fanta-girl
02.01.06, 12:25
wlasciwie to ten sam temat zalozylam czas jakis temu, na forum dla
staracajacych sie, ale oprocz tego, ze dziewczyny tam mysla podobnie jak ja,
nie dowiedzialam sie najwazniejszego: czy ktoras z Was w ciazy go nie brala?
wiem, ze trzeba, ale nie najlepiej go znosze.
PRzypadkiem nie wzielam kiedys, i na II dzien po przerwie czuje sie znacznie
lepiej.
Normalnie mam fale zimnego potu, bezsennosc i ogolne "zmulenie"
w poprzedniej ciazy, bralam regularnie i doszlam z brzuchem do 12 tygodnia.
Lekarz jest dosc nie elastyczny: brac, bo trzeba, a skoro zdarza mi sie
zapomniec to zwiekszyl mi dawke.
Nie podwazajac wiedzy lekarzy, uwazam, ze moze jesli organizm sie przed czyms
broni, to moze nie do konca tego potrzebuje?
Zreszta zawsze bylo bardzo malo lekow w moim zyciu i po prostu wszystkie
znosze gorzej.
Na dodatek przepisal mi clexane, po ktorym juz wogole jest makabra.
Wizyte mam w srode i mam nadzieje, ze to opakowanie bedzie ostatnie.
W koncu to wszystko sie sumuje.
To ma znaczenie, czy ja (czy przyszla mama) sie wysypiam, czy dobrze sie
czuje, czy nie jestem narazona na przeziebienie, zawroty glowy, itd.
Czy ktoras z Was NIE brala kwasu foliowego?
Nie biore już ponad miesiac i czuje sie dobrze, ale nie wiem czy napewno robie
slusznie.