Ciąża i praca

28.06.07, 13:25
Szanowna Pani ! W jakim świecie Pani żyje ? To co Pani napisała to bardzo miłe,
inteligentne ale zupełnie nie realne w naszej rzeczywistości. Robol jest do robo
ty a nie do upieszczania przez szefa. To co Pani pisze nie mieści sie w ideolo
gii skrajnej prawicy, która tym krajem włada. Czy Pani nie zauważyła podziału
narodu na elity i plebs. Biedni w imię miłości bliźniego będą otrzymywali ochła
py a forsa jest dla kapitału i polityki. Lapserdackie sumienia zostaną zaspokojo
ne.
    • kika_73 Ciąża i praca 30.06.07, 10:23
      a ja własnie tak zrobiłam i robie. Jestem na poczatku 6 miesiąca, dobrze się
      czuję i chodze wciąż do pracy (mam pracę tzw biurową). Kończe swoje projekty i
      od 7 miesiąca zamierzam zwolnić pójść na zwolnienie.
      prawda jest jednak taka (patrzac choćby z perpektywy mojej firmy), że niewiele
      jest kobiet podobnych do mnie, czyli takich które nie korzystają ze zwolnienia
      od poczatku ciazy. Równoczesnie wiele osob patrzy na mnie jak na UFO i
      notorycznie pyta: "A ty jeszcze pracujesz???"
      • dzoanka3 Re: Ciąża i praca 30.06.07, 12:10
        Czytając forum wydaje mi sie, ze naleze do mniejszosci kobiet, ktore bardzo
        lubią swoją prace, a co wiecej maja super szefa. Moj szef byl jedna z
        pierwszych osob, ktore dowiedziały sie, że jestem w ciąży. Co więcej,
        następnego dnia poszłam na zwolnienie z powodu krwiaka, musiałam miesiac leżeć.
        Potem, po 12 tygodniu szczęśliwie wrócilam do pracy, z czego jestem bardzo
        zadowolona. Pracuje mniej niż przedtem, max 8 godzin dziennie (wcześniej bywało
        10 i więcej), mocno ograniczyłam wyjazdy - nikt mnie z tego powodu nie
        sabotuje, wszyscy wykazują się dużą troskliwością, wręcz przygotowali się, że
        ze zwolnienia mogłam już nie wrócić. Ale ja zamierzam pracować jak najdlużej
        będę mogła, oczywiście w nieco zwolnionym tempie - choc nic nie zawalam i tak
        samo jestem odpowiedzialna za to co robie, jak zawsze... Czy ja pracuje w innym
        swiecie niz reszta narodu?
        • tetlian Re: Ciąża i praca 08.07.07, 00:09
          Wbrew pozorom macierzyństwo nie przeszkadza w pracy.
          • memphis90 Re: Ciąża i praca 09.10.07, 22:07
            Jak to- przecież matka,która oddaje dziecko babci, opiekunce, lub- co najgorsze-
            do żłobka jest wstrętna, wyrodna i nie powinna rodzić. Przynajmniej tak
            przeczytałam ostatnio na tym forumwink)
      • deodyma Re: Ciąża i praca 01.07.07, 10:39
        moze to zalezy wlasnie od tego, jaka ma sie prace. bo jesli fizyczna, to nie
        wiem, czy kazda kobieta mialaby sily ma to, zeby pracowac nawet do tego 6
        miesiaca ciazy...
      • j_o Re: Ciąża i praca 04.07.07, 01:41
        problem jest dopiero po powrocie do pracy... mialam to szczescie lub
        nieszczescie pracowac w amerykanskiej firmie. bylam traktowana wspaniale
        podczas ciazy, pracowalam przez cala ciaze, wzielam wolne dopiero na tydzien
        przed ustalona data porodu. glupia, nie zauwazylam, ze pracodawca narzucil mi
        jeszcze bardziej wymagajace obowiazki, i jeszcze bardziej stresujace. kiedy
        szlam do lekarza na kontrole, musialam korzystac z moich dni urlopowychsmile) a
        kiedy wrocilam po miesiacu!!!! do pracy z depresja poporodowa mial to w nosie.
        szef powiedzial, ze nikogo nie interesuja moje problemy emocjonalne i ze juz
        nie jestem dobrym pracownikiem. coz, spakowalam sie i zwolnilam. ale nie
        poddalam sie, zlozylam podanie o zasilek dla bezrobotnych i wygralam dwie
        rozprawy sadowe przeciwko mojemu pracodawcy.
    • anek130 Re: Ciąża i praca 30.06.07, 12:14
      a ja nie byłam ani jednego dnia na zwolnieniu zpowodu ciąży i w dodatku w
      dodatku urodziłam w sobotę - całe 9 miesięcy byłam aktywna nie tylko zawodowo i
      nie wyobrażam sobie innej sytuacji - oczywiście wykluczając zagrożenie ciąży.

      Ania
    • ania2613 Re: Ciąża i praca 30.06.07, 12:33
      nie wszyscy maja tak dobrze ja dwie poprzedniczki,tez lubilam swoja
      prace,poszlam na 2 tyg zwolnienia w 26 tc z powodu zagrozenia przedwczesnym
      porodem,przelezalam 2 tyg i wrocilam do pracy,szef pytal czy planuje wrocic po
      macierzynskim,ja ze tak i wszystko mialo byc pieknie, po 32 tc poszlam juz
      calkiem,bo sparo przytylam 25kg,i mialam klopoty z kregoslupem i dopadla mnie
      rwa kulszowa i ledwo chodzilam,umowe mialam do konca grudnia,urodzilam 3 tyg
      przed terminem tj na pocz listopada,jak zanioslam dokum do macierz to sie
      dowiedzialam,ze jednak mi nie przedluza umowy
      • deela ciekawostka 30.06.07, 16:01
        "Ciąża to nie choroba i jeżeli tylko dobrze się czujesz, nie bierz zwolnienia
        lekarskiego. Uśmiechnięta i pełna pozytywnej energii pojawiaj się każdego dnia w
        firmie, jednocześnie przyzwyczajając powoli otoczenie do swojego nowego stanu,
        który będzie wymagał pewnych ograniczeń.

        Przed porodem staraj się pozamykać wszystkie sprawy i przygotować osobom, które
        będą cię zastępowały, dobry grunt. Pozostaw też numer swojego telefonu,
        ewentualnie adres e-mailowy - nawet mimo twojej zapobiegliwości zawsze może się
        zdarzyć, że nowe zadania w firmie wymagają uzyskania od ciebie jakiejś informacji.

        Bądź lojalna wobec pracodawcy i współpracowników. Przecież po kilku czy
        kilkanastu miesięcach po porodzie zamierzasz wrócić do firmy."


        no tak ale dla wielu pan ciaza to moment zeby sobie z blizej nieokreslonych
        przyczyn odpoczac (nie wiem od czego) jakby od tego nie bylo urlopu wypoczynkowego

        ja podeszlam do szefostwa lojalnie i jakos mialam gdzie wracac po macierzynskim,
        pracuje nadal i dostalam dwa m-ce po powrocie zalegla podwyzke (podwyzki byly
        jak bylam na macierzynskim)

        pracowalam do 40 tc bo moglam i nie oszukiwalam nikogo lewymi zwolnieniami

        a panie ktore tak robia niech na swoje sumienie wezma : klamstwo, wyludzenie,
        oszustwo i kradziez (tak tak polki katoliczki) oraz krzywde jaka swoim falszywym
        postepowaniem wyrzadzaja innym dziewczynom ktore naprawde maja zagrozona ciaze
        te oszustwa wplywaja na wizerunek kobiety jako pracownicy: nikt ich nie chce a
        juz nie daj boze na umowe o prace
        w porozumieniu ze wspolniczka i dzieki prezentowanym tu wielokrotnie postawom
        stwoierdzilam ze w firmie ktora mamy nigdy przenigdy nie zatrudnimy kobiety na
        umowe o prace
        za chiny ludowe
        ufam tylko sobie ja wiem ze pracowalam i jestem uczciwa nikomu wiecej nie ufam NIGDY
        dziekuje wszystkim zwolenniczkom lewego L4 od dnia zaplodnienia
        • ewsien79 Re: ciekawostka 30.06.07, 20:34
          Jeżeli istnieją tacy ludzie jak Ty to wiadomo dlaczego większość pracodawców to
          banda ........ (dla przyzwoitości nie użyję tego słowa).
          Mój szef jest złotym człowiekiem.Sama chciałam pracować ile się da i na ile mi
          siły pozwolą.Ale u mojego szefa kobieta w ciąży nie pracuje.Pozwolił mi na
          pracę przez pierwsze trzy miesiące.Niestety zaczęlam plamić, krwawić, wyłam po
          nocach z bólu i bałam się, że stracę kolejne dziecko.Od lekarza po wyjściu ze
          szpitala dostałam zalecenie: bezwzgęlny zakaz pracy i jazdy samochodem.Do
          swojej pracy dojeżdzam codziennie 25 km w jedną stronę więc sam fakt wyłączenia
          możliwości korzystania z pojazdu już mnie zdyskwalifikował.Płakałam ze
          wściekłości i bezsilności kilka nocy, pytając dlaczego to ja, dlaczego pijaczki
          i narkomanki nie mają takich problemów, a ja mam.Zaczęłam drugą aplikację i tak
          naprawdę kolejna porażka, bo też jej nie skończę w tym roku.Dostałam
          taki "wyrok" ale dla dziecka zrobię wszystko. Szef dał mi akta do domu, siedzę
          wertuję kodeksy piszę uzasadnienia i jakoś żyję.Mój szef to zrozumiał, w
          dodatku co tydzień dzwoni i pyta się jak dzidzia, jak moje zdrowie, jak sobie
          radzę.
          Nie wrzucaj kochana wszystkich do jednego wora, bo los jest sprawiedliwy i
          kiedyś może się odegrać na Tobie.
          Dziewczyna w szpitalu miała taką samą sytuację jak ja, ale szefowa nie dała za
          wygraną.Zadzwoniła w południe, że nie dadzą rady bez niej, a jak się nie pojawi
          to po porodzie nie ma po co wracać.Pojawiła się i tego samego dnia godzinę
          później straciła dziecko w 24 tygodniu ciąży.

          Sama wybierz co wolisz mieć na sumieniu...W mojej rodzinie wszystkie kobiety
          chodziły do ostatniego dnia do pracy, a ja akurat się w nie nie wrodziłam.Ale
          wiem co znaczy strata dziecka.
          • matizka Re: ciekawostka 30.06.07, 22:13
            A ja jednak jestem zawiedziona

            Pracowałam do 33/34 tygodnia - jeszcze w tym tygodniu konczylam jakieś rzeczy w domu i wysyłalam, a jednak mam wrażeni, że właśnie szef mnie nie docenił. gdzieś już właśnie pisałam, że powiedział mi, że w Szwecji dostałabym teraz podwyżkę, ale nie wie jakie są zasady w Polsce czy kobiecie w ciązy można i że sprawdzi to i do dzisiaj nie spprawdził.

            ja szczerze mówiąc poszłam na zwolnienie, bo

            a) b spuchłam i bardzo bolą mnie nogi jak ciut dłużej siedzę
            b) wyglądam okropnie; przytyłam 12 kg i mam mega brzuch i każde moje przejście korytarzem wywoływało tyle pytań i komentarzy, że w końcu bałam się już chodzić nawet do toalety ( a wiecie, że to nie łatwo). Nie mogę zrozumieć dlaczego nietaktem jest powiedzieć komuś grubemu, że jest gruby, ale dziewczynie w ciąży, że ogromny ma brzuch to nie szkodzi - i nie chodzi, że jestem przewrazliwiona, ale niektóre osoby mówiły mi to po kilka razy dziennie...

            A teraz nie dałabym już rady wrócić i jestem trochę zła, że mam od ginekologa 3 tyg. zwolnienia, a na końcówkę mam sobie jakoś poradzić u internisty - bedę musiała kogoś prosić o łaskę choc przepracowalam 8 miesięcy... Myślałam, ze jak nie bioę zwolnienia to mój lekarz nie będzie bał się ZUS-u na koniec - a tym się wytłumaczył

            M.
            • ingapol Re: ciekawostka 30.06.07, 22:21
              12 kg to dużo ????
          • memphis90 Re: ciekawostka 09.10.07, 22:18
            Sorry, ale czy Ty sobie zdajesz sprawę, że za kobietę na zwolnieniu pracodawca
            płaci pensję, zusy i inne pierduple, a jednocześnie musi opłacić drugie tyle za
            nowego pracownika? Bo nie zawsze Twoje obowiązki mogą przejąć koleżanki, zresztą
            niby czemu mają mieć więcej obowiązków za tę samą pensję? A to GIGANTYCZNE
            obciążenie dla pracodawcy, szczególnie, jak laleczka nie ma żadnej zagrożonej
            ciąży, tylko chce popłaszczyć tyłek w domu przez rok za cudze pieniądze. A co
            jak na zwolnienie pójdzie sobie naraz kilka kobitek? Np. 5 z zespołu liczącego
            12 osób? Niestety, firma upada i na bezrobocie idą wszyscy- nawet ciężarne. A
            pretensje mogą mieć tylko do siebie, niestety. A Deela nie pisze o wszystkich,
            tylko o panienkach, które idą na lewe zwolnienia w momencie, kiedy zobaczą dwie
            kreski- "bo przecież nie mogą się męczyć i to najlepszy czas na odpoczynek".

            > Sama wybierz co wolisz mieć na sumieniu...
            > wiem co znaczy strata dziecka
            Ale czy Ty przeczytałaś, że dziewczyna NIE chce zatrudniać młodych i
            potencjalnie za chwilę dzieciatych? Nie zatrudni, to nie będzie mieć nikogo na
            sumieniu, sprawa prosta.
        • blazejjewska Re: ciekawostka 30.06.07, 22:15
          och, deela, wzruszylas mnie. A nie tak dawno pisalas, ze zarabiasz tyle co
          opiekunka do dziecka, czyli wielkie g ...
          • deela ile opiekunka do dziecka w wawie 30.06.07, 23:38
            ale to juz akurat zupelnie inna hiisotria to miasto jest poj..... i dlugo tu juz
            nie pomieszkam
            ale to offtop
            blaze... ciesze sie ze mam liczne fanki ktore zapoznaja sie z moim zyciorysem
            jak co najmniej z zyciorysem "bohaterow" m jak milosc
            takie momenty sprawiaja ze ciwicze powloki brzuszne smiejac sie do rozpuku
            dziekuje
            a co do zatrudniania kobiet to juz zdania za chiny nie zmienimy
            co innego jak kobieta ma problemy a co innego jak idzie na zwolnienie bo jej
            sie... eee nalezy? tak to sie mowi? zdaje sie?
            wiec tak czy owak piszcie sobie co chcecie a kolejna bramka sie zamknela tongue_out
            • ewsien79 Re: ile opiekunka do dziecka w wawie 01.07.07, 00:29
              A Ty jesteś tak biegła, że rozpoznasz czy ktoś ma problemy czy nie.Może masz
              problemy z głową...Twoja bramka i tak specjalnie chyba nikogo nie zainteresuje.
            • madtea Re: ile opiekunka do dziecka w wawie 01.07.07, 01:20
              zdaje się, że takie chiny to byłby idealny kraj dla ciebie- pomyśl może o
              przeprowadzce i zabierz ze sobą tobie podobnych - ludzi nieomylnych, miłych i
              wzbudzających sympatię
              • cholmin praca i ciąża 01.07.07, 09:12
                a ja byłam bardzo lojalna, wypalłam sie , pracowałam w firmie trzy lata. Po
                powrocie z macierzyńskiego, dokładnie po miesiącu, zostałam zwolniona, bo na
                moim miejscu juz ktoś pracował...eh, szkoda gadać, teraz znowu jestem w ciąży
                4mc i pracuję, o zwolnieniu nie myslę, ale umowe mam do konca roku a termin na
                grudzień, wiec nie wiem czy i tym razem nie będę miała do czego wracaćsad
              • deela alez drogie panie to tylko dzieki 01.07.07, 09:55
                wielokrotnie prezentowanym tu pogladom ze ciezarnej nalezy sie wolne odkad
                plemnik zostal wprowadziny do jej pochwy
                i wiecie co? to nie tylko moje zdanie
                same jestescie sobie winne
                ja tez pracuje na etat
                wobec pracodawcy jestem lojalna i swoja pozycje w firmie a takze to ze mialam
                gdzie wrocic zawdzieczam swojej uczciwosci
                moglam pracowac i pracowalam
                jak chcialam wolne to bralam URLOP
                • siasiunia1 Re: alez drogie panie to tylko dzieki 01.07.07, 13:01
                  a ja od 6 miesiąca poszlam na zwolnienie bo się meczylam w pracy. Ciąża nie
                  byla zagrozona ale nie mialam zamiaru dopuszczac do sytuacji w której by byla.
                  Za bardzo się stresowalam. Gdybym miala pracę mniej stresującą, spokojniejszą i
                  w której nie musiałabym tyle jezdzic po mieście to moze i bym zostala dluzej.
                  Nie kazdy ma taką pracę zeby móc sobie pozwolić na siedzenie 9 miesięcy a
                  uwazam ze dobre samopoczucie fizyczne i psychiczne matki jest najwazniejsze.
                  I za chiny zdania nie zmienie suspicious
        • anna_75 zwolniono mnie z powodu ciąży 04.07.07, 09:36
          Pracowałam na okresie próbnym, byłam odpowiedzialna za projekt. Zaszłam w
          ciążę. Pod koniec okresu próbnego, przed podpisaniem kolejnej umowy
          poinformowałam szefa, że jestem w ciąży. Miałam obiecaną (niestety tylko
          słownie) umowę na rok z podwyżką o 200 zł netto. Jak się szef dowiedzial, żę
          jestem w ciąży, zatrudnił mnie na pół roku z przedłużeniem do rozwiązania i nie
          dostałam podwyżki obiecanej, bo "kobieta w ciąży jest mało wydajna"
          usłyszałam.. Akturat tak się złożyło, że w momencie zmiany umowy dostałam
          krwotoku i musiałam leżeć, by uratować dziecko..dostałam zwolnienie, ale mimo
          tego nadal chciałam chodzić do pracy..pojawiłam się, by tylko dokończyc zaczęty
          projekt.. wezwał mnie szef na rozmowę i powiedzial,że powinnam pracować po 8 h
          dziennie przy kompie, że jestem nieuczciwa (bo pracowałam mniej), a firma była
          taka uczciwa wobec mnie.. położyłam zwolnienie, spakowalam swoje rzeczy i się
          więcej nie pokazałam.. i tyle.
          • anna_75 Re: zwolniono mnie z powodu ciąży 04.07.07, 09:38
            Acha, dodam jeszcze, że pod koniec okresu próbnego odbyla się wewnętrzna ocena
            postępów pracownika i dostałam bardzo wysokie oceny. Byłam chwalona za pracę,
            po czym, tydzień później, mnie zwolniono z powodu ciąży.. Fajnie? Fajnie!
            • siasiunia1 Re: zwolniono mnie z powodu ciąży 08.07.07, 00:49
              szef niech nie zgrywa cwaniaka bo w kodeksie pracy jest napisane o 4 godzinach
              pracowania przed kompem suspicious A Ty się trzymaj cieplutko i zdrowo... na pewno
              znajdziesz dobrą pracę a temu dziadowi myszy ważne kontrakty zjedza .. kurcze
              ze na takich nie ma bata zadnego...
    • ania2613 deela 01.07.07, 10:04
      mowisz tak,jakbysmy wszystkie szly na zwolnienie bez powodu od poczatku
      ciazy,ja mimo pierwszego poronienia pracowalam prawie do 8 mies,a potem juz nie
      bardzo moglam
      • ewsien79 Drogie koleżanki!deela mitomanka! 01.07.07, 11:30
        Drogie koleżanki, naprawdę dajmy już spokój polemice z kimś kto reprezentuje
        sobą to co ta osoba.Raz pisze, że ma pracodawców, raz, że prowadzi własną firmę
        ze wspólniczką, takie mdłe i dziwne te jej posty.Nie zamierzam się tłumaczyć ze
        swoich poronień i stanów zagrożenia ciąży przed kimś tak śmiesznym.

        Koleżance widocznie za gładko przeszła ciąża i nie wie co to znaczy leżeć przez
        kilka miesięcy, a ze światem mieć kontakt jedynie dzięki znajomym i komputerowi.
        Tak samo jak nie wie co znaczy ból po stracie dziecka, więc może kiedyś zdąży
        się przekonać, bo jak napisałam wyżej los lubi odbijać rykoszetem, szczególnie
        takim zapatrzonym w siebie bubkom...

        W naszej kancelarii każda z dziewczyn ma dziecko, każda była w ciąży i każda po
        ciąży miała gdzie wracać.Większość z dziewczyn pracuje dla tego samego szefa
        ponad 20 lat, reszta około 5-6.Przykaz naszego szefa - nikt nie pracuje w
        trakcie ciąży i nie ma kłótni, możesz przyjeżdzać na zwolnieniu na 2-3 godziny,
        jak chcesz, wybór jest Twój.To jest pracodawca, którego się ceni i szanuje,
        dlatego tylko raz i tylko jedna z dziewczyn wykorzystała jego dobrą wolę i
        oszukała go, reszta nawet by nie śmiała.
        • deela pfff no coments prawie 01.07.07, 14:53
          aha to juz w tym kraju nie mozna miec etatu i dzialanosci?
          straszne straszne
          a opinia o ciezarnych coraz gorsza
          zreszta wszystko co mialam do powiedzenia jest juz wyzej nie bede powtarzac ani
          tlumaczyc bo widze zxe wtorny analfabetyzm rzadzi tongue_out
          EOT
          • ewsien79 Re: pfff no coments prawie 01.07.07, 15:00
            Żałosne i żałosna.Pewnie, że można mieć i jedno i drugie tylko jako
            antyanalfabetka powinnaś pisać logiczniej, bo jesteś niezrozumiała.
            A co ma analbabetyzm do całości...chyba musisz poczytać słownik języka
            polskiego.
          • antola Re: pfff no coments prawie 02.07.07, 20:26

            deela,
            jeżeli kobieta ma w pracy chodzić zielona i myśleć o tym, czy zdąży dopaść
            toaletę zanim... ma prawo pójść na zwolnienie. Nie wspominam już o zagrożonej
            ciąży, bo to chyba jasne.
            Nie widzę powodu, dla którego Twoje pracownice miały by być bardziej lojalne
            wobec Ciebie niż własnego dziecka!
            nie wiem, skąd jesteś ale u nas pracodawcy z takim "prosocjalnym" podejściem
            mają spory kłopot ze znalezieniem pracowników. Mamy takie, a nie inne prawo
            pracy i obowiązkiem pracodawcy jest go przestrzegać. Mam szczęście mieszkać w
            mieście i pracować w branży, w której podobne wybiegi ukrócił rynek. Zresztą
            obok etatu prowadzę działalność i nie widzę wielkiego problemu z ubezpieczoną
            ciężarna pracownicą, nawet, jeżeli pozstaje długo na zwolnieniu. Za to wiem,
            nie ze swoich doświadczeń, że inspekcja pracy nie lubi różnych umów-zleceń i
            innych wybiegów, bo łatwo udowodnić, że pracownik świadczył pracę na zasadach
            umowy o pracę i jeżeli spotkasz się z pracownikiem w sądzie przegrasz i
            zostaniesz zmuszona do wszystkich świadczeń. A wobec tak "lojalnego" pracodawcy
            pracownik na pewno okaże się równie lojalny ; )
            • deela nikt tu nie mowi o zielonej pracownicy 08.07.07, 14:53
              tylko o tej co idzie na zwolnienie
              bo tak
              taki ma kaprys
              czy ja musze to milion razy powtarzac zeby dotarlo?????????????????????
              • memphis90 Re: nikt tu nie mowi o zielonej pracownicy 09.10.07, 22:25
                Musisz, odezwało się 20 kobitek, które miały poronienia, zagrożenia, porody
                przedwczesne i wzięły Twoją wypowiedź do siebie...
            • lynnl Re: pfff no coments prawie 11.07.07, 21:34
              Zgadzam się z deelą, że u nas w Polsce ciążę traktuje isę jako powód do pójścia
              na zwolnienie. Ciąża sama w sobie jest stanem fizjologicznym, naturalnym.
              Oczywiście, że mamy mnóstwo przypadków komplikacji czy zagrożeń ciąż, ale co do
              zasady ciąża to normalny stan, do którego organizm kobiety jest przystosowany
              przez naturę.
              porażające jest dla mnie to, ze w Polsce jest dla nas tak oczywiste, że
              korzystamy ze zwolnień. Lekarze wypisują je w większości bez mrugnięcia okiem.
              Dziewczyny, zagranicą lekarz nie dałby nigdy zowlnienia na złe samopcozucie w
              ciąży. Zrozumcie to. W USA firma ubezpieczeniowa weryfikuje kazde zwolnienie
              przez swoich lekarzy. Naprawdę trzeba mieć solidne podstawy medyczne. Każde
              niezasadne zwolnienie może skończyć się procesem wytoczanym przez firmę
              ubezpieczeniową i w taki sposób mozna stracić wszystko-dom, oszczędności z
              powodu konieczności zwrotu nei tylko wynagrodzenia czy renty za czas
              niezdolności do pracy, ale przede wszystkim przez poniesienie potężnych kosztów
              procesowych.
              Wiem, co piszę, bo byłam pracownikiem kancelarii w Los Angeles specjalizującej
              się w sprawach ubezpieczenia społecznego.
      • memphis90 Re: deela 09.10.07, 22:23
        Ależ nie- poczytajcie posty Deeli, pisze wyraźnie o kobietach brykających na
        lipne zwolnienia. Zresztą mądry pracodawca ma kadrę zróżnicowaną wiekowo- kilka
        młodych, kilka średnich i kilka starszych. Jak są same młode babki, to siłą
        rzeczy co chwila któras będzie w ciąży i w którymś momencie może posypać się
        pół zespołu.
    • iwonka50 Re: Ciąża i praca 01.07.07, 14:16
      A co byście zrobiły jakbyście w firmie miały mobbing, szczególnie te które
      pracują do końca 9 miesiąca. Ja w poprzedniej ciąży pracowałam do upadłego tzn.
      aż ten cały stres nie spowodował u mnie nadciśnienia, wtedy dopiero był powód
      do zwolnienia. Teraz nie wiem co zrobić bo w zasadzie realnych powodów do
      zwolnienia nie mam a czuję, że skończy się tak samo, jak nie gorzej. No i co
      powiedzieć lekarzowi, że mam szefa mobbera?
      • memphis90 Re: Ciąża i praca 09.10.07, 22:26
        Zgłosić mobbing do PIP.
    • izzunia Re: Ciąża i praca 01.07.07, 14:23
      napiszę krótko. na chwilę obecną jestem mocno zszokowana postępowaniem firmy.
      miałam mieć awans - ale zaszłam w ciążę. polityka korporacji jest taka, że
      zwykle awanse są odkładane na powrót z macierzyńskiego - ja dostałam awans od razu.
      inna sprawa, że nie mam zamiaru iść na zwolnienie, jeśli nie będzie to naprawdę
      konieczne, a i wtedy najprawdopodobniej będę pracować zdalnie.
      wiem po poprzedniej ciąży - dla mnie nie ma nic gorszego niż być uziemioną w
      domu, z dala od ludzi i cały dzień się zastanawiać czy wszystko ok, czy aby coś
      mi nie dolegatongue_out
      • ewsien79 Re: Ciąża i praca 01.07.07, 14:42
        Nie każdy ma takie szczęście jak Ty, że może pracować.Ja nie zamierzałam iść na
        zwolnienie,a na zamiarze się skończyło.Nie znoszę siedzieć w domu, a nie tylko
        muszę siedzieć, ale muszę leżeć.Mogę wstawać tylko do toalety i żeby coś
        zjeść.Regularnie do miesiąca jestem co dwa dni na dobę w szpitalu.Krwawiąc do
        pracy raczej byś nie chodziła.Przyszedł taki moment, że musiałam wybrać kolejna
        aplikacja, praca, kariera czy zdrowie i życie mojego dziecka.Samochód wrósł w
        parking, trzy wyjazdy korporacji przeszły koło nosa, ale widzę bijące serce
        swojego dziecka i teraz to jest priorytetem.
        Życzę wszystkim takich ciąży, które nie zmuszają do rzucenia całego życia na
        kolana.Jednak miejcie troszkę pokory w swoich postach, bo jedna ciąża może być
        bezproblemowa, a druga już nie...I wcześniejsze gadanie o tym jak to będę
        pracować, jeździć samochodem i żyć normalnie idzie w łeb.Znam to z autopsji,
        też tak mówiłam i też patrzyłam jak na kosmitki na dziewczyny, które dmuchały
        na siebie będąc w ciąży.
        Jak szybko to wszystko się zmieniło wiem ja, mąż, moi znajomi i rodzina, bo
        czasami jak wpadam w histerię to trudno mnie uspokoić.Nie zrozumie tego żadna
        nadmuchana panna, która tego nie przeżyła i której się wydaje, że jest super-
        hiper.Czasami w życiu pojawia się coś takiego jak VIS MAIOR!
        • siasiunia1 Re: Ciąża i praca 01.07.07, 16:50
          Dobre samopoczucie kobiety fizyczne jak i psychiczne jest najważniejsze.
          Jezeli swietnie sie czuje w pracy, nie stresuje oraz nie ma przeciwskazan to
          niech pracuje na zdrowie!!
          Ale jesli jej praca jest stresująca, czuje się po 8 godzinach źle to ja uwazam
          iz powinna odpoczywac gdyż lepiej na zimne dmuchac niz na gorącym się sparzyć.
          Oczywiście znajdą się slużbistki które swietnie czując się w swojej pracy i w
          ciąży będą pisać i obrazać te które poszly na zwolnienie.. ale takie panie
          nalezy olac.
          Nie mozna przysparzac sobie wiecej powodów do denerwowania się niż to
          konieczne smile
          Poza tym jezeli dana kobieta uwaza ze jej praca jest wazniejsza niz jej
          ciaza .... non comments
          • efka2008 Re: Ciąża i praca 03.07.07, 19:17
            pozdrawiam wszystkie na etacie.
            Ja pracuję 8h dziennie przez 5 dni w tygodniu na umowie o dzieło. Kiedy zajdę w
            ciążę, zwolnią mnie. Nie będę miała żadnych świadczeń ani macierzyńskiego
            (chyba,że sama zapłacę 800 zł ZUS). Denerwują mnie takie porady, dotyczące tylko
            kobiet pracujących na etat. Reszta pracująca na umowę o dzieło lub mająca
            działalność gospodarczą powinna zacząć oszczędzać.
            • siasiunia1 Re: Ciąża i praca 08.07.07, 00:52
              a co ja Ci poradzę ze pracuję na etat i moge się tylko do tych wypowiadać
              kobiet... ??
              • madi30 Re: Ciąża i praca 08.07.07, 12:02
                jest tak:
                jak ma sie fajną pracę, dobrze płatną, normalnego szefa i ludzi dookoła to w
                ciąży kobieta sie stara i jak zdrowie i stan ciężarnej na to pozwala , pracuje
                bez L4.
                Jednak, gdy pracuje się w "kołchozie" za marne grosze, z szefem i
                współpracownikami, którzy ekscytują się "podkładaniem świń" i wykorzystywaniem
                pracowników do maksimum, gdy dookoła wyprane mózgi pracoholików i mistrzowie
                obarczania swoimi zadaniami innych.. gdy urlop to bycie pod telefonem, gdy
                każdy dzień w pracy to "walka" i stres.. to ciąża dla kobiety jest zbawieniem,
                może iść na L4 i na pewno z tego korzysta..(oczywiście, gdy planuje potem
                macierzyński i wychowawczy i zmianę firmy)..
                Ja, pomimo pracy w "kołchozie" pracowałam...zestresowana,
                zaszczuta ..poroniłam... ale zemsta będzie słodka...
                • wiolka218 Re: Ciąża i praca 09.07.07, 15:22
                  zgadzam sie z Tobą w zupełności... wybieram się na wychowawczy, a ponad 6 m-cy
                  byłam na L4 nie czułam się specjalnie w ciąży a poza tym praca przy komputerze
                  8h- nie miałam sił kłaniać się szefowi w pas by zmienił mi charakter pracy przy
                  marnym wynagrodzeniu a o podwyżce można było tylko marzyć!

    • musam Re: Ciąża i praca 04.07.07, 09:09
      Ja rowniez uwazam ze ciaza to nie choroba. Nie dyskutujemy o ciazch
      zagrozonych, ale wtedy lezy sie w lozku w domu , lub w szpitalu , a nie lata po
      kolezankach ,czy po miescie na plotki.
      Sama mialam zaszywana szyjke i musialam polezec tydzien w szpitalu a pozniej 2
      tygodnie w domu. Wrocilam pozniej do pracy i pracowalam do 34 tyg. ciazy.
      Mieszkam w szwajcarii, u nas ciezarne maja prawo w czasie ciazy na wiecej
      przerw, na zamiane wykonywanych cznnosci, np. na potzycje siedzaca , tzn nikt
      nie ma prawa zmusic ciezarnej do stania 8 godz. non stop.Kilka tygodni przed
      porodem ma prawo zostac w domu ( bezplatnie) po porodzie ma 14 tyg. platnego
      urlopu.
      Tendencja jest taka ze sie u nas pracuje. Nie ma lewych zwolnien, jezeli ciaza
      jest naprawde zagrozona to jasne, ale w normalnych wypadkach idzie sie do pracy.
      Wiadomo dzwiganie itp. nie wchpdzi w gre i pracodawca musi zajac ciezarna na
      innej posadzie. Nie rozumiem tego panikowania,i "chorowania" od poczecia
      dziecka. Mam wrazenie ze wiekszosc wypadkow tych "zagrozonych" ciaz, to
      poprostu lenistwo, i czyste oszustwo.
      • ewsien79 Re: Ciąża i praca 04.07.07, 11:55
        Nóż w kieszeni się otwiera.Czy uważasz, że mam nosić do pracy swoją bieliznę i
        pokazywać, że krwawię, bo wtedy to udowodnię.Co za parszywe chamstwo.Widocznie
        nigdy nie straciłaś dziecka i walisz takie farmazony.Mnie nikt nie zwolni po
        powrocie do pracy, bo staram się pracować w domu, a do tego mam normalnego
        szefa, którego synowa straciła dwoje dzieci.Ale może udaję zagrożenie i dla
        przyjemności biegam do szpitala co tydzień, czasami co półtora dnia i lekarze
        też są gnojami wobec pracodawcy skoro każą mi leżeć w tym szpitalu.CZy uważasz,
        że lepiej jest kiedy nie dostaje się pensji co miesiąc, bo zus jak wiadomo
        płaci kiedy chce.A może z krwawieniami i bólami powinnam jeździć te ponad 50 km
        w obie strony do pracy.W końcy dziecko czym jest dziecko, bo jak widać dla
        Ciebie nie jest kimś.
        • musam Re: Ciąża i praca 04.07.07, 12:38
          Jezeli ma sie krwawienia to sie lezy w domu na zwolnieniu lub w 90 % w
          szpitalu, wiec o czym mowa? Tylko ze sie zaszlo w cuîaze nie znaczy ze jest to
          powod do przerwania pracy, czasami praca np. biurowa jest mniej stresujaca niz
          zasuwanie w domu , gotowanie, sprzatanie czy robienie zakupow.
          Nie dyskutuje na temat naprawde zagrozonych ciaz, ale tylko kobiet, ktore pro
          forma ,tuz po poczeciu dziecka ida na zwolnienie, bo zachorowaly na "ciaze", o
          wielkich mdlosciach i innych tragediach "wyimaginowanych" nie wspomne.
        • gardenia_nowak Re: Ciąża i praca 04.07.07, 12:53
          Zamiast się unosić i szukać ataku tam gdzie go nie ma, może lepiej przeczytac
          ze zrozumieniem.

          W poście powyżej autorka poczyniła wyraźne rozróżnienie:

          Nie dyskutujemy o ciazch
          zagrozonych, ale wtedy lezy sie w lozku w domu , lub w szpitalu , a nie lata po
          kolezankach ,czy po miescie na plotki.

          Twoja jest poniekąd zagrożona, tak? No to czemu się irytujesz? Wyluzuj,
          przecież masz prawo być na zwolnieniu.

          Co nie znaczy, że nie ma kobiet, które dzięki ciąży mają po kilka m-cy płatnego
          urlopu - znam osobiście kilka takich.

          Moim zdaniem do ciąży trzeba przede wszystkim podchodzić rozsądnie - ale zawsze
          najważniejsze jest zdrowie kobiety i jej dziecka. Zgadza się?
          • ewsien79 Re: Ciąża i praca 04.07.07, 13:43
            Czytałam ze zrozumieniem, początek właśnie był z rozróznieniem, ale koniec był
            z morałem, z którego twardo wynika, że i tak większość symyluje.
            Jakoś lekarze tak chętnie zwolnień nie dają, a może ja mam kontakt z tymi,
            którzy do sprawy podchodzą fair.
            A Twoje pytanie...Twoja ciąża jest poniekąd zagrożona...
            Moja ciąża jest zagrożona, leżę od dwóch miesięcy w łóżku, nie gotuję, nie
            sprzątam, nie dźwigam i wstaję do toalety, nie wsiadam do auta jako kierowca.W
            zasadzie wsiadam tylko po to, żeby mąż zawiózł mnie do lekarza lub szpitala.
            W domu mam tony leków i kroplówek, a do tego to szczęście, że lekarz zgodził
            się na pobyt w domu, bo mam męża lekarza, który umie podłączać kroplówki i ma
            na mnie oko.
            I nie rozumiem tylko tego, że ktoś kto nie przeżywa tego i nie rozumie
            wypowiada się na ten temat.
            Dla mnie bólem jest to, że muszę leżeć i nic nie mogę robić.
            Jedynym odlotem od tych wszystkich problemów jest to, że właśnie mój pracodawca
            pozwala mi pisac uzasadnienia, dzięki temu jestem na bieżąco ze swoją pracą i
            prawem.Mam oparcie w pracodawcy i jest to bardzo ważne i to on tydzień
            uświadamiał mnie, że mam iść na to zwolnienie, bo wie jak bardzo chcemy tego
            dziecka.Wyżej pisałam, że u mnie w pracy nawet jak dziewczyna jest zdrowa i ma
            zdrową ciążę nie pracuje, taki jest przykaz pracodawcy.Nie dzwiga akt, bo
            niestety z tym się wiąże nasza praca.
            Ile kobiet zwalnia się po porodzie tylko dlatego, że były w ciąży, a do pracy
            biegały do samego końca.W moim otoczeniu mam aż 6 takich koleżanek, jak na
            grono znajomych to naprawdę bardzo dużo.Żadna z nich nie była na zwolnieniu.
            I żadna z nich nie miała gdzie wrócić.
            • musam Re: Ciąża i praca 04.07.07, 21:35
              Nie uwazam ze wiekszosc symuluje, ale wiele. Niestety. I taka jest prawda. Nie
              neguje , czy podwazam stan twojej ciazy, pisalam ogolnie o realiach. Bardzo
              wiele ciezarnych "wykorzystuje" swoj stan aby pojsc na zwolnienie, i jezeli
              ktos to neguje, to sorry ale jest nieobiektywny.W sumie nic dziwnego ze
              niektorzy pracodawcy reaguja negatywnie na ciezarne, nie ma sie co dziwic.
              Jasne sa zawsze 2 strony medalu, to temat rzeka. I nie jestem zdania ,ze
              krwawiaca kobieta, ma zasowac w magazynie z ciezkimi workami naplecach. Ciaza
              zagrozona nie podlega dyskusji, sama lezalam w szpitalu, i znam ten temat od
              podszewki, ale umowmy sie bywa rowniez inaczej.
              • memphis90 Re: Ciąża i praca 09.10.07, 22:37
                Oj, rany, wszystkie wiemy, jaka jest rzeczywistość. Na szkoleniu BHP zapytałam
                ostatnio jak się ma praca na oddziale chemioterapii (szkodliwe leki) na ciąże.
                Czy jest jakieś zagrożenie. Pani nie za bardzo wiedziała, ale powiedziała, ze
                np. wszystkie pielęgniarki w ciąży idą od razu na zwolnienie. Bo nie będą
                dźwigać pacjentów(!). A przecież wystarczyłoby odsunąć je tylko od tego jednego
                obowiązku- panie wolą jednak iść na zwolnienia.
            • memphis90 Re: Ciąża i praca 09.10.07, 22:34
              WIększość- czyli nie każda. Ty jesteś w tej grupie, które niestety ma w ciąży
              powikłania i musi leżeć. Oczywiście, życzę Ci, zeby Twój stan szybko się
              polepszył- i bynajmniej nie dlatego, ze najchętniej wysłałabym Cię do pracy, ale
              dlatego, że nikomu nie można zyczyć trudnej ciąży.
        • memphis90 Re: Ciąża i praca 09.10.07, 22:32
          Ewsien- a czemu Ty wszystko od razu odnosisz do siebie? Pisałaś już z 15 razy,
          ze masz problemy z ciążą, ze musisz leżeć- no to leż. Nikt Ci tego przeciez nie
          wypomina! Dziewczyny piszą o LEWYCH ZWOLNIENIACH, nikt nie wysyła kobiety z
          zagrażającym poronieniem do przetwórni rybnej do dźwigania puszek.

          Co za parszywe chamstwo.Widocznie
          > nigdy nie straciłaś dziecka i walisz takie farmazony.
          A co to Ciebie obchodzi, która z nas straciła ciążę? Mamy wysyłać Ci nasze
          zakrwawione majtki i udowadniać, ze mamy prawo do takich, a nie innych opinii?

          .W końcy dziecko czym jest dziecko, bo jak widać dla
          > Ciebie nie jest kimś.
          SOrry, ale to juz jest po protu chamstwo. Przystopuj trochę, bo zaczynasz
          obrażać forumki, które mają inne zdanie, niż Ty.
    • sissia Czy tylko ja mam takie "szczęście"...? 04.07.07, 09:40
      Że pracuję na umowie na czas określony, więc choćbym nie wiem jak się starała
      udowodnić, że jestem przydatna i potrzebna, po porodzie po prostu mi jej nie
      przedłużą i koniec. Po co mają trzymać kobietę, której i tak nie będzie w pracy.

      Czy wszytkie przedmówczynie pracują na czas nieokreślony? Od pewnego czasu
      wydawało mi się, że niewiele jest już firm, które dają takie umowy.
      Ale może po prostu mam pecha.
      • itg Re: Czy tylko ja mam takie "szczęście"...? 04.07.07, 13:58
        Myślę, że różnie każda z nas może znosić ciąże i nie można oceniać, że tylko
        ciąża zagrożona z krwawieniami kwalifikuje się do zwolnienia lekarskiego. Ja
        wprawdzie też miałam ciąże zagrożoną i z tego tytułu z początku (8-16tyg) i
        potem na koniec (30-38tyg) leżałam w domu. Ale myślę, że gdyby nie ten stan, to
        też by sie skończyło na zwolnieniu.
        2-4 miesiąca męczyły mnie wymioty, nawet jak nic nie jadłam, wtedy nawet było
        gorzej, dusiło mnie i plułam jakimś kwasem. Poza tym byłam bardzo słaba i
        walczyłam z potworną sennością. No i te potworne bóle głowy, których nie ma
        wtedy czym leczyć. Myślę, że krwiak i odklejające się łożysko nie miały związku
        z tymi objawami, tylko poprostu gospodarka hormonalna mojego organizmu. Miałam
        chyba też skoki ciśnienia, ale nie takie, zeby mówić o potwierdzonym stanie
        chorobowym. U lekarza zawsze wychodziło mi to górne ok 135-138, ale skoro tak
        ciągle spałam to chyba normalnie miałam dość niskie...nie wiem, nie znam się. W
        każdym razie wielkiego pozytku ze mnei by nie było. Na pewno byłabym
        spowolniona, mało kreatywna i kto wie, czy nie skłonna do błędów i z tego tytułu
        jeszcze powolniejsza (przez sprawdzanie się i poprawianie) Wiem, że mozna
        przechodzić ciąże bezproblemowo, ze świetnym samopoczuciem lub niewielkimi
        dolegliwościami i nawet fikać koziołki w 7 miesiącu jak moja koleżanka. Ale wiem
        też, że sobie nie pobłażałam, dowodem na to jest choćby fakt,że po urodzeniu
        dziecka, pomimo kłopotów z refluksem ( a więc ciągły płacz i kłopoty ze
        spaniem)zaraz po macierzyńskim zaczęłam brać do domu zlecenia a po pół roku
        zaczęłam jeszcze kolejne studia. Stąd uważam, że pomimo, że zawsze znajdą się
        osoby, które będą oszukiwać, to nie można z góry wychodzić z takiego założenia.
        Poza tym jeśli dziewczyna pracowała bez zwolnień chorobowych przez 3 lata w
        firmie, a potem w ciąży odeszła na zwolnienie, to tym bardziej nie rozumiem tych
        oskarżeń...
        No i jeszcze jedno, rzeczywiście niektóre zawody nie sprzyjają ciąży, a czasy
        sie zmieniły i coraz wiecej z nas ma kłopoty z donoszeniem dziecka i ponownym
        zajściem w ciąże, więc dobrze na siebie chuchać w tym okresie.
        • ewsien79 Re: Czy tylko ja mam takie "szczęście"...? 04.07.07, 14:06
          Bardzo słusznie napisane.W zasadzie nic dodać nic ująć.Ja starałam się o
          dziceko ponad 5 lat, jedno straciłam i zrobiłabym wszystko, żeby to, które
          noszę teraz urodzić.A od oceniania mojego stanu jest lekarz, który moim zdaniem
          (mój taki jest) bezpodstawnie nie będzie narażać swojej kariery dla lewych
          zwolnień.ZUS wzywa na komisje częściej niż się paru tu osobom wydaje.
          • lukrecja34 Re: Czy tylko ja mam takie "szczęście"...? 08.07.07, 14:54
            moja ciąża nie jest i nie była zagrożona.jestem w 26tc i od początku czuję się
            dobrze-nie miałam mdłości,wymiotów,krwawień,plamień,skoków ciśnienia-a mimo to
            jestem na zwolnieniu od 14tc.pewnie jedna z forumowiczek powiedziałaby,że
            symuluję jednak moja praca jest fizyczna i ciężka-jestem sprzątaczką-i nie
            wyobrażam sobie dźwigania wiadra z wodą,wspinania się z nim po
            schodach,odkurzania pokojów,machania mopem,wynoszenia worów ze śmieciami w moim
            stanie.
            do tego mam zwichnięte biodro i ucisk na nerw kulszowy.powoduje to silny
            ból,który czasami uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie,nie mówiąc już o mojej
            pracy.
            na szczęście mam normalne układy w pracy.pracuję w budżetówce więc moje prawa są
            przestrzegane i nikt mi łaski nie robi.mam umowę na stałe,ludzką
            kierowniczkę,która sama proponowała mi pójście na zwolnienie z racji rodzaju
            pracy,z czego skorzystałam kiedy tylko nadarzyła się okazja.
            nie jestem naciągaczką,oszustką,leniem.nie jestem również męczennicą,która
            zasuwa do roboty do samego końca ciąży.mój gin uznał,że L4 należy mi się jak psu
            kość.jeśli niektóry paniom się to nie podoba to jest to ich problem nie mój.
            • musam Re: Czy tylko ja mam takie "szczęście"...? 10.07.07, 23:56
              To jest zupelnie inna sytuacja, i nie majaca nic wspolnego z (moja podejzewam)
              wypowiedzia. Pisalam jasno , ze np. praca " w magazynie, czy dzwiganie workow
              kartofli", jest napewno nie wskazana dla ciezarnych. Nie odwracajcie prosze
              kota ogonem, ciaze zagrozone, lub zawody "zagrazajace" ciazy to zupelnie inna
              sprawa, niz pani majaca prace umyslowa , bez dolegliwosci ciazowych,
              ktora "zalatwia" sobie L4w 5 tyg. ciazy.
              Po za tym np. u nas w miare mozliwosci, kobiety w ciazy pracujace fizycznie
              zostaja przesuniete na np. inny oddzial, gdzie nie musza sie wysilac (
              oczywiscie nie w kazdej firmie czy zawodzie jest to mozliwe), lub redukuja
              prace na 50 % i 50% dostajachorobowe.Ale jak to sie mowi co kraj to obyczaj.
              Moze dlatego tez, u nas kobiety nie kombinuja na lewo i prawo , bo chyba
              system jest zdrowszy , no i mentalnosc ludzi. Oczywiscie uwazam ze dobro /
              zdrowie ciezarnej i jej dziecka jest najwazniejsze, ale nie mylmy pojec.
              • deodyma Re: Czy tylko ja mam takie "szczęście"...? 11.07.07, 00:07
                u mnie w pracy kazda ciezarna kobieta idzie na zwolnienie, bo kierownicy sami je
                na nie wyganiaja. praca jest ciezka i niestety nie sa w stanie przesunac kobiety
                bedacej w ciazy, do lzejszej pracy. nie ma takiej opcji.
                • marweg25 Re: Czy tylko ja mam takie "szczęście"...? 13.08.07, 10:26
                  Tylko, że to jest właśnie wyłudzanie zwolnienia. Według prawa to
                  pracodawca ma obowiązek pokryć koszty koszty przeniesienia prcownicy
                  na inne stanowisko jeśli lekarz stwerdzi, że kobieta nie może na nim
                  pracować i koniec. Zwolnienie w takim przypdaku to okradanie nas
                  wszystkich, gdyż za to zapłaci ZUS czyli my wszyscy z naszych
                  składek a powinien pracodawca..
      • deodyma Re: Czy tylko ja mam takie "szczęście"...? 11.07.07, 00:04
        nie jestes samasmile pracuje na czas okreslony, wiec jest nas dwiesmile
        • sissia Re: Czy tylko ja mam takie "szczęście"...? 11.07.07, 10:01
          Wobec tego, jeżeli można wiedzieć, jaka jest Twoja strategia/ plany jeśli
          chodzi o posiadanie dzieci (o ile oczywiście takie masz)? A może masz już
          dziecko, jak sobie w takim razie poradziłaś?

          Ja oczywiście zakładam pożegnanie się z firmą (stety i niestety), bo innego
          rozwiązania nie widzę. Umowy przecież nowej ze mną nie podpiszą. Ewentualnie
          próba zatrudnienia się na nowo za rok, dwa czy kiedyś tam... Ale kto wie, jaka
          będzie wtedy sytuacja...
          • deodyma Re: Czy tylko ja mam takie "szczęście"...? 11.07.07, 20:38
            dzieci jeszcze nie mam. to moja pierwsza ciaza. umowe mam tylko do konca tego
            roku i wiem, ze mi jej nie przedluza. zreszta nikt wiecej, oprocz dwoch osob,
            nie ma umowy na czas okreslony. w zeszlym roku byla babka, ktora zaszla w ciaze
            i pracowala tak dlugo, jak sie dalo. umowe przedluzyli jej tylko do dnia porodu.
            planuje wychowac dziecko do drugiego roku zycia i isc do pracy. innej mozliwosci
            nie widze. nie moge liczyc na pomoc rodziny, bo nasze rodziny mieszkaja w
            odleglosci 100 km i 700 km. wiec to odpada. mozemy wiec liczyc tylko i wylacznie
            na siebie. myslalam o opiekunce, ale na to mnie niestety nie stac.
            • sissia Re: Czy tylko ja mam takie "szczęście"...? 12.07.07, 16:58
              Ja również mam umowę do końca tego roku, w ciąży jeszcze nie jestem, ale
              planujemy powalczyć po wakacjach smile)
              Przedłużą mi umowę do porodu (właśnie tak zrobili jednej dziewczynie od nas
              niedawno), a potem faktycznie żegnam się z firmą. Skoro nigdy nie posunęli się
              do tego, by zatrzymać mnie "na stałe" (mnie i jeszcze jednej koleżanki z
              działu; wszyscy wcześniej zatrudnieni mają na czas nieokreślony), nie powinnam
              się chyba przywiązywać wink)
              Dociągnę do macierzyńskiego, a po nim... nie wiem co. Powinnam iść do pracy, bo
              z jednej pensji się nie utrzymamy. Ale ktoś musi wychować malucha, a rodzice
              nie mają jeszcze tyle lat by przejść na emeryturę, więc sami będą zapracowani.
              Na opiekunkę - też mnie nie stać.
              No cóż, zobaczymy. Na pewno chcę wrócić do pracy, a właściwie rozpocząć nową
              (bo o powrocie nie ma co mówić), ale jeszcze nie wiem kiedy, jak i gdzie...

              Dziękuję Ci za odpowiedź i życzliwość (nie zawsze o to łatwo na forum) i życzę
              Ci powodzenia smile))
    • mantha Ciąża i praca 09.10.07, 11:06
      O matko, ale straszne wypowiedzi, jestem w ciazy - dopiero 9
      tydzien, ale nie wyobrazam sobie stawiania pracy ponad moje i
      dziecka szeroko pojete dobro. a Cóż to sie stanie jak postawnowie na
      przyklad tydzien odpoczac? pozniej sie jeszcze napracuje, firma
      mysle, sobie poradzi, w koncu to dziecko moje a nie pracodawcy i w
      ogole mnie nie interesuja normy plany i inne zalozenia, ktore moglby
      sie zawalic przez moja nieobecnosc (co oczywiscie jest bzdura).
      podziwiam niezłomną lojalnośc wobec pracodawców co poniektorych
      matek, ale na litosc boską - szanujcie siebie, swoje zdrowie i
      dziecka bo takie tyranie do dnia porodu wcale nie jest dobrze
      odbierane w zakladach pracy - wrecz przeciwnie, wiem co mowie,
      doskonale pamietam rozmiate komentarze na temat tych 'lojalnych,
      zawsze na stanowisku' wink


      • nikka1975 Re: Ciąża i praca 09.10.07, 18:30
        Zgadzam się z przedmówczynią, pracuję w formie państwowej i choć prawo jest tu
        naprawdę przestrzegane (gwarantowana praca po macierzyńskim, możliwość powrotu
        po wychowawczym, przerwa na karmienie) to poza prawem istotna jest też
        atmosfera, gdy koleżanka oznajmiła szefowej, że jest w ciąży ani rozmowa ani
        późniejsze traktowanie nie było przyjemne, w tej sytuacji naprawdę rozumiem
        dziewczyny uciekające na L4, poza zdrowotnymi wskazaniami do zwolnienia jest też
        niemiłe podejście pracodawcy, stres, nerwy. Ktoś tu pisał, że ciąża to nie
        choroba - zgoda, tylko dlaczego szef zaczyna cię wtedy traktować jak zadżumionego?
        • madtea Re: Ciąża i praca 09.10.07, 20:28
          tylko niektórzy zdają się nie dopuszczać do siebie myśli, że może być tak jak
          piszesz; może to te same osoby, dla których powstają żłobki i przedszkola czynne
          całą dobę? tylko po co komu wtedy rodzicielstwo? taki etap w życiu i karierze?
      • memphis90 Re: Ciąża i praca 09.10.07, 22:40
        a Cóż to sie stanie jak postawnowie na
        > przyklad tydzien odpoczac?
        Nic, weźmiesz urlop wypoczynkowy albo bezpłatny. Po to właśnie jest.
    • memphis90 Re: Ciąża i praca 09.10.07, 22:05
      Och, jak boosko, jak będę w ciąży, to nie będę musiała chodzić na nocne dyżury!
      Uff, ulżyło mi, bo nie wyobrazam sobie przychodzić do pracy na ósmą, siedzieć
      cały dzień, całą noc (śpiąc dwie godziny, jeśli coś się dzieje na oddziale) i
      jeszcze kolejny dzień do 16smile) I to w ciąży. Hmm, ale wszystko przede mną-
      najpierw trzeba zajść w ciążęwink)
Pełna wersja