Dodaj do ulubionych

amstaff i dziecko

07.12.05, 16:13
Zawsze chciałam mieć psa, ale odkąd mam suczkę amstaffkę trochę mi przeszło i
to nie z powodu cech charakteru jakie przypisuje się tej rasie tylko z
prozaicznych przyczynych jak specyficzny smrodek, wszędobylska sierść itp. co
wbrew pozorom ma duże znaczenie w maleńkim mieszkanku.A odkąd wiem, że w domu
pojawi się maleństwo zaczęłam poważnie się obawiać czy nowy domownik nie
zostanie uznany za intruza. NA razie nie zauważyłam, żeby sunia nie lubiła
dzieci, ale też nie miała z nimi zbyt wiele do czynienia a nie chcę przekonać
się o tym na własnej skórze. Poza tym przeraża mnie perspektywa pierwszych
miesięcy po porodzie gdy będziemy wszyscy na kupie zwłaszcza, że będę zdana
tylko na siebie. Może znacie przypadki oswajania psa z nową sytuacją???
NAjgorsze w tym wszystkim jest to, że według taty dziecka pies będzie dla
niego najlepszą niańką, bo on ufa mu bezgranicznie i wszelkie moje obawy są
według niego nieuzasadnione. Co robić
Obserwuj wątek
    • wiotka_trzpiotka Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 16:14
      hmmm, nic?
    • ancia11 Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 16:23
      ja mam psa z ras tzw niebezpiecznych. Jest to rotwailer. Gdy urodził sie mój
      synek pies miał rok. Bałam się jak zareaguje na dziecko, ale jest super synek
      może bez przeszkód włazić na psa do jego budy dotykać jego miskę. Ale nie ufam
      bezgranicznie psu, to tylko zwierzę. Dziecko chcąc się z psem bawić może
      uszczypnąć pociągnąc za ogon (u rotwailera z wiadomych względów
      zminimalizowane), ale zawsze jak synek zostaje sam na ogrodzie to ma zakaz
      podchodzenia do psa a wmoim czy męza towarzystwie brak jest tego zakazu.
      Ania
    • maga202 Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 16:27
      Trzeba się było wcześniej zastanowić i przewidzieć jakie skutki niesie za sobą pies w mieszkaniu w bloku. Teraz to nie potrafie Ci doradzić ale ja niw wyobrażam sobie dziecka i psa w małym mieszkaniu głównie przez ten smrodek i sierść.
      • nchyb Nie ma psów nie gryzących! 07.12.05, 16:30
        Naprawdę, nie ma psów nie gryzących, są jedynie te, które jeszcze nie ugryzły!
        • mamucha27 Re: Nie ma psów nie gryzących! 07.12.05, 16:49
          Aż przykro czytać jak się wyrażacie na temat posiadania psa i dziecka. Jeżeli
          dziecko nie będzie miało alergii na sierść to chyba nie ma potrzeby pozbywania
          się suni. No chyba że ona nie zaakceptuje nowego lokatora. Czego oczywiście nie
          życzę. Czytałam, że dobrze jest jak ktoś przyniesie do domu brudne rzeczy
          dziecka jak będziecie jeszcze w szpitalu i da psu do obwąchania żeby oswoiło
          się z nowym zapachem. Ja też mam amstaffa i oczywiście ufam mu ale tylko w 90%.
          Miał już do czynienia z dziećmi bo wiele koleżanek przychodziło do mnie ze
          swoimi pociechami i jak do tej poru nie było żadnych problemów. Dzieci są mu
          jak najbardziej obojętne. A tak wogóle to nie ma znaczenia jaka to jest rasa bo
          każdy pies może ugryźć ale faktem jest ze amstaffy są bardzo przyjacielsko
          nastawione do ludzi i ze prędzej ugryzie jamnik.
          • lacido Re: Nie ma psów nie gryzących! 07.12.05, 16:52
            Dzięki za informację. też nie jestem skłonna do pozbywania się suni jesli
            wszystko bedzie OK i dlatego chcę zrobić wszystko, żeby pies zaakceptował
            nowego domownika.
          • magda_em25 Re: Nie ma psów nie gryzących! 07.12.05, 16:54
            Ja mam co prawda sympatycznego rocznego yorka uwielbiajacego dzieci ale tez sie
            obawiam jak to bedzie jak sie mala urodzi. Poniewaz to ze on kocha dzieci to
            nie znaczy ze bedzie kochal moje boje sie ze moze byc zazdrosny. Ale ja nie
            zamierzam pozbywac sie mojego pieska mam nadzieje ze jakos to bedzie na
            poczatku napewno bedzie trudno ale potem pies sie chyba przyzwyzai. poza tym
            nie przekonasz sie jezeli psa oddasz. Wiadome jest jedno psu nie nalezy
            bezgranicznie ufac i za nic w swiecie nie zostawiac dziecka sam na sam nawet
            na sekunde z psem.
          • madziajot1 Re: Nie ma psów nie gryzących! 14.12.05, 12:37
            Ja mam dwa psy, dziecko i teraz spodziewam się drugiego dziecka. Z psami jest
            tak, że nie wolno ich wczesniej traktować na równi z nami. Pies musi wiedziec,
            że jest na ostatnim miejscu w hierarchii domowej. Wiadomo, że nowe dziecko
            zabiera najwiecej czasu i jesli wcześniej był pies traktowany prawie jak
            dziecko, to mogą byc poważne kłopoty, bo pies poczuje się zdetronizowany. Pies
            to tylko pies, chocby nie wiem jak spokojny, to ufać mu całkowicie nie wolno,
            bo może się skończyć tragedią. Psa trzeba oswoić z dzieckiem, ale nigdy nie
            wolno zostawić nawet na sekundę samego dziecka z psem. A propos sterylności, to
            dziecku (oczywiście bez alergii) najbardziej zaszkodzi nienaturalna czystość w
            domu niż parę kłaków psa. Zwłąszcza w zetknięciu się z normalnym srodowiskiem,
            dalekim od ideału. Pozdrawiam
        • kika53 Re: Nie ma psów nie gryzących! 08.12.05, 13:40
          ale teza..
          A ZWIERZE TO NIE PRZEDMIOT
      • lacido Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 16:50
        Jasne.Przecież nie mogę pozbyć się psa tylko dlatego, że przeniosłam się do
        miasta to jednak członek rodziny i nie mogę po prostu jej oddać. Nie zmienia to
        faktu, że boję się jak pies zareaguje na nowego członka rodziny.
        • mamucha27 Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 16:53
          Ja mam tylko nadzieję, że wszystko będzie w porządku i że nasze pieski
          zaakceptują nowych członków rodziny. A już najbardziej przerażają mnie mamusie
          które starają się chować swoje dzieci pod kloszem w sterylnych warunkach. Od
          dawna wiadomo że najlepiej wychowują się dzieci wychowywane razem ze
          zwierzętami.
          • mamucha27 Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 16:56
            Wydaje mi się także że nie należy psa ciągle ganić i krzyczeć na niego jak
            tylko będzie chciał podejść do dziecka bo wtedy może zacząć go uważać za
            swojego wroga któremu poświęcacie najwięcej uwagi.
            • wielorybka Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 16:58
              proponuję wyszukiwarkę - za czasów mojej ciąży było na ten temat kilka watków
            • magda_em25 Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 17:01
              mamucha27 to prawda pies musi wiedziec ze nadal sie go kocha, bo inaczej bedzie
              zazdrosny i bedzie probowal walczyc o swoja pozycje. Poza tym ja chyba nie
              mialabym serca ganic go za kazdy wybryk przeciez to tylko zwierze i on tak nie
              rozumie jak ludzie. Trzeba zrobic tak zeby pies wiedzial ze dziecko stoi od
              niego wyzej w hierarhii domownikow ale ze o nim tez sie pamieta
              • mamucha27 Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 17:08
                Dokładnie o to mi chodziło smile))
        • wejda Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 16:59
          CZesć. Spróbuj może podzwonic do treserów psów...Koleżanka opowiadała,że na
          zajeciach były pokazywane odpowiednie ćwiczenia jak oswajać zwierzę z nową
          sytuacją np. narodziny dziecka....Kiedyś kiedyś , widzialam nawet literaturę na
          ten temat... moze w sklepach zoologicznych cos będą wiedzieli...
          życzę powodzenia
          pozdrawiam
          wejda
          • lacido Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 18:49
            Wielkie dzieki za informacje. Podniosło mnie na duchu to, że macie takie
            pozytywne nastawienie.
    • drazetka_homeopatyczna musisz dać mu powąchac i wymemłac posikaną pielus 07.12.05, 17:23
      ..zkę....żeby poczułi oswoił sie z zapachem dzidzi to wiem bo tak w praktyce
      robiła moja koleżanka i to był według niej najlepszy pomysł na osowjenie psa z
      dzieckiem , aha nie mówiła tez że nie wolno odganiac psa od dziecka nawet jeśli
      gabaryty psa sa nieporównywalne w stosunku do dzidziusia, musisz mu pozwolić
      liznąc dzidziusia. Przyznam szczerze że sama mam masę obaw mieszkam w malutkim
      mieszkanku i mam owczarka niemieckiego wielgasnego (60 kg) ale będę się starała
      mimo strachu wdrazać te rady w zycie nie ma wyjścia psa napewno się nie pozbędę
      bo za bardzo go kochamy.Martwie się jeszcze o inna kwestię pojawiajaca sie u
      naszego zwierzęcia o maxymalna zazdrosć i wydaje mi sie ze tutaj będzie
      najgorszy problem zaznaczam że mój pies jest zazdrosny przeokropnie nawet o
      świnkę morską do której nie można sie odezwac w jego obecności bo od razu on
      daje znać o sobie że on też jest i tzreba zwrtócic na niego uwagę, natomiast
      zaskakuje mnie jego podejście do świnki morskiej swoim wielkim jęzorem potrafi
      ją tak liznąc ze ona sie przewraca i sama do niego wychodzi nie izoluję ich sa
      razem (klatka stoi na ziemi) nawet jeśli nikogo nie ma w domu. Więc myśle ze do
      wszystkiego ansze psiaki się przyzwyczająsmile pozdrawiam serdecznie i zyczę dużo
      cierpliwości w przyzwyczajaniu do siebie naszych najukochańszych istotsmile)
      • jaonna1 duże psy 07.12.05, 21:36
        moja tesciowa ma dwa duże psy w domu owczarka i labladora i już mam obawy czy
        bede zostawiać czasem maluszka u nich w domu, niby psy spokojne ale to tylko
        psy a wiadomo ze umieją być zazdrosne.
      • tucik Re: musisz dać mu powąchac i wymemłac posikaną pi 09.12.05, 22:55
        z tego co wiem nie wolno dac psu odczuc ze jest odtrącony, gorzej traktowany
        niż dotąd, na pewno nie należy psa izolowac od dziecka, na siłe odganiac-
        nabierze podejrzliwosci a nawet wrogości, pies musi poczuc ze dziecko to taki
        sam domownik i ze nie spowoduje ono pogorszenia jego "hierarchii" w stadzie
        domownymsmile co nie znaczy ze nie warto psa obserwowac itp. na pewno będzie dobrze
        • quinny5 Re: musisz dać mu powąchac i wymemłac posikaną pi 10.12.05, 01:55
          jak najbardziej popieram te słowa,
          1. ubranka dziecka z zapachem wcześniej w domu,
          2. nie odtrącaj psa !!! głaszcz go jak do ciebie podchodzi, gdy masz przy sobie
          dziecko
          3. pozwól mu zbliżyć się do dziecka, nawet polizać
          4. duże zainteresowanie maluchem będzie tylko na początku, potem mu się trochę
          znudzi i będzie szukał cichego smile miejsca
    • noddy Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 21:48
      Pamietaj,ze takim rasom się po prostu nie wierzy!
      Wrzuć w google amstaff pogryzł a poczytasz sobie
      jak to jest z takimi psami.
      Ja bym nie ryzykowała, nigdy sobie nie darujesz jak coś sie stanie.
      • ostroszyc Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 11:31
        Gdyby wrzucić "jamnik pogryzł" - pewnie nic się nie znajdzie, ale dlatego że
        skutki pogryzienia przez jamnika są znacznie mniej dotkliwe, a nie dlatego że
        takie łagodne te psiaki są! Mój jamnior gdyby był większy zasługiwałby pewnie na
        miano psa niebezpiecznego, więc nie demonizujmy ras "agresywnych" - każdy pies
        czasem gryzie, tylko skutki są różne...
    • karolcia86 Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 21:50
      Ja jak się urodził mój synek miałam dwa duże psy: owczarka i kundelkę i dwa
      koty. Owczarek niegdy nie przepadał za obcymi dziećmi i raczej starałam się
      unikać ich towarzystwa. Synka natomiast zaakceptował bez żadnych problemów i
      żadnych szczególnych starań z naszej strony, chociaż nie mogę powiedzieć, żeby
      strasznie lubił jego towarzystwo. Nie pozwalam też dziecku na zbytnie
      spoufalanie się z psem. Suczka natomiast była wówczas młoda i niestety dosyć
      głupkowata i jej generalnie było wszystko jedno.
      Problemem był nadmiar pracy przy obu dużych psach i ich szaleństwa. Z
      przerażeniem stwierdziłam, że miłość do psów mi topnieje, chociaż wcześniej,
      zwłaszcza owczarek, był naszym oczkiem w głowie. Zaczynaliśmy wpadać w nerwy i
      czasem miałam straszne wyrzuty, że źle traktuję psy. Oddałam suczkę po roku
      mojej mamie, która przeszła na emeryturę. Dadam, żebyście na mnie nie
      krzyczały, że suczka to był podrzutek znaleziony na klatce, a nie nasz świadomy
      wybór.
      Teraz mam jednego psa i względny spokój w domu. Koty też zostały.
      Chociaż bogatsza o te doświadczenia myślę, że planując dziecko lepiej poczekać
      aż się urodzi i wtedy zobaczyć czy dalej ma się ochotę na psa.
      Poza tym widzę, że moje 2-letnie dziecko znacznie bardziej lubi koty.
    • kalina_p Re: amstaff i dziecko 07.12.05, 21:57
      moja 2 psy przyjęły dziacko świetnie, 2 koty tez. Nie ma powodu, żeby pies
      dziecka nie lubil...tylko musisz dac mu odczuc, że jego 9psa) nadal kochasz,
      lubisz. Żeby nie poczuł sie odrzucony. Na pewno pokocha brzdacawink

      Ja dalam córe psiakom do obwachana, jak tylko weszlam z nia do domu. Byli (to 2
      chłopaki) w lekkim szoku, ze 3 dni nie mogli się nadziwić, co to za mały
      czlowieczek się pojawił, ale przyjęli ja wspaniale. Teraz córa ma 1,5 roku i
      świetnie sie z nimi bawi.
      A sierśc? Wiecej kłaków mam z kotów, niz z psów. Da sie przezyć, nie martw sie!
      • martyna1985 ... 08.12.05, 10:04

        ja bym nie zaufała psu. Ja mam malego pieska-Yorka, ale nie mam jszcze dziecka.
        Natomiast Twój pies jest duży i jakby nie było należy do rasy psów groźnych i
        agresywnych, podobno Amstaffy w tj grupie są na 1 miejscu. Każdy rodzic mówi,
        ze pies na pewno nic nie zrobi, ze jest spokojny, nie gryzie itp. Tylko
        dlaczego jest tyle wypadków dzieci z psami...niestety dzieci przegrywają i
        zostają pogryzione lub zagryzione. Nie wiadomo jak pies zareaguje kidy dziecko
        będzie zanosić sięod płaczu,albo wydawać różne dzwieki. Ja na Twoim miejscu
        poważnie bym się zastanowiła.
    • kira_koslin Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 10:19
      moj pies to krzyzówka wilka i amstaffa czyli niby kundeleksmile
      Odkąd synek jest w domu u mojej suni nastapił rozrost instyktu macierzyńskiego
      i tak jest bardzo spokojna nie szczeka co chwila, jak mały jest kapany to sunia
      czeka pod drzwiami jego pokoju, gdy idziemy na spacer to pilnuje wózka i nie
      pozwala zblizyc sie obcym osobom. Jak maly spi u siebie w łózeczku, ja obok na
      wersalce to sunia pod wersalką i zasypioa zawsze po wielkim westchnieciu Ufff.
      natomist nigdy nie zostawiam małego samego z sunią i wiem ze najgorszy czas
      tzn uwaga w 300% bedzie jak mały zacznie raczkować i chodzic.
      Nie słuchaj bzdur ze pies predzej czy poźniej ugryzie to nieprawda , wierkszosc
      pogryzien to wina czlowieka niestety. Wiem ze mpoj maly jak bedzie poznawać
      swiat to bedzie to robił w sposob pewnie dotkliwy dla psa : czyli ciaganie
      ogona, wkałdanie paluszkówn do ucha, nosa, oczu i tego trzeba pilnowac i uczyc
      dziecka ze tak niewolno - pies to zyjace stworzenie które zasługuje na szacunek.
      Aha i zeby nie czuł sie odrzucony, czyli On tez potrzebuje duzo milosci i
      ciepłego słowa i czestegto drapania za uchem.
      A wiesz ze dzieci wychowywane ze zwierzetami szybciej nqabieraja empatii
      • wieczna-gosia Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 11:05
        jako skrajnie nieodpowiedziana matka mam nianie z amstafka. Niania ma dziecko.
        Co sie dzieje- nic sie nieb dzieje, jest komu ciagac sanki smile
      • agata.23 ja tez mam amstaffa 08.12.05, 11:19
        Kiedy byłam w ciąży poruszyłam wątek mojego psa i dziecka na forum, przez co
        zostałam obrzucona krytycznymi uwagami i ironiami. Szukałam porady równiez na
        forum eksperckim "weterynaria" i tylko lekarz wypowiedział się przychylnie,
        reszta mnie zmieszałam z błotem.
        Mam 4 letniego amstaffa - Max, który jest psem mojego męża. Kiedy bierze się
        psa pod opiekę nikt nie myśli o tym, że będzie żył 13 lat albo, że może być
        agresywny. Mój mąż był wtedy kawalerem a pies był prezentem od rodziców.
        Max był wychuchany i najukochańszy, wszystko było mu wolno. Naszczęście mnie
        zaakceptował bez najmniejszego problemu i wszystko było cacy do momentu, aż
        zaszłam w ciążę.
        I tez myślałam wówczas o tym, że pies śpi z nami w łóżku, że jest wszędzie
        pełno sierści a my mieszkamy w klitce.
        Dodatkowy problem to była narastająca agresja psa do innych czworonogów. Nie
        było mowy, żebym wyszła z psem na spacer, bo mógł mnie przewrócić albo mocno
        szarpnąć.
        Całą ciążę oduczaliśmy psa wchodzenia na łóżko, spania w naszym pokoju, oraz
        posłuszeństwa.
        Kiedy urodził się Kamilek - pies był w miarę ułożony. Oczywiście dostał
        pieluszkę i mógł podchodzic do dziecka i je wąchać. Relacje były dobre do
        momentu, kiedy dziecko samo się nie poruszało.
        Jak Kamil zaczął raczkowac i chodzić to zaczął się horror. Psa drazniło
        dziecko, tuptanie, zaglądanie do miski, klepanie i inne spontaniczne zabawy
        dzieciece. Max zaczął traktować Kamila jak szczeniaka i dwu krotnie przycinął
        go do ziemi pyskiem (myślałam, że umrę ze strachu)a raz próbował go dziabnąć.
        I tak się skończyła sielanka rodzinna.
        Obecnie pies jest izolowany od dziecka, bo mu nie ufam i już.
        Mogą wszyscy mnie opluwac ale to co przeżywałam kiedy dziecko zbliżało się do
        psa, to koszmar. Max jest zazdrony, chce być przewodnikiem, przechodząc koło
        dziecka niby przypadkiem je przewraca.
        A dodam jeszcze, że moi rodzice mają kundelka, który zawsze kochał dzieci ale
        jest tak zazdrosy o Kamila, że równiez juz próbował go złapać zębami.
        Pies to tylko zwierze kierujące się instynktem, jeśli czuje się zagrożony to
        zaatakuje i już.

        W przypadku suk jest nieco inaczej, są bardziej delikatne i mniej agresywne.
    • amwaw Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 11:26
      W związku kynologicznym nt"ostrych ras" zwracają uwagę, że psy takich ras nie
      należy zostawiać same nawet w pokoju z małym dzieckiem. Przy właścicielu taki
      pies jest w pełni bezpieczny( dobrze ułożony), ale sam na sam- traktuje dziecko
      jako najsłabszą jednostkę stada i może zaatakować. Zresztą to już było tyle razy
      przerabiane przy okazji ataków ostrego psa na dziecko w domu...
      pozdrawiam
      • kira_koslin Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 12:08
        W ogóle niezaleznie od rasy nie nalezy zostawiać małego dziecka sam na sam z
        psem, to jest włąśnie ta nieodpowiedzialnosc która moze doprowadzić do tragedii.
        poza tym nawet jak w domu nie ma dzieckaq to nie pis jerst przewodnikiem stada
        a człowiek. Pies musi wiedziec ze jest Pan któremu musi mu byc posłuszny.
        My staramy sie zachowywać te zasady a jednoczesnie mamy czas równiez dla psa,
        dla jego potrzeb , nie stwarzamy mu niepotrzebnej rywalizacji.
        pies to tez jest odpowiedzialnosc.
        I naparwdę dziecko + pies = wielka milosc, frajda i szczesliwa rodzinkasmile
    • melka_x Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 12:40
      agata.23 napisała:

      > Kiedy byłam w ciąży poruszyłam wątek mojego psa i dziecka na forum, przez co
      > zostałam obrzucona krytycznymi uwagami i ironiami. Szukałam porady równiez na
      > forum eksperckim "weterynaria" i tylko lekarz wypowiedział się przychylnie,
      > reszta mnie zmieszałam z błotem.
      > Mam 4 letniego amstaffa - Max, który jest psem mojego męża. Kiedy bierze się
      > psa pod opiekę nikt nie myśli o tym, że będzie żył 13 lat albo, że może być
      > agresywny. Mój mąż był wtedy kawalerem a pies był prezentem od rodziców.
      > Max był wychuchany i najukochańszy, wszystko było mu wolno. Naszczęście mnie
      > zaakceptował bez najmniejszego problemu i wszystko było cacy do momentu, aż
      > zaszłam w ciążę.
      > I tez myślałam wówczas o tym, że pies śpi z nami w łóżku, że jest wszędzie
      > pełno sierści a my mieszkamy w klitce.
      > Dodatkowy problem to była narastająca agresja psa do innych czworonogów. Nie
      > było mowy, żebym wyszła z psem na spacer, bo mógł mnie przewrócić albo mocno
      > szarpnąć.
      > Całą ciążę oduczaliśmy psa wchodzenia na łóżko, spania w naszym pokoju, oraz
      > posłuszeństwa.
      > Kiedy urodził się Kamilek - pies był w miarę ułożony. Oczywiście dostał
      > pieluszkę i mógł podchodzic do dziecka i je wąchać. Relacje były dobre do
      > momentu, kiedy dziecko samo się nie poruszało.
      > Jak Kamil zaczął raczkowac i chodzić to zaczął się horror.


      Najpierw do Agaty.23; Agato nie miej mi tego za złe, naprawdę nie mam
      zaczepnych intencji, ale sama sobie jesteś winna. Jak można psu rasy znanej z
      tego, że często dąży do zajęcia dominującej pozycji w stadzie, dużemu, silnemu
      pozwolić spać w łóżku? Ty śpisz na jego posłaniu? Nie. A on na Twoim tak. W
      psim łebku może to oznaczać, że ustawiasz się w hierarchii niżej. Jak można
      mieć dużego, a więc potencjalnie niebezpiecznego w przypadku jakieś
      konfrontacji psa i tego nie wiedzieć?

      Żaden pies nie gryzie ze złośliwości, w przypadku pogryzień właścicieli czy ich
      dzieci to jest po prostu próba podporządkowania sobie danego członka stada, w
      psim rozumiemieniu jak najbardziej racjonalne zachowanie. W dodatku bardzo
      często nieświadomie sprowokowana przez samych właścicieli, którzy przepuszczają
      psa w drzwiach, dają mu wcześniej jeść, pozwalają wchodzić na kanapę, nie
      egzekwują reagowania na komendy itd.
      Psa nie wystarczy kochać czy nie dawać mu to powodów do zazdrości jak piszą tu
      niektóre. Trzeba jeszcze coś o nim wiedzieć i wyciągać z tej wiedzy wnioski.
      Szczegolnie jeśli jest się odpowiedzialnym za dziecko.
      • agata.23 Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 12:56
        Masz rację i ja tego nie kwestionuje.
        Tylko to nie był mój pies a mojego wówczas narzeczonego i ja z nim nie
        mieszkałam. No a druga sprawa to nie myśleliśmy wtedy o tym. Nam się wydawało,
        że to takie psie dziecko. Chowny był bez konsekwencji i teraz płacimy za swoją
        głupotę. Niestety pies dorosły jest gorszym uczniem w szkoleniach a nawet
        mówiono nam że do 2 lat można oddawać psa na tresurę, bo później to nie ma
        sensu.
        No i prawdziwa nagonka na te psy pojawiła się niedawno a ja w ciąży byłam 2
        lata temu. Dodatkowo mydliła nam oczy mama męża, która ma hodowlę tych psów i
        twierdziła, że amstaff, to najlepszy przyjaciel dla dziecka i nic złego stac
        się nie może. No a teraz twierdzi, że nasz pies jest bardzo wrazliwy i to
        dlatego.
        Zrobilismy straszny błąd i nie umiem go naprawić, dodatkowo strach o dziecko
        nie pozwala mi na eksperymentowanie. w tej chwili pies praktycznie nie ma
        kontaktu z dzieckiem ale jest to bomba, która tyka.
    • agnmil Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 12:40
      Lacido, ja też mam suczke amstaffke, która wychowała się z moja młodszą córką.
      zawsze była delikatna w stosunku do dziecka, nie lizała jej nawet po buzi,
      raczkowały sobie razem na polance w parku, jak prowadziłam ją na smyczy to szła
      koło wózka tak delikatnie, że moja córcia mogła stać w wózku i trzymać się
      parasolki. Spały koło siebie na wersalce itd, itd. Jak urodziło się drugie
      dziecko, to po przyjściu ze szpitala rozebrałam go, dałam powąchać psu, nawet
      nie liznęła, zareagowała raczej obojętnie na nowego przybysza. Była kochana i
      rozpieszczana jak dotąd, nie robiłam cyrku ale obserwowałam, uczestniczyła w
      życiu rodzinnym jak dotąd. W domu są jeszcze dwa koty, ale to arystokracja i
      raczej nie wchodzą sobie w droge. Do mojej mamy nie mogę jej zabierać, bo tam
      rządzi kot dachowiec pospolity i skacze psu z szafy na głowę. Bądź dobrej
      myśli, ale bądź czujna. Jedno co może cię w przyszłości zaniepokoić to fakt,że
      nasze psy muszą się wybiegać, ale jak mniemam prowadzasz go raczej na smyczy,
      może nawet w kagańcu. U mnie spacery to koszmar, bo do mojego psa na smyczy
      podbiegają innne, mniejsze i większe, właściciele nie chcą ich odwoływać no bo
      kobiete idącą z dużym wózkiem, psem i dzieckiem koło wózka to można zignorować.
      Mój wózek zakończy chyba sezon, bo od tych ciągłych utarczek i wymijania psów
      to kiwa sie na wszystkie strony. Do tego jeszcze muszę dodać bandę idiotów,
      która krzyczy na nasz widok - zwłaszcze stare babcie z wściekłymi kundelkami,
      moje dzieci płaczą bo nie wiedzą co się dzieje, pies jak zwykle na smyczy się
      tylko denerwuje i kuli uszy. Do parku chodzę jak nie ma ludzi, jak są to wstyd
      się przyznać ale chodzimy -też na smyczy- po trawiastych polankach i unikamy
      chodników i ludzi. Nie pozwalam psa głaskać nawet dorosłym, a jak już to tylko
      zaprzyjaźnionym dzieciakom albo za zgodą ich rodziców. Każde ciepłe słowo pod
      naszym adresem, choć zdarza sie rzadko - to jak balsam na duszy. Jak jest w
      parku więcej ludzi to idziemy na polankę, puszczam ją na lince treningowej,
      takiej długiej, moja mała rzuca jej patyk lub piłkę, potem zapinam ją na smycz,
      uciekamy wręcz od ludzi i pies niestety większośc czasu spędza w domu. Lato
      jest koszmarne, ale w zimie więcej spacerujemy, około 14 w parku jest pustawo.
      A i jesccze jedno moja sunia broni wózka jak niepodległości przed psami,ale
      przestałam się przejmować, jak ktoś nie trzyma psa na smyczy to ja nie będę się
      z nim użerać. Nawet mysłałam, żeby psa uśpić ale ona jest tak przywiązana do
      nas że nie dałam rady. Nie mam komu jej oddać, a nawet gdyby to nie wiem czy
      serce by jej nie pękło. A ludzie to są koszmarni, jak byłam już w 9 miesiącu,
      to rzucił sie na mojego psa taki pudlowaty kundel, próbowałam go odgonić bo
      moja jak zwykle na smyczy, nie chciałam jej spuszczać - i sobie pomysłałam, że
      chyba lepiej dać sie pogryść niż żeby mój pies zagryzł innego psa, bo by mnie
      chyba zakuli w kajdanki za posiadanie tak agresywnego psa, który mnie bronił.
      Ludzie na przystanku się gapią, samochody wolno przejeżdżają, właścicielka stoi
      w bramie i się głupkowato śmieje. Fajnie nie? Wróciłam do domu z porwanymi
      spodniam, rajstopami i draśnięciem na łydce. Sama sobie poradziłam, obyło sie
      bez krwawej jatki, ale jak by ten kundel mnie ugryzł poważnie to chyba pies
      byłby spuszczony. A właścicielka, po tej serii doniesień o amstaffach -pyta
      mnie czy nie boję sie o dzieci, mówi mi dzień dobry i pyta jak mój piesek się
      czuje -super babka co nie? Podsumowując bardziej się umordujesz chodząc na
      spacery i odganiając inne psy, kłócąc sie z ich właścicielami, którzy nie
      przejmują się że psy mogą wywrócić ci wózek niż z psem i dzieckiem w małym
      mieszkanku. Jeżeli jesteście spokojną i kochająca się rodziną to przetrwacie.
      Jak sama miałam wątpliwości, to poszperałam w empiku w książkach i zakupiłam
      taką jak psy unikają konfliktów. Są tam opisane sygnały, ktore wskazują że psy
      coś zaniepokoiło i one chcą załagodzic tę sytuacje, jest jeszcze fajana książka
      Okiem psa. Jak masz gdzie z psem pobiegać, albo ktoś ci ją wyprowadzi to czuj
      się szczęściarą. Jest jak zauważyłam na forum trochę mam - właścicielek psow
      jak nasze i zawsze możesz - tak myśle - się o coś zapytać. Nie słuchaj głupot,
      ze amstaff to pies morderca, który rzuca się na wszystko co sie rusza. To
      wyjątki, a nie reguła - nie znam cywilizowanego właściciela który powiedziałby,
      że jego pies jest agresywny, nawet jak ma smycz i kaganiec. Oczywiście to
      prawda, że suczki są opiekuńcze a samce są wojownicze, ale w stosunku do innych
      samców, a suka może rzucić sie na suke - to dotyczy każdej rasy. A amstaffów
      boją się ci co nic o tej rasie nie wiedzą albo nie lubią wogóle zwierząt, ja
      np.nie ufam psu, ktorego prowadzi na smyczy lub bez jakiś menel - zwiewam wtedy
      gdzie pieprz rośnie, a inteligentnie wyglądających ludzi się nie czepiam ,
      raczej zagaduje i pytam o ich doświadczenia z tymi psami, rozmawiam też z
      rodzicami, którzy trzymają te psy w domu. I wiesz co - wnioski są
      optymistyczne. Jak chcesz - pisz na priv. Chętnie podzielę się swoim
      doświadczeniem. Sorry że tak się rozpisałam.
      • lacido Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 16:04
        Niestety masz rację, będąc w 6 miesiącu wyprowadzam suczkę na smyczy i w
        kagańcu co smieszniejsze bez niego nie wzbudza popłochu. Bardzo obawiałam się,
        że może mnie szarpnąć i przewrócić i może się coś stać dziecku, bo przez jakiś
        czs ciąża była zagrożona więc zaniechałam spacerów. Zawsze starałam się ją
        temperować, chodziłą przy nodze i byłą bardzo posluszna, niestety właściciele
        inych psów nie wymagali tego od swoich pupil i często musiałm ostudzać zapały
        innych psów, bo moja nie miała się jak bronić a poza ty przecież zabraniałam
        jej tego, więc była posłuszna do tego stopnia, że ostatnio pogonił ją agresywny
        kundelek.
    • agunia1980 Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 13:05
      Mam w domu amstaffa i doga kanaryjskiego(+3 koty).11 dni temu urodzilam
      coreczke.Staff nie przepadal specjalnie za dziecmi i troche sie obawialam jego
      reakcji.Ale wszystko wyszlo super : ) Od pierwszego dnia pieski spisaly sie
      wzorowo.Przyszly do dziecka,obwachaly i ...kazdy z pieskow dla małej po
      buziaku.Teraz kiedy mala zaplacze obydwa patrza co sie dzieje ale zaden nie ma
      co do niej zlych zamiarow.Chcialam dodac jako zalacznik zdjecie,powitanie
      pieska z dzidzią ale chyba nie ma tu takiej opcji uncertain albo po prostu nie umiem
      tego zrobic.Podsumowując,jezeli nie odtracisz i nie zaniedbasz psiaka kiedy
      dziecko przyjdzie na swiat,nic zlego sie nie stanie smile
      • melka_x Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 13:34
        > Podsumowując,jezeli nie odtracisz i nie zaniedbasz psiaka kiedy
        > dziecko przyjdzie na swiat,nic zlego sie nie stanie smile

        Zgroza po prostu. I z takiej naiwnej wiary będącej efektem braku jakiejkolwiek,
        elementarnej wiedzy o psach biorą się tragedie. Mówiąc wprost - to nie wina
        psów, ale głupoty właścicieli.
        • kira_koslin Re: Nie rozumiem 08.12.05, 13:42
          jak zgroza? Naiwna wiara?
          Ze co? Uwazam ze oprócz zachowania odpowiedniej hierarchi w stadzie i ułozenia
          psa - nie wolno zaniedbać również okazywania ze dalej jest wanym przyjacielem
          rodziny.
          nasz pies, wie nie wolno mu wchodzic na łózko ale may roniez czas na zabawy z
          naszym psem i staramy sie go tak wychowywać jak poprzednio. Czuje ze tez jest
          dla nas wazny.
          Jest bardzo kochanym psem, broni syna w łóźku i pilnuje.....

          Co Twoim zdaniem tylko tresura? Nie sądzę
          • melka_x Re: Nie rozumiem 08.12.05, 13:46
            Mój post był wyłącznie odpowiedzią na konkretne zacytowane przeze mnie zdanie
            Aguni, które - wklejam je ponownie - brzmi:

            <Podsumowując,jezeli nie odtracisz i nie zaniedbasz psiaka kiedy
            <dziecko przyjdzie na swiat,nic zlego sie nie stanie smile

            To trochę za mało, nie sądzisz? Samego faktu, że pies nie powinien czuć się
            odtrącony w żadnej mierze nie neguję.
            • agunia1980 Re: Nie rozumiem 08.12.05, 14:30
              Ja nie rozumiem o co Ci chodzi uncertain
              Mozesz jasniej.
    • aniutkabj Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 15:08

      Jeny, no zawsze znajdą się tak nawiedzeni miłośnicy psów,że to dziecko trzeba dostosowac do psa a nie na odwrót.To trochę napawa mnie grozą, no bo człowiek to człowiek a pies to pies.Rozumiem Twoje dylematy, ja by zrobiła rzecz następującą: obserwuj, patrz, nie spuszczaj dziecka i psa z oka ANI NA SEKUNDĘ. Jeżeli Twoja intuicja podpowie Ci,że ten eksperyment się nie uda, to jej zaufaj. I nie słuchaj przy tym tekstów, że pani Zosi, sąsiadce i przyjaciółce udało się, to czemu mi nie? Bo one nie są Tobą, Ty znasz najlepiej swojego psiaka, jego charakter no i ewentualne tragiczne skutki staną się Twoim udziałem i wyrzuty, nawet jeżeli tylko okaleczyłby dziecko, do końca życia. Oczywistym jest fakt,że statystycznie rzecz ujmując, dzieci się chowają rewelacyjnie z psami i wogóle zwierzątkami, ale nie pytaj na forum tylko sama obserwuj swoją indywidualną sytuację.Serdecznie pozdrawiam, Ania
    • aniald1 Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 15:20
      Każdy pies nawet szkolony może niespodziewanie zaatakować stwierdzając, że coś
      mu nie pasuje. Ja bałabym się takiej mieszanki: dziecko, duży pies i małe
      mieszkanie (choć rozmiar mieszkania jest tu raczej mniej ważny)
      • kira_koslin Re: bzdura 08.12.05, 15:39
        to ze pies stwierdza ze mu cos nagle nie pasuje.
        Wiekszosc przypadków pogryzien to wina człowieka....jezuuuuu dlaczego rodzice
        za swoje niedbalstwo i brak odpowiedzialnosci zrzucaja tak latwo wine na psa.
        jak Sie ma dziecko to ma sie wyczulony instynkt i uwage na to co sie dzieje
        wokoł niego
    • rozelda Re: amstaff i dziecko 08.12.05, 16:34
      szczerze odradzam posiadanie psa i dziecka w jednym mieszkaniu.nigdy nie można
      mieć 100% gwarancji,że psu nie odbije i nie zaatakuje dziecka.tym bardziej,że
      najpierw był pies ,a potem dziecko.psy są cholernie zazdrosne o nowego członka
      rodziny.poza tym utrzymanie czystości w mieszkaniu jak dziecko zaczyna
      raczkowac jest bardzo ważne.będziesz pod ciągłym napięciem,bo nie wolno dziecka
      zostawiać samego ani na moment z psem w jednym pokoju.nie wyobrażam sobie
      spacerów z psem i dzieckiem,obydwoje wymagaja szczególnej uwagi.
    • isia21 Re: amstaff i dziecko 09.12.05, 22:41
      mam kolezanke ktora tez miala amstaffa ale go w koncu oddala po tym jak chcial
      ugrysc jej 10 msc synka ,dlugo sie zastanawiala czy go oddac az w koncu musialo
      cos sie stac naszczescie dziecku nic nie jest ale dla mnie to glupota posiadac
      takiego psa majac dziecko przeciez ono jest najwazniejsze!!!
    • tucik zeby nie było zazdrości 09.12.05, 22:56
      z tego co wiem nie wolno dac psu odczuc ze jest odtrącony, gorzej traktowany
      niż dotąd, na pewno nie należy psa izolowac od dziecka, na siłe odganiac-
      nabierze podejrzliwosci a nawet wrogości, pies musi poczuc ze dziecko to taki
      sam domownik i ze nie spowoduje ono pogorszenia jego "hierarchii" w stadzie
      domownymsmile co nie znaczy ze nie warto psa obserwowac itp. na pewno będzie dobrze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka