Dodaj do ulubionych

pomoc mamy po porodzie????

12.01.08, 19:55
Wiele osob mnie pyta czy mam przyjedzie do mnie jak urodze zeby mi
pomoc.Coraz bardziej mnie to denerwuje bo nie wyobrazam sobie wizyt
tuz po porodzie.Niby w czym mialaby mi pomoc?Raczej przeszkadzalaby
mi w tym meczacym okresie tuz po.To nie dosc ze dzieckiem mam sie
zajac, to jeszcze podac sniadanie,( i to wczesnie rano!), obiad i
kolacje,w koncu to dodatkowa osoba w domu,ktora jednak traktuje jak
goscia a o goscia trzeba zadbac.Nie potrafie traktowac mamy jak
sluzacej-nie zlece jej gotowania ani sprzatania-bo to w koncu moje
mieszkanie, nie wobrazam sobie zeby miala mi gotowac a zreszta wole
sama decydowac co bedzie na obiad, dziecka mi tez nie nakarmi bo w
koncu to ja jestem mama.No wiec gdzie na milosc boska ta pomoc???I
jeszcze jedno jak jest u was, jak jest mam aw domu to czuje sie tak
swobodnie jakby jej nie bylo?Tzn np nakarmicie dziecko i spicie
dalej, snujecie sie po domu w szlafroku?jak jest u was, odp prosze.Z
domu wyprowadzilam sie wieki temu i teraz nie potrafie sobie
wyobrazic jak mozna pozwolic komus na rzadzenie sie w mojej
kuchni,decydowanie o mojej diecie itd itd.Jakie macie zdanie w tej
kwestii?
Obserwuj wątek
    • malgosia0023 Re: pomoc mamy po porodzie???? 12.01.08, 20:03

      • tropicielka Re: pomoc mamy po porodzie???? 12.01.08, 20:09
        wiesz co to nie jest 18-sty wiek i wg mnie najwłaściwszą pomocą
        będzie maż - dawno odeszły takie czasy, że tylko kobiety w swoim
        zamkniętym groni zajmują się dziecmi , a mężowie tylko widzą
        łądnego, wykąpanego bobasa
        jeżeli maz ma możliwośc niech weźmie urlop i pomoże ci w pierwszych
        dwóch tygodniach po porodzie
    • epreis Re: pomoc mamy po porodzie???? 12.01.08, 20:08
      ja wyprowadziłam sie niedawno i ciagle mam z nimi kontakt, tak,że
      ciężko im zrozumieć zę się usamodzielniłam a mi ciężko bo wydaje mi
      się, że sprawiam im przykrość tym, że już coraz rzadziej ich
      odwiedzam bo przyzwyczajam się do własnego domku...
      dziś była śmieszna sytuacja, bo mój tato to bardzo wrażliwy człowiek
      i czuły na punkcie "bezpieczeństwa" a raczej zagrożeńi
      niebezpieczeństw (chyba schiza zawodowa bo był policjantem smile)))
      mam już 2 letniego synka i dziś właśnie byliśmy ich odwiedzić i hih
      zostałam poinformowana, że gdy męża nie ma w domu (mąż marynarz) to
      mam w tym czasie mieszkac u niech, bo on się martwi i nie może spac
      po nocach, ze coś mi się stanie i co ja sobie myślę smile
      nie bardzo wiedziałam co odpowiedzieć, bo z jednej strony fajnie ale
      ja już przyzwyczaiłam się, ze w moim mieszkanku nikt mi sie ni
      wtrąca i mimo, że lubię chodzić do nich to czasem potrzebuję
      odsapnąć a decydującą kwestią jest to, że oni oboje palą a ja tego
      nienawidze, nic na to nie poradzę, że papierosy są dla mnie tak
      odrażające a pozatym mój synek ma uczulenie na kurz, przy
      papierosach kurzu jest więcej...dlatego też wolałam mieszkać z
      teściową która doprowadzała mnie do szału niż z nimi....
      doszliśy do kompromisu, ze dorobię im klucze w razie w...
      jeżeli chodzi o taka pomoc w domu po porodzie to nic takiegfo nie
      mówią, mówią, ze wezmą starszego synka do siebie żebym mogła
      odpocząc z jednym ale ja się nie zgadzam w żadnym wypadku..
      tylko eh..wiem, że nie muszą nic mówić..jesli urodze gdy mąż będzie
      w rejsie to i tak będą mnie nawiedzać i próbować się wtrącać...
      • malgosia0023 Re: pomoc mamy po porodzie???? 12.01.08, 20:18
        moja mama też myslała ze jak będe drugie rodzić to wezmie JUlię do
        siebie.Ale mężuś stał na straży hihihi.Jest kierowca i często go
        nie ma ,wiec mama pomyślala ze najlepiej będzie Julii z
        dziadkami.ój maz znal moje zdanie i nie dał sobie jej odebrac,
        A wiem jakby to było.JUlia chodzila by spać nie o 19 ale 22,albo
        póki by nie padła.Bez obiadu ,oglądając bajki z michą słodyczy na
        kolanach.Wiem ze dziadkowie sa od rozpieszczania,ale ona ich tak
        wykorzystywala....i robi to dz dziś.
        Najlepsza pomocą jest mąż.
        • 24lena Re: pomoc mamy po porodzie???? 12.01.08, 20:32
          Nie mialam nikogo do pomocy po porodzie,no moze meza przez tydzien.Wrocilam do
          domu po 16 godzinach od porodu i jedyne o czym marzylam to to spokoj.Wzielam
          sie za sprzatanie i robienie obiadu a maz wpatrywal sie w mlodego.Ja pod tym
          wzgledem bylam i jesetm straszna egoistka,bo mam takie przekonanie ze u mnie w
          domu to ja wiem jak/co/kiedy zrobic i niezniosla bym mysli vze tesciowa mi sie
          wtraca.Z moja mama wyglada tak,ze jak juz mnie odwiedzi to jest traktowana jako
          gosc.Po porodzie,jaka pomoc moze byc potrzebna,dziecko spi,mama moze spac czy
          czyms sie zajac,co innego gdy porob byl ciezki,kobieta musi lezec,to wtedy
          przyda jej sie pomoc przy wstawaniu/podawaniu dzieck it.Ale jezeli mama dobrze
          sie czuje to pomoc wydaje mi sie zbedna.Ale ja juz taka jestem
          Zosia-samosia-wszystko sama.big_grin
        • epreis Re: pomoc mamy po porodzie???? 12.01.08, 21:45
          ja tez bym chciała by mąż był, zwłaszcza że o pierwszym dziekcu
          dowiedział się na drugi dzień..
          właściwie to moja największa trauma ciążowa - strach, że go nie
          będzie...
          niestety nie zależy to od niego za bardzo i od nas..jego zawód jest
          na tyle specyficzny, że żadne urlopy okolicznościowe itp luksusy nie
          wchodzą w grę..
          albo się uda i trafi, że będzie albo nie..
          owszem będzie mógł zejść gdy urodzę "prawie" od razu, prawie bo też
          pod pewnymi warunkami...

          jestem przerażona..
          wiem, że nie pozwolę ja zabrać synka..nie chcę by poczuł, że jak
          jest nowa dzidzia to on nie jest mi już potrzebny..ale nie wiem czy
          starczy mi sięl by walczyć z nadgorliwośćią rodziców i teściowej..
          wiem, że wszyscy oni chcą dobrze ale..zagłaskać też można na
          śmierć ;/
      • niecierpliwa3 Re: pomoc mamy po porodzie???? 12.01.08, 20:28
        A mnie mama zaproponowała pomoc po porodzie i bardzo to sobie cenię, bo jest
        osobą bardzo aktywną zawodowo i wykorzystanie urlopu w taki sposób to pewne
        poświęcenie. To moja pierwsza ciąża i nie wiem, jak będzie, ale z tego co
        czytam, w pierwszym okresie nieraz nie ma czasu, by iść do łazienki, nie mówiąc
        o wyprawie na zakupy. A to przecież połóg i będę miała prawo czuć się zmęczona
        czy wręcz osłabiona.
        Na pewno nie traktowałabym mamy jak służącej, czy przeciwnie gościa, którego
        muszę obsługiwać. Śniadanie można przecież przygotować razem itd. W rodzinie
        jest chyba normalne, że ludzie sobie pomagają, oczywiście bez naruszania pewnych
        granic typu wtrącanie się do wszystkiego czy wieczne krytykowanie.
        Co do męża, oczywiście liczę przede wszystkim na jego pomoc, ale w czasie 8-10
        godz. dziennie, gdy nie będzie go w domu, mogę nie dać sobie ze wszystkim rady.
        Nie zakładam, że będę superłumen, chociaż oczywiście i takie po świecie chodzą.
    • ataner30 Re: pomoc mamy po porodzie???? 12.01.08, 20:25
      ja nie planuje po porodzie skorzystac z pomocy mojej mamy (przynajmniej na razie
      tak mi sie wydaje ze nie bede pomocy potrzebowala), chociaz mama juz mi taka
      pomoc proponowala. Odpowiadajac na twoje pytanie: przy mojej mamie czulabym sie
      zupelnie swobodnie w domu (mimo ze nie mieszkamy razem na codzien). Nie byloby
      dla mnie problemem to ze po domu chodze w szlafroku, dresach czy poprosic ja o
      zrobienie zakupow lub obiadu. natomiast zupelnie nie moge sobie wyobrazic siebie
      gdyby to tesciowa miala przyjechac mi pomoc po porodzie. Mialabym
      najprawdopodobniej takie same obiekcje jak ty. Po prostu z tesciowa nie jestem
      tak zzyta jak z wlasna matka.
      • kaeira Re: pomoc mamy po porodzie???? 12.01.08, 20:45
        ataner30 napisała:
        > przy mojej mamie czulabym sie
        > zupelnie swobodnie w domu (mimo ze nie mieszkamy razem na codzien). Nie byloby
        > dla mnie problemem to ze po domu chodze w szlafroku, dresach czy poprosic ja o
        > zrobienie zakupow lub obiadu.

        Ja tak samo, absolutnie.

        Ja po porodzie długi czas byłam absolutnie wycieńczona, ani mi w głowie było
        jakiekolwiek przejmowanie się domem. Byłam do tego absolutnie niezdolna
        psychicznie i fizycznie. Przejmowałam się tylko tym, żeby się wyspać i walczyć o
        karmienie piersią.

        Podawanie mamie śniadania?! Zupełnie tego nie rozumiem. To ona by mi podawała
        śniadanie. W takiej sytuacji mama dla mnie jest żadnym gościem, tylko członkiem
        rodziny, który pomaga w podbramkowej sytuacji. Tak samo byłoby w drugą stronę,
        gdyby np. ona była chora.
        (Swoją drogą, moja mama zawsze sama się łapie za sprzątanie, bo "się nie może
        patrzeć na ten bałagan". Sprawia jej to przyjemność, już dawno przestałam z tym
        walczyć.)

        Natomiast u mnie pomoc mamy (dochodząca) niezbyt wypaliła z powodów konfliktów i
        spięć na innym tle itd. Ale myślę, że następnym razem już bym wiedziała, jak do
        tego nie dopuścić, i egzekwować sensowną pomoc. z korzyścią dla obu stron.
        • kasiapro1 Re: pomoc mamy po porodzie???? 12.01.08, 21:55
          Ja juz mamie ustalilam plan:ma wziasc starszego na 2,3 tyg, nad
          morze (lipiec)pozniej poleci z nim i mezem gdzies za granice.Rodze w
          czercu i szkoda mi bedzie trzymac starszaka,bo ma siostre.
          Do pomocy dodatkowo:niania i sprzataczka tak wiec damy rade.Na meza
          nie ma co liczyc,bo zarabia na to wszystko i pozno wraca.
          A jesli chodzi o posilki to sniadania kazdy sobie,obiad ja gotuje,bo
          lubie
    • malgosiek2 Re: pomoc mamy po porodzie???? 12.01.08, 21:57
      Czy aby trochę nie przesadzasz?
      Nie wiesz jak będziesz czuła się po psn czy cc.Więc zawczasu nie
      odrzucaj pomocy.
      Może akurat okaze sie potrzebna.
      Mamie śnidania z pewnością nie musisz robić.
      Jak już to ona Tobie,bo czasami dzieci są takimi ssakami,że"wiszą"na
      piersi przez pół dnia,a Ty głodna,nieumyta,niewyspana etc.
      Może zrobić zakupy,sprzątnąć tylko to co najbardziej jest,by nie
      wnikać głębiej.
      Ty możesz sie zdrzemnąć po męczącej,nieprzespanej nocy,a mama zrobić
      obiad jaki zasugerujesz.
      Korzyść dla Ciebie duża.
      No i dlaczego od razu zakładasz,że ktoś się będzie rządził u Ciebie.
      I dlaczego mama ma decydować o Twojej diecie,bo nie rozumoiem za
      bardzo.
      Przy pierwszym dzoecku molja mama mi nie pomagała.
      Po drugim porodzie dłużej dochodziłam do siebie i mama była niemalże
      zbawieniem dla mnie,bo zrobiła zakupy,odkurzyła miesdzkanie,poszła
      do apteki,bo coś tam zabrakło.
      Nie nastawiaj się na dzień dobry wrogo i anty.
      Pzdr.Gośka
      • epreis Re: pomoc mamy po porodzie???? 12.01.08, 23:50
        bo widzisz - każda rodzina jest inna i inne relacje w niej panują..
        pewnie ona zna swoją mamę..
        niestety nie każda jest cudowna, sa takie które mają wady a mimo to
        je kochamy...
        trzeba ocenić obiektywnie jak taka pomoc by wyglądała ..bo ja mimo,
        że kocham swoich rodziców i na dłuższa metę sobie ich pomoc
        cenię..to niestety gdyby moja mama /albo teściowa (każda inna i
        każda ma inne wady) chciały się do mnie wprowadzić i pomagać "na
        pełen etat" to po tygodniu byłabym bardziej zmeczona niż sama z 2
        maluchów i bynajmniej nie dlatego, ze musiałabym wkoło nich biegać,
        bo mimo, że raczej za bardzo się nie szarogęsią u mnie w odmku i
        narazie jak przychodzą to je goszczę to jak bedzie potrzeba to wiem,
        że same sobie z tym poradzą...
        co nie zmienia faktu, że jestem za tym by o pomoc prosić a nie
        przyjmowac narzucaną by komuś nie sprawić przykrości i potem się
        meczyć...już raz przez to przechodziłam i za długo lizałam potem
        rany...

        dlatego droga anew - sama najlepiej osądź jakie masz relacje z mamą,
        nikt nie zna jej lepiej od ciebie, a przynajmniej żadna z nas i
        zdecyduj czy jej pomoc będzie przeszkodą czy raczej ratunkiem..
        • malgosiek2 Re: pomoc mamy po porodzie???? 12.01.08, 23:57
          Ale moja mama też nie jest taka cudowna i ma wspaniały charakter.
          Lubi mieć swoje zdanie postawić na swoim.
          Jednemu i drugiemu zafundowała potowki,bo pewnie im zimno itp.
          Nie możemy sie dogadać na tematy religijne,bo nie mam ślubu
          kościelnego,a najbardziej ma do mnie żal,że nie ochrzciłam dzieci.
          Tu bardzo konsekwentnie się nie poddawałam nawet szantażom
          emocjonalnym.
          Ale niekiedy przychodzi czas kiedy trzeba dumę schować głębiej i
          przyjąć pomoc jaką sie oferuje.
          Nie siedziała u mnie tygodniami,a parę razy w tyg.na parę godzin.
          Przecież też ma swoje życie.
          Nie mówię jej,ze ma ta pomoc przyjąć od ręki.
          Tylko niech tak kategorycznie jej ew.nie odmawia.
          Czasami życie płata nam różne figle i nie jesteśmy w stanie
          przewidzieć czego akurat w tym momencie nam trzeba i jak sie
          zachowamy.
          Więc też nie mam idealnej mamysmile)
          Pzdr.GOśka
          • patrice7 Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 00:02
            chyba troche przesadzasz.jeszcze nie urodzilas a juz narzekasz na pomoc ktorej
            jeszzce nie dostalas?
            U mnie tesciowa (wspaniala kobieta) byla ze mna przez 4 dni non stop , a ja
            przez 4 dni NIC nie zrobilam .zajmowalam sie tylko dzieckem i soba. To ona
            gotowala ,sprzatala,pytala na co mam ochote. To byla wspaniala nieoceniona
            pomoc! Nigdy nie wiesz w jakim stanie wrocisz do domu i jak sie bedziesz czuc.
            • epreis patrice 13.01.08, 00:14
              to były tylko 4 dni...fajna sprawa nie powiem smile a wyobraź sobie rok
              takiego rozpieszczania?
              uwierz można zwariować...w pewnym momencie przechodzisz w fazę
              buntu - mam dość bo sama czujesz się jak niemowlak którym ktoś
              ciągle się opiekuje smile
              (mieszkałam z taką złotą teściową przez rok, jak się wprowadzałam
              było ok, potem stopniowo miałam dość, po roku biegiem braliśmy
              kredyt bo miałam dość) teraz gdy się odwiedzamy znów ją bardzo cenie
              i lubię i czasem tęsknię za tym "rozpieszczaniem" ale wystarczy
              dłuższy u niej pobyt i znó mam ochotę być "wolna" smile
          • epreis Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 00:11
            ja też narazie za mocno się nie rzucam, oprócz oczywiście kwestii
            tego, że nie oddam im bąbla-moge paść na ryj a mojego dziecka nie
            zranię...
            zwłaszcza, że to nie będa wakacje na które mógłby pojechać..

            wydaje mi się, że tej dziewczynie bardziej chodziło o
            kwestię "zamieszkania" z mamą na pewien czas..a to nie wydaje mi się
            dobre przynajmniej najczęściej, bo czasami to pewnie jest wyjście...
            i to wcale nienajgorsze..

            ale to przeciez wszystko teoria smile))
            ja się boję jak będzie z dwóką..ale z jednym sama sobie radziłam
            choć byłam niedoświadczona zupełnie, miałam z tego niesamowitą
            radość i satysfakcję (byłam po cięciu a właściwie od początku
            zapierniczałam bez oszczędzania się) a każdą próbę narzucenia mi
            jakiejkolwiek pomocy odczuwałam jako atak na moje "matkowanie" smile) z
            perspektywy czasu wiem, że trochę przesadzałam ale czułam się jakbym
            wygrała milion w totka...i chciałamwszystko sama i sama i sama, i
            synek był tylko mó mój mój i ewentualnie troszkę męża smile
            a jeśli wołałam kogoś do jakiś drobiazgów to tylko po to by nie
            myśleli, że całkiem zwariowałam i cieszyli się ze swojego wkłądu w
            pielęgnację małego....ale to były drobiazgi i tak naprawdę wcale
            niepotrzebne.. smile
            pozatym myślę, że "takowych" mostów nie da się spalić...ja już w
            ciąży nadgorliwej teściowej powiedziałam, że na imprezy nigdzie nie
            zamierzam chodzić i nie będzie musiała z dzieckiem siedzieć (bo
            planowała nam już z mężem każdy weekend choć my raczej domatorzy smile
            na co się oburzyła, że zanidbam jej synka smile odparowała, że jej
            synek staje się ojcem i przestaje być pępkiem świata..potem
            oczywiście pare razy z nim zostawała, gdy musiałam pilnie coś
            załatwić choć nigdy na dłużej..
            dzidzia zawsze trochę "wariuje" naszym światem, dlatego myślę, że
            nawet w przypadku awanturki przed porodem, potem i tak wszystko się
            zmieni smile
            • malgosiek2 Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 00:31
              Wiesz ja na 2 tyg.przed pierwszym porodem wyprowadzałam sie do
              wynajętego mieszkania,po roku mieszkania ze swoją mamą.
              Bo nasze stosunki,a zwłaszcza z moim mężem nie należały od
              spokojnychsmile)
              PZdr.Gośka
            • nilem Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 00:53
              Moja mama będzie i prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie, żeby miało być inaczej.
              Ustaliliśmy w trójkę (ojciec młodej, moja matka i ja) że posiedzi u nas tydzień,
              góra 10 dni, żeby pomóc nam się ze wszystkim ogarnąć.
              Sama powiedziała, że jej dłuższy pobyt mógłby już tylko zaszkodzićsmile
    • soniiia Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 00:51
      lubie gdy moja mama przyjeżdża do mnie, i będę się cieszyła gdy
      przyjedzie pomagać po porodzie, pokaże mi jak kąpać dzidzie. Gdy
      mama do mnie przyjeżdża na pare dni ja czuje się kompletnie
      wyluzowana i chodzi w piżamie do 12:00, gdy Ona jest u mnie w domu
      czuje się jak za dawnych czasow gdy jeszcze mieszkaliśmy razemsmile
      gdy przyjedzie zawsze rano zrobi mi śniadanko, Ja śpię troszkę
      dłużej ,gdy wstanę to jem śniadanko, posprzątam w domu , później
      mama pyta sie żebym cos sobie wymyśliła na obiad, cos czego Ja sama
      nie potrafię zrobić ,zawsze nagotuje troszkę więcej i wkłada do
      zamrażalki. wiem ze moja mama to lubi robić , ona chce to robić bo
      chce czuć sie potrzebna , a wie ze jestem samodzielna i niema okazji
      mi pomoc ,nie raz dzwoni i narzeka ze czuje się niepotrzebna i jest
      jej przykro z tego powodu , wtedy mowie żeby przyjachala i coś tam
      upichcimy dobrego na pare dni, przyjeżdża z chęcią, wtedy siedzimy
      razem w kuchni i jest fajnie smile
      • epreis Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 10:11
        zazdroszczę mamy smile)))
        moja jedna kolezanka tez ma tak fajnie, mama przychodzi gdy
        koleżanka ją poprosi i zawsze POMAGA nigdy nie rządzi smile

        ale niestety nie zawsze jest tak fajnie...
        • aluett Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 10:41
          ojej,,, zdziwiło mnie troche to co napisałaś. Ja przy mojej mamie
          czuję się bardzo swobodnie. Na początku ciąży rozchorowalam się,
          miałam podwyzszona temperature, wylam z bólu głowy. Lezałam w łózku
          i nie byłam w stanie nawet zrobic sobie herbaty. Mama przyjechała i
          bardzo mi pomagała, posprzątała, ugotowała, zrobiła mi kolację.
          Byłam jej bardzo wdzięczna za to. Wiem, ze tak samo będzie jak
          urodze dziecko. Jeśli bedzie mi ciezko dojsc do siebie po porodzie
          to bede szczesliwa, jesli mama przyjdzie i mi pomoze smileTo chyba
          wszystko zalezy od tego jakie ma się relację z wlasna mamą. My
          zawsze byłysmy sobie bliskie i jej obecność jest dla mnie naturalna.
          • maalwinka1 Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 11:28
            Wiecie co tak naprawde to zalezy jaka osoba jest nasza mama i jakie relacje
            miedzy nami panuja! A kazda zna swoja najlepiej! Jezeli jest typem kobiety ktora
            lubi sie wtracac to tym bardziej bedzie sie wtracac jak bedzie u nas mieszkacsmile
            Czasami mamy chca jak najlepiej bo za ich czasow tak sie robilo ale czasami to
            bylo dawno temu i moga to byc zle nawyki. Najlepiej sluchac lekarza i wlasnej
            intuicji. Ja najbardziej licze na swojego meza, pomocy narazie nie odmawiam
            zobacze jak sie bede czula!
    • dorotadu Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 11:31
      to jakąś dziwna masz mame (współczuje) moja posprzata ugotuje i nie
      czeka na obsługę smile, a no i pomoże w pierwszej kąpieli
      mam wtedy czas tylko i wyłącznie dla dziecka
    • marsupilami25 A co powiecie na to ? 13.01.08, 11:34
      Moja mama, gdy tylko dowiedziala sie, ze bedzie babcia, natychmiast zaofiarowala
      sie "POMOGE!". Przyjedzie autentycznie mi pomoc: mam sie absolutnie nie krepowac
      lazeniem w szlafroku czy brakiem gruntownych porzadkow. W koncu to moja kochana
      mama (pol zycia za mna sprzatala, gotowala itd..), a nie wizyta angielskiej
      krolowej!
      Szczesliwy Tatus, nie bedzie mial mozliwosci wziecia dluzszego urlopu, wiec taka
      pomoc jest dla Nas naprawde cenna.
      Nie wyobrazam sobie za to, chocby kilkudniowych wizyt pozostalej czesci rodziny,
      przyjaciol czy znajomych - dodam, ze takie plany sa juz snute (mieszkamy w
      bardzo atrakcyjnym miejscu wakacyjno-turystycznym ... pech, no nie?). Nie chodzi
      o to, ze nie jestem towarzyska, ale ze wzgledu na potrzebe spokoju (przede
      wszystkim dziecka!), nie mam ochoty ani mozliwosci organizowania czyjegos
      wypoczynku ani wizyty na zasadzie "jestem gosc, skacz kolo mnie!". Co wiecej
      uwazam, ze takie propozycje skladane swiezo upieczonym rodzicom, sa delikatnie
      mowiac nie na miejscu, wiec poki co asertwnie odmawiamy.
      Obecnie jestem w 34 tc i jest u nas tesciowa (OK) z wnuczka (bardzo grzeczne
      dziecko), ale czuje sie autentycznie wyczerpana. Maly to wie i od kilku dni tak
      kopie, ze w zasadzie w ogole nie spie.
      Wyobrazcie wiec sobie wiec, co byloby gdyby zaraz po porodzie zjawil/li sie
      gosc/ie o wiele bardziej absorbujacy ... nic tylko zaczac gryzc!
      • tunia30 Re: A co powiecie na to ? 13.01.08, 15:52
        No właśnie! Wizytami mojej mamy się nie przejmuję, wręcz przeciwnie - jestem jej
        wdzięczna za pomoc. Mieszkamy w jednej miejscowości i jak urodziłam pierwszego
        syna, umawiałyśmy się telefonicznie jakiego rodzaju pomocy właśnie potrzebuję
        (np. gotowała coś u siebie na obiad i podrzucała do mnie albo zabierała malucha
        na spacer itd.) Teraz też liczę na pomoc (nie, żeby siedziała całe dnie, ale jak
        męża nie będzie). Ale do rzeczy: Gdy starszy syn miał miesiąc postanowiliśmy go
        ochrzcić i zaprosiliśmy rodzinę z Niemiec... Nasza wina, siedzieli tydzień, a ja
        się umęczyłam jak nigdysad Tym razem będziemy chrzcić później, przynajmniej po
        połogu...
        Tunia
    • fastmajcia84 Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 11:35
      my mieszkamy z moja mamasmile i ciesz sie z tego bo to bedzie moj drugi bobaseksmile
      za pierwszym razem tez mi bardzo pomogla, nauczyla wszystkiego itd, ale z tego
      co wiem to duzo zalezy od charakterku... nie wszystkie sa takie fajnewink
      • anew3 Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 16:57
        Dzieki za wszystkie odp.Widze, ze wiekszosc z was ma takie
        nastawienie jak wiekszosc moich znajomych:No jak to NIE chcesz zeby
        mama ci pomogla przy porodzie?!!"No coz nie chce bo nie lubie jak
        mamam mi gotuje czy szykuje sniadanie lubie to zrobic sama i sama
        zdecydowac co bedzie do zjedzenia.mama jest jednak dla mnie gosciem
        i bez wzgledu na to jakim stopniu lubie mojego goscia NIe odpowiada
        mi zeby ktos mi sprzatal czy gotowal.W koncu to moje mieszkanie i
        sama mysl czy ktos ma mi gotowac w mojej kuchni i decydowac co zjem
        denerwuje mnie-bardzo!.Juz nie mowiac o tym, ze przy mamie nie czuje
        sie swobodnie i nie moglabym przekrecic sie na drugi bok i zasnac
        wiedzac, ze mamam nie spi juz od 6 rano-wypada wstac i dotrzymac jej
        towarzystwa.zaraz po porodzie bedzie ze mna maz a blizsza i dalsza
        rodzine chetnie zaprosze jak juz maluszek bedzie wiekszy i bede
        mogla sama obsluzyc gosci.Moja mam na szczescie sie nie naprasza,
        wie , ze ja zaprosimy jak malenstwo bedzie trocvhe wieksze i tak
        bardzo absorbujace.
        • uullaa Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 21:27
          O kurczę, anew3! Jakoś mi z twojej wypowiedzi wynika, że nie łączą
          cię z matką normalne w takim układzie uczucia. Opis ten bardziej
          pasuje do znienawidzonej teściowej. Współczuję.
        • patrice7 epreis 14.01.08, 14:49
          nie kochana ja pisze o paru dniach nie roku!wink zwariowalabym jest zlota zasada
          ze babcia ktora sie odwiedza i ta z ktora sie mieszka to nie rozne odsłony
          nawet jesli to ciagle ta sama osoba.
          BaAARDZZZZOOO sobie cenie jej pomoc NIIGDY sie nie naprasza ,nie daje zlotych
          rad , nie poucza ,ale jak cos potzrebuje dzwonie i zaraz jest gotowa do pomocy.
    • andaba Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 16:56
      anew3 napisała:


      Jakie macie zdanie w tej
      > kwestii?


      Identyczne.
      Moja mma też nie wyobraża sobie, że mogłaby przyjechać inaczej niż jako gość. Na plaster komu dodatkowa robota?
      • doominikaa Re: pomoc mamy po porodzie???? 13.01.08, 21:44
        a ja mam fajnego męża, który wziął 2 tyg urlopu po urodzeniu Mateusza, razem
        rozpracowaliśmy wszystkie niemowlakowe sprawy typu kąpanie, przewijanie itd, mąż
        załapał taką więź z młodym, ze aż się łezka w oku kręci, nikt nam nie doradzał
        (z całym szacunkiem dla naszych mam, ale one nas wychowywały parę lat wcześniej,
        nie zawsze mamy zgodne poglądy itd), dziadkowie w pierwszym miesiacu mieli
        widzenia co tydzień. Po 2 tygodniach już byliśmy na tyle zorientowani w
        sytuacji, ze małżon wrócił do pracy a ja sobie dałam radę jakbym zawsze miała
        niemowlaka w domu.

        Tak będzie i tym razem, wierzę, ze razem z mężem spokojnie damy radę.
    • kakuba Re: pomoc mamy po porodzie???? 14.01.08, 14:20
      przy pierwszym dziecku nie potrzebowałam pomocy mamy ani teściowej
      mąż został z nami przez 2 tygodnie i moim zdaniem to najlepsza pomoc!
      a po dwóch tygodniach poradziłam już sobie sama bez problemu
      mama ze 2 razy podrzuciła tylko gotowy obiadek a wnusię zobaczyła po
      raz pierwszy jak mała miała miesiac (a moi rodzice mieszkają
      dosłownie 5 min od nas)
      mama sie nie narzucała z pomocą, a ja nie prosiłam i nie
      potrzebowałam pomocy i wszystko było ok

      teraz jestem w drugiej ciąży i sytuacja wygląda trochę inaczej
      prowadę mówiąc troche się boję jak sobie poradzę z 2 maluszkami
      (różnica wieku 2 lata)
      na razie mama zaproponowała że moze wziąć wnusię na miesiac na
      działkę - bo to już lipiec bedzie (30 min od domu samochodem, wiec w
      sumie stały i bezproblemowy kontakt)
      ale jeszcze nie wiem czy się na taką opcję zdecydujemy czy raczej
      zostanę w domu z dwójką i ewentualnie z dochodzącą nianią, która
      teraz zajmuje się córcią jak jestem w pracy (niania opiekuje się
      teraz córcią na zmianę z nianią)

      tak czy inaczej nie chciałabym, żeby moja mama była ze mna w domu po
      porodzie, ale jak sie wszystko ułoży i w jakiej będę formie to się
      dopiero okarze po wink
    • ewuncia.a Re: pomoc mamy po porodzie???? 14.01.08, 14:31
      Wszystko zależy od wzajemnych relacji matka-córka. Ja z moją mamą jestem w super
      układzie i mama na 100% przyjedzie mi pomóc, jak już maluch przyjdzie na świat.
      Nie sądzę, aby to, iż mama pomoże mi w gotowaniu, sprzątaniu, czy pielęgnacji
      dziecka było traktowaniem jej jak służącą. Przecież, jak ja jadę do domu
      rodzinnego to też pomagam w wielu rzeczach. To jest po prostu wzajemna pomoc
      dwójki bliskich sobie osób. Nie wyobrażam też sobie, by mógł drażnić mnie fakt,
      że mama zadecyduje, co zjemy na obiad, czy też to, że przez jakiś czas będzie
      "rządzić się" w moim domu. Troszkę dziwi mnie Twoja postawa w tym zakresie.
      • anamabe Re: pomoc mamy po porodzie???? 14.01.08, 15:40
        Ja mam jeszcze duzo czasu na zastanowienie sie nad ta kwestia (jestem dopiero w
        10 tygodniu 1 ciazy). Jak tylko powiedzielismy tesciom o ciazy, tesciowa od razu
        zaczela planowac urlop w okolicy porodu...wtedy tego nie skomentowalam, ale
        musze przyznac ze sie wystraszylam, bo pomimo tego, ze bardzo ja lubie nie wiem
        czy chcialabym zeby mi pomagala. Moja mama tez zaoferowala pomoc, ale tez nie
        wiem czy z niej skorzystam. Na razie ciesze sie z takich propozycji, bo
        rzeczywiscie pomoc moze byc potrzebna, ale nie wiem czy rzeczywiscie z nich
        skorzystamy. O ile sytuacja na to pozwoli najbardziej chcialabym zeby mezus mogl
        z nami troszke pobyc i nie chodzi mi o problem w postaci "goscia" w domu, tylko
        wlasnie o kontakt taty z dzieckiem i mama. Bo tata, tak jak mama powienien moim
        zdaniem brac czynny udzial i nie chcialabym mu w zaden sposob ograniczac
        dostepu, co sie niestety czesto zdaza. Zobaczymy jak to bedzie..smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka