12345
05.09.03, 08:17
Poród razem już 3,5 roku temu to było i jest niezapomniane dla nas przezycie.
Mój Mąż od poczęcia był w ciąży razem ze mną.Martwił się, gdy była zagrożona.
Nie tylko wiązał mi buty, ale także mył mnie i smarował kiedy było mi bardzo
cięzko. A nawet mył mi długie włosy , kiedy ja leżałam w łóżku (nosił miski z
wodą itp.)- a wcale nie moja mama pomimo, że mieszkaliśmy u niej i bardzo
chciała.Kiedy "zamki" nie trzymały tak jak normalnie i "sikałam po nogach"
kiedy mnie rozśmieszał było to dla niego coś normalnego - po prostu
fizjologia, która się zmienia w czasie ciąży.Ja początkowo byłam skrępowana,
ale on upewniał mnie, że mnie kocha i kochać będzie zawsze.O tym, ze będzie
przy mnie przy porodzie był przekonany od początku.Bo chciał być ze mną, a
nie najbardziej interesowało go jak to się odbywa (mimo że widział wychodzącą
główkę i przecinał pempowinę) W ciąży praktycznie od początku do porodu się
nie kochaliśmy, i praktycznie drugie tyle nie mógł się do mnie dotknąć po
porodzie (Synek urodził się duży (4210g/60 cm dł.) i bardzo potrzaskałam, a
po tygodniu okazało się, że mam uczulenie na nici i zamiast zagojonych ran to
mam gnijące rany.I wtedy też był ze mną.Kochał mnie nie fizycznie ale całym
sobą i tak samo kocha mnie i Synka teraz. Od początku znajomości, a
poznaliśmy się gdy ja miałam lat 18, a on 19 - nie mieliśmy tematów tabu -
rozmawialiśmy o wszystkim i nie mieliśmy tajemnic - i w tym tkwi całe sedno -
byliśmy i jesteśmy otwarci dla siebie. Więc jezeli czujecie,że wasze
małżeństwa są oparte na prawdziwej miłóści, a nie tylko na fizycznej - to nie
obawiaj się - jest i będzie z Tobą. Teraz jestem w ciąży z drugim dzieckiem -
i jest to ciąża zupełnie inna od tej pierwszej (mniej obaw i nic złego się
nie dzieje). Nawet nie rozmawiamy o porodzie, bo jest jasne, że nie będę
sama. Znajomi z pracy męża mówili, że kiedy przyszedł następnego dnia po
porodzie do pracy, to błyszczał, był dumny i to było widać.Mi powiedział, że
docenił Swoją i każdą Mamę, a ja sądzę, że po wspólnym porodzie i Ojciec może
znieść więcej - bo najważniejsze jest Dziecko. Wszystkich znajomych namawia
do wspólnego przyjęcia dziecka na świat.Jest wspaniałym Mężem i najlepszym
Ojcem dla naszego Synka - i wiem, że moge na nim w pełni polegać.Życzę wam
wszystkim takich Opiekunów. Dorota z Mateuszkiem (3,5) i Dzidzią.