agamamaoli
12.06.06, 08:50
Do wywyoływania porodu mam stawić się w przyszły czwartek, z powodu
bezndziejnych przypadłości ciąży, ale doszedł jeszcze jeden problem. Moja
córka właśnie wróciła z wakacji nad morzem gdzie w tym samym czasie
przebywały dwie siostry, jedna miała już przyschnięte krostki i teoretycznie
nie zarażała, a druga gorzej poczuła się w niedzielę rano, czyli w dniu
wyjazdu Oli z ośrodka. Nie wiemy czy zachorowała na ospę, będę dzwonić do
ośrodka po taką informację mniej więcej za trzy dni. Odebrałam swoje dziecko
z dworca, i jak tylko dowiedziałam się o tej nieszczęsnej ospie wysłałam do
dziadków. strasznie to dla mnie przykre, bo nie widziałam jej dwa tygodnie, a
zapowiadają się trzy kolejne na kwarantannę. Czekam teraz czy w ciągu np.
trzech dni nic jej się nie wykluje, bo wtedy byłabym zagrożona miałam
kontakt, wycałowałam i wyściskałam dziecko. Dodam że nie chorowałam nigdy na
ospę.
I mam pytanie do Was, czy słyszałyście o porodzie z ospą, jak to się
skończyło. W razie pierwszych krostek u Oli nalegałabym na wcześniejszy
poród, bo w sumie mam około 14 dni od zarażenia do zachorowania.
A