anew3
12.01.08, 19:55
Wiele osob mnie pyta czy mam przyjedzie do mnie jak urodze zeby mi
pomoc.Coraz bardziej mnie to denerwuje bo nie wyobrazam sobie wizyt
tuz po porodzie.Niby w czym mialaby mi pomoc?Raczej przeszkadzalaby
mi w tym meczacym okresie tuz po.To nie dosc ze dzieckiem mam sie
zajac, to jeszcze podac sniadanie,( i to wczesnie rano!), obiad i
kolacje,w koncu to dodatkowa osoba w domu,ktora jednak traktuje jak
goscia a o goscia trzeba zadbac.Nie potrafie traktowac mamy jak
sluzacej-nie zlece jej gotowania ani sprzatania-bo to w koncu moje
mieszkanie, nie wobrazam sobie zeby miala mi gotowac a zreszta wole
sama decydowac co bedzie na obiad, dziecka mi tez nie nakarmi bo w
koncu to ja jestem mama.No wiec gdzie na milosc boska ta pomoc???I
jeszcze jedno jak jest u was, jak jest mam aw domu to czuje sie tak
swobodnie jakby jej nie bylo?Tzn np nakarmicie dziecko i spicie
dalej, snujecie sie po domu w szlafroku?jak jest u was, odp prosze.Z
domu wyprowadzilam sie wieki temu i teraz nie potrafie sobie
wyobrazic jak mozna pozwolic komus na rzadzenie sie w mojej
kuchni,decydowanie o mojej diecie itd itd.Jakie macie zdanie w tej
kwestii?