Czytajac Wasze watki, jestem troche zdziwona, ze piszecie glownie o
problemach czysto somatycznych.
Dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy kilka dni temu i nie moge
przestac myslec o ciemnej stronie macierzynsta. Zgoda, nigdy nie
przepadalam za dzeicmi, ale teraz caly czas mysle o nieprzespanych
nocach, o siedzeniu w domu, zmienianiu pieluch i podobnych
monotonnych czynnosciach. Przeprowadzamy sie wlasnie do innego
miasta gdzie nikogo nie znam, rodzice i tesciowie daleko. Pewnie
bede zupelnie samotna. Maz pracuje po kilkanascie godzin dziennie.
Domyslam sie, ze napiszecie, ze usmiech dzeicka wszystko wynagrodzi
(czesto to slyszalam od kolezanek, ktore sa matkami). Zupelnie to do
mnie nie przemawia. No nic, wyzalilam sie, wiec moze dzis wreszcie
jakos zasne