Dodaj do ulubionych

mąż mnie nie chce... :-(

23.11.06, 09:12
No wlasnie. Nie chce mnie. A dokladniej - nie chce sie ze mna kochac. Jestem 3
tygodnie po cesarce i juz dobry tydzien temu zaczelam go namawia na sex. Nawet
sie zgodzil, ale w ytrakcie stwierdzil ze.... jestem za luzna. Na Boga - zylam
w przekonaniu, ze skoro nie rodzilam naturalnie to TAM sie nic nie zmienilo!
On twierdzi, ze to moze dlatego, ze przeciez przed cesarka mialam bole
prowadzace do rozwarcia ale - przeciez rozwiera sie szyjka macicy a nie pochwa
a poza tym - ja wlasciwie nie mialam rozwarcia (maxymlne 1,5 cm) i dlatego
wlasnie mialam cesarke. Czy to mozliwe ze mi sie rozmiar TAM zmienil?... Czy
moze maz poprzez autosugestie wprowadzil w zycie swoje obawy jeszcze z czasu
ciazy?...

Tunia
Obserwuj wątek
    • sylpal13 Re: mąż mnie nie chce... :-( 23.11.06, 09:33
      może on potrzebuje czasu żeby sie oswoić z nową sytuacją, pogadajcie szczerze.
    • kocio-kocio Re: mąż mnie nie chce... :-( 23.11.06, 10:47
      A nikt Ci nie powiedział, że bez względu na rodzaj porodu, przez 6 tygodni nie
      powinniście się kochać, bo to czas połogu? Zwiększone ryzyko infekcji macicy i
      inne atrakcje?
      Lekarz dał Wam zielone światło?
      • amwaw Re: mąż mnie nie chce... :-( 23.11.06, 10:50
        Oczywiście 6 tygodni po porodzie powinna być kontrola u lekarza i dopiero po
        kontroli można uprawiać sex.
        Może mąż jest po prostu rozsądniejszy od Ciebie i woli, zebyś z czystej głupoty
        (no, przepraszam-inaczej nie nazwę narażania swojego zdrowia i życia)
        nie zeszła z tego świata?
        • aga25252 Re: mąż mnie nie chce... :-( 23.11.06, 11:31
          Dziewczyno poczekaj jeszcze troszkę.JA tez miałam cesarke i wytrzymałam te 6
          tygodni.Przecież tam w środku wszystko musi do normy wrócić.Sposób rozwiązania
          ciązy nie robi różnicy.Wszystko musi się obkurczyć.Zlituj się nad swoim mężem i
          daj mu czas na oswojenie się z tym że niedawno został tatą i może on poprostu
          boi się że ci krzywdę zrobi.
          • diablicamonika27 Re: Niewiem z czego problem robicie? 23.11.06, 12:08
            Ja połogu miałam raptem nie 3 tygodnie i po 3 zdecydowałam sie na sex,nie było
            problemów a to już prawie rok.Niczgo nie złapałam i jakos żyję.To nie jest
            reguła i dodam,że u lekarza nie byłam na kontroli bo poprostu nie miałam
            czasu,przy noworodku jest dużo pracy a ja sama przy niej wszystko robiłam,nigdy
            bym jej nie zostawiła z teściową moja mama za daleko mieszka a tatuś jak tatus
            jeszcze krzywdę by zrobił przez przypadek.
            Acha i cc tez miałam a te luźno co gada twój mąż to przez to,że dużo sluzu sie
            wydala z pochwy ja też tak miałam na początku i czułam sie jak dosłowne
            wiadro,nic nie czułam.To mija teraz z kolei jestem za sucha i mnie boli.
            • amwaw Z niczego- po cholerę lekarz skoro 23.11.06, 12:11
              c poniektórzy wiedzą lepiej jak ma sie ich macica po operacji...
              • amwaw linki 23.11.06, 12:14
                www.poradnikzdrowie.pl/site/1914_5670.htm
                www.forumginekologiczne.pl/specjalista/ep,372,Kontrolne%20badanie%20ginekologiczne%20po%20porodzie
                www.resmedica.pl/ffxart2006.html


                ale w sumie..co oni tam wiedzą, nie?
            • manab Re: Niewiem z czego problem robicie? 23.11.06, 12:21
              diablicamonika27 napisała
              dodam,że u lekarza nie byłam na kontroli bo poprostu nie miałam
              > czasu,przy noworodku jest dużo pracy a ja sama przy niej wszystko
              robiłam,nigdy
              > bym jej nie zostawiła z teściową moja mama za daleko mieszka a tatuś jak tatus
              > jeszcze krzywdę by zrobił przez przypadek

              No, jasne, po co do lekarza? Koleżanka z forum ci mówi, że wszystko jest ok,
              to trzeba jej słuchać, to przecież mądra kobieta jest...
              • diablicamonika27 Re:Manab: 23.11.06, 12:29
                Ja już jestem 10 m-c po porodzie.......
                wiem,że źle zrobiłam że nie poszłam,ale poprostu nie miałam czasu,miałam lęki
                przez zostawieniem Julki z kimkolwiek odrazu dostawałam skurczy żołądka i biegunke.
                Niestety nie mam ją z kimkolwiek zostawić aby nawet teraz iść do gina.A samego
                dzieciaka nie zostawie.Każdy ma powody ja nie mam wspaniałomyśnej teściowej,moja
                m daleko a tata ciągle w pracy.Nawet niemam kiedy iśc po pigułki anty.
                Od urodznia nie zostawiłam małej na minute.Z wyjątkiem przymusu bo na operacje
                musiałam iść i 2 tygodnie byłam bez niej i tylko ryczałam.Może jestem jednyna na
                forum co nie lubi wciskac dziecka po teściach czy rodzicach.
                • manab Re:diablicamonika27 23.11.06, 16:18
                  Nie rozumiem, dlaczego się tłumaczysz. Mnie w gruncie rzeczy nie interesują
                  powody, dla których nie poszłaś do lekarza. To w końcu twoja macica i twoje
                  narządy rodne. Ale nie propaguj takiej postawy na forum, bo to szkodliwe
                  społecznie. Tyle w tym temacie.
                • debollica Re:Manab: 25.11.06, 04:05
                  diablicamonika27 napisała:

                  > Ja już jestem 10 m-c po porodzie.......
                  > wiem,że źle zrobiłam że nie poszłam,ale poprostu nie miałam czasu,miałam lęki
                  > przez zostawieniem Julki z kimkolwiek odrazu dostawałam skurczy żołądka i biegu
                  > nke.

                  Droga kolezanko , po co jej sie tlumaczysz???
              • dwazera Re: Niewiem z czego problem robicie? 23.11.06, 12:31
                manab napisała:

                > diablicamonika27 napisała
                > dodam,że u lekarza nie byłam na kontroli bo poprostu nie miałam
                > > czasu,przy noworodku jest dużo pracy a ja sama przy niej wszystko
                > robiłam,nigdy
                > > bym jej nie zostawiła z teściową moja mama za daleko mieszka a tatuś jak
                > tatus
                > > jeszcze krzywdę by zrobił przez przypadek
                >
                > No, jasne, po co do lekarza? Koleżanka z forum ci mówi, że wszystko jest ok,
                > to trzeba jej słuchać, to przecież mądra kobieta jest...

                no a tatuś to z reguły krzywdę dziecku robi.A mamusia z jednakowo zerowym
                doświadczeniem jest z zasady mistrzynią.Litości uncertain///
                • megi1974 Re: Niewiem z czego problem robicie? 23.11.06, 12:38
                  A potem się kobiety dziwią, że same muszą wszystko przy dziecku robić, jak
                  tatusowi nie pozwalają się do dziecka zbliżyć, bo jeszcze krzywdę by zrobił...
                • diablicamonika27 Re: Dwazera iltości 23.11.06, 12:41
                  Nie będe sie przed toba tłumaczyła nie ufam nikomu proste?Za długo czekałam na
                  to dziecko by ktoś przez przypadek mógłby coś jej zrobić.Poświecam swoje zdrowie
                  i siebie dla niej.Jestem po operacji nerki i tez nie byłam na kontroli.I nie
                  pójde bo dobrze sie czuje.Teraz nie mam czasu na konawałów
                  Tak teraz sobie poużywacie,że jedna nie jet jak wszystkie.Mam to delkiatnie
                  pisząc.....w nosie.
                  Niech każdy pinuje siebie a nie poucza innych!
                  • komyszka Re: Dwazera iltości 23.11.06, 13:12
                    skoro tak bardzo usiłujesz być matką-polką, bądź. skoro deklarujesz ze tak
                    bardzo kochasz dziecko- chociazby z tego powodu powinnas chodzic na kontrole
                    lekarskie. to ze teraz czujesz sie dobrze nie oznacza ze wszystko jest ok. jesli
                    jest tak jak piszesz i nikt nie jest godny pomagac Ci w opiece nad dzieckiem
                    musisz robic wszystko aby zachować końskie zdrowie. "przekalkuluj" czy w
                    ostatecznym rozrachunku oplaci ci sie bardziej gwizdac na własną kondycje czy
                    zostawić dziecko chociazby z opiekunka i wyjsc na 2 godziny aby zadbac o siebie.

                    p.s. w jakim otoczeniu musisz zyc skoro nikomu tam nie ufasz?? nawet męzowi? nie
                    jestem ciekawa szczegółow ale moze zastanów sie czy idziesz dobrą drogą. pozdrawiam!
                    • leluchow1 Re: Dwazera iltości 23.11.06, 13:14
                      A nie przyszło ci zwyczajnie do głowy ze jesli cos ci sie stanie to to twoje
                      wyczekane dziecko zostanie samo? Wiec moze lepiej a) zadbac o siebie ; b)
                      wpuścic do zcia małej troche powietrza!
                      • diablicamonika27 Re: Boję sie i nie potrafie 23.11.06, 13:25
                        z mymi niby teściami obydwoje żyjemy na bakier własnie niedługo sie
                        wyprowadzamy,teściowa nigdy nie interesowała się wnuczką w dodatku mieszkamy z
                        mężulkiem alkoholikiem.Od początku wszystko musiałam sama nie jak maja inne
                        mamy,że mamusia to pokaże i tamto.Ja się ciesze,że nauczyłam sie wszystkiego
                        sama bez niczyjej pomocy.Tatuś jest jak każdy facet przypinuje ale na moment,ja
                        zamiast spokoju u lekarza miałabym stosy nerwów.Mała nie potrafi z nim się bawic
                        i on nie umie też z nią.
                        Dlatego tak trudno mi cokolwiek zrobić bo zawsze ona.Jak co to zabieram ją z
                        sobą by wszyscy mieli święty spokój,ale sa miejsca gdzie nie zabiera sie
                        dzieci.Nawet na zmiany opatrunków jeździłam z mała do szpitala bo dosłownie nie
                        było ją z kim zostawić,nawet z sąsiadką każda ma co innego do roboty.
                        Widocznie jestem typem,mamy samowystarczalnej nie mam jak inne dookoła pomocną
                        rękę.Jest jak jest,wiem,że zaniedbuje swoje zdrowie ale zawsze brakuje czasu.To
                        tyle mam do powiedzenia.
                        • komyszka Re: Boję sie i nie potrafie 23.11.06, 13:44
                          diablicamoniko27!- kto jest alkoholikiem? Twój mąz czy teściowej bo nie
                          zrozumiałam. jesli Twoj- RADZE CI Z CAŁEGO SERCA- POSTAW TWARDE ULTIMATUM- albo
                          zacznie sie leczyć- TAK UCZCIWIE,SERIO, ZE WSZYSTKIMI KONSEKWENCJAMI albo zostaw
                          go w cholere bo Twoje dziecko (i Ty) bedziecie mieloi piekło. nie miej
                          sentymentów, nie współczuj, nie wierz w piekne słowa. MYSL TYLKO O SOBIE I DZIECKU.
                          • diablicamonika27 Re: komyszka teść śmierdziuch!! 23.11.06, 13:47
                            jego syn a mój facet nie tyka alkoholu!!!Nienawidzi ojca tak bardzo,że po 36
                            latach ile on ma wyżekł się go na zawsze z łzami w oczach.Także życie mamy nie
                            ciekawe i idziemy na wynajem.Reszta to juz długa sprawa.
                            • komyszka Re: komyszka teść śmierdziuch!! 23.11.06, 13:53
                              no to chwała Bogu ze nie mazsmilesmilesmilesmile
                              a meza to chyba mozesz na troche z dzieckiem zostawic. ciezko niewyobrażalnie
                              musi być żyć nie ufając nikomu ale współmałżonkowi chociazby jakis mały kredyt
                              zaufania sie chyba należy? bo inaczej co to za życie?
                        • leluchow1 Re: Boję sie i nie potrafie 23.11.06, 13:47
                          diablicamonika27 napisała:

                          \Tatuś jest jak każdy facet przypinuje ale na moment,\
    • diablicamonika27 Re: A od kogo miał wziaść przykład? 23.11.06, 13:55
      Jak byc dobrym ojcem?Jak kochać swoje dziecko.jak sie z nim bawić?Co to jest
      wogóle dziecko i po co się go ma?Jak jego stay chla od 36 lat po 4 razy na dobę
      nienawidzi mnie od 4 lat za nic.Nigdy nie interesował sie własnym synem.Jak to
      okresla Wojtek-to typ co spuścił sie do mej matki.Taki ma szacunek jego jedyny
      syn!Dlatego ja mu sie nie dziwie że tak trudno mu złapac kontakt z małą.Nie miał
      wzorców,pamiętał tylko wiecznie nachlanego tatusia i zastraszona matkę.
      Stara się jak może ja to szanuje,ale nie wymagam więcej i tak daje sobie
      świetnie radę.....także nie oceniajcie kogoś jako ojca,cieszcie się że wasze
      dzieci są tak szczęśliwe z tatusiami.Mój od 10 miesięcy 2 razy pieluche
      zmienił,bo jak mała kupke zrobi to go na wymioty zbiera.I raz może na spacer
      poszedł po moich nakazach.
      Ja juz sie poddałam,nie nalegam więc nie oceniajcie mnie,bo mała jest ze mną
      24h/dobę.Tak jestem przez to sflustrowana,znerwicowana i kompletnie bez czasu
      dla siebie.
      • ewa.zaspiewa Re: A od kogo miał wziaść przykład? 24.11.06, 08:27
        Jeśli Ty teraz swojego męża nie będziesz niczego uczyć w kwestii dobrego
        ojcowstwa, bo taki był biedny w dzieciństwie, to pomyśl, jakie wzorce otrzymają
        od niego Wasze dzieci? Identyczne.
        I nigdy się to w Waszej rodzinie nie zmieni? Tak będziecie sobie przekazywać to
        samo z pokolenia na pokolenie?
    • lomre Do diablicy (coś nie mogę wysłać) 23.11.06, 14:14
      Czytam twój post i lekko jestem przerażona. Mój teść zmarł gdy mój M mial
      niecały roczek. Teściowa jest zamknięta w sobie, mały wylewna (oględnie mówiąc)
      więc wydedukowałam że mój M nie miał skąd wziąć wzorców ojca. ale staram się go
      przygotować, namawiam do dotykania brzucha (on się chyba boi, bo tego unika),
      tłumaczę zasady, chodzimy do znajomych mających małe dzieci itp. M ma dziwaczne
      wyobrażenie o dziecku (np. że je co 5 godzin, że trzeba żeby plakal bo poprawia
      oddychanie itp!!!!)
      Tego sie właśnie boję, żeby tak jak twój mąż nie odsunął się od dziecka. Czy
      myślisz, że mi sie też nie uda.
      dziewczyny - co o tym myślicie. Może to temat na nowy wątek?
      • diablicamonika27 Re: Do diablicy (coś nie mogę wysłać) 23.11.06, 14:27
        Mój nie mąż jest jedynym dzieckiem tej patologicznej rodzinki.Jedynak nigdy nie
        jest jak facet wychowujący sie z rodzeństwem.Ile ja się na tłumaczyam,ile na
        ryczałam,ale to poszło w echo.Ja nie lubię mu pokazywac zrób to czy tamto,nie
        lubię mówic.Powinno to się z samego siebie wychodzić.On kiedyś jak wyrzucał
        zakupczoną pieluchę,dosłownie zwrócił.Ani razu nie wykąpał,nie przebrał z 3 razy
        nakarmił....I w dodatku chce wyjechac za lepszą pracą,zotawiają mnie samą z
        małą.I tak wiecznie jakbym była sama.....Już nie pamietam kiedy poszłam gdzies
        na kawę,może z raz byłam sama na zakupach,ale i tak stale dzwoniam czy w pożądku
        jest.
        Dlatego dziwie się innym jak pouczają inne co mają takie problemy jak
        ja....żadna z was nie chciałaby byc w takim związku.Kocha nas bardzo i życie by
        za nas oddał ale widze,że dziecko to dla niego bajka.Dodam,że do 3 miesięcy było
        ok im Jula większa,zaczeła raczkowac teraz prawie chodzić,wszedzie jej pełno.To
        mam tylko jeden krzyk.Nieraz odechciewa mi się być matką.Nie taka była umowa
        jeszcze przed ciążą.Ale cóż mój ojciec też tylko kase dawał na nas i mama nas
        sama chowała.Nie wszystkie mają tak słodko......
        • dorotka.k1 Re: Do diablicy - pytanka 23.11.06, 14:41
          Mam pytania. Czy Twój mąż chciał tego dziecka? Czy to była ciąża planowana i co
          to znaczy ta umowa przed ciążą? Bo nie brzmi mi to dobrze.
          • diablicamonika27 Re: Do diablicy - pytanka 23.11.06, 14:46
            tak chcielismy bardzo tego dziecka 3 lata sie staraliśmy,ja 6 bo 3 z innym ex
            mężem,ale to nie temat to rozmowy.już odkąd planowaliśmy nawet imiona były
            wybrane.On bardzo nawet chce mieć dwoje dzieci,żeby mała nie była sama jak on
            był sam.poprostu umowa była taka,jak kazda para sobie rozmawia,że będe chodził
            na spacerki,karmił,przewijał......pozostały puste obietnice.Ja naprawdę nie będe
            go zmuszać do niczego,może któregoś dnia zrozumie.Wyjedzie to zatęskni.
          • pytia74 Re: Do diablicy - pytanka 23.11.06, 14:47
            Moj maz jest swietnym ojcem dla naszego 6-miesiecznego synka i maly go uwielbia.
            Maz sie z nim bawi (ja nawet tak nie potrafie), zabiera na spacer w weekend.
            Ale niestety od samego poczatku nie udziela sie przy pielegnacji dziecka
            twierdzac, ze sie boi. Owszem, towarzyszy nam przy kapieli, przewijaniu,
            karmieniu itp. ale tylko w roli obserwatora i ewentualnego przynies wynies.
            Niedawno zdalam sobie sprawe, ze to moja wina . Doszlam do takiego wniosku,
            kiedy zapisalismy malego na basen i poszedl z nim maz. Ja pojechalam z nimi,
            zeby synka rozebrac a potem ubrac. Przez caly czas sie denerwowalam, ze musze na
            te 1/2 h rozstac sie z malym. Strofowalam meza, napominalam, zeby sie nie
            poslizgnal na plytkach, nie upuscil dziecka itp. Powiem wam, ze przerazila mnie
            ta moja paranoja.Zaczelam analizowac swoje zachowanie i stwierdzilam, ze to ja
            zniechecilam meza do przewijania, kapania, ubierania bo nigdy nie mialam
            cierpliwosci i stalam zawsze nad nim jak jakis kapo i pouczalam ze to robi nie
            tak, ze tak bedzie lepiej. W koncu facet uznal, ze sie do tego nienadaje. Teraz
            jest mi troche przykro i chcialabym to naprawic, tym bardziej, ze widzialam na
            tym basenie jak swietnie sami sobie radza inni tatusiowie. Mam nadzieje, ze nie
            jest jeszcze za pozno. (Ja tez od samego opoczatkku jestem samiutenka i wszystko
            zawsze przy dziecku robilam sama).
            • diablicamonika27 Re: To problemy swoje robią 23.11.06, 14:57
              Stary nie akceptuje mnie jako jego partnerki,ubiża mi juz od 4 lat jak tylko sie
              da.Nie ra były awantury,raz to się wyprowadziliśmy.Minoł czas wróciliśmy
              spowrotem do teściów bo miałam wyjechac do siostry do pracy..okazało sie ,że
              jestem w ciąży szok a zarazem szczęście choć bilet juz był w kieszeni.Stara
              kombinowała jak sie mnie pozbyć.A to wszystko na nim sie odbiło.On za na by w
              ogień skoczył i ciągle tylko były awantury.Całą ciąże wydzwaniał do mnie z
              pracy,każdego dnia.Naokrągło całował brzuszek i rozmawiał z maluchem,kupował
              owocki słodycze,prawie że nosił na rękach.Gdziekolwiek jechałam płakał,że go
              zostawiam samego.Fascynacja skończyła sie jak mała miala 3 miechy jeden
              pokój,płacz w nocy on nie wyspany do pracy wstawał,zero seksu tak jest do dziś
              raz na miesiąc.Poprostu nie czuje pociągu,drażni mnie jego dotyk,ciągle jestem
              zmęczona.Za ścianą debilne teście,wiecznie awantury że ja k...życie rodzinne
              rozwaliłam,że niby alkoholik przezemnie sie rozpił jak chla 36 lat!Wszyscy na
              mnie tylko co najgorsze.On i ja porostu nie wytrzymujemy tej presji tego życia w
              tym chorym domu.Idziemy na swoje choć musiał duży kredyt wziąść bo z pensji nie
              starcza.
              Echchch dziewczyny nie ja jedna mam tak nie ostatnia.
        • komyszka Re: Do diablicy (coś nie mogę wysłać) 23.11.06, 14:43
          diablico- ja rozumiem. rozumiem jak ciezko byc DDA czyli dorosłym dzieckiem
          alkoholika- czyli tym , kim jest i bedzie Twój nie-mąż. to wiele tłumaczy ale
          NIE USPRAWIEDLIWIA. tacy ludzie powinni równiez przejśc odpowiednią terapię. bez
          dwóch zdan. zastanów sie dobrze czy chcesz z kims takim dzielić (?- no
          własnie,ja na razie widze tylko singla- Ciebie)reszte życia.i miłość ma swój
          kres jeśli nie pielęgnowana. aby ja pielegnowac potrzeba wsparcia bliskiej
          osoby. mnie sie wydaje ze go nie masz (nie ufasz partnerowi!!!). jeszcze nie
          przegrałaś. zastanów sie. zycze powodzenia i Tobie i Twojej córeczce!
        • lomre Diablico 23.11.06, 21:52
          Nie myśl, że się wymądrzam bo szczerze współczuję twojej sytuacji, ale jesli
          będziesz liczyć aż facet zrozumie to może się okazać, że już nie potraficie ze
          sobą rozmawiać. Mój M nigdy nie domyśli się czego od niego oczekuję. NIGDY - i
          już o tym wiem. Mieliśmy kryzys po poronieniu. Ja czekałam na serdecznośc,
          rozmowy, przytulania itp. - nie bylo tego. Rozmaiwlam z koleżankami.
          Ostatecznie pogadaliśmy. I okazalo sie, że on nie czuł tego co ja, był nawet
          zły że zamiast mówić jemu to szukam koleżanek. Pytałam "to czemu nie pytałeś?",
          on "bo nie mówiłaś". Słowem błędne koło. Ta rozmowa i tak była za pózno, bo
          nagromadziło się mnóstwo niedomówień i zloći.
          Teraz już wiem i mimo iż czesem jestem wsciekła (bo co to za radośc dostać
          upominek podmawiając sie kilka dni), ale mówię: przytul mnie, dotknij brzucha,
          mów do mnie nawet stare dowcipy, myśl na glos itp. Nie wiem jak nam będzie po
          urodzeniu dziecka, może nie będzie miąła z dzieckim kontaktu, ale chcę zrobić
          wszystko, żeby tego nie przeoczył. Trzymajcie kciuki żeby sięudalo
    • tuniatunia Re: mąż mnie nie chce... :-( 02.12.06, 10:31
      Zadziwiacie mnie. Naczytalam sie na tym forum wyznan o tym, jak szybko niektore
      poloznice podejmowaly wspolzycie. I abstrahujac od tego, czy jest to sluszna
      decyzja czy nie, to jedno niewatpliwie rzucilo mi sie w oczy - nigdzie tam,
      gdzie czynione byly takie wyznania, nie zauwazylam tylu negatywnych,
      strofujacych autorki odpowiedzi, ile zaserwowalyscie mnie.

      A zeby bylo weselej - tak, lekarz dal mi zielone swiatlo.

      Niezmiernie dziekuje za zyczliwosc, zrozumienie i wsparcie. No i porady bezcenne
      oczywiscie tez.

      Tunia
      • amwaw Re: mąż mnie nie chce... :-( 02.12.06, 11:22
        W sumie to fascynujące- po 2 tygodniach od cc lekarz dał Ci zielone
        światło??Znaczy się chyba jeszcze w szpitalu bo gdyby krwawienie po cc ustało w
        ciągu tygodnia( a potem wizyta kontrolna u lekarza-skoro lekarz dał zielone
        światlo po porodzie to chyba po badaniu) to raczej jest wskazaniem do
        hospitalizacji...
        Mała rada- nie naczytuj sie na forach w tak ważnych kwestiach tylko zapytaj
        lekarza.Forum to nie gabinet...
        • tuniatunia Re: mąż mnie nie chce... :-( 02.12.06, 11:33
          amwaw napisała:

          > W sumie to fascynujące- po 2 tygodniach od cc lekarz dał Ci zielone
          > światło??Znaczy się chyba jeszcze w szpitalu bo gdyby krwawienie po cc ustało w
          > ciągu tygodnia( a potem wizyta kontrolna u lekarza-skoro lekarz dał zielone
          > światlo po porodzie to chyba po badaniu) to raczej jest wskazaniem do
          > hospitalizacji...

          Nie po 2 tylko po 3,5 tyg.

          > Mała rada- nie naczytuj sie na forach w tak ważnych kwestiach tylko zapytaj
          > lekarza.Forum to nie gabinet...

          Racz zauwazyc, ze w swoim ostatnim posce odniosla sie nie do merytorycznej
          poprawnosci swoich - czy tez kogokolwiek innego stwierdzen - tylko do sposobu, w
          jaki co poniektore z Was traktuja autorki watku, a raczej - co do nierownego
          traktowania. Takze na przyszlosc pisz ad rem.

          Tunia
          • amwaw Re: mąż mnie nie chce... :-( 02.12.06, 14:56
            Dla przypomnienia:
            >Jestem 3
            tygodnie po cesarce i juz dobry tydzien temu zaczelam go namawia na sex.
            • tuniatunia Re: mąż mnie nie chce... :-( 03.12.06, 15:28
              No wlasnie - tydzien temu zaczelam go namawiac. Nie ma natomiast odniesinia do
              tego, kiedy ulegl. Bez znaczenia. Jak juz napisalam - ad rem. A tu nadal nic.

              Tunia
    • karolcia9931 Re: mąż mnie nie chce... :-( 02.12.06, 11:52
      wydaje mi sie ze ma jakies opory ja rodziłam normalnie i mam tam tak samo jak
      przed ciązą ale ja bym sie upewniła czy sobie kogoś nie znalazł
      • tuniatunia Re: mąż mnie nie chce... :-( 02.12.06, 12:00
        Hm... no to mi do glowy nie przyszlo i jakos logicznie nie bardzo moge
        wytlumaczyc racjonalnosc Twojej sugestii bo sprawy lozkowe wygladaly u nas
        bardzo ok i to wlasciwie do konca (ostatni raz kochalismy sie w przeddzien
        porodu). Wiec - jezeli mialby sobie kogos znalezc, a objawem tego mialaby byc
        wlasnie niechec do wspolzycia - to Pani trezcia musialaby sie w naszym zyciu
        pojawic po porodzie - a to niemozliwe. Wiem, bo maz przez 2 tyg. siedzial w domu
        na opiece i nie mial okazji wink

        Tunia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka