Dodaj do ulubionych

czy przy dziecku na nic nie ma czasu?

15.01.06, 19:14
to pytanie skierowane do dziewczyn ktore sa juz mamami.czy przy noworodku
naprawde na nic nie ma czasu?czytalam kiedys wypowiedz dziewczyny ktora
pisala ze bierze prysznic o 3 w nocy bo pozniej nie ma juz czasu.przerazilo
mnie to.ale mam nadzieje ze to tylko kwestia organizacji.ja oprocz bycia
matka chce rowniez byc kobieta, z czystymi wlosami, ogolonymi nogami i
makijazem.a oprocz tego bardzo lubie porzadek.czy to da sie jakos pogodzic?
czy musze sie pogodzic z mysla ze z chwila kiedy zostane matka to przestane
byc zadbana kobieta?
Obserwuj wątek
    • gagunia Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 19:27
      Mam 2,5 letnie dziecko. Przez ponad 2 lata siedzialam z nim w domu i:
      mialam zawsze wyprane, posprzatane, ugotowane, makijaz, ogolone nogi, umyte
      wlosy i czas na spacer, komputer, zabawe z dzieckiem.
      Owszem, bylam zmeczona, bo przez pierwszy rok dziecko budzilo mi sie w nocy od
      kilku do kilkunastu razy. Ale szybko nauczylam sie sypiac w dzien i jak dziecko
      zasypialo, kladlam sie na conajmniej 0,5-1 godzinke z nim.
      Nic na sile i wszystko po najmniejszej linii oporu. Przez pierwsze pol roku
      karmilam piersia, obiad dla nas byl zawsze jednodaniowy i na 2-3 dni. Kiedy
      zaczelam rozszerzac diete dziecka gotowalam mu zupki na 2 dni. W zamrazarce
      mialam zawsze kilka wyporcjowanych kawaleczkow miesa dla niego, wiec ugotowanie
      takiej malej porcyjki zajmowalo mi mniej czasu niz przygotowanie obiadu dla nas.
      Wieksze zakupy robil maz, ja tylko przygotowywalam liste. Wracajac ze spaceru
      kupowalam tylko chleb, gazete i ewentualnie cos niezbednego. Nigdy nie prasuje
      hurtem. Ubrania skladam do szafy. Prasuje tylko to co konieczne, przed wyjsciem.
      No i wieczorem zazwyczaj maz zajmuje sie usypianiem dziecka. Wczesniej po prostu
      z nim byl, a ja mialam czas, zeby zadbac o siebie. Staralismy sie tez jak
      najszybciej uregulowac dziecku dobe. Spanie ok 20 i reszta wieczoru jest do
      naszej dyspozycji.
      Moim zdaniem wszystko jest kwestia organizacji. Jesli swietnie radzisz sobie bez
      dziecka, poradzisz sobie rowniez z dzieckiem.
      • mayesia Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 11:14
        Jakbym czytała o sobie!! Tez mam dwóipólroczniaka, dokładnie córeczke. Zawsze
        starałam sie miec wszystko zrobione, i nawet gdy nie wychodzilam na spacer z
        jakichs powodów, starałam sie miec zrobiony makijaż, tak dla siebie, dla
        lepszego sampoczucia. Starałam sie miec czas na wszystko, na przyjaciol,
        kolacje z mezem, zakupy, moze dzieki temu ze mala duzo spała w ciagu dnia.
        Kazda wolna chwile jakos starałam sie wygospodarowac, jak nie było nic do
        zrobienia w domu to spałam. Albo raczej odwrotnie, jak nie potrzebowałam
        drzemki, to robiłam coś w domu. Noce były i sa ciezkie, bo mała budziała mnie
        bedąc na piersi co 40 minut w nocy, teraz tylko sie budzi jak chce sie
        przytulić.To wszystko to kwestia organizacji. I nie zapominajmy, że każde
        dziecko jest inne, niektóre od początku przesypiają noce (pozazdrościć) i wtedy
        mama nie jest tak mocno zmęczona, a sa takie jak moja córcia. Ale nie
        narzekam, i nigdy nie narzekałam. Zawsze sobie tłumaczyłam, że przecież do 18go
        roku życia chyba nie będę musiała do niej wstawać. Teraz na dniach przyjdzie na
        swiat drugie dziecko i jakos mnie to nie przeraza. Nie ja pierwsza będe mama
        dwójki i nie ostatnia. Tyle kobiet radzi sobie z trójką albo czwórką dzieci, że
        chyba ja tez dam rade. Może z drugim będzie jeszcze łatwiej?! Może będzie
        lepiej spało?! U nas od spraw zaopatrzeniowych również był mąż, dzielnie sobie
        dawał rade, w ogóle sprytny i zaradny mąż lub partner to skarb! Myśle ze dzieki
        niemu bez wiekszych kłopotów przeszliśmy przez wszystkie gorączki, kolki,
        wyjazdy, remonty z dzieckiem itd. Teraz to on również przejął usypianie córki,
        bo mi będzie trudno, gdy przyjdzie na swiat drugie. Od początku do dziś kąpie
        też Marysie, co również ułatwia mi sprawe. Poza tym weekendy należa też do
        taty: sanki, teatrzyki, zajecia w przedszkolu, basen. Warto e wszystko włączyć
        tatusia, wtedy czasu dla siebie jest jeszcze więcej.
    • lolinka2 Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 19:29
      Przy noworodku?? miałam czas na wszystko kompletnie, przy roczniaku- to troszkę
      sport owszem, ale wcześniej wszystko da się zrobić. Przecież to dziecko je i śpi
      głównie, niemal nie czuwając. Jeśłi nie świerujesz ty jako matka i nie ganiasz
      co 5 sek przerywać dziecku snu i zmieniać pieluszki albo przebierać czy inne
      czary mary odprawiać, będziesz mieć czas na makijaż, kąpiel, ugotowanie obiadu
      (z chęciami gorzej), wyjście do psiapsióły (moje dziecko jadło co 2 godziny więc
      i krótkie zakupy wchodziły w grę jeśli ktos zostawał w domu), czytanie książek,
      zakuwanie do sesji i co ci tam jeszcze potrzeba smile)
      • joanna9920 Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 19:42
        przy pierwszym może nie być czasu na wszystko,może nie byc nawet na spokojne
        zjedzenie.przy trzecim jest czas na wszystko
        • agni71 Re: do joanny :-) 15.01.06, 22:13
          To mnie pocieszyłaś, bo właśnie spodziewam sie trzeciego dziecka smile. Co
          prawda, wiem, że będzie ciężko, bo dzieci rodzę co dwa lata. I wiem, jak to
          było, kiedy urodziła się młodsza córka. Faktem jednak jest, że więcej czasu
          trzeba poświęcić nie noworodkowi, tylko właśnie temu starszemu dziecku.
          Noworodek dużo śpi, w tym czasie można odpocząć. Jeśli się karmi piersią, to
          niestety, nie ma mowy o dłuższych wyjściach z domu bez dziecka, więc w tym
          sensie nie ma czasu na pewne rzeczy.

          aga
          • mayesia Re: do joanny :-) 16.01.06, 11:19
            No właśnie, tez postanowiłam że cały wolny czas poświęcę starszej dwuletniej
            córce gdy za chwilę urodzę drugie, bo to maleństwo potrzebuje tak na prawde
            głównie jedzenia i snu, a to większe wszystko już rozumie i może nie mieć tak
            łatwo. Jestem ciekawa jak bedzie z drugim...
      • remila Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 19:45
        jak njbardziej zgadzam się z dziewczynami. Mam teraz w domu 2latkę i 6 mies.
        JAk starsza wychodzi do babci (przec raz w tygodniu), to zostając z maluszkiem
        wydaje mi się że mam strasznie dużo wolnego czasu!
      • ggosiek Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 08:44
        No to teraz mnie rozśmieszyłyście!! Wszystko zależy od dziecka. Moja Martucha
        urodziła się przez cc i wiecie co najewięcej czasu to miałam na cokolwiek to w
        szpitalu przez 6 dni. Po wyjściu ze szpitala spała jeszcze normalnie (jak
        tygodniowe dziecko) jeszcze przez jakieś 5 dni, a później spała wiecie ile? Co
        2 godziny po 20-30 minut, i ciągle wrzeszczała i płakała. Tak tak zdarzają sie
        takie noworodki!! Gdyby nie teściowa (która prała), teść i mąż to nie miałabym
        czasu nawet zjeść śniadania. Jak ktoś mi mówi że jego dziecko miesieczne
        potrafi spać ciurkiem 2-3 godziny to mnie krew zalewa. Ja przez pierwsze 3
        miesiaće nie miałam czasu na nic: na pranie, umycie głowy, prasowanie nie
        mówiąć już o gotowaniu.
        Dopiero jak Marta skończyła 5 miesiećy to cokolwiek mogę zrobić, (ostatnio
        zafascynowala się pralką automatyczną, patrzyła jak się pierze dobre 40 minut).
        Moje dziecko lubi rzeczy nietypowe typu pudełko, opakowanie husteczek
        higenicznych, pilot, gazetę itp.
        Więc naprawdę uwierzcie czasami zdarzają się takie małe terrorystki jak moje
        dziecko i naprawdę nie ma sie czasu na nic
    • kingaolsz Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 19:43
      Zalezy jakie dziecko sie trafi.
      Przy pierwszym synku nie mialam kiedy sie wysiusiac, byl szalenie absorbujacy.
      Teraz mam drugi raz noworodka w domu i nie moge sie przestawic, ze sie nie
      musze nim zajmowac non-stop , tylko karmic i przewijac, a pozniej 3h spokoju,
      wiec moge zrobic wszystko kiedy chce i jak chce smile

      Pozdr
      Kinga
      • kasia19662 Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 19:49
        dziekuje za odpowiedzi.jestem w 39tyg wiec juz wkrotce sama sie dowiem.chcialam
        tylko wiedziec jak to ogolnie wyglada i czego moge sie s[podziewac.
        • gosia.tor Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 16:15
          kup koniecznie książeczke" uśnij wreszcie". polecam .niżej opisałam dlaczego
          jest super
          • falka32 Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 16:29
            rany boskie, znowu ktoś poleca tą barbarzyńską metodę
            • gosia.tor Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 16:44
              nie słuchaj jej. przeczytaj chociaż bo naprawde warto. a z barbarzyństwem nie
              ma wiele wspólnego. jak maluszka nauczysz spać to prześpi całą noc w 3 miesiącu
              i będzie się lepiej rozwijał
              • falka32 Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 18:59
                jeżeli już, to przeczytaj sobie chociaż liczne wątki na temat tej metody na
                forum Niemowlę. Tą metoda można również dziecko oduczyć jeść, jak ktoś się
                uprze, oczywiście dla dobra maluszka.
    • eewaa3 Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 19:47
      Hej,jestem mama 6-tyg.synka.Pierwsze 2 tyg.nie były najłatwiejsze,ale szybko
      sie przestawiłam.Mam czas na wszystko co sobie zaplanuję-
      pranie,prasowanie,obiady itp.To tylko kwestia dobrej organizacji.Wszystko da
      się pogodzić,trzeba tylko chcieć.Czas dla siebie też oczywiście mam,zaniedbaną
      się nie czuję.Będzie dobrze,nie martw się!!!!!!
      • annam21 super sie was czyta dziewczyny:)) 15.01.06, 19:57
        mnie tez strasza jaz kolezanki jak jest ciezko,jak nie ma na nic czasu.W domu
        balagan,nie ugotowane,ja z siniakami po oczyma z obgryzionymi paznokciami i
        tlustymi wlosami(jedna znajoma doradzila mi obciecie ich na
        krotko,bo "mniej"pielegnacji,a ja cale zycie mam do pasa!!),no i maz mi nie
        pomoze,wogole urodze to moje zwiazek prawie sie rozleci,bo meza oleje,on pewnie
        zacznie lazic z kolegami na piwko i znikac na cele dnie w pracy.Tym
        sposobem "kolezanki"przygotowywal mnie do roli mamy.Maz sie rozesmial,a mam
        powiedziala ze stresy to sie zaczna jak Mala zacznie po domu buszowac i
        wszedzie lapki wsadzacsmile ja bylam pierszym dziebkiem i jak sie urodzilam to
        moja mamcia wlasnie nalezala do "nudzacych sie mlodych mam" i z premedytacja
        mnie budzilasmile! Damy radesmile
    • lucy_cu Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 20:43
      Z perspektywy czasu mam wrażenie, że to kwestia nastawienia do całej sprawy,
      nawet nie organizacji. Przy pierwszym dziecku miałam non-stop wrażenie, że z
      niczym nie nadążam. Ale w rezultacie nadążałam. Przy kolejnych doszłam do
      wniosku, że przy noworodku nie ma zbyt wiele roboty- nakarmić, przewinąć, z
      głowy wink
      Pocieszę Cię tak poza tym- nigdy nie miałam żadnej pomocy przy dzieciach, a
      jednak udawało mi się zadbać o siebie na tyle, że nie straszyłam ludzi!
    • falka32 Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 20:49
      a ja powiem tak: to zależy.
      Po pierwsze, od tego jakie dziecko ci się trafi, z jakim temperamentem, czy
      będzie miało kolki, wzdęcia, bóle brzuszka, uczulenie itp.
      Po drugie, w jakim stanie będziesz po porodzie. Czy będziesz miała jakieś rany
      do pielęgnowania (obchodzenie się z naciętym kroczem jest czasochłonne, blizna
      po cesarce mniej, a bez nacięcia jest najfajniej), czy poradzisz sobie szybko z
      nawałem mlecznym, czy też będziesz spędzała całe godziny i całe dnie podłączona
      do laktatora lub okładając się liśćmi kapusty, zdejmując liście kapusty, myjąc
      się po kapuście, żeby nakarmić dziecko, układając znowu kapustę itp.
      Po trzecie, czy będziesz miała kogoś, kto codziennie jest w domu i ci może pomóc
      - choćby tylko wieczorami, spojrzy na dziecko, kiedy ty idziesz się wykąpać.

      Jeżeli masz dziecko spokojne, bez problemów żołądkowych i innych dolegliwości i
      po porodzie jesteś w dobrej formie - to masz mnóstwo czasu. Ja miałam go
      najwięcej, kiedy młody był noworodkiem. Potem jest gorzej, bo dziecko jeszcze
      nie umie zająć się samo sobą a śpi coraz mniej. Potem umie się zająć i jest
      lepiej. Potem zaczyna się przemieszczać i zjadać szkło z podłogi i jest gorzej.
      I tak na zmianę big_grinDDD

      Kwestia "organizacji" - dla mnie to mit. Zupełnie małe niemowlę, obarczone
      kolkami i ogólną histerią nie pozwoli ci na "organizację" ani na zaplanowanie,
      bo w połowie robienia obiadu rozwyje się i będziesz go uspokajała przez 2
      godziny. Wieczorem zaśnie i da ci wolny wieczór albo i nie zaśnie i będziesz
      koło niego tańcowała do północy, bo będzie bolał go brzuch albo rosły ząbki, o
      czym cię wcześniej nie uprzedzi. Także planowanie - owszem, ale jest to zupełnie
      inny rodzaj planowania niż to, do czego człowiek bezdzietny jest przywyczajony.
      Ja tak próbowałam: o dwunastej idę na spacerek, robię zakupy, wracam to robię
      obiad... hahahahaha, obiad kończyłam robić koło 19-tej, bo nie uwzględniłam
      ataku pierdziawki u młodzieży. Więc planowanie polega raczej na wykorzystywaniu
      każdej wolnej chwili w taki sposób, żeby można było daną czynność w każdej
      chwili przerwać i dokończenie odłożyć na nie wiadomo jak długo. Idę skłądać
      ciuchy po praniu, biorę młodego, on się ślicznie bawi, mamusia składa. Kiedy
      wykonam jakieś 80% składania, młody ma dosyć i zaczyna wyć. Więc albo składam
      twardo z wyjącą syreną w tle, albo przerywam składanie (rozłożone po całym
      pokoju razem z prasowaniem) do odwołania i przez resztę dnia do powrotu męża
      potykam się o deskę do prasowania i sterty ciuchów. Tak wygląda praktyka u matki
      o średnich zdolnościach organizacyjnych, obdarzonej dzieckiem o niezbyt
      flegmatycznym temperamencie i umiarkowanych sensacjach żołądkowych typowych dla
      wieku 0-3 miesiące.
      Co do kąpieli - jeżeli jestem sama w domu (mój chłop pracuje na dyżurach i
      czasem nie ma go w domu przez 2 doby pod rząd) - to rano zdążę się wykąpać albo
      nie (zanim młody zacznie alarm). Jak przegapię ten moment, to albo mogę chodzić
      w piżamie do południa, do pierwszej drzemki i wtedy wyskoczyć do kąpieli, albo
      ubrać się i trudno. Wieczorem też albo zdążę się wykąpać albo nie. (zanim
      zacznie alarm) - a czekanie, aż alarm, karmienie i usypianie po karmieniu się
      skończy na tyle, żebym mogła wyjść na 15 minut z pokoju - o pewnej godzinie
      wydaje się absurdalne, bo jeżeli się położę teraz, to młody usnie razem ze mną w
      mig. Jeżeli rano i wieczorem chłop jest w domu - moja kąpiel nie stanowi żadnego
      problemu. Więc przy standardowym trybie życia (chłop codziennie wraca z pracy do
      domu i nie boi się wziąć dziecka na ręce) na pewno masz czas żeby się
      wypielęgnować od stóp do głów.
      • deotyma11 Do falka 15.01.06, 23:31
        Kochana, lepiej bym tego nie ujęła! Jak czytam, że to kwestia organizacji to
        coś się we mnie buntuje. I dokładnie tak jak mówisz: organizacja, ale zupełnie
        w innym stylu niż znaliśmy ją sprzed porodu!
        Bardzo ci dziękuję za tę wypowiedź.
    • karolcia86 Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 21:57
      Zgadzam się, że to zależy od dziecka. Moje płakało w niebogłosy przy każdym
      odłożeniu z rąk. Ja wstawałam w nocy co 2 godziny do niego.
      Przez pierwsze 2 miesiące padałam z nóg i nawet moi znajomi jak mnie zobaczyli
      to powiedzieli do mojego męża, żeby coś zrobił bo wyglądam jak cień.
      Potem było trochę lepiej, ale generalnie w domu nie było najczyściej, a ja w
      każdej wolnej chwili kiedy spało dziecko miałam wybór: też spać albo sprzątać i
      wygrywał przeważnie sen.
      Do 2 roku życia nie przesypiał całej nocy, więc w dzień ja też byłam bardzo
      zmęczona i każda czynność w domu była kosztem czegoś: albo zabawy z dzieckiem,
      albo odespania nocy, albo spaceru.
      Ale znam dzieci mniej wymagające.
    • christych Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 22:03
      To zależy jaki jest ten noworodek. Jeżeli spokojny -zrobisz wszystko, jeżeli
      płaczliwy, tzw."trudne dziecko" to nie zrobisz N.I.C. Wiem, co piszę, bo moja
      córcia była właśnie takim trudnym noworodkiem.
      Spała tylko przy cycu- gdy odchodziłam odrazu się budziła. A gdy nie spała, to
      płakała, baaa spazmów dostawała.
    • kalina_p przy noworodku jest czas na wszytsko:) 15.01.06, 22:18
      przynajmniej ja tak miałam z moją córa. Spała-jadła-robiła w pieluche - spała-
      jadła...
      Pamietam, że z nudów seriale brazylijskie ogladałamwink
      Dopiero, jak miala kolo 3-4 miesiecy, zaczęła mniej spać, bawic sie, tpo juz
      gorzej. Teraz ma 20 m-cy i tez mam czas na różne rzeczy. Kwestia organizacji,
      myslę.
      Pewnie, że takie łażące małe wymaga uwagi non-stop, ale mozna wiele rzeczy
      robic razem z dzieckie. A okres noworodkowo-wczesnoniemowlęcy wspominam był
      cudny.
      Chyba, że dziecko ma kolki, płacze, usypia tylko na rekach (jesli je tego
      nauczysztongue_out) - wtedy jest podobno gorzej, nie wiem, nie przezywałam tego.
    • michatka Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 22:24
      okres noworodkowy każdego z moich dwojga dzieci wspominam jak sielankę - budziło
      się co 2,3 godz. przewijałam, karmiłam, słodko usypiało a ja miałam czas dla
      siebie wink potem też nie było źle
      hardcore zaczął się jak po drugim macierzyńskim wróciłam do pracy
      ale żyję i mam się dobrze wink
    • 18_lipcowa Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 22:29
      z tego co zaobserwowałam u moich koleżanek jest czas na wszystko
      i na dziecko
      i na seks i na umycie się i na wyjście i na zadbanie o siebie
      jak mówią że nie ma, to kłamią
      • guderianka Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 22:36
        miałam czas na wszystko co dotyczy dziecka-a wiec spacery,pielegnacja itp,
        sprzatanie w domu i gotowanie obiadku dla całej rodzinki(mieszkałam z
        rodzicami),urodziłam w maju a w lipcu miałam obrone licencjata-od wrzesnia
        dalej mgr. A jak mała miała rok poszła do żłobka a ja do pracy, nie byłam
        zarośnieta,zaniedbana, zahuakana ale wierze ze niektórym mamo moze sie to
        przytrafic i w przeciwienstwie do przemówczyni wierze ze może nie byc czasu na
        wszystkowink
        • 18_lipcowa Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 22:41
          guderianka napisała:

          > miałam czas na wszystko co dotyczy dziecka-a wiec spacery,pielegnacja itp,
          > sprzatanie w domu i gotowanie obiadku dla całej rodzinki(mieszkałam z
          > rodzicami),urodziłam w maju a w lipcu miałam obrone licencjata-od wrzesnia
          > dalej mgr. A jak mała miała rok poszła do żłobka a ja do pracy, nie byłam
          > zarośnieta,zaniedbana, zahuakana ale wierze ze niektórym mamo moze sie to
          > przytrafic i w przeciwienstwie do przemówczyni wierze ze może nie byc czasu
          na
          > wszystkowink


          to jest brak organizacji i lenistwo ,nic wiecej
          • guderianka Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 15.01.06, 22:47
            lipcowa-pamietaj o mamach które maja starsze dzieci lub chore dzieci.....
            koleżanka przez 2mca zycia synka jeździła do niego dzien w dzien do szpitala
            odległego o 40km. wyjezdzała z domu o7 rano a wracała ok.24. w domu tylko
            sypiała-nie sprzątała,nie gotowała...uwierz mi -nie potepiam jej i nnigdy nie
            smiałabym powiedziec że jest leniwa tylko dlatego ze spedzała cały swój czas
            przy konającym maluchu.uwierz mi-są rózne sytuacje....
            • peggy1 Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 08:50
              HEHE - jakby na nic nie bylo czasu to nie byloby tyle mam na forumsmile))
              • a_pynia Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 09:17
                Dzieci są naprawdę różne i czasem grzecznie śpią, a czasem... Moja należała do
                tego drugiego rodzaju. Przez pierwsze dwa tygodnie spała i jadła, było super.
                Potem zaczął się horror. Usypiała tylko U MNIE przy cycku, po odłożeniu do
                łóżeczka budziła się po minucie. Gdy tylko wziął ją ktoś inny, było wycie na
                całego. Tak przeżyłam trzy tygodnie nic nie robiąc, tylko siedząc z córką przy
                piersi. Na szczęście uncertain była teściowa więc robiła obiady, nawet nie pozwoliła
                mi się zając czymś innym niż dzieckiem. Lekarka stawiała na kolki i leczyła
                debridatem i nystatyną. Gdy zobaczyłam, ze to nie skutkuje, poszłam prywatnie
                do lekarza i wylądowałyśmy w szpitalu - zapalenie uszu. Biedne dziecko tyle się
                męczyło, a ja razem z nią!
                Po tym niestety Agatka się przyzwyczaiła do mamy nonstop i już nie dało się jej
                od tego odzwyczaić. Zresztą jak tylko nawet w nocy kwęknęła, zaraz teściowa
                wpadała do pokoju z krzykiem, co my dziecku robimy. Tak że córeczka była
                rozpieszczona poniekąd na własne życzenie, bo wolałam ją tulić zanim zapłakała,
                niż mieć cerbera na karku smile.
                Na szczęscie teraz jesteśmy już sami i sama będę decydować, jak długo pozwolić
                płakać dziecku smile).
                Niestety, po wyjściu ze szpitala
    • lucerka Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 09:03
      sluchajcie...a nie mozna takiego noworodka powoli nauczyc przesypiac noc
      odpowiednio go karmiac i przyzwyczajajac so samodzielnego spania w lozeczku?
      albo zobligowac meza do wstawania w nocy i karmienia odciaganym pokarmem?

      mam zero doswiadczenia z noworodkami, jednak jestem jeszcze nastawiona
      optymistycznie co do okresu poporodowego.

      wydaje mi sie, ze jak dziecko konsekwentnie naucze spac to i bedzie spalo w nocy
      a ja bede automatycznie wyspana w dzien. czy komus tak sie udalo, pomimo
      placzliwego, kolkowego dziecka?
      • peggy1 Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 09:24
        Noworodka to raczej sie chyba nie da nauczyc przesypiac nocy bo musi w miare
        czesto jesc smile)) Ale wieksze dziecko da sie nauczyc (choc ja jestem zwolenniczka
        teorii ze moze nauczyc sie samo ). Na to czy dziecko ladnie spi ma wpyw milion
        czynnikow (kolki, zabki, przezycia, alergie, bole brzuszka a pozniej i nocne
        strachy tongue_out ). Moje spi od ok. 23-24 do 11-12 w poludnie. wiem ze to dziwne pory
        ale jakby musial sie przystosowac do naszego stylu zycia (maz pracuje od 13 -
        22, ja rowniez nie chodze na rano (rzadko) - dla nas jest to wygodniejsze ).
      • dzidka33 Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 10:55
        Życzę , aby Ci się to udało. Generalnie uważam ,że tylko ktoś kto już przez to
        przeszedł może mieć jakiekolwiek wyobrażęnie o opiece nad dzieckiem. Za mało
        się poświęca uwagi na to co będzie po urodzeniu a zbyt wiele kobiety
        koncentrują się na samym porodzie, tak jakby to był koniec pewnej drogi i
        wysiłku. TYmczasem w moim przekonaniu dopiero po porodzie zaczyna się polka.
        Dla mnie był to szok. Najtrudniejsze było nieprzesypianie nocy, ba, nie nocy a
        nawet 3 godzin w nocy -przez ponad 2 lata. Teraz mam nadzieję nie będę juz
        zaskoczona a i po cichu liczę na śpioszka...
        • kama9920 Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 15:23
          Ja też się łudziłam, że drugie jest spokojniejsze, ze jak dziewczynka to ładnie
          śpi w nocy. NIC BARDZIEJ MYLNEGO. To istny diabełek. Ma rok i 2 m-ce i nic nie
          da zrobić w domu (a pracuję i do domu wracam po 18,00). W nocy budzi się 5-8
          razy (butla, soczek, smoczek...). A w drodze już trzecie dzieciątko. I chyba
          teraz już nie mam złudzeń, że będzie spało w nocy.
          Pozdrawiam gorąco w ten mroźny dzień
      • gosia.tor Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 16:12
        polecam ci broszure,małą książeczke, " uśnij wreszcie". kupisz w księgarni.
        szczerze polecam genialna, każda mama wychodząc ze szpitala powinna ją dostać.
        ja dzięki niej nauczyłam synka spać. dodam że budził się co dwie godziny nawet
        w nocy przez wiele miesięcy .nauczyłam go spać w tydzień. kładłam go o 20 i
        spał całą noc bez przerwy. zaczęłam na nowo żyć. jak będą problemy z kolką to
        już gorzej ,ale najczęściej dzieci płaczą bo chcą na ręce
    • wieczna-gosia wszystko zalezy od dziecka.. 16.01.06, 11:10
      to przede wszystkim. Jak ci sie trafi typ absorbujacy- to bedziesz latac w
      pidzamie. Jak spokojny- napiszesz prace magisterska smile

      poza tym-lipcowa ma troche racji ze jest to kwestia organizacji. Nie lenistwa
      bez przesadzy. Ale zazwyczaj jest tak, ze kobiety ktore przy pierwszym dziecku
      lataly w pidzamie, przy drugim nagle robia obiady trzydaniowe smile

      Mysle ze wszystko- lacznie z kapiela- mozna zorganizowac sobie z dzieckiem. Ja
      jestem mocno zaprzyjazniona z lezaczkiem, z wozkiem i ze zwyklym kocykiem. Ja
      siedzialam i czytalam w wannie ksiazke, a dziecko gugalo na kocyku kolo wanny smile
      albo w lezaczku na pralce. Z obiadami to samo.
      Z tym, ze ja jakos w ogole niechetnie sie rozstaje z dzidziusiami smile))))
      • falka32 Re: wszystko zalezy od dziecka.. 16.01.06, 12:21
        Ja
        > siedzialam i czytalam w wannie ksiazke, a dziecko gugalo na kocyku kolo wanny :
        > )
        > albo w lezaczku na pralce.

        no a u mnie w łazience nie ma miejsca na pralkę ani na położenie kocyka na
        podłodze tak, zeby mogła równocześnie wyjśc z wanny. Więc to odpada.
        Moje dziecko jest np. mało przewidywalne. Czasem bawi się w skupieniu przez
        półtorej godziny a czasem po 10 minutach zaczyna rozróbę i trzeba szybko
        interweniować, bo dostaje bezdechu z płaczu. Nawet, jeżeli jestem w połowie
        gotowania makaronu.

        A pouczająca historyjka jest taka, że jak młody miał 2 tygodnie, to z nudów
        wzięłam sobie do domu chałturę, tak dużo czasu miałam. Po kolejnych trzech
        tygodniach gorzko tego załowałam, bo w ciągu dwóch dni sytuacja się zmieniła i
        nie miałam czasu nawe się wysikać - przyplątała się kolka. Wrócić do chałtury
        mogłam dopiero po miesiącu, kiedy sytuacja się unormowała, ale po następnych
        dwóch tygodniach znowu zaczęła się jazda. W koncu zrezygnowałam z fuchy,
        uznając, że nie będe robic z siebie kretynki.
        • domiska1 Re: wszystko zalezy od dziecka.. 16.01.06, 12:53
          organizacja przy dziecku to raczej brak organizacji.Szczególnie przy osobnikach
          płci męskiej. I tak im niestety już do końca zostaje.wink
          • anulaaa Re: wszystko zalezy od dziecka.. 16.01.06, 15:50
            oczywiśćie,że zależy od dziecka ale organizacja też się liczybig_grin
            moja mała ma 6tygodni i czas który ona przesypia ja wykorzystuję na zajmowanie
            się domem,sobą i relaksbig_grin
            nie powiem bo są dni takie jak dziś kiedy mała spać nie chce a mi zaraz noga
            odpadnie bo bujam nią fotelik;P
            ale generalnie nie jest źlesmile
            byłoby napewno gorzej gdybym ten czas(snu małej) wykorzystywla na opieprzanie się;P
            no ale ja nie mogę wysiedzieć więc od rana do wieczora coś robię-łacznie z
            przyjemnościamibig_grin

            in ie mogę narzekać na sen bo mała śpi najczęsciej po 4-6godz. ale jak śpi mniej
            to odsypiam do południa razem z nią(zdarzyło się kilka razy)
            marzę o przespaniu 8godz.ciągiem ale mozna sie przyzwyczaićbig_grin

    • patoga Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 21:41
      Przy noworodku czasu jest sporo. Śpi i je. Potem coraz mniej smile Moja młoda teraz
      ząbkuje i nie chce nawet na 5 minut sama być, dobrze że nie jestem sama w domu
      bo miałabym nieogolone nogi haha smile
    • elza78 Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 22:19
      oczywiscie tylko pirwszy miesiac to totalny bezplan, wlosy o 3 w nocy sniadani
      o 17 smile potem juz wszystko sie normuje
    • halszkabronstein Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 16.01.06, 22:41
      Ja poza dzieckiem bede jeszcze studiować i pracować wiec czas bedzie bo innej
      opcji po prostu nie ma . Gdy ja niue bede mogła zająć sie dzieckiem to musi
      mnie wyręczać parter/babcia itp .
    • figrut Re: czy przy dziecku na nic nie ma czasu? 17.01.06, 00:13
      A ja napisze tak : przy pierwszym dziecku nie sposob sie czesto najesc na
      siedzaco, przy drugim rezygnuje sie z wielu pie..ktore robilo sie przy
      pierwszym wiec czasu ma sie wiecej, przy trzecim rezygnuje sie z pozostalych
      pie..ktore jeszcze robilo sie majac drugie. Przy trzecim, czlowiek docenia
      wolny czas i nie traci go na pucowanie mieszkania, prasowanie absolutnie
      przestaje istniec, obiady gotuje sie na kilka dni i mrozi w zamrazarce, odpada
      durne segregowanie ciuszkow do prania i czesto kiedy u dziecka nie stwierdza sie
      jakiegos uczulenia, pierze sie wszystko za jednym zamachem w zwyklym proszku.
      Przy trzecim mozna sie nareszcie wyspac, bo znajomym przychodzacym z wizyta mowi
      sie bezpardonowo iz jestem zmeczona i poloze sie z malym spac, a niekumajacych
      odprowadza sie do drzwi aby lepiej zrozumieli. Dwoja z mojej trojki byla
      placzliwa na etapie niemowlaka, dwojka wisiala przy cycu niemal na okraglo, ale
      to da sie przezyc - pakuje sie delikwenta do chusty, tam najedzony zasypia i
      mozna robic swoje [czyli to co niezbedne]. Organizacja i plany przy dzieciach
      [szczegolnie malenkich], to wedlug mnie niewykonalne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka