gg4030808
30.08.06, 15:23
Witam.
Jakie jest Wasze zdanie na temat mamusiek w szkole? Macie zapewne koleżanki,
które są w ciąży, które są po ciąży itp. Nie drażni Was to, że cały świat im
nadskakuje, a zapomina o innych?
Domyślam się, że większość z takich dziewczyn łazi po zajęciach i mędzi
nauczycielom, bo przecież "musi urodzić" albo "musi wychować"!
Zazwyczaj też takie dziewczyny nie wykazują skruchy. Są dumne z tego, że są w
ciąży. A przecież to wpadka!
Rozumiem, sam mogę wpaść i zostać ojcem.
Nie umiem jednak pogodzić się z faktem, że koleżanka z grupy mojej
dziewczyny, po studiach, dostanie pracę prędzej jak moja Monika. W końcu ona
już urlopu macierzyńskiego nie będzie brała. Ma już dziecko. Kit wciśnie, że
drugiego nie planuje i jest na stanowisku.
Po co w takim razie ja tak uważam, żeby nie wpaść? Nie lepiej zapłodnić swoją
dziewczynę? Lepiej będzie się jej studiowało. Mnie rok został, przeniósłbym
się na zaoczne, poszedłbym do pracy.
Szanuję nauczycieli, których czyjaś ciąża nie wzrusza. Jeden bardzo ładnie
powiedział koleżance, że on jej tego dziecka nie zrobił i nie da się nic
zrobić, za długo jej nie było. Poleciała oczywiście do dziekana fajtłapy,
który powinien z tymi tytułami przed nazwiskiem mieć trochę oleju w głowie i
załatwił jej, że się jednak da coś zrobić.
Takie matki powinny dostać na chleb i wodę i niech siedzą w domach. Bo z
takiego dziecka nic już nie będzie. Wychowywane przez babcie w nieludzkich
warunkach, gdzie mieszka 7 osób. A przecież to właśnie oni będą pracowali na
nasze emerytury i renty tak, jak my teraz pracujemy, chociażby kształcąc się,
na emerytury dzisiejszego starszego pokolenia.
Taki maluch wyrośnie w tych nieludzkich warunkach, zacznie ćpać, kraść itp. W
telewizji będą zapuszczać mi głodne kawałki "Z dobrej rodziny, nie wiadomo,
co się stało". Fakt, z dobrej, mamusia po studiach, zarabia coś tam. Ale
jakie jest prawdziwe podłoże sprawy? Nikt już nie będzie pamiętał, a tym
bardziej wspominał.
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Jak Wy to widzicie? Ponaglam te
pytania, żeby nie było niejasności i ktoś w nerwach nie napisał mi "Jesteś
głupi, arogancki i już!". Jeśli kogoś to usatysfakcjonuje, kto chce tak
napisać, to ok- mogę być najgłupszym człowiekiem na świecie, ale i ze zdaniem
takiego człowieka trzeba się liczyć, bo przecież każdy z nas mógł być takim
głupkiem. Tak samo jak każdy z nas może wpaść z dzieckiem, prawda?
Pozdrawiam.