Hej, jestem 5 miesięcy po porodzie, chciałam napisac kilka słów o znieczuleniu ZZo, które miałam w trakcie porodu. Może komus się przyda... Byłam na nie zdecydowana od poczatku, w trakcie porodu tym bardziej

Kłopoty pojawily się w trakcie podawania, anestezjolog nie wkłuł sie dobrze i poprawiał. Dopiero za trzecim wkłuciem dobrze założył rurkę. niestety przebił strefę 'zewnątrzoponową" i dostał się do podpajęczynówkowej - to chyba jest ta, do której podawane jest znieczulenie przy cesarce. Efektem było - znieczulenie totalne - przestałam czuć od pasa w dół - na to bardzo nie narzekałam bo juz nic od tej pory nie czułam ale lekarzowi było trudniej "wypchnąć" córeczkę - mówili mi kiedy mam przeć. koszmar zaczął się nastepnego dnia. NIKT nie powiedział mi że po takim znieczuleniu TRZEBA leżec nieruchomo - tzn bez ruszania głową w żadną stronę przez chyba 24 h. Kazali leżec. lezałam ale głową ruszałam. Wtedy zaczęło się najgorsze. Popunkcyjne bóle głowy - tak to sie nazywa i jest jednym z możliwych powikłań po ZZO. są to tak silne bóle głowy że robi się słabo i ciemno - nie można się w ogóle ruszać. Wtedy dopiero lekarze się zreflektowali i kazali leżec nieruchomo z oczami wbitymi w sufit. Trwalo to 10 dni. 10 dni , kiedy nie mogłam wstać do płaczącego dziecka, przewinąć. podawano mi ja tylko do karmienia na leżąćo. przez te dni przyjmowałam kroplówke,żeby płyn rdzeniowo-mózowy, którego troche wyleciało przez nieudane wkłucia się wyrównał. Pomiając straszne mysli ( a jak to nie przejdzie???) brak możliwości cieszenia się dzieckiem po porodzie i zdanie na łaske połoznych, które mniej lub bardziej chętnie pomagały przy małej (głównie w nocy - w dzien był ze mną mąż)i komentarze zyczliwych "chciałaś mniej cierpieć to masz,bez bólu sie jeszcze nic nie urodziło czy w głowach sie poprzewracało z tym znieczuleniem" ten okres po porodzie wspominam jako koszmar. Dotąd wzdrygam się na myśl o karmieniu na leżąco. Po 10 dniach przeszło jak ręką odjął, ale drugi raz chyba nie zaryzykuję. Niby zdarza się to 5 a 1000, ale zawsze ktoś jest tym na kogo trafiło...