Dodaj do ulubionych

mam problem z tesciami??

19.02.07, 12:33
Powiedzcie mi czy to jest normalne czy moze ja jestem uprzedzona?
Moi tescie nie byli w szpitalu odwiedzic nas jak sie urodzila Malutka, dodam
ze tesciowa nawet nie zadzwonila z gratulacjami a szpital jest 10km od ich
miejsca zamieszkania i nie pracuje.Pozniej nawet nic nie kupili po dzien
dzisiejszy dziecku(nie sa biedni)nikt tez nie wymaga prezentow za nie wiadomo
ile..,teraz czuja non stop pretensje ze sie do nich nie chodzi.Dali jedynie
200zl na chrzciny ale dopiero po dwoch tygodniach po chrzcinach.Dodam ze
tesciowa wogole nic sie nie pyta o Dziecko nie wie o niczym o
szczepieniu,badaniu ,bioderkach itd.Poprostu liczy sie tylko ona i jej
problemy.Jak przyjdzie to raz na msc lub trzy tygodnie i powie ze cos juz ma
male nasza Perla lub cos jest nie tak.Jej Syn a moj maz chodzi do nich raz w
tygodniu czasami dwa razy a ja tam ide z Dzieckiem raz na msc lub trzy tyg.Bo
ja juz nie wiem co mam o tym sadzic.Czuje do nich zal i wiem ze moj maz tez
ale on nie umie im o tym powiedziec a jak juz delikatnie powiedzial to oni
czuja sie obrazeni i mowia czemu wy nie zostawiacie Perelki u nas i nie
przychodzicie.A jak ja mam im dac Perelke jak oni wogole sie nie interesuja
ja nie iwiem co robic jak ich traktowac.??????Nie raz miedzy moim mezem i mna
dochodzi do jakis sprzeczek bo ja placze a on mnie nie rozumie.
POmorzcie.
Obserwuj wątek
    • kasiapfk Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 12:42
      Myślę, ze troche przesadzasz.
      Może warto zadzwonić i powiedzic, że miłoby było zobaczyć dziadków częściej.
      Może oni czekają na twoje przyzwolenie, nie chcą byc odebrani jako narzucający
      swoją obecnść. A dlaczego bysm miałą nie zostawić malucha u dziadków? Z jednej
      storny chcesz, a z drugiej nie chcesz-bo dziecko nie zna dziadków. Ktoś musi
      zrobic pierwszy krok i nie ma co szlochać, że dziadkowie się NIE DOMYŚLAJĄ.
      Ludzie to nie wróżki i nie czytają w maszych myślach. Chcesz cos od nich -to
      powiedz wprost. Bez ostakrżania i obrażania ale jasno i uprzejmie. Dla dziecka
      kontakt z dziadkami to prawdziwy skarb smile))))
      A co do prezentów czy 200 zł na chrzciny, to chyba jakieś nieporozumienie. Od
      kiedy dziadkowie mają finansować Wasze dziecko? Jesteście dorośli i sami
      powinniście to zorganizować. Że się nie domyślają? MOże w ich środowisku nie
      jest to przyjęte. i po prostu nie wiedzą,ze tak można robić.
      Życzę szybkiego porozumienia smile))
    • agniesia.g moze nie chca sie wam narzucac ? 19.02.07, 12:44
      i czekaja az ich zaprosicie ? Nie wiem , w sumie to lepsze niz "wpraszanie" sie
      codziennie smile.
      To samo w druga strone . Czy Ty odwiedzasz ich bez okazji ? Czy czekasz na
      zaproszenie ?
      Co do prezentow, to hmm chodzi Ci o prezenty bez okazji ? Przeciez to nie jest
      obowiazkowe. Czy kupujecie im takie prezenty bez okazji ?
      A co do stanu ich finansow , to masz dostep do ich konta ,ze wiesz na ile ich
      stac ? Nie sadze smile
      • tututka Re: moze nie chca sie wam narzucac ? 19.02.07, 12:55
        nie trzeba mieć dostępu do konta najbliższych, zeby móc ocenić sytuację
        finansowa najblizszych.
        a symboliczną czekoladę dla nowo narodzonego dziecka mozna kupić za 2 zł...
        • agniesia.g czekolada dla noworodka ?raczej nie bardzo.... 19.02.07, 13:13
          a w ocenianiu sytuacji finansowej najbliszych mozna sie pomylic wink
    • morda296 Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 12:45
      Nie chodz wcale. Po co ? Nie będziesz się denerwować. Widocznie Oni radzą sobie bez ciebie. Mąż niech chodzi jesli chce, w koncu są to Jego rodzice, ale Ty nie musisz. Ja przynajmniej tak zrobiłam, bo zawsze coś było nie tak i teraz od prawie dwóch lat mam święty spokój i dowód na to , ze ani ja, ani mój syn nie jesteśmy tam potrzebni. Tylko, że mój M to rozumie i sam za bardzo chodzi do teściowej, czasem ja muszę Go wygonic, żeby dowiedział się czy czegos nie potrzebuje. Dodam, że jesteśmy juz 13 lat po ślubie i nic się nie zmienia
    • yola13 Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 13:06
      mysle ze niepotrzebnie sie denerwujesz, gdyby im zalezało juz dawno by
      przyszli, odnosze wrazenie że chyba się nie lubicie zwłaszcza oni ciebie, a
      swoja droga to takich skąpych dziadków to jeszcze nie widziałam, lepsza jest
      taka sytuacja niz gdyby mieli non stop wrzucac swoje 3 grosze, spróbuj widziec
      pozytywna strone tej sytuacji
    • elwik18 Ja to Ci zazdroszczę 19.02.07, 13:21
      Sama mieszkam z teściami od 3 lat i nie mam w ich domu nic do powiedzenia. We
      wszystkim oni są górą, oni lepiej wiedzą czy też wszystko robią.
      Dopóki chodziłam do pracy, to mogłam z tym jakoś życ, ale teraz czekam w domu na
      dzidzię i strasznie mi to ciąży - więc ciesz sie spokojem w domu i niczym sie
      nie przejmuj.
      Wspominasz o pieniądzach - ja wcale nie liczę, że enasze dziecko cokolwiek od
      nich dostanie, choc mieszkamy razem - a dodatkowo to my płacimy rachunki - więc
      nie myśl, że jest ci najciężej.
      Chciałabym zmienic miejsce zamieszkania, ale to nie jest takie proste.
      Głowa do góry - pozdrawiam.
      • kubaskowa Re: Ciesz się! 19.02.07, 13:44
        Głupia - ciesz się, że ich nie masz na karku! Rozumiem twoje odczucia bo u mnie
        było to samo. Do szpitala nikt nie zajrzał a do pierwszego wnuka przyszli
        dopiero na specjalne zaproszenie - kolejne odwiedziny były dopiero po 4
        miesiacach i to też na zaproszenie bo to były chrzciny...wydaje mi się, że
        dziadkowie powinni się niecierpliwić na pierwsze spotkanie z wnukiem i jeśli by
        im zależało to sami zajrzeli by do ciebie i do dziecka...zobaczysz, że taki
        układ jest jednym z lepszych wariantów - oni się nie interesują to ty tez się
        nimi nie przejmuj głowa do góry. Poza tym łatwiej zajrzeć teściom do malutkiego
        dzidziusia niż taszczyc niemowlaka do nich - tyle to powinni rozumieć - do tego
        szkoły nie trzeba mieć skończonej.
    • ehlanka Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 14:37
      Nie jesteś osamotniona.. Moja teściowa wraz z całą rodziną przyjechali o nas
      nawesele za które płacili moi rodzice i nie przywieżli złamanego kwiatka ani
      kartki z życzeniami a zaznaczam że wszyscy mieli opłacone przez nas noclegi by
      czuli się nieskrępowani.. przyszli na wesele i z niego wyszli jakby syn się
      wogóle nie liczył... Każda moja wzyta u teściowej to istny koszmar jeszcze nigy
      nie spotkałam się z miłym przyjęciem ani obiadem postawionym na stole - jak
      jesteśmy głodni to musimy sobie coś sami kupić i ugotowaćsad( Mój mąż nie ma
      prawa jazdy więc jestem traktowana jak taxsówkarz podwozić rozwozic zawozic
      oczywiście za nasze pieniądze.. W tym roku ominął mnie koszmar wspolnych swiat
      Bozego narodzenia bo byłam w 25 tygodniu ciąży więc mąż nie narażał mnie na
      trudy podróży - teściowa mieszka prawie 200 km od nas więc to jest wielkie
      pocieszenie ze nie widuje jej zbyt czesto...
      Już niedlugo urodzi sie nam maleństwo i oczywiscie nie oczekuje od teściowej
      niczego bo wiem ze i tak sie dla niej nie liczymy tym bardziej ze brat mojego
      meza rowniez spodziewa sie dziecka i to dla niego wszystko bedziesmile)
      Gdy nas tesciowa odwiedzila po swietach nasluchalam sie jakie to bedzie cudowne
      dziecko brata mojego J..a nasze to pewnie bedzie jakis maly potworek chorowitek
      bo od poczatku ciazy nie moge jesc wielu produktow i biore witaminy ktore
      zdaniem tesciowej nie sa mi do niczego potrzebne...oczywiscie nasluchalam sie
      uwag na temat porodu i ubierania malenstwa i tesciowa na sile stara sie mezowi w
      glowie namieszac bysmy sie nie zgadzali na porod za pomoca cc - mimo ze mam
      wskazania - bo ona 3 dzieci urodzila normalnie....A co do prezentow to jak sie
      zbliza jakakolwiek okazja typu swieta urodziny czy dzien dziecka to mojego J
      siostra dostarcza mu liste rzeczy ktore ma kupic jej synowi , a tesciowa swoja
      na ktorej sa rzeczy ktore ona chce dostac - My oczywiscie nic nie dostajemysmile))
      Nie przejmuj sie tym ze dziecko nie dostaje prezentow bo to naprawde nie ma az
      takiego znaczenia, dziadkowie sami odczuja reakcje dziecka gdy podrosnie i
      zobaczy czy sie dla nich liczy a jak wiadomo dla dzieci prezenty sa
      najwazniejszesmile)) i nie przetlumaczysz im tego...
      Pozdrawiam i głowa do góry... Są różni ludzie na świecie...
    • asia0875 Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 14:38
      Moje glebokie wyrazy wspolczucia.Nie wydaje mi sie zebys to ty teraz musiala
      specjalnie prosic swoich tesciow zeby laskawie przyszli odwiedzic swoja
      wnuczke.Nikt tu nie mowi zeby nachodzili cie codziennie ale wizyta z ich strony
      raz na tydzien czy na dwa tygodnie chyba nie bedzie dla nich zadnym
      obciazeniem.Przeciez zawsze mozna sie umowic ze wy odwiedzacie tesciow raz na
      dwa tygodnie a potem oni was.Chyba to nie jest takie trudne.nie poddawaj sie i
      nie ulegaj.Powodzenia.
      • doral2 Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 15:48
        teściowie po prostu żyją własnym życiem i nie wymagaj od nich żeby z powodu
        narodzin TWOJEGO dzicka (a nie ich) zmieniali całe swoje życie..
        to, że urodziłaś dziecko nie jest powodem, żeby teściowie do ciebie wydzwaniali
        i przybywali osiem razy dziennie w celu dowiedzenia się o bioderka, kupy, zupy,
        szczepienia oraz podrzucania kasy....
        coś ci się chyba pomyliło, twoje dziecko nie jest pępkiem
        świata....przynajmniej nie dla twoich teściów i powinnaś to zrozumieć...
        • doral2 Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 15:51
          i zacznij traktować swoich teściów jak zwyczajnych ludzi a nie potworów, a
          swoją PEREŁKĘ możesz spokojnie u teściów zostawić, w końcu teściowej udało się
          wychować i nie zabić własnego syna, który jest teraz twoim mężem...więc i
          twojej PEREŁKI też raczej nie zabije...
          po drugim dziecku, zmienisz swoje nastawienie...do dziecka także....
          • joann14 Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 16:15
            Niektorzy mnie nie zrozumieli ale to trudno mi nie chodzi o jakies prezenty
            tylko glupi gest-najmniejszy.Poprostu nie zrozumia mnie niektorzy oni nas
            wogole nie traktuja w zaden sposob.Nie lubia mnie i wychodzi na to ze Dziecka
            wiec ja tezx nie bede sie juz narzucala.Bo juz 4lata sie staralam
            dawalam ,bylam mila,zapraszalam itd ale to juz sie musi skonczyc.A ja nic nie
            zrobiłam jedyne co mogs mi zarzucic to to ze wzielam im Syna.Ale on jest tylko
            moim mezem i wciaz moze tam chpodzic.
    • mucha0085 Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 16:11
      Dziewczyno jak ja Ci zazdroszcze!!!Na pocieszenie opisze Ci relacje miedzy mna
      i moja tesciowa,ktora mnie nie toleruje bo jestem czysta polka a rodzina meza
      ma pochodzenie tzw.slazacy.Moja tesciowa tez mnie odwiedza raz w miesiacu ale
      to wystarczy!!Tak namiesza,nagada,ponizy mnie ze dochodze do siebie pozniej
      kilka tyg.Pomaga mi finansowa ale przy okazji nakladzie bzdetow mojemu mezowi
      do glowy i strasznie sie przez nia klucimy.Gdy na poczatku ciazy strasznie sie
      odwodnilam i maz dzwonil zeby auto pozyczyc zeby mogl mnie szybko do szpitala
      zawiesc odmowila.Zawsze slysze ze jestem pyskata i nic sobie nie dam
      wytlumaczyc.Podam Ci przyklad madrosci mojej tesciowej : kazala mi karmic
      dziecko normalnym mlekiem krowim a nie modyfikowanym.W skrocie,jestem przez nia
      traktowana jak gowniara ktora zawsze sie myli i nigdy nie ma racji,malo tego
      ktora sprowadza jej syna na zla droge.Moja tesciowa traktuje mnie jak probowke
      na dziecko.W tej sytuacji modle sie zeby jak najmniej czasu chciala spedzac ze
      mna i z dzieckiem.Uwiez mi ze to jest o wiele bardziej frustrujacy uklad niz
      taki jak Ty masz i nie jestes sama.Wiele moich kolezanek ma problemy z
      tesciami.Musisz sie na to uodpornic bo szkoda Twoich nerwow i dziecka z reszta
      tez!Moim zdaniem to babcie i dziadkowie powinni dbac o stalosc kontaktow z
      wnukami a jak to maja gdzies...nie martw sie.Wnuki okaza im taka sama
      ignorancje jak podrosna!!Ja bym na Twoim miejscu sie nie ponizala i nie latala
      za tesciami proszac zeby raczyli zainteresowac sie wnukiem.Ale to sa moje
      osobiste odczucia i wiele osob moze sie ze mna nie zgadzac.Jakbys potrzebowala
      kiedys rady to pisz na gazetowego.
      Trzymaj sie, pozdrawiam
      • joann14 Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 16:19
        Dzieki Mucha widze ze tez nie masz za ciekawej sytuacji z tesciami.No ale coz
        musimy jakos z tym zyc tylko ja nie pozwole na too zebysmy z moim Mezem z tego
        powodu mieli sie dasac na siebie.jakos to bedzie ale jak jeszcze raz przyjdzie
        ktos z praetensjami to ja juz powiem grzecznie co mysle.
    • asia0875 Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 16:52
      Tak trzymaj.Kazda osoba na tym swiecie zasluguje na szacunek.Tesciowie czy
      rodzice tez musza sobie na niego zapracowac.4 lata to chyba wystarczajaco dlugo
      zeby tesciowa sie do ciebie przekonala jezeli tego do tej pory nie zrobila a
      tym bardziej po narodzinach twojego dziecka ,szkoda tylko twojego czasu i
      nerwow.Masz wazniejsze rzeczy na glowie.Wychowanie dziecka w milosci i szacunku
      do innych ludzi.Wiekszosc ludzi nie chce sie do tego przyznac ze maja problem z
      tesciowa czy z mama i wola trzymac buzie na klodke(moze sie jakos ulozy)niz
      walczyc o swoja pozycje
    • mmagda34 Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 17:06
      Masz rację, że teściowie powinni sie zainteresowac swoim wnukiem. I wierze, że
      było ci przykro, ale nie narzucaj sie. A co do prezentów to nowo narodzenemu
      dziecku należy coś kupic. Gdy ja miałam pierwsze dziecko to koleżanki i znajomi
      przynosili drobne uppminki a juz nie mówiąć o bliskich osobach z rodziny. Tym
      bardzie dziadkowie. To nie chodzi o to, żeby oni utrzymywali dziecko bo od tego
      sa rodzice, ale na liość to sa najbliższe osoby w rodzinie. U mnie jest taki
      zwyczaj, żę do małego dziecka nie przychodzi sie z "gołą ręką" wystarczy drobny
      upominek.
      • joanoa Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 18:05
        Co to za ludzie, którzy nie zainteresowali sie nowonarodzonym wnukiem.Ale nie
        przejmuj sie, nie jestes sama. Nie narzucaj sie im i nie blagaj o uczucia, nie
        warto. Wiem z autopsji. Moi tesciowie oraz brat meza ze swoja zona przez
        minione 35 tyg. mojej ciazy nie zapytali sie mnie nawet jak sie czuje.Co prawda
        mieszkaja daleko, ale nie wykonali ani jednego telefonu. To fakt - nie maja
        takiego obowiazku, ale gdzie ludzkie odczucia. Pal licho moja osobe-ale nie
        pomysla jak czuje sie ich syn, a moj maz, czekajac na pierwsze dziecko i to tak
        bardzo oczekiwane. Jest mu bardzo przykro, ze jego rodzice maja nas
        gleboko...Najwazniejsza rzecza dla nich jest zorganizowanie chrzcin i wybor
        chrzestnego, ale po moim trupie! Ale ktos tutaj dobrze odpisal:dziecko nie
        interesuje dziadkow,niebawem to sie zmieni, bo czas zasuwa i przykro im bedzie
        jesli nie dostana np.zyczen na dzien babci lub dziadka. Jesli mysla, to
        zrozumieja-choc watpie. Dziewczyno, nie przejmuj sie i ciesz sie, ze nie
        wtracaja sie w Twoje zycie. Pamietaj: z rodzina najlepiej wychodzi sie na
        zdjeciu. Glowa do gory i badzcie szczeslwi - we trojke.
    • gdynianka_11 Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 19:12
      Ja z teściami mam taką samą sytuację, jak ty. Jeszcze nie urodziłam, ale do
      niedawna teściowa dzwoniąc do nas do domu, prosiła do telefonu meza i nawet nie
      zapytała się jak ja się czuję. Pewnie, że nie ma takiego obowiązku, ale to
      jednak przykre. Teść do tej pory mi nie pogratulował - a to już połowa ciąży. W
      każdym razie nie liczę na zainteresowanie z ich strony, gdy dziecko pojawi się
      na świecie. Może to i lepsze niż wtrącająca sie we wszystko teściowasmile
    • adas03 Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 20:30
      ty masz problem z teściami, a ja z własnymi rodzicami. Mój synek w maju skończy
      4 latka - moja matka odwiedziła nas do tej pory 1 (słownie; JEDEN raz!!!). Na
      chrzcinach. Na roczku już się nie pojawiła (mimo, że po nią pojechałam : powód:
      tak jakoś, słabo się czuję, a wogóle to tak dzisiaj gorąco i właściwie to nie
      mam dla niego żadnego prezentu - mimo, że tłumaczyłam, że nie to jest
      najważniejsze - nic z tego).
      Bratu, który jest chrzestnym synka też nie pozwoliła pojechać bo "musi
      opiekować się mamusią" (chłopak 17 lat - no teraz to już 20).Nie potrafiła mi
      odp. dlaczego nie zadzwoniła, żeby po nich nie jechać tylko tak ...
      Mieszkamy ok. 18 km. od siebie (jest linia PKS więć gdyby tylko były chęci
      to ...)
      Wychodzi z założenie, że to my mamy zawozic małego w odwiedziny do niej.
      Początkowo tak robiłam, ale po ok. 1,5 roku odpuściłam. Jedynym temat takiej
      wizyty jest zawsze osoba mojego brata: a jaki to on mądry, bystry, inteligentny
      (tu prosze sobie wstawić co komu pasuje byle 'in plus'), gdy udało mi sie
      cokolwiek wtrącić na temat Adaska - efekt: tak, tak pamiętam J. tez w tym
      wieku ...
      W ten sposób doprowadziła do sytuacji, że czasami pojawiam sie u niej sama na
      1 - 1,5 h bez małego, odsłucham swoje i wychodzę nie przyswajając dalej
      informacji. Po co ?
      A mój ojciec? (rodzice są rozwiedzeni, mieszkają osobno) bywa u nas częściej, a
      jego cała wizyta koniec końców przenosi się do mojego teścia (mieszkam z
      teściami) i wspólnie palą sobie papierosy wraz z tekset: idź Adasiu do mamy bo
      tu papierosy, tu nie możesz być.
      Jak sobie radzę? Olewam to - czasami łapie mnie smutek i chandra, ale w sumie
      mój synek ma jedną ukochaną babcię rodzoną (moją teściową), która psuje go
      niesamowicie (gdy tylko ich spuszczę z oka , oboje) oraz dwie przyszywane, z
      którymi czasami zostaje.
      Efekt: w zeszłym tygodniu w środę mały miał spóźnione występy z okazji dnia
      babci i dziadka w przedszkolu; przyniósł do odmu dwa komplety zaprozeń dla babć
      i dziadków (wiedział, że po jednym komplecie dla każdej pary - specjalnie panie
      dzieciom tłumaczyły, że jest babcia od mamusi i bacia od tatusia itd). Co mały
      zrobił? Jedno zaproszenie dał babci (mojej teściowej), a drugie schował
      bo "będzie czekało na dziadka"(teścia akurat nie było w domu).
      U mnie już nawet moja teściowa nauczyła się, że dla moich rodziców fakt, że
      mają wnuka nie ma większego znaczenia. Trudno. Bywa i tak. Choć czasami ciężko,
      gdy pomyślę, że jest to ich (jak na razie ) jedyny wnuk.
      • madziasm Re: mam problem z tesciami?? 19.02.07, 21:47
        I pomyslec ze ja czasem narzekalam na moich tesciow, az mi wstyd jak czytam jacy
        moga byc. Nie przejmuj sie tesciami, rozumiem ze moze byc Ci przykro i co to za
        dziadkowie ktorzy nie interesuje sie wnukami, co do upominku to tez jestem
        zdania ze przychodzac zobaczyc dziecko powinno sie cos przyniesc chocby
        drobiazg. Najlepiej zrobisz jak nie bedziesz tam chodzic no chyba ze Cie
        zaprosza , takie jest moje zdanie, a maz niech sobie chodzi jesli chce to jego
        rodzice. To oni powinni zabiegac o spotkania z wnukiem, dziwne ze sa tacy ludzie
        na swiecie.
      • clas_sic problem z teściami czy problem ze sobą? 19.02.07, 22:20
        czasem zastanawiam się, skąd w was tyle goryczy? Skąd bierze się postawa
        roszczeniowa wobec rodziców/teściów? Nie zapominajmy, że w świetle prawa
        osławiony obowiązek alimentacyjny mają nie tylko oni wobec nas, ale i my wobec
        nich. Rodzice nas, a teściowie naszych małżonków urodzili, wychowali. Lepiej lub
        gorzej. I czasem odnosze wrażenie, że zapomnieli nauczyć dzieci szacunku wobec
        innych. Mieszkanie z teściami/rodzicami nie jest przymusem - zawsze można się od
        nich wyprowadzić. Jeśłi nas nie stać finansowo - trzeba cierpieć w tej sytuacji,
        w jakiej się znajdujemy. Sama mieszkam z teściami, którzy nie sa już najmłodsi i
        zdrowie też im nie dopisuje. Z tej racji są uciążliwi jak tylko mogą. Nie
        staram się wykorzystywac sytuacji, ze są od nas zależni. To tylko starzy ludzie,
        którzy już tacy pozostaną. I niezależnie od tego czy zaciskam zeby w pewnych
        sytuacjach - to nadal są rodzice mojego męża. Z teściami/rodzicami można
        przecież nie utrzymywać kontaktów. Nikt nas nie zmusza do tego, by ich
        odwiedzać, nikt też nas nie zmusi do tego, by wpuszczać ich do własnego domu,
        jeśli tego nie chcemy. Lepiej nie utrzymywać wymuszonych kontaktów, niż o nie
        potem mieć pretensje do kogokolwiek. Choć mieszkam z teściami w tym samym domu,
        moje dziecko zaczęli traktować jak "człowieka" (np. bawić się z nim), jak
        skończyło dwa lata. Teraz żartuję, ze swietniesiędogadują, bo są na tym samym
        poziomie. Niestety, ludzie po 60-tce zachowują się jak kilkulatki. może im
        kiedyś przejdzie, a moze nie. Opisywany przez was ostracyzm moze trwać latami,
        ale pogódźmy się z tym, że to są starsi ludzie z narowami. I pomyślmy, że my tez
        kiedyś będziemy w ich wieku, i nas też ktoś z całego serca będzie nienawidził.

        Im mniej się po teściach/rodzicach spodziewamy, tym mniej się pózniej
        rozczarujemy. Nie spodziewałam się, że moi rodzice mnie odwiedzą w szpitalu.
        Mieli do niego kilkadziesiąt kilometrów. Jechać musieliby z kilkoma
        przesiadkami. Dzwonili co kilka dni pytać "czy już" a potem "jak się czujemy".
        Moja teściowa, ktorej tez się nie spodziewałam (choć z nami mieszka) bo z trudem
        się porusza, poprosiła, by ją do szpitala przywieźć. Zarówno w jednym jak i w
        drugim przypadku - nie nastawiałam się, i rozczarowałam się pozytywnie.

        Jeśli nie będziemy spodziewać się prezentów, pieniędzy z okazji chrzcin, czy
        urodzin dziecka - wtedy je dostaniemy. jełsi podświadomie bedziemy się ich
        domagać, moga nie przyjsc.

        Pamiętajcie, ze oceniacieto wszystko ze swojej perspektywy. Maluchowi (tak do
        dwóch lat) jest to obojętne. Jak jest już starszy a sytuacja nadal jest taka
        sama - porozmawiajmy z dzieckiem, wytłumaczmy mu tak, żeby zrozumiało, a nuż
        karta się odwórci, i dziadkowie się zmienią?
    • oli_viaa Re: mam problem z tesciami?? 21.02.07, 13:54
      Też myśle że z Twoimi teściami jest coś nie tak.
      Rozumiem, że do szpitala się nie pofatygowali(ja nawet bym nie chciała żeby
      ktoś mnie oglądał po porodzie; wymeczoną itp.), ale że nie przyszli zaraz po
      urodzeniu dziecka to nienormalne.
      Jeśli chodzi o kwestie prezentów, to tez jest to dziwne. Ja jeszcze nie mam
      dzieci, ale gdy bratu mojego męża urodziło sie dziecko to dziadkowie(moi
      teściowie) kupili wózek dla małego jeszcze przed porodem, a kiedy szli oglądać
      dziecko to dodatkowo zanieśli jeszcze jakiś drobiazg, bo do dziecka nie chodzi
      sie z pustymi rękami. Dodam, że nie przepadają za matką tego dziecka(swoją
      synową).
      Myślę, że u mnie będzie tak samo. Moja mama przypuszczam, że też będzie chciała
      kupić coś dla wnuka. Wśród moich znajomych jest to normalne, najczęściej jedni
      dziadkowie kupują wózek, a drudzy łóżeczko.
      Ja proponuję, żebyś troszkę olała swoich teściów. Ważna jesteś Ty, Twój mąż i
      Wasze dziecko. I to się liczy.
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka