Witam. Chciałabym się dowiedzieć jak to bywało u was. Chodzi mi o żylaki,
zaznaczam, że chodzi mi o te na nogach, nie odbytu (hemoroidy).
U mnie jest to dziedziczne i już w podstawówce miałam wyraźne żyłki pod
zgięciem kolan oraz popękane naczynka przy kostkach. Na początku ciąży
zrobiło mi się coś co wygląda jak siniak (na podudziu), lekarz powiedział, że
to żylak, że nie ma sensu iść teraz do specjalisty, bo w ciąży się tego nie
leczy, tylko przepisał maść która ma zapobiec powiększaniu.
1. Czy faktycznie wybrać się do specjalisty po porodzie?
2. Czy jest prawdopodobieństwo, że po ciąży samo zejdzie (tak twierdzi gin)?
3. Czy wogóle warto to leczyć (usuwać) - podobno po latach wraca, a mam
zamiar mieć jeszcze 2 dzieci???
Ehhh, czy będę cały rok chodziła w spodniach

Co o tym wszystkim sądzicie? Jak to było u Was?
Pozdrawiam