nie tylko to nacięcie ale i wszystko inne. Tak że jeżeli chodzi o nacinanie to nic w porównaniu z całym tym koszmarem.
      Pozdrawiam Magda
      • gonia28b Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 17.12.05, 11:35
        Koszmarem, ale jakim: czy tym "koszmarem" nazywasz tutaj sam poród, czy może to
        wszystko co jest związane z gojeniem się krocza?
    • no_spell Re: dziewczyny, które rodziły - co z szyciem kroc 17.12.05, 11:14
      Jestem 2 miesiace po porodzie i do tej pory odczuwam bole przy stosunku. Oprocz tego szycie bylo jednym wielkim koszmarem, ponoc bylam znieczulona ale i tak wszystko czulam. Poza tym jest blizna ale to najmniejszy problem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka