goonia11 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 17.08.07, 12:54 A ja tego nie popieram. Miałam ciężki poród który po wielu godzinach zakończył się cesarką i wcale nie żałuję że mąż był cały czas przy mnie. Gdyby nie on myślę że byłoby jeszcze gorzej. Przynajmniej był ze mną ktoś kto trzeźwym wzrokiem patrzył lekarzom na ręce. I nie uważam żeby obecność męża przy porodzie była modą. Każdy ma swój rozum i może wybierać. Odpowiedz Link Zgłoś
net79 Tu chyba nie chodzi o modę, ale o mozliwość... 17.08.07, 16:21 Jasne, że każda świetnie da sobie radę, czy z mężem, czy bez, bo jesteśmy do tego odpowiednio skonstruowane Myślę, że obecność mężą nie ma wpływu na czas porodu, ale nasze uwarunkowania fizyczne i nastawienie Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1980 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 17.08.07, 16:25 Ja tez rodziłam bez męza. Była to wspolna i przemyslana decyzja i jak sie okazało bardzo słuszna. Ja równiez uwazam, ze porody rodzinne to "moda" i nie rozumiem takiego "parcia" na to, ze mąż musi/powinien byc przy porodzie, bo w przeciwnym razie "chyba nie dorósł do bycia ojcem" (taki absurd ktos napisałm w tym watku). Decyzja o porodzie rodzinnym czy nie powinna nalezec do obojga partnerów. Nie mozna nikogo do niczego zmuszac i robic cos wbrew sobie tylko dlatego, ze jakos tak głupio przyznac sie komus, ze mąż nie chce byc przy porodzie. Bo co inni powiedza/ pomysla. Ja juz chyba ze 100 razy musiałam zaprzeczac, ze nie rodzilismy "razem" (alez to glupio brzmi! jakie razem? to mi tyłek prawie eksplodował i tlumaczyc dlaczego, bo kazdy z góry zakładał, ze mój mąż musiał byc przy porodzie. Rodzac nastepne dzieci tez nie zdecyduje sie na porod rodzinny. Jedyne co zrobie inaczej to opłace sobie połozną - bo DLA MNIE to ona jest najwazniejsza i najbardziej potrzebna. Odpowiedz Link Zgłoś
grochalcia Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 17.08.07, 18:40 nie obraz sie, ale jak ktos woli obnecnosc mamy niz meza to cos chyba jest nie tak....mama moze byc pomocna po porodzie, ale taka chwile z mama???? Odpowiedz Link Zgłoś
ewalexa1 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 18.08.07, 07:21 nie obraź się, ale czy z Twoją mamą jest coś nie tak?? moja jest wspaniała, mąż fanastyczny a córcia najpięknięjsza Odpowiedz Link Zgłoś
grochalcia Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 18.08.07, 16:57 moja jest tez fantastyczna. ale nie moge pojac jak mozna rodzic z mama zamiast z mezem))))moja siedziala w domu i robila mi kanapki, jak rodzilam)))) Odpowiedz Link Zgłoś
queen_elizabeth Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 29.08.07, 09:59 Jeśli nie umiesz sobie WYOBRAZIĆ ani POJĄĆ obecności mamy przy porodzie, to problem Twojej wyobraźni. Ja nie mam męża. A będę rodzić z mamą. Jest pielęgniarką i nie będzie w tym czasie "robiła kanapek", ale aktywnie mi pomagała. Czy gdybyś nie miała męża/partnera, a była w ciąży - to co byś zrobiła? Po prostu zatrzymałabyć w sobie to dziecko i zaparła się i NIE URODZIŁA? Odpowiedz Link Zgłoś
mapi9 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 29.08.07, 19:12 queen_elizabeth napisała: > Jeśli nie umiesz sobie WYOBRAZIĆ ani POJĄĆ obecności mamy przy > porodzie, to problem Twojej wyobraźni. Ja nie mam męża. A będę > rodzić z mamą. Jest pielęgniarką i nie będzie w tym czasie "robiła > kanapek", ale aktywnie mi pomagała. > Czy gdybyś nie miała męża/partnera, a była w ciąży - to co byś > zrobiła? Po prostu zatrzymałabyć w sobie to dziecko i zaparła się i > NIE URODZIŁA? ale ma tego męża czy partnera i przestań gdybać.To niczyja wina że Ty nie masz. Odpowiedz Link Zgłoś
queen_elizabeth Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 30.08.07, 09:09 I niczyja wina, że ona (z tym męzem u boku) "nie umie pojąć" obecności czyjejś mamy przy porodzie. Tylko jej. Chyba o to chodziło tutaj, nie? O teksty typu "nie WYOBRAZAM sobie rodzić bez męża" i "nie umiem pojać jak można rodzić z mamą". To nie umiesz. Twój problem. Odpowiedz Link Zgłoś
wroan Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 02.09.07, 08:36 Grochalcia - powiem krótko - odczep sie. To ze ty sobie nie wyobrazasz to nie znaczy ze to niemozliwe, odpusc slonko Odpowiedz Link Zgłoś
szprotkaka Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 18.08.07, 07:35 ja mam od 26 maja malego kochanego teroryste w domku którego rodzilam w obecnosci tatusia i nie uwazam ze bylo to cos zlego,nic nie ustalalismy decyzja nalezala do niego a ja mialam mieszane uczucia,chcialam i nie chciala.BYL i to bylo najpiekniejsze z tego wszystkiego i wielki szok dla mnie ,nie jestem w stanie wyrazic tego slowami.KAZDY JEST INNY KAZDA PARA JEST INNA,TRZEBA PO PROSTU KIEROWAC SIE SERCEM,UCZUCIAMI A CO MA BYC TO BEDZIE.A poza tym tez kazdy porod jest inny duzo zalezy tez od szpitala,personelu.Dla mnie wspolny porod byl cudownym przezyciem. Odpowiedz Link Zgłoś
natalia433 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 18.08.07, 10:58 mój maż był przy obu porodach i przy trzecim też będzie , dziwne jest stwierdzenie że nie zabrałam męza bo do niczego niebyłby mi potrzebny, a do czego ma ci być byc potrzebny? przecież rodzi się Wasze wspólne dziecko! a mama w czym ci pomogła? skoro mogła tylko siedziec na krześle i sie patrzeć na Ciebie bo nei wolno jej było mówić do Ciebie ani dotykać wiec po co jej obecność. Ja nie krytykuje nikogo z tego powodu że chce rodzić bez obecności męza, wybór należy do każdego indywidualnie. Tylko jak dla mnie autorka wątku ma dziwne podejście z tym że mąż do niczego by sie nie przydał a mam mogła siedzieć na krzesle i patrzeć! Odpowiedz Link Zgłoś
mapi9 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 18.08.07, 11:14 Jeśli bez męża rodzi się szybciej i lepiej to porody były najlżejsze na świecie w czasach kiedy przy rodzącej nikt oprócz personelu nie mógł być. Odpowiedz Link Zgłoś
cyborgus Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 19.08.07, 06:47 autorka sama urodzila szybko, milo i przyjemnie, pod okiem mamusi, a nam probuje wmowic " uleganie modzie", bo wolimy meza........ Odpowiedz Link Zgłoś
ewalexa1 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 19.08.07, 08:54 Po pierwsze niczego wam nie wmawiam. wyraziłam tylko swoja opinię. To kobiety które rodziły z mężem wyrażają się na tym forum z lekką pogardą o "mamusi" przy porodzie, namawiają na rodzenie przyszłych z męzem bo "nie mam porównania". A po co mi porównanie jak mi się dobrze rodziło?? Czy te kobiety które rodziły z mężem i było im dobrze będą próbowały rodzić bez niego następnym razem?? no chyba nie.. ehh Odpowiedz Link Zgłoś
cyborgus Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 19.08.07, 20:18 ja mysle ze dobrze ci sie rodzilo, bo akurat tak trafilas, a nie dlatego ze bez meza. poza tym nie rozumiem - z mama ok, z mezem juz nie??? Odpowiedz Link Zgłoś
jollka2 " w zdrowiu i chorobie, na dobre i na złe" 20.08.07, 11:48 Chyba skladaliście sobie taką przysięgę? Skoro on nie jest gotowy na takie widoki jak narodziny swojego dziecka, to rozumiem, że jak tfu, tfu, będziesz miala wrzody czy jakąś paskudną chorobę, wiążącą się z sączeniem ran i brzydkimi widokami, to na męża nie masz co liczyć. Naprawdę nie róbmy z naszych panów takich delikatnych. Kochamy się z nimi w roznych pozycjach, zapładniają nas, a potem to nie są gotowi? Śmieszne. Ja nie twierdzę, że każdy pan MUSI byc przy porodzie, ale daję do przemyślenia słowa, które sobie przysięgaliśmy. A pisanie, że mój mąz nie jest gotowy na takie widoki mnie po prostu przeraża! Rozumiem, ż kobieta może zdecydowanie nie chcieć, ale proszę nie wmawiać autorytatywnie innym kobietom, że tak się rodzi lepiej i szybciej, bo to niesprawdzona bzdura. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gooochab Re: " w zdrowiu i chorobie, na dobre i na złe" 20.08.07, 11:59 Dziwne... rozumiesz, że kobieta może zdecydowanie nie chcieć, ale nie rozumiesz, że mężczyzna może nie chcieć? A to, że nie jest gotów, to tylko wymówka (której same z resztą mężczyzn nauczyłyśmy), bo jak mają to wytłumaczyć wiecznie naciskającej na to partnerce? To nie obowiązek, bez mężczyzny dziecko się urodzi, on już swoje zrobił)) Poza tym poród to nie choroba. Jesetm zdania, że każdy może wybierać, czy chce być przy porozie, czy nie, nie należy nikogo do tego zmuszać, bo stąd pochodzą mity o mdlejących itd... A z tym zdaniem zgadzam się "proszę nie > wmawiać autorytatywnie innym kobietom, że tak się rodzi lepiej i > szybciej, bo to niesprawdzona bzdura" i podpisuję pod nim obiema rękami Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ewa-krystyna Re: " w zdrowiu i chorobie, na dobre i na złe" 20.08.07, 13:55 na prawde nie rozumiem calej tej dyskusji i nagonki na autorke postu i wysmiewanie sie z jej opinii... coz w tym zlego,ze rodzila z mama? jezeli uznala,ze jej tak bedzie wygodniej.... od dawien dawna kobiety rodzily w towarzystwie innych kobiet i jakos gatunek ludzki nie wymarl i ma sie dobrze... we wszystkich kulturach rodzi sie glownie w towarzystwie innych kobiet,a mezczyzni w tym czasie czekaja... porod wspolny jaki teraz jest propagowany to swego rodzaju "nowosc"... poza tym jest nazywany "rodzinnym" co nie oznacza tylko i wylacznie meza,ale innych czlonkow rodziny takze.... ktoras pisze o przysiedze malzenskiej,ze niby w chorobie jest tam zawarte... z tego co wiem ciaza nie jest choroba a o obecnosci malzonka podczas porodu w przysiedze nie ma ani slowa.... pozwolmy innym miec inne od naszych opinie... Odpowiedz Link Zgłoś
gooochab Re: " w zdrowiu i chorobie, na dobre i na złe" 20.08.07, 14:24 i tu biję Ci brawoooooo. Odpowiedz Link Zgłoś
wroan Re: " w zdrowiu i chorobie, na dobre i na złe" 02.09.07, 08:40 brawo, popieram Odpowiedz Link Zgłoś
mapi9 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 20.08.07, 14:36 tu nie chodzi o nabijanie się z niej, że rodziła z mamą,tylko oto że bezsensu zatytuowała ten post.Zamiast napisać że dała radę bez męża jest z siebie dumna,pocieszyć kobiety które będą rodzić same,żeby myślały pozytywnie.A nie tekst, że bez męża rodzi się szybciej i lepiej.Rodzenie z mężem to nie żadna moda i nikt do tego nie zmusza.Poprostu kiedyś tak nie było wolno,a kobiety pewnie w tamtych czasach bardzo by tego chciały,oczywiście nie wszytskie.Nie słyszałam żeby żona ciągnęła męża za szmaty na porodówkę.A co do mamy,to jednak nie rodziła sama.Miała tę świadomość że jeśli personel będzie ją źle traktował to jednak mama na to nie pozwoli.I też ten tekst pisze,że się namęczyła ale wspomnienia przyjemne,to dlaczego w pewnym momencie chciała zabić męża? Za sam fakt że facet żyje czy co? Lepiej już skończyć ten temat bo nie ma sensu go ciągnąć Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka CiP górą...!!! 20.08.07, 15:54 Wy wszystkie macie takich wspaniałych, wyrozumiałych mężów... Tacy oni są pomocni, chętnie wam tyłek podetrą po tym urokliwym, rodzinnym porodzie! Są wsparciem, oparciem, podparciem i czym tam jeszcze... Ja sądzę, że na tym forum panuje zawzięta moda... ale na idealnego męża! Odpowiedz Link Zgłoś
a.stalowa tabakiera!!!! 21.08.07, 16:50 Tabakiera napisala Wy wszystkie macie takich wspaniałych, wyrozumiałych mężów... Tacy oni są > pomocni, chętnie wam tyłek podetrą po tym urokliwym, rodzinnym porodzie! Są > wsparciem, oparciem, podparciem i czym tam jeszcze... > Ja sądzę, że na tym forum panuje zawzięta moda... ale na idealnego męża! Nie przesadzaj z ta moda na idealnego meza... Przemawia przez ciebie sfrustrowana kobieta co to na takiego nie trafila.Widocznie masz pecha.... Co do podcierania tylka-to nie ma takiej potrzeby jak sie zrobi lewatywe przed i oplaci swoja polozna)) Odpowiedz Link Zgłoś
madzik744 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 20.08.07, 19:37 Ja również uważam, że to moda. Rodziłam 10 miesiecy temu, bez męża (była to wspólna decyzja) i uważam, że dobrze się stało. Byłam tak skupiona na sobie i dziecku, że tylko by przeszkadzał. Ta moda wynika też z wygody personelu, który nie musi ciągle być przy rodzącej. Drugą sprawą, która mnie drażniła to ciągła obecność mężów i innych odwiedzających w sali na oddziale. Owszem - takie są standardy na świecie - tylko, że nasza rzeczywistość jest inna i leży się w salach wieloosobowych, a nie w pojedynczych. Odpowiedz Link Zgłoś
mapi9 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 20.08.07, 19:59 matko,trzeba było wykupić jednoosobową salę.Stać Cię na dziecko stać Cie na salę ) o Odpowiedz Link Zgłoś
zosiaczek25 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 24.08.07, 08:31 > Drugą sprawą, która mnie drażniła to ciągła obecność mężów i innych > odwiedzających w sali na oddziale. A to wstreciuchy, chamy jedne. Jak oni smieja odwiedzac wlasne zony. Nie wiedza, ze to Polska a nie Ameryka? W Polsce nie zyczymy sobie odwiedzin. Chcemy lezec tydzien same bez odwiedzin kogos bliskiego, tak jak to bylo za komuny. Wtedy bylo slusznie. Odpowiedz Link Zgłoś
undomestic_goddess Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 21.08.07, 08:08 Opinie te uznalabym za w miare wiarygodna gdyby Autorka watku miala porownanie - tzn raz rodzila z mezem a raz bez. Niestety bez tego porownania za takowa jej uznac nie mozna. Od czego zalezy czy maz sie przydaje przy porodzie: 1) od charakteru zwiazku (bez wchodzenia w oceny ktory lepszy czy gorszy bo ludzie sa rozni i maja rozne oczekiwania i wymagania) 2) wlasnie od naszych cech osobniczych - sa takie co chca i potrzebuja byc same w trudnych sytuacjach a sa tez takie ktore potrzebuja wsparcia - zadna z tych postaw nie jest zle bo kazdy ma prawo do wlasnych reakcji 3) od rodzaju porodu - jesli sie rodzi w 10 minut to naprawde niewiele mozna powiedziec o dlugim porodzie w czasie ktorego ktos musi wolac polozna i trzymac glowe 4) od stanu dziecka - czasem trzeba podniesc alarm i zwrocic uwage na cos lekarzom - oby takich sytuacji bylo jak najmniej ale to jeden z czynnikow warunkujacych czy rodzic z ojcem dziecka czy nie itd. Dlatego uwazam ze watek w rodzaju - 'rodzilam z mama i bylo ok - nie bojcie sie rodzic bez meza' - bylby bardziej na miejscu zamiast wyrazania kategorycznej opinii ze z mezem zle sie rodzi. Rodzilam z mezem i bez - ale nie bede sie wypowiadac bo oba porody byly tak rozne ze nie mozna ich wogole porownywac. Odpowiedz Link Zgłoś
korlewna Re: Mąż przy porodzie - jestem na TAK!!! 21.08.07, 14:19 u Ciebie było tak, a u innej kobiety inaczej. Ty urodzilas szybko i w miarę lekko, a inna męczy się okropnie i rodzi długie godziny... To nie jest tak, ze obecnośc ojca dziecka przy porodzie jest dobra, albo zła... to zależy od radzącej. Ja nie wyobrażam sobie porodu bez męża (tego porodu, bo być może (jesli los da mi jeszcze dzieci) następnym razem będzie inaczej). Bóle mialam prawie dobę, parte 8 godzin i nie dawałam sobie z nimi rady (nie umialam opanowac tego rodzaju bólu, ani z nim się oswoić)... po 4 godzinach nie wiedzialam gdzie jestem, wtedy mąż bardzo mi pomógł... chodził ze mną... tylko tyle. Jak mnie lapało, to upadałam, bo mi nogi nie trzymały ciała, mąż wtedy mnie podtrzymywał, zeby nie rąbnęła w cos. Także podczas wypierania dziecka, kiedy były komplikacje, ja nie do końca swiadoma wszystkiego, nie zawsze rozumialam co do mnie mowili lekarze i polozne (a mowili duzo, bo dziecko tracilo tętno, a nie mogli zrobić cesarki, bo glowa stanęła za połową kanału rodnego...) - mąż po kilka razy powtarzał, tylko dzieki niemu w tym najgorszym czasie porodu wykonywałam polecenia... MOim zdaniem chłop podczas porodu jest zbawieniem..... A najwazniejsze... to ON popłakal się ze zwruszenia, kiedy zobaczył naszego synka, to ON pierwszy widzial nasze dziecko, to ON pilnował i patrzył, jak myją i przebierają nasze dziecko.... za nic nie zabrałabym obecności męża przy porodzie... dla mnie był cudownym wsparciem, a dla niego było to najwspanialsze przezycie w całym Jego życiu (to sa jego słowa, nie moje...) Odpowiedz Link Zgłoś
ck85 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 21.08.07, 16:04 ja tez rodzilam sama, tak chcialam i tak chcial moj maz, wiem, ze ciezko byloby mu zniesc moj bol, a ja nie chcialam sie znow bac za siebie i za niego taka byla nasza decyzja, myslalam, ze moze po porodzie zmienie zdanie, ale uwazam, ze dobrze sie stalo. ale to zalezy od osoby. ja bedac z natury samotnica z tym tez chcialam uporac sie sama. mysle, ze obecnosc meza(chociaz go bardzo kocham) tylko by mnie irytowala i wkurzalamimo to wierze, ze sa osoby, ktore musza miec kogos bliskiego w takim momencie. i dla takich wlasnie sa porody rodzinne Odpowiedz Link Zgłoś
lidek0 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 23.08.07, 06:52 Poród z mężem nie ma nic wspólnego z modą i nie wiem kto wymyślił coś takiego. Obecność męża daje duże wsparcie. Nawet jeżeli przed porodem mąż nie czuje isę na siłach. Ja do końca nie byłam przekonana czy mój będzie ze mna, nie zmuszałam go do niczeo bo na sam widok sktrzykawki gotowy mi zemdleć a co dopiero na widok krwi. Ale życie okazało się być przewrotne: ani widok krwi, ani skrzykawki, wkłdanego wenflonu w kręgosłup nie zrobił na nim żadnego wrażenia, był ze mną i dzielnie mnie spierał. I nie piszcie proszę, że kiedyś kobiety rodziły z kobietami i było ok, bo kiedyś nie było usg i też rodziły się dzieci, więc może teraz też go nie robić? Ten tok myślenia do niczego nie prowadzi. Odpowiedz Link Zgłoś
m.mix Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 23.08.07, 12:14 Mam 5-letnią córeczkę i jestem w 15 tygodniu ciąży. Przy pierwszym porodzie był mąż i nie wybrażamy sobie sytuacji, w której miałoby go zabraknąć przy narodzinach naszego drugiego maleństwa. Tylko, że to nasz wspólna decyzja i w moim przypadku mąż był bardzo, bardzo pomocny. Ulgę przynosiło mi kucanie podczas silnego bólu i mąż za każdym razem pomagał mi wstawać - bez niego byłoby trudno. Wierzcie mi jego obecność bardzo mi pomogła, mimo że poród nie trwał zbyt długo. Moim zdaniem nie chodzi o to czy będzie to mąż, mama, koleżanka, siostra czy inna bliska osoba. Jeżeli uważacie, że potrzebujecie takiego wsparcia, to warto kogoś zabrać ze sobą. Jeżeli nie to w porządku i tak na końcu tego wysiłku będzie wielkie szzęście i obok najważniejsza istotka na świecie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bacha1979 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 23.08.07, 13:15 Rzadko zaglądam na to forum , ale w tej kwestii się wypowiem... Sama jestem dopiero przed pierwszym porodem i mimo, że miałam sporo wątpliwości decydujemy się z mężem na poród rodzinny. Męża nie namawiałam, nie naciskałam ani przez chwilę, bo to nie o to chodzi. Nie chodzi również o modę, mąż uznał, że jeśli tylko może być pomocny to chce być ze mną. Ja dałam mu czas (dość długi) do namysłu, nie ponaglałam, sam tak właśnie zdecydował. Rozmawiał z kolegami, którzy towarzyszyli swoim żonom w tych chwilach i wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że warto było. Bardzo sie cieszę, że mąż podjął taką a nie inną decyzję, choćby dlatego, że porodu póki co sie boję panicznie. Mój mąz nalezy do tych facetów, którzy aktywnie uczestniczą w ciązy- sporo czyta na ten temat, czasem o coś pyta, ogląda filnmy o tej tematyce i nie widzę powodu by odmawiać jego udziału w porodzie skoro tego chce. A tu w tej dyskusji - każdy ma swoje argumenty. Inna sprawa, że dla mnie najbardziej wiarygodne są zdania kobiet, które mają skalę porównania- rodziły i z mężem i bez. Nie da się tego porównywać jeśli samemu się nie przeżyło. Odpowiedz Link Zgłoś
asiappp Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 23.08.07, 14:45 Urodziłam 3 miesiące temu swoje pierwsze dziecko. Mąż był przy porodzie, ale jedynie mógł patrzeć jak rodzę. Nie chciałam żeby mnie dotykał i mówił do mnie. Jednak dobrze czułam się wiedząc, że jest przy mnie. Planuję w przyszłości jeszcze dwójkę dzieci, ale wiem, że mogę urodzić sama. Kobiety jesteśmy silne. Odpowiedz Link Zgłoś
marta_st1 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 24.08.07, 08:02 A kto miałby za Ciebie rodzić? To Ty musisz to zrobić, bo mąż Ci w tym nie pomoże fizycznie. Może dodać otuchy psychicznej i najczęściej dodaje. Ja rodziłam z mężem i bez. 1 poród 10 lat temu, bez męża, bo nie było jeszcze wtedy takiej możliwości, a nie chodzi tu o modę. Czułam się mało bezpiecznie, zagubiona, sama, a położne do najmilszych nie należały. To był koszmar. 2 dziecko rodziłam z mężem i uważam poród z nim za coś pięknego. Mąż ma cudowne wspomnienia do końca życia. Widział jak się namęczyłam i wspomina jaka byłam dzielna Ja jestem zdecydowanie na TAK. Odpowiedz Link Zgłoś
milla32 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 24.08.07, 11:42 Przeczytałam cały wątek z zainteresowaniem i nie ukrywam także zdziwienia dla autorki wątku. Przy dwóch porodach byłam sama i było strasznie. Nie mając porównania (podobnie jak autorka wątku)nie jestem w stanie stwierdzić jednoznacznie, że z mężem by było lepiej (może nie wiedziałby jak się zachować.., takich sytuacji nie da się przewidzieć). Wiem natomiast jedno na 100%, jeżeli będziemy mieli trzecie dziecko to będę chciała, żeby mąż był ze mną podczas porodu. Brakowało mi wsparcia bliskiej osoby, sama- byłam przerażona. Poza tym mąż niejako "dojrzał" do tego, że chce być ze mną i zobaczyć narodziny dzidziusia. Nie chce, aby tak wspaniały moment jakim jest przyjście dziecka na świat go ominął. Czy będzie lepiej, raźniej, czy nas to zbliży do siebie, nie mam pojęcia.. ale chcemy razem. Przeczytałam kilka dni temu okropny wątek na forum smyk.com, gdzie napisał facet o swoich doświadczeniach ze wspólnego porodu i się przeraziłam. On czuł się zdegustowany tym co zobaczył. Właśnie ta krew, cała fizyczność go obrzydziła... Mam nadzieję, że mój mąż tak tego nie odbierze, że będzie to najwspanialsza chwila w jego życiu a nie trauma... Odpowiedz Link Zgłoś
aztec24 nie wiem czy jestem na NIE czy na TAK 24.08.07, 14:37 Mozesz dac adres do tego watku? Szokowala tego mezczyzne krew, sluz? Nie mialam meza jak rodzilam i nie bylo go przy mnie... ale nie tylko przy porodzie, w ogole go przy mnie nie bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
milla32 Re: nie wiem czy jestem na NIE czy na TAK 24.08.07, 15:58 smyk.com/index.php?option=com_joomlaboard&Itemid=&func=view&id=2074&catid=55 Proszę. Facet czuje obrzydzenie do swojej żony i po tym jak widział ją rodzącą nie wydaje mu się już atrakcyjna. Straszne,kobieta rodzi wspólne dziecko,a później mąż nie czuje do niej przez to pociągu Odpowiedz Link Zgłoś
madzia_szu Re: nie wiem czy jestem na NIE czy na TAK 24.08.07, 17:51 Z tego co ja wyciagnelam z watku tego pana to on nie jest jakims strasznym mezem, ktory nie docenia zony i nie podoba mu sie, bo banalnie przytyla po ciazy, lecz ma powazny problem. Mowi, ze zone kocha, ale nie moze zapomniec o jej widoku gdy rodzila. To jest w psychice czlowieka i on sie bardzo meczy. Nie slyszlam wczesniej o takim przypadku, byc moze mezczyzni nie maja odwagi przyznac sie do tego. Bo rzeczywiscie jak to powiedziec zonie i jak szczerze porozmawiac z kobieta o tym. Bez ranienia cudzych uczuc sie nie da, niewazne jak delikatny by byl podczas tej rozmowy. Zal mi go, ale tu chyba tylko specjalistyczna pomoc jest w stanie cos wskurac. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ewa-krystyna Re: nie wiem czy jestem na NIE czy na TAK 24.08.07, 18:21 ja slyszalam duzo o takich przypadkach... potrzebna jest niestety kuracja u dobrego psychologa.... Odpowiedz Link Zgłoś
creolla Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 27.08.07, 14:17 Ja tylko chcialam coś Wam opowiedzieć.... Otóz moj dziadek- bardzo wiekowy, madry czlowiek- kiedys, a nie tak dawno opowiedzial mi historie, jak to moja babcia urodzila w jego obecności... Było to na wsi, w czasie wojny, zima, babcia zaczela rodzic swoje trzecie juz dziecko (ostatnie), tzn. zaczely sie skurcze. Dziadek szybko pojechal do sasiedniej wsi po akuszerke, a raczej po to, zeby udzielila mu porad, bo kobieta byla Zydówką i nie mogla jechac do porodu. No i coz, dziadek przyjechal, i słysząc krzyki babci z podwórka, zapomnial przywiązać koni (których to potem szukal po okolicy) pobiegl do domu. Babcia rodzila, dziadek szybko zrobil to co mu kazala akuszerka, pomogl dziecku, podwiazal pepowine. Stanąl na wysokości zadania. Jednak powiedział mi, ze obraz calego porodu pozostanie mu w pamieci do konca życia, krew, pot na czole babci, krzyki. Nie mieli wiecej dzieci, kazal mi sie domyślić dlaczego....... Odpowiedz Link Zgłoś
monika7920 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 28.08.07, 19:23 przed porodem wiedziałam, że chce rodzić z mężem, ale w trakcie wyprosiłam go dla mnie optymalna sytuacja to mąż siedzący w pobliżu na korytzrzu i wchodzący od czasu do czasu, żeby podać wodę - do tego go potrzebowałam Odpowiedz Link Zgłoś
ewelina27670 Z moim Piotrusiem-było cudownie!!! 28.08.07, 21:02 I chętnie to za kilka lat powtórze Odpowiedz Link Zgłoś
fatima-7 Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 29.08.07, 13:51 Wiesz, tak sobie myślę, że to nie jest fajne nastawienie do męża i do innych ludzi, którzy chcieli być z tobą w tej chwili. Poza tym jak ty żyjesz z tym facetem na codzień skoro jego pytania tak cię wkurzają i uważasz je za głupie? To chyba źle świadczy o komunikacji w waszym zwiążku skoro w tak ważnej chwili nie potraficie być ze sobą razem mentalnie, duchowo i fizycznie. Przecież to wasze dziecko, a nie twoje... Smutne są te głosy "wyzwolonych" matek co to wypisują jak nienawidzą tego dziubdziania i różnych gładkich słówek w stosunku do niemowląt. Bo to przecież poważna sprawa- nowy człowiek, broń Boże człowieczek. Jak można wychować dziecko umiejące okazywać uczucia nie dziubdziając, nie tuląc,nie "mięknąc" i nie pokazując prawidłowego modelu komunikacji i szacunku do partnera w związku? Jak nauczyć syna bycia wsparciem dla kobiet skoro własnego męża wyrzuca się z porodówki, bo na nic się nie przyda? "Sory laska"- jestem mocno odjechaną mamuśką z kolczykami tu i tam i punkową fryzurą ale nie mam jazdy na to,że sama to zrobię najlepiej(urodzę). To dla mnie ważne aby mój facet- ojciec tego maleńkiego chłopca który wybrał nas oboje na swoich rodziców, był przy narodzinach małego. I uważam, że to jest normalne podejście do sprawy. A jeśli facet nie może być przy porodzie to trudno, takie życie, lecz nigdy bym nie wychwalała takiej sytuacji jako fajnej. Faceci mają też prawo do przeżywania z nami porodu, do zobaczenia jakie to trudne i bolesne(jakie my dzielne musimy być), jakie to małe "upaćkane" jest piękne. To też ważne dla związku,ważne dla kształtowania zrozumienia w związku między "tatą" a "mamą". Kobiety nie bądźmy za silne tam gdzie nie trzeba, bo nic nie zostanie naszym mężczyznom jak tylko zniewieścieć! pozdrawiam wszystkie mamuśki i ich dzieciaki kochajmy je mocno i tulmy do naszych kochających serc Odpowiedz Link Zgłoś
szamalka Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 29.08.07, 16:01 Dopisuje się pod tytułem tego wątku. Urodziłam 4 tygodnie temu, sn bez znieczulenia. Ciesze się, że rodziłam bez męża, ani On ani ja nieżałujemy; naprawdę. Tylko znajomi się dziwili, że "niechcemy być w takiej chwili razem?". Ale nie krytykuje gdy ktoś rodzi z mężem, to jest bardzo indywidualna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
matylda_28 zdecydowanie na tak 29.08.07, 16:42 To czy ktoś chce z mężem czy bez, to sprawa indywidualna, ale nei zgodzę się, że bez męża jest szybciej i łatwiej. Bo niby czemu? Nektóre kobiety po prostu się nad sobą użalają i facet je po prostu drażni... Mi mąż bardzo pomógł, podawał wodę, wachlował i jestem bardzo zadowolona,, że byliśmy wtedy razem. Odpowiedz Link Zgłoś
oliwciu Re: zdecydowanie na tak 30.08.07, 08:02 a mnie wkurzałoby to ze stoi i patrzy jak mnie strasznie boli Odpowiedz Link Zgłoś
she1982 Re: zdecydowanie na tak 30.08.07, 13:06 nie stoi i patrzy tylko wspiera.. Do szkoly rodzenia nie chodzilas?? Jakbys chodzila to bys zmienila zdanie o mezu przy porodzie.. Odpowiedz Link Zgłoś
mapi9 Re: zdecydowanie na tak 30.08.07, 15:33 teraz to mąż ją denerwuje a potem założy wątek że ona cały dzień z dzieckiem nie ma dla siebie czasu,a mąż jak tylko wraca z pracy siada przed telewizor Odpowiedz Link Zgłoś
gokos Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 31.08.07, 21:11 Ciekawa jestem czy np. na wakacje też wyjeżdżasz z Mamusią? Kolor ścian w mieszkaniu też ustalasz z Mamusią? Coś mi się wydaje, że w dalszym ciągu silniejszą więź masz z mamą niż z mężem! Każdy ma wolny wybór, ale Twoje tłumaczenie jest naiwne! Mój mąż był przy obu porodach - i tym szczęśliwym i tym przedwczesnym. Stał, trzymał za rękę i nie mówił nić. Nie musiał - jego uścisk mówił mi wszystko! Mam nadzieję, że dzięki takim przeżyciom, jako staruszkowie będziemy mogli sobie powiedzieć: " A pamiętasz ..." To przykre kiedy po latach nie mamy wspólnych przeżyć. Odpowiedz Link Zgłoś
wroan Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 02.09.07, 08:48 Wspólnych przeżyć czy tgeo konkretnego wspólnego przeżycia? Odpowiedz Link Zgłoś
ejgetka Re: Mąż przy porodzie - jestem na nie:) 31.08.07, 23:17 Witam wszystkie przyszłe mamy i nie tylko!! Jestem mamą 12 miesięcznego Wojtusia,mój poród zaczął sie o godzinie 7.30,mąz zawiózł mnie do szpitala i zostawił,ponieważ nie miałam ujscia otwartego i nie wiadomo było kiedy urodzę.Na porodówce nie mógł ze mną byc,więc szkoda mi Go było żeby siedział na korytarzu.Żadzwoniłam do niego wieczorem,koło godziny 21.30,że to już i był za 15min w szpitalu.Wcześniej ustaliliśmy,że rodzimy razem.I to była słuszna decyzja.Poród był ciężki,nawet bardzo,przy moim łóżku kręciło się bardzo dużo osób,lekarze,salowa,pielęgniarki i położna,wszyscy cos do mnie mówili,a tak naprawdę to wsłuchana byłam w głos mojego Krzysztofa,gdyby nie on i jego spokój to nie wiem jak długo bym rodziła.Dużą zasługę ma również położna,ale mąż był "Wielki",wspierał mnie bardzo.A póżniej najcudowniejszą chwilę przeżyliśmy razem,gdy syn wyszedł,mąż się popłakał.Było cudownie,nie zamieniłabym tej chwili nigdy na żadne skarby.Dziękuję Ci Kochanie za wszystko. Pozdrawiam wszystkie mamy Ejgetka Odpowiedz Link Zgłoś