Dodaj do ulubionych

Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie

16.01.07, 21:20
Hej, jestem 5 miesięcy po porodzie, chciałam napisac kilka słów o znieczuleniu ZZo, które miałam w trakcie porodu. Może komus się przyda... Byłam na nie zdecydowana od poczatku, w trakcie porodu tym bardziejsmile Kłopoty pojawily się w trakcie podawania, anestezjolog nie wkłuł sie dobrze i poprawiał. Dopiero za trzecim wkłuciem dobrze założył rurkę. niestety przebił strefę 'zewnątrzoponową" i dostał się do podpajęczynówkowej - to chyba jest ta, do której podawane jest znieczulenie przy cesarce. Efektem było - znieczulenie totalne - przestałam czuć od pasa w dół - na to bardzo nie narzekałam bo juz nic od tej pory nie czułam ale lekarzowi było trudniej "wypchnąć" córeczkę - mówili mi kiedy mam przeć. koszmar zaczął się nastepnego dnia. NIKT nie powiedział mi że po takim znieczuleniu TRZEBA leżec nieruchomo - tzn bez ruszania głową w żadną stronę przez chyba 24 h. Kazali leżec. lezałam ale głową ruszałam. Wtedy zaczęło się najgorsze. Popunkcyjne bóle głowy - tak to sie nazywa i jest jednym z możliwych powikłań po ZZO. są to tak silne bóle głowy że robi się słabo i ciemno - nie można się w ogóle ruszać. Wtedy dopiero lekarze się zreflektowali i kazali leżec nieruchomo z oczami wbitymi w sufit. Trwalo to 10 dni. 10 dni , kiedy nie mogłam wstać do płaczącego dziecka, przewinąć. podawano mi ja tylko do karmienia na leżąćo. przez te dni przyjmowałam kroplówke,żeby płyn rdzeniowo-mózowy, którego troche wyleciało przez nieudane wkłucia się wyrównał. Pomiając straszne mysli ( a jak to nie przejdzie???) brak możliwości cieszenia się dzieckiem po porodzie i zdanie na łaske połoznych, które mniej lub bardziej chętnie pomagały przy małej (głównie w nocy - w dzien był ze mną mąż)i komentarze zyczliwych "chciałaś mniej cierpieć to masz,bez bólu sie jeszcze nic nie urodziło czy w głowach sie poprzewracało z tym znieczuleniem" ten okres po porodzie wspominam jako koszmar. Dotąd wzdrygam się na myśl o karmieniu na leżąco. Po 10 dniach przeszło jak ręką odjął, ale drugi raz chyba nie zaryzykuję. Niby zdarza się to 5 a 1000, ale zawsze ktoś jest tym na kogo trafiło...
Obserwuj wątek
    • kathia_25 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 16.01.07, 21:30
      ja zespół popunkcyjny miałam po cesarce-koszmar i do tego doszła sztywność
      karku...nikogo nie obchodziło jak bardzo cierpiałam i że ból był nie do
      zniesienia;przypadkiem okazało się że mój niemąż dawał korki z matmy synowi
      jednej z pielęgniarek...od słowa do słowa przypomnieli się sobie nawzajem i za
      10 minut był u mnie lekarz(gdzie wcześniej nie mogłam się doprosić) który
      przepisał mi kroplówkę,która pomogła już po 30 minutach-lekarze są podli i
      położne też-są leki na to a nie chcieli ich dać
      • agunia2101 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 24.01.07, 19:41
        A ja urodziłam bez znieczulenia i radzę ta każdej kobiecie.Od samego początku
        wiedziałam że chcę wszystko przeżyć świadomie i nie chce żadnego
        znieczulenia.Poród bez znieczulenia jeszcze bardziej zbliżył mnie do mojego
        wspaniałego synka jak również mojego męża do mnie.Pozdrawiam
    • yola13 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 16.01.07, 23:05
      powiedz w jakim szpitalu to sie odbyło, będziemy go wszyscy omijac szerokim
      łukiem, anestezjolog- partacz
      • aga25252 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 16.01.07, 23:11
        ja mialam ten rodzaj znieczulenia przy cesarce i wszystko było ok.obyło sie bez
        zadnych komplikacji.moze po prostu mialam wiecej szczescia i trafilam na fachowy
        personel?
        • vanilla4 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 17.01.07, 07:26
          bo jak widać wszystko zależy od lekarza - przy okazji jakiegokolwiek zabiegu
          istnieje ryzyko spaprania sprawy
    • elza78 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 16.01.07, 23:21
      tez mialam popunkcyjne bole glowy, w sumie porownywalne ze zwykla migrena,
      niektore kobiety przechodza cos podobnego raz na kilka tygodni...
      ale trzeba o tym wiedziec ze takie cos moze sie wydarzyc niestety
    • alicja0 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 16.01.07, 23:34
      ja miałam cesarkę i znieczulenie podpajęczynówkowe. Cesarka skończyła się o
      godz. 13.30, leżałam do godziny 22.00, a potem już musiałam wstawać - nie na
      długo, byle przenieść się do innej sali. W związku z tym faktycznie leżałam
      plackiem niecałe 9 godzin, a mimo to nie miałam żadnych bóli głowy po tym.
      Już będąc na sali pooperacyjnej, podali mi tylko raz lek przeciwbólowy i nic
      więcej, więc w sumie ten brak bólu nie może być efektem wyjątkowej opieki
      lekarskiej. Sądzę więc, że Twój ból byl efektem nieudanych prób wkłucia, potem
      przecież rodziłaś, a więc zapewne się ruszałaś od razu po podaniu leku - stąd
      być może ten ból.
      Ja słyszałam, że po znieczuleniu nie wolno podnosić głowy do 12 godzin, ale nie
      24, a ja nie ruszałam się 9 godzin i to w moim przypadku wystarczyło.
      Podobno po podaniu zzo też nie można się ruszać przez kilkanaście minut
      (bodajże 40 min), ale tego nie wiem na pewno - coś tam położna mi mówiła, ale
      nie za dobrze zarejestrowałam smile
      Jak będę teraz rodzić, to dopytam smile
      Po tamtej cesarce mam mieć poród sn, więc w odpowiednim czasie się na pewno
      zainteresuję wink
      • olamad Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 17.01.07, 08:55
        Ja po znieczuleniu podpajeczynówkowym do CC musiałam leżec nie podnoszac głowy
        równe 24h. Chyba dopiero na 1/2h przed upłynieciem tego czasu położna pozwoliła
        mi się zacząć ruszać.
        Uważam, ze lepiej jest się poświecić i poleżec trochę dłuzej, niz potem
        przechodzić to, co autorka wątku. No ale oczywiscie o tym trzeba wiedzieć -
        mnie położna poinformowała dlaczego tak musi być, zaraz po znalezieniu się na
        sali pooperacyjnej.
      • wjw2 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 20.01.07, 21:00
        > Podobno po podaniu zzo też nie można się ruszać przez kilkanaście minut
        > (bodajże 40 min), ale tego nie wiem na pewno - coś tam położna mi mówiła, ale
        > nie za dobrze zarejestrowałam smile


        bardzo źle zarejestrowałaśsmile
        ZZO podają na uśnieżenie bólu przed porodemsmile, a co za tym idzie w 5 min. po
        podaniu kazują chodzić.
        Wiem co piszę, bo sama miałam zzo.

    • anntenka pierniczenie kotka za pomocą młotka... 17.01.07, 00:09
      wcale nie neguję twojej opowieści stroia...
      bardzo współczuję takich przejść...
      ale
      to co mnie najbardziej wkurza to hasła pod tytułem
      anestezjolog - partacz
      i będziemy ten szpital omijać łukiem

      dziewczyny czy wy wiecie że wątroba a zwłaszcza jej sploty naczyniowe
      oraz okolica okołokręgosłupowa
      to dwa miejsca w naszym organizmie które
      mogą się bardzo różnić od podręcznikowych przedstawień
      czyli każdy człowiek w tych miejscach jest inaczej skonstruowany
      a do tego w okolicach kręgosłupa często znajduje się mnóstwo
      tworów i zwyrodnień a nawet żylaków które nie wpływają na nasze zdrowie
      i których nie czujemy i o których nie wiemy
      ale mogą mieć one wpływ na działanie znieczulenia zzo

      to nie jest tak że każda z nas ma określoną stałą wielkość przestrzeni
      zewnątrzoponowej
      i lekarz musiał spartaczyć robotę podczas zakładania zzo
      wkłuwając się głębiej do przestrzeni podpajęczynówkowej
      nie, to nie takie proste
      mogłaś mieć poprostu inny wymiar przestrzeni
      i lekarz nie jest niestety wróżką która widzi kręgosłup przez skórę
      i wie jak jest on u danej osoby ukształtowany/zwyrodniony
      a to że wkłuwał się 3 razy to też mogła być wina zwyrodnień, żylaków
      i raczej skłaniam się w tym kierunku
      niż w kierunku że lekarz to partacz
      bo dawno by tam nie pracował

      a swojądrogą leżałaś 10 dni w bezruchu bo
      do przestrzeni zewnątrzoponowej podaje się
      około 25 cm leku znieczulającego
      w zależności od reakcji pacjenta
      a do podpajęczynówkowej
      10 razy mniej
      a mimo to efekt jest ten sam lub nawet mocniejszy
      po prostu
      przestrzeń podpajęczynówkowa jest bardziej czuła
      bo tam nerwy nie mają już osłonek
      a w zewnątrzoponowej mają osłonki i trzeba więcej leku do zadziałania zzo

      a jak lekarz podał taką ilość do podpajęczynówkowej
      to nieźle cię musiało znieczulić

      więc reasumując
      to nie lekarze partacze są winni
      ale różnice w budowie anatomicznej każdego człowieka
      jedni są bardziej podręcznikowi
      a inni mniej
      a jeszcze inni wcale

      a poza tym każda ingerencja w ludzki organiz niesie ze sobą ryzyko
      i trzeba się z tym liczyć
      • nana_vie Re: pierniczenie kotka za pomocą młotka... 17.01.07, 09:22
        Oj, chyba trafilo na przyszlego lub terazniejszego lekarza...
        Zgoda, ryzyko istnieje zawsze i roznice anatomiczne tez - ale one nie wplywaja
        na zaniedbanie w poinformowaniu pacjentki co do postepowanie poznieczuleniowego
        tz ze ma sie nie ruszac... czy to moze tez nie jest wina lekarzy, bo oni maja za
        male pensje by o tym informowac he?

        Jak bylam z corka w szpitalu na oddziale nefrologii byl obchod studentow z
        nauczycielem i ta biedna kobieta odpytywala durni z budowy ciala np ile dziecko
        ma zeber i z ktorej strony jest watroba. I czesc z nich... nie wiedziala!!!
        Wykladowczyni w nerwach sie wymknelo "Luczie, przeciez za kilka miesiecy
        zostaniecie lekarzami!!!" i to wlasnie mnie przeraza. Moze ten anestezjolog -
        partacz byl z grupy tych studentow hehe, a serio nic sie nie zmieni w tym kraju
        w kwestii poziomu uslug medycznych dopoki lekarze nie beda odpowiedzialni za
        efekty swojej pracy jak kazdy z nas i dopoki na studia medyczne beda przyjmowani
        "krewni i znajomi krolika" czyli dzieci z rodzin lekarskich, bo tu niestety
        istnieje klika taka sama jak w srodowisku prawniczym...

        Pozdrawiam,
        Nana
        • polett Re: pierniczenie kotka za pomocą młotka... 02.07.07, 21:28
          może lekarza a może... mój znajomy ma znajomego który jest PRowcem i nadzoruje
          grupę młodzieńców którzy na forach jako "anonimowi" internauci wypowiadają
          opinie pozytywne o produktach, do promocji których zostali wynajęci; na stronie
          Morfeusza mamy bajeczną wizję ZZO, na stronie fundacji Rodz.poLudz. dokładnie
          przeciwną. Trzeba zachować daleko posuniętą rezerwę co do opinii na forach! Ale
          zgadzam się z "przyszłą lekarką", że medycyna to nauka empiryczna i
          eksperymentalna... prawie że nauka niemożliwa smile
      • yola13 do anntenka 17.01.07, 12:19
        Skoro zacytowałas mnie to osmiele sie tez ci cos powiedzieć, prawda jest
        niestety taka ze lekarze to nie sa swiete krowy, tak jak ty to przedstawiłaś,
        pozatym skad wiesz jak było w tym przypadku? Byłas tam na miejscu, widziałaś
        to, stałas obok tego lekarza, patrzyłas mu na ręce? No raczej nie. Ale bronisz
        go od poczatku do końca, tak jak ma w zwyczaju bronic lekarz lekarza, nic dodac
        nic ująć. Skad wiesz czy np. temu lekarzowi nie pomyliły sie np. kregi i nie
        wbił sie zbyt wysoko? Nie mozesz tego wiedzieć, bo cie tam nie było. Byc moze
        przesadziłam mówiac anestezjolog- partacz, bo kazdemu moze się taki przypadek
        zdarzyc(byle nie za często), ale mówienie ze to wina zwyrodnień i żylaków, jest
        tez niczym nie potwierdzone, kazdy sobie moze tak mówićtongue_out
        • anntenka do yola 18.01.07, 11:28
          nie jestem lekarzem
          jestem nauczycielką
          i nie brinię lekarza od początku do końca
          tylko mówię
          że większość powikłań poznieczuleniowych
          to wynik zróżnicowanej budowy organizmu ludzkiego
          co do opieki poznieczuleniowej to fakt
          tutaj lekarze i pielęgniarki spartaczyły
          w każdym razie mnie przez zzo powiadomili
          jakie jest ryzyko
          i co się może stać
          ale mimo to decyduję się
          pozdrawiam
      • kathia_25 Re: pierniczenie kotka za pomocą młotka... 17.01.07, 17:50
        no tak ale jeśli trzy razy prosisz lekarza żeby się nie wbijał bo masz skurcz a
        on robi swoje to sorry,ale czyż nie jest partaczem?wystarczyło poczekać minutę i
        zrobić to kiedy skurcz minie-a jeśli chodzi o lekarzy przy moim porodzie to
        lista ich spartaczonych decyzji jest długa...
        • kkatarynka Re: pierniczenie kotka za pomocą młotka... 19.01.07, 17:55
          sa lekarze i konowaly...
      • arabelka3 Re: pierniczenie kotka za pomocą młotka... 18.01.07, 07:28
        Jassssne,lekarze nigdy sie nie myla tylko roznice w budowie pacjenta
        wystepuja...Sory ale nie moge po prostu czytac takich bzdetow.
        A czy nie uwazasz,ze lekarz powinien miec swiadomosc w roznicach w budowie ciala
        i brac na to poprawke???Chyba po to studiuje te swoje madrosci przez tyle lat???
        Wiesz,wklucie "na oko" to rownie dobrze menel spod budy z piwem moglby zrobic,bo
        tez wrozka nie jest,kregoslupa przez skore nie widzi i nie jest w stanie
        okreslic wymiaru przestrzeni...Please... Od lekarza chyba mamy prawo wymagac
        wiedzy w temacie i fachowosci?
    • stroia Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 17.01.07, 09:25
      Dokładnie to tłumaczył mi po zabiegu, ze przestrzen zewnatrzoponowa u mnie jest cienka. Celem mojej opowieści nie jest uskarzanie się na lekarza, chce zwrócic uwagę wszytskich ze w ZZO moga pojawic się komplikacje i ze warto o nich wiedziec wszytsko przed zabiegiem
      • magdapol75 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 17.01.07, 12:25
        Mialam to znieczulenie zrobione 5 razy,4 razy nie czulam nic od pasa w dol,bo tak to znieczulenie ma dzialac,to polozna czy lekarz kladzie reke na brzuch i wie kiedy musisz przec.
        Ostatni raz zrobiono mi je zle i czulam jakies 60% bolu.
        Pierwszy raz slysze ze nie wolno sie po nim ruszac (???????) !!!!! tzn glowa i rekoma,bo wiadomo ze nogami nie ruszysz przez jakies 2-4 godzin.
        A to ze zle Ci je zrobili to po prostu mialas pecha.
        • blankaf Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 17.01.07, 14:00
          hej ja chce sie zdecydowac na takie znieczulenie, zeby zmniejszyc bol przy
          bólach ale czuc skurcze i normalnie rodzic,czy to jest mozliwe i ile to
          kosztuje?jestem w 5 miesiacu ciazy.
          • ineze Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 17.01.07, 14:07
            W wielu szpitalach potencjalnie jest dostępne i bezpłatne. Czasami trzeba sie
            udać tylko na kwalifikacje. Natomiast nie zawsze sie je dostaje ze względu na
            to, że pierwszenstwo mają cc i inne zabiegi. Zdarza sie, że jest podane np. za
            wczesnie/za późno i nie działa tak jak powinno.
          • schinella Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 19.01.07, 12:06
            No to nie moze to byz znieczulenie zewnatrz oponowe, bo onopowoduje ze nie masz
            czucia od pasa w dol, nie czujesz wiec skurczy, nie masz kontroli nad nimi i
            nie wiesz kiedy przec. Przesz kiedy kaza ale nie do konca czujesz co sie
            dzieje, stad moze byc konieczna pomoc typu vacum.
            Zapewne mozliwe jest inne znieczulenie, ktore powoduje jedynie czesciowe
            usmierzenie bolu, ale nadal czujesz skurcze i masz kontrole nad cialem. Zapytaj
            lekarza lub polozna jakie szpital oferuje opcje znieczulenia lub usmierzania
            bolu.
            • wjw2 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 20.01.07, 21:09
              > No to nie moze to byz znieczulenie zewnatrz oponowe, bo onopowoduje ze nie
              masz
              > czucia od pasa w dol, nie czujesz wiec skurczy, nie masz kontroli nad nimi i
              > nie wiesz kiedy przec. Przesz kiedy kaza ale nie do konca czujesz co sie
              > dzieje, stad moze byc konieczna pomoc typu vacum.

              A któż Ci takich bzdur naopowiadał????
              Lepiej sama zapytaj lekarza lub poczytaj troszkę na ten temat.


              To co piszesz poniżej to jest właśnie zzo!!!!

              > Zapewne mozliwe jest inne znieczulenie, ktore powoduje jedynie czesciowe
              > usmierzenie bolu, ale nadal czujesz skurcze i masz kontrole nad cialem. >

        • ma.pi Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 19.01.07, 17:33
          magdapol75 napisała:

          > Mialam to znieczulenie zrobione 5 razy,4 razy nie czulam nic od pasa w dol,bo
          t
          > ak to znieczulenie ma dzialac,to polozna czy lekarz kladzie reke na brzuch i
          wi
          > e kiedy musisz przec.
          > Ostatni raz zrobiono mi je zle i czulam jakies 60% bolu.
          > Pierwszy raz slysze ze nie wolno sie po nim ruszac (???????) !!!!! tzn glowa
          i
          > rekoma,bo wiadomo ze nogami nie ruszysz przez jakies 2-4 godzin.
          > A to ze zle Ci je zrobili to po prostu mialas pecha.


          Mialam ZZO, bolu nie czulam, ale czulam kiedy sa skurcze i czulam kiedy nalezy
          przec, nikt mi nie mowil kiedy mam to robic. I nogami moglam ruszac przez caly
          czas. Chyba za duza dawke w 4 przypadkach Ci dali a w tym ostatnim za mala.

          Pozdr.
    • amelia_s Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 17.01.07, 12:33
      Ja też miałam "zespół poznieczuleniowy"- tak nazwali to lekarze.
      Tylko przed podaniem znieczulenia lekarz powiedział, że jeśli się poruszę to
      może źle wbić igłę i będą komplikacje.
      Miałam skurcze co 30 sekund, więc siłą rzeczy poruszyłam się, "plackiem"leżałam
      dobę, ale nie od razu po porodzie, bo się dobrze czułam. Chyba 2 dni później
      pojawiły się silne bóle głowy.
      Dziewczyny, zanim zdecydujecie się na jakiekolwiek rozwiązania poczytajcie
      trochę o nich albo zapytajcie lekarza, bo potem najprościej nazwać lekarzy i
      pielęgniarki partaczami!
    • kasiak37 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 17.01.07, 15:46
      u mnie tez bylo cos nie tak bo znieczulenie nie zadzialalo a jak wylam z bolu 22
      godziny.Do tej pory czyli 9 tygodni po porodzie boli mnie kregoslup w odcinku
      ledzwiowym a po przeciazeniu bol jest okropny.Wiec ja tez nie bardzo wierze w
      bezpieczenstwo tego zabiegu.Rodzilam dwa razy bez znieczulenia i dalam rade a
      trzeci z zzo bo okropnie sie balam porodu ze wzgledu na duze dziecko.I nie bylo
      warto mimo iz bezplatnie...
      • lipcowa_mama_2007 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 30.06.07, 00:29
        Bóle w krzyżu podobno nie są skutkiem zzo ale ciąży, porodu i przeciążenia
        kręgosłupa generalnie podczas opieki nad dzieckiem.
    • amwaw Popunkcyjne bóle głowy to efekt ŹLE wykonanego zzo 17.01.07, 16:15
      A nie tego, że się rusza po wkłuciu.
      Przebito Ci oponę twardą- stąd to powikłanie.

      Zdarza sie to rzadko bo to spartaczenie roboty.
    • mirkad Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 17.01.07, 16:33
      wszystko zależy od fachowości lekarza, a ty miałaś pecha trafiając na
      partacza. Ja miałam cesarkę "nagłą" że tak określę "z drogi", z zzo. Musiałam
      leżeć 8 godz. bez unoszenia głowy, samo znieczulenie nic nie bolało, potem też
      nic, mimo że jestem migrenowcem. Ale muszę przyznać że anestezjolog był jednym
      z bardziej fachowych lekarzy jakich spotkała, a było ich trochę ostatnio w
      związku z komplikacjami w cąży = poród w 29 tc ze wskazań lekarskkich
    • gaba36 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 17.01.07, 16:48
      Ból głowy, który miałaś był wynikiem raczej znieczulenia podpajęczynówkowego a
      nie zzo. Wiem, bo oba miałam, co do obu się konsultowałam, co więcej
      przechodziłam te bóle tak jak Ty i nie po zzo tylko po tym drugim i przy innej
      okazji niż poród. Prawda jest taka, że po podpajęczynówkowym powinno się leżeć
      na płasko przez 24 godziny, głową ruszać można ale w tempie wolnego żółwia.
      Jeżeli już nietety te tragiczne bóle się przytrafią należy leżeć na płasko i
      bardzo dużo pić, żeby wypłukać to świństwo - zalecenia anestezjologów, z
      którymi się kontaktowałam. Mi to zajęło 4 dni. A ból jest faktycznie nie do
      zniesienia.
      Za to i w trakcie zzo i po nim można chodzić.
      • koteczka12 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 17.01.07, 20:31
        Miałam zzo, mogłam chodzić i robić przysiady, a bólu nie czułam. Później zero
        złych reakcji i bólu głowy. Jak widac można mieć i szczęście ....
    • husarka Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 18.01.07, 00:21
      Czytam Wasze teksty i dochodzę do wniosku, że najwięcej człowiek o znieczuleniu
      i dowiaduje się po... znieczuleniu. Miałam nieplanowaną cesarkę. Prawdę mówiąc
      nie planując jej za bardzo nie wdrażałam się w temat. W szkole rodzenia lekarz
      położnik (zaproszony na spotkanie)zlekceważył moje pytania dotyczące cc i
      znieczuleń: " A przepraszam, Pani planuje cc czy może jest zalecone? Jeśli nie
      to nie ma o czym mówić" ( na marginesie: było nas 4 w szkole i wszystkie
      urodziły przez cc). Po cesarce nikt nie poinformował mnie że mam leżeć i nie
      ruszać głową (o tym przeczytałam w gazecie gdy wróciłam do domu), całe szczęście
      że byłam wykończona próbą porodu naturalnego bo nie miałam siły się ruszyć
      marzyłam tylko żeby spać. Na drugi dzień przyszła rehabilitantka i kazała się
      podnieść bo trzeba się rozruszać a ja tylko myślałam że się podniosłam -
      słyszałam co do mnie mówi ale ciało odmawiało posłuszeństwa. Dała mi spokój.
      Taki stan trwał prawie dwa dni.
      Teraz już wiem, mądra po szkodzie jak to jest i myślę że mogłam się bardziej
      przygotować, psychicznie: że wszystko może się zdarzyć. Na pewno nie miałabym
      wpływu na to jak to jest po znieczuleniu, ale nie musiałabym zastanawiać się
      co się ze mną dzieje i czy to jest normalne.
    • martyna2001 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 18.01.07, 10:45
      Witam.Urodziłam dwoje dzieci,jedno bez znieczulenia (wspominam to jako koszmar)drugie ze znieczuleniem.Bólu nie czułam żadnego ani w trakcie porodu ani po nim.Lekarz był tak uprzejmy,że dostawałam środek znieczulający jeszcze dobę po porodzie,żeby nie bolało mnie obkurczanie macicy.Mój poród wspominam fantastycznie,nigdy nie rodziłabym już bez znieczulenia.Uważam,że nie warto cierpieć.Współczuję tym które mimo znieczulenia w jakikolwiek sposób odczuwał ból.Uważam,że wszystko zależy od anastezjologa i jego umiejętności,może się mylę nie jestem fachowcem.Znieczulenie poleciła mi koleżanka i będę jej do końca życia za to wdzięczna.Pozdrawiam.
      • magdapol75 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 18.01.07, 13:28
        Ale o jakim znieczuleniu mowa kiedy piszecie ze glowa po nim ruszac nie mozna???
        • gaba36 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 18.01.07, 14:32
          No własnie, najgorzej jak tytuł postu nie do końca dotyczy treści. Głową nie
          można gwałtownie ruszać oraz wstawać po znieczuleniu podpajęczynówkowym NIE PO
          ZZO.
          • antosiczek Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 18.01.07, 14:44
            Miałam znieczulenie podpajęczynówkowe i nikt mnie nie uprzedzał, że mam leżeć
            plackiem przez 24 godziny i głową nie ruszać. Mało tego; 5-6 godzin po cesarce
            pielęgniarka przekładała mnie z boku na bok by zmienić mi pościel- całą
            zapaprałam krwią. Podnosiłam głowę i owszem a z łóżka wyciągnęli mnie po 16
            godzinach.
            Co do samego znieczulenia - nie zostało podane precyzyjnie i nie znieczuliła mi
            się jak należy lewa strona ciała. Konsekwencje łatwo sobie wyobrazic- cięcie
            cesarskie.
    • gosika78 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 18.01.07, 16:48
      O powikłaniach informowana jest (a przynajmniej powinna być) każda rodząca która się na to zdecyduje.
      Powikłania mogą się nawet po zażyciu polopiryny, po pobieraniu krwi, po zabiegu oczyszczania twarzy u kosmetyczki, po każdej ingerencji w ludzkie ciało.
      Miałam ZZO, zadziałało super, pozwoliło odpocząć przed II fazą porodu po parugodzinnych koszmarnych bólach. Nie miałam żadnych skutków ubocznych.
      Ja osobiscie polecam z całego serca.
    • titiritka Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 18.01.07, 20:47
      Witaj, dobrze że powstał taki wątek.
      Miałam takie znieczulenie przy cesarskim cięciu. Podobne znieczulenie stosuje się w innych zabiegach chirurgicznych np przy usuwaniu żylaków. Zaleceniem bezwzględnym jest, by pacjent leżał potem 24 godziny.
      Niestety po porodzie nikt mi o tym nie powiedział! Rodziłam o 21, a rano (koło 7) kazano mi wstać i przejść do innej sali kilkdziesiąt metrów. Szłam minikroczkami, zgarbiona jak staruszka, a gdy dotarłam do łóżka zrobiło mi się słabo, prawie zemdlałam. Po jakichś 3/4 dniach pojawił się ból. STRASZNY BÓL GŁOWY I KARKU. Nie mogłam obracać szyją, nachylić się do dziecka. Mimo że karmiłam, łykałam ogromne ilości proszków przeciwbólowych podawanych przez pielęgniarki i miałam z tego powodu dodatkowe wyrzuty sumienia. Po 3 dniach lekarz stwierdził, że chyba "zbyt szybko pani wstała po znieczuleniu". Dopiero wtedy dowiedziałam się o wymogu leżenia 24 godziny! Powiedziano mi też, że bóle mogą trwać kilka tygodni! Dostałam jakąś kroplówkę, po krótej wreszcie było lepiej. Ze szpitala wychodziłam jednak z bólem głowy. Szczęśliwie minął po kilku dniach pobytu w domu.
      Ten ból to było najgorsze doświadczenie. Dziewczyny, czytajcie o tym przed porodem i domagajcie się swoich praw! Leżcie te 24 godziny choćby się paliło i waliło!
      Życzę zdrowia!
      • onthelake Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 19.01.07, 10:41
        Ja tez mialam przy cesarskim i przy zalozeniu szwu.Lekarze powiedzieli,ze to
        lezenie to przestarzala szkola i jak ma bolec glowa to bedzie bolala a jak nie
        to nie. Za kazdym razem wstalam jak tylko zaczynalo schodzic znieczulenie.
        • aleksandra1977 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 19.01.07, 11:18
          tu macie troszkę o sposobie znieczulania zewnątrzoponowo i podpajęczynówkowo do
          cc:
          www.morfeusz2001.webpark.pl/znieczulenie.html
          • vanilla.an Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 19.01.07, 21:49
            Wniosek jest taki.ZZo niesie ze sobą pewne ryzyko i nigdy nie wiadomo jakie.Ja
            miałam przez ZZO zatrzymaie akcji porodowej i nigdy więcej nie poddam się mu
            (przynajmniej przy porodzie)dla dobra dziecka.Moj syn mógł umrzeć ,albo zostać
            ciężko upośledzonym .Dodatkowo ktoś może niewłasciwie podać to zzo.Decyzję
            należy podjąć indywidualnie,Za i przeciw.
            • amwaw Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 20.01.07, 08:43
              Sama pisałaś, że dziecko źle wstawiło się w kanał- sztąd było zatrzymanie akcji
              porodowej. Wpasowanie(lub nie) dziecka w kanał nie ma związku z zzo.
    • darekjedrasiak Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 26.01.07, 01:46
      Powiedziałem sobie kiedyś, że dosyć już moich wystąpień na tym forum, że
      wszystko co miałem do powiedzenia już powiedziałem. Czego ja nie
      powiedziałem, powiedzieli inni koledzy anestezjolodzy (a nie anastazjolodzy).
      Wydawać by się mogło, że ktoś przesiąknięty nowoczesną technologią a w związku
      z tym myślący nowocześnie w XXI wieku zanim zada pytanie, spróbuje poszukać np.
      w wyszukiwarce interesujących go informacji .
      Mimo solennej obietnicy, którą sam sobie złożyłem, zaglądałem jednak czasem na
      forum, chyba tylko w oczekiwaniu na cud i dowód, że ktoś jednak czyta archiwum.
      Niestety. Jaką wartośc ma to forum, skoro co chwila ktoś bredzi od rzeczy ? Po
      co ludzie, którzy znają się na rzeczy mieliby tu się udzielać, skoro ich
      fachowe konsultacje, które biorą się i z teorii, i z wieloletniej praktyki, po
      chwili giną przywalone poglądami rodem z XIX wieku. Pominę już niektore tematy
      postów np. czy w ciąży można wieszać firanki ? Moja wypowiedz odnosic sie
      będzie wyłącznie do znieczulenia, bo na tym się znam. A ponieważ, jak napisała
      yola13 17.01.07 o godzinie 12:19 “lekarze to nie święte krowy”, to uznaję, że
      pacjentki to też nie święte krowy i czasem należy im się parę słów prawdy, bo
      zwyczajnie na zbyt wiele sobie pozwalają. Ja nie twierdzę, że jestem
      budowlańcem tylko dlatego, że widziałem jak buduje się dom.

      Zaczęło się tym razem od stroi z 16.01.07. która pisze (zakładam, że pisze
      prawdę) , że anestezjolog nie wkłuł się dobrze i dostał się do przestrzeni
      podpajęczynówkowej, czego efektem było znieczulenie totalne i brak czucia od
      pasa w dół. Znieczulenie totalne – obrazowo mówiąc – oznacza, że człowiek jest
      znieczulony cały, a nie tylko od pasa w dół. Dodatkowymi “atrakcjami” tego
      stanu klinicznego są zaburzenia czynności układu krążenia i oddychania do
      zatrzymania oddychania i krążenia włącznie. A więc stroia nie pisze prawdy.
      Poza tym stroia pisze, że “NIKT jej nie powiedział, że po takim znieczuleniu
      TRZEBA leżeć nieruchomo, tzn bez ruszania głową w żadną stronę chyba przez 24
      h”. No i słusznie, bo nie trzeba. Już kilkanaście lat temu, albo i dawniej
      przeprowadzono odpowiednio zaprojektowane badania, które pozwoliły stwierdzić,
      że leżenie “plackiem” po znieczuleniu przewodowym nie zmniejsza częstości
      występowania bólów głowy. Można się zastanawiać, czy postępowanie po
      rozpoznaniu popunkcyjnych bólów głowy było optymalne, ale z pewnością nie można
      rozpowszechniać na forum niemądrych opinii, że po znieczuleniu pp czy zzo
      trzeba leżeć plasko przez jakiś, arbitralnie ustalony czas. Gaba 36
      pisze, że prawda jest taka, że powinno się leżeć przez 24 godziny
      płasko, a głową można ruszać w tempie wolnego żółwia buahahahhahaha, taką samą
      opinię wyraża titiritka, która nawet pisze, że istnieje zalecenie bezwzględne,
      aby pacjent po znieczuleniu leżał 24 godziny. Totalna bzdura. Mirkad pisze, że
      musiala lezeć 8 godzin bez unoszenia głowy nawet w tak wolnym tempie alicja0
      słyszała, że po znieczuleniu nie wolno podnosic glowy przez 12 godzin, ale czy
      któraś z was zadała sobie pytanie jak to jest, że te okresy są tak różne, a
      poza tym, jak to się ma do sporej przecież aktywności podczas porodu ? Dlaczego
      należy znieruchomieć dopiero po porodzie, a nie po wykonaniu znieczulenia ?
      Samo znieczulenie czasem trwa kilkanascie godzin, więc wymóg leżenia płasoko
      jest warunkiem zupełnie niespełnialnym. Mało tego, walking anesthesia została
      wymyślona właśnie po to, aby w jak największym stopniu kobieta rodząca była
      samodzielna i mogła zmieniać pozycję. Zupełnie bez echa przeszedł za to post
      onthelake, która trafiła do szpitala w którym stosuje się sprawdzone i właściwe
      metody postępowania.

      Następna w kolejce jest yola13, która pisze w jednym poście że anestezjolog to
      partacz a szpital należy omija szerokim łukiem a w następnym (z 17.01.07 12:19)
      ochrzania anntenke, że się wypowiada, ale przecież nie było jej na miejscu, nie
      stała obok lekarza, nie patrzyła mu na ręce. Anntenka przecież nie wie, czy
      lekarzowi nie pomyliły się kręgi i nie wkłuł się za wysoko ? Ale skoro sama nie
      pisze, że była przy znieczuleniu stroi, to wynika z tego, że jej zastrzeżenia
      wobec anntenki dotyczą również jej samej, a wiec nie powinna się w ogóle
      wypowiadać.

      Kathia_25 próbuje stwierdzić, że lekarz, który “się wbija” (co za określenie :
      (( ) podczas skurczu czyż nie jest partaczem. Otóż kathiu z całą mocą chcę ci
      powiedzieć, że nie jest partaczem. Wiedziałabyś to, gdybyś znieczuliła kilka
      rodzących kobiet. Nie twierdzę, że u każdej rodzącej kobiety w czasie skurczu
      należy wprowadzać igłę zewnątrzoponową, ale u części z nich jest to możliwe.
      Powiem ci nawet, że część kobiet tak intensywnie oddycha w czasie wprowadzenia
      cewnika do przestrzeni zewnątrzoponowej, że w niektorych momentach wystarczy
      tylko przytrzymać igłę, aby rodząca niejako sama ją sobie wprowadzała. Ale
      oczywiście tego nie wiesz, bo skąd ? Co do mnie nie uważam za potrzebne
      wprowadzanie igły do zzo wtedy, gdy jest skurcz i kobieta sama prosi,
      aby dać jej chwile spokoju.

      Arabelka3 prezentuje błyskotliwość godną ministra Dorna. Kto będzie znieczulał,
      gdy lekarze (którzy nie zdążą wyjechać na Zachód) zostaną wzięci w kamasze ?
      Oczywiście równie dobrze zrobi to menel spod budy z piwem. Nie jest istotne to,
      że w książkach nie ma całej wiedzy, nie ma praktyki, choc opisy jej dotyczą.
      Gdyby wystarczyło przeczytać książkę, aby być doświadczonym, to arabelka3 juz
      pewnie byłaby ekspertką. Arabelka przy okazji podnosi ciekawą kwestię,
      twierdząc, że od lekarza mamy chyba prawo wymagać wiedzy w temacie i
      fachowości. Oczywiście jest to pytanie zasadne pod jednym warunkiem – że
      odpowiedzi na nie towarzyszy odpowiedź na pytanie, czego lekarze mogą wymagać
      od tych, którzy potem z całą surowością prawa wymagają czegoś od nich. Np.
      pomijając kwestie finansowe (dla jasności wywodu, a nie z powodu ich
      niedoceniania) chciałbym zapytać, jak to się dzieje, że tam, gdzie na lekarzy
      narzeka się mniej niż w Polsce, zazwyczaj mają oni zagwarantowany płatny urlop
      szkoleniowy. Wyborcy poprzez swoich posłów i senatorów nie przykładają żadnej
      wagi do problemów lecznictwa i w części stąd biorą się jego problemy.

      Następna w kolejności jest niejaka schinella czyniąca 19.01.07 krótki wykład,
      na czym polega znieczulenie zewnątrzoponowe. Wie, że dzwonią, ale nie wie w
      którym kościele. Już nawet nie chce mi się jeszcze raz wyjaśniać, o co chodzi w
      znieczuleniu porodu (wystarczy spojrzeć do wyszukiwarki). Mimo moich zastrzeżeń
      zdałała się zbobyć na najlepszą radę, jakiej można było udzielić – zapytaj
      lekarza, jakie opcje znieczulenia oferuje szpital.

      Najłagodniej obeszła się z lekarzami amelia-s, o ile dobrze zrozumiałem, nie
      mając wielkich pretensji do lekarza o to, że wystąpił zespól popunkcyjny.
      Oczywiście nie byłem przy tym znieczuleniu i nie będę się o nim wypowiadać.
      Nawet gdybym był przy nim obecny, też bardzo ostrożnie formułowałbym opinie a i
      to po rozmowie z anestezjologiem, który to znieczulenie wykonywał, bo tylko on
      dokładnie wie, jak ono przebiegało i tylko on może formułować opinie co do
      prawidłowości jego przebiegu. Każda inna opinia będzie raczej oparta na wiedzy
      ogólnej a nie konkretnym przypadku. Ciekawa sprawa, że zupełnie tajemnicza dla
      lekarzy przestrzeń zewnątrzoponowa jest całkowicie transparentna dla meneli
      spod budy z piwem i z pewnością arabelka3, gdyby tylko mogła z pewnością im
      oddałaby się w ręce a nie konowałom skupionym w lekarskiej mafii. Z
      podsłuchanych pod budą z piwem rozmów meneli wiem, że najtrudniejsze u kobiet
      rodzących jest prawidłowe zidentyfikowanie przestrzeni zewnątrzoponowej. Nie
      wdając sie w szczegóły trzeba powiedzieć, że (jedna z najskuteczniejszych
      metod) polega ono na wyczuciu spadk
      • darekjedrasiak Dokończenie 26.01.07, 01:48
        Najłagodniej obeszła się z lekarzami amelia-s, o ile dobrze zrozumiałem, nie
        mając wielkich pretensji do lekarza o to, że wystąpił zespól popunkcyjny.
        Oczywiście nie byłem przy tym znieczuleniu i nie będę się o nim wypowiadać.
        Nawet gdybym był przy nim obecny, też bardzo ostrożnie formułowałbym opinie a i
        to po rozmowie z anestezjologiem, który to znieczulenie wykonywał, bo tylko on
        dokładnie wie, jak ono przebiegało i tylko on może formułować opinie co do
        prawidłowości jego przebiegu. Każda inna opinia będzie raczej oparta na wiedzy
        ogólnej a nie konkretnym przypadku. Ciekawa sprawa, że zupełnie tajemnicza dla
        lekarzy przestrzeń zewnątrzoponowa jest całkowicie transparentna dla meneli
        spod budy z piwem i z pewnością arabelka3, gdyby tylko mogła z pewnością im
        oddałaby się w ręce a nie konowałom skupionym w lekarskiej mafii. Z
        podsłuchanych pod budą z piwem rozmów meneli wiem, że najtrudniejsze u kobiet
        rodzących jest prawidłowe zidentyfikowanie przestrzeni zewnątrzoponowej. Nie
        wdając sie w szczegóły trzeba powiedzieć, że (jedna z najskuteczniejszych
        metod) polega ono na wyczuciu spadku oporu dla naciskanego tłoka strzykawki w
        chwili, gdy igła przechodzi przez więzadło żółte. A czy arabelka3 wie, jak
        zidentyfikować tę przestrzeń, gdy nie wyczuwa się takiego spadku oporu ? Może
        zasięgnie opinii meneli i nam ją przybliży ? Będę wdzięczny.

        Z pewnym smutkiem odnotowuję udział w tej pseudodyskusji osoby o nicku amwaw,
        co sugeruje kogos z Akademii Medycznej z Warszawy, kto cierpko komentuje że
        przebicie opony twardej to spartaczenie roboty. Jeśli ktoś wykonuje
        znieczulenie z niedostateczną starannością, to ok. Ale jeśli ktoś dołożył
        wszelkich starań, aby znieczulenie było wykonane prawidłowo, to nie widzę
        powodu, aby nazwać go partaczem.

        Vanilla.an filozoficznie stwierdza, że zzo niesie ze sobą pewne ryzyko i nigdy
        nie wiadomo jaki. Otóż w znacznym stopniu medycyna jest możliwa do opisania
        przy pomocy statystyki i to ryzyko daje się dość dokładnie ująć. Pisze, że
        przez zzo miała zatrzymanie akcji porodowej. Tak jej powiedziano lub sama to
        wymyśliła, a nie dlatego, że tak było. Niczyje dziecko nie staje się ciężko czy
        lekko upośledzonym i niczyje nie umiera z powodu zzo. To kłamstwo. To
        zazwyczaj strachy innych osób biorących udział w porodzie, aby usprawiedliwiac
        swoją nieudolność czy swoje błędy. Tym bardziej ohydne, że wypowiadane za
        plecami osoby pomawianej, zazwyczaj wtedy gdy anestezjologa nie ma w pobliżu.
        Dzieci umierały i stawały się upośledzone na długo przed tym, zanim wprowadzono
        do praktyki klinicznej znieczulenia zewnątrzoponowego. Zdaję sobie sprawę, że
        jest czasem bardzo trudno właściwie ocenić sytuację położniczą, ale niestety
        nie zawsze można powiedzieć, że personel jest bez winy – a to poprzez
        niepotrzebne przebijanie pęcherza płodowego, a to przez niepotrzebne stosowanie
        dużych dawek oksytocyny czy inne niepotrzebne manewry, bo np. ktoś chce
        doprowadzić poród do końca na swoim dyżurze czy swojej zmianie. Żeby dodatkowo
        skomplikować sprawę, to trzeba powiedzieć, że czasem te manewry są konieczne
        np. trzeba przebić pęcherz płodowy który stanowi przeszkode porodową i prowadzi
        do wyczerpania mięśnia macicy. Zastosowanie w tym przypadku zzo zniesie ból,
        ale nie zmieni sytuacji porodowej, dopóki nie ustanie powód dla ktorego porod
        nie postepuje tzn dopoki pęcherz nie zostanie przebity. Ale niech ktoś powie,
        jaki jest sens przebijania pęcherza płodowego, gdy nie ma czynności skurczowej
        macicy ? I tu być może sytuacja nie jest prosta i powinna byc rozpatrywana w
        kontekscie aktualnej sytuacji polozniczej. Nie znam położnictwa na tyle, aby
        się wiążąco wypowiadać, ale dostatecznie znam się na znieczulaniu, aby bronić
        lekarzy przed zawszewszystkowiedzacymi pacjentkami.

        Prosze wiec o wcześniejsze skorzystanie z wyszukiwarki oraz wstrzemięźliwość w
        wypowiadaniu opinii. Wszystkim to dobrze zrobi.
        • ebutt Brawo Panie Darku 27.01.07, 03:55
          Od dwana czytam wszystko co uda mi sie znalezc na temat ZOO niestety fachowych
          opinii od anestezjologow jest na tym forum jak na lekarstwo. Moze namowi Pan
          rowniez swoich kolegow po fachu aby przylaczyli sie do dyskusji. Pozdrawiam
          A tak na marginesie od dawna marzy mi sie zalozenie organizacji ktora zajmowala
          by sie rzetelna i fachowa informacja na temat ZOO bo ilosc mitow na ten temat i
          sposob w jaki lekarze strasza tym znieczuleniem swoje pacjentki przeraza mnie.
          Ja sama juz niedlugo wyprobuje ZOO na sobie, ale zdecydowalam sie na szpital w
          Irlandii (tu chwilowo mieszkam)bo w Polsce zdana bylabym na laske i nielaske
          lekarza ktory byc moze zdecydowal by sie podac znieczulenie (zaznaczam ze bylam
          gotowa za nie zaplacic)niestety w naszych panstwowych szpitalach nawet jak sie
          za cos placi to nie mozna wymagac, ale co najwyzej miec nadzieje ze sie otrzyma
          zaplacona usluge sad - choc medycznych przeciwskazan do podania ZOO jest naprawde
          niewiele. A w Lodzi niestety prywatnego szpitala polozniczego jeszcze nie ma, a
          jazda w trakcie porodu do Warszawy wydawala mi malo zachecajaca.Pozdrawiam
          cieplutko wszystkie rodzace i prosze zanim podejmiecie jakakolwiek decyzje
          zadajcie sobie pytanie czy naprawde wiecie na co sie decydujecie a z czego
          zrezygnowalyscie?
        • korram Re: Dokończenie 28.01.07, 14:09
          A ja mam prosbe: mimo wszystko pojawiaj sie na tym forum jak najczescie, chocby
          wlasnie dlatego ze brakuje to madrych, rozsadnych glosow. Pozdrawiam.
        • gaba36 Re: Dokończenie 28.01.07, 17:38
          Ponieważ mój nick pojawia się w Pana wypowiedzi odpowiadam: to co napisałam nie
          było moim wymysłem. Jesli o mnie chodzi ja po operacji wstałabym i szybko
          zwiewała ze szpitala. Zreszta praktycznie tak zrobiłam, po przeleżeniu plackiem
          prawie 20 godzin i potem 4 dni nie wiedziałam jak się nazywam. Tak kazało mi
          leżeć 2 anestezjologów ze szpitala ortopedycznego, w którym byłam operowana.
          Kiedy już leżałam nieprzytomna z bólem głowy konsultowałam to z kolejnymi
          lekarzami i z innego szpitala, którzy od razu stwierdzili, iż musiała wstać za
          wcześnie lub ruszać głową. Bardz się cieszę, iż wyprowadził Pan między innymi
          mnie z błędu, ale niestety i stwierdzam to bez złośliwości najpierw z błędnego
          rozumowania powinni zostać wyprowadzeni lekarze z Pana specjalności.
          • darekjedrasiak Do Pani gaba36 29.01.07, 19:07
            Oczywiście mam tego przykrą świadomość, że to ktoś inny powinien udzielać właściwych informacji i szczerze przyznam nie wiem, dlaczego te niezbyt skomplikowane zalecenia co do uruchamiania osób po znieczuleniu nie mogą się przebić w niektórych ośrodkach. Spróbuję więc w kilku słowach wyjaśnić, jak dochodzi do bólów głowy po nakłuciu opony twardej. Paniom pozostawiam ocenę, który z proponowanych sposobów wydaje się najsensowniejszy.

            Potraktujmy worek oponowy zawierający mózg i rdzeń kręgowy jako rurę wypelnioną wodą. Załóżmy też, że znajduje się on wewnątrz rury o większej średnicy. Przyjmijmy, że ta mniejsza rura odpowiada oponie twardej a większa rura jest odpowiednikiem ściany kanału kręgowego. To, co znajduje się między ściankami obu rur, to przestrzeń zewnątrzoponowa. Każdemu, kto wykonuje znieczulenie zewnątrzoponowe wcześniej czy później zdarzy się przekłuć ścianę tej mniejszej rury. Skutkiem tego niezamierzonego nakłucia może być wyciek wody do przestrzeni, którą określiliśmy jako odpowiednik przestrzeni zewnątrzoponowej.

            Powróćmy na chwilę do sytuacji klinicznej - ośrodkowy układ nerwowy (mózg i rdzeń kręgowy) otoczony jest warstewką płynu mózgowo-rdzeniowego i znajduje się wewnątrz mniejszej rury. Płyn ten jest nieustannie wytwarzany. Kilka razy w ciągu doby dochodzi do jego całkowitej wymiany. Cóż się zatem stanie, jeśli w tej rurze pojawi się dziura ? Nic - istnieje możliwość wyciekania płynu mózgowo-rdzeniowego, ale dopóki płyn mózgowo-rdzeniowy będzie wytwarzany w tempie przewyższającym jego straty, nie wystąpią objawy kliniczne. Objawy kliniczne pojawią się wtedy, gdy straty spowodowane wyciekaniem pm-r do przestrzeni zewnątrzoponowej będą większe niż wytwarzanie płynu mózgowo-rdzeniowego. Można przyjąć, że ewentualny wyciek śladowych ilości płynu mózgowo-rdzeniowego po nakłuciu PODPAJĘCZYNÓWKOWYM wykonanym igłą typu pencil-point o rozmiarze 27G jest rekompensowany wzmożonym jego wytwarzaniem. Potwierdzeniem tego jest bardzo niska częstość występowania popunkcyjnych bólów głowy (po znieczuleniu podpajęczynówkowym). Problem może, choć nie musi, pojawić się po niezamierzonym nakłuciu opony twardej - w naszym modelu tej mniejszej rury - igłą do znieczulenia zewnątrzoponowego. Średnica takiej igły jest znacznie większa niż igły do znieczuleń podpajęczynówkowych i w przypadku nakłucia opony twardej powstaje w niej większa dziura. W takiej sytuacji można liczyć się z większym wyciekaniem pm-r a więc i większą szansą na wystąpienie bólów głowy. Tempo wyciekania w oczywisty sposób zależy od dwóch czynników : ciśnienia wywieranego przez słup płynu mózgowo-rdzeniowego znajdującego się ponad misjecem wkłucia oraz wielkości wytworzonego otworu - niewielki otwór po igle podpajęczynówkowej praktycznie szybko się zamknie i nie będzie problemu, podczas gdy znacznie większa dziura po igle zewnątrzoponowej może nie zamknąć się tak ochoczo. Utrzymujący się, nieskompensowany wyciek płynu powoduje narastanie objawów od łagodnego pobolewania do bardzo nasilonych bólów głowy. Dynamika narastania objawów zależy od efektu netto procesów utraty i wytwarzania pm-r. Z kolei tempo utraty zależy od ciśnienia panującego w kanale kręgowym na poziomie nakłucia. I tu przyda się analogia do rury - w przypadku rury znajdującej się w poziomie to ciśnienie będzie niewielkie. Gdy tę samą rurę postawimy pionowo ciśnienie u jej podstawy będzie znacznie większe a wziąwszy pod uwagę i większy otwór po grubej igle, możemy się spodziewać znacznego wycieku pm-r. Dlatego zalecenie leżenia i spożywania znacznej ilości płynów teoretycznie miałyby sens w sytuacji, gdy doszło do niezamierzonego nakłucia opony twardej a nie każdego znieczulenia zewnątrzoponowego. Tak więc w sytuacji znieczulenia podpajęczynówkowego, wykonanego bez trudności technicznych lub niepowikłanego nakłuciem opony twardej zn. zewnątrzoponowego nie dochodzi do wycieku pm-r ani też do wystąpienia objawów klinicznych. Zespół popunkcyjny pojawi się więc nie wtedy, gdy ktoś ruszył głową w 3., 12. czy 20. godzinie, ale wtedy, gdy podczas znieczulenia dojdzie do tego nieszczęsnego, niezamierzonego nakłucia opony twardej. Gdy nie ma dziury w oponie twardej środki zapobiegawcze zmniejszające ciśnienie słupa płyny mózgowo-rdzeniowego (leżenie) czy zwiększające wytwarzanie płynu mózgowo-rdzeniowego (zalecenie spożywania dużej ilości płynów) są niepotrzebne. Gdy jest taka dziura, powyższe postępowanie jest bardzo często nieskuteczne, kłopotliwe dla pacjenta i obarczone ryzykiem utrwalenia się bólu głowy do postaci przewlekłej. Pozdrawiam Dariusz Jędrasiak
            • morita11 Re: Do Pani gaba36 30.01.07, 19:05
              Panie Darku wielkie brawo i dziekuje za wyjasnienie smile smile
              • onthelake Re: Do Pani gaba36 30.06.07, 09:01
                Swietnie,ze sie pan panie doktorze odezwal.To jest niesamowite,ze w dalszym
                ciagu panuje ten mit lezenia"plackiem" po znieczuleniu.
    • lineczkaa Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 29.01.07, 19:16
      Też miała zzo, i wstałam po 8 godzinach, bo o 6 rano przywieźli mi córeczkę i
      nikt się specjalnie mną nie zajmował. Musiałam sobie radzić sama wink))
    • bebe52 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 30.06.07, 09:52
      Ja rodziłam dwa razy i od początku wiedziałam ze znieczulenia brac nie bede,
      poród jest czyms niesamowitym i nie wyobrazam sobie jak bym go wspominała gdybym
      miała znieczulenie i prawie nic nie czuła.W tej chwili myslimy o trzecim dziecku
      (marzy mi sie syn) i napewno na znieczulenie sie nie zdecyduje.
    • mama_frania Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - przeczytajcie 30.06.07, 10:07
      A w moim przypadku znieczulenie pozwoliło mi się zrelaskować na tyle, że w
      trzech partych skurczach urodziłam synka, będąc po 20 godzinach porodu
      wywoływanego oksytocyną. Gdybym nie brała znieczulenia to nie miałabym już na
      nic siły po tylu godzinach bólu. Tez nie miałam zamiaru brać znieczulenia, ale
      skoro w miom ptrzypadku natura zaszwankowała i po tym jak odeszły mi wody przez
      kilka godzin zero skurczów, więc dostałam oksytocynę i miom tego wszystko szło
      bardzo powoli, to zzo było jedynym wyjściem. Nie miałam żadnych negatywnych
      skutków- czułam poród, czułam skurcze tylko mnie nie bolały, mogłam chodzić, nie
      czułam szycia, nie bolała mnie głowa ani plecy. Kolejne dziecko spróbuję urodzic
      bez znieczulenia, ale jeśli znowu wszystko będzie szło tak powoli to pewnie
      znowu poproszę o zzo.
    • nchyb po ZZO nie trzeba leżeć... 03.07.07, 07:06
      > ar zaczął się nastepnego dnia. NIKT nie powiedział mi że po takim znieczuleniu
      > TRZEBA leżec nieruchomo - t
      może miałaś podpajęczynowkowe, to wygląda podobnie do ZZO, ale to coś innego...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka