Dodaj do ulubionych

dylemat osiołka

12.11.07, 11:52
pewnie było setki razy, ale jak komuś sie nie wygadam to coś we mnie
pęknie.jestem w 28 tyg ciąży i ...nie chcę być w ciąży i nie chcę rodzić.
lubię dzieci, to z nimi z nimi pracuję, ale przeraża mnie to co mnie czeka.
mam 34 lata i to nie jest przypadek, że dopiero teraz się spodziewam. zawsze
przerażał mnie poród...w państwowym szpitalu nie mogę o niczym decydować. nie
mam prawa do znieczulenia, a obecność męża tylko po szkole rodzenia. coś
takiego jak cc praktycznie nie istnieje.( z ostatnich danych akcji rodzić po
ludzku w moim szpitalu odsetek cc 16%).nie śpię w nocy, jestem drażliwa i
ciągle płaczę.nie wierzę w cud narodzin, narodziny to ból i tyle. skończyłam
liceum medyczne, widziałam porody i ... wcale to nie zmieniło mojego
nastawienia.a dzis mam ochotę walić głową w ścianę.
Ratunku!aga
Obserwuj wątek
    • tygrysiatko1 Re: dylemat osiołka 12.11.07, 11:58
      nie wiem czy wiesz, że rodzić po ludzku jest przeciwne cc,a w
      cywilizowanych krajach zgodnie z zaleceniami WHO odestek cc powinien
      być niższy jak 10%...
      nie wiem gdzie rodzić z mężem można wyłącznie po szkole rodzenia,
      ale ja nie spotkałam się w żadnym ze szpitali w ramach praktyk z
      takim procederem...
      do zzo masz prawo pod waruynkiem, że zaplacisz inaczej ze wskazań
      medycznych...
      nie demonizuj tak porodu, bo to ani Tobir, ani dziecku nie służy...
      • azzurrina Re: dylemat osiołka 12.11.07, 12:40
        tygrysiątko1 może i wskazania WHO są takie jakie są ale w cywilizowanych krajach
        rodzi się około 30-35% przy pomocy cc wink
      • maurra Re: dylemat osiołka 12.11.07, 20:03
        tygrysiatko1 napisała:
        > do zzo masz prawo pod waruynkiem, że zaplacisz inaczej ze wskazań
        > medycznych...
        bzdura bzdura bzdura
        zapraszam do Wrocławia - przyjedź i wyegzekwuj to swoje "prawo"
        powodzenia
    • ida_marcowa1 Re: dylemat osiołka 12.11.07, 12:07
      moralizowanie też nie pomaga ;-] wcale nie twierdzę, że jestem normalna i to co
      przeżywam jest typowe. nie jest i nawet mam teorię skąd mi się to bierze.
      ordynator za żadne pieniądze nie zgodzi się na znieczulenie, bo jak twierdzi nie
      ma anestezjologów. szkoła rodzenia jest bezpłatna co prawda, ale na ostatnim
      spotkaniu ordynator spotyka się z tatusiami, patrzy im głęboko w oczy i ocenia
      przydatność do porodu. brzmi jak żart?
      lekarz prowadzący powiedział mi, że tylko jeden szpital w moim województwie
      znieczula do porodu. nie ja to wymyśliłam....
      • azzurrina Re: dylemat osiołka 12.11.07, 12:37
        Jakie to województwo, gdzie mieszkasz??
        Ja się nigdzie z czymś takim nie spotkałam a śledzę to forum kilka ładnych
        miesięcy - są szpitale, w których w wybrane dni nie ma anestezjologów - ale
        trzeba je omijać szerokim łukiem (np Solec w Warszawie).
        Może Twój prowadzący jest z tego samego szpitala, do którego chodzisz na szkołę
        rodzenia??!
      • olenka_a Re: dylemat osiołka 12.11.07, 13:48
        A nie możesz udac się na poród do prywatnej kliniki. Wiadomo, że to
        może kosztaować 2-4 tys. zł, ale uważam, że spokój i brak stresu są
        warte każdych pieniędzy.

        U mnie w szpitalu tez jest praktyka, że poród rodzinny może się
        odbyć tylko wówczas, jeśli rodzice zalicza szkołę rodzenia za 350zł.
        Na poród idzie się z atkim włąsnie zaświadczeniem.
    • osa551 Re: dylemat osiołka 12.11.07, 12:12
      Może Ty masz po prostu depresję? Mnie też przeraża poród i jakoś z
      tym żyję bo nie mam innego wyjścia. Staram się po prostu o tym nie
      mysleć. Proponuję po prostu omijać w internecie tematy opisujące
      poród wogóle (i te cudowne i te okropne). Ja też miałam takie
      dylematy przy pierwszym dziecku, ale teraz doszłam do wniosku, że
      jakoś to będzie. Za pierwszym razem dziecko zadecydowało za mnie o
      CC i też przeżyłam chociaż się bałam jak cholera. Przynajmniej Ty
      masz lepsze nastawienie do dzieci oce mnie, bo mnie wszstkie dzieci
      oprócz moich własnych doprowadzają do szału smile.
    • zapracowana6 Re: dylemat osiołka 12.11.07, 12:22
      Ida, to,że przyszła mama miała okazję przyglądać sie porodom, albo
      je odbierać nie pomaga, a wręcz przeciwnie-nasila lęk i pobudza
      wyobrażnię w niewłasciwym kierunku ( przynajmniej u mnie tak było).
      Jeśli rzeczywiście tak bardzo się boisz, znajdż szpital, gdzie
      będziesz mieć zapewnione znieczulenie i towarzystwo męża,( masz
      jeszcze trochę czasu). Pocieszę Cię jeszcze,że kiedy kobieta
      staje "twarzą w twarz" z porodem, przestaje się bać i nastawia się
      na walkę.
    • artdesign84 Re: dylemat osiołka 12.11.07, 12:35
      to jakiś zacofany ten szpital, o którym piszesz...
    • osska73 Re: dylemat osiołka 12.11.07, 12:47
      Ida, rozumiem Cię doskonale. Mam 34 lata i jestem w 12 tc. To, że
      zwlekałam z decyzją o macierzyństwie wynika z mojego dzieciństwa i z
      faktu, że jestem DDA. Od roku dopiero jestem w terapii i pewnie
      dzięki niej chcę mieć dzieci. Ale boję się bólu, traumatycznych
      doświadczeń i prawdopodobnie zdecyzduję się na cc. Pracowałam ciężko
      aby pozbyć się ataków żołądkowych, komplesu niższości czy też
      panicznego lęku przed macierzyństwem. Ale lęk przed bólem został,
      miałam go tyle w życiu, że dziekuję...sad
      Czytam czasami posty o niższości kobiety rodzącej przez cc i wiecie
      co? Nic mnie to nie obchodzi! Najważniejsza jestem ja i moje
      dziecko! Nie po to podjęłam terapię żeby zrezygnowac z własnej
      decyzyjności! To są moje decyzje!
      Walcz o siebie i nie daj sobie niczego wmówić! Jesteś ważna, Twoje
      odczucia są ważne i Twoje lęki również!!! Trzymaj się ciepło!
      • olenka_a co to jest DDA? 12.11.07, 13:53
        • keyshia Re: co to jest DDA? 14.11.07, 14:17
          DDA - Dorosłe Dziecko Alkoholików, Dorosłe Dziecko Alkoholika jak
          chcesz tak możesz ten skrót rozwijać.Poprostu jest to osoba
          dorosła,która wychowywała się w rodzinie,gdzie występował alkoholizm
          i która może mieć syndrom DDA.
    • annasi23 Re: dylemat osiołka 12.11.07, 12:51
      Ależ przesadzasz!
      Nikt nie twierdzi, że poród to bułka z masłem, ale nie jest tak źle!
      Naprawdę, za dużo o tym myślisz. Może akurat okaże się, że urodzisz
      w kilka godzin, żadnie znieczulenie nie będzie Ci potrzebne, a mąż
      przyda się głównie do przecinania pępowiny. Zapewniam Cię, że
      odsetek takich porodów jest wyższy, niż cc.
      Nie myśl o tym tyle, a jak nie możesz - to idź pogadać z koleżanką,
      idź do kina na niezbyt mądry film, kup sobie nieprzyzwoicie fajny
      ciuch ciążowy, który niedługo już ponosisz i wogóle spróbuj spojrzeć
      na wszystko od jasnej strony. A poza tym - masz jeszcze trochę czasu.
    • ida_marcowa1 Re: dylemat osiołka 12.11.07, 12:52
      dzięki dziewczyny za życzliwe słowo. pewnie macie racje , strach ma wielkie oczy ;-]
      a ten zabawny szpital jest w Bełchatowie ( w łódzkie), znieczula się w matce
      polce w łodzi
      • lejla81 Re: dylemat osiołka 12.11.07, 14:40
        Witaj Ida,
        Co mogę Ci poradzić... Sama się boję, ale to co wlazło, musi jakoś wyleźć, nie
        ma wyjścia smile Wyobraź sobie teraz, że już do końca życia chodzisz z takim
        brzuchem wink To już chyba poród lepszy...
      • aga_bee Re: dylemat osiołka 12.11.07, 17:29
        pochodze z malej miejscowosci - 1 szpital, i gdyby nie to ze jestem
        w anglii i tu rodze, szybciej przeprowadzilabym sie do warszawy na
        ostatni miesiac niz zgodzila rodzic w szpitalu o ktorym wiem ze jest
        do bani lub tez oplacila prywatna klinike nawet jesli by to
        oznaczalo zaciagniecie kredytu. zawsze nawet w najfajniejszej
        klinice prywatnej moga sie zdarzyc komplikacje, trudny porod itd ale
        warto sobie zapewnic porod w dobrej atmosferze, bo po co do i tak
        ogromnego stresu dodawac inny i narazac sie na wieksze komplikacje?
        ja osobicie uwazam ze podly personel, brak osoby towarzyszacej, zle
        traktowanie i stres z tym zwiazany ma wplyw na przebieg porodu i
        moze najfajniesze chwile w zyciu zmienic w koszmar.

        do tych dziewczyn ktore sie dziwia ze ojcowie tylko po szkole
        rodzenia moga byc przy porodzie, albo ze nie daja znieczulenia:

        w mojej miejscowosci:

        nadal ojciec jest wyganiany z sali z porodu rodzinnego - moze byc
        troche albo wcale zalezy od widzimisie (wyjatek oplacony lekarz jest
        podczas porodu i "zezwala" ojcu byc do konca)

        nadal 100% kobiet rodzi na plecach z nogami w gorze.

        nadal prosby o znieczulenia sa komentowane: Chce sie dziecko trzeba
        cierpiec itd

        nadal krzyki, jeki, slowa mowione przez rodzace sa komentowane lub
        gorzej: rozsiewane jako plotki przez polozne poza szpital!!!

        sa takie szpitale i tylesmile
    • z_lasu Jeśli mogę coś doradzić... 12.11.07, 13:20
      Zamiast czytać podręczniki medyczne, poczytaj o porodach
      naturalnych. Naturalnych, czyli pozbawionych ingerencji medycznej
      (nie mylić z SN, bo to dwie różne rzeczy - poród SN też można tak
      zmedykalizować, że przestaje mieć cokolwiek wspólnego z naturą).
      Polecam książki dotyczące porodów domowych (szczególnie: Sheila
      Kitzinger "Rodzić w domu") oraz forum
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45447
      Po takich lekturach przestałam bać się porodu i pozostał już tylko
      paniczny lęk przed szpitalem. Wierzę jednak, że uda nam się szpitala
      uniknąć, a jeśli nie, to przynajmniej urodzić z położną, która
      rozumie pojęcie porodu naturalnego i zadba o nasze bezpieczeństwo.
      • annasi23 Dziewczyny nie nakręcajcie się! 12.11.07, 15:48
        Dajcie już spokój z tymi lekturami, wiedza jest potrzebna, ale po co
        zwiększać swój strach?
        Szpital to też nic strasznego - zawsze te straszne opowieści się
        najlepiej pamięta, a jak ktoś opowiada o pozytywnych przeżyciach to
        się zapomina.
        Ja rodziłam w szpitalu, jestem cała i zdrowia, mimo że poród to nie
        pobyt SPA to wspominam go dobrze, bo to jest BARDZO POZYTYWNE
        PRZEŻYCIE!
        Najgorzej to się nastawiać, że wszystko będzie straszne. Właśnie
        nie, prawdopodobieństwo, że będzie źle jest mniejsze, niż
        prawdopodobieństwo, że będzie dobrze!
        Trzeba zadbać o siebie, o swoją kondycję, chodzić na spacery, dobrze
        się odżywiać - wtedy to prawdopodobieństwo dobrego porodu wzrasta!
        Złe emocje nikomu nie pomogą.
    • boobinka Re: dylemat osiołka 12.11.07, 17:38
      Mieszkam w łodzi i tu będę rodzić, rodziły tu również moje koleżanki i zapewniam
      Cię że zneczulenie dostaje się w każdym szpitalu w tym mieście, jeśli się za nie
      zapłaci, lub dostaje się je za darmo jeśli jest takie wskazanie. Ale to chyba w
      całej Polsce tak jest.
    • kasiaba1 Re: dylemat osiołka 12.11.07, 19:42
      Przepraszam szanowne panie uprzejmie, a cc to nie jest poród?
      Bo w moim pojęciu jednak- tak.
      Problem autorki wątku chyba jest głębszy skoro "nie chce być w
      ciąży" i nie ma tu sensu kolejny spór między zwolennikami cc na
      życzenie a przeciwnikami.
      Może rozmowa z jakąś "dzieciatą" koleżanką, może z psychologiem...
      Jeśli chodzi o strach przed bólem i fizjologiczną stroną porodu, to
      jest on w pewnym stopnu normalny (strach), ale nie możesz się
      zadręczać bez przerwy.
      Z doświadczenia własnego- gorzej to wygląda od zewnątrz, niż samemu
      się to przeżywa.
      A o bólu naprawdę szybko się zapomina.
      Bardzo chciałabym pomóc, ale nie do końca wiem jak sad
    • muchaklucha Re: dylemat osiołka 12.11.07, 21:55
      Hej bidulko. Myslę, że nie ty pierwsza, nie ostatnia. Też się balam,
      tyle że przez cala ciąże staralam się o tym nie myśleć. A jak już
      zaczynalam, to staralam sobie wytlumaczyc, że jak już dziecko weszlo
      to musi jakoś wyjść... NIE MA INNEGO WYJŚCIA. Wiadomo - boli. Ale da
      się... Wiem, że takie bzdety jak: ZObacz... wszystkie kobiety
      dookola rodza... i takie tam, są malo pocieszające. Ja rodzilam w
      szpitalu gdzie matka podczas porodu jest "dodatkiem" najważniejsze
      jest dziecko. Zero chodzenia, leżysz, KTG, o znieczuleniu nie
      wspomnę. Modlilam się o cesarkę, nie udalo się. Ale żyję. Minęlo 3
      mce i nie pamiętam. Choć narazie myśl o następnym dzieciaczku mnie
      przerażasmile))
      PS: teraz boję się pojść do dentysty, bo boli. Ale jest różnica: Od
      dentysty zawsze możesz zwiać. A z porodówki ciężkosmile Pozdrawiam
    • zi-za Re: dylemat osiołka 12.11.07, 22:19
      Ida!Jestem mamą 16 miesiecznej dziewczynki i sama mialam takie
      wątpliwosci jak ty!
      Nie bede cie oklamywac ze to nie boli bo boli ale uwierz mi ze na
      drugi dzien juz niebedziesz tego pamietac a ta mala istotka
      wynagrodzi ci wszystko!!
    • atlantis75 Re: dylemat osiołka 12.11.07, 22:31
      Aga, widzieć cudzy poród, a przeżywać własny, to naprawdę o-g-r-o-m-
      n-a różnica. To samo dotyczny relacji z cudzych porodów. Gdy 3 lata
      temu byłam w ciąży, to robiłam w gacie na myśl o porodzie. Oglądałam
      filmy, czytałam realacje - wyłapując tylko to, co negatywne. Poród
      mnie obrzydzał, myślałam, ze to tylko ból, upokorzenie, strach. Tak
      dokuśtykałam do 41 tc. I wreszcie urodziłam. Dziś wiem, że wiele
      spraw demonizowałam. Bolało, jak diabli i ja ten ból do dziś
      pamiętam (wbrew opiniom, że tak sie szybko zapomina), ale odnalazłam
      w sobie dużo wytrzymałości, chociaż myślałam że jestem słaba.
      Upokorzona nie czułam się wcale, bo trafiłam na fajny personel i
      podeszłam do tego zadaniowo. Ot, jak do klasówki z przedmiotu, który
      nie za bardzo się lubi. W styczniu urodzę 2 dziecko. Nie robię już w
      gacie, bo jestem doświadczoną cawaniarą, ale też sie boję. Zależy mi
      na tym, żeby poszło szybko i bez komplikacji. A potem wrócić do domu
      z synem, pokurować krocze i zapomnieć o przygodzie na porodówce.
      Cieszyć się tylko jej efektem.
      Masz prawo się bać. Nie jesteś żadnym osiołkiem. Kiedyś w
      wielopokoleniowych rodzinach kobiety trzymały się w kupie i miały
      czas, by oswoić się z kwestią porodu. Dziś siedzimy samotnie przed
      kompami i faszerujemy wyobrażnię informacjami, w których nie
      potrafimy oddzielić ziarna od plew. Masz prawo nie wierzyć w
      słodkopierdzące zachwyty nad cudem porodu, w te uśmiechnięte,
      podrasowane komputerowo matki w czasopismach o ciąży i dzieciach.
      Ważne, żebyś nie płakała w poduszkę, tylko wsparła sie na czyimś
      ramieniu. Takich kobiet, jak Ty jest mnóstwo.
      A o swoje prawa w szpitalu spróbuj powalczyć.

      Nie napiszę Ci: będzie dobrze. Tylko - będzie lepiej niż myślisz.
      Tego Ci życzę!
    • ida_marcowa1 Re: dylemat osiołka 14.11.07, 11:04
      Boże, dziewczyny jak ja wam dziękuję za wsparcie. przyznam, że bałam się napisać
      o swoich lękach na forum. bałam się, że zostanę zakrzyczana, że wariatka,
      histeryczka, niezrównoważona...a wy mnie zwyczajnie wysłuchałyście. i za to Wam
      dziękuję ;-]
      od przyszłego tygodnia idziemy z mężem do szkoły rodzenia, będzie mnie wspierał.
      ja wiem, że sama muszę urodzić i to mnie będzie bolało a nie jego, ale
      świadmość, że jest ze mną, że nie pozwoli mnie skrzywdzić bardzo mi pomaga.
      bo przy porodzie, w stresie, ważne są drobne rzeczy. w lipcu rodziła żona mojego
      kuzyna. od 2 mc wiedziała, że urodzi dziecko z rozszczepem wargi i podniebienia.
      rodziła sama, bez męża i w tym bólu chciała się wyżalić lekarce, że dziecko
      chore, że ona przerażona. na co lekarka na nią nawrzeszczała, że niech się
      cieszy, że to tylko taka wada i rodzi bez gadania.lekarka pewnie rację miała,
      ale odrobina empatii z jej strony by nie zaszkodziła.
      no cóż, pewnie to jakoś będzie, głowy mi nie urwą. jeszcze raz Wam dziękuję i
      życzę wszystkiego dobrego ;-]
      agnieszka
    • denea Re: dylemat osiołka 14.11.07, 22:46
      Napisałam na priv, sprawdź pocztę gazetową smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka