Dodaj do ulubionych

badania prenatalne

IP: *.* 08.01.02, 10:44
Zadałam poniższe pytanie na Zdrowiu, ale cisza. Więc moze tu prędzej znajdę odpowiedź?Mam pytanie do tych z was, które zaszly w ciąże w wieku "podwyższonego ryzyka". Czy robiłyscie badania prenatalne, jeśli tak to jakie i dlaczego? Wczoraj ginekolog zachęcał mnie do zrobienia tzw. próby potrójnej , która wykrywa zespół Downa, Turnera, bezmózgowie i coś tam jeszcze. W ulotce informacyjnej napisano,że negatywny wynik testu nie gwarantuje braku wykrywanych wad, a jedynie ich niskie prawdopodobieństwo, zaś pozytywny wynik i tak wymaga dalszych badań potwierdzających. Podano, że dla kobiet w wieku 36 lat 19% prób daje wynik pozytywny, a jego skuteczność wynosi ok. 78%. No i chyba czegoś nie rozumiem, - bez badania wiem, że ryzyko wynosi około 20%, po badaniu nadal wiem ,ze wynosi około 20% tyle że teraz to 20% odnosi się do mnie ,a wcześniej do całej grupy wiekowej. Szczerze mówiąc niewiele mi to zmienia , a z kieszeni ubywa 240zł. Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: badania prenatalne IP: *.* 08.01.02, 15:33
      ja tak bardzo przejmowalam sie ciaza, ze prawie chcialam zmusic swojego lekarza by wykonal wlasnie test potrojny ...wybil mi to z glowy stwierdzeniem, ze tak naprawde nic on nie daje procz duzego zdenerwowania do konca ciazy.Tak jak napisalas okresla on tylko prawdopodobienstwo i nic wiecej, wiec moze dac bezpodstawny strach do konca ciazy.Wiec summa summarum odpuscilam sobie .....Moze dam Ci namiary na swojego doktorka ? Skonsultowac nigdy nie zaszkodzi ....
      • Gość: guest Re: badania prenatalne IP: *.* 08.01.02, 15:43
        To już druga osoba - na Zdrowiu podobną opinię wyraziła Agata - która potwierdza moje wątpliwości co do sensu tego badania. Nie będę więc tego robić i nie dam zarobku lekarzowi , który pośredniczy w owych badaniach- i tak z prywatnych wizyt na spory dochód. Może się nie zemści i poprawnie wykona planowaną cesarkę....
    • Gość: Agata Re: badania prenatalne IP: *.* 08.01.02, 15:53
      No wiesz Wiesiu, jaka cisza? A ja to co?
      • Gość: guest Re: badania prenatalne - do Agaty w kwestii technicznej IP: *.* 09.01.02, 09:21
        No faktycznie, aż mi głupio. Ale tutaj odzew jakby większy Czy w ten sytuacji nie można by połączyć wątków? Sama wprowadziłam trochę bałaganiu, a innych o to strosuję...
        • Gość: guest Re: usg IP: *.* 09.01.02, 11:10
          Dziewczyny, tak trochę a propos a trochę na inny temat, chcę Was podpytać o usg. Do tej pory robiłam dwa razy i chyba niezbyt dokładne, trwało to może z pięć minut. Słyszałam, że warto wybrać się do dobrego specjalisty, żeby dokładnie sprawdził dzidziusia, teraz się nad tym zastanawiam, bo pod koniec ciąży powinnam zrobić usg jeszcze raz. Poradźcie mi, co takie dokładne usg może w moim przypadku dać i co lekarz powinien sprawdzać.
          • Gość: guest Re: usg IP: *.* 09.01.02, 13:51
            DzoankaMi robiono 2 dokladne usg i wlasciwie tylko takie tutaj robia(oprocz pierwszego ktore trwalo doslownie 3 sek i mialo na celu potwierdzenie terminu).Podczas usg w 12tym tyg lekarz poloznik i specjalista od sonografii szczegolowo badaja to co mozna na tym etapie zbadac ze szczegolnym uwzglednieniem grubosci faldu karkowego (ew wskazowka o zesp Downa),obwod glowki(tez sa jakies normy ale nie znam dokladnie celu pomiaru)Drugie szczegolowe usg w 20tym tyg skoncentrowane jest na dokladnych badaniach anatomicznych-przede wszystkim serca(komory,ich wielkosc,budowa itd)-ew zmiany tutaj tez moga wskazywac na ZD.Dokladnie badane sa nerki,pozostale narzady, kregoslup, glowka,dlugosc kosci udowej...wszystkie te parametry sa brane pod uwage przy ocenie ogolnego stanu zdrowia i rozwoju dziecka a pewne odstepstwa od normy moga swiadczyc o problemach zdrowotnych.Tu juz dobry specjalista wie czego szukac i co swiadczy o czym.Wazny jest czas przeprowadzenia tych badan i stad terminy-12-14ty i 20ty tydzien.Celem ich jest okreslenie stanu dziecka -nie tylko dla uspokojenia mamy ale rowniez dla dalszego przebiegu ciazy.teraz duzo mozna zrobic jeszcze w okresie plodowym:przeprowadzic operacje serca,nerek,usunac plyn ktory moglby doprowadzic do wodoglowia i w efekcie do zmian w mozgu...nie wiem co tam jeszcze.Jest tez duze prawdopodobienstwo,ze dziecko z ew wada bedzie wczesniakiem badz urodzi sie z niedowaga. W tej sytuacji wstrzykuje sie chyba w odpowiednim czasie sterydy przyspieszajace dojrzewanie pluc. Tyle wiem z punktu widzenia laika(tak jak to laikowi byli w stanie wytlumaczyc).Pewnie jest tego jeszcze wiecej,ale jedno jest pewne-ze te badania sa wykonywane rutynowo i bynajmniej nie sluza w glownej mierze ew podjeciu decyzji o aborcji czy pogodzeniu sie z faktem,ze dziecko jest chore. Oczywiscie to tez w zaleznosci od sytuacji ale przede wszystkim by zapewnic i matce i dziecku jak najwiecej bezpieczenstwa i najlepszy start w przypadku gdy cos jest nie tak(odpukac).Tutaj za te wszystkie badania sie nie placi wiec nie ma tez mowy o tym by lekarz zalecal je czy robil dla wlasnego zysku.Wszystkiego najlepszego.B
        • Gość: guest Re: badania prenatalne - do Agaty w kwestii technicznej IP: *.* 09.01.02, 11:39
          Wiesiu, to nie moje forum, ale z tego, co się orientuję, to nie ma mozliwościm połączenia wątków. Trzeba by po kolei kopiować posty z jednego wątku do drugiego. Ale chyba nie musisz się tym przejmować, jedna "wpadka" da się przeżyć.Pozdrawiamagata
    • Gość: AneczkaG Re: badania prenatalne IP: *.* 08.01.02, 16:07
      cześć Wiesiu, ja co prawda nie z grupy ryzyka i nie robiłam badań prenatalnych, ale postaram się coś wyjaśnić. Test potrójny jest badaniem przesiewowy. Jest stosunkowo tani (pod warunkiem, że nie trzeba z własnej kieszeni wydać tych 240zl) i przede wszystkim bezpieczny dla dzidziusia. Jeżeli wszystko jest ok, to no sama wiesz, ale jeśli nie - należałoby sięgnąć po dlasze badania, nawet takie rzędu amniopunkcja, która wykluczy lub potwierdzi np. zespół Downa itp. Sam test potrójny wykrywa tylko, że z dzidziusiem może być coś nie w porządku.Chociaż szczerze Ci powiem, że większość ważnych informacji można już wysnuć na podstawie USG, ale trzeba je zrobić porządnie, a nie tylko zmierzyć dzidzię i sprawdzić czy bije serduszko. Jeżeli zrobi to wprawny USGista, to zauważy, że coś jest nie w porządku i zaleci jakieś dalsze badania (mam nadzieję, ze bezpłatne...)Takie jest moje zdanie, sama zrobić, co uznasz za słuszne. Pozdrawiam.
    • Gość: 020502 Re: badania prenatalne IP: *.* 08.01.02, 17:46
      To wszysto zależy od tego co chciałabyś zrobic z tymi wiadomościami o ewentualnej chorobie Dzidziusia. Jeżeli w 100% jesteś przekonana, że nie chcesz urodzic chorego dziecka ( i brałabyś pod uwage np. aborcję. Brrr.) to zrób ten test i jeżeli trzeba kolejne badania. Natomiast jeśli bez względu na wszystko chcesz tego dziecka to nie zawracaj sobie głowy. Bez dalszych badań pewności mieć nie będziesz i tylko sie będziesz denerwować. Po co ?Pozdrawiam serdecznie !Wiola.
    • Gość: Aluc Re: badania prenatalne IP: *.* 08.01.02, 19:03
      Nie jestem w grupie ryzyka, ale namówiona przez lekarza test potrójny zrobiłam (tak przy okazji - w Novum zapłaciłam 550 zł). Wyszło podwyższone ryzyko zespołu Downa, miałam kordocentezę w 21 tygodniu, wtedy, kiedy byłam jużna 200% pewna, że bez względu na to co wyjdzie, urodzę mojego synka. Wynik na szczęście był dobry. To nie chodzi tylko o to, żeby w razie czego usunąć. Ja zdecydowałam się na nie, żeby w razie złego wyniku mieć czas na przygotowanie się - pod każdym wzglęędem - na urodzenie i wychowywanie chorego dziecka. Na szczęście - dostałam w prezencie spokój na następne pięć miesięcy.
    • Gość: guest Re: badania prenatalne IP: *.* 08.01.02, 20:36
      Wiesiu,gdy bylam poraz pierwszy w ciazy robiono jeszcze te testy potrojne.Moj wyszedl ok ale dowiedzialam sie,ze tak naprawde to niewiele on znaczy a tylko moze zmartwic.Pozniej juz dowiedzialam sie,ze je wycofali bo 3/4 tych `zagrozonych` po skierowaniu na amnio okazuje sie w porzadku.Teraz juz tylko robia szczegolowe usg i ew amnio w 16tym tyg.Moje pierwsze usg wyszlo bardzo dobrze-z pomiaru faldu szyjnego pomimo podeszlego wiekuwink ryzyko 1-4000 czyli malenkie. Dzis mialam drugie usg i szlam z dusza na ramieniu bo niby to amnio po 30ce robia tu rutynowo ale dowiedzialam sie,ze znowu pomiary wyszly pieknie.Gdyby cos bylo na granicy to pewnie zdecydowalabym sie na amnio np.Kobiety wiedzace,ze dziecko urodzi sie z problemem sa w stanie sie przygotowac psychicznie i maja znacznie mniejsza tendencje do wpadania w depresje niz te ktore nie wiedzialy. Ryzyko zw z amnio jest duze ale jeszcze wieksze jest ryzyko wczesnego amnio(12ty tydz chyba) i bardzo poznego(po 20tym tyg).Mozliwe,ze jako alternatywe masz bardzo(bardzo) szczegolowe usg bo na nim ponoc mozna tez bardzo polegac(a juz napewno o wiele bardziej niz na tescie potrojnym). Zwlaszcza ten pomiar faldu karkowego jest tu wazny(w 12tym tyg)i badanie serca w 20tym tyg.Usg dopplerowego nie polecaja ze wzgledu na tez jakies tam duze ryzyko.Chodzi mi po glowie,ze jest jeszcze jakies badanie ale to musialabym odswiezyc pamiec.Wypytalam dzis o wszystko ze szczegolami i szczegolikami wiec jestem na bierzaco.Dowiedzialam sie m in ze juz sie nie zaleca rutynowo kwasu foliowego(z wyj sytuacji gdy w rodzinie jest historia problemu).Tez gdzies wczesniej o tym czytalam .Niestety juz nie pamietam szczegolow.Wszystkiego najlepszego i trzymaj sie cieplo staruszko.;)B
      • Gość: guest Re: badania prenatalne do Bogusi IP: *.* 09.01.02, 11:38
        Mam jedno pytanie: a dlaczego nie poleca sie już kwasu foliowego? Jestem na etapie przygotowań i lykam ten kwas foliowy od 3 miesięcy (zgodnie z radą ginekologa zresztą?). Czy zby nowa moda w medycznym swiatku?
        • Gość: guest Re: badania prenatalne do Bogusi IP: *.* 09.01.02, 13:20
          Szczerze mowiac bylam tak tym zaskoczona,ze nie zapytalam o szczegoly a tez sie teraz zastanawiam bo przeciez zawsze nam mowiono,ze nadmiar nie zaszkodzi. Lekarka powiedziala,ze zaleca sie go jedynie kobietom,ktore wczesniej urodzily lub mialy w rodzinie dziecko z wada(to chyba po polsku nazywa sie roszczep kregoslupa,prawda?) ew robi sie badania ,chyba krwi majace wykazac czy suplement kwasu foliowego jest wskazany czy nie.Rozsadek podpowiada mi,ze nie rezygnowano by z tego gdyby nie bylo przeciwwskazan ale juz sama nie wiem.Sprobuje cos znalezc na ten temat. Swego czasu slyszalam,ze profilaktycznie brany kwas foliowy moze miec jakies powiazania z ciaza mnoga ale to przed poczeciem a nie juz po. Ciekawa jestem co znowu wymysla.Aha i zaczeli ograniczac liczbe usg do koniecznego minimum bo wlasnie prowadza jakies badania nad potencjanym negatywnym wplywem( mikro uszkodzenia mozgu) grrrrrrrrrrrr. Przynajmniej do momentu wyjasnienia sprawy beda z tym ostrozni(to w anglii a nie wiem jak w Polsce).Tego tez sie dowiedzialam wczoraj na konsultacji.Rok nie bylam w ciazy a takie zmiany.Czasem sie czlowiek czuje jak krolik doswiadczalny.Dziewczyny,moze cos wam sie obilo o uszy z tym kwasem foliowym.Ja go bralam przed ciaza i przez pierwsze 3 miesiace jak maniaczka. W poprzednich ciazach zreszta tez i dzieci sa zdrowe wiec nie widze przeciwwskazan ale czy ja jestem przypadkiem statystycznym to nie wiem.:(
          • Gość: guest Re: badania prenatalne do Bogusi IP: *.* 09.01.02, 13:52
            A miałaś ciążę mnogą? Kwas foliowy ułatwia prawidłowy podział komorkowy z tego co sie dowiedziałam ..... moa kolezanka tez wcinała kwas foliowy przed i miała "pojedyncze" dziaciaczki.
            • Gość: guest Re: badania prenatalne do Bogusi IP: *.* 09.01.02, 17:56
              O nie,mnoga jeszcze mi sie nie przytrafila ale wszystko przede mna.;) Tak sobie mysle,ze chyba w samym przyjmowaniu kwasu foliowego nie moze byc nic zlego.Zwlaszcza,ze ponoc nadmiar nie szkodzi(przynajmniej tak dotad twierdzono). Dopiero niedawno debatowali nad dodawaniem go do maki i wody. Moze po prostu okazalo sie,ze ryzyko dotyczy okreslonej grupy i wtedy jest sens by sie nim zajadac a u reszty nie ma sensu.Wogole uslyszalam,ze kobiecie w ciazy potrzebna jest tylko i wylacznie zbalansowana(czyt:zdrowa )dieta i to jest najlepsze dla dziecka. W ostatecznosci zelazo ale to tez tylko gdy badania wykazaly anemie. A dodatki witaminowe tylko i wylacznie w specjalnych przypadkach.Nie wiem - moda sie zmienia czy rzeczywiscie maja jakies podstawy by odradzac witaminki w tabletkach.
              • Gość: horac Re: badania prenatalne do Bogusi IP: *.* 22.01.02, 13:40
                Czytałam gdzieś, że kwas foliowy może zafałszować obraz niedokrwistości złośliwej.Matylda
                • Gość: Maszczuha Re: badania prenatalne do Bogusi IP: *.* 22.01.02, 13:47
                  Matylda napisała/ł:> Czytałam gdzieś, że kwas foliowy może zafałszować obraz niedokrwistości złośliwej.> Też się z tym spotkałam, to jest napisane na pudełku od MaternyPozdrowieniaIwona
    • Gość: erato Re: badania prenatalne IP: *.* 22.01.02, 09:44
      Witaj Wiesiu...Rozmawiałam z moim lekarzem na temat badań prenatalnych, choć nie jestem w wieku podwyższonego ryzyka (mam 25 lat), ale miałam wcześniej 2 poronienia, no i będzie to mój pierwszy Dzidziuś :) Lekarz, o którym mowa pracuje na oddziale patologii ciąży i jest fantastycznym specjalistą. Powiedział to, co i Ty nt. wyników badań. Pozytywny wynik mówi tyle, że masz większe prawdopodobieństwo urodzenia dziecka z uszkodzeniem, niż tzw. "większość populacji". Dalej musisz robić badania. Niestety, test potrójny przeprowadza się poprzez nakłucie pęcherza płodowego, a więc istnieje ryzyko poronienia (co mnie osobiście całkowicie przekonało na nie). Wiem, że lekarz robił taki test swojej Żonie, właśnie z uwagi na wiek. I że przeprowadzał go doktor, u którego ja robię specjalistyczne usg. Jest to niestety ryzykowne...Trzymam kciukiJustyna i Brzunio
      • Gość: wiesia Re: badania prenatalne IP: *.* 22.01.02, 09:59
        "Próba ptrójna" , o którą chodzi w moim przypadku to wyłącznie badanie krwi- ale nie zmienia to mojego wyrobionego już zdania na temat sensownosći owego badania.
        • Gość: nip Re: badania prenatalne IP: *.* 22.01.02, 10:22
          Test potrójny to wyłącznie pobranie krwi z przedramienia matki. W Krakowie kosztuje 70 złotych. Zrobiłam, ale nie polecam, bo wprawdzie miałam wyniki negatywne, ale nie rewelacyjne, co okupiłam stresem przez dwa tygodnie. Żadnych dalszych badań nie robiłam i nie zrobię, bo uważam, że nie mają sensu wobec moich planów, a test potrójny to wyłącznie statystyka, która w większości przypadków bardziej niepokoi niż uspokaja. PozdrawiamNina
        • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne IP: *.* 22.01.02, 13:17
          Ja je zrobiłam. I było mi miło, że szansa, aby któreś z moich dzieci było chore wynosi, jak 1 do 10 000.Później robiłam jeszcze USG u dr Roszkiewicza czy Roszkowskiego (nie pamiętam dokładnie). Ma on nowoczesny sprzęt i specjalizuje się w wykrywaniu wad płodu na podstawie badania USG.I można u niego nagrać malucha na kasecie wideo :lol:Madzia
          • Gość: erato Re: badania prenatalne IP: *.* 22.01.02, 13:50
            O właśnie, właśnie! Ja dzisiaj idę do tego lekarza na usg!!! Na 16.15 Ależ się boję!!!!
            • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne IP: *.* 22.01.02, 14:46
              Napisz co i jak, dobrze? Trzymam kciuki.Madzia
    • Gość: czerwiec2002 Re: badania prenatalne IP: *.* 24.01.02, 12:19
      Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale poszukaj, np. w Internecie, gdzie wykonują tzw. usg genetyczne. Badanie jest bezpieczne(po prostu na usg mierzy sie i oglada wszystkie czesci malenstwa) a jaka frajda! Test potrojny sie skompromitował - daje za duzo wynikow fałszywie pozytywnych (czyli niepotrzebny powod do rozpaczy). Jest inne badanie, ale juz nie pamietam nazwy. Poszukaj w Internecie hasła dr Lech Dudarewicz iusg genetyczne to sie dowiesz wiecej (i nie martw sie swoim wiekiem - ja tez nie jestem 20-latka a wszystko jest ok!).
      • Gość: Aluc Re: badania prenatalne IP: *.* 24.01.02, 12:51
        Antonina, nie mów, że test potrójny się skompromitował, bo on z założenia nie jest precyzyjnym narzędziem diagnostycznym, a tylko badaniem przesiewowym - także po to, żeby nie wykonywać wszystkim "ryzykownym" ciężarówkom drogiego i grożącego powikłaniami nakłucia. To też po części wina lekarzy, wmawiających nam, że test potrójny cokolwiek wykrywa. Nic nie wykrywa - wykrywa tylko badanie genetyczne! test potrójny określa ryzyko. Dlatego nie można nawet mówić o pozytywnym ani negatywnym wyniku testu potrójnego - bo nawet przy. To jest kwestia informacji, którą dostajemy od naszych pań i panów doktorów, a nie wad czy zalet samego testu. A zaletą jest przede wszystkim nieinwazyjność. A co do wykrywania wad genetycznych badaniem usg - owszem, można stwierdzić poważne (podkreślam - poważne) zniekształcenia dziecka, ale czasem np. zespół Downa nie daje w badaniu usg typowych objawów, czyli np. pogrubionego fałdu na karku albo zniekształceń buzi, a czasem (tak było u mnie) dzidek tak się ułoży, że i tak nie można niczego zobaczyć. I jak potem urodzi się (odpukać) chore dziecko, to raczej nie można mieć pretensji do lekarza, że nie zauważył.Wiem, co mówię, bo - jak pisałam wcześniej - miałam zarówno test potrójny (którego wynik okazał się "podejrzany" - ryzyko zespołu Downa było 10 razy większe niż w mojej grupie wiekowej) jak i kordocentezę (na szczęście z wynikiem OK). Inna sprawa, że nie wiem, czy decydowałabym się jeszcze raz na test potrójny, bo czekanie dwa tygodnie na jego wynik, a potem następne dwa na wynik kordocentezy to była męka.
    • Gość: agdudz Re: badania prenatalne IP: *.* 19.03.02, 17:04
      Widze ze temat badan prenat. urwal sie w styczniu, ale mnie dopiero niedawno zaczal on ciekawic - wszystko na ten temat czytam jak kryminal.Jestem mama dwojki fantastycznych zdrowych dzieci (14 lat,3 lata) i obecnie w 4-tym mies. ciazy. Ze wzgledu na moj wiek (36) pani dr w poradni przy Czerniakowskiej skierowala mnie na bezplatna amnipunkcje, ale uprzejmie odmowilam - mialam po mlodszym dziecku dwa poronienia, po ktorych trudno mi sie bylo pozbierac.W zamian za to dostalam skier. na dodatkowe USG (po pierwszym wiedzialam, ze jest, ze jedno, i ze ma bijace serduszko). Poszlam lekko wystraszona prywatnie do dra Roszkowskiego, ktory - niestety - wymierzyl ten nieszczesny fald, 2,5 mm wiec STATYSTYCZNIE za duzy. Niestety, na moje wszelkie pytania nie otrzymalam od niego zadnej odpowiedzi, poza filozoficznym zuciem gumy. (No dobra, musze mu oddac sprawiedliwosc: wypatrzyl tez, ze to coreczka, hurra!) :-)))Ryzyko jakie mi wyliczyl dla mojego wieku i tyg. ciazy wynosi 1:225, przy wartosci granicznej 1:300 (grancy CZEGO nie powiedzial). Namawial mnie do amnipunkcji ("trzeba jeszcze nad pania popracowac") i wyslal mnie na konsultacje do Por. Genet. przy INiP na Sobieskiego (Wwa). Tam tez tylko straszenie i namawianie na amnio. Nikomu z lekarzy nie przychodzi do glowy, ze dla mnie ryzyko 1-proc. poronienia jest NIE DO PRZYJECIA i ze to moja ostatnia proba urodzenia trzeciego dziecka. Zapewniaja ze bede spokojniejsza, gdy otrzymam dobry wynik. A jesli po tym DOBRYM wyniku poronie? A jesli wynik nie bedzie dobry?Od dwoch tygodni zyje w leku. Za nic nie zdecyduje sie usunac dziecka - nawet chorego, a moze zwlaszcza chorego, choc wypytalam o szczegoly dokonywania w Polsce aborcji tzw. terapeutycznej (!). Wiem juz mnostwo o Downach, maz i dzieci wspieraja, ale budze sie w nocy, jestem spieta i podenerwowana. Zrobie test potrojny, a za miesiac pewnie kolejne USG.Nadal nie bedzie pewnosci. Pocieszam sie tylko, ze lepiej to przezywac teraz niz po porodzie.Kto z Was ma dziecko z Downem? Albo kto mial zle wyniki badan prenatalnych, i jak to sie skonczylo?Trzymajcie za nas kciuki,Ag (termin wrzesien)
      • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne IP: *.* 19.03.02, 21:12
        Nie mam dziecka z zespołem Downa, ale znam wiele dzieci które go mają.I popieram twoją decyzję.Nie robiłabym jednak sobie kolejnych badań - po co skoro i tak chcę urodzić dziecko? A tylko bym się denerwowowała i dziecko również.Trzymam kciuki. Podziwiam męża, który tak dzielnie cię wspiera, nie wielu panów to potrafi. :jap:A ludzie z Downem są przeuroczy.PozdrawiamMadzia
        • Gość: agdudz Re: badania prenatalne IP: *.* 20.03.02, 09:55
          Dzięki Madziu za ciepłe słowo. Ag
      • Gość: wiesia Re: badania prenatalne IP: *.* 20.03.02, 10:24
        Ja założyłam ten wątek właśnie w związku z testem potrójnym i takim samym wiekiem jak Ty. W końcu testu nie zrobiłam. Jak wynika zarówno z lektury postów w tym wątku , jak i takiego samego wątku na "Zdrowiu" (zajżyj koniecznie) oraz ulotek informacyjnych, ten test niczego nie określa prócz prawdopodobieństwa, a to prawdopodobieństwo jest określane znacznie mniej precyzyjnie niż próba statystyczna! Jaki więc sens poza wydawanien pieniędzy? Do tego wychodzi mnóstwo wyników "fałszywie dodatnych"- taki przypadek spotkał Agatę. W szczególności polecam do poczytania jej posty w tej sprawie i tu i na "Zdrowiu".
    • Gość: agdudz Re: badania prenatalne - jednak w to brne! IP: *.* 22.03.02, 09:50
      Ha, przeczytałam wszystkie posty, stare i nowe, i na Zdrowiu....Tylko nie widzę nikogo, kto by miał wykryty ten fałd karkowy, jak u nas. Cała dyskusja skupiła się wokół sensowności robienia testu potrójnego - pewnie, że nie warto go robić dla samego zaspokojenia ciekawości, bo przy jego zawodności można się tylko niepotrzebnie denerwować do końca ciąży.Moja sytuacja jest jednak inna - z badania przezierności karku, zrobionego przez dobrego specjalistę, wynika, że u nas ryzyko jest 1:225, a nie jak u niektórych z Was 1: 4000 czy 1:10 000. To mnie martwi i niepokoi. Więc skoro już się tym niepokoję, to idę dalej - zrobiłam test potrójny, czekam na wynik. Tak jak ktoś już pisał - chodzi o to, żeby się przygotować, przepłakać tyle co trzeba wcześniej, a nie po porodzie, w szoku i obolała. Jeśli po porodzie okaże się, że mimo wszystkich tych wskaźników dziecko jest "OK" - to tym lepiej. Ale jak ma nie być, to boję się, że mogłabym je początkowo odrzucić, bo czeka się niecierpliwie całą ciążę na to spotkanie, a potem dziecko jest INNE niż je sobie wyobrażaliśmy.Jeśli bywa tu jeszcze w tym wątku Al - napisz co to jest ta kordocenteza? Czy to jakieś inwazyjne badanie? Kordo - coś od sznura? Nakłuwanie pępowiny??? Gdzie to robią i czy jest to równie ryzykowne jak amnipunkcja?Ag
      • Gość: Muchgrab Re: badania prenatalne - jednak w to brne! IP: *.* 22.03.02, 09:59
        Czesc,cytuje ksiazke "Ciąża i narodziny " : Pobranie próbka krwi (kordocenteza)-pod kontrolą usg wkłuwa się igłę przez skórę brzucha do żyły pępowinowej w pobliżu przyczepy pępowiny do łożyska i pobiera kilka mililitrów krwi dziecka. To badanie można przeprowadzić po 18 tygodniu, gdy naczynia pępowinowe są już dostatecznie duże. Ryzyko poronienia wynosi od 2% do 4 % lub mniej, jeśli lekarz przeprowadzajacy nakłucie wykonuje co najmniej 30 takich zabiegów rocznie.Gocha
        • Gość: agdudz Re: badania prenatalne - jednak w to brne! IP: *.* 22.03.02, 10:52
          Gocha - dzięki za info o kordocentezie. To trochę podobne do amnio jednak (bo badanie tzw. inwazyjne), tylko ryzyko ciut większe.Na amnopunkcję jestem wstępnie umówiona na środę - namówiła mnie lekarka z Poradni Genetycznej, żeby zarezerwować termin choć się kategorycznie wzbraniałam. ("Proszę panią, tutaj niejedna się wzbrania, a po tygodniu przychodzą i proszą o szybki termin..."). Badanie miałoby być robione na Czerniakowskiej, w gabinecie USG, który niemiło wspominam po pierwszym USG - 2 godz. czekania na korytarzu, potem pospieszne badanie, pan doktor mruczący pod nosem "tyle was się tam uzbierało na korytarzu, z tego połowa to pewnie nieżywe; o, u Pani akurat żywe...". Super tekst, co?Tej amnopunkcji to ja nie chcę z dwóch powodów: raz, że mam bujną wyobraźnię i sobie myślę, że jeśli na mnie trafi ten 1% poronień, to Niunia ma już ponad 10 cm i jak ją "urodzę" to nie będzie takie sobie niezauważalne krwawienie, tylko normalna akcja i spory nieżywy człowieczek. W dodatku może zdrowy. Shit.A drugi powód, poza ewentualnymi komplikacjami: to badanie daje prawie 100% pewność. BOJĘ się dowiedzieć na pewno, że noszę dziecko z ZD. Nie jestem jeszcze na takie 100% gotowa chyba. Gdy dostanę wyniki testu potrójnego, ryzyko - o ile to rzeczywiście jest ZD - powinno być większe niż wyliczone tylko z przezierności karku. Więc mogę się stopniowo oswajać. Z drugiej strony wiem, że bez pobrania JEJ komórek - czyli bez badań inwazyjnych - pełną diagnozę uzyskam dopiero po porodzie, a rozterki i bunt przeżywam już teraz i będę przeżywać jeszcze przez ponad 5 miesięcy...Masz rację Bogusiu, że dylemat polega na tym, co ja teraz funduję temu nowemu dziecku, i sobie, i zresztą całej rodzinie, bo moje kiepskie spanie i niepokój odbija się na tzw. jakości życia rodzinnego ogółem. Nie wiem jeszcze co zrobię w środę - może do tego czasu zadzwonią z Łodzi i coś powiedzą wstępnie? Na razie nastawiam się na stopniowe oswajanie tematu. Gdy prawdopodobieństwo przekroczy jakieś 75%, pójdę na spotkanie rodziców dzieci upośledzonych, żeby zacząć godzić się z tą perspektywą.Przy okazji badań prenat. ogółem - dowiedziałam się minimalnie za późno o badaniach dających ponad 90% pewność, ale możliwych do przeprowadzenia tylko do 12-go tygodnia (chodzi o jakieś białko ciążowe które wtedy akurat ma wartości pozwalające na zróżnicowanie ZD). To jest ten dr Dudarewicz, o którym ktoś wspominał na Forum. Szkoda, że kobiet >35 nie informuje się o tym zaraz po stwierdzeniu ciąży, dając jakiś wybór tym, które później tak jak ja nie wyobrażają sobie gmerania igłą w macicy.Pozdrawiam,Ag
        • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne - jednak w to brne! IP: *.* 22.03.02, 21:39
          O rany, to strasznie dużo. Nie ryzykowałabym.Madzia
      • Gość: sawlb Re: badania prenatalne - jednak w to brne! IP: *.* 22.03.02, 10:14
        Ag,rzeczywiscie w Twojej sytuacji chyba bym tez podjela taka decyzje choc to tak abstrakcyjnie trudno powiedziec. Sama zastanawialam sie bardzo powaznie nad amnio- ze wzgledu na wiek (32l) i na sugestie poloznej (po 30ce tutaj raczej zalecaja to badanie). Jednak po zbadaniu faldu karkowego okazalo sie,ze jest on naprawde poza granicami zagrozenia (o ile pamietam chyba wypadlo 1,3mm) i dodatkowo starsze dziewczynki urodzily sie zdrowe,badanie serduszka na usg z 20go tyg tez wypadlo dobrze....Jednak gdyby cos mnie czy lekarke niepokoilo, chyba bym jednak zdecydowala sie na amnio wlasnie. Wiem,ze jest ryzyko ale ryzyko jest rowniez gdy mama sie martwi chorobliwie o zdrowie dzidzi i to rzuca cien na ciaze. Gdyby cos bylo nie tak tez wolalabym byc na to wczesniej przygotowana:psychicznie,teoretycznie i praktycznie rowniez.Takie mamy wtedy znacznie rzadziej przechodza depresje poporodowa i inne historie.Mam nadzieje,ze badanie Cie jednak uspokoi i wszystko bedzie dobrze. Trzymam mocno kciuki niezaleznie od decyzji jaka podejmiesz.:)B
      • Gość: agdudz Re: badania prenatalne - mój epilog, moja żałoba IP: *.* 20.04.02, 20:50
        Piszę ten post i płaczę jak bóbr.W poniedziałek poszłam po zwolnienie do Roszkowskiego, który przy okazji zrobił mi nieplanowane USG (19-ty tydzień). Byłam przerażona, bo boję się tych USG, skoro po nich dowiaduję się złych rzeczy o moim dziecku.Niestety, serduszko nie pracowało, plus brak przepływu krwi przez pępowinę. Prawdopodobnie już od jakiegoś czasu - może 2 tyg.? W ciągu godziny miałam zgłosić się na oddział patologii ciąży w celu wywołania szybkiego poronienia. Szok, ból, niedowierzanie, rozpacz!!!To nie było poronienie, położne - słusznie - nazywają to "małym porodem". We wtorek rano dostałam tabletki wywołujące skurcze, trwało to cały dzień, pod koniec na szczęście dołączył do mnie mąż (mieliśmy przecież rodzić razem!) Skurcze słabły, rozwarcia nie było - Boże, jak trudno nam było się rozstać! Po kroplówkach z glukozą przyspieszenie, już całkiem szalone, nieznośne.Bałam się okropnie, nie umiałam sobie tego wyobrazić. Byłam przerażona koniecznością urodzenia martwego dziecka - bałam się, że wypadnie na podłogę (bo małe przecież), że je zobaczę, że będzie sine, zimne i sztywne. Było cieplutkie, małe, miękkie. Wysunęło się gładko, razem z łożyskiem.Wyszłam ze szpitala następnego dnia. Nikt mnie nie uprzedził, że będę mieć normalną, pełną laktację, że trzeba to hamować farmakologicznie.To było straszne - dopiero wieczorem w łazience w domu zobaczyłam, co się dzieje, i przypomniało mi się, że o tym kiedyś czytałam, że kobiety tak mają po aborcjach. Ten zalew mleka przyprawia mnie o dalszą rozpacz, każe mi cały czas pamiętać i myśleć o tym, co się stało.Dopiero wczoraj wieczorem poszłam do lekarza rodzinnego i dostałam tabletki - ale po nich czuję się bardzo źle, więc biorę tylko 1/3 przepisanej dawki, tak żeby dało się wytrzymać, no i upycham chusteczki do biustonosza.Jestem potwornie smutna, pierwszy dzień w domu był najtrudniejszy, płacząc tuliłam poduszki.Teraz jest trochę lepiej - bardzo zbliżyliśmy się do siebie z mężem. To pomaga, jemu chyba też.Zmieniło się wiele moich poglądów na temat badań prenatalnych i może to jest ważne dla dziewczyn, które przeczytają ten post, szukając - tak jak ja niedawno - informacji i opinii na ten temat. Generalnie zrobienie tych badań (USG i testu potrójnego) pozwoliło mi przygotować się do ewentualnych złych informacji i zachować większy dystans wobec dziecka (np. nie zdecydowaliśmy się co do imienia). W jakimś sensie ułatwiło mi to rozstanie, jeśli w ogóle to może być jakoś łatwiejsze.Z drugiej strony wyrzucam sobie, że przez te badania byłam niespokojna, że może jakoś ja to dzieko "dobiłam" - nie mamy jeszcze wyników badań patomorfologicznych, określających z grubsza stan dziecka.Ale z całą pewnością DOBRZE ZROBIŁAM, WZBRANIAJĄC SIĘ PRZED AMNIOPUNKCJĄ - ja czułam, że to jest dla tego dziecka za dużo. Nawet dr Roszkowski, który mnie na amnio namawiał, przyznał w szpitalu, że dobrze, że w końcu nie robiliśmy tego - pozwala mu to "mieć czyste ręce" w tej sprawie. I przede wszystkim ze mnie zdejmuje ciężar oskarżania się o to, że "pomogłam" w jakiś sposób dziecku umrzeć. Zresztą gdy zapytałam go, czy on sam, gdyby (!) poronił dwa razy, to podjąłby ryzyko robienia amniopunkcji w kolejnej ciąży, przyznał, że faktycznie miałby podobne wątpliwości. Bo generalnie w jego wykonaniu amnio niesie 0.5% ryzyka poronienia - ale jeśli poronienia były już wcześniej, to ryzyko się zwiększa.Czekam teraz na wyniki badań dziecka - one powinny jeszcze wyjaśnić, dlaczego. Chociaż podobno są to bardzo pobieżne badania, i np. co do Zespołu Downa pewności już nigdy nie uzyskamy, bo oznaczenie kariotypu możliwe jest tylko z żywych tkanek dziecka. Roszkowski robiąc mi USG już martwego dziecka zmierzył rózne części ciała, więc mam nadzieję, że to wszystko razem da nam jeszcze jakieś informacje (z tych pomiarów oblicza się proprocje ciała, stanowiące markery ZD).Jeśli chodzi o sensowność badań prenatalnycyh, miałam z Roszkowskim ciekawą rozmowę w szpitalu - dla lekarza to jest dylemat, bo kobiety w ciąży przychodzą na USG często nie zdając sobie sprawy z tego, ile nieprawidłowości może ono wykazać już na wczesnym etapie, i z jaką straszną wiedzą przyjdzie im ewentualnie stamtąd wyjść. Dla lekarza dylemat to: mówić czy nie mówić. I czy mówić zawsze, nawet gdy - tak jak ja - pacjentka się domaga, a jednocześnie ewidentnie źle to znosi.Opowiadał, że ma wiele pacjentek, które wiedząc, że noszą dzieci ciężko chore, bez szans na życie po urodzeniu dłużej niż 2-3 miesiące, jednak decydują się donosić je do końca. Z drugiej strony widziałam na oddziale dziewczyny, przerywające ciążę w sytuacji gdy okazało się, że dziecko np. nie ma mózgu. Gdy "rodziłam" moje dziecko, w sąsiedniej sali krzyczała z przerażenia i bólu dziewczyna w podobnej sytuacji, tyle że tracąca pierwszą ciążę. Gdy przypominam sobie jej krzyk, mam ochotę ją pocieszać, i płaczę jeszcze bardziej.Chciałabym już zapomnieć. Ale wiem, że nie zapomnę szybko, a może nigdy, i tak chodzę z tym moim strasznym żalem.I tak smutno kończy się dla mnie ten temat. Nie pociesza mnie ani trochę powtarzana przez postronne osoby myśl, że dziecko było przecież chore. Może najwyżej trochę zdejmuje ze mnie poczucie winy, że to ja czegoś nie dopilnowałam (wyrzucam sobie nawet moje własne infekcje - byłam bardzo mało odporna w tej ciąży, czy farbowanie włosów).Odezwę się jeszcze zwięźle po otrzymaniu wyników badań.Trzymam kciuki za wszystkie "ciężarówki", i mam nadzieję że moja smutna obecność w tym wątku pomoże komuś podjąć odpowiednie decyzje.Ag
        • Gość: Hermiona Re: badania prenatalne - mój epilog, moja żałoba IP: *.* 20.04.02, 21:58
          Ago, nie znamy się, bo nie miałam powodu, żeby tu zaglądać. Dziś coś mnie "tknęło" i przeczytałam Twój post. 11 lat temu straciłam dziecko na przełomie 3 i 4 miesiąca, więc mogę sobie uzmysłowić, co czujesz.Nie znamy się, ale wiedz, że płaczę razem z Tobą.Monika
        • Gość: Pyrtol Re: badania prenatalne - mój epilog, moja żałoba IP: *.* 21.04.02, 04:04
          Ja tez placze i probuje sobie wyobrazic co czujesz, naprawde Ci wspolczuje. Mam jedak nadzeje, ze sobie poradzisz z tym bolem. Ale mi przykro.Trzymaj sie dzielnie, wiesz po nocy zawsze przychodzi dzien i trzeba w to wierzyc, ja wierze.Ola i Mirek-moj maz (on tez jest Toba)
        • Gość: Majka Re: badania prenatalne - mój epilog, moja żałoba IP: *.* 21.04.02, 21:55
          Ag, myślę o Tobie od chwili przeczytania pierwszego posta, razem z Tobą oczekiwałam na kolejne wyniki i przeżywałam niedobre wiadomości. Jesteś wspaniałą osobą, dobrą, serdeczną, umiałaś przyjąć swoje dziecko, takim jakie było. Tak ciepło o Nim pisałaś. Myślę, że w swoim krótkim życiu otrzymało od Ciebie wiele miłości i akceptacji. Nie obwiniaj się, widocznie tak miało być. Przytul się do męża i dzieci, jeszcze kiedyś zaświeci dla Ciebie słoneczko. Zasługujesz na to. M.
          • Gość: wiesia Re: badania prenatalne - mój epilog, moja żałoba IP: *.* 29.04.02, 12:14
            Majka napisała/ł:> Nie obwiniaj się, widocznie tak miało być. Trudno w takich sytuacjach napisać coś, co nie byłoby banałem.. ale mam za sobą poronienie, więc przynajmniej troszkę cię rozumiem, choć poronienie w trzecim miesiącu to nie to samo... Myślę jednak tak, jak Majka. Tak miało być, dla dobra tego dziecka, wierzę ,że skoro zostało stąd zabrane, to dla jego dobra, na przykład aby się nie męczyło żyjąc z nieuleczalną chorobą. Życzę Ci, abyś jak najszybciej znalazła dla siebie przekonywujące wyjaśnienie tego , co się wydarzyło. Bo wszystko ma sens.
            • Gość: Renika Re: badania prenatalne - mój epilog, moja żałoba - do Ag IP: *.* 30.04.02, 15:19
              Przeczytałam Twój post - epilog z wielkim bólem serca i duszy. Dzisiaj ja sama czuję się na marginesie życia, kiedy patrzę na swój "los". Ale jedno, co wiem NAPEWNO, to fakt, że Bóg rozlicza się na bieżąco tylko z tymi, których kocha i którym daje nadzieję. Trudna prawda. Skonfrontowałaś się z własnym bólem, z uczuciami swojej córeczki, przeżywasz żałobę. I to jest nadzieją. Chciałabym dać Tobie tyle własnej mocy, ile potrzebujesz na te przyszłe dni. A każdemu dziecku zapewnić taką miłość, jaką Twoja córeczka otrzymała od Ciebie. Każdy kto kocha popełnia WIELE błedów. Wszak obojętni jesteśmy tylko webec ludzi i stanów, które nic nas nie obchodzą. Kiedy leżałam 14 lat temu na patologii ciąży w 4-mieś. bliźniaczej ciąży, pobita przez męża, czułam, że tracę swoje dzieci i siebie samą. Jednak dostałam cudowny prezent, jedna dziewczynka przeżyła, dzisiaj ma ponad 13 lat. W domu jest również starszy brat, ma 15 lat, a pod sercem nowe życie od 8 tygodni. Jestem dzisiaj kochana, mam wspaniałego mężczyznę przy swoim boku, ale każdego dnia wątpię w to, czy ja potrafię kochać. Wtedy leżąc kilka miesięcy w szpitalu napisałam taki wierszykDo nadziei na życie ważnei utulę cięwypieszczę i ochroniębędę wciąż gotowapokażę ci piękne drzewai obrazypójdziemy na łąkędo świerszczy i dmuchawcówa później opowiem ci bajkęchceszdorośniemy i do dramatówale najpierw pokażę cigdzie jest oczko nos buziagdzie w człowieku mieszka miłośći nienawiść z nieji jak je odróżniaćnauczę cię zapachów i kolorównauczę zobaczyszopowiem o uczuciachi o tym że cię nikt nie zapraszała ja przyjęłam jak swojągdy będziesz dużawstanę rano usmażyć ci jajecznicęna papryce lub pomidorachalbo na czym zechceszjeżeli wstaniesz smutnabędę jak tapeta nad twoim łóżkiemkolorowa i pogodnajak słoń czy lalkajak piękna poduszka albo sentylko bądź córeczkotylko bądźPrzepraszam za taką emocjonalną reakcję. Gdybyś chciała komplet "lektur obowiązkowych" szczególnie z psychologii, chętnie Tobie udostępnię. Ja również jestem pod opieką dr Roszkowskiego, w grupie zagrożnych po 35 r.ż. SerdecznościRenikagg 344808
              • Gość: agdudz Re: badania prenatalne - mój epilog, moja żałoba - do Ag IP: *.* 06.05.02, 13:54
                Jeszcze krótko do Reniki - dzięki za posta i za wiersz. Śledzę Towje losy w Twoim wątku "puste jajo" i trzymam kciuki od początku. Daj tą listę lektur, lubię czytać takie rzeczy.Ag
              • Gość: KasiaK Re: badania prenatalne - mój epilog, moja żałoba - do Ag IP: *.* 17.05.02, 11:27
                Reni...Nie umiem ukryć wzruszenia. Nie wiedziałam. Teraz dopiero dotarłam do Twojego kwietniowego postu. Kiedy to pisałas, ja jechałam sobie pewnie przez Puszczę Solską, albo wąchałam bzy przy drodze do Górecka Kościelnego...Mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie dzień przy kominku..Twoja Ptynia
        • Gość: Lia Re: badania prenatalne - mój epilog, moja żałoba IP: *.* 30.04.02, 21:17
          Agdudz, po przeczytaniu Twojego wyznania - tak szczerego i tak bolesnego , sama płaczę. Kto nie utracił dziecka - może się tylko domyślić, co czujesz. Będąc w żałobie po Twoim dziecku - pamiętaj, o tych, kto jest teraz z Tobą. Im też bardzo ciężko. Mąż - może nie płacze - jak to znosi? Musisz być teraz silna - jak nigdy dotąd, zapewne. Bardzo bym chciała pocieszyć Ciebie i przytulić. Jestem z Tobą...
    • Gość: agdudz Re: badania prenatalne-wyjezdzam sie uspokoic! IP: *.* 23.03.02, 20:13
      Madziu, co dużo? Jeśli ryzyko przy tej kordocentezie, to w pełni się z Tobą zgadzam. A jeśli dużo wypisuję, to dlatego, że jeszcze więcej mi się tłucze po głowie... :-)))Jutro urywam się sama na tydzień, żeby (1) uniknąć świątecznych porządków, (2) dojść do ładu z jakąś podłą infekcją, którą załapałam od mojego małego Staśka, (3) pooswajać się trochę sam na sam z moim już nieco wypukłym brzuszkiem, (4) dotlenić się morską bryzą, (5) przestać myśleć o tym, czy pójdę w środę na amnio - nie pójdę bo będę daleko, (6) przestać szukać wszędzie informacji o Downach... etc. Pozdrawiam więc wszystkich już trochę świątecznie,Ag
      • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne-wyjezdzam sie uspokoic! IP: *.* 24.03.02, 15:33
        Chodziło mi oczywiście o to badanie prenatalne. Że dużo piszesz, jest jak najbardziej zrozumiałe - to co przeżywasz, to bardzo trudne doświadczenie. Życzę ci dużo sił i pogody ducha.Madzia
    • Gość: dberbec Re: badania prenatalne IP: *.* 25.03.02, 17:55
      Czesc, dziewczyny,ja koncze w kwietniu 34 lata, oczekuje blizniakow, 6. miesiac, pierwsza ciaza... pierwsze dwa miesiace spedzilam w strachu, raz ze lezalam (a potem i chodzilam do pracy) z zapaleniem oskrzeli, okropnym kaszlem itd., dwa - okropnie balam sie wad. Nadal sie obawiam, ale mam wiecej optymizmu, a maz to w ogole jest optymista. Nie zdazylam zrobic dokladnego usg w 12. tygodniu, bo chociaz sie dopytywalam, to konkretne informacje uzyskalam zbyt pozno; ostatecznie dowiedzialam sie, ze to usg tez nie potwierdza wady w 100%. Amniopunkcje wykluczalam od razu. Nie moglabym, sadze, usunac plodu, po tym jak uslyszalam puls obydwu. Tutaj bezplatna jest po 35. roku zycia, przedtem - okropnie droga. Nastepne usg, te normalne, wykazaly, ze rozwoj fizyczny postepuje normalnie... Obawiam sie nadal, ale obawiam sie tez przedwczesnego porodu, czestego w przypadku blizniakow, zwl. ze pracuje, jestem dlugo poza domem i czasem wracam skonana, a zmeczenie odgrywa tu duza role. Pocieszajace, ze procent dzieci z ZD i in. wadami jest niski, ponadto natura dokonuje wstepnej selekcji w 1. trymestrze ciazy. Staram sie myslec bardziej, co trzeba kupic dla dzieciakow i jak sie zorganizowac - obawiam sie, jak sobie poradzimy organizacyjnie z dwojka w malym mieszkaniu, z malym dochodem i psem owczarkiem niemieckim. Ale obawy powinny byc tylko mala czastka naszych codziennych mysli i tak tez staram sie isc naprzod. Rutynowa obawa to np. u mnie - przed odebraniem wynikow badan laboratoryjnych. Niby nic takiego, ale kto tam wie? Staram sie trzymac i robic wszystko, czyli przede wszystkim odpowiednio odzywiac, zeby fizycznie byly zdrowe, w tym przynajmniej moge im pomoc!
    • Gość: Agata Re: badania prenatalne IP: *.* 26.03.02, 14:20
      Ja do Agdudz. Krótko: białko "ciążowe: o którym piszesz to prawdpodobnie Alfafetoproteina - w skrócie AFP, ja właśnie miałam to badanie (wspominała o mnie Wiesia). Nie jest prawdą, że jest to badanie dające 90% pewności - jest to jeden ze wskaźników badanych także w teście potrójnym. Jest to badanie typowo przesiewowe, które daje dużo wskazań fałszywie dodatnich. U mnie tak było - dużo za wysoki wskaźnik, a dziecko zdrowe. Test potrójny jest pod tym względem dokładniejszy, bo wynik pochodzi z korelacji trzech wskaźników - nie pamiętam już, co oprócz AFP.Co do ryzyka poronienia w czasie amniopunkcji, to mnie się wydaje, że przy 1% ryzyka należy wziąć pod uwagę, czy ryzyko poronienia jest wyższe od ryzyka wystąpienia wady Jeśli tak, to należy zrezygnować z amnio (według mnie oczywiście). U Ciebie ryzyko wystąpienia wady wynosi 1/225 a więc cos około 0,5%. Ryzyko poronienia jest więc wyższe. Ale takie myślenie ma sens tylko wówczas, gdy chce się dokonać aborcji w przypadku wykrycia wady. Jeśli się nie chce, to każdy % ryzyka jest nie do przyjęcia chyba. Aha, i nie mówmy tu tylko o Zespole Downa, bo np. AFP czy test potrójny wskazują także na podwyższoną możliwość wystąpienia wad cewy nerwowej (oszczędzę Wam nazw wad, jakie mogą z tego wynikać).Chciałabym jeszcze sprecyzować moje zdanie na temat badań: myślę, że sens czy bezsens wykonywania takich badań zależy od tego, do czego mają komuś służyć pozyskane informacje. Jeśli bierze się pod uwagę aborcję, to pewnie jest sens je wykonywać, począwszy od AFP czy testu potrójnego, a w przypadku uzyskania wyższego prawdopodobieństwa, niż ogólne, kontynuacja badań. Jeśli chcemy się tylko upewnić, czy dziecko jest zdrowe, albo przygotować na przyjęcie dziecka chorego, to każdy musi sam rozważyć, czy w ogóle zaczynać takie badania. Test potrójny nie jest inwazyjny, więc można go bez ryzyka wykonać. Ale jeśli otrzymamy niepokojący wynik, to należałoby coś z tym zrobić - nie ma sensu na tym poprzestawać. Wtedy wchodziny w strefę ryzyka (poronienia przy badaniu inwazyjnym). Tu już każdy musi sam podjąć decyzję na czym nam tak naprawdę zależy.Tak więc ja nie mówię, że badania prenatalne (konkretnie test poitrójny) są całkiem bez sensu. Wręcz przeciwnie. Ale najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie po co to robimy. I w zależności od celu badania podjąć odpowiednią decyzję. Musimy być przygotowani, że po wyniku testu potrójnego staniemy przez koniecznością podjęcia dalszej decyzji.Wiesiu, dlaczego twierdzisz, że prawdopodobieństwo wystąpienia wady określone w wyniku testu potrójnego jest mniej wiarygodne, niż ogólne w populacji? Jakoś mi się to nie zgadza.Jeśli nawet jest to tylko prawdopodobieństwo, ale określone prawidłowo, to dla mnie już jest jakaś wartośc takiego testu. U mnie akurat wynik nie potwierdził się, ale pamiętajmy, że prawdopodobieństwo to też jeszcze nie pewność. Czyli może się nie potwierdzić. Błąd w moim przypadku polegał na tym, że mój lekarz, uważany zresztą przeze mnie za wspaniałego i kompetentnego, tym razem się nie popisał i zlecił mi to badanie bez uprzedniej wyczerpującej informacji - co się z tym wiąże i jakie działania dalej powinnam podjąć w przypadku otrzymania takiego a takiego wyniku. Tylko tyle. Samo badanie jest dla mnie ok.
      • Gość: agdudz Re: badania prenatalne - znow zle wyniki IP: *.* 01.04.02, 09:32
        Ojej, ojej.Dobrze zrobiłam regenerując się przez tydzień nad morzem. Mam teraz więcej sił, wróciłam w sobotę wieczorem i świętuję z rodziną w domu (haha! niezły bałaganik! i prawie pusta lodówka!).Niestety, mam już wyniki testu potrójnego - na ich podstawie RÓWNIEŻ jesetm w grupie podwyższonego ryzyka. I teraz łączne ryzyko wynikające z mojego wieku + USG + testu potrójnego wynosi 1:114. Natomiast bardo małe jest ryzyko Zespołu Edwardsa i wad ośrodkowego układu nerwowego - dobre choć to.Nadal nie tracę nadziei, że może być dobrze, ale - zgodnie z tym co pisze Agata, a z czym się w pełni zgadzam - teraz trzeba się decydować, co dalej. Więc: nie zrobię amnipunkcji, bo i tak nie będę chciała pozbyć się ciąży. Zrobię natomiast echo serca w 20-tym tygodniu, bo zwiększone ryzyko ZD oznacza też zwiększone ryzyko wad serca, a część z nich można operować jeszcze przed urodzeniem dziecka.Jest to wszystko trudne i niezwykłe, taka nagła weryfikacja wszystkich moich poglądów - na życie, choroby, wolność...Dori - fajnie chyba mieć bliźniaki? Choć pewnie i niepokój odpowiednio większy, i zmęczenie podwójne? Ale bądź co bądź będziesz mieć od razu dwoje. Nie wiem, gdzie mieszkasz, piszesz, że amnipunkcja jest u was droga - w Polsce też, podobno kosztuje do 1000 zł, no ale matkom powyżej 35 funduje to kasa chorych. Moim zdaniem zbyt lekką ręką, bo można przecież zacząć - jak u mnie - od USG i testu potrójnego, tylko ja nie chcąc amnipunkcji płacę za te badania sama.Pozdrawiam wszystkich,Ag
        • Gość: dberbec Re: badania prenatalne - znow zle wyniki IP: *.* 02.04.02, 10:35
          Hej, Ag,wcale nie musi byc zaraz zle, 1:114 to oznacza ze prawdopodobienstwo wad jest nieco mniejsze niz 1%; wieksze jest wiec prawdopodobienstwo, ze wszystko jest OK! A przeciez wiesz, ze test potrojny ma duzy margines bledu. Ja pocieszam sie, ze natura tez dokonuje swojej selekcji, stad poronienia w 1. trymestrze. Mieszkam pod Rzymem. Czesc badan, chyba podobnych jak w Polsce, pokrywa panstwo (czyli juz je dawno pokrylam z wlasnych podatkow, he he), amnio tez jest gratis od 35 lat, ja koncze teraz 34. Ale i tak nie chcialabym narazac siebie i dzieciaki na wielokrotne klucie - przy blizniakach moga ponownie trafic w plyn tego samego, wiec musza znowu probowac.. dalismy sobie spokoj. Licze, ze wszystko bedzie dobrze, dodatkowe zmartwienie to to, ze ciazy prawdopodobnie nie donosze, chcialabym wytrzymac jak najdluzej! A jeszcze pracuje caly dzien i dojezdzam srodkami miejskimi, czesciowo na stojaco, bo niewielu tu ci ustapi (chyba w Polsce jest pod tym wzgledem duuuzo lepiej...) A potem nastepne obawy - jak sie zorganizowac z dwojka itd.? Ale zobaczymy, zeby tylko byly zdrowe, to reszta bedzie drobiazgiem. Pozdrawiam Cie serdecznie i informuj na biezaco, jak przebiega ciaza i jakie masz samopoczucie. Glowa do gory!
          • Gość: wiesia Re: badania prenatalne - znow zle wyniki IP: *.* 02.04.02, 14:10
            Agduz, nie wiem, co ci napisać, jedyne co czuję to złość, żeby nie powiedzić wściekłość na ten test, któy tak naprawdę niczego nie wyjasnia. I tak pewnie się bedziesz przez niego niepotrzebnie denerwować, rachunek prawdopodobieństwa to ma sens w przypadku dużej grupy losowej, ale jak to się ma do Ciebie? Co ważniejsze :że prawdopodobieństwo śladowe, czy że większe niż przeciętnie? Czy to złe wyniki? A może dobre? Bo złe to jakby prawdopodobieństwo było 1:2... Ech, i tak przecież urodzisz dziecko i stawiam że 1/117 zdrowe, a nawet gdyby nie, to co świadomosc tego to zmieni? Dobrze ,że ja się nie dałam na te testy namówić... w każdym razie trzymaj się i ..może jednak daj sobie spokój z tymi testami i zostaw to w ręku Boga?
            • Gość: agdudz Re: badania prenatalne - znow zle wyniki IP: *.* 02.04.02, 14:52
              Dori - jeśli cię to pocieszy! - w Polsce, przynajmniej w Wwie, nikt nie ustępuje miejsca ciężarówkom. Gdy 3,5 roku temu byłam w ciąży ze Stasiem, jechałam tramwajem - koniec ósmego miesiąca, brzuch ledwo się mieścił przed oparciem siedzenia z przodu. Miejsce, na którym usiadłam, było ostatnim wolnym miejscem w tym tramwaju, i było oznakowane czerwonym krzyżykiem (dla inwalidów? ale czułam się całkiem uprawniona). Gdy tylko je - z ulgą! - zajęłam, na następnym przystanku wsiadł starszy pan, podszedł do mnie, spojrzał na brzuch, a następnie wyjął legitymację kombatancką i mnie wyprosił!!!!Zatkało mnie, machinalnie wstałam i stałam nad nim z tym brzuchem. Oczywiście nikt się nie ruszył. Ciekawe, którą formację reprezentował ten kombatant, potem żałowałam że nie spytałam.Ale faktycznie, stanie w środkach komunikacji to był koszmar. Po urodzeniu Stacha uparłam się na zakup samochodu DLA MNIE (mąż sobie jeździł służbowym). W obecnej ciąży nie wsiadam do tramwaju jeśli nie jest to konieczne, bolą mnie nogi mimo że rok temu zoperowałam sobie żylaki (eh, starość nie radość!). A ponieważ ogólnie marnie się czuję, poszłam na zwolnienie - zresztą praca, jaką wykonuję (urzędnik, tak to chyba trzeba nazwać) była dobrana celowo pod kątem nie moich ambicji, ale w imię kompromisu na rzecz dzieci i domu - na razie!Szkoda, że przy "podwójnym" obciążeniu musisz funkcjonować na pełnych obrotach - na pewno daje się to we znaki, zwłaszcza we Włoszech, gdzie jest przecież cieplej.WIESIA - najśmieszniejsze przy interpretowaniu wyników tego testu potrójnego jest to, że nikt jeszcze nie umiał mi tego wytłumaczyć tak, żebym zrozumiała. Ironią losu jest przy tym, że zawodowo interesuję się takimi rzeczami jak testy statystyczne. Wykładnia Prenagenu jest taka: w moim roczniku odsetek kobiet, które robiąc test potrójny otrzymują pozytywny wynik (a za taki uznaje się prawdop. wyższe niż 1:350) wynosi 19%. Czyli 19 kobiet na 100 wpada do grupy podwyższonego ryzyka. Z tej liczby kobiet (tych 19%), które mają wynik pozytywny, w mojej grupie wiekowej prawdziwie pozytywne okazuje się aż 78%. Rozumiem zatem, że te 78% obejmuje zarówno kobiety mające prawdop. 1:300, jak i te z 1:200, no i takie jak ja. Czyli że jednak jest BARDZO prawdopodobne (wg takiej wykładni bardziej niż 1:2!) że nasza córeczka ma ZD.Co do "zostawienia w ręku Boga" to jak najbardziej. Jeszcze przed testem potrójnym zamówiłam Mszę w intencji zdrowia Niuni, wierząc, że Pan Bóg skorzysta z tego, że to USG to też nie było tak na 100%. Nadal myślę, że wszystko jest możliwe. To jest zresztą tak, że ja nie mam nic przeciwko ludziom upośledzonym, takie rzeczy się w przyrodzie zdarzają. Tylko trudno pogodzić się z tym, że to na moje dziecko chyba padło tym razem. A że starsza dwójka zdrowa jak rydze, to tym bardziej wierzyłam, że to się nie może zdarzyć. Tyle się pisze o tym w różnych pismach, że nie sam wiek kobiety się liczy, tylko ogólny stan zdrowia - u mnie też bez zarzutu. A tu proszę, jednak. Nie wiadomo dlaczego. To jest tajemnica, i tak zostanie do września...Ag
              • Gość: dberbec Re: badania prenatalne - znow zle wyniki IP: *.* 02.04.02, 15:43
                A ja ciagle mysle, ze wieksze prawdopodobienstwo jest, ze urodzisz zdrowe dziecko. Tak jest w naturze - znakomita wiekszosc rodzi sie zdrowa. Pisalas, ze z badania faldu karkowego prawdopodobienstwo wad jest jak 1:225; test potrojny dal 1:114, ale ma duzy margines bledu, czyli nie mozna kurczowo odwolywac sie do jego wyniku. Ponadto - bardziej "podejrzana" jest pierwsza ciaza w zaawansowanym wieku niz kolejna, o ile te poprzednie nie przyniosly problemow, o jakich mowimy (przynajmniej tu panuje taka opinia). Ja nie nie zrobilam tego pomiaru faldu karkowego, bo za malo i za pozno sie o nim dowiedzialam, mimo, ze spytalam podczas pierwszego usg. Lekarz od usg powiedzial, ze okresla on tylko prawdopodobienstwo, wiec nie znajac jeszcze natury testu potrojnego, zdecydowalam, ze w takim razie zrobie ten test, tez okresli prawdopodobienstwo, a mam wiecej miejsc, gdzie go robia. Potem ginekolog powiedziala mi, ze w moim przypadku - blizniakow - test nie ma sensu, bo wyniki porownywane sa z norma w ciazy pojedynczej, wiec test wykaze zupelnie cos innnego; natomiast pomiar faldu mozna bylo zestawic z badaniami krwi i wiedziec cos wiecej. Ale bylo juz zbyt pozno na ten pomiar. Dla uscislenia: to moja pierwsza ciaza. W rodzinie nie znam przypadkow wad wrodzonych, a Ty? Zawsze to cos... W dodatku mniej wiecej kolo dnia poczecia zaszczepilam sie przeciw grypie - podobno nie ma to wplywu na rozwoj ciazy, ale inny ginekolog powiedzial, ze nie nalezalo tego robic. Nie robilam, oczywiscie, szczepienia specjalnie w te dni, w ogole owulacja wypadla chyba duuzo wczesniej od tego, co myslalam i zaobserwowalam. Poki co jestem zadowolona,ze w tym trymestrze, po tym jak wreszcie minelo mi dlugie zapalenie oskrzeli wraz z okropnym kaszlem, wrocil mi takze optymizm. Jestem w koncu 6. miesiaca. Fizycznie wszystko wydaje sie OK. Dzieciaki maja jeszcze miejsce, zeby sie rozpychac i rosnac. Za miesiac bedzie juz im ciasno...A co do siadania w autobusach - po prostu pamietalam siebie i moich rowiesnikow z okresu dziecinstwa/wczesnej mlodosci, gdy ciagle trzeba bylo sie podrywac, jak wsiadal ktos typu starszy, ciezarna itp., czasem nawet nie warto bylo siadac, wiec wydawalo mi sie, ze moze tak byc nadal... A zmeczenie mowia (i pisza), ze jest wieksze w ciazy blizniaczej. Nie wiem, ale na pewno jest duze. Ale na czole nie mam tego wypisanego, wiec skad biedny osilek w autobusie, zatopiony w gazecie, ma to wiedziec?! Na razie, pozdrawiam Ciebie, Agdudz, Wiesie i reszte dziewczyn.
              • Gość: wiesia Re: badania prenatalne - znow zle wyniki IP: *.* 03.04.02, 08:00
                >najśmieszniejsze przy interpretowaniu wyników tego testu potrójnego jest to, że nikt jeszcze nie umiał mi tego wytłumaczyć tak, żebym zrozumiała. Ironią losu jest przy tym, że zawodowo interesuję się takimi rzeczami jak testy statystyczne. Ja próbowałam zrozumieć o co tu chodzi i mimo ścisłego umysłu -nie kumam. Agata też próbowała to tłumaczyć na język ludzki i czysto matematyczny - takze beż większych sukcesów. Tyle z tego wszystkiego wiem ,że to jest właściwie tylko i wyłącznie prawdopodobieństwo, albo nawet prawdopodobieństwo prawdopodobieństwa, czyli pic na wodę fotomontaż w przypadku jednostkowym.>Co do "zostawienia w ręku Boga" to jak najbardziej. Jeszcze przed testem potrójnym zamówiłam Mszę w intencji zdrowia Niuni, wierząc, że Pan Bóg skorzysta z tego, że to USG to też nie było tak na 100%. Bynajmniej nie to miąłam na myśli , aby Boga przekupywać, bo w skuteczność takich działań najzwyczajniej nie wierzę ;-). Mam na myśli raczej pogodzenie się z faktem, że los jaki by nie był to wyzwanie. A swoją drogą w poprzedniej ciąży wmówiłam sobie, że ja będę się uszlachetniać poprzez poświęcenie i wychowywanie dziecka niepełnosprawnego. To przekonanie nie wynikało w żaden sposób z podwyższonego ryzyka ani niczego w tym stylu, sama nie wiem skąd mi się to wzięło :what: A potem byłam mocno zaskoczona, że dziecko nie tylko zupełnie zdrowe się urodziło, ale nawet żadnej kolki ani alergii nigdy nie miało :-)
              • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne - znow zle wyniki IP: *.* 03.04.02, 12:40
                Większość dziewczyn stara się cię pocieszyć pisząc, że wierzą iż wszystko będzie z dzieckiem w porządku. Wybacz, ale najprawdopodobniej nie będzie...W trakcie ciąży robiłam sobie test potrójny i USG u dr Roszkowskiego. Wszystko wyszło prawidłowo - ryzyko, że któryś z chłopców będzie upośledzony, prawie zerowe. Byłam bardzo spokojna, aż do czasu kiedy zaczęło mo w 21 tygdoniu ciąży grozić najpierw poronienie a później poród przedwczesny - do 28 tygodnia niepełnosprawność dzieci prawie oczywista, po tym terminie mieli już duże szanse na "normalność". Urodzili się w 33 tygodniu zupełnie zdrowi, no prawie zupełnie - Adaś ma niewykształconą lewą małżowinę uszną i zarośnięty przewód słuchowy. Wygląda to dość nienaturalnie. Nie wiadomo jeszcze czy ma wykształcone ucho w środku, wiadomo jedynie że słyszy na nie dźwięki powyżej 60 decybeli.Po urodzeniu go zostałam nastraszona, że może cierpieć na jakiś tam złożony zespół chorobowy z wadami serca włącznie. Na szczęście na razie nic na to nie wskazuje.Neurologicznie chłopcy są super, psychicznie rowijają się b. dobrze. Niestety mimo, że dziś skończyli 15 miesięcy nie chodzą samodzielnie. Próbują - zrobią kilka kroczków, ale to wszystko.POcieszam się tylko tym, ze to przecież wcześniaki i bliźniaki, no i mają jeszcze czas. Lekarze mówią to samo, ale ja i tak się martwię.Już nie wiem po co ci to napisałam, jaki miałam w tym cel. Zakończę zatem tak - kochaj swoje maleństwo bez względu na to jakie będzie. Pomóż mu osiagnoać maksimum jego możliwość bez względu na to czy będzie się ono mieściło w normie czy nie. I bądź z nim szczęśliwa.Madzia
                • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne - znow zle wyniki IP: *.* 03.04.02, 13:16
                  Jak sobie przeczytałam swój post, to trochę włos mi się na głowie zjeżył. W żadnym wypadku nie chciałam ciebie ani nikogo innego nastraszyć. Bardzo przepraszam. :jap:Madzia
                  • Gość: agdudz Re: badania prenatalne - znow zle wyniki IP: *.* 03.04.02, 13:27
                    Madziu,Przestraszyć mnie nie jest łatwo - odebrałam Twój głos jako bardzo realistyczny. Sama - mimo nadal wielkiej nadziei że będzie dobrze - staram się nie hodować nadmiernych złudzeń, lecz przygotować na KAŻDĄ ewentualność, właśnie po to, by zaakceptować to, co się zdarzy.To b. ciekawe, co piszesz o swoich chłopcach. To, że nie chodzą jest w tzw. normie wiekowej, a już na pewno powinnaś im odjąć te parę tygodni za wcześniactwo. Uważaj, ani się obejrzysz, a nie będziesz mogła ich dogonić! :-))Fajnie, że można się tak podzielić na forum swoimi rozterkami i ktoś to czyta i współ-myśli. Bo mąż, choć wspiera, to traktuje to wszystko bardzo abstrakcyjnie na razie. A najżyczliwsze nawet koleżanki, jak je zagadnąć o "te rzeczy", to patrzą jakbym była z Marsa... (no bo po co w ogóle trzecie? a tu jeszcze takie podejrzenia, ludzie nie wiedzą co mówić gdy o tym wspominam).Pozdrawiam,Ag
                    • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne - znow zle wyniki IP: *.* 03.04.02, 14:10
                      Marzę o trzecim dziecku a nawet o czwartym. Mimo wszystko, mimo twojego lęku, zazdroszczę ci, że jesteś w ciąży. :-)Madzia
                    • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne - znow zle wyniki - do Agdudz IP: *.* 24.04.02, 19:57
                      Agdudz, co u ciebie słychać. Jak sobie radzisz?Napisz, proszęMadzia
                      • Gość: dberbec Re: badania prenatalne - znow zle wyniki - do Agdudz IP: *.* 29.04.02, 11:26
                        Hej Agdudz, jak sie czujesz? Jestes w domu? Jestesmy z Toba.
                        • Gość: agdudz Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 30.04.02, 09:10
                          Dzięki za wszystkie Wasze słowa otuchy. Forum stało się dla mnie od marca rodzajem wentyla bezpieczeństwa - żeby nie zwariować z tymi wszystkimi myślami. Obawiam się, że moja obecność tutaj może być dla kogoś zbyt dołująca, bo przecież zaglądają tu głównie przyszłe mamusie, żeby sobie pogawędzić i się wesprzeć, a tu taka smutna historia... Ale jeśli ktoś chce wiedzieć, i nie boi się tego czytać...Wczoraj miałam wyjątkowo ciężki dzień: musiałam odebrać wyniki badań histo-patologicznych, czyli takiej mini-sekcji zwłok. Samo pójście do szpitala było trudniejsze niż się spodziewałam - widok korytarza na oddziale patologii ciąży, po którym spacerowałam godzinami żeby "rozchodzić" pierwsze skurcze, z głową pełną czarnych myśli, żalu, rozpaczy. Na sam widok tych ścian i podłogi przełykałam łzy. Po wyjściu ze szpitala pełny szloch, na środku ulicy, jakbym znalazła się na innej planecie. Słońce, ludzie, i ja - w ciemnych okularach, zaryczana. Koło szpitala - pewnie wszyscy myśleli, że właśnie mi ktoś umarł, i słusznie.Okropne uczucie - że to jednak nie był zły sen. Mam to na piśmie - ktoś ją widział, badał!!! Zmierzył! Więc to prawda, to się rzeczywiście zdarzyło.Wyniki są bardzo zwięzłe i zawierają bardzo mało informacji, o czym zresztą uprzedzał mnie dr. Roszkowski. Jest potwierdzenie, że to była dziewczynka (co on wypatrzył już w 13-tym tygodniu, razem z tym biednym fałdem karkowym). Miała 11 cm od czubka główki do pupy. I ZADNYCH WIDOCZNYCH wad, w tym wad narządów wewnętrznych. Na szyi okręcona pępowina.Moje pierwsze myśli: że dziecko było zdrowe!! Że to ja je zabiłam, zamartwiając się na zapas. I zaraz kontr-myśli: że Roszkowski stwierdzając brak tętna powiedział: "Pani Agnieszko, to był BARDZO CHORY dzidziuś" - i pokazał jeszcze raz ten fałd, gruby.Obwiniam się dalej: że on tak mówił, żeby mnie uspokoić.I kontra: że taki skory to uspokajania to Roszkowski nie jest.Lawina samooskarżeń: że kłociłam się z mężem (dzidzia nie chciała żyć z takimi rodzicami), że wrzeszczałam na starsze dzieci (jak wyżej), że wyjechałam nad morze odpocząć i się wyleczyć z długiej infekcji (zmiana klimatu zabiła słabe dziecko, które powinnam była chronić; niosłam ciężką torbę przez dworzec w Gdyni), że skusiłam się na zafarbowanie włosów (zatruta chemikaliami).I najgorsze, NJAGORSZE ze wszystkich - że ją za mało kochałam, że nie do końca się cieszyłam, że odrzuciłam, że nie przyjęłam, że rozpaczałam, z forum włącznie.Włącza się obrona: nie dałam zrobić amniopunkcji. Oskarżenie: ale ze względu na siebie, a nie na nią, żeby siebie nie narażać na przeżywanie poronienia.Pierwsza myśl na temat okręconej na szyi pępowiny - dziecko się powiesiło, zademonstrowało, że nie przyjdzie na taki świat, gdzie ludzie boją się Downów i robią problem z czyjegoś upośledzenia, ewentualnego upośledzenia! Dopiero w domu dociera do mnie myśl, że ta pępowina jest bez znaczenia, bo ona oddychała przeze mnie, a nie samodzielnie, nie mogła się udusić.Bardzo chciałabym porozmawiać z jakimś wszechwiedzącym lekarzem, który powiedziałby mi, DLACZEGO umarło moje dziecko. Na rozum jest możliwe, że badanie hist-pat przy swojej pobieżności i przy fakcie, że dzidzia nie żyła już od jakiegoś czasu (częściowo jej narządy były już pod wpływem tzw. autolizy, czyli rozkładu przez własne enzymy) - że to badanie nie mogło wykryć drobniejszych wad - niewidocznych na oko, ani pod mikroskopem, a polegających na zakłóconym funkcjonowaniu niektórych narządów. Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie uwalnia mnie to do końca z poczucia winy.Takiego lekarza nie ma. Od tych myśli i uczuć nie ucieknę. Tajemnica zostanie tajemnicą.Moje poglądy na badania prenatalne ciągle ewoluują. Teraz wydaje mi się, że lepiej nie robić nawet USG (chyba że chce się w razie czego przerwać ciążę). Jeśli idzie się po to, by upewnić się, że wszystko jest w porządku, to trzeba sobie zadać przedtem pytanie - a co się stanie, jeśli zamiast się uspokoić, zyskam podstawy do znacznie większego niepokoju? Czy dam radę z tym chodzić do końca ciąży? Niestety, problem polega na tym, że każda z nas z dumą odpowiada "ależ oczywiście, jestem przecież silna, dzielna, rozsądna itp." - dlatego, że wierzy że przecież wszystko JEST dobrze - a jakie są rzeczywiste uczucia, okaże się dopiero wtedy, gdy one nadejdą. Mnie to przerastało, choć bardzo chicałam reagować inaczej.W połowie maja wracam do pracy. Wczoraj zadzwoniłam żeby uprzedzić. To jeszcze jedna trudna próba dla mnie. Poza wszystkim innym - żalem, poczuciem winy - mam też poczucie klęski. Spotkało mnie nieszczęście - a miało być szczęście. Jeszcze raz dziękuję za dobre słowa, kochane współ-kobiety, siostry. Dzięki nim nie czuję się sama we wszechświecie. Zastąpiłyście mi moją mamę, która umarła dokładnie trzy lata temu - a dwa tygodnie temu przyśniła mi się, przynosząc na rękach noworodka - moją córeczkę. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ona już nie żyje. Dziecko było żywe, śliczne. Mam powiedziała, że ma Zespół Downa, ale że przecież jest śliczna. W tym śnie całowałam dziecko, płacząc. Dopiero ostatnio zrozumiałam że to było pożegnanie.Pozdrawiam Was wszystkie (wszystkich?) bardzo serdecznie, wierząc, że życie składa się zarówno z łez, jak i uśmiechu, że śmierć jest drugą stroną pełni życia. Chciałabym, aby z mojego bólu wyrosło - dla mnie, dla Was, dla innych - coś dobrego, nowa nadzieja, nowe życie, nowe zrozumienie.Ag
                          • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 30.04.02, 10:18
                            Trzymaj się ciepło. Przytul do męża i dzieci.Nadaj imię swojej zmarłej córeczce, będzie ci łatwiej myśleć o niej i o jej stracie.Madzia
                          • Gość: horac Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 30.04.02, 12:07
                            Droga Agnieszko,Dzięki za list na priva.To co tu napiszę sama dobrze wiesz:1. kobiety palące w ciąży często rodzą donoszone dzieci2. alkoholiczki rodzą przeważnie dzieci w terminie3. narkomanki jw.Jeśli dziecko poczęło się jako zdrowe, takie już prawdopodobnie pozostanie i nawet drastyczne "starania" niemądrych matek nie powodują w większości przypadków poronienia.Dzieci te rodzą się w pewien sposób osłabione, przyduszone, otępione, gorzej i wolniej się rozwijają, ale jeśli te pierwsze podziały komórkowe przebiegły prawidłowo, dziecko prawdopodobnie urodzi się normalne i we właściwym czasie.Uważam, że takie daleko posunięte oszczędzanie się podczas ciąży to działanie "na wszelki wypadek", na wyrost. To tak jak z niektórymi lekami. Nikt nie wie czy tak naprawdę szkodzą płodowi, ale na wszelki wypadek na ulotce napisane jest żeby nie zażywać w ciąży. Tak samo jak nikt nie wie czy praca przy kompie wpływa na rozwój ciąży. Przecież nikt nie przeprowadzał badań pod tym kątem na żywym płodzie!A co do farbowania włosów - w jaki sposób może to zagrażać dziecku? Gdybyś pracowała przy produkcji tej farby, to co innego, ale raz na jakiś czas? Gdy byłam w ciąży farbowałam włosy, malowałam mieszkanie, zdejmowałam kota z drzewa, jeździłam dużo samochodem, wnerwiałam się, kłóciłam z mężem, przestawiałam meble, wieszałam firanki, myłam okna i dziecko urodziło się w świetnej formie. Agnieszko, uważam, że los dziecka przesądza się podczas pierwszych podziałów komórkowych.Nie mamy na to ŻADNEGO wpływu.To bardzo smutne i okrutne, ale natura na swój sposób w wielu przypadkach zapobiega rodzeniu się zdeformowanych i niezdatnych do samodzielnego życia ludzi, właśnie w ten sposób, że kończy ich życie zanim jeszcze się urodzą.Co do wykonywania lub nie USG, sądzę, że jednak warto przeprowadzać te badania. Wykrywają one bowiem wyleczalne wady - np. wady serca. Wiedząc, że dziecko ma taką wadę, kieruje się matkę do porodu w wyspecjalizowanym szpitalu, przeprowadza cięcie lub jeszcze w łonie leczy, choć nie bardzo to sobie jestem w stanie wyobrazić.Ja wiem, że musisz sobie to wszystko jakoś poukładać. Ale zastanów się jak by wyglądał ten świat, gdybyśmy byli w stanie tak łatwo swoim działaniem wpływać na być lub nie być innego człowieka. Gdyby ktoś nie chciał dziecka, to by sobie ufarbował włosy albo pokłócił się z mężem, i już.Natura, życie czy Bóg - nazwij to jak chcesz - jest okrutna i genialna zarazem. W tym co się stało nie ma Twojej winy, a jedynie jej/Jego działanie.Na priva pisałam o książce "Po poronieniu". Niestety nie pamiętam autora ani wydawnictwa. Było to tłumaczenie chyba z angielskiego. Taka złamana róża na okładce. Niewielka książeczka. Wyrzuciłam ją do śmieci gdy zaszłam w ciążę...Pozdrawiam Cię gorąco. Matylda (Agnieszka)
                            • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne - i "post-natalne" i przed zajściem w ciąże IP: *.* 30.04.02, 12:33
                              Matyldo, nie do końca masz rację. Mamy wpływ na na to, czy nasze dziecko pocznie się zdrowe czy nie. Badania na obecność przeciwciał, na ogólną kondycję fizyczną, zażywanie kwasu foliowego i ogólna świadomość o chorobach dziedzicznych w naszej i przyszłego ojca rodzinie są bardzo ważnym elementem przeciwdziałania wadom u przyszłego dziecka.Szkoda że mało kto myśli o tym przed zajściem w ciąże.MadziaP.S Agdudz, ten post nie dotyczy Ciebie.
                              • Gość: agdudz Re: badania prenatalne - i "post-natalne" i przed zajściem w ciąże IP: *.* 30.04.02, 14:36
                                Dotyczy, Madziu, dotyczy. Grzecznie łykałam kwas foliowy (i nie było wad ośrodkowego układu nerwowego), przeciwciała miałam OK, ogólną świadomość też. Zgadzam się z Tobą, że o ile czemuś da się zapobiec, lub choćby tylko przypuszczalnie się da, to trzeba to bezwzględnie robić. Ale Matylda pisze o czymś innym - i dobrze, że pisze, bo mi zdejmuje ciężar z serca: że są też sprawy, schorzenia, przypadki, na które wpływu nie mamy.Jedno i drugie jest racją - w odniesieniu do określonych przypadków. I właśnie dlatego nie daje mi spokoju myśl, że ja jestem wśród tych mamuś, które czegoś nie dopilnowały....AgPS. Co do USG - sama nie wiem, co lepsze, to jest prawdziwy dylemat. Bo gdybym nie robiła żadnych badań prenatalnych, gdybym się niczego nie spodziewała... I nagle w połowie piątego miesiąca...?
                                • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne - i "post-natalne" i przed zajściem w ciąże IP: *.* 30.04.02, 19:53
                                  Pisząc nie dotyczy, miałam na myśli to, że ty - jak przypuszczałam - świadomie zaszłaś w ciąże i wcześniej się do niej przygotowałaś (okazało sie to prawdą). Dlatego też moja uwaga o potrzebie owej świadomości nie dotyczyła ciebie.Tak, Matylda ma rację, są wady i schorzenia, którym nie możemy przeciwdziałać. I tylko Bóg wie, dlaczego niektóre ciąże nigdy nie kończą się szczęśliwie.MadziaP.S. A tak na marginesie - kiedy leżałam na patologii ciąży, moja współmieszkanka urodziła dziecko obciążone genetycznie. Nie wiedziała o tym przed porodem, nigdy nie robiła żadnych badań prenatalnych ani nawet USG ukierunkowanego na wykrycie ewentualnych wad. Dziewczyna bardzo czekała na to dziecko, bardzo je kochała. Jej rodzina również. Kiedy się urodziło, pani ordynator (lekarka z bardzo długim stażem), która je przyjmowała, była przerażona jego zniekształceniem...To był prawdziwy dramat.
                            • Gość: agdudz Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 30.04.02, 14:40
                              Matyda, gdzie wyrzucasz śmieci? Będę czatować. :-)
                          • Gość: sawlb Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 30.04.02, 16:54
                            Agus,wlasnie trafilam na ten stary watek i slowa mnie zawodza,naprawde. Nie jestem z tych co to maja oczy po mokrej stronie ale nie moglam sie powstrzymac czytajac. Nie powiem nic bo naprawde jestem glupia wobec Twojego bolu.Sciskam tylko mocno i myslami i sercem jestem z Toba.B
                          • Gość: w Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 30.04.02, 17:14
                            Placze razem z Toba.
                          • Gość: igaa Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 01.05.02, 10:09
                            Jestem na forum pierwszy raz.Witam Was.Koleżanka z bajbusa poleciła mi ten wątek.Buuu.Wszystko jeszce przede mną.Ag szcególnie twija historia bardzo mi wzruszyła.Ja jestem juz na granicy wytrzymałośćijestem w 22 tyg.ciąży.podczas badania USG stwierdzono powieksziony kark-6mm.Była wielka rozpacz.Póżniej wyjazd do warszawy.tam pobranie wód płodowych.Ale wiedziałm na tym etapie,że urodze dziecko nawet z zespołem Downa.Ale do tego wszystkiego okropna diagnoza lekarza kardiologa.Dziecko ma baaaaardzo zagmatwane serduszko-raczej bez możliwosci operacji,to mnie dobiło.Teraz czekam na wynik,ale czas biegnie nieubłagany.Nie wiem sama czy jest sens to wszystko nadal ciągnąc.lekarz proponuje przerwanie ciąży.A ja się miotam.Nie moge sobie tego wyobrazic.Ale może dzidzi nie przezyje do porodu?I ten rosnący brzuch i ruchy doprowadzaja mnie do obłędu.Co innego chyba rodzic martwe dziecko,a co innego przerwać życie.Boje się ,że bedzie żyło chwilę i ze zapłacze.Ale boje się też je urodzić.Nie wiem jak to zniosę czy nie będzie żyło np.z horobą gen pod respiratorem.Mam najgorsze mysli.Nie wiem.mam 27 lat.I to moja 3 próba.Dwie ciąże poroniłam.Coraz mnie we mnie nadziei....pozdrowionka Igaa
                            • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 01.05.02, 20:25
                              Dla mnie tak samo bolesne byłoby podjęcie decyzji o przerwaniu ciąży w wyniku której ma się narodzić śmiertelnie chore dziecko jak i przeżycie śmierci tego dziecka. Z jednej strony być może mniej bym się z nim zwiazała kończąc to życie wcześniej, z drugiej chciałabym je zobaczyć zywe, być przy nim jak umiera. Dać mu swoją miłość do końca.MAdzia
                            • Gość: Pyrtol Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 02.05.02, 15:10
                              Wiesz, trudno postawic sie na Twoim miejcu i wyobrazic co przezywasz, mimo tego ja bym chciala mimo wszystko urodzic, zawsze mozesz miec nadzieje, ze lekarze sie myla, ze nie jest tak zle. Bol, strach na pewno beda Ci towarzyszyc, ale w trakcie ciazy mozesz jeszcze doswiadczyc takze wiele innych pozytywnych uczuc. Jesli poddasz sie aborcji bedziesz musiala z zyc ze swiadomoscia, ze przyczynilas sie do smierci Twojego dziecka. Ja bym nie mogla. Ale wybor nalezy do Ciebie. Mimo wszystko trzymam kciuki za Ciebie i Twoje malenswto wierzac, ze lekarze nie sa nieomylni, a czasami zycie nas zaskakuje i to pozytywnie. Glowa do gory i uszy tez. Trzymaj sie siostro i nie trac nadziei!!!Ola
                              • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 02.05.02, 16:13
                                Pyrtol, Agdudz już nie ma dziecka. Jej córeczka zmarła.
                                • Gość: w Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 02.05.02, 16:43
                                  Madzia22 ja odnioslam wrazenie, ze Pyrtal pisze do Igaa. Ale to moze ja sie myle.Igaa badz silna, trzymam kciuki za Ciebie i Twojego dzidziusia. Wierze, ze bedzie dobrze.
                                  • Gość: Muchgrab Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 02.05.02, 16:46
                                    Wan, uprzedziłaś mnie. Właśnie to samo chciałam napisać co Ty, że Ola nie pisała do Agdudz.PozdrawiamGośka
                                • Gość: Pyrtol Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 02.05.02, 17:35
                                  Dziewczyny, no co Wy... sledze ten watek codziennie, wiem, ze Agdudz stracila swoje dziecko. Moj post byl do Igaa. Przepraszam jesli zabrzmialo to tak jakbym pisala do Agdudz. Moze ten post powinien stanowic osobny watek, ale Igaa napisala go w tym wiec odpowiedzialam tak samo. Mam nadzieje ze Agdudz nie wziela tego do siebie. Przepraszam.Ola
                                  • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 02.05.02, 20:10
                                    To ja przepraszam. Dużo ostatnio myślałam o Agdudz i pewno stąd moje niezrozumienie.Madzia
                                    • Gość: igaa Re: badania prenatalne - i "post-natalne" IP: *.* 04.05.02, 11:53
                                      Przepraszam jeżeli swoim postem zrobiłam zamieszanie.Może faktycznie lepiej bylo umiescić go osobno.Ale czytałam wasze posty i doszłam do wniosku ,ze nie narobie w ten sposób bałaganu,a widać zrobiłam...Jestem tu nowa i jeszce troszke sie nie orientuje.Dziekuje za wsparcie .Igaa
                                      • Gość: madzia22 Re: badania prenatalne - i "post-natalne" do Igi IP: *.* 04.05.02, 18:51
                                        Nie przejmuj się. Jedyną osobą odpowiedzialną za to zamieszanie jestem ja. Wszystkie dziewczyny dobrze zrozumiały post Pyrtola. Tylko ja jakoś źle go zinterpretowałam.Mogę cię tylko przeprosić.Trzymam za ciebie kciukiMadzia
                            • Gość: agdudz Re: badania prenatalne - do Igii IP: *.* 06.05.02, 13:49
                              Igaa,Do niedawna byłam zdecydowanie przeciwna aborcjom - i w zasadzie nadal jestem, tyle że nie odważę się nikogo nakłaniać do jakiejkolwiek decyzji, na tak czy na nie. Mogę mówić tylko za siebie:JA bym nosiła dalej. To dziecko już jest, czy ono zapłacze po porodzie czy nie, i tak będziesz o nim dużo wiedzieć - w najgorszym wypadku poprzez takie informacje ze szpitala, jakie ja uzyskałam.W szpitalu słyszałam różne komentarze na temat mojej sytuacji od współpacjentek - z reguły było to: "No i dobrze, po co pani chore dziecko, i tak ma pani już dwójkę". To bardzo bolało - ja chciałam żeby ono normalnie się urodziło, żeby żyło. Bolało już to, że ono było -chyba! - upośledzone, bolało - że chore, najbardziej - że umarło. Myślę, że kobieta która sama decyduje o odebraniu życia swojemu dziecku, czuje to samo, może pocieszać się co najwyżej, że była humanitarna, oszczędzając mu cierpień. Ale też może się potem bardziej zadręczać, że straciła nadzieję zbyt wcześnie, że może nie byłoby tak źle.Tak więc JA zdałabym się na naturę - jeśli maleństwo jest niezdolne do życia, nie będzie żyło. A co złe miało się stać - już się stało (chore serduszko). Ale to TY będziesz opiekować się Twoim dzieckiem. Będziesz je kochać, ale też na Ciebie spadnie trochę więcej ciężarów niż na inne mamy. Z tego co wiem, aborcji można dokonać tylko do 22-go tygodnia.Pamiętaj o tym, co ktoś już pisał - lekarze się mylą (mój mąż wierzył do końca, że wszystko będzie dobrze).Nie wiem, gdzie mieszkasz - piszesz o wizycie w Wwie. U dra Roszkowskiego w gabinecie przyjmuje chyba raz w tygodniu bardzo dobra lekarka, która bada serca maluszkom w brzuchu mamy. Nie wierzę, że nie da się nic zrobić! Zadzwoń tam koniecznie: 22/620-23-33 (po 12.00). Jeśli czegokolwiek potrzebujesz w Warszawie, jestem gotowa Ci pomóc. Operacje serca (i nie tylko) u nienarodzonych dzieci są wykonywane także w Łodzi, na bardzo dobrym poziomie.Pozdrawiam Cię bardzo ciepło,Ag

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka