Dodaj do ulubionych

nie nacinac!

13.11.06, 12:25
kogo nie spytam o naciecie: otrzymujhe odpowiedz,ze bylo
bo jestem pierworodka, bo nie macica wypada, bo moga byc komplikacje, bo
dziecko itp
jedyne, co do mnie przemawia to to,ze byc moze dziecko jest wielkie i 'wyjsc
nie moze'
jestem zywym przykladem tego-jak mit o nacieciu wplynal na moj porod:
zanim zaszlam w ciaze nie wiedzialam,ze sie nacina krocze!
jak mi Pan Bog mily, nikt nigdy mi tego nie mowil, gdy sie dowiedzilam-
rozplakalam sie
wylam czytajac opisy o obowiazkowych, rutynyowych nacieciach, siadalam przed
komuterem i czytalam, czytalam, czytalam
rozmwailam na gg z kobietami po porodzie
z kazda o nacinaniu
trafilam do szpitala, gdzie naciecie traktowane bylo jak nieodlączny element
kazdego porodu, cos o czym sie nie dysktuje i cos sie robi mimo wszystko.
bylam chyba jedyna, ktora rodzac raz pierwszy i bedac bardzo, ale to
bardzo 'tam' wąską nie zdecydowala sie
glosno zaprotestowalam, wdalam sie w dyskusje w czasie parcia, powolywalam na
nature, na to,ze ze jesli bede tego potrzebowala to poprosze,ze wole
samoistnie peknac, ze wiem na co sie decyduje
i nie nacieto mnie
peklam
najpielnieszja uczucie na swiecie-pekniecie: bezbolesne, naturalne,
przynoszace nieziemska ulge
moge nawet smialo powiedziec, ze peklam bo polozne paluchamu,lapami!
rozwieraly moje krocze jak worek-niby to je uelestyczniajac, co doprwadzilo
do jeszcze wiekszego bolu niz jakikolwiek mogl i powinen byc.
po porodzie toaleta nie byla zadna katorga-ot, zwykla, fizologiczna czynnosc
i kupa i siusiu
nieodczuwalne

moim osobistym zdaniem, za duzo sie mowi o nacieciach
powstaje mit obowiazkowego, nieuchronnego nacinania, a tymczasem taka
procedura nie pownna nigdy-prawie nigdy miec miejsca
upierajcie sie i nie godzcie na to
zostaniecie niepotrzebnie okaleczone, a natura wie co robi
smiem twierdzic,ze wie lepiej, od kazdego innego...
Obserwuj wątek
    • malgosiek2 Re: nie nacinac! 13.11.06, 12:39
      Wiesz co karolino!!!
      Przestań ciągle narzekać i mieć od wszystkich o wszystko żal i pretensje.
      Wszędzie tam gdzie są Twoje wątki/posty to widać w nich pretensje i niekiedy
      agresję.
      A druga strona jak popękałaś?
      Bo jesli do odbytu to "gratuluję"zacięcia się i nie wyrażenia zgody na
      nacięcie.
      Przeczytaj wątek nat wrocław gdzie też pisze,że nie chciała nacięcie,ale.....
      Pieknie opisany poród az łezka sie kręci w oku.Poród pełen ciepła i współpracy.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=52047882
      • yarpen111 Re: nie nacinac! 13.11.06, 12:45
        No coz, mysle,ze wszytsko zalezy od budowy kobiety, Moja kolezanka pekla tak do
        samego odbytu,miala zakladanych mnostwo szwow, meczyla sie potem bardzo dlugo
        zanim wrocila do formy. Jesli by ja nacieli, bo kilku dniach zapomniala by o
        porodzie. Moze ty Karolino mialas szczescie, poprostu. Mi polozna w szkole
        rodzenia mowila, ze czasem lepiej jest naciac , bo dobra polozna zauwazy kiedy
        pekniecie moze gorzic trwalym uszkodzeniem, a kiedy moze byc to tyle lekkie
        pekniecie, ktore nie bedzie sie goilo np. miesiac. Mysle, ze nie kazda polozna
        potrafi takie rzeczy ocenic. Poza tym naciecie czasem przyspiesza porod, co
        akurat dla mnie jest plusem. Ale nie kazdy musi miec takie samo zdanie jak ja.
      • kania_kania Re: nie nacinac! 13.11.06, 12:47
        Problem polega na tym, ze Karlina ma racje.

        Naciecie nie jest stosowane jako pomoc przy porodzie, tylko jako cos co jest
        nierozerwalnie zwiazne z porodem. I juz. Bez dyskusji.

        Naciecie jest potrzebne, ale w niewielkim procencie porodow. Najczesciej
        wystarczy serdeczna polozna, ktora pokieruje porodem tak, zeby glowka zbyt
        gwaltownie nie przedostala sie przez krocze. A pekniecie kilkumiliometrowe -
        nawet w kierunku odbytu wcale nie stanowi problemu i wbrew opiniom goi sie duzo
        lepiej...

        Mnie cieli, choc dzieci mialam malutkie. Bo tak. Zagoilo sie i owszem, ale kilka
        tygodni cierpienia przy siusianiu czy podmywaniu to moje, nie wspominajac o bolu
        podczas naciecia (a tak, czulam to) i szycia.

        Teraz nie bede rodzila w szpitalu - wlasnie po to, zeby to natura zadecydowala,
        co robimy a nie "wszechwiedzacy" zespol medyczny.

        Kania
        • yarpen111 Re: nie nacinac! 13.11.06, 12:55
          Z tego, co ja wiem, naturalne pekniecia, jesli sa rozlegle, rowniez sie szyje,
          wiec chyba nie jest to tak do konca naturalne. Poza tym, moze jest to kwesita
          przykladow, ja akurat wsrod znajomych kobiet rodzacych mam raczej , takie ktore
          nie spominaja naciecia jako czegos strasznego. Goilo im sie szybko, po wyjsciu
          ze szpitala, prawie nic nie czuly, poza lekkim szczypaniem przy zalatwianiu
          potrzeb fizjologicznych. Natomiast akurat koleznka , ktra pekla wspomina to jako
          horror. Wiec moze dlatego ja az tak bardzo nie boje sie naciecia i nie uwazam
          tego za cos co jest wbrew naturze. Poza tym gdybym tak uwazala, to musialbym byc
          tez przeciw zzo, a mimo tego , iz nie wiem czy z tego skorzystam, wole jednak
          miec taka mozliwosc, mimo iz nie jest to naturalnesmile
        • malgosiek2 Re: nie nacinac! 13.11.06, 12:57
          Nie piszę,ze nie ma racji.
          Ale to,że czasami ośli upór może nie wróżyć nic dobrego.
          może znacznie przedłużyć poród i dziecko się wymęczy bądź popękać rozlegle.
          Pzdr.Gosia
          • karolinka1116 Re: nie nacinac! 13.11.06, 13:53
            jak peklam?: tak,ze pekniecie bylo malutkie, nieznaczne: jeden szew

            caly czas prezentowane sa makabryczne przypadki pekniec 'po odbyt'
            jako straszaki,a o ze zwyklych rodzacymi, bez tego typu zdarzen cicho

            i dobrze,ze narzekam
            dobrze,ze ostrzegam
            bo sama cghcialabym byc ostrzezona
            mam mowic o plusach??????
            pomijac brudy
            TO PYTAM: PO CO TO FORUM??????
          • melka_x Re: nie nacinac! 13.11.06, 14:22
            > Ale to,że czasami ośli upór może nie wróżyć nic dobrego.
            > może znacznie przedłużyć poród i dziecko się wymęczy bądź popękać rozlegle.

            Praktyka krajów, w których nie traktuje się nacięcia rutynowo dawno
            jednoznacznie obaliła mit, że brak nacięcia skutkuje rozleglejszym i
            trudniejszym do gojenia pęknięciem, a wiele wskazuje, że jest wręcz przeciwnie.
            • ellana1 Re: nie nacinac! 13.11.06, 14:50
              Nie jestem zwolenniczką nacinania bez sensu .
              Położne , lekarze którzy nacinają też pewnie nie robią tego dla samej
              przyjemności nacinania . Robią to po to żeby oszczędzić bólu .
              Robią to pewnie dlatego ze nie zawsze da się ocenić czy kobieta popęka czy nie .
              Może rzeczywiście za często . Nie wiem .
              Wiem jedno .
              Ja byłam nacinana . Nacinanie nie bolało ani trochę - byłam zajęta parciem .
              Goiło się dobrze . Po 7 dniach zapomniałam o nacięciu .
              Nie wiem czy tak samo by było gdybym popękała w nieprzewidywalny sposób .
              A to się zdarza . To nie mit fanatyków nacinania .
              • elivo Re: nie nacinac! 13.11.06, 15:20
                chyba dolacze sie do tematu zeby nie nacinac
                poniewaz jestem zywym przykladem na to ze naciecie powoduje dalsze komplikacje
                w tym pekniecia az po odbyt...
                jestem dwa m-ce po porodzie juz jest dobrze ale to jak sie nameczylam fizycznie
                i psychicznie to moje...
                niestety tam dalej sie goi
                • madziatd Re: nie nacinac! 13.11.06, 15:48
                  Ja też mówie głośno nie nacinać!!! Jestem pół roku po porodzie. Miałam nacinane
                  krocze. Bałam się poprosić położną o ochrone krocza. Urodziłam Oliwke przy 3
                  skurczach. Gdyby pozwolono kobietą przeć dłużej można by uniknąć wielu nacieć.
                  Rodząca się główka rozciąga tkanki i mięśnie, jednak gdy skurcz mija cofa się
                  ona i dzięki temu krocze rozciąga się powoli i stopniowo. Nie pozwole aby
                  nacięto mnie bez wyraźntch wskazań jeśli kiedyś będę rodzić po raz 2. A z 2
                  strony acinanie było wałkowane na tym forum miliony razy. Wystarczy wpisać w
                  wyszukiwarke.
              • kania_kania Re: nie nacinac! 13.11.06, 15:55
                A mnie sie wydaje, ze robia to tak, jak napisala Yarpen, bo nie wiedza KIEDY
                kobieta moze peknac, wiec na wszelki wypadek nacina sie jak leci...

                Kania
              • titta Re: nie nacinac! 13.11.06, 18:11
                To nie jest tak. Nacinaja bo takie sa procedury. Nauczono ich, ze maja naciac i
                koniec. Maja naciac bo kobieta moze peknac do odbytu. Zdaza sie ale przeciez
                zdaza sie ze nacinane pekaja dalej. Nie uczy sie jak temu przeciwdzialac. Porod
                odbiera sie na lezaca co sprzyja wiekszym pekniecia. W krajach gdzie procedury
                sa inne, a mianowicie polozne sie uczy, ze nie nacina sie bes powodu, (bo tak),
                tylko wtedy gdy porod sie przeduza, dziecko jest niedotlenione, widac, ze sie
                bez tego nie obedzie, nagle okazuje sie, ze naciecie jest potrzebne w kilku-
                kilkunastu procentach przypadkow, a male pekniecia lepiej sie goja. Okazuje sie
                tez, ze nie ma rodzacych "glupich i upartych", bo rodzace wiedza, ze nacina sie
                je wtedy kiedy trzeba, a nie dlatego, ze polozna nacina wszystkie "na wszelki
                wypadek". Karolkinka ma racje: z bezdydusznymi i glupimi procedurami nalezy
                walczyc za wszelka cene. Nie z nacinaniem jako takim, ale z nacinaniem
                kazdej, "na wszelki wypadek", "zeby sie nie meczyla".
                • titta Re: nie nacinac! 13.11.06, 18:14
                  Z bezdusznymi rzecz jasna smile
              • naaz Re: nie nacinac! 13.11.06, 23:06
                > Położne , lekarze którzy nacinają też pewnie nie robią tego dla samej
                > przyjemności nacinania . Robią to po to żeby oszczędzić bólu .
                > Robią to pewnie dlatego ze nie zawsze da się ocenić czy kobieta popęka czy
                nie
                Oraz dlatego, że ułatwia im to zadanie. Że nie ułatwia kobiecie, której potem
                trudno sie pozbierać i zająć niemowlakiem, to już nie ich oddział, nie ich
                sprawa.
                Inna rzecz jest taka, że rezygnacja z nacinania to rozwiązanie połowiczne -
                trzeba by do tego dodać jakąś bardziej sprzyjającą pozycję, ochronę krocza w
                trakcie porodu, przygotowywanie przed porodem - ale kto o tym mówi, uczy tego?
                Najłatwiej naciąć i tyle.
                • ellana1 Re: nie nacinac! 13.11.06, 23:19
                  ... nie wiem dlaczego piszesz , ze nacinanie ułatwia życie położnym .
                  Rodzącej i dziecku chyba też trochę ułatwia .

                  Uważacie , ze położne straszą popękaniem a Wy straszycie ze nacinanie jest
                  takie straszne , bolesne i wogóle koszmar nad koszmarami .

                  Mnie nie bolało samo nacinanie . Pozniej też nie było tak zle - po kilku dniach
                  zapomniałam . Naciecie nie przeszkadzało mi w opiece nad dzieckiem .

                  Jest pewnie kilka dziewczyn które zle wspominają naciecie i takie które
                  popękały i tez tego dobrze wspominać nie będą .
                  • kania_kania Re: nie nacinac! 14.11.06, 08:11
                    To pozazdroscic. Ja zostalam naciete (w obu porodach) nie wtedy gdy byl szczyt
                    skurczu, tylko wtedy, gdy go nie bylo, a poloznej sie WYDAWALO, ze skurcz trwa.

                    Bolalo, jak jasna cholera. Gojenie sie tez. I te kilka miesiecy braku komfortu
                    podczas kochania sie z moim facetem tez do najprzyjemniejszych nie nalezalo. Za
                    kazdym razem mialam 2-3 szwy, a dzieci ponizej 2800 g.

                    Rozumiem, ze CZASAMI trzeba naciac. Ale NAJCZESCIEJ takiej potrzeby nie ma. I
                    tylko o to chodzi. Zeby nie robic tego RUTYNOWO.

                    Wiem, ze podczas mojego porodu polozna zrobi wszystko, zeby ochronic moje krocze
                    bez uszczerbku na zdrowiu dla mnie i mojego dziecka. Jesli TRZEBA bedzie, to
                    natnie, ale jesli to kwestia dodatkowych kilkudziesieciu minut porodu a z
                    dzieckiem i matka jest wszystko OK, to nie ma sensu.

                    Kania
                  • kraxa eliana wybacz, ale skale porownawcza bedziesz 14.11.06, 11:21
                    Miala, gdy urodzisz tez bez nciecia. Moja przyjaciolka w POlsce 2 lata temu
                    byla nacinana, mowila, ze nie bylo tak zle, w rakcie nic nie bolalo, i potem
                    tez nie najgorzej- to znaczy tylko 1,5 miesiaca siedzenia na kolku ;-(((I
                    pewnie miala mnie za wariatke, ze ja tak przeciw tym nacieciom- w tym roku, w
                    sierpniu pozwolili jej urodzic bez naciecia- i pierwsze wrazenia jakie miala po
                    porodzie, ze po godz. mogla normlanie chodzic, siadac, nic jej nie ciagnelo w
                    kroku. Sama mi przyznala racje....
                    • lebasi Re: eliana wybacz, ale skale porownawcza bedziesz 15.11.06, 16:39
                      Hej! Napisalas "moja przyjaciolka w Polsce", wiec mieszkasz za granica. Mozna
                      wiedziec gdzie? Chcialabym dowiedziec sie jak wyglada porod w innych krajach.
                      Sama mieszkam w Niemczech. Pozdrawiam.
                      • kraxa w Anglii 15.11.06, 17:52
                        Juz pisalam kiedys, ze moja polozna w czasie 15 letniej kariery wykonala moze z
                        5 naciec- i zawsze po uprzednim otrzymaniu zgody od pacjentki. Bede rodzic w
                        normalnym, panstwoym szpitalu za darmo. Brdzo sie z tego ciesze, bo moja
                        pierwotna opcja byla taka, ze przyjade urodzic do Polski, do prywatnej kliniki
                        w Gdansku- ale tam, mimo, ze porod kosztuje 5 tys. i tak tna pierworodki, wiec
                        ja im mowie pas wink))
                  • titta Re: nie nacinac! 14.11.06, 14:02
                    Widzisz to jest tak: boli zab wiec sie go standardowo usowa. A mozna leczyc
                    zachowawczo, (choc czasem sie nie da i trzeba usunac). Znajduje sie kobieta,
                    ktora sie nie zgodzila na standardowe usuniecie i poprosila o probe leczenia.
                    no i takie, ktorym usunieto, zaraz napadaja, ze histeryczka, ze nieusuniety zab
                    to mozliwosc zakazenia i powiklan, ze same mialy usuniety i nie bolalo.
                    Rozumiesz co chce powiedziec? To, ze ciebie nacieto i nie mialas problemow nie
                    znaczy, ze trzeba to robic wszystkim kobieta, jak udowodniono, ze moze byc
                    inaczej.
                  • naaz Re: nie nacinac! 15.11.06, 12:10
                    > ... nie wiem dlaczego piszesz , ze nacinanie ułatwia życie położnym.
                    Dlatego, że przyspiesza poród, a w przeciwienstwie do innych metod
                    przyspieszania - nie wymaga od położnej/lekarza jakiejść większej aktywności
                    ("nurkowania" pod kucającą kobietą, ochrony krocza itp).
                    Generalnie zasada powinna być taka, ze wszelkie ingerencje ogranicza się do
                    tych wypadków, kiedy są konieczne, bo zawsze, każdy zabieg - czy wycinanie
                    migdałków, czy nacinanie krocza - to ryzyko komplikacji.
                    Niewielkie, może, ale pisałam tu juz gdzieś, że spośród moich znajomych dwie
                    ok. 2 lata po porodzie ciągle mają problemy. Jednej z nich powiedziano, że musi
                    być nacięta, bo ma wąską miednicę. Sorry, to są kity dla ogłupionej dolarganem,
                    przerażonej pierworódki - nacięcie raczej nie poszerzy MIEDNICY, tak?
                    Inne powody do nacinania też nie zostały dowiedzione naukowo, mam na myśli
                    wypadanie macicy, nietrzymanie moczu itp.
                    A podejście "nie było tak źle" - OK, jeśli było trzeba, to dobrze, że nie było
                    najgorzej. Ale jeśli nie było trzeba, to ja pytam, po co w ogóle?
                    Można byłoby wymyślić parę innych drobnych niedogodności, typu zwyczaj
                    policzkowania rodzącej na koniec procedury i też dałoby się znieść. Zwłaszcza z
                    mentalnością matki-Polki, co to nawet lubi się poświęcić.
                    A przynajmniej blizny by nie było.
      • marvina1 Re: nie nacinac! 17.11.06, 09:16
        Wczoraj miałam wizytę u lekarza,(jestem w 32tyg.)
        Jak do tej pory nie zawracałam głowy lekarzowi pytaniami o poród gdyż wydawało mi się jeszcze za wcześnie pytać.
        Tak wiec wczoraj mieliśmy dość gorącą dyskusje na temat porodu i jak sobie go wyobrażamy.Pytałam sie o rutynie jaka w większości
        szpitali panuje,
        o przyspieszanie porodu poprzez podawanie oxy czy przebijaniu pęcherza płodowego, braku wyrażania zgody na pozycje spionizowane
        , skończyłam na nieuzasadnionym(rutynowym) nacinaniu krocza i o statystykach w tym temacie, oraz o płatnym zzo .
        Lekarz dał mi jasno do zrozumienia że jestem niekompetentna w tym temacie.
        Nie wiem czego mogłam się dowiedzieć? spodziewać od mojego lekarza prowadzącego bo okazał się orędownikiem tradycjonalnego położnictwa .
        Chce rodzić w pozycji wertykalnej,
        nie chce by nacinano mi krocze bez uzasadnionej przyczyny jeśli taka będzie.Lekarz od razu zaczął mnie straszyć że pękne do odbytu, że macica mi bedzie wypadać,jak mnie nie natną to się bedę meczyc bo jak natną to przy 1 skurczu partym urodze....o żesz Q....wa.
        Dla mnie ważny jest komfort psychiczny a zdaje się że moje dobro się nie liczy bo on ma szereg argumentów na + ze nacinanie
        jest ok…, pozycje wertykalne są zbyt skomplikowane dla personelu przez co dziecko na tym
        może ucierpieć ,
        Oxy przyspiesza poród i to tez według niego jest ok. a zoo i tak niedostane bo tylko należy sie kobietą po ukończeniu szkoły rodzenia.
    • gosika78 Re: nie nacinac! 13.11.06, 16:37
      Ja miałam masowane przez położną krocze w celu uniknięcia nacięcia i nie było to fajne uncertain Zostałam lekko nacięta, nie czułam żadnego bólu, założone 2 szwy, siedzenie i potrzeby fizjologiczne zaraz po porodzie bez najmniejszych problemów.
      Nakręcanie się na siłę przeciw jest dla mnie totalnie bez sensu.
      • titta Re: nie nacinac! 13.11.06, 18:20
        Nie "na sile przeciw nacinaniu" (chociaz wyglada na to, ze w przypadku
        Karolinki jak najbardziej mialo to sens) ale przeciw nacinaniu na siele i
        zawsze: niezaleznie od tego potrzeba (bo czasem jak najbardziej potrzeba), czy
        tez nie.
    • buzios Re: nie nacinac! 14.11.06, 00:47
      A myslalam ze tylko ja mam problem z rutynowym nacinaniem. Tez oswiecono mnie
      ze jest cos takiego jak nacinanie dopiero jak juz bylam w ciazy. Wlasnie jestem
      juz na koncowce, maluszek sie urodzi lada dzien. Ale na szczescie bede rodzic w
      Anglii, gdzie nie nacina sie kobiet rutynowo! A wypytalam sie o to kilku
      lekarzy i poloznych, bo tak sie tego balam. Z kilkuletniego doswiadczenia mojej
      poloznej wychodzi ze z nacieciem spotkala sie CZTERY razy w swojej karierze,
      szwy po peknieciu zaklada sie tez tylko jezeli jest ono rozlegle i glebokie,
      lekkie pekniecie naskorka zostawia sie do naturalnego zagojenia. Zadna z moich
      kolezanek ktore urodzily w ostatnich kilkunastu tygodniach (w sumie jest ich 5)
      nie byla nacinana, trzy (pierworodki) leciutko pekly i nie potrzebowaly szwow.
      Jedna rodzila na lezaco, ale pozostale rodzily albo w innych, bardziej
      naturalnych pozycjach, albo w wodzie (co podobno pomaga w rozmekczeniu i
      rozciagnieciu skory krocza). Takze nie zgadzam sie stanowczo z nacinaniem dla
      zasady! Owszem, jezeli bedzie taka potrzeba i wzgledy medyczne beda ku temu
      przemawialy, nie bede protestowac, ale wiem ze w szpitalu do ktorego ide taka
      sytuacja nastapi wylacznie jezeli bedzie taka koniecznosc. Co do zasady, krocze
      sie chroni.
    • karla78 Re: nie nacinac! 14.11.06, 14:13
      ja też nie chcę nacinania. Uprę się i juz ! Też dużo się dowiadywałam i
      czytałam. N ochyba, że jest taka koniecznośc..ech. Mam nadzieję, że nie smile
      • ellana1 Re: nie nacinac! 14.11.06, 15:53
        Ja też nie jestem za nacinaniem dla zasady tak jak już wcześniej pisałam .

        Chodzi mi o to , ze to nacinanie to nie jest jakaś maskara .
        Mnie straszyły koleżanki ze to taki koszmar , ból , problemy z dochodzeniem do
        siebie . Zazwyczaj takie co to jeszcze nie rodziły i bardzo się tego nacinania
        wystraszyły .
        Ja tez sie bałam ale jak położna mi o tym powiedziała nie protestowałam .
        Wydaje mi się , ze nie robiła tego zeby sobie pomoc ale mi tez .

        Ja chodziłam 3 godziny po porodzie . Opiekowałam się dzieckiem . 7 dni po
        porodzie normalnie siedziałam .
        Nie ma co niepotrzebnie straszyc . Jak się da chronić to pewnie ze chronić .
        • mettea Re: nie nacinac! 14.11.06, 18:26
          Zgadzam się z ellaną1 co do tego, że kobiety uwielbiają się nawzajem straszyć.
          A kto powiedział, że poród ma nie boleć? niestety, kobiety mają skłonność do
          przesady, do wyolbrzymiania...nie powinno się faszerowac przyszłych mam,
          zwłaszcza pierworódek opowieściami o swoich koszmarnych przeżyciach! Przed
          porodem nie znałam (na szczęście!!!) drastycznych opisów porodu innych mam,
          dopiero będąć "po" nasłuchałam się leżąc na sali. Owszem, na pewno jest ból i
          cierpienie, ale większość kobiet rodzi bez poważniejszych komplikacji.
          Co do nacinania - ufam mojemu lekarzowi, który stwierdził, że nacinanie ma
          sens w uzasadnionych przypadkach i nie robi się tego bez potrzeby. Czasem wręcz
          przyspiesza porod - tak miałam przy pierwszym dziecku, urodziłam w 2 godziny,
          przy szyciu nie czułam bólu, bo mnie znieczulili. I żadnych komlikacji nie było.
          • kraxa a komu sie tak spieszylo??? 14.11.06, 20:24
            Tobie czy lekarzowi, zeby zejsc z dyzuru ???No i kto powiedzial, ze porod ma
            krotko trwac;-PPPUwielbiam taka retoryke- cierp kobieto, w koncu Ci sie to
            podobalo jak robilas dzieciaka ;-DDD Ja jednak wole do bolu porodowego nie
            dokladac sobie dodatkowo bolu nacietego krocza, szczegolnie jesli to zupelnie
            niepotrzebne
            • mettea Re: a komu sie tak spieszylo??? 14.11.06, 21:34
              Kraxa - A ja uwielbaim takie pseudo-ironiczne " A komu się tak spieszyło: Tobie
              czy lekarzowi, żeby zejsc z dyzuru ???". Skoro urodziłam w 2 godziny, czy to
              źle, i czy mam mieć żal do położnej? bo to nie lekarz przyjął poród...no ale
              babki Twojego typu zawsze wszystko wiedzą lepiej. No i czytaj uważnie posty, bo
              nie twierdzę, że nacinanie jest niezbędne, ale czasem się przydaje... no i
              chyba lekarz lepiej wie?...nie wszyscy to rzeźnicy.
              • delfina77 Re: a komu sie tak spieszylo??? 15.11.06, 16:21
                To dobrze, że szybko bo mniejszy i krótszy ból dla ciebie, ale na szkole
                rodzenia mówili, że to wcale nie jest dobrze dla dziecka jak poród krótko trwa,
                zbyt duży szok przy wychodzeniu na zewnątrz czy coś w tym rodzaju. Natura chyba
                wie lepiej jak się zachować i z tym nacinaniem w Polsce rzeczywiście
                przesadzają, moim zdaniem
          • naaz Re: nie nacinac! 15.11.06, 12:15
            > Co do nacinania - ufam mojemu lekarzowi, który stwierdził, że nacinanie ma
            > sens w uzasadnionych przypadkach i nie robi się tego bez potrzeby.
            Tak, mój też tak powiedział. W jego szpitalu te uzasadnione przypadki to 98%.
            W Europie zachodniej jest ich jakieś 15-25%.
        • ulkaz Re: nie nacinac! 14.11.06, 21:11
          chodzi o to ze w innych krajach (ktore uwazamy za bardziej cywilizowane od
          naszego) uznano juz dawno, ze nacinanie to bezsens. to po co meczyc kobiete.
          najbardziej mi sie podobala wypowiedz cytowanej poloznej z UK. ona kilka razy
          sie spotkala z nacieciem w kilkuletniej karierze. spytaj sie poloznych w polscesmile.
        • pytia74 Re: nie nacinac! 17.11.06, 14:16
          Ale tu wcale nie chodzi o to czy to jest masakra, czy nie, tylko o to, zeby nie
          wykonywac tego zabiegu wtedy, gdy on nie jest potrzeby. A poza tym dla mnie
          akurat sama mysl o tym to byla masakra i wcale nie musialam sluchac mrozacych
          krew opowiesci. A jesli chodzi o polozna, to co to znaczy, ze nie jest w stanie
          ocenic, czy krocze peknie, czy nie. Co to w takim razie za polozna? Wyglada na
          to, ze rola poloznej przy porodzie polega tylko na nacieciu krocza!
          Wiadomo, ze zadna z nas nie chcialaby popekac do odbytu ale z tego co slyszalam
          od personelu szpitala gdzie urodzilam (bez naciecia), powazne pekniecia zdarzaja
          sie bardzo rzadko i jesli juz jest takie zagrozenie to oczywiscie trzeba zaufac
          poloznej i dac sie naciac. No ale jak tu zaufac poloznej, ktora nacina 90% -
          100% pierworodek.
    • karolcia9931 Re: nie nacinac! 14.11.06, 21:15
      ja byłam nacinana i nie żałuje też nie miałam zadnych boli po porodzie jesli
      chodzi o siusiu i kupe 6 godzion po porodzie "normalnie" chodziłam i ciesze sie
      ze byłam nacieta
    • aneta871 Re: nie nacinac! 14.11.06, 21:26
      Mnie nacięto i nawet się nie spytanouncertain Co jeszcze miłego mnie spotkało??
      łyżeczkowanie macicy bez znieczulenia.. Minęło już ponad 8 miesięcy od mojego
      porodu i jak zmienia się pogoda siedze z tyłkiem w ciepłej wodzie i łykam
      prochy przeciwbólowe bo nie mogę ani siedzieć ani stać normalnie. Mogę jeszcze
      dodać że pani doktor w taki magiczny sposób mnie zszyła że po zdjęciu zwykłych
      szwów trafiłam 2 dni potem na ściąganie rozpuszczalnych, bo coś szanownej pani
      nie wyszło i chyba chciała mnie całkowicie zaszyć. Nie dziwię się że masz
      pretensje też je mam bo spartaczyli bardzo wiele. Mam wielki żal do lekarzy i
      położnych wręcz mam ochote wysadzić ten ich cały burdel żeby nie skrzywdzili
      już żadnej kobiety. Dzięki położnym i lekarzom na jakich trafiłam przez cały
      pobyt w szpitalu nie chcę juz więcej rodzić dzieci bo nie pozwolę się już tak
      traktować.
      • delfina77 Re: nie nacinac! 15.11.06, 16:23
        Jezu, współczuję serdecznie, może powinnaś ich pozwać? Gdy czytam coś takiego to
        nawet się cieszę, że będę miała cesarkę najprawdopodobniej - dziecko jest
        ułożone miednicowo
        • judyta50 nie nacinac! 15.11.06, 19:11
          Ciekawe, że CC na życzenie traktowane jest jak "ingerencja w naturę", a cięcie
          (tym samym skalpelem!) pipy uważają za normalkę. Gdzie tu konsekwencja?!
          Ponadto, nacięcie jest zabiegiem, a na każdy zabieg pacjent musi wyrazić zgodę.
          Nie rozumiem więc lamentu dziewczyn, które "nie chciały, a miały". Gdyby mnie
          zrobiono coś wbrew woli, następnego dnia sprawa byłaby w prokuraturze. Na
          szczęście ja wybieram się na CC do prywatnej kliniki, bez nacięć i terroru
          laktacyjnego. Pozdrawiam asertywne.J
          • kania_kania Re: nie nacinac! 15.11.06, 20:20
            Do naciecia nie trzeba zgody na pismie - sprobuj udowodnic, ze sie nie zgodzilas...

            Kania
            • judyta50 nie nacinac! 15.11.06, 20:37
              Do naciecia nie trzeba zgody na pismie - sprobuj udowodnic, ze sie nie zgodzilas...


              Na molestowanie w pracy też się nie zgodziłam i udowodniłam. Dyrektor handlowy
              od pół roku szuka pracy. Nie brałam od niego zgody na nagrywanie "zalotów".
              Gdybym musiała rodzić w państwowym szpitalu, przykleiłabym sobie kamerę do
              cycków, albo na poród zaprosiłabym TVN.
              • kania_kania Re: nie nacinac! 17.11.06, 18:11
                Piszesz o dwoch roznych sprawach. Poki co prawo w PL stoi po stronie pracownika,
                NAWET, gdy ten nie ma racji, albo wrecz nie chce interwencji prawa w swoja
                sytuacje pracowa.

                Jednak walka z klika lekarska wyglada ZUPELNIE inaczej. Czesto, nawet, jak masz
                na pismie ze sie nie zgdzasz na cos - to lekarze potrafia sie wybronic. Znam
                srodowisko lekarskie az za dobrze.

                Kania
          • amwaw Re: nie nacinac! 15.11.06, 20:42
            Przed porodem podpisujesz papiery na wszelkie konieczne zabiegi- z wycięciem
            macicy w razie krwotoku włącznie.To samo zresztą w prywatnej klinice przy
            cc.Zaproświęc lepiej TVN a do cycków przyczep kamerę...
    • ulkaz do malgosi2 15.11.06, 20:40
      mam pytanie do malgosiek2. czy widzialac kiedys i ile razy popekanie do odbytu(
      pelni naturalne bez uprzedniego naciecia)?. po drugie w jakiej pozycji rodzila
      ta popekana po odbyt? bo jesli wiezyc danym z anglii czy szwecji to naciecie
      jest tak na prawde konieczne w kilku procentach przypadkow. wiec po co nacinac.
      nie mozna zaproponowac rodzacej pozycji ktora by sprzyjala ochronie krocza,
      polozna musi wypic kawe na dyzurze, nie moze sie zajac przez 30 minut ochrona
      krocza?
      i nie pisz malgosiu ze przezylas dwa naciecia i jakos bylo. prosze, o to bo
      jesli nie byly konieczne to tez bys powiedziala, ze bylo ok. to tak jak z
      wycinaniem migdalkow na sile w pewnym wieku w poprzednim ustroju. wiesz ile
      dzieciakow wycierpialo bez sensu?
      pozdrawiam Ula
      • ellana1 Do Judyty50 17.11.06, 01:13
        Nacięcie krocza wykonuje się nożycami a nie skalpelem .

        A cc rzeczywiście wykonuje się skalpelem . Tu masz rację .
        Powodzenia w dochodzeniu do siebie po cesarskim cięciu .

        Nacinanie NIE ale cc w prywatnej klinice TAK . Ciekawe podejście .
        • azza4 Re: Do Judyty50 17.11.06, 07:35
          Hej! Napisalas "moja przyjaciolka w Polsce", wiec mieszkasz za granica. Mozna
          wiedziec gdzie? Chcialabym dowiedziec sie jak wyglada porod w innych krajach.
          Sama mieszkam w Niemczech. Pozdrawiam.


          W Holandii np.mniej wiecej tak forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
          f=24320&w=52168859


          • azza4 Re: Do Judyty50 17.11.06, 07:37
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=52168859
          • to-ja-007 Re: Do Judyty50 17.11.06, 16:27
            > Hej! Napisalas "moja przyjaciolka w Polsce", wiec mieszkasz za granica. Mozna
            > wiedziec gdzie? Chcialabym dowiedziec sie jak wyglada porod w innych krajach.
            > Sama mieszkam w Niemczech. Pozdrawiam.

            A co Ci da to co robia w Anglii/Holandii/Francji?
            Przeprowadzisz sie tam przed porodem?

            W Niemczech statystyki sa bardzo rozne i zaleza drastycznie od miasta i szpitala
            (a wiec od lekarzy i poloznych).

            W moim miescie niestety nie ma szpitala z "dobra" statystyka (min. 60%
            pierwodordek nacianaja mimo tego, ze stosuje sie homeopatie, akupunkture,
            pozycje wertykalne a wiec wiekszosc "bajerow" ktore powinny pomagac uniknac
            naciecia).

    • iwta Re: nie nacinac! 17.11.06, 15:08
      a ja myślę że to czy się popęka czy nie zależy w dużej mierze od położnej. To
      dzięki jej umiejętnością i dzięki temu w jaki sposób prowadzi poród kobieta nie
      popęka. Bardzo dużo zależy również od tego jak kobieta współpracuje z położną.
      Niestety u nas w większości szpitali połoznym nie chce się męczyć i dlatego
      nacinają. Wiem to bo rozmawiałam z położną z którą rodziłam i poród bez
      nacinania dla połoznej jest trudniejszy. Ja przy drugim porodzie nie zostałam
      nacieta i nie popękałam. Nie mam i nie miałam rzadnych problemów. Oczywiście
      gdyby rzeczywiście trzeba było to bym pozwoliła się naciąć. Tylko niestety nie
      wiadomo kiedy trzeba a kiedy to tylko wymysł lekarza lub położnej.
      • pytia74 Re: nie nacinac! 17.11.06, 15:25
        No wlasnie, to samo napisalam wczesniej. Polozna, lekarz twierdza, ze naciecie
        tylko wtedy, kiedy trzeba a kiedy zerknie sie na statystyki szpitala wychodzi,
        ze trzeba w 99%. To przeciez smieszne. I jak tu zaufac? Coraz mniej sie dziwie
        dziewczynom, ze decyduja sie na taki desperacki krok i zdaja sie na nature nie
        wyrazajac absolutnej zgody na ten zabieg. Ja tez uwazam, ze naciecie dla
        ratowania dziecka, dla ocalenia krocza przed powaznym peknieciem jest ok, ale
        cieszylam sie bardzo, ze mnie nie ciachneli. I mowcie, co chcecie, ze nie boli,
        ze nic strasznego... ja nie musialam tego sprawdzac na wlasnej skorze i
        wszystkim wam tego samego zycze
        • ellana1 Re: nie nacinac! 17.11.06, 16:13
          Myślę , ze najlepiej jest wyobrazić sobie 2 scenariusze porodu .
          Pierwszy z nacięciem .
          Drugi bez nacięcia . Możliwe , ze pęknięcie będzie bardzo niewielkie albo
          całkiem spore .

          Jeśli wybieracie scenariusz nr 2 to na samym początku porodu mówcie , że
          kategorycznie nie zgadzacie się na nacięcie . Trzymajcie się tego aż do końca
          nawet jak położna będzie mówć , ze nacięcie jest jednak konieczne .
          To będzie Wasz wybór . Przy tak stanowczym sprzeciwie chyba nikt na siłę
          nacinać nie będzie .

          Jeśli bardzo boicie się nacięcia to musicie mieć jak najwięcej wiedzy na ten
          temat . Jak takie nacięcie wygląda , czym się wykonuje (nie skalpelem jak tu
          jedna z Was napisała).
          I jaki jest najgorszy scenariusz . Co najorszego może się wydarzyć jeśli nie
          zgodzicie się na nacięcie . Jeśli Was nie przerazi to upierajcie się , ze nie
          chcecie nacinania .
          • pytia74 Re: nie nacinac! 17.11.06, 18:03
            A ja mysle, ze wogole nie zrozumialas o co chodzi. Nie mozna przewidziec tylko
            dwoch scenariuszy i sie ich trzymac bo do konca nie wiadomo, jak potoczy sie
            porod. Ale mozna z gory chciec, zeby naciecie zostalo wykonane tylko w przypadku
            koniecznosci ratowania dziecka lub matki przed powaznymi komplikacjami.
            Pozostaje tylko kwestia zaufania do personelu i niestety tu zaczyna sie
            problem... bo jak uwierzyc, ze nas rutynowo nie potna w szpitalu, gdzie tnie sie
            prawie wszystkie.
            Niestety to rutyna obecna w szpitalach spowodowala desperackie zachowanie sie
            autorki tematu, ktora zdala sie na slepy los. Ja natomiast na los nie mialam
            odwagi sie zdac i swoje niepociete krocze zawdzieczam fachowej poloznej z
            szanujacego sie szpitala, ktory nie przeprowadza zabiegow rutynowo. Dzieki temu
            na porod szlam z wiara, ze jezeli juz nozyczki pojda w ruch to tylko wtedy,
            kiedy bedzie to naprawde konieczne.
        • sloneczko_02 nie nacinac! 17.11.06, 18:53
          Będąc w ciązy nie wiedziałam, ze kobiety się tnie.Dowiedziałam się o tym jak mi
          to już zrobili. ...... Najśmieszniejsze jest to, że jak opowiadam moim znajomym
          nie - polakom, nie bardzo wiedzą o co chodz- no, to cesarkę miałaś???...No nie,
          cieli mnie..... DZIEWCZYNY, POLKI, DAJCIE SIĘ DALEJ CIĄĆ JAK PROSIAKI!!!!! JAKIE
          TO CUDOWNE MIEĆ POCIĘTĄ POCHWĘ!!!! JAKI TO CUDOWNY BÓL!!! I JAK BARDZO
          DŁUGO!!!!! DAJCIE SIĘ CIĄĆ !!!! NIE PROTESTUJCIE PRZECIWKO TEMU!!!! ZOSTAŃMY TYM
          OSTATNIM KRAJEM GDZIE KOBIETOM TNIE SIĘ KROCZE!!!! DAJMCIE SOBIE WCISKAĆ KITY
          CUDOWNYM POLSKIM POŁOŻNYM I LEKARZOM ŻE TO DLA NASZEGO DOBRA!!!!!! POTEM TAK
          AJNIE SFLACZEJĄ MIĘŚNIE!!! POCHWA SIĘ NIE ŚCIĄGNIE!!! OPADNĄ NARZĄDY
          RODNE!!!DAJCIE SIĘ CIĄĆ!!!!
          • ulkaz Re: nie nacinac! 17.11.06, 19:30
            w pelni sie zgadzam, to jakac glupota z tym chlastaniem i jeszcze wiceminister
            sie chwali ze u nas sie nacina w sytuacjach gdzie w innych krajach robi sie cc.
            no bez jaj ale co ma waska miednica do naciecia krocza?
            pozdro ula
    • ulkaz Re: nie nacinac! 19.11.06, 13:23
      Walczymy z bezsensownym okaleczaniem kobiet w krajach Afrykanskich, a u nas
      okalecza sie prawie kazda pierworodke z automatu niemalze. moze badzmy
      konsekwentnismile
    • ciociacesia do poczytania 19.11.06, 18:23
      swojego czasu temat ten baardzo mnie interesowal i teraz znów zaczynba, wiec
      wklejam linki do zaprzeszłych dyskusji.
      kobiety bez naciec
      nacinanie, kto chce, kto nie
      ile dziewczyn nie jest nacinanych przy 1 porodzie
      nacinanie krocza
      Jak to jest z nacinaniem krocza
      Naciecie krocza
      cozrobic zeby nie nacieli

      mam nadzieje ze komus pomoze smile
      ---------
      Straszna bajka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka