Gość: guest IP: *.* 29.05.01, 19:44 W którym szpitalu naciecie krocza nie jest rutyna? Jakie sa opinie na temat nacinania? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 29.05.01, 20:18 Moniko byłam nacinana dwa razy tzn przy każdym porodzie. Urodziłam duże dzieci (4140g/61cm, 4240g/60), w czasie porodu oddałam się w ręce położnej i to ona zdecydowała o cięciu, samo ciecie nie jest straszne, nie moge powiedziec że nic nie czułam, ale jest to robione w takim momencie, że chce się miec całą akcję po za sobą i dzidziusia na brzuszku. Moja znajoma rodziła chłopca ponad 5 kg bez cięcia, miała założone 36 szwów ( od popękania)- mam tylko nadzieję że to odosobniony przypadek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 29.05.01, 21:16 Roznica powinna byc taka, ze nacinanie nastepuje wowczas gdy jest duze prawdopodobienstwo popekania, lub tez zaczynasz pekac. Nacinanie staje sie o tyle przydatne, ze jest kontrolowane przez lekarza/polozna. Zagrozeniem popekania lub tez zlego naciecia (!) jest np. uszkodzenie miesni zwieracza, co to oznacza domyslasz sie .....Problem polega na tym, ze w naszych szpitalach do niedawna bylo uzywane jako rutyna, bez wzgledu na to czy bylo potrzebne (np. jak w mailu powyzej) czy tez nie ....MOje znajome ostatnio rodzily w roznych szpitalach w W-wie i kazda (!) z nich byla cieta, czy to byla rutyna czy koniecznosci (?) na to pytanie chyba nikt Ci nie odpowie ....Tak czy owak naciecie powinno byc wykonywane w czasie skurczy partych, tak, ze staje praktycznie niewyczuwalne.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 29.05.01, 22:09 Ja się panicznie bałam nacinania i byłam skłonna gimnastykować sie przez pół ciąży, byle nie miec tego zabiegu. Niestety, lekarz stwierdził, że mam taką budowę, że bez cięcia sie nie obejdzie, więc mogłam się nastawić. Według położnych w szkole rodzenia przy szpitalu, zabieg miał nie byc rutynowy, ale podobno jest konieczny u większości pierworódek. Nacięcia praktycznie nie czułam, mimo ze bez znieczulenia, za to czułam szycie, chociaż w znieczuleniue miejscowym. A teraz, po 3 latach, prawie nie czuc blizny, muszę wiedzieć, że tam jest, by ją wyczuć.Szpital na Winiarach w Płocku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 30.05.01, 07:56 ja obylam sie bez nacinania jednak w trakcie porodu "peklam" co prawda nie sprawilo mi to zadnego bolu bo stalo sie to podczas skorczu ale za to teraz nie wyglada to najlepiej - lepiej wyglada blizna po nacieciu bo mozna ladnie zlozyc i pozszywac a u mnie nie bylo tak rowniutko i na poczatku caly czas cos mi przeszkadzalo wiec z dwojga zlego lepsze naciecie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 30.05.01, 08:23 Cześć. Nie wiem dlaczego tak jest, ale ja nacięcie czułam BARDZO wyrażnie. Myślałam, że kogoś rąbnę z bólu. Chociaż się nastawiłam psychicznie, bo wiedziałam, że jednak nacięta będę. A różnica między pierwszym, a drugim porodem była taka, że w 1991 wygolono całe krocze, a w 1999 tylko miejsce, przygotowane do cięcia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 30.05.01, 08:26 Aha, dodam jeszcze, że położna cięła starą blizne, żeby nie było więcej śladów. O szyciu tej podwójnej blizny nie wspomnę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 30.05.01, 10:31 No cóż tyska, ja też czułam BARDZO wyraźnie, bo położna nacięła mnie TĘPYMI (!?!) nożyczkami - fakt, potem bardzo przepraszała, ale ja nastawiłam się psychicznie, że nie będzie bolało, a jeśli tak, to minimalnie.Za to nie byłam taka delikatna jak Ty, obok mnie stał lekarz, więc zupełnie nad sobą nie panując - ugryzłam go w ramię. Chyba też go zabolało - i też potem przepraszałam, hahah. Nie zemścił się - zszył mnie ślicznie - "koronkowa robota", jak określił inny ginekolog, który potem ściagał mi szwy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 30.05.01, 08:22 Rozmawiałam na ten temat z kobitkami w mojej rodzinie, i o ile mamy i ciocie wszytskie przeszły nacięcie (rutyna), o tyle za czasów babć były dwie możliwości - albo parcie się predłużało, i trzeba było to robić delikatnie, bo położna musiała rozciągać powoli krocze, albo pękało - takie rzeczy były na porządku dziennym. To chyba nacięcie nie jest najgorszą rzeczą... chociaż muszę przyznać że do dzisiaj (8 miesięcy) czuję tą bliznę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 30.05.01, 08:32 Przy pierwszym dzidku to chyba rutyna, a przy drugim wywinęłam się sposobem położna odwróciła się po skalpel a mała zaczęła wychylać łebek i obeszło się bez. Wszystkie baby na sali patrzyły na mnie jak na kosmitę ale połóg o niebo lepszy.A kiedy ja się rodziłam połóżna powiedziała do mojej mamy urodzimy jak lekarz wyjdzie bo nie trzeba nacinać a on i tak natnie no i urodziła bez nacinania , pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 30.05.01, 08:35 Tyska, mialam tak samo. Caly porod super, nie wariowalam z bolu przemy przeny a ja czuje ze ktos mnie kroi. Ale sie wydarlam.......Przy nastepnym dziecku nie zdarzyli mnie naciac peklam minimalnie. Przy trzecim polozna powiedziala, ze przemy powolutku, genialnie szybko, pez pekania... NO ale czlowiek przy trzecim dziecku juzjest troche rozciagniety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 30.05.01, 11:01 WitamByłam nacinana i nikt sie mnie nie pytał czy chcę czy nie chcę (fakt jest taki że i tak pękłam). Boleć nie bolało ...Słyszałam tylko szczęk nożyczek podczas nacinania. Jak stwierdził mój lekarz ...Dumny jestem ze tak panią zszyłem. (Bo rzeczywiście blizny prawie nie widac i wogóle jej nie czuję)Pozdrawiam Kassia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gruszka Re: nacinanie krocza IP: *.* 30.05.01, 19:35 Rodziłam córkę w Szpitalu Św. Zofii w Warszawie. Krocze miałam nacięte, ale tylko dla tego, że córka była spora i groziło pęknięciem. Koleżanka z sali obeszła się bez tego. Samo cięcie czułam, ale nie bolało, gdyż Mała mocno pchała się już na świat. Szycie też było w porządku (miałam znieczulenie zewnątrzoponowe, ktore dodatkowo tłumiło ból). Paskudne było tylko zdejmowanie szwów. Ale blizny nie czuć i nie wdać, zagoilo się szybciutko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 30.05.01, 21:40 Ja od początku wiedziałam, że będę nacięta (duże dziecko). Ale mimo że czułam ten fakt nie bolało mnie to więcej niż skurcz. Szycie za to nie bolało zupełnie i po 4 m-cach nie czuję już blizny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 30.05.01, 22:58 Nacięcie może zaboleć, kiedy jest wykonane w niewłaściwym momencie np. główka dzxiecla lekko się cofnie, nie ma maksymalnego napięcia tkanki, a oni właśnie wtedy CIACH po żywym ciele. Moja mama tak miała . Mnie nacięli bezboleśnie i w dodatku jak się potem okazało niewiele, szycia nie czułam, bo dali mi jakieś piorunujące znieczulenie do tego, po którym jeszcze z godzinę byłam nieco pijana. Szwy miałam rozpuszczalne, trochę uwierały przez kilkanaście dni, nic przyjemnego. Ale za to po 6 tygodniach na kontroli mój stary ginekolog się zachwycił, że nic prawie nie widać i zagoiło się, jakbym wcale nie rodziła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 30.05.01, 23:01 Ale dodam że przy drugim porodzie zrobię wszystko (gimnastyka,pozycja przy parciu itp.), by uniknąć nacięcia, jeśli się da. A słyszałyście, że napar z liści malin uelastycznia tkanki, również krocza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 31.05.01, 08:08 ... i może wywołać wcześniej poród... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bogusia Re: nacinanie krocza IP: *.* 31.05.01, 23:47 Anka, mama Julki napisała/ł:> Ale dodam że przy drugim porodzie zrobię wszystko (gimnastyka,pozycja przy parciu itp.), by uniknąć nacięcia, jeśli się da. A słyszałyście, że napar z liści malin uelastycznia tkanki, również krocza?Napar z lisci malin serdcznie polecam!!!!!!!!!!!Nie tylko uelastycznia tkanke ale i sprawia,ze skurcze porodowe sa `bardziej wydajne-czyli postep jest szybszy. Jednak trzeba uwazac i zaczac go pic w odpowiednim czasie. Najlepiej ok 36-go tyg. poniewaz moze zaczac stymulowac porod. Niektorzy twierdza,ze mozna go pic przez cala ciaze o ile ma sie za soba poprzednia bezproblemowa ciaze . W gruncie rzeczy poleca sie go [lub tabletki ze sproszkowanych lisci malin ]przed ciaza jako tonik wzmacniajacy narzady rodne i zabezpieczenie przed poronieniem ale . Jednak nie polecam picia przez cala ciaze i z wlasnego doswiadczenia wiem,ze 4-6 ostatnich tyg z powodzeniem wystarcza(3 razy dziennie-2 lyzeczki na szkl wrzatku). Po porodzie tez mozna pic tennapar bo z kolei tonizuje miesnie lonowe i szybciej sie schodza a poza tym zwieksza przyplyw mleka.Druga rewelacyjna sprawa na unikniecie ciecia to olejek z kielkow pszenicy. Miesza sie go z zawartoscia kapsulki z wit E i masuje min raz dziennie odcinek miedzy pochwa a odbytem- za pomoca kciuka i palca wskazujacego rozciagajac lekko ten naskurek na tym odcinku.Polecam z calego serca!!!!!!!!!!!Dodam,ze rodzilam nadsze male olbrzymy (3,6kg, 3.850kg, 4480kg i 4170kg ) i naciecie mialam tylko za pierwszym razem [najmniejsze dziecie}kiedy to nie mialam zielonego pojecia o lisciach malin i olejku ]Do tego oczywiscie cwiczenia rozciagajace i tonizujace ale przyznaje szczerze,ze nie specjalnie sie na nich skupialam. Pozdrawiam serdecznie i bade trzymala kciuki((()))Bogusia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 31.05.01, 12:40 ja rodzilam juz dwa razy i za kazdym razem mnie nacinaliza pierwszym razem to bylo bolesne bo nie moglam usiasc przez kilka tygodniza drugim razem zadnych bolesci, siadalam jak chcialam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 01.06.01, 18:05 Cześć! Rodziłam 6.4.01r. i nikt mi nie powiedział czy moje nacięcie było konieczne czy nie. Poprostu pani położna podczas mojego parcia powiedziała "a teraz natniemy krocze". Ale to prawda nic się nie czuje. A zwarzywszy na to co mi opowiadał mój mąż aż się wierzyć niechce, że nic nieczuć(powiedział, że wyglądało to tak jakby próbowano kroić mięso tępym nożem). Więc nie bój się. Po porodzie szwy bolą jak cholera ale nie daj sobie ich za wcześnie wyciągnąć. Moja położna tak zrobiła i wszystko mi się rozeszło. Leczyłam to ponad miesiąc i mam bliznę jak pudełko zapałek. Pozdrowienia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 05.06.01, 15:05 Trochę się przestraszyłam Twoim listem. Możesz mi napisać jak szybko po porodzie usunięto Ci szwy że się rozeszły....Jestem w 7 m-cu i wolałabym wiedzieć jak długo po porodzie nie dawać się naszym lekarzom dotknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ola.P Re: nacinanie krocza IP: *.* 31.01.02, 17:14 Ja też przy porodzie miałam nacinane krocze, ale nici, którymi byłam szyta same się rozpuściły i wszystko się super zagoiło. Dlatego nie warto bać się na zapas.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 02.06.01, 10:37 Rodziłam już ponad rok temu i krocze miałam nacinane (bez pytania), ale spekuluję, że i tak by to było konieczne, bo dzidzia była duża i szybko pchała się na świat.Samego nacięcia nie czułam, bardziej już ukłucie do znieczulenia miejscowego, ale szycie... Jak tylko przestał działać dolargan i.v. to zaczęłam się drzeć. I chętnie pogryzłabym lekarza. Z tym szyciem, to trochę nieprecyzyjne, bo na skórę zakładają klamerki i potem przez tydzień się nie do siedzieć. A najlepsze było wyciąganie klamerek. Ponieważ miałam okropną wysypkę (uczulenie na Bóg wie co), położna się bała popsikać mnie lignokainą i wyrywała mi te klamerki na żywca. Boli na samą myśl.Co do blizny, boli troche na zmianę pogody, ale jest niewyczuwalna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 05.06.01, 16:49 A ja myslalam, ze w wiekszosci szpitali zakladaja juz szwy, ktorych nie trzeba pozniej zdejmowac, rodzilam prawie trzy lata temu w prowincjonalnym szpitalu, rzeczywiscie szycie bylo chyba gorsze od samego porodu i dosyc dlugo sie to wszystko goilo, ale przynajmniej nie doswiadczylam przyjemnosci zdejmowania szwow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: nacinanie krocza IP: *.* 05.06.01, 16:54 Ja też trzy lata temu mialam zakladane szwy rozpuszczalne. Cześć się wchłonęła sama, ta ze srodka, dwa włókienka zostały mi kiedyś tam w ręku przy podmywaniu, ale wszystko było OK. Może nalezy to dodać do listy pytań przy wybieraniu szpitala - czym zszywają nacięcie ? Pozdrawiam, Mika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dżoanka Re: nacinanie krocza IP: *.* 31.01.02, 09:53 Dziewczyny, mam pytanie o zdejmowanie szwów. Do tej pory byłam przekonana, że szyje się wszystko nićmi rozpuszczalnymi, ale wczoraj położna na szkole rodzenia wyjaśniła, że owszem, dwie warstwy szyte są rozpuszczalnymi - "jedynkami" - ale skórę szyje się nierozpuszczalnymi " zerówkami", bo są cieńsze i po nich łatwiej się goi, a nie ma zerówek przeznaczonych do szycia krocza, które by się rozpuszczały. Trochę mnie zmroziła myśl o zdejmowaniu szwów (podobno robi się to w piątym dniu po porodzie), ale położna twierdziła, że to nie boli. Napiszcie coś więcej o swoich doświadczeniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pirania Re: nacinanie krocza IP: *.* 31.01.02, 10:02 Zdejmowanie szwów boli tak jak szczypanie paznokciami w dłoń. A dodam, że ja nie dam sobie zrobić zastrzyku bez małej histerii.Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Honda Re: nacinanie krocza IP: *.* 01.02.02, 08:19 cześćja rodziłam na Żelaznej. Byłam nacinana (ale młody był dosyć duży 3920 i wychodził barkiem). Mnie osobiście bardzo bolało. Zszycie nie (miałam podane znieczulenie). Blizny mam bardzo duże. Szwy dostałam rozpuszczalne wieć problem zdejmowania szwów mnie ominął e. Odpowiedz Link Zgłoś