Dodaj do ulubionych

Ręce mi opadły...

21.04.06, 07:55
Czy lekarz rodzinny może odmówić mi wypisania siekrowania na morfologię i
mocz???
Byłam wczoraj u rodzinnego po recepty i przy okazji poprosiłam go o
wypisanie skierowania na zrobienie morfologii i moczu (pierwszy raz o to
poprosiłam). A on powiedział, że tym razem to on mi jeszcze wypisze, ale
następnym razem nie będzie już mogł. Wkurzyłam się na maxa. Przecież ja
pracuję, płacę te wszystkie składki i nie mam prawa otrzymać skierowania na
podstawowe wyniki NIE cześciej niż raz na miesiąc??!! Jak tak można?
Do ginekologa też muszę chodzić prywatnie, bo każdy wie, że średnio na wizytę
czeka się 2-3 miesiące, a przecież trzeba zbadać się chociaż raz na miesiąc.
Jestem w 7 tc. Założę się, że lekarze mają limity przepisywania skierowań i
stąd to wynika. Ale ja przecież nie mam żadnych fanaberii i zachciewajek
prosząc o skierowanie...sad
Obserwuj wątek
    • bastet7 Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 08:01
      No niestety, lekarz rodzinny moze przepisac skierowanie na morfologię...ponoć
      raz na dwa lata hehe. A dla koniet w ciąży, które muszą robić częśćiej - tylko
      lekarz prowadzący ciążę, czyli ginekolog. A nie do każdego państwowego czeka
      się 2-3 miesiące. jeżeli szkoda Ci pieniedzy na prywatne wizyty (i badania), to
      poszukaj przychodni, gdzie się przyjmuje na ten sam dzień. Z tego co się
      zorientowałam, są straszne różnice w terminach pomiędzy poszczególnymi
      przychodniami/lekarzami.
    • luciii jakoś ja państwowo chodzę co 3 tyg. na kontrolę 21.04.06, 08:20
      i nikt z tego powodu nie robi ceregieli - do tego jak mi się czasem uwidzi, że
      coś nie tak, to lecę bez zamówienia i spokojnie czekam, aż minie zamówiona
      kolejka pacjentek i jestem przyjmowana bez problemu [a miasto spore, więc i
      kobiet dużo]
      ale trzeba chcieć zamiast narzekać, ruszyć się i znaleźć właściwą przychodnię
      a od częstych skierowań w ciąży jest lekarz ginekolog, do rodzinnego idzie się
      tylko na kontrolę stanu zdrowia, dwa tzy razy podczas ciąży, jeśli jest się
      zdrową [wiadomo, że jak się choruje, to czy ciąża czy nie jest to zupełnie
      indywidualna sprawa]

      ale nie ma co wołać o pomstę do nieba, tylko zacząć działąć w odpowiednim
      kierunku - rodzinny nie prowadzi ciąż - nie jest zobligowany do comiesięcznego
      wypisywania skierowań, a jak masz wątpliwości, to zamiast krzyczeć o ich pracy
      na forum, mogłaś spokojnie się go zapytać i dowiedziałąbyś się tego z pierwszej
      ręki

      i to nie jesgo wina, ale systemu i braku myślenia w doborze właściwego lekarza
      do właściwej sytuacji [w tym wypadku właściwym jest gin] tongue_out
      • luciii dopis: państwowo do gina - bez problemu 21.04.06, 08:20

    • butterfly211 do luciii 21.04.06, 08:40
      jaka Ty mądra jesteś...heh
      Jakbyś mądrze przeczytała to może dotarłoby do Ciebie, że byłam u niego w innej
      sprawie i o skierowanie poprosiłam przy okazji.
      Fajnie, że wiesz że rodzinny ciąż nie prowadzi, tylko lekarz właściwy tj. gin.
      Gratuluje.
      Nie musisz się wypowiadać, jeżeli Twoim celem jest tylko krytyka i szydzenie z
      innych mających inny pogląd od Twojego.
      • krztyna Re: do luciii 21.04.06, 09:02
        lucii - nie wszędzie jest tak "bez problemu". Ja co prawda znalazłam lekarza u
        którego nie czeka się po kilka tygodni na wizytę, ale nie skierował mnie na
        wszystkie badania na jakie powinien. Np. ominął na początku ciąży Wassermana...
        Nie żebym podejrzewała nieprawidłowości smile ale fakt jest faktem. Poza tym
        musiałam się nasłuchać, że skończy przyjmować ciężarne, bo tylko płaci za
        wszystkie badania i traci na tym. W poprzedniej ciąży przy takim haśle innego
        lekarza podjęłam z nim dyskusję i w końcu musiałam wyjść trzaskając drzwiami.
        Tym razem - nauczona doświadczeniem - zmilczałam te uwagi. Wszak nie powinien
        być to mój problem...


        ------------
        Aniołek Platek (21.11.2004) - pamiętamy
        Czekamy na Ciebie
      • luciii coś taka nabzdyczona - chyba zły dzień miałaś 22.04.06, 09:00
        cóż się ciepiesz? jak się ne masz na kim wyżyć z powodu świstka na badanie to
        krzyczysz na forum? jezu, kobieto, schowaj nerwy głęboko, bo tylko sobie samej
        szkodzisz - trochę stonowania i mniej nerwów życzę
        • luciii to do butterly, jakby nie wiedziała 22.04.06, 09:02

    • dawida25 Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 08:53
      tak, ja też chodzę do ginki co trzy tygodnie i miałam robione badanie krwi,
      nawet mi ginka mówiła, żeby robić częściej, bo się jej doczepią jeszcze, że
      jestem na zwolnieniu, a tutaj żadnych badańsmile
      • demarta do butterfly 21.04.06, 09:00
        więc ty też jesteś nietolerancyjna, bo nie akceptujesz punktu widzenia lucii...
        poza tym skoro wypowiadasz się na forum, to musisz się liczyć z tym, że
        odpowiedzieć ci ma prawo każdy, kogo twój post zaintryguje, bez znaczenia czy
        pozytywnie czy negatywnie, wybór rozmówcy masz tylko i wyłącznie podczas
        nawiązywania bezpośredniej rozmowy, więc sama sobie jesteś winna wink))
    • kachasz1 Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 08:58
      Niestety mnie też to spotkało. I podobno to jest wymysł NFZ, który wydał jakiś
      przepis na tę okoliczność. Ale ja pocieszam się, że badanie krwi i moczu nie
      jest aż tak drogie i raz na jakiś czas stać mnie żeby zrobić je odpłatnie /ja
      płacę za oba łącznie 15 zł w Diagnostyce/. Gorzej jest z innymi badaniami, na
      które nawet ginekolog z poradni dla kobiet nie chce dać skierowania.
      Pozdrawiam
      • cota Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 09:15
        Ja też to przerabiałam uncertain chodzę do giny prywatnie, ale od czasu do czasu
        próbuję coś zrobić państwowo, na początku było ok, ale potem też miałam
        przygody. Mam ciągle bakterie w moczu i stan zapalny i poszłam po skierowanie na
        mocz, potem dostałam leki na bakterie i potem miałam zrobić znów kontrolnie mocz
        i już nie dostałam skierowania. Tudzież na obciążenie glukozą, hormony tarczycy.
        Zadzwoniłam do NFZ z pianą na ustach, a tam powiedzieli, że mocz i krew można
        raz w miesiącu, a pozostałe szczegółowe badania ciążowe (np. na cukrzycę
        ciążówą) to robi się wtedy, gdy isstnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, iż ona
        u Ciebie wystąpi lub już masz tego objawy. Suma summarum jak wsytąpi u Ciebie
        cukrzyca ciążowa to dadzą Ci skierowanie na glukozę smile)) na moje pytanie, czy
        nie taniej jest zrobić prewencyjnie test i już np. określić dietę niż czekać do
        jej wystąpienia i leczenie jest droższe (częśto szpitalne) - pozostało bez
        odpowiedzi. Ah, no i na toxo nie refundują - rodzinny powiedział, że
        toksoplazmoza jest przereklamowana i wcale nie taka groźna i skierowania nie da big_grin
        • aborka Re: Ręce mi opadły... 22.04.06, 06:49
          przecież kazda kobieta w polsce ma bez problemu zlecane dwa badania na cukrzyce - na początku na czczo glukoza i miedzy 24a 28 tyg obciązenie 50 g. No i zawsze cukier w moczu. To wykrywa u kazdego i nie robi sie innych badan. W Danii wcale nie robią tylu badan co u nas. Szwagierka miała cukier w moczu to zrobili jej próbe obciązeniową, Morfologie miała ze 3 razy a mocz sama sobie papierkiem badała w toalecie u lekarza. do tego te wizyty to były u połoznej a konsultacja z lekarzem ze 2 razy. I USG w Danii robi sie tylko w 12 tyg a potem juz nie. Prawie nikt nie płaci za kolejne USG wiec rzadkością jest znajomość płci. To bardzo bogaty kraj a nie stac ich na te wszystkie badania. Robia to co uwazaja ca niezbędne. Wiec nie narzekajmy. W polsce wiekszość lekarzy ginekologów przepisuje pełen zestaw co miesiąc.
          Ja w pierwszej ciązy chodziłam do prywatnej przych. która miała podpisaną umowe z NFZ. Nie zapłaciłam ani złotówki, umawiałam sie z dnia na dzien, robili wszystkie badania (poza rózyczką). Morfologie co 2 miesiąc bo zawsze miałam dobrą. Jako ze pracuje w aptece to tez wiem ze wcale nie tak trudno o wizyte u ginekologa. No a do tego jak sie jest w ciazy to zawsze mozna iśc bez kolejki i powiedziec ze sie żle czuje. przecież nikt nie kaze czekac ciężarnej 2 mies na wizyte. Gorzej z USG bo tam mają często pozajmowane terminy.
    • mruwa9 Lekarz mial racje 21.04.06, 09:09
      i wykazal duzo dobrej woli, dajac Ci teraz te skierowania. Za te badania nie
      placi ani NFZ, ani Ty ze swoich skladek, tylko lekarz zlecajacy z pieniedzy,
      ktore otrzymuje na Twoja calosciowa opieke ( 5zl miesiecznie, przy koszcie obu
      badan ok. 20zl). Lekarz mialby obowiazek zlecic Ci badania, gdyby byl lekarzem
      prowadzacym ciaze. Jesli chodzisz do ginekologa prywatnie, powinnas za badania
      placic z wlasnej kieszeni. Jesli nie chcesz placic- zapisz sie do lekarza.
      ktory przyjmie Cie w ramach kontraktu z NFZ.
    • liwilla1 Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 09:11
      w poradniach K ciezarne maja pierwszenstwo umawiania sie na wizyty, tak wiec na
      pewno nie czekalabys 2-3 miesiace, tylko co 4 tyg mialabys termin. nie musisz
      chodzic prywatnie
      • bastet7 tak jeszcze dodam 21.04.06, 09:12
        że można się od razu umówić na dwie, trzy wizyty do przoduwink))
      • lilla_veneda Re: Ręce mi opadły... 25.04.06, 10:55
        A właśnie, że nie. Mieszkam w miejscowości, gdzie jest tylko jedna przychodnia
        a do dużego miasta trzeba tłuc się autobusem prawie godzinę.W zaawansowanej
        ciązy to żadna przyjemność. Na wizyte w poradni "K" NIE MOŻNA umówić się
        wczesniej, a co dopiero żeby zarezerwowac termin na 2-3 razy do przodu.Pani w
        rejestracji zabiłaby mnie smiechem. Chyba jestescie z innej bajki i do końca
        nie znacie realiów zycia na prowincji. Kobiety w ciązy ustawiają się w kojeke o
        5 rano, żeby byc wśród 20 szczęsciar, które sie dostaną (taki jest limit
        przyjęć i ani jedej więcej). Pisali nawet o tym w gazetach, ale nic się nie
        zmieniło. Nadal panuje zasada: Która pierwsza, ta lepsza. Jak ktoś chce chodzic
        do wybranego lekarza, to musi iśc prywatnie i tyle. Zrobiłam tylko jedno
        podejście i kiedy odprawiono mnie z kwitkiem zaczęłąm jeżdzic prywatnie do
        dużego miasta i płacic za wszystkie wizyty i badania.
        Trochę więcej realizmu. Życie jest brutalne.
        • luciii mieszkam na prowincji, do miasta mam ponad 25.04.06, 10:59
          10 km i nie mam żadnych problemów z rejestracją oraz z wizytą natychmiastową w
          razie takiej konieczności [wiem, bo już kilka razy tak miałam i to w niejednej
          przychodni na NFZ]
          widocznie mieszkam w bajkowym świecie

          pozostaje mi tylko Tobie współczuć, tego, co się u Ciebie dzieje, bo moje
          zadupie jest jakieś bardziej przyjazne
          co jak nic pokazuje, że zdupie zadupiu nierówne
          • lilla_veneda Re: mieszkam na prowincji, do miasta mam ponad 25.04.06, 11:13
            Rzeczywiście, możesz się cieszyć, że kierownik Twojej przychodni wykazał sporo
            wyobrazni i podpisał rozsądny kontrakt z NFZ. Na moim zadupiu (samo centrum
            Polski)limity skończyły sie w listopadzie i w grudniu nie przyjmowano nawet
            tych 20 pań, które wstały bladym świtem, tylko odsyłano je od Annasza do
            Kaifasza. A tzw. nagłe przypadki lądowały w szpitalu na izbie przyjęc, gdzie
            oglądał je np. chirurg lub internista(to nie jest zły sen maniaka tylko fakty).
            Dwudziesta pierwsza pacjentka nie zostanie przyjęta, bo kto za nią zapłaci? Za
            zeszłoroczne "nadwyżki" przyjęć czyli tzw. nagłe przypadki nie zapłacono do
            dzisiaj i jest "prikaz", żeby więcej nie przyjmować.
            Masz rację, Twój świat jest bajkowy. A mnie pozostaje zyczyc sobie, żeby
            kierownik przychodni podpisywał lepsze kontrakty, na co wpływu, niestety, nie
            mam.
    • sarna73 Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 09:12
      jeśli zgłosisz się do państwowego ginekologa na prowadzenie ciąży to będziesz
      przyjmowana co 3-4 tygodnie, na cieżarne prowadzone przez danego lekarza
      państwowego terminy są zawsze ! tylko trzeba zacząć !
    • malgosiek2 Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 09:16
      Lekarz rodzinny nie ma obowiązku dawania skierowania ciężarnym.
      W mojej przychodni gdzie pracuję lekarze rodzinni NIE dają takowych skierowań
      bo oni za nie płacą z własnej kieszeni.
      Mruwa ma rację i dobrze pisze.
      Nie ma co sie oburzać.Ja całą ciążę chodziłam prywatnie i za różne badania
      laboratoryjne płaciłam sama ponieważ taki był mój wybór lekarza prowadzącego
      czyli gina.Trzeba też nieco zrozumieć też drugą stronę.Ale to trzeba chcieć,a
      nie ciągle "psy"wieszać.
      Pzdr.Gosia
    • margonik Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 09:21
      Pocieszę Cię... Mi kiedyś odmówił w ciąży skierowania na morfologię mój
      ginekolog, prowadzący ciążę - stwierdził, że nie widzi potrzeby. To było pod
      koniec 3 miesiąca, gdy poprzednią morfologię miałam robioną na samym poczatku -
      koło 5tc i w dodatku już przy tej pierwszej miałam nienajlepsze wyniki.
      DODAM, ŻE BYŁ TO GIN PRYWATNY W MEDICOVER!
      • bastet7 Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 10:07
        To robienie co miesiąc morfologii etc. nie jest koniecznoscią w ciąy. Skoro
        chodzimy do lekarza, to on decyduje jakie badania i kiedy mamy zrobić. mi
        ostatnio gin tez powiedział, że ne muszę na razie robić, bo wszystko jest w
        porządku. I ze on nie jest zwolennikiem takiego badania co chwilę. Ja się z nim
        zgadzam, bo po co się kłuć tyle razy. A wiadomo, ze w ciązy zawsze sa jkaieś
        odchyłki od normy w wynikach i wcale to nie swiadczy o jakichś
        nieprawidłowościach. Podstawowym wyznacznikiem jest samopoczucie ciężarnej.
        Nasz organizm da o sobie znać jesli coś będzie nie w porządku, po prostu
        uwierzmy sobiewink) Oczywiście często nie widac, ze się coś dzieje i stąd
        chodzimy do lekarza i robimy badania. Takie jest moje zdanie.
    • butterfly211 Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 09:56
      Widzę, że rozpętałam mała burzę. smile
      Od razu na początku małe sporostowanie: moim celem nie jest obrażanie innych za
      przedstawione opinie. Po prostu zdziwiłam się, że w momencie kiedy poprosiłam o
      to skierowanie (wcale nie wymusiłam na nim tego),ani nawet nie zdążyłam się
      jeszcze zająknąć czy będę mogła przyjść jeszcze i prosić by mi je wydał. A on
      od razu wypalił, że więcej nie mam co liczyć, że dostanę od niego skierowanie.
      Niektóre z Was mówią, że wystarczy powiedzieć, że jestem w ciąży i zostanę
      przyjęta do gina na książeczkę co 3-4 tyg., ale ja już usłyszałam w jednej
      przychodni, że kolejka to koleja i każdy czeka i jak tak bardzo mi zależy to
      mogę przyjść prywatnie. I co Wy na to? Stać mnie na to, żeby zrobić sobie
      prywatnie morfologię i mocz, ale nie w tym rzecz. Dlaczego mam mieć jakiś limit
      na badania, skoro powtórzę się jeszcze raz płacę składki zdrowotne. Chyba, że w
      te składki nie wliczają się podstawowe badania. A dla mnie morfologia i mocz,
      to są podstawowe badania.
      Pozdrawiam
      • malgosiek2 Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 10:10
        To mniej pretensje tylko do NFZ bo to on daje limity lekarzom i one są zawarte
        w kontraktach jakie zawierajką przychodnie.
        Twoje składki idą na wszystko i na wszystkich też niestety.
        Pzdr.Gosia
      • sarna73 Re: Ręce mi opadły... 25.04.06, 08:01
        Teraz nie ma rejonizacji, nie wiem w jakim mieście mieszkasz, ale napewno w
        okolicy masz kilka przychodni, a tłumaczenie kolejka to kolejka to żadne
        tłumaczenie, ja bym poszła do kierownika przychodni - jak masz prowadzić
        ciążę ? 3 wizyty w całej ciąży ? nie daj się zbyć !!! ja też chodzę na wizyty
        prywatnie ale oprócz tego normalnie państwowo, bo z tych samych powodów co ty
        nie zamierzam płacić za morfologię i mocz, chociaż też stać mnie na to.
    • jolaa23 Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 12:52
      Witam, niestety lekarze tak mają. Ja leczyłam sie w klinice niepłodności ale
      kiedy się udało poszłam do kliniki z którą moja firma podpisała umowę i mam tam
      najwyższy pakiet . Powiedziała lekarzowi, że chciałabym wykonać takie i takie
      badania a on na to że nie bo nie leczyłam sie wcześniej u nich a poza tym jeśli
      stać mnie było na leczenie w prywatnej klinice to czemu teraz przychodzę do
      niego. Myślałam że tam wstanę i wytargam go za resztki jego włosów (dobrze że
      nie było tam mojego męża)Powiedziałam, że nie wyjdę dopóki mi nie wypisze, i
      zapytałam czy on potrafi leczyć niepłodniość odpowiedział, że tego nie ma w
      ofercie więc skomentowąłam to krótko i wymusiłam badania. To już zupełny
      skandal, że firma płaci klinice jak za prywatą opiekę a ten sobie jakieś teorie
      dopisuje. Ciekawa jestem czy limity stosują wobec swoich rodzin. Ja na Twoim
      miejscu zrobiłabym aferę, a poza tym badania Ci sie należą. Trąbią o kiepskim
      przyroście nat. a tu proszę !!!
      Co do adań płatnych, mój mąż miał mieć zabieg podwiązania powrózka nasiennego i
      pan doktor powiedział, że to kosztuje 3000 ale dzięki forum udało mi się
      znaleźć doskonałego profesora który pzyjął nas prywatnie ale operacja była w
      szpitalu państwowym - jak sie okazuje można.
      Kochana idź do dyrektora i poproś o statut albo inny dokument, który mówi o
      jakichś limitach a i niech też pokaże Ci kartę badań i częstotliwośc ich dla
      kobiet w ciąży.
      • butterfly211 Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 13:14
        Wielkie dzięki. Jesteś jedyna osobą, która nie owrzeszczała mnie, że narzekam
        że lekarz rodzinny nie chce wypisać mi skierowania na ta "durną" morfologię.
        Pomyślałam już, że może faktycznie za dużo wymagam prosząc rodzinnego o to
        skierowanie.
        Ja rzadko odwiedzam rodzinnego i wcześniej może miałam morfologię robioną raz
        na rok albo dwa. Myślę, że gdybym odważyła się jeszcze raz poprosić go o to
        skierowanie nie powinien mi odmówić. W końcu nie latam do niego po to co chwila
        i nie marnuje na mnie tych swoich limitów. Pozdrawiam
        • malgosiek2 Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 13:27
          Kto tu na Ciebie nawrzeszczał?
          Chyba teraz wyolbrzymiasz.
          Po prostu parę osób uzmysłowiło Tobie jaka jest sytuacja w przychodniach
          rodzinnych.
          A Ty od razu,że nawrzeszczeli.
          Pzdr.Gosia
    • ziabunia84 Re: Ręce mi opadły... 21.04.06, 13:11
      ten cały NFZ nie wie czego chce uncertain w każdym bądź razie można też zrobić
      prywatne badania krwi nie sa aż takie drogie smile i jeżeli zaistnieje potrzeba a
      lekarz nie da Ci skierowania a wizytę ginekologa masz za np. kilka tyg. zawsze
      możesz iść prywatnie smile
    • nunia01 Re: Ręce mi opadły... 22.04.06, 00:48
      Dlaczego uważacie, że jak chodzę prywatnie do lekarza to automatycznie mam
      płacić za wszystkie badania z własnej kieszeni. Nie jestem jeszcze w ciąży, ale
      uważam, że płacąc wszystkie składki należą mi sie bodaj standarkowe badania,
      któr już opłaciłam wcześniej - płacąc składki. Z tego powodu już upatrzyłam
      sobie przyzwoitego państwowego gina, do którego czasem chodzę na wizyty
      kontrolne i który prawdopodobnie poprowadzi 'państwowo' moją ciążę. Nie
      rezygnuję jednak z prywatnego ginekologa, który leczy mnie od lat (podkreślam
      leczy bo mam problemy lekceważone wcześniej przez wszystkich ginekologów i
      prywatnych i państwowych) mam do tej osoby zaufanie i nie chcę pozbawić się
      dobrej opieki. Jeżeli jakieś badanie będzie ponadstandardowe i nie będzie
      'państwowego' wskazania do jego zrobienia to spokojnie za nie zapłacę, ale
      standard chę mieć 'za darmo' ponieważ po to między innyi jestem ubezpieczona.
      nie podoba mi się postawa - chodzisz prywatnie to sobie płać (pewnie bo cię stać
      w domyśle) w końcu ubezpieczonym jakiś (niestety nieokreślony) standard należy
      się niezależnie od tego czy stać ich czy nie na usługi ponadstandardowe.
      • malgosiek2 Re: Ręce mi opadły... 22.04.06, 06:26
        Czy sie stoi czy się leży to i tak się należy......
        Chyba,że prywatny gin ma umowę z NFZ to wtedy nie płącisz bądź ma podpisaną
        umowę z konkretnym laboratorium to wtedy też nie płacisz.
        W innych przypadku niestety będziesz musiała za badania zapłacić.
        I nie szukaj złej woli u lekarzy bo oni nie są winni temu co narzuca Nfz
        Za darmo masz u państwowegoi bądź jak napisałam wyżej.
        Nie ma co się tak oburzać.
        Pzdr.Gosia
    • lanka_cathar Re: Ręce mi opadły... 22.04.06, 08:18
      To ja mam pytanie do jakiego gina czeka się 3 miesiące??? Chodzę do przychodni
      uczelnianej, moja Mama i Babcia też i tam dzwoni się o 8 po numerek i się idzie.
    • lolinka2 Re: Ręce mi opadły... 22.04.06, 09:05
      Mnie rodzinny przy takiej prośbie pogonił do państwowego ginekologa ('bo to
      fanaberia prywatnie chodzić a potem chcieć na badaniach oszczędzić'), a mnie
      chodziło nie o cenę tylko o termin wizyty....
      Potem rodzinna (inna już) mi wystawiała na morfologię co tydzień skierowania i
      przepisywała zlecenia na zastrzyki itp od ginekologa i legalnie wpisywała w
      kartę ze mi anemię leczy (była taka potrzeba).
      Teraz nie ganiam i nie chce mi się oszczędzać na drobiazgach o które stresu
      więcej niż co i co 3 tygodnie lecą 23 PLN na mocz+morfo...
    • liviak Re: Ręce mi opadły... 23.04.06, 00:17
      Z tym NFZ-tem to wcale tak nie jest. Wiem bo mąż pracuje w przychdni zdrowia
      jako pracownik adminitracyjny rozliczający kontrakty z NFZ. Chodzi o to, że
      każda poradnia dostaje miesięcznie określoną kwotę za każdego zadeklarowanego
      pacjenta. Jest to kwota niewielka a w jej ramach przychodnia musi zagwarantować
      pacjentowi opiekę lekarską i badania podstawowe (nie mówię tu o badaniach
      specjalistycznych). Jeśli więc idziesz do lekarza pierwszego kontaktu to ma on
      obowiązek kierować cię na badania tak często jak wymaga tego twój stan zdrowia.
      Przecież oczywistym jest, że czasami robisz badania, wyniki są złe, dostajesz
      leki i powtarzasz badania celem kontroli czy jest już lepiej. I lekarz nie
      powinien ci odmówić badań lekarskich. Problem jest jednak tego typu, że aby jak
      najwięcej pieniędzy zostało w kasie przychodni trzeba oszczędzać. Lekarze więc
      przepisują jak najmniej badań i tym sposobem więcej pieniędzy zostaje w kasie
      przychodni. Taki niestety mamy system. To co mogę poradzić to może zmień
      przychodnię na taką, w której wykonywanie badań nie jest aż tak drastycznie
      limitowane.
    • maretina Re: Ręce mi opadły... 23.04.06, 08:27
      nie dziw sie.ginekolog prowadzi ciaze, jemu nosisz kase a rodzinny ma to
      sponsorowac?
    • mathiola Re: Ręce mi opadły... 25.04.06, 13:57
      Moja mama poprosiwszy lekarza rodzinnego o skierowanie na badania, poniewaz
      niestety nalezy do grupy ryzyka - zagrozenie rakiem, sprawy dziedziczne, akurat
      na raka zmarl jej brat, a siostra i drugi brat swiezo zachorowali, uslyszala:
      Eeee, nie widze potrzeby, jakos na chora mi pani nie wyglada...

      Limity - limitami a profilaktyka - teoria. Chory kraj, chorzy ludzie. Mi tez
      rece opadaja.
      • mruwa9 Re: Ręce mi opadły... 25.04.06, 14:09
        Lekarz poz na calosciowa opieke nad Twoja mama otrzymuje 5 zl miesiecznie. Z
        tych pieniedzy musi utrzymac lokal, zaplacic pensje pielegniarkom, sprzataczce,
        zaplacic za badania, materialy, srodki opatrunkowe,leki, czesto za przewoz
        karetka chorych, etc etc. Nie wiem o jakie badania chodzilo Twojej mamie, ale
        koszt np. badan genetycznych wynosi kilkaset zlotych, wiec na pewno lekarz
        zrobi wszystko, zeby ich nie zlecic (i nie placic za nie). Kiedys niektore kasy
        chorych finansowaly takie badania u pacjentow z grup wysokiego ryzyka, nastal
        pewnien minister, ktory rozkurzyl kasy chorych, utworzyl NFZ i programy
        finansowania sie skonczyly. W swoim wlasnym interesie Twoja mama moglaby sobie
        sama sfinansowac konieczne badania, i nie opowiadaj bajek, ze sie nalezy, bo
        cale zycie place skladkli, trata tata, bo zwiazek placonych skladek z kwota,
        jaka otrzymuje lekarz na opieke nad Toba czy mama jest zaden. I wina lekarza
        tez zadna. No, moze jedna: ze w ogole podpisywal kontrakt z NFZ. Gdyby nie
        podpisal, pracowalby prywatnie i nikt nie bylby zdziwiony, ze trzeba placic.
        • mathiola Re: Ręce mi opadły... 25.04.06, 14:29
          chodzilo o badanie krwi. Takie podstawowe.
          Rozumiem, ze przy tych 5 zl na utrzymanie sprzataczek, oplaceniu gabinetu i
          takich tam, na pacjenta juz nie starcza. Tylko po co w takim razie utrzymywac
          gabinet?? Zeby pacjent mogl wpasc raz na 2 lata i porozmawiac o pogodzie?
        • mathiola Re: Ręce mi opadły... 25.04.06, 14:31
          poza tym daruj sobie ten napastliwy ton, bo oprocz tego, co napisalam powyzej,
          zadnych bajek wiecej nie opowiadalam. Chyba mnie z kims pomylilas. Ja jedynie
          zdalam sucha relacje z absurdalnej sytuacji (moim zdaniem absurdalnej).
          • mruwa9 Re: Ręce mi opadły... 25.04.06, 17:16
            Zwykle badanie krwi zwykle w takiej sytuacji, o jakiej piszesz, nic nie wykaze.
            Czyli- pieniadze wyrzucone w bloto.
            Masz racje co do absurdalnosci takiej sytuacji. Ale absurowi nie jest winny
            lekarz poz. On jest tak samo ofiara tego pseudo-systemu, jak i pacjenci. A
            politykom najlatwiej przychodzi antagonizowanie tych dwoch grup-personelu
            medycznego i pacjentow, bo to latwiejsze (przerzucic wine na pazernych, skapych
            i leniwych lekarzy) zamiast ruszyc to smierdzace jajo i przeprowadzic prawdziwa
            reforme systemu ochrony zdrowia.
            • mathiola Re: Ręce mi opadły... 25.04.06, 19:30
              Sluchaj, czy ja naprawde musze teraz opisywac dokladnie cala sytuacje,
              samopoczucie mojej mamy i cel badan krwi, ktorym chciala sie poddac, zebys
              przestala uwazac, ze probowala naciagnac sluzbe zdrowia i wyrzucic pieniadze w
              bloto?
              No to moze pokrotce opowiem: Kobieta sie zle czula. Tak ogolnie, to jej
              doskwieralo i tamto i jeszcze owamto. W tym czasie zmarl jej brat (wczesniej
              mama), a siostra i drugi zachorowali na raka. Wkrecila sobie wiec, ze ona tez
              ma raka, bo przeciez zle sie czuje. Powiedzialam jej, zeby poszla i zrobila
              sobie badania krwi. I poszla. Reszte historii juz znamy.
              I naprawde nie chce mi sie roztrzasac kto zawinil - lekarz czy system. Uwazam
              ze i jeden i drugi. Grunt, ze inny lekarz do ktorego poszla pozniej, skierowal
              ja na badania, a nastepnie do specjalisty, ktory objal ja opieka (gastrolog).
              Wiec oprocz chorego systemu i calej polityki wazne jest tez podejscie
              indywidualne danego lekarza.
    • lena_211 Re: Ręce mi opadły... 25.04.06, 14:45
      Czytam te Wasze wypowiedzi i nadziwić się nie mogę. Padło pytanie, a niektóre z
      Was odpowiadają tak, że aż się odechciewa. Napastliwy i niemiły ton jak
      zauważyła mathiola przewija się w większości wypowiedzi. Piszecie tak jakbyście
      żyły w innym kraju i nie zdawały sobie sprawy z tego, jakie są realia. Nasze
      składki idą na opłacanie gabinetów i sprzątaczek, a nie na nasze leczenie i
      badania (!?).
      Jedna drugiej dowala. Kobitki więcej luzu i spokoju. Po co te kąśliwe uwagi?
      Bądźcie dla siebie milsze. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka