Gość: guest IP: *.* 11.10.01, 11:58 Hej styczniówki!Nasz wątek wylądował w archiwum, musimy to nadrobić!Jak się macie?My byliśmy wczoraj na basenie. Z taaakim brzuchem. Ale woda jest cudowna - lekko i przyjemnie. Odezwijcie sięAlinaD Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 11.10.01, 12:50 Hej!Ja właśnie wczoraj zapisałam się do szkoły rodzenia na Karowej (czy jeszcze ktoś może też? Był tam mały tłumek!). Od przyszłej soboty mamy też zajęcia na basenie - rtzeba teraz poszukać kostiumu (wiem, że były w Kappahlu, może jeszcze zostały jakieś resztki).Czy Wy też macie już takie wielkie brzuchy? Dziś jak się zobaczyłam w lustrze byłam troche przerażona. Przecież to dopiero 7 miesiąc, a wyglądam (moim zdaniem) jak w ósmym. To co będzie w dziewiątym?Pozdrawiam,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 11.10.01, 12:51 Hej!Ja właśnie wczoraj zapisałam się do szkoły rodzenia na Karowej (czy jeszcze ktoś może też? Był tam mały tłumek!). Od przyszłej soboty mamy też zajęcia na basenie - trzeba teraz poszukać kostiumu (wiem, że były w Kappahlu, może jeszcze zostały jakieś resztki).Czy Wy też macie już takie wielkie brzuchy? Dziś jak się zobaczyłam w lustrze byłam troche przerażona. Przecież to dopiero 7 miesiąc, a wyglądam (moim zdaniem) jak w ósmym. To co będzie w dziewiątym?Pozdrawiam,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 11.10.01, 15:27 Fajnie że mnie pocieszyłaś myślałam że to ja jestem takim wielorybem. Brzuch duży, a malństwo szaleje jednak jest grzeczne, bo tylko w dzień w nocy siedzi cichutko. Najśmiejszniejsze jednak przede mną mój maż wyjechał jak byłam szczupła teraz wraca, a tu... taki grubas. Mam nadzieję, że nie zemdleje jak mnie zobaczy. Pa Trzeba odnowić styczniowy wątek co to my gorsze od innych mam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? STYCZNIÓWKI ! IP: *.* 11.10.01, 18:28 Ale coś mało nas. Ja grubnę w rekordowym tempie. Z córą jakoś przybyło mi max 13 kg, a teraz to już w 7 m-cu mam tyle do przodu. Na szczęście po porodzie szybko schudłam i mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie. Ogólnie mówiąc jestem WIELKA. Brzucho też gigant a dzidzia kopie dzień i noc. Właściwie to mogłabym juz urodzić. Właśnie dzidzia oburzyła sie na to co napisałam i dostałam porządnego kopniaka w żebra. A co do basenu to podziwiam. Ja byłam ze dwa razy na basenie jeszcze w ciąży z Zosią (około 3 lata temu) i baby w przebieralni tak się na mnie gapiły z jakimś niesmakiem, że przestałam chodzić. Ale w wodzie było fajnie... A czy któraś z Was myśli o porodzie na Inflanckiej?Pozdrawiam anuś, córuś i brzuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? STYCZNIÓWKI ! IP: *.* 11.10.01, 19:33 Anuś, na taki basen z "chudymi" babami to może też bym się nie odważyła.W ramach szkoły rodzenia na Karowej masz (wliczone już w cenę) 6 zajęć na basenie. To są zajęcia tylko dla nas wielorybków . Woda jest podobno bardzo ciepła (ok. 30 st.) i nie pływa się, tylko są specjalne ćwiczenia, które mają m. in. pomóc w rozluźnianiu mięśni później podczas porodu. Myślę, że to fajna sprawa, wreszcie jakaś okazja, żeby się poruszać.Pozdrowienia,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 11.10.01, 18:50 Hejka styczniówki!!Macie racje że trzeba sie trzymac w kupie!!!Ja mam termin na 25 styczeń i przytyłam 7 kilo !!!( wtym w ostatnim miesiacu az 4 kilogramy)jestem przerażona a mój lekarz powiedział że jak tak dalej pójdzie to urodzę 5 kilogramowego bobasa!!! mam nadzieje ze żartował Kupowałyscie juz co dla dzidzi? (ubranka itp??)Pa DorciaP.S. Odzywajcie sie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 11.10.01, 23:32 Hej dziewczyny!Zazdroszczę Wam tych specjalnych basenów przy szkole rodzenia.Ja jestem z Wałbrzycha i niestety tutaj takich nie ma a nie odważyłabym się pójść tutaj na basen publiczny bo zapewne jakąś zarazę bym przyniosła.piszecie,że tyle utyłyście a ja się martwię bo jak narazie nabrałam niecałe 5 kg a termin mam na 3 stycznia .Czy to aby nie za mało?Serdecznie pozdrawiamDiana Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 13.10.01, 15:22 Diano, mieszkam we Wrocławiu, żadna tutejsza szkoła nie oferuje basenu (przynajmniej mnie nie udało się znaleźć), więc od września chodzę na zwykłe pływanie raz w tygodniu i jest cudownie! Moja lekarka nie miała żadnych zastrzeżeń, ze mogę coś złapać, kazała mi tylko uważać,żeby ktoś przepływający obok nie kopnął mnie. Ale z tym można się pilnować . A pływanie polecam gooooorrrrrrącooooo! Przynosi mi to wielką ulgę i już nie mogę się doczekać kolejnej soboty, bo takie ćwiczenia (w moim wypadku dość intensywne)dodają sił na cały tydzień! Co do wagi, to się nie przejmuj, na mnie też robią wrażenie opisy innych dziewczyn, że wyglądają jak wieloryby Ja przytyłam 7kg i lekarka jest z tego zadowolona. Chyba lepsze to niż nadwaga!Poza tym moja koleżanka właśnie urodziła zdrową córeczkę a przez całą końcówkę ciąży wyglądała jak w 5 miesiącu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 12.10.01, 08:28 Hej, dziewczyny!Mnie od początku przybyło 12 kilo, ale mój mąż KOCHANY powiedział, że i tak jakoś zgrabniej niż w poprzedniej ciąży. Jestem mu dozgonnie wdzięczna, mimo że w tamtej wszystkiego przytyłam 14 kilo. Ale powtarzam sobie, że takiej tuszy to już nie nazbieram w życiu z moim organizmem i się nie martwię, tylko zbieram doświadczenia życiowe związane z obszernością. Najbardziej denerwuje mnie jednak przeogromna mleczarnia, od małego B do D (na razie!) i to w formie gorącej i ciężkiej - jest co dźwigać, nie mówiąc o podskokach.My byliśmy na zwykłym basenie "z chudymi babami" HIHIHI, ale średnia krajowa jest taka, no, wcale niekoniecznie chudsza, wyłączając oczywiście super laski. Ale tym grubaśnym egzemplarzom nieciążowym, co je widziałam, to nie przejdzie, w przeciwieństwie do nas, prawda? A chłopy niech się gapią, w końcu oni są piękni całe życie - stan odmienny to też część życia. Zwłaszcza jak się wchodzi do wody i bez większego trudu takiego przystojniaka bierze się kraulem, albo choćby żabką. I już się nie gapi na mój brzuch, tylko na swój.Od którego tygodnia mogę mówić, że jestem w 7 miesiącu(na razie kończymy 26-ty)?Pozdrawiam wszystkie brzusie z właścicielkami.AlinaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 12.10.01, 11:21 No to mnie pocieszyłaś, bo ja jestem do przodu o jakieś 11 kg (28 tydz.). Muszę przyznać, że idzie mi głównie "w przód", czyli w brzuszek. Ja sobie miesiące liczę kalendarzowo od pierwszego dnia ostatniej miesiączki. Gdzieś też wyczytałam, że 3 trymestr (a więc i 7 miesiąc) to od 27-28 tygodnia. Pozdrawiam,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 12.10.01, 11:45 cześć Koleżanki!A ja mam termin na 8 stycznia, a brzuch taki, że....W sypialni nad łóżkiem mam taki żyrandol-kulę i na poczatku ciąży mówiłam mężowi, że jak pójdę rodzić, to będę wyglądać, jakbym go połknęła i żadne z nas nie mogło w to uwierzyć. A ja już tak wyglądam, więc nie chcę mysleć, jak to będzie za 3 miesiące. Powiem Wam jeszcze, ze na początku prawie wcale nie tyłam (co wkurzało moja lekarkę), ale za to teraz średnio o 1 kg na tydzień - czyli przede mna jeszcze 12 kilo A na basen nie chodzę bo mam zakaz - raz ze względu na ewent. infekcje, a dwa ze względu na mój stawiajacy się brzuch. Poza tym - nie uwierzycie - moje dziecko już się "obniżyło" (a gdzie tam poród?) no i jestem włascicielką bardzo seksownego krażka naszyjkowego Nic to - będzie lepiej, grunt ze humorek mam dobry Pozdrawiam Was serdecznie i trzymajmy się razem! No bo kto nas zrozumie lepiej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 12.10.01, 16:33 Ja nie zamierzam rodzić na Karowej więc tamten basen odpada. Chyba urodzę na Inflanckiej. Moja dzidzia dziś kopie strasznie cały dzień. Wczoraj zjadłam sama całą pizzę i miałam sensacje żołądkowe (trochę pizzy poprostu ze mnie wyszło tą samą drogą, którą weszło). Dziś jestem nie do życia. Pozdrawiam i odzywajcie się, bo ciągle spadaaaaamy do archiwum.A co do miesięcy to 7 liczy się niby od 27tygodnia. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 12.10.01, 17:04 Hej !Jak milo widziec powracajaca aktywnosc mam styczniowych mam szczescie, ze akurat jestem u mamy, gdzie jest stale lacze i moge poczytac i popisac Ja w przeciwienstwie do Was chyba malo utylam ! Jestem w 27 tygodniu, koncowka 6 miesiaca a na liczniku mam niespelna 5 kilo jakos ;/ Czasami naprawde mnie to martwi. Chociaz na aktywnosc malucha nie mam co narzekac, bo bryka, az mnie brzuch ostatnio boli.Moze zaczne tyc w koncu, bo w przeciagu dwoch ostatnich tygodni niezle wypchalo mi brzuch W koncu ! Waga ledwo drga do przodu, ale brzucho swoje.Jeszcze dwa tygodnie temu narzekalam, ze jestem plaska jak na 6 miesiac, a dzis czuje sie tak jakby ktos mi pompowal ten brzuch od srodka.Malenstwo przestawilo sie na aktywnosc nocna i spie zle ostatnio. Pogoda tak mnie zbija z nog, ze ostatnio nie mam sil wstac z lozka, mam czesto bole glowy i lekkie zawroty. A ostatnio tak sie cieszylam, ze super sie czuje.Ale nie jest zle Pewnie przejdzie to samopoczucie, jak te chmury na niebie Pozdrawiam serdecznie, piszcie piszcie. Ala Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 13.10.01, 09:03 Ala, jeśli maleństwo fika, Ty masz prawidłowe wyniki krwi, a Twój lekarz nie ma zastrzeżeń, to tylko się cieszyć, że tak mało przybrałaś. Może akurat teraz zacznie Ci przybywać, ale póki co jest Ci trochę lżej . Wierz mi, te 10 kilogramów się bardzo odczuwa, nie spodziewałam się, że będzie tak niewygodnie i ciężko. A jeszcze prawie trzy miesiące przede mną.Życzę przyjemnego "zaokrąglania"Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 15.10.01, 07:48 Hej, mamuśki!Jak znosicie komentarze "ciotek i babciów" nt. "a, tak nisko brzuch, to NA PEWNO dziewczynka", albo "nie krzyżuj rąk bo będzie owinięte...", "ja w tym stanie ...", itd.? Ostatnio mieliśmy dużo imprez rodzinnych i chyba mam dosyć. A potem znowu się zacznie: "dlaczego ubierasz (nie ubierasz) mu czapeczkę, potem będzie miał ciemieniuchę", albo "dziecko w tym wieku powinno (nie powinno) już ...". Już się wkurzam.Mój mąż powiedział, że wyglądam ostatnio IMPONUJĄCO. Akurat ja zawsze jestem raczej przychudawa, więc nie dziwię się jego zdumieniu, zwłaszcza, że brzuszek (i udko) to takie mam teraz "z teściowej". Już zapowiedziałam, że wieczorkami, po połogu, będziemy sobie biegać z pieskiem pół godzinki, a Tatuś będzie lulał dzieci. Piesek się cieszy, Tatuś nie protestuje.Trzymajcie się, kobiety, jeszcze tylko 3 miesiąceAlinaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 15.10.01, 15:10 Brrrr, w pierwszej ciąży tego nie cierpiałam ale teraz olewam, albo krótko ucinam wszelkie komentarze. W najgorszym razie stwierdzam, że muszę iść do toalety. Niektórzy przeginają z "dobrymi" radami albo opowieściami o własnej lub znajomych ciąży. A najbardziej lubią "horrorki" - tzn opowieści o chorobach, różnych problemach itp. Mnie to na szczęście nie rusza (powiedziałam sobie, że wszystko będzie w porządku więc czemu by miało nie być? - przynajmniej się nie zadręczam i póki co jest OK). A co poza tym u Was styczniowe mamusie? Robicie zakupy? Moja córa dziś "kupiła" (no, oczywiście ja płaciłam) dzidziusiowi grubiutkie śpiochy. Nie mogłam się zdecydować więc Ona podjęła decyzję - złapała, zapakowała i powiedziała pani w sklepie "do widzenia". Pozdrawiam wszystkie mamusie i brzusie anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 15.10.01, 21:12 A propos dogadywań - które mnie juz chyba bardziej bawią niz złoszczą - mam dwie metody.Wariant a - kiedy ktos się mną zachwyca (w podtekście: to na chłopaka)- stwierdzam: tak wiem, na pewno będzie chłopak!Poza tym (wariant b): prowokacyjnie noszę łańcuszki i apaszki, wieszam pranie przechodząc pod sznurami i patrzę na wszystkie dzieci, nawet te brzydkie. A wiecie jaka była najlepsza rada, jaką słyszałam?"Pamiętaj, nie możesz iść do kogoś i narwać pietrzuszki. To przynosi pecha"No comments. Na szczęście nie mam u kogo rwac tej jarzynki, bo chyba bym chodziła z całymi naręczami.Pozdrawiam gorąco i nie dajmy się wiedźmom! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 15.10.01, 23:06 Hej dziewczyny!My najlepszą "radę" dostaliśmy od mojej teściowej:"pamiętajcie nie wolno współżyć 2 miesiące przed rozwiązaniem,bo dziecku będą ropiały oczka"Na początku myślałam,że teściówka żartuje,ale niestety ona poważnie tak myśli!Ubawiłam się do łez Pozdrawiam serdecznieDiana Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 16.10.01, 07:53 Z tym kupowaniem to u nas nie ma problemu. Po Marku dawałam wszystkim okolicznym przyszłym mamusiom ciuchy dzidziusiowe z zastrzeżeniem, że jak ja będę potrzebować, to odbiorę. I skutek mam taki, że za kanapą leży kilka wieeelkich worków z ciuszkami, które to ciuchy wychowały po moim z piątkę dzieciaków, ale są OK, bo dobrej jakości, powybierane lata temu ze sklepów z używaną odzieżą (nasze wyroby nie wytrzymują tak długiej eksploatacji). Jest sporo szmat, ale jak wyrzucę z tego 2/5 to i tak zostanie b. dużo. Wrócił do mnie nawet wózek (nie mój, ale bardzo fajny), wanienka i termosiki, zabaweczki itditd. Taki system naprawdę nieżle działa.A mnie wczoraj tak Dzidzia przygniotła jakieś naczynie krw. w środku, że nie mogłam siedzieć, bo się czułam jak po nurkowaniu. Mogłam stać, lub leżeć. No i z pracy nici...Ale dzisiaj jest trochę lepiej, mam nadzieję, że to minie. Miałyście coś podobnego?Uff UffAlinaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 16.10.01, 10:11 Ja ostatnio mam napady zadyszki. Zrobię coś a potem przez kilka minut sapię jak lokomotywa. Poza tym dzidzia ostatnio jakoś dziwnie sie układa. Strasznie kopie mnie w żebra i rozpycha się niemiłosiernie. Ale świetnie mogę wyczuć rączki lub nóżki przez brzuszek i to uwielbiam. Leciutko macam się w okolicy pępka i wyczuwam wałeczek (przy pępku mam cieniutką skórę i dzidzię niemal widać, a czuć baaaardzo wyraźnie). To jest takie słodkie. Mój mąż boi się tak macać i mówi, że urodzi nam się wygniecione dziecię. A mi się wydaje, że synuś nawet to lubi, bo nie ucieka a wręcz się nadstawia - pieszczoch. Och, kocham to maleństwo. Czasem mnie nachodzi taka miłość, że nic mi sie nie chce tylko głaszczę brzuszek i rozmawiam z moim bobaskiem. A mój mąż to troche taki zimny typ i się ze mnie śmieje. On woli sie pobawić z "rozumną i wyraźnie namacalną" dwuletnią córcią. Podrawiam, bo się strasznie rozpisałam (trochę rozmarzyłam) anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 16.10.01, 11:12 Mój mąż się w ogóle trochę boi faktu ciąży i na wszelki wypadek za blisko nie podchodzi żeby czegoś nie zepsuć. Chyba uważa, że jest kompletnie nieprzystosowany, za duży i niezgrabny, a jednocześnie bardzo się cieszy i przejmuje. Jest w tym jakaś fascynacja cudem narodzin, nigdy wcześniej ani po pierworodnym nie widziałam go tak szczególnie delikatnie wzruszonego, dopiero teraz. Ech, czy może być coś piękniejszego?Po ciąży już nikt się nami tak nie będzie zachwycał...AlinaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kzk Re: A my co? IP: *.* 16.10.01, 13:10 Jestem marcowa mama ale przegladam wszystkie posty na forum. Przeczytalam o mezach i ich reakcjach i zrobilo mi sie troche lepiej.Dotad spotykalam sie tylko z opiniami: moj maz to, moj maz tamto.Moj kolega z pracy bral nawet udzial w wizytach swej ciezarnej zony. Moj zas jest jakby przestarszony-nawet jak glaszcze brzuszek to tak delikatnie, ze ja ledwo czuje.Na usg musze go nawet namawiac.Juz go podejrzewalam o jakies dziwactwo i nienormalnosc ale widac mezczyzni tez ludzie wiec roznie reaguja. Pozdrawiam Was Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 16.10.01, 14:14 Hej, KasiuZU mojego męża za pierwszym razem było tak: nie chciał chodzić do szkoły rodzenia, poszedł, polubił. Potem się oburzał, że nigdy nie mówił że nie chce tam chodzić .Potem powiedział, że pójdzie ze mnią rodzić, jeśli ja tego chcę (w podtekście: on nie bardzo chce). Poszedł. A potem bardzo pomagał, sam o tym nie wiedząc, był baardzo wzruszony jak zobaczył synka, i widać było że przeżył rzecz wielką i że bardzo dojrzał. A teraz ogłosił w pracy że w styczniu i pół roku później nie pojedzie na żadną delegację "bo MAM (!) małe dziecko i koniec i kropka ". Tak jakoś ta ewolucja zaszła bardzo mozolnie, ale stan obecny jest niewzruszony. Tylko mówi, że chciałby już żeby następne urodziło się od razu 5-letnie, bo "te pieluchy". Trochę stan niemowlęcy go nie pociąga: "wy się będziecie mamlać (ja z młodszym), a MY pojedziemy na narty". No i tak jest dobrze, każdy ma swój czas. A potem widzisz ich jak idą obok siebie: duży i mały, identyczni, tylko różnią się wzrostem. Czy może być coś piękniejszego ?Pozdrawiam AlinaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kzk Re: A my co? IP: *.* 16.10.01, 14:34 Dzieki. Lzy zakrecily mi sie w oku na mysl o naszym dziecku i mezu jako tatusiu. Z pewnoscia bedzie kochajacym tata, od dnia poinformowania Go o ciazy (nieplanowanej) do dzis zauwazam wielki postep w Jego stosunku do dziecka i do swiata. Mezczyzni potrzebuja troche wiecej czasu by oswoic sie z nowa sytuacja.Tylko My Kobiety od razu kochamy nasze dzieciatka.Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 16.10.01, 18:40 Jak miło dołączyć się do klubu mężatek bojaźliwych mężów!To znaczy, mam podobny problem. Jednak widzę, że mój gdzieś tam głęboko w środku cieszy się i zaczyna coraz aktywniej "uczestniczyć" w tej ciąży. Dziewczyny, prawdę mówiąc ja się im nie dziwię. Dopóki sama nie zaszłam w ciążę, nie zdawałam sobie sprawy, co to znaczy nosić maleństwo pod sercem (ale to ładnie brzmi Chyba oni tak na prawdę uświadamiają sobie sytuację w pełni, kiedy zobaczą dziecko na własne oczy. W końcu faceci to wzrokowcy Pozdrawiam wszystkichMarta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 16.10.01, 19:08 Mój jak zobaczył córę to się bardzo cieszył ale dalej troche bał. Wolał sobie z boczku popatrzeć na nas. Choć bardzo się wzruszał jak mu dawałam Zosię a Ona uśmiechała się do niego. Wtedy byl z siebie dumny, że (dwudniowa) córeczka już go kocha. Czyż to nie słodki tok rozumowania?Pozdrowionka anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 16.10.01, 18:17 Eeeeee, ja tam zbytnio na męża nie narzekam. Czasem tylko bawią mnie te jego zachowania. Tą ciążą przejmuje się znacznie mniej niz pierwszą tylko ciągle powtarza, że chciałby żebym już urodziła. W pierwszej ciąży byłam bardzo aktywna i czułam się lepiej niż teraz i On wychodzi teraz z założenia że musi być tak samo - więc się nie przejmuje nawet jak narzekam na coś. To jest chyba jedyna rzecz jaka mnie drażni. A poza tym wszyscy czekamy na naszą malusią dzidzię i bardzo za nią tęsknimy. Pozdrawiam Was "grubaski", anuś, córuś, brzuś i niezbyt zainteresowany (czasem dobrze, czasem źle) mężuś (ale jest naprawdę fajnym facetem) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 16.10.01, 20:10 O, ja też myślałam, że "wszyscy" mężowie się bardziej angażują w ciążę, niż mój. Zwłaszcza, że mam znajomych młodych tatusiów, którzy są ekspertami w dziedzinie ciąży, porodu i pielęgnacji dzidziusia. Mój (kochany i najlepszy zresztą) mąż nie chce słyszeć o szkole rodzenia, bo wystarczy jak ja pójdę (i nie chodzi), poród to nie dla niego (tak naprawdę to chyba dlatego, że nie wie, jak to wygląda i sobie wyobraża nie wiadomo co), brzuszka też się boi dotknąć . Ale widzę, że inni też tak mają, to może przestanę tak na niego krzyczeć .Dobrze, że jest to forum, można si poskarżyć, wypłakać i pocieszyć.Pozdrawiam wszystkie dzielne Mamy,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 16.10.01, 20:28 Hej dziewczyny!!!Pamietajcie , że to sa tylko faceci...nie mogą sie rozczulać tak jak "baby" Zreszta traktuja życie bardziej przziemie.(Oni po prostu nie lubia sie za często rozklejac).W nas odezwały sie hormony, instynkt macierzyski..całe życie przygotowawyłysmy sie na macierzynstwo.Oni nigdy nie zaznają takiego uczuciai dlatego wybaczmy im że czasami tego nie czują. Na pewno kiedy juz zobaczą swoje dziecko bedą najwspanialszymi tatusiami na świecie.Pozdrawiam przyszłe mamy i przyszłych tatusiów.Pa Dorcia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 17.10.01, 07:57 Muszę przyznać, że wielu moich kolegów w pracy, również ci niedzieciaci, gdy dowiedzieli się o mojej ciąży, to od tej pory bardzo troskliwie pytaja o samopoczucie, chcą pomagać i chichrają się z mojej postury (a tak chuda byłaś), ale tak jakoś bardzo sympatycznie, niektórych wręcz poznaję od nowa. Myślę, że (prawie) każdy facet ma w sobie jakiś zalążek ojcostwa, w końcu oni też, parafrazując, przygotowywali się do tej funkcji całe życie. Może tak jak i my czują się na początku trochę bezradni. Pamiętajmy, że mają do zaopiekowania i dziecko i swoją kobietę. To więcej niż tylko dziecko (dla nas) i inaczej - zapewnienie jedzenia, ochrony. To dużo...AlinaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kzk Re: A my co? IP: *.* 17.10.01, 12:13 Mi tez lepiej,gdy czytam, ze nie wszyscy mezowie reaguja jakbysmy chcialy.Widac moj nie jest odosobniony. Smiesznie troche z tymi naszymi mezczyznami, sa troche jak dzieci.Pozdrawiam Was wszystkie i mezow tez,Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 18.10.01, 07:59 Wiecie co?"Muli mnie" jak na początku ciąży. Czy to się zdarza? Rano nawet miałam "wycieczkę" (do Rygi...) Pocieszenia...AlinaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 18.10.01, 09:48 Nie martw się, ja wymiotowałam kilka dni temu i też jest mi czasem niedobrze. Niewielkie pocieszenie, ale nie jesteś sama! Heja anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 18.10.01, 12:45 Bardzo dziękuję za słowa otuchy. Nawet znowu zaczęły mi śmierdzieć bary miejskie i wyczuję każdą gotującą się zupę. BRRR, jeszcze tylko 3 miesiące...AlinaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 20.10.01, 10:20 No i znów spadaaaaamy. Jak samopoczucie? Dzidzia co wieczór tak sie rozpycha, że aż mnie brzuch boli. Poza tym jest straszny pieszczoch. Uwielbia nasze rozmówki w wannie połączone z głaskaniem. Nadstawia wtedy chyba wszystko co może a jak przestaję to się burzy. A tak wogle- ostatnio kupuję Oilatum - olejek do kąpieli - nadaje się nawet dla niemowląt. Skóra potem jest milusia a mąż nie musi mnie smarować od stóp do głów - wystarczy jedynie brzunio i piersi kremem na rozstępy. Polecam. Pozdrowienia anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 21.10.01, 10:19 Ale super! Chyba też tak spróbuję. Do tej pory jakoś wolałam prysznic, boję się, ze zrobię za gorącą kąpiel.Za to wczoraj byłam pierwszy raz na basenie, na specjalnych ćwiczeniach dla ciężarówek i było to bardzo fajne. Najfajniejsza była bardzo cieplutka woda. Ale bardzo się zdziwiłam, jak nie mogłam przepłynąć całego basenu żabką - coś mnie dziwnie ciągnęło na dno, tak gdzieś w okolicy brzucha .Pozdrawiam,MagdziP.S. Czy ktoś mi może powiedzieć, jak się wstawia takie fajne ruszające się ikonki???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 21.10.01, 16:05 Ja też chcę te migające mordki! Napiszcie skąd się je bierze! I miłych kąpieli w olejku! anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 22.10.01, 07:43 Na forum eDziecko od kuchni jest wątek "obrazki do postów" i tam Marcin wyjaśnia jak i co.Piszcie, piszcie, styczniówki, miło poczytać sobie o nas! Wczoraj dowiedziałam się od lekarza, żeby się nie martwić przyrostem wagi pod koniec ciąży, bo wszystko idzie teraz w dzidziusia, i że nawet zużywane są zapasy z początku ciąży, bo w takim tempie dzidziuś rośnie, że i tak jesteśmy na minusie energetycznym. Stąd te powracające mdłości, osłabienia itd. Mnie się ostatnio świat kiwa - trudno czasem utrzymać równowagę, bo jest jakoś inaczej.PozdrawiamAlinaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 22.10.01, 10:12 Dzięki Ala, coś z Ciebie ranny ptaszek. W taką pogodę jak dziś to nawet moja córa zaspała i nie zdążyła na śniadanko z Tatusiem. Aż byłam w szoku, bo normalnie z nią to jak ze szwajcarskim zegarkiem - wstaje punkt 7.00. No więc sobie pospałyśmy a teraz nic mi się nie chce, zwłaszcza jak wyjrzę przez okno. Dzidzia wierci się, jak zwykle. Ja chciałabym żeby już był przynajmniej grudzień, a jeszcze lepiej styczeń. Ostatnio zaczęło mi się dłużyć. Pozdrowionka na niepogodę anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 22.10.01, 21:14 Hej, dziewczyny, czy Wam też tak kondycha siada? Teraz nawet na głupie schody nie potrafię wejść bez ziajania, nie mówiąc już o dłuższym spacerku pod górkę... I za mężem nie mogę nadążyć (czemu on tak szybko chodzi????)- w sklepie wyglądamy chyba dosyć zabawnie, kiedy on tak ucieka a ja go gonię A pomysleć, że w maju jeszcze biegałam po Bieszczadach...No to jak ja urodzę Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 22.10.01, 21:34 Dokładnie tak samo!Dziś rano jak doszłam od samochodu do windy w pracy, czułam się jak po intensywnym treningu .Myślałam, że to może z powodu anemii albo problemów z cukrem, które ostatnio u mnie wykryli . Zawsze szybciutko chodziłam, poza tym ćwiczyłam itp. a teraz? Idzie taka okrągła piłka, a kawałek za nią - ja. Trochę przeraża mnie co to będzie za 2 miesiące - pewnie wieloryb wyrzucony na brzeg .Alina, wielkie dzięki, już wiem !Pozdrawiam,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 23.10.01, 07:57 Hej!Ranny ptaszek to jestem z przymusu, nie z zamiłowania - rano odprowadzam Marka do przedszkola (on ma gorzej, taki cieplutki, rozespany - a ja: wstawaj, pospiesz się, wstrętna matka) a potem jestem w pracy. No i tak przy śniadanku koresponduję.Wywnioskowałam wczoraj, że dzidziuś w moim brzuchu jest główką do góry. Łatwo sobie wyobrazić moje przejścia z pęcherzem, który jest bez przerwy masowany . Marek był od razu głową w dół. Mam nadzieję, że ten dzidziuś jeszcze się obróci, chyba ma na to czas. A jak jest u Was?Kondycja istotnie do kitu, ale ja już długo ledwo zipię. Jeszcze miesiąc temu wlazłam na Szczeliniec w Górach Stołowych (w maju też biegałam po Bieszczadach, nawet sobie "wybiegaliśmy" dzidzię , a teraz zauważam, że im więcej sobie daję luzu, tym jest gorzej. Jak nie myślę o dolegliwościach, to jest OK, a jak się "wsłuchuję" w siebie, to BRRR. Anuś zazdroszczę Ci tego kontaktu z malcem w brzusiu, ja jakoś inaczej do tego podchodzę i dopóki się nie wykluje, to jest to brzusio z "Małgosią", a prawdziwa matka budzi się we mnie dopiero po porodzie. Ale się rozpisałamAlinaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 23.10.01, 10:07 Co do kondycji to jest niestety coraz gorzej. Już jakiś czas temu pisałam o łapiących mnie zadyszkach i drażni mnie jak się ludzie pytają co ja takiego robiłam, że się tak zmachałam. A ja np. pokonałam 2 piętra w bloku. Poza tym ostatnio wieczorami dzidzia bardzo daje mi się we znaki. Okropnie sie rozpycha jak by chciał wyskoczyć na ten świat przez mój pępek. Zastanawiam się jednak czy to aby nie skurcze. W pierwszej ciąży tak nie miałam. Trochę się martwię, bo przy tym boli mnie bardzo brzuch (dosłownie sprowadza mnie do parteru - wczoraj leżałam w łazience na podłodze dobrych kilka minut)i plecy. Boję się, że jak pójdę do lekarza to wyśle mnie do szpitala na badania (co oznacza cały tydzień na leżąco poza domem). Ja teraz nie mam czasu na szpital - mąż pracuje, ja siedzę w domciu z 2,3 letnią córeczką. A na dodatek mój małżonek mnie wczoraj podsumował: jesteż twarda, sprawdzona sztuka i wszystko bedzie dobrze! (miał na myśli poprzednią ciążę, którą znosiłam dużo lepiej). Pozdrawiam Was serdecznie i życzę duuużo zdrówka i radości z dzidzi. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 23.10.01, 17:59 Buuuuuuuuu, źle ze mną! Chyba jutro pójdę jednak do lekarza. Dziś już nie mogę chodzić, buuuuuuuuuuuuuuuu. Ja nie chcę do szpitala!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 23.10.01, 19:41 Hej, Anuś, trzymaj się... Może jednak nie będzie tak źle i parę dni w łóżku w domu wystarczy? Ja też myslałam ostatnio, że z powodu skurczy wyląduję w szpitalu (brzuch stawiał mi się naprawdę często) a lekarka powiedziała, ze jest z mojego stanu bardzo zadowolona i ze teraz to juz tak będzie...Nie daj się lichu i daj znać, co u Ciebie!Pozdrawiam!Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 23.10.01, 18:39 Hejka!!Nie martw się Anuś wszystko będzie dobrze...nie ma co na zapas panikować..może wcale nie będziesz musiała iść do szpitala!! Życzę dużo zdrówka!!!U mnie brzucho jakoś ostatnio sie powiększył w szerz..tzn. wcześniej był taki okraglutki i soiczasty a teraz mam rażenie jakby opadł i poszerzył - może dzidzia się przekreciła i teraz rączki i nózie są po bokach ??? Nie wiem jakos mi tak nie wygodnie.. No i srasznie szaleje po brzuszku- czasami dostaje kopniaki po dwóch bokach na raz .. Tak śmiesznie - nie wiem za który bok się łapać najpierw I jeszcze jedna sprawa - nie utyłam od dwóch tygodni (dziwne bo w tamtym miesiacu aż 4 kilo) w sumie od poczatku ciąży 7 kilo....No nic w poniedziałek ide do lekarza....Chodzicie lub zamierzacie chodzić do szkoły rodzenia???Ja chciałam chodzić i nie wiem czy nie zapózno się obejrzałam.Dzisiaj dzwoniłam do jednej ze szkół i maja juz komplet!!!Trzymajcie się!!!Pozdrawiam!Dorcia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 23.10.01, 19:49 Moje Maleństwo też daje mi popalić - ostatnio mam wrażenie, że chce mi brzuch rozciągnąć na amen - robi takie przeciągania w poprzek! A najbardziej lubię patrzeć wieczorem na "taniec brzucha" - on naprawdę żyje własnym zyciem!A propos szkoły rodzenia - wracam tam w przyszłym tygodniu po przerwie "na leżakowanie" . U nas na szczęście tłoku nie ma, ale mam nadzieję, że mi tym razem będzie dane skończyć...Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 24.10.01, 13:22 No i jakoś przeżyłam tę wizytę u lekarza. Na szczęście z szyjką na razie OK ale pani doktór kazała mi bardzo na siebie uważać i powiedziała, że teraz to już nie żarty. Na szczęście nie należy do tych co od razu wysyłają do szpitala. Chciała dać jakiś lek przeciw skurczom ale w końcu ustaliłyśmy, że do piątku wystarczy NO-Spa i jak się nie poptawi to dopiero wtedy da ten lek (bo On podobno może mieć dość nieprzyjemne skutki uboczne). No i troche poprawił mi się humor ale widzę, że zbyt aktywne życie już nie dla mnie. Niestety. Pozdrawiam Was serdecznie i dzięki za miłe słowa pocieszenia!!!!!!!!!!! Anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 24.10.01, 13:24 No i jakoś przeżyłam tę wizytę u lekarza. Na szczęście z szyjką na razie OK ale pani doktór kazała mi bardzo na siebie uważać i powiedziała, że teraz to już nie żarty. Na szczęście nie należy do tych co od razu wysyłają do szpitala. Chciała dać jakiś lek przeciw skurczom ale w końcu ustaliłyśmy, że do piątku wystarczy NO-Spa i jak się nie poptawi to dopiero wtedy da ten lek (bo On podobno może mieć dość nieprzyjemne skutki uboczne). No i troche poprawił mi się humor ale widzę, że zbyt aktywne życie już nie dla mnie. Niestety. Pozdrawiam Was serdecznie i dzięki za miłe słowa pocieszenia!!!!!!!!!!! Anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 24.10.01, 13:25 No i jakoś przeżyłam tę wizytę u lekarza. Na szczęście z szyjką na razie OK ale pani doktór kazała mi bardzo na siebie uważać i powiedziała, że teraz to już nie żarty. Na szczęście nie należy do tych co od razu wysyłają do szpitala. Chciała dać jakiś lek przeciw skurczom ale w końcu ustaliłyśmy, że do piątku wystarczy NO-Spa i jak się nie poptawi to dopiero wtedy da ten lek (bo On podobno może mieć dość nieprzyjemne skutki uboczne). No i troche poprawił mi się humor ale widzę, że zbyt aktywne życie już nie dla mnie. Niestety. Pozdrawiam Was serdecznie i dzięki za miłe słowa pocieszenia!!!!!!!!!!! Anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 24.10.01, 13:25 No i jakoś przeżyłam tę wizytę u lekarza. Na szczęście z szyjką na razie OK ale pani doktór kazała mi bardzo na siebie uważać i powiedziała, że teraz to już nie żarty. Na szczęście nie należy do tych co od razu wysyłają do szpitala. Chciała dać jakiś lek przeciw skurczom ale w końcu ustaliłyśmy, że do piątku wystarczy NO-Spa i jak się nie poptawi to dopiero wtedy da ten lek (bo On podobno może mieć dość nieprzyjemne skutki uboczne). No i troche poprawił mi się humor ale widzę, że zbyt aktywne życie już nie dla mnie. Niestety. Pozdrawiam Was serdecznie i dzięki za miłe słowa pocieszenia!!!!!!!!!!! Anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 24.10.01, 20:05 Hej Anuś i wszystkie styczniowe Mamy,Może Cię troszkę pocieszy, że ja, chociaż nie mam takich problemów jak Ty (tylko inne), też już wysiadam z aktywnego życia, bo po prostu nie mam siły. Dzisiaj i wczoraj to już był szczyt wszystkiego. Przez cały dzien w pracy jestem jakaś taka bezwładna, jakbym miała zaraz osunąć się na biurko i usnąć, zupełnie jak w pierwszych miesiącach. Zamiast chodzić toczę się powoli jak ciuchcia i nie mam siły szybciej. Przybyło mi już chyba ze 12-13kg, na szczęście prawie wszystko w brzuszku, bo poza tym nie tak bardzo. No i troszkę puchnę, to też waży. A najgorsze, że coś mnie przeokropnie boli tak na samej górze brzucha w okolicy żeber, zwłaszcza jak siedzę. Nikt nie wie, co to może być, w piątek idę na usg jamy brzusznej, ale mi się wydaje, że to gdzieś pod samą skórą. Jakoś tak rwie i szczypie. Czy ktoś miał takie dziwne objawy???W szkole rodzenia dowiedziałam się, że ciąża jest donoszona po skończeniu 36 tygodni. To znaczy, że moje maleństwo mogłoby sie urodzić już za niecałe 2 miesiące! Ale mam nadzieję, że cierpliwie zaczeka do nowego roku .Jeśli jeszcze się nie zapisałyście do szkoły rodzenia, to radzę podzwonić i posprawdzać, słyszałam że niektóre szkoły prowadzą "przyspieszone" czyli intensywne kursy, dla tych mam, które trochę późno się zdecydowały.Trzymajcie się, pozdrawiam,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 24.10.01, 22:54 Magdzi, a czy to nie rozciągają się powłoki brzuszne? ja takie ciągnięcie i rozrywanie miałam jakieś 2 tygodnie temu, a potem przeszło, tylko brzuch mi jeszcze bardziej wypchnęło. Wiec moze nie ma się czym martwić?A jeszcze się pochwalę, ze dzisiaj byłam na wizycie i juz drugi raz z rzedu moja lekarka stwierdziła ze jest wszystko OK (aż mi się wierzyc nie chce, bo przedtem ZAWSZE coś znalazła)no i za 2 tygodnie mam następne USG! juz się nie mogę doczekać...A w ogóle to ciagle cos upuszczam i tłukę, ratunku, co z tymi ręcami Pozdrawiam cieplutko!Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 27.10.01, 21:20 Niestety to nie jest spowodowane rozciąganiem powłok. Na początku myślałam, że rosnący brzyszek naciska na zebra, ale ostatnio zaczeło boleć mocniej i to tak, jakbym miała strasznego siniaka.Lekarka wysłała mnie na USG jamy brzusznej i co się okazało? Mam kamień żółciowy! To dla mnie niezła niespodzianka, myślałam, że zdarza sie to raczej w starszym (średnim) wieku, poza tym nigdy wcześniej nic mnie nie bolało. No i niezła zagadka: przed porodem to chyba nie ma co myśleć o operacji, a po porodzie co? Zostawić noworodka samego na parę dni? Zupełnie nie wiem, ale na razie jeszcze się nie zamartwiam. W poniedziałek znów wizyta u mojej Pani Doktor, zobaczę co ona powie.Dzięki za słowa otuchy i pozdrawiam,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 28.10.01, 12:48 O kurczę, niefajnie! Naprawdę mi przykro.Z tego co wiem teraz nie będziesz musiała kamaienia operować (jeśli nie jest gigantyczny, oczywiście) - można go rozbić "zewnętrznie" (nie jestem pewna, czy laserem, czy ultradźwiękami), i wcale nie trzeba leżeć w szpitalu. Zawsze to jakieś lepsze rozwiązanie...A teraz chyba najważniejsze, żeby przestało boleć, czego Ci zyczę z calego serducha.Pozdrawiam cieplutko w paskudna niedzielęAnia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 29.10.01, 19:49 Dzięki Kangurzyco,Rzeczywiście na razie nic nie muszę z tym kamieniem robić, niebezpieczny moze być tylko jak zatka przewód. Ale perspektywa usuwania go nawet kilka miesięcy po porodzie i zostawienia maluszka choćby na kilka dni też nie jest zbyt miła. Ale na razie naprawdę się tym nie przejmuję tak bardzo, zobaczę później (a może tak sam zniknie ).Pozdrawiam,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 24.10.01, 22:48 Cieszę się, że Cie nie "zaszpitalili". Na pocieszenie powiem, że mnie też kazali pozegnać się z aktywnym życiem, a mój mąż (cerber!) tego pilnuje i juz nigdzie się bez niego ruszyc nie mogę, "bo mi się coś stanie"A tym ewent. piatkowym lekiem sie nie przejmuj - jeśli to na skurcze to pewnie ten sam który ja biorę - na poczatku jest faktycznie kiepskawo (trzęsawka) ale potem organizm się przyzwyczaja. Zdrówka!Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 25.10.01, 10:28 Dzięki jeszcze raz. Wczoraj było już trochę lepiej więc na razie odpuszczę sobie piątkową wizytkę. Mój mąż niestety chyba nie rozumie do końca o co chodzi, bo ciągle mnie gdzieś wysyła i jest niepocieszony jak mu mówię, że nigdzie nie pojadę. No cóż - wychodzę na totalnego leniwca w rodzinie. No i Aniu cieszę się, że u Ciebie już wszystko w porządku. Jeszcze 6-7 tygodni musimy wytrzymać! Ciekawa jestem czy świąteczne przygotowania nie przyśpieszą nam porodu. Ja szczerze mówiąc wolałabym urodzić po świętach. Z noworodkiem nigdzie sięe nie da pojechać i na nic nie ma się siły. Pozdrawiam wszystkie mamusie i brzusie anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 24.10.01, 13:49 Dbaj o siebie, Anuś! Coś nam forum szwankuje, pojawiają się błędy, ale posty i tak trafiają na forum. Wydłuży się lista, może się przeniesiemy do nowej?Co Wy na to?AlinaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 24.10.01, 14:44 OK no i dzięki. Coś rzeczywiście jest nie tak z listą i mi dziś ciągle wyskakuje error. Pozdrawiam anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 25.10.01, 16:53 Hej, dziewczyny, pochwalę się, bo nie wytrzymam!Dziś zrobiliśmy pierwsze zakupy do pokoiku naszego Kangura - kupiliśmy wykładzinę i zamówiliśmy mebelki. Ale fajnie! Coraz bardziej zaczyna mnie to ruszać, a chciałabym skończyc ze wszystkim zanim będę zupełnie nieruchawa...Anuś, jasne ze wytrzymamy jeszcze troszkę! Wyliczyłam sobie, że jeżeli urodziłabym przed swiętami, to by już była "ciąża donoszona". Ale ja bym wolała w nowym roku - po co sobie ma Dzidek skracać dzieciństwo... Tylko czy on o tym wie - a to przeciez on rządzi. Nic to - jestem twarda, nie dam się (akurat!)Pozdrawiam Was wszystkieAnia Odpowiedz Link Zgłoś