Jestem 20 po polnocy a mojego chlopa w domu nie ma

Jak wyszedl na 9 do
pracy tak do tej pory go nie ma

Zaczynalam sie martwic az do momentu kiedy
kumpel mi mowi ze moze poszedl na andrzeja (pomyslalam ze zabije go, nic mi
nie mowi i wogole ja w domu mam siedziec a on sobie bedzie lazil gdzie chce)
ale teraz znow rozmyslam. Rano jak zwykle sie poklocilismy i padlo jak zwykle
kilka zdan miedzy innymi ..."mam cie dosyc..." Nie wiem moze poprostu mial
mnie dosyc i stwierdzil ze nie chce byc ze mna.
Kurde zaraz zwariuje ciagle przebiegaja mi jakies nowe mysli po glowie... czy
nie jest z jakas kobieta, kurde gdzie on moze byc?
Martwie sie... pomozcie mi znalezc jakies racjonalne wytumaczenie!