Dodaj do ulubionych

Mąż przy porodzie - jestem na nie:)

16.08.07, 09:24
Witam.
Mam sliczna trzytygodniową córeczkę. Rodziłam siłami natury. Do
porodu byłam nastawiona bardzo dobrze i poszło szybko i gadko. Chcę
pocieszyc wszytkie przyszłe mamy, które czuja że nie muszą mieć męża
przy porodzie, lub te które go po prostu nie moga mieć z różnych
przyczyn, że bez męża rodzi się szybciej i lepiejsmile Tak było w moim
przypadku. Nie dajcie się zwariować opiniami że bez męża nie dacie
sobie rady. Ja nie chciałam żeby mój facet był przy mnie i to było
ustalone jeszcze przed ciążą. On też nie chciał. Ale pod wpływem
różnych opini w gazetach i na tym forum rónież, o mało co nie
zmieniłam zdania. Do szpitala zawiozla mnie moja mama i była ze mną.
Tzn siedziała i patrzyła się na mnie, bo miała zakaz mówienia do
mnie i dotykania mnie w czasie porodusmile Najważniejsze to skupienie
się na oddychaniu, słuchanie połoznej i zero panikismile Poród
wspominam przyjemnie - namęczylam się to prawda, ale ani mama ani
mąż nie był mi do szczęśliwego porodu potrzebny.
Zaznaczam że mąż był na sali porodowej - 10 minut - zadał mi jakieś
durne pytanie, potrzymał za rękę, a ja juz chcialam go zabićsmile
Dlatego zmył się jak najszyciej. Przyjechał jak juz było po
wszystkim.
Dziewczyny nie dajcie się zwariowac modzie na mężów przy porodzie!
Obserwuj wątek
    • pati_234 a ja też bez męża!!! 16.08.07, 09:41
      (bo go nie mam ) ale z chłopakiem smile
      • beniusia79 Re: a ja też bez męża!!! 16.08.07, 09:42
        a skad mozesz wiedziec, ze bez partnera rodzi sie szybciej i lepiej
        jesli nie rodzilas nigdy z partnerem? smile
        • oliwciu Re: a ja też bez męża!!! 30.08.07, 07:59
          a co on ci da -po patrzy jak cie boli i powie ze rodziliście razem?
    • spejsik2 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 09:43
      moda? to teraz taka moda?
      no jesli ktos sie moda kieruje i wazy 100 kg i wciska mini na tylek to ma klops!!
      tak samo z porodami!
      ja rodzilam z mezem i teraz tez zamierzam!
      nie traktowalam tego jak mody! to sie rodzi nasze dziecko!
      maz razem ze mna rodzil siedzac za moimi plecami na lozku porodowym! porod trwal
      dlugo i byl b. meczacy
      • gato.domestico a ja slyszalam :-)) na forum ze teraz 17.08.07, 15:53
        jest moda na zzo ...poprzewracalo sie w d... kobietom nie ma co
        smile)))
        Dawniej kobiety poprostu nie mialy wyboru nie bylo porodow
        rodzinnych.
    • beniusia79 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 09:46
      wiesz, kazdy ma swoj gust. kazda kobieta powinna tez wybrac czy chce
      rodzic z czy bez meza. ja nie wyobrazam sobie, zebym miala rodzic z
      mamusia u boku. porod wspominam milo, maz byl przy mnie. tak chcial
      on i tak chcialam ja. przed samym porodem moj slubny byl ze mna-
      rozmawialismy, smialismy sie a w trakcie porodu trzymala mnie za
      reke i podawal wode do picia. wspolny porod polaczyl nas jeszcze
      bardziej, nie zalujem swojej decyzji.
      • spejsik2 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 09:48
        chyba wlasnie gorsza mamusia jestsmilesmile
        zostawmy decyzje kazdej z nassmile
        • pati_234 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 09:57
          ja bym nawet nie wpadła na to żeby mamusie zabierać smile
          • silje78 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 10:02
            dlaczego objechałyście założycielkę postu? ja też chwilami mam
            wrażenie, że to jest po prostu moda na rodzenie z mężem. a już
            rop... mnie teksty typu niech i on sie pomęczy. macie rację, że
            rodzi sie NASZE dziecko, ale gdyby mój mąż odmówił nie miałabym do
            niego żalu i z pewnoscią nie świadczyło by to o tym, że mnie nie
            kocha. ja sama mam mieszane odczucia co do jego obecności.
            umówiliśmy się, że będzie ze mną na początku, w pierwszej fazie
            porodu, a co będzie dalej to zobaczymy. i nie widzę nic złego w tym,
            że mama założycielki była przy jej porodzie. w końcu rodzić po
            ludzku to rodzić z kimś bliskim, a niekoniecznie z mężem. nie każdy
            mężczyzna jest na to gotowy.
            • beniusia79 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 10:21
              nikt tu nie zjchal zalozycielki postu, wyrazilysmy tylko swoja
              opinie wink wcale nie uwazam, ze rodzenie razem jest moda. powinnysmy
              sie cieszyc, ze mamy taka mozliwosc-nasze mamy tego komfortu nie
              mialy. kazdy moze sam wybrac czy chce rodzic sam czy z kims. znam
              wiele kobiet, ktore chetnie rodzilyby z mezami, ale nie dane im
              bylo. dla mnie najwazniejsza osoba jest moj maz plus corcia, potem
              dopiero mama.
              • monikzy Ja jestem na tak 16.08.07, 11:46
                Każdy ma wybór a moda nie należy sie przejmowac. Mój mąż na poczatku
                był przerażony myślą że mógłby byc przy porodzie, a potem sam chciał
                byc przy mnie. Było to dla niego duże przeżycie, ale jaki był
                szcześliwy jak zobaczył naszego synka. Jeszcze z porodówki dzwonił
                do rodziców żeby sie pochwalić. Nawet lekarz i połozna się śmiały z
                niego.
                Był dla mnie ogromnym wsparciem.
                Spotkałam jednak dziewczyny kt. mówiły że wstydziłyby sie rodzić z
                męzami i nie chciały aby on oglądał je w takiej sytuacji.
              • granadax Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 20.08.07, 12:07
                zrobilyscie to bardzo niegrzecznie, nie wypowiedzialyscie swojej opinii tylko
                osmieszylyscie opinie autotki.
                przeczytajcie o co jej chodzi jeszcze raz. Sa dziewczyny, ktore nie beda mialy
                partnera przy porodzie z roznych powodow, a maja lekka schize, jak widza ze
                prawie wszystkie rodza Z. chciala moim zdaniem ich pocieszyc i powiedziec ze
                inaczej tez mozna i jej sie udalo.
                Ostatnio co jakis konrowersyjny post to forum zamienia sie w pole walki i
                cyniczne pyskowki, Bynajmniej nie sluzy do wymiany pogladow tylko do parcia, ze
                moj poglad jest wlasciwy. To spora roznica
                • korlewna Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 21.08.07, 14:23
                  widac Ty inaczej odczytalas ten post, niż częśc dziewczyn (do tej
                  częsci zaliczam się także ja)... byc moze Ty masz rację, może ja, a
                  może zadna z nas... bo tak to juz jest... komunikacja nie zawsze
                  działa wlasciwie...
                  A o czyich wypowiedziach piszesz pyskówki?? Czy nie zagalopowałas
                  sie troszkę??
            • paliwodaj Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 17.08.07, 23:25
              - "nie kazdy mezczyzna jest na to gotowy"
              z cala pewnascia nie kazdy mezczyzna jest tez gotowy na bycie ojcem,
              jezeli sam porod jest dla niego tak drastyczny.
              Ojcostwo dla wielu konczy sie na fakcie zaplodnienia kobiety
              • wroan Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 02.09.07, 08:14
                Nie pzresadzaj, jedno z drugim nie ma nic wspólnego; czy to znaczy
                ze wszyscy ojcowie ktorzy przez setki lat nie byli przy porodze byli
                do tej roli nieprzygotowani? Takie gadki
    • mika_p Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 10:00
      Sama nie byłaś - i to jest najwazniejsze.
      Kwestia rodzenia "z męzem czy nie" to przede wszytskim kwestia "sama czy z
      kimś", a dla wiekszości kobiet tym kimś jest ojciec dziecka, więc w naturalny
      sposób kwestia osoby towarzyszącej to kwestia obecności partnera.
      Jestes pewna, że rownie dobrze by ci się rodziło, gdybyś wiedziała, że w razie
      czego nikt nie wystąpi w twojjej obronie i zdana jestes tylko na personel?
      • lolita27 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 10:41
        Mika popieram.
        Ja rodizlam bardzo długo, miała okropne położne, męża nie było bo
        nie chciał i ja bardzo tego żałuje, bo to było koszmarem!!! Nie
        miałam w nikim oparcia i pomocy, a to jest niezbedne przy porodzie!
        Ale oczywiście każada kobieta jest inna i kazdy poród jest inny.
        • klarisa Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 11:12
          Pierwszego syna urodziłam 14 lat temu w 93 roku.
          Wtedy nie było rodzinnych porodów, oddział położniczy był zamknięty na "kłódkę",
          dzieci matkom podawali tylko na karmienie.
          Przyjęcie na porodówkę wyglądało tak:
          Mąż cię przywoził na izbę przyjęć, wchodziłaś, drzwi się zamykały i byłaś sama,
          samiuteńka, bez nikogo.Do dzisiaj to pamiętam i nie wyobrażam sobie, żebym teraz
          miała rodzić sama, bez najbliższej mi osobysmile)
    • gandzia4 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 11:04
      No ale z czego wnosisz, że bez męża lepiej i szybciej, skoro jak wnoszę z twojej
      wypowiedzi to rodziłaś dopiero po raz pierwszy. Rozumiałabym gdybyś do takiego
      wniosku doszła rodząc pierwsze dziecko z mężem a drugie bez, ale tak to nie
      bardzo twoja wypowiedź ma sens.

      Ja napiszę tak: pierwsza córkę rodziłam w czasach gdy ojciec mógł sobie poczekać
      na głównym holu szpitala i co jakiś czas zadzwonić na porodówkę "czy już",
      dziecko obejrzeć mógł jak zonie przynieśli je do karmienia i pokazała mu je
      przez okno, a tak naprawdę widział je pierwszy raz w chwili wypisywania ze
      szpitala. Rodziłam ją sama, bez męża, mamy, teściowej czy przyjaciółki. Byłam w
      tym wszystkim zagubiona, położne nie miały czasu nawet na to by zagladać co
      trochę do tych które leżały na "poczekalni", bo w ciągu jednej nocy odebrały 12
      porodów. To był taśmociąg, fabryka. Jedną zdejmowały z łózka porodowego i już
      wskakiwała na nie następna.
      Syna rodziłam z mężem inne czasy, ten sam szpital. Położna poza mną miała
      jeszcze dwie rodzące, więc to mąż masował mi plecy i podawał wodę, miałam tak
      silne skurcze, że nie miałam siły nic głośniej powiedzieć, szeptałam więc to mąz
      wołał położna jak zaczęły się parte.
      Najmłodsza córka urodziła się w tym samym szpitalu co dwójka starszych. Gdy z
      izby przyjęć przeszłam na trakt porodowy złapały mnie od razu skurcze parte.
      Położna nie chciała zawołać męza który czekał na korytarzu, zawołałam go sama,
      byłam jedyna rodzącą. Mała w ciagu niecałych 10 minut była na świecie, była
      sina. Położna olała stan dziecka, nie przejęła się tym że było wiotkie i nie
      ruszało się odłożyła je poprostu na przygotowany stolik i odwróciła się do mnie
      nie reagując na moje słowa, że z dzieckiem jest coś nie tak. Dopiero jak mąż
      krzyknął na nią: "Przecież mała nie oddycha" raczyła się zainteresować, no i
      zaczęła szybko masować jej klatkę piersiową, wezwano natychmiast lekarza.
      Małą zabrano na intensywna terapię, mąż poszedł z dzieckiem, dopiero gdy
      dowiedział się wszystkiego od lekarza wrócił do mnie. Dzięki temu, że miał
      większą "siłę przebicia" niż ja córeczka żyje, bo na moje słowa ta położna
      zupełnie nie reagowała.

      Teraz będę rodzić w innym szpitalu i będzie ze mną mąż, jeśli ktoś uważa że
      robię to z powodu "mody" to jego sprawa mam to w nosie. Ja naprawdę chcę tego z
      powodu poczucia bezpieczeństwa.
      Nigdy nikomu nie narzucałam mojego zdania na ten temat, jedynie co to mogłam
      podzielić się własnymi doświadczeniami.
      Jeszcze jedno ty nie byłaś sama, była twoja mama, więc też miałaś bliską osobę
      towarzyszącą, która dawała ci poczucie bezpieczeństwa.
      • gizmaaa Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 11:09
        Rodziłam dwa razy bez męża i bardzo się z tego cieszę...
        Szczerze bardziej by mnie denerwował przy porodzie niż pomagał, nie
        muszę tego doświadczyć by to wiedzieć, to się po prostu czuje.
        Należę do osób które wszystko wolą robić same niż korzystać z
        czyjejś pomocy, dlatego wiem że uszczęślwianie przez męża mnie w
        czasie porodu było by dla mnie nie do zniesienia. Dlatego rozumiem
        autorkę wątku
        • inna_beti Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 11:25
          Ja też jestem na nie smile Tak, oczywiście, to NASZE wspólne dziecko,
          ale bardziej zależy mi na wsparciu meza podczas ciąży i już po
          porodzie. Chcę, żeby od początku przewijał, kąpał, usypiał itp. Przy
          samym porodzie chciałabym mieć kompetentnną położną i
          najlepiej "swojego" lekarza. Nikt inny mi nie jest do szczęścia
          potrzebny. Poza tym jestem za tym, żeby - na ile to możliwe - nie
          dzielić się z mężem swoją fizjologią. I tego samego oczekuję od
          niego. Wyłączając oczywiście sytuacje choroby itd., kiedy trzeba się
          sobą nawzajem zaopiekować.
          Z tego samego powodu nie wyobrażam sobie porodu w domu. Nie chcę
          robić ze swojej sypialni sali porodowej z krwią, innymi
          wydzielinami, bólem, wrzaskiem itp.
        • laminja Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 11:45
          a może wiele zależy od tego jaki się ma charakter i jakiego się ma męża. Myślę,
          że to nie moda tylko potrzeba wielu kobiet. Trzeba to uszanować. Autorka wątku
          nie potrzebowała wsparcia swojego partnera, ja bym bez niego nie weszła do
          szpitala. Dla jednych źródłem wsparcia jest mąż dla innych mama albo
          przyjaciółka. Są też osoby, które nie potrzebują nikogo, ale przeważająca
          większość z nas nie chce być podczas porodu sama i wcale mnie to nie dziwi smile
          • wroan Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 02.09.07, 08:18
            Z tą większością to akrat nieprawda, to forum to nie przrekrój
            społeczny. Porody rodzinne nadal stanowią mniejszość
      • florka72 uogólnienia! 18.08.07, 13:06


        powtórzę za gandzią i kilkoma innymi dziewczynami, które pytają, po czym
        wnosisz, iż "bez męża rodzi się szybciej i lepiej".
        nie mając ŻADNEGO porównania stawiasz tak odważne tezy??
        uwielbiam takie osoby jak Ty - coś sobie wymyśli i już robi z tego uogólnienie,
        prawdę życiową, którą hojną ręką sprzedawać probuje wszystkim naokoło.

        jeszcze gdybyś naprawdę miała zaliczony poród z mężem czy bez - to jakoś bym
        starała się Ciebie zrozumieć, że ferujesz takie wyroki, że SZYBCIEJ i LEPIEJ.
        ale nie masz.

        to skąd ten wniosek, droga moja, skąd??

        uogólnienia sa niebezpieczne.
      • granadax Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 20.08.07, 12:10
        hej gandzia, autorka napisala, ze chce pocieszyc i dodala ze tak bylo w jej
        przypadku. chyba wszystko jest ok, nikogo nie zabila
    • mrowka75 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 11:20
      "bez męża rodzi się szybciej i lepiejsmile "
      A masz jakieś porównanie? rodziłaś tez z mężem?
      Precyzyjniej stawiaj argumenty.
    • beatiness Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 11:20
      ja i mój maż wszystko chcemy przeżywać razem, bardzo się kochamy
      naszego dzidziusia też i oboje ogromnie cieszylismy sie ze wspólnie
      możemy uczestniczyc w narodzinach dziecka. ja sobie inaczej nie
      wyobrazam
      • kasiak37 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 11:34
        z tego co piszesz wynika ze to Twoje pierwsze dziecko wiec porowniania miec nie
        mozesz jak jest lepiejsmile.Ja mam 3 dzieci,pierwsza dwojke rodzilam sama a
        ostatnia coreczke z mezem.Byl ze mna caly czas a najwiecej mi pomogl w ostatniej
        fazie,ktora trwala 2.5 godziny.Byc moze wstydzisz sie meza tym bardziej ze to
        sytuacja dosc krwistasmile
      • frytka.es Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 11:34
        Ja napisze tak-w pierwszej ciazy od poczatku wiedzialam,ze nie chce
        meza przy porodzie.I on rowniez nie mial ochoty ogladac krwi i
        tp.Sprawy potoczyly sie jednak inaczej.Mialam wywolywany porod i
        wlasciwie do konca nie bylo wiadomo kiedy wlasciwie urodze.Maz byl
        ze mna caly czas.Nie wszedl tylko na porodowke w czasie parcia,ale
        kiedy polozyli mala na moim brzuchu byl juz kolo mnie.
        Teraz wiem,ze za nic na swiecie nie zrezygnuje z jego obecnosci i
        pomocy.Sama swiadomosc,ze jest obok mnie wystarczyla zebym czula sie
        spokojniejsza.Oboje jestesmy bardzo zadowoleni,ze tak wlasnie
        wyszlo.Nie bylo koniecznosci zeby byl ze mna w trakcie samego
        porodu,bo szczerze mowiac pewnie bym go nawet nie zauwazyla.Ale
        wszystko co dla mnie zrobil w trakcie 16 godzin akcji porodowej bylo
        tak wielka pomoca,ze przy drogim porodzie na pewno przejdziemy to
        razem.
        • pati_234 a kobieta to nie ma wyboru ! 16.08.07, 11:41
          czy chce byc przy porodzie czy nie smile bo inaczej sie nie da a facet
          ma wybór to niesprawiedliwe!!
          • gandzia4 Re: a kobieta to nie ma wyboru ! 16.08.07, 11:44
            Bo my baby to zawsze mamy przechlapane;P
          • wroan Re: a kobieta to nie ma wyboru ! 02.09.07, 08:20
            haha słuszna uwaga smile
    • kropencjaa Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 11:57
      Wydaje mi się, że to indywidualna potrzeba każdej osoby. Jesteś już
      po wszystkim i pewnie patrzysz na to z innej strony, pozatym Twój
      mąż nie chciał być przy tym wydarzeniu od samego poczatku, Ty też
      nie nalegałaś, co nie znaczy, że jest to najsłuszniejsza decyzja i
      że każdy musi się tym stwierdzeniem kierować. Są takie kobiety,
      które potzrebują kogoś blisko mimo wszystko i wątpię by w tym
      wypadku kierowały się modą!!!
      Wszystko też zalezy od mężczyzny, relacji, zaufania, dogadania się w
      tej kwestii. Są związki, które nie wyobrażają sobie być oddzielnie w
      takim momencie i mają do tego prawo, tak samo jak Ty miałaś do
      porodu bez męża smile)
      Gratuluję córeczki. Pozdr.
    • kamila3999 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 12:00
      Autorka postu nie napisała dlaczego nie chce aby mąż był przy porodzie a to
      dosyć istotna informacja. Mój mąż był przy mnie w tej najważniejszej chwili w
      życiu. Jestem mu za to wdzięczna, bo któż inny miałby go zastąpić w tym
      momencie??? Pomógł mi ogromnie, jest osobą na którą zawsze mogę liczyć!!!
      Urodziłam bliźniaczki siłami natury, było cholernie ciężko.

      Jeżeli facet nie jest gotowy na to żeby być przy porodzie, to czy w ogóle jest
      gotów na dziecko...?
      • kropencjaa Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 13:07
        kamila3999 napisała:
        >
        > Jeżeli facet nie jest gotowy na to żeby być przy porodzie, to czy
        w ogóle jest
        > gotów na dziecko...?

        Jedno nie ma nic wspólnego z drugim. Obawy mężczyzny wynikają przede
        wszystkim z niepewności, jak mężczyzna zareaguje na fizjologię
        płodu. To, że począł dziecko, a nie jest psychicznie gotów na to by
        być przy jego narodzinach nie świadczy o jego niedojrzałości.
        Niektórzy mężczyźni mogą nie dać sobie rady z widokiem krwi czy
        śluzu, innych może przerosnąć sam widok cierpiącej partnerki i
        niemożność udzielenia jej takiej pomocy, jaką oni by chcieli. Są
        blisko, widzą co się dzieje, ale nigdy nie będą mieli możliwości
        czuć bólu, a przy tym do końca zrozumieć - stąd u niektórych ta
        bezradność!
        To kwestia też znajomości partnerów, wzajemnego zaufania, mołżiwości
        wczucia się i wyobrażenia jak on zareaguje. Oskarżając faceta o brak
        dojrzałości może być równoznaczne z oskarżeniem kobiety, która
        będzie uparcie stawiać na swoim, że nie urodzi bez niego, nie chce
        być sama...dlatego jak dla mnie to jednak nie tak!!
        • paliwodaj Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 17.08.07, 23:38
          ale przeciez nikt nie kaze im patrzec centralnie w vagine.
          Zwykle maz jest gdzies w poblizu glowy rodzacej zony, z tej pozycji
          nie widzi tryskajacej krwi , toczacych sie sluzow i wodospadow wod
          plodowych ( wlasciwie nie wiem czy az tak bo sama sobie nie
          zagladalam smile
          Moj zagladal tam co sie dzieje, pierwszy mial synkow na rekach
          pozniej widzial lozysko i nadal zyje i ma sie dobrze.
          Dziecmi zajmuje sie tak samo jak ja, karmi, kapie, zabiera na
          spacery.
          A znam tez takich "ojcow" co nigdy pieluszki nie potrafili zmienic
          bo to obrzydliwe dla nich.
      • corkaswejmamy a co to ma do tego? 16.08.07, 18:11
        Nie rozumiem stwierdzenia, że skoro mężczyzna nie chce być przy porodzie to
        znaczy, że nie jest gotowy na dziecko. A jeśli kobieta(bo przy porodzie
        niestety, albo stety musi być) nie chce obecności męża to jest to równoznaczne z
        tym, że nie jest gotowa na związek z tym oto mężczyzną?
        No, może trochę zamotałam(zmęczenie materiału, hahahaha). Wypowiedź jednej z
        dziewczyn jest trochę niepoważna.
    • elza78 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 12:11
      no bo najlepiej generalizowac, jedna bedzie lepiej sie czula z mezem inna bez
      nie ma reguly...
      a idiotyzmem jest robic cos tylko z tego wzgledu ze jest modne, albo sprzeciwiac
      sie tamu jedynie z tych wzgledow...
      ja rodzilam z mezem - nie wyobrazam sobie aby go nie bylo i co ty na to?? wink
      • wroan Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 02.09.07, 08:24
        elza- ujelas spraw slusznie; to sprawa indywidualna, a oceny takie
        ze niedojrzalosc mężczyzny itp, czy wrecz przeciwnie - moda -
        swiadcza tylko o ograniczeniu tych, ktore je formulują. Poglądy się
        zmieniają, ale najważniejsze to mieć wybór i I NIE OSĄDZAĆ TYCH CO
        MAJĄ INNE ZDANIE OD CIEBIE. Ja osobiście - rodze bez męża bo by
        chyba umarł, ale może poprosze mame, jeszcze nie wiem.
    • orvokki Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 12:11
      Na początku oboje z mężem mieliśmy mieszane uczucia co do jego
      obecności przy porodzie, ale odkąd zaczęliśmy chodzić na szkołę
      rodzenia to nam się zmienia i raczej zdecydujemy się na poród
      rodzinny.
      Dlaczego? Bo na szkole rodzenia położna przekonała mnie, że ten
      chłop się może do czegoś przydać, przynajmniej w pierwszej
      najdłuższej fazie porodu - masaże, przypominanie o oddychaniu, pomoc
      w pójściu pod prysznic etc. A jak się zacznie dziać coś
      drastycznego, to najwyżej wyjdzie :o) Mąż jak usłyszał, że może
      robić coś konkretnego, a nie stać i patrzeć, jak się żona męczy, to
      inaczej na to spojrzał.
    • elza78 z drugiej strony 16.08.07, 12:18
      facet tonie tylko dawca spermy, moze warto sie zastanowic nad tym ze on chce w
      tak waznym wydarzeniu jak narodziny jego wlasnego dziecka uczestniczyc tak jak
      uczestniczyl przy jego poczeciu... ma do tego pelne prawo - maz to nie przedmiot
      co go sobie mozna z kata w kat przestawiac i traktowac zgodnie z wlasnym
      widzimisie... moze niewazne ze bedzie nieprzydatny ale on chce tam byc bo to
      jego dzieciak i tyle...
      ja wiem ze babke boli i ze to wasz tylek i tak dalej ale to nie zmienia postaci
      rzeczy smile
      warto chociaz porozmawiac z fazetem na temat jego bytnosci przy porodzie czy ma
      to zwiazek jedynie z checia pomocy czy zwyczajnie z jakims tma sentymentem do
      chwili, on tez ma prawo do pierwszego trzymania dziecka na rekach i tak dalej...
      • marta_st1 Mój mąż był ze mną przy porodzie 16.08.07, 13:02
        i urodziłam szybko i lekko smile Mąż przy porodzie to duże wsparcie
        psychiczne, to ktoś kto Cię pocieszy jak już nie dajesz rady,
        potrzyma za rękę, zrobi masaż i jest z Tobą w tych trudnych
        chwilach, a już sama jego obecność sprawia, że czułam się
        bezpieczniej i pewniej. A na różne położne można natrafić, wtedy
        jest ktoś kto może się im przeciwstawić. Czasem kobieta skupiona na
        oddychaniu nie słucha personelu szpitalnego, a mąż wtedy jest super
        łącznikiem. Odpowiada na pytania i sam pyta jak go coś niepokoi. I
        niezapomniane wrażenie to jak dziecko już się urodzi. Mój mąż poleca
        wszystkim mężczyznom. Inaczej wtedy zaczyna patrzeć się na swoją
        żonę.
      • marweg25 Re: z drugiej strony 16.08.07, 16:19
        Tu się absolutnie nie zgodzę. Bycie faceta przy porodzie zależy
        jedynie właśnie od widzimisię kobiety, bo to tylko ona rodzi, leży z
        gołym tyłkiem, krzyczy czy robi pod siebie i może po prostu nie
        chcieć byc w tej chwili oglądaną przez faceta. Ma do tego święte
        prawo poszanowania jej intymności. Facet zawsze może czekać pod salę
        i dostać dzidziusia na ręce. I tak pierwsza trzymać dzidziusia
        będzie położna a nie tatuś czy mamusia Dziecko i tak tego nie będzie
        pamiętać więc z jego punktu widzenia jest wszysko jedno. Miłość
        ojcowska nie składa się jedynie z przecięcia pępowiny więc i tatuś
        sobie poradzi smile
        • beniusia79 Re:norweg 17.08.07, 07:29
          to nie zalezy tylko od widzimisie kobiety. wielu mezczyzn zyczy
          sobie towarzyszyc swojej zonie przy porodzie. ja mojego nie musialam
          namawiac, ta propozycja wyszla od niego, nie ode mnie. chyba nie
          byles przy porodzie-porod nie wyglada tak jak to napisales,
          przynajmniej ja nie lezalam z golym tylkiem, nie robilam pod siebie
          i nie krzyczalam...
          • marweg25 Re:norweg 17.08.07, 10:29
            Nie jestem facetem, ale kobietą i to z dzieckiem
            Jeżeli obie strony sobie tego zyczą to jest OK. Mi chodziło o
            sytuację, gdy facet za wszelką cenę chce a kobieta nie. Wtedy to
            powinno zależeć jedynie od kobiety. Ja miałam właśnie taką sytuację,
            ze mąż chciał być przy porodzie a ja zbsolutnie nie. W końcu jednak
            miałam cc. Będąc w szpitalu niestety nasłuchałam się krzyków na
            porodówce ( przez chwilę tam leżałam) więc nie mów, że kobiety nie
            krzyczą. Oczwywiście, że nie wszystkie, ale nigdy nie wiesz jak sama
            zareagujesz. Oddawanie kału podczas produ się zdarza. Nawet samo
            badanie ginekologiczne to przynajmniej dla mnie upokorzenie i
            katorga i absolutnie nie chcę, żeby mój facet mnie przy tym oglądał.
            • mapi9 Re:norweg 18.08.07, 11:29
              marweg25 napisała:

              > Nie jestem facetem, ale kobietą i to z dzieckiem
              > Jeżeli obie strony sobie tego zyczą to jest OK. Mi chodziło o
              > sytuację, gdy facet za wszelką cenę chce a kobieta nie. Wtedy to
              > powinno zależeć jedynie od kobiety. Ja miałam właśnie taką
              sytuację,
              > ze mąż chciał być przy porodzie a ja zbsolutnie nie. W końcu
              jednak
              > miałam cc. Będąc w szpitalu niestety nasłuchałam się krzyków na
              > porodówce ( przez chwilę tam leżałam) więc nie mów, że kobiety nie
              > krzyczą. Oczwywiście, że nie wszystkie, ale nigdy nie wiesz jak
              sama
              > zareagujesz. Oddawanie kału podczas produ się zdarza. Nawet samo
              > badanie ginekologiczne to przynajmniej dla mnie upokorzenie i
              > katorga i absolutnie nie chcę, żeby mój facet mnie przy tym
              oglądał.


              to facet nie ma już żadnego prawa? przy poczęciu mógł być a przy
              porodzie nie? jeśli jeszcze tego bardzo chce
              • queen_elizabeth Re:norweg 29.08.07, 09:32
                mapi9 napisała: > to facet nie ma już żadnego prawa? przy poczęciu
                mógł być a przy
                > porodzie nie? jeśli jeszcze tego bardzo chce

                Ale kobieta rodzącą też nie chce. I co wtedy? Czyje "chcenie"
                bardziej się liczy? Czy ona ma podczas tego koszmaru zacisnąć
                jeszcze dodtakowo zęby i ustąpić "chceniu" męża? Chyba jednak jej
                wola tu sie liczy NAJbardziej. Pomimo wszytskich praw i chęci ojców.
                • elza78 Re:norweg 29.08.07, 18:08
                  normalni ludzie zwykle ze soba rozmawiaja w takich sytuacjach i ustala sie
                  kompromis ktory jest wypadkowa tego chcenia i meza i zony prawda?? chyba ze sie
                  wzielo kolka na meza albo samemu jest sie kolkiem i ma sie w glowie tylko "bo JA" smile
          • paliwodaj Re:norweg 17.08.07, 23:45
            no w majtkach i spodniach to raczej nie da sie urodzic....
            Masz racje porod to nie tylko robienie kupy pod nos mezowi i
            wszystkie inne podobne .
            Ale tak jak juz wspomnialam gdzies kazdy mezczyzna chyba wie ze
            dziecka nie przyniesie bocian , tylko urodzi je zona i dla ojcow to
            chyba nie nowosc
        • szprotkaka Re: z drugiej strony 18.08.07, 07:46
          mysle ze to nie jest widzimisie ...porod ma byc czyms *milym* i ja go tak
          wspominam ,nie mam ani jednego zlego wspomnienia a to dlatego ze mial mnie kto
          przytulic,pozartowac rozladowac atmosfere...gdyby go nie bylo na pewno
          wspominala bym porod gorzej...bylo slodko smile,naprawde
          • kopalnia.diamentow Re: z drugiej strony 18.08.07, 10:02
            i o to chodzi szprotkaka !
            o takie przemyślane i wyważone opinie...

            Istnieje takie pojęcie jak "osobista mapa świata".
            Każdy człowiek ma inną. Wpływ na jej kształtowanie miał przede
            wszystkim dom i rodzice, ale też i środowisko, i szkoła i pierwszy
            chłopak i generalnie całe otoczenie i wszystkie sytuacje w których
            się się w życiu znaleźliśmy. Dlatego dla każdej z nas określone
            terminy mają nie koniecznie tożsame znaczenie. Np. "DOM" dla jednej
            to rodzice, dla innej to jej własny ciepły kącik, dla innej znów
            zapach niedzielnego obiadu. Ale będą tacy dla których to słowo
            będzie kojarzyć się tylko z budynkiem.

            Podobnie jest z porodem. Moim zdaniem bardzo wiele osób gloryfikuje
            ten akt (tak jak pisałam - w tych czasach bardziej medyczny niż
            fizjologiczny). Poród sam w sobie. Chwila rodzenia. Bóle porodowe.
            Skurcze parte...
            Dla mnie jest to tylko akt wydania dziecka na świat i najważniejsze,
            żeby odbył się w bezpiecznych i komfortowym warunkach. Nie skupiam
            się na samym porodzie. Jest to dla mnie chwila. Ważniejsze jest dla
            mnie pojawienie się dziecka. I do tego się przygotowuję przez 9
            miesięcy. Nie do porodu - tylko do przyjęcia dziecka. I do
            pierwszych chwil we trójkę. Nie odczuwam potrzeby, żeby w samym
            akcie uczestniczył mąż - bo dla mnie to konieczność fizjologiczna. A
            pojawienie się dziecka kojarzy mi się z czym innym niż sam akt
            porodu. I to wynika z mojej mapy świata.

            Dlatego nie można mierzyć wszystkich jedną miarą. Nie ma
            uniwersalnej recepty. Ktoś kto nie wyobraża sobie porodu bez męża ma
            ku temu swoje powody. I to trzeba uszanować. Tak samo jak decyzję o
            rodzeniu osobno.

            Pozdrawiam,
            k.d.
            • queen_elizabeth Re: z drugiej strony 29.08.07, 09:41
              Kopalnio drogasmile Musze przyznać, że ogromnie lubię czytać Twoje
              posty. Zawsze są mądre i wyważone.
              A teraz o mnie:
              Ja nie mam męża, ani partnera, ani nikogo. Czasem przykro czytać
              wątki, jaki to cud rodzić koniecznie i wyłącznie z mężem i że "bez
              męża nie rodzę", "bez męża nie urodziłabym", "nie wyobrażam sobie
              rodzić bez męża". No, ja sobie wyobrazam. Bo niby co mam zrobić?
              Zatrzymać w sobie to dziecko do końca świata? No ale skoro przykro
              mi to czytać, to po prostu na takie watki staram się nie wchodzić.
              Na ten weszłam, bo tytuł mówił coś odwrotnego. Nie wiem czy gdybym
              miała przy sobie faceta, rodziłabym z nim. Dużo zależałoby od niego,
              rozmawialibyśmy o tym wcześniej. W obecnej sytuacji mam zamiar, tak
              jak autorka wątku, rodzić z mamą. Ale tylko dlatego, ze jest
              pielęgniarką i wiem, że nie będzie jedyniem widzem. Tak jak Kopalnia
              Diamentów, staram się przygotować na poród bardziej "technicznie"
              niż "romantycznie". Wiem, że to coś wspaniałego, cud itd. Ale w
              SAMEJ CHWILI porodu bardziej będzie mi potrzebna siła fizyczna,
              skupienie i fachowa pomoc. Tuż po na pewno zajmę się ta stroną
              bardziej... metafizycznąwink))
              O ogólnie, to dobrze, że kobiety mogą rodzić z kim chcą. Grunt, to
              ICH dobre samopoczucie.
            • wroan Re: z drugiej strony 02.09.07, 08:28
              ładnie powiedziane i mądrze, diamenciku
        • mapi9 Re: z drugiej strony 18.08.07, 11:28
          marweg25 napisała:

          > Tu się absolutnie nie zgodzę. Bycie faceta przy porodzie zależy
          > jedynie właśnie od widzimisię kobiety, bo to tylko ona rodzi, leży
          z
          > gołym tyłkiem, krzyczy czy robi pod siebie i może po prostu nie
          > chcieć byc w tej chwili oglądaną przez faceta. Ma do tego święte
          > prawo poszanowania jej intymności. Facet zawsze może czekać pod
          salę
          > i dostać dzidziusia na ręce. I tak pierwsza trzymać dzidziusia
          > będzie położna a nie tatuś czy mamusia Dziecko i tak tego nie
          będzie
          > pamiętać więc z jego punktu widzenia jest wszysko jedno. Miłość
          > ojcowska nie składa się jedynie z przecięcia pępowiny więc i tatuś
          > sobie poradzi smile


          ale kobiety nikt nie zmusza żeby rodziła z ojcem dziecka.Jedna chce
          druga nie.I dlatego nie rozumiem autorki postu jeśli jeszcze do tego
          nie ma ona porównania.Miała szczęście ze poród był znośny,a jeśli by
          miała komplikacje.Jasne że jest z siebie dumna że nikogo nie
          potrzebowała(nie rozumiem po co tam mama była jeśli nie mogła się
          nawet ruszać)tysiące kobiet rodzących z partnerami(czy to lekkie
          porody czy ciężkie)nie żałują tego,więc po co ona to pisze
    • kopalnia.diamentow Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 13:14
      "...Chcę pocieszyc wszytkie przyszłe mamy, które czuja że nie muszą
      mieć męża przy porodzie, lub te które go po prostu nie moga mieć z
      różnych przyczyn..."

      tak napisała autorka wątku

      a tu jak zawsze...
      Skończcie z tą agitacją i parciem na porody rodzinne !
      Nie każdy ma taką potrzebę i dobrze. Takie wątki są potrzebne
      przynajmniej po to, żeby nie powstawały inne pt: "jak mam GO
      przekonać (zmusić)?"...

      Wypisywanie, że to jedyna słuszna opcja, że wspólny poród to oznaka
      niesamowitej więzi i bliskości w związku jest dużym nadużyciem.

      Mój związek jest tak silny, emocjonalny i szczery, że za nic w
      świecie nie zdecydowałabym się zaryzykować tej więzi. Teraz, za rok
      czy za 10 lat... Czym ? Tym, że mój jedyny i ukochany, który
      zrobiłby dla mnie wszystko (łącznie z urodzeniem za mnie) będzie
      postawiony w obliczu mojej najbardziej bolesnej fizjologii i
      mieszniny krwi z kałem, moczem i łożyskiem. I ja akurat w takim
      momencie będę się czuła niekomfortowo (a mój komfort podczas porodu
      jest dla mnie ważny). I on będzie patrzył na pękające krocze tylko
      dlatego, że mi już będzie wszytsko jedno.

      Bez sensu są też porównania do ciężkiej choroby (bo to zupełnia inna
      bajka). Trzeba zapewnić sobie takie warunki porodu, który w tych
      czasach jest wydarzeniem bardziej medycznym niż fizjologicznym, żeby
      położna i lekarze byli fachowym oparciem. Ode mnie położna nie
      odeszła na krok przez 5 godzin (no chyba, że szła kawę mojemu mężowi
      zaparzyć). Wiedziałam, że kiedy nadejdzie parcie i moment ingerencji
      medycznej w moje krocze - to położna i lekarz pomogą mi urodzić a
      mój mąż puści moją wygłaskaną do kości dłoń i na te parę chwil może
      czekać przed. Nie odbiera mu to prawa do pierwszych łez, do
      przytulenia mnie zaraz po, do kolejnego wyznania nieograniczonej
      miłości i nieopisanego szczęścia, do pierwszego ubierania i
      uczestniczenia w badaniu malucha, do pierwszego trzymania go w
      ramionach...
      Więc proszę Was bardzo - nie agitujcie tak ostro za, używając
      argumentów, że rodzi się jakaś lepsza więź, że jak mąż nie
      uczestniczy to nie kocha i że wogóle to jedyne oparcie w tej
      sytuacji.
      Szczególnie, że nie jesteście w stanie ocenić jaki wpływ będzie miał
      wspólny poród na relacje między dwojgiem ludzi, o których związku
      niewiele wiecie.
      Skąd założenie, że więź jest słabsza niż u Was ?
      A może to kolejny pomysł na zmianę relacji w związku, w którym
      wyraźnie czegos brakuje ? I nadzieja, że po takim bohaterskim akcie
      będzie inaczej ? Lepiej ?

      Cóż, każdy ma inne potrzeby. Każdy ma prawo do zdecydowania w jaki
      sposób jego dziecko ma przyjść na świat. Nie ma metod lepszych i
      gorszych. Dlatego mierzenie wszystkich jedną miarą jest bez sensu.

      k.d.
      • gooochab Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 13:30
        masz rację, popieram w 100%.
      • em_em71 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 13:31
        A ja ze swej strony dodam, że mój mąż jest tak opiekuńczym facetem,
        ze za zadne skarby nie zostawiłby mnie samej "na pastwę losu" i nie
        wyobraża sobie nie być ze mną przy porodzie. Przy pierwszym spisał
        się znakomicie, był z siebie niezmiernie dumny, w naszym przypadku,
        to on jest agitatorem wspólnego rodzenia, gdy ktoś ma jakies
        wątpliwości smile Ale faktem jest, że traktujemy się zawsze po
        partnersku, była koleżeńska umowa - nie dajesz rady - spadaj,
        wkurzasz mnie - wyrzucam cię za drzwi wink Pierwsze dziecko rodziłam
        po 12 latach bycia razem, teraz drugie - to już 15 lat; znamy się
        jak łyse konie i wiem, że gdyby miał cień wątpliwości na nie -
        byłabym pierwszą osobą, która by o tym wiedziała, a on ma pewność,
        że za nic nie chciałabym go do niczego przymuszać.
      • marta_st1 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 17.08.07, 07:20
        "I ja akurat w takim momencie będę się czuła niekomfortowo (a mój
        komfort podczas porodu jest dla mnie ważny)" Proszę Cię nie
        rozśmieszaj mnie, komfort podczas porodu??!! A będziesz czuła się
        komfortowo jak położne, lekarze i pielęgniarki będą zaglądać Ci w
        krocze? Zupełnie obce osoby? Bo dla mnie mniej "komfortowym" jest
        właśnie rodzenie przy kimś obcym mimo, że to ich praca wykonywana od
        lat i to dla nich normalka. Wolałabym obecność męża i wtedy czułabym
        się bardziej "komfortowo", a mąż który idzie z Tobą do porodu wie
        (tudzież czytał i dowiadywał się) jak przebiega poród i jakie mogą
        być wpadki (typu zrobienie kupy podczas porodu). I zaręczam Ci nawet
        jak taka wpadka Ci się przytrafi to nikt tego nie zauważy, bo mąż
        siedzi przy Twojej głowie, a nie przy Twoim kroczu.
        • kopalnia.diamentow Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 17.08.07, 10:45
          Jeśli pojęcie "komfortu podczas porodu" jest Ci obce - to
          rzeczywiście, może lepiej się śmiej...jest mito obojętne...

          Mimo wszystko, ja czuję się bardziej komfortowo jak w popękane
          krocze patrzy mi ginekolog i położna. Kwestia zaufania i
          świadomości, że Twoje samopoczucie i zdrowie maluszka jest dla nich
          tak samo ważne jak dla Ciebie i Twojego męża. I życzyłabym sobie,
          żeby mój kolejny poród był taki sam (pomio, że skończył się cc).

          Rozumiem, że nie każdy ma takie możliwości.
        • ewcia1980 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 17.08.07, 16:14
          marta_st1 napisała:
          > Proszę Cię nie rozśmieszaj mnie, komfort podczas porodu??!! A
          będziesz czuła się
          > komfortowo jak położne, lekarze i pielęgniarki będą zaglądać Ci w
          > krocze?


          dziewczyno to przy twoim porodzie ILE było tych połoznych, lekarzy i
          pielegniarek????? jakies tłumy??

          bo u mnie byli:
          - położna - SZTUK 1
          - lekarz - SZTUK 1 i to przez ostatnie 10 minut porodu
          - pielegniarki w krocze mi nie zagladały, bo niby W JAKIM CELU???
    • sajana Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 13:47
      Mam takie samo zdanie jak załozycielka postu. Mozecie mnie
      krytykowac. Równiez nie chce zeby mąż był przy porodzie (to mój
      drugi poród). Moze to niekobiece ale przy pierwszym porodzie nie
      zasłonieto innej rodzacej parawanem i naprawde w tym momencie od
      razu sobie powiedziałam ze w zyciu bym nie chciała zeby mąż mnie
      widział w takim stanie brrrr. Teraz chciałabym zeby była przy mnie
      mama lub siostra chociaz mąż mówi ze chciałby w tym uczestniczyc.
      • corkaswejmamy sajana 16.08.07, 18:14
        Chcesz rodzić z kimś, ale nie z mężem. Mąż z kolei chce rodzić z tobą. Nie jest
        to aby nieco egoistyczne? Zrozumiałabym gdyby mąż nie chciał. Ale ty chcesz
        rodzić z siostrą, mamą, a z mężem nie. Wstydzisz się? Nie rozumiem choć
        absolutnie nie potępiam.
    • corkaswejmamy Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 17:57
      to wyłącznie twoja/wasza decyzja. Nikt nie ma prawa jej negować. Ja rodziłam z
      mężem. Nie wyobrażałam sobie by w takiej chwili miałabym być sama. I uwierz,
      nie dlatego, że uważałam, że sobie nie poradzę. Gorsze bóle(bynajmniej nie
      fizyczne) znosiłam w samotności i umiem sobie radzić. Nie uważam wspólnego
      porodu jako decyzji uwarunkowanej panującej, jak sama to określiłaś, mody.
      Oczywiście pewnie są i takie związki, w których patrzy się na to co ludzie
      powiedzą, o co zapytają itd. Ja nie miałam z tym problemów. Nasze małżeństwo,
      choć po przejściach było już wtedy wystarczająco silne, nie potrzebowaliśmy
      udowadniać tego wspólną obecnością pod czas mojego porodu. Jestem szczęśliwa, że
      jednak zdecydowaliśmy się na to, że będziemy rodzić razem. Gdy przyjdzie na to
      czas z pewnością postąpimy identycznie.
    • corkaswejmamy mama? czemu nie? 16.08.07, 18:04
      Jeszcze jedno w sprawie kwestii porodu z mamą. Nie uważam tego za coś
      niedorzecznego, jak niektóre z pań łaskawie raczyły się w tej kwestii
      wypowiedzieć. Miałam cudowny kontakt z mamą. Oprócz tego, że była moją mamą była
      moją NAJWIęKSZą przyjaciółką. Była cudowna. Od zawsze, odkąd pamiętam. Nie tylko
      mnie urodziła, ale także , a może przede wszystkim, wychowała mnie na osobę,
      która teraz jest taką mamą jaką jest. Z pewnością to dzieki Niej-mojej mamie.
      Moja mama nie zyje od [ponad 3 lat. To co mówię nie jest żadną sakralizacją jej
      osoby tylko dowodem na to, że matki z córkami może łaczyć wyjątkowa więź.
      Dlatego dla mnie poród z mamą nie jest niczym dziwnym, wręcz przeciwnie-o czymś
      istotnym świadczy.
    • asiul_78 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 16.08.07, 18:21
      a masz porównanie?
    • diala a ja jestem na TAK 16.08.07, 23:55
      miesiac temu urodzilam swoje pierwsze dziecko. od samego poczatku
      bylo ustalone, ze moj maz bedzie ze mna i byl. porod mialam bardzo
      ciezki i gdyby nie moj maz nie wiem jakbym dala rade, wciaz szukalam
      go obok siebie i jego obecnosc bardzo mi pomogla, choc pare razy
      nakrzyczalam na niego i przez dwa dni mial slady moich paznokci na
      rekach... on rowniez uwaza, ze powinien byc wtedy ze mna. porod z
      mezem - jak najbardziej jestem za.
    • lidek0 Tylko z mężem 17.08.07, 06:56
      Nie rodziłaś z mężem, więc nie masz porównania i być może nie wiesz
      co straciliście.
      Mój mąż nigdy nie oddałby tych chwil, w końcu uczestniczył w
      poczęciu i chciał być przy narodzinach a teraz jest i widzi jak nasz
      synek rośnie i rozwija się.
      • andzia22l1 Re: Tylko z mężem 30.08.07, 15:56
        i ja popieram poród z M smile
    • pocalina Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 17.08.07, 07:51
      Ja nie jestem ani na tak, ani na niesmile Bedzie, co ma bycsmile Moj maz
      chce byc przy porodzie, ale on ma chyba fisia, bo zawsze mowi, ze
      pokazuja na filmach porody i wszystko jest tak oszukanczo
      przedstawione, a on chce zobaczyc, jak to naprawde jest. Poza tym
      bardzo sie interesuje fizjologia porodu i jest tego bardzo ciekawy
      (ja mniej, mimo ze pierwszy raz bede rodzila). Jak zrezygnuje w
      ostatniej chwili, to nie bede miala mu za zle. Ale - jak go znam -
      okazji pogapienia sie nie przepuscismile)
    • keyti77 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 17.08.07, 08:44
      Również jestem na nie. Znam siebie i wiem, że obecność męża jedynie
      by mi przeszkadzała. On też się jakoś specjalnie nie kwapi więc w
      tej kwestii jesteśmy zgodni. Wolę się skupić na własnym ciele i na
      porodzie a nie nad rozczulaniu się nad sobą. Z racji wykonywanego
      zawodu byłam przy porodach moich koleżanek, które rodziły z mężami
      co przekonało mnie tylko do tego że ja chcę rodzić bez.
    • a.stalowa Nie wyobrazam sobie .... 17.08.07, 09:10
      Nie wyobrazam sobie tak waznej dla nas obojga chwili-narodzin
      naszego ukochanego,wyczekiwanego dziecka-bez udzialu męża.
      I nie chodzi tu wcale o mode-kiedys po prostu kobiety nie mialy
      takiej mozliwosci.
      Bardzo sie kochamy,wspieramy,troszczymy o siebie -mój maz od samego
      poczatku przygotowuje sie do porodu ze mną i nie wyobraza sobie
      nawet,ze ktos inny mialby przeciac pepowinne i wziaśc po raz
      pierwszy naszą ukochana córeczke w ramiona.
    • czarny.kot997 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 17.08.07, 09:21
      "Mąż przy porodzie - jestem na niesmile"

      A ja na TAK smile))
    • ewalexa1 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 17.08.07, 11:43
      Witam.
      Cieszę się że wywołałam małą burzę z tym mężem na niesmile
      Ten Post był dla kobiet, które czują, że nie chcą męża przy porodze,
      lub go nie mogą mieć i są tym faktem lekko przerażone - tak jak ja
      byłam. Rzadko kto mnie popierał w mojej decyzji i myślałam, że to ze
      mną coś nie tak. Czy wiecie jakie parcie jest na tym forum, żeby
      mieć męża przy sobie w szpitalu!! czytając przed porodem to forum,
      pełno było opinii że tylko mąż przynosi ulgę i jest on niezbędny. A
      ja właśnei go nie chciałam - nie dlatego że się wstydziłam, że się
      bałam naszych wspólnych relacji po porodzie, ale że po prostu czułam
      że go niepotrzebuje. A tu wszędzie opinie, że własnie mąż MUSI być.
      BYłam przerażona, ale każdemu zdziwionemu mówiłam ze ja będę rodzić
      sama lub z mamą.
      Ktoś tu coś napisał o mamusi przy porodzie - nawet nie będę tego
      komentować, bo szkoda pisania.

      Poza tym zaznaczyłam że mąż jednak był na sali porodowej - 10 minut
      i naprawdę na nic mi się nie przydał. Miałam super położną - nie
      znałam jej wcześniej, rodziłam w zwykłym szpitalu, miałam lewatywę i
      nacięcie i naprawdę poród wspominam przyjemnie.

      I macie 100% rację, że to tylko od nas zależy kto będzie przy nas w
      czasie narodzin dzidzi - czy to mąż, czy mama, czy siostra - nie ma
      znaczenia. Ale pomyślcie ile osób na tym forum mnie poparło, a ile
      mnie zbeształosmile Może wyolbrzymia się znaczenie męża przy porodzie.
      • lidek0 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 17.08.07, 12:37
        Jak mąż w ciągu dziesięciu minut pobytu przy często kilkigodzinnym
        porodzie może pomóc? W ciągu zaledwie 10 minut to chyba zążył wyjśc
        i wejść.
        Nie krytykuję i nie oceniam Twojej decyzji, ale piszesz nie znając
        obu stron medalu, jesteś na nie w stosunku do czegoś czego nie znasz
        i to jest dla mnie niezrozumiałe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka