merka22
24.08.06, 18:19
Kilka miesięcy temu skończyłam 22 lata, mój narzeczony jest kilka lat
starszy. Marzymy o dziecku, ale mam pewien problem. Nie umiem świadomie
zdecydować o tym aby się nie zabezpieczać, bo boję się reakcji rodziców -
wiedzą że stosuję pigułki ze względów zdrowotnych i nie mogę ich odstawić
dopóki nie zdecyduję się na dziecko, więc będą wiedzieli że przestałam brać
horomony (zresztą nie będę ich okłamywać). Rodzice pokładają we mnie ogromne
nadzieje (jestem jedynaczką), chcą żebym skończyła studia (jestem na ostatnim
roku), potem żebym znalazła dobrą pracę i robiła karierę, chcą żebym była
niezależna (szczególnie od przyszłego męża - 'no bo co zrobię jak mnie
zostawi ??'), a dziecko, no cóż jak osiągnę wszystko to przyjdzie czas na
dziecko, im jak mówią nie spieszy się by być dziadkami (oboje są po 50-tce).
My z narzeczonym mamy inne plany, nie jesteśmy bardzo zamożni, ale mamy
mieszkanie (2 pokoje - teraz trwa remont, ale wprowadzamy się w styczniu-
lutym), do spłacenia niewielki kredyt, mamy też auto, oraz oboje mamy pracę
(razem zarabiamy średnio ok 2000-2300 zł, z tym że moja praca nie jest
stała). Ślub planujemy kiedyś tam, jak będzie potrzeba to weźmiemy skromny
cywilny. Oboje zgodnie uważamy że bardzo bylibyśmy szczęśliwi gdyby dziecko
nam się po prostu 'przytrafiło', jednak przy pigułkach anty jest to dość
spory problem, a nie umiemy (szczególnie ja) po prostu je odłożyć i zacząć
się starać. Jak o tym myślę to mam wręcz poczucie winy i wstydu, mam wrażenie
że wszyscy będą niezadowoleni (moi dziadkowie myślą podobnie jak rodzice,
choć się dziwie bo sami dość wcześnie dorobili się potomstwa) i będą wytykać
mnie palcami. Czy ktoś miał podobny problem? Może ja po prostu nie dojrzałam
do bycia matką, skoro tak bardzo przejmuję się opinią innych, choć w sumie ci
INNI to moja najbliższa rodzina, z której zdaniem do tej pory bardzo się
liczyłam, a wręcz byłam od nich i ich poglądów uzależniona.