Witam.
Mam sliczna trzytygodniową córeczkę. Rodziłam siłami natury. Do
porodu byłam nastawiona bardzo dobrze i poszło szybko i gadko. Chcę
pocieszyc wszytkie przyszłe mamy, które czuja że nie muszą mieć męża
przy porodzie, lub te które go po prostu nie moga mieć z różnych
przyczyn, że bez męża rodzi się szybciej i lepiej

Tak było w moim
przypadku. Nie dajcie się zwariować opiniami że bez męża nie dacie
sobie rady. Ja nie chciałam żeby mój facet był przy mnie i to było
ustalone jeszcze przed ciążą. On też nie chciał. Ale pod wpływem
różnych opini w gazetach i na tym forum rónież, o mało co nie
zmieniłam zdania. Do szpitala zawiozla mnie moja mama i była ze mną.
Tzn siedziała i patrzyła się na mnie, bo miała zakaz mówienia do
mnie i dotykania mnie w czasie porodu

Najważniejsze to skupienie
się na oddychaniu, słuchanie połoznej i zero paniki

Poród
wspominam przyjemnie - namęczylam się to prawda, ale ani mama ani
mąż nie był mi do szczęśliwego porodu potrzebny.
Zaznaczam że mąż był na sali porodowej - 10 minut - zadał mi jakieś
durne pytanie, potrzymał za rękę, a ja juz chcialam go zabić

Dlatego zmył się jak najszyciej. Przyjechał jak juz było po
wszystkim.
Dziewczyny nie dajcie się zwariowac modzie na mężów przy porodzie!