Dodaj do ulubionych

Intymnosc po porodzie na sali

21.04.08, 14:39
czy po porodzie na sali jak bede z innym kobietami lezec moge zazadac zeby nie
bylo zadnych odwiedzajacych jak bede karmic synka czy wietrzyc krocze? czy to
tylko na jej grzecznosc moge liczyc??
Obserwuj wątek
    • kasiak37 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 14:43
      oczywiscie ze mozesz ale obowiazuje to w obydwie stronysmile
      • kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 14:59
        no domyslam sie, uwazam ze tylko maz moze byc na sali i tyle...
        • gondziakoja Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 15:13
          W szpitalu, w którym będę rodzić nie ma odwiedzin na sali(nawet mąż nie może
          wejść) właśnie z tego względu o którym piszesz.Wszystkie kobiety są informowane
          o tym fakcie przed porodem. Na odwiedziny jest przeznaczona osobna sala, na
          która położnica może wyjść.Mi to akurat pasuje, bo nie chciałabym być oglądana
          przez innego męża w tych intymnych sytuacjach i pewnie inne kobiety też by nie
          chciały.Ale wiem,że są takie, którym takie zasady przeszkadzają.
          • kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 15:35
            Mnie bardzo przeszkadzały,ale tylko dlatego,że szpital w którym rodziłam nie
            miał nawet salki,w której można było usiąść i porozmawiać!A na korytarzu stało
            dosłownie 1 krzesło,które zawsze było zajęte!Dzieci pokazywało się
            rodzinie,znajomym,bądz męzowi na korytarzu,po którym hulał wiatr-takie były
            przeciągi!!!!Dramat!Ja rozumiem,że tabuny gości są czymś okropnym,bo nie ma mowy
            o intymności,ale niemożność klapnięcia na nawet obolały tyłek podczas
            odwiedzin,też jest beznadziejna.Na szczęście sytuacja się zmieniłasmile
            A co do intymności,to i tak jej nie ma,np.podczas obchodu.Wchodzi ordybator,5
            lekarzy,3 pielęgniarki i każą pokazywać krocze.Obrzydliwe i krępujące!
            • elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 15:49
              > A co do intymności,to i tak jej nie ma,np.podczas obchodu.Wchodzi ordybator,5
              > lekarzy,3 pielęgniarki i każą pokazywać krocze.Obrzydliwe i krępujące!

              nie no lepiej zeby nie ogladali czy dobrze sie wszystko goi...
              z reszta co ma piernik do wiatraka, lekarz to lekarz polozna to polozna a maz
              sasiadki z sali niezbyt mialabym ochote aby ogladal moje krocze...
              • kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:07
                Dla mnie akurat ma to wiele wspólnego z intymnością,bo oprócz lekarzy(nie wiem
                po jaką cholerę musi być ich tylu?)na sali były też i inne dziewczyny,które
                chcąc nie chcą też oglądały moje krocze!I nie mów mi,że to jest intymność!A
                lekarz oprócz tego,że jest lekarzem,też jest facetem zupełnie mi obcym...i
                położne obcymi babami!A sprawdzić musieli to oczywiste,ale to nie było
                intymne!chyba,że ty tak postrzegasz intymność...
                • memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:34
                  (nie wiem
                  > po jaką cholerę musi być ich tylu?)
                  Po to, że tak zdobywa się wiedzę i doświadczenie.

                  A
                  > lekarz oprócz tego,że jest lekarzem,też jest facetem zupełnie mi obcym...
                  To trzeba było rodzić w domu, jak krępujesz się lekarza...
                  • kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 23:13
                    Akurat w szpitalu,w którym rodziłam,wcześniej leżałam chyba z 4 razy,z uwagi na
                    skurcze i poród zagrażający.Od lat jest ta sama ekipa
                    lekarzy-starsi.Pielęgniarki tak samo.Dlatego zastanawiałam się po co ich aż
                    tylu??Chyba oni nie muszą już zdobywać doświadczenia??Wiem,że dla lekarza to
                    norma oglądać setki damskich kroczy,ale gdzieś w głowie myślałam sobie zawsze,że
                    facet,to facet!Nie jest moim mężem,a jednak trzeba mu się pokazać.I wiem,że nie
                    tylko ja tak myślę,więc zejdz ze mnie i daruj sobie te kąśliwe uwagi.
                  • kala196 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 13:02
                    Ja zgadzam sie z Kati792(jeśli dobrze pamiętam).
                    Ja rodziłam w Anglii tutaj też lekarze muszą zdobywac wiedze,ale robią to tylko
                    i wyłacznie za pozwoleniem pacjentki! Nie ma nawet mowy,żeby ktoś Cie badał przy
                    innych kobietach z sali(bo wszystkie są oddzielone szczelnymi parawanami,albo
                    mają osobny pokój), przy 3 położnych i przy piątce studentów.Dla mnie to by było
                    przeżycie chyba gorsze od porodu!Tu gdzie ja rodziłam nawet położna, lekarz,ani
                    nikt inny nie wszedł do sali porodowej czy poporodowej bez pozwolenia i wiedzy
                    pacjentki.
                    Moim zdaniem tak powinno być wszędzie.
                    A ty(memphis90) jeśli lubisz pokazywać krocze tylu osobom to proszę bardzo,ale
                    nie oburzaj się jak ktos napisze,że tego nie lubi i,że liczba lekarzy itp
                    mogłaby zostać zmniejszona.
                    Pozdrawiam wszystkie dziwaki takie jak ja, które też nie lubią pokazywać krocza
                    i bez znaczenia czy to lekarz czy mąż sąsiadki!;DDDD
                    • kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 15:49
                      Dziękuje CI Kala196 za poparciesmile
                      Wiem,że wszystkie tutaj jesteśmy w ciąży,więc szaleją w nas hormony,ale
                      uważam,że jeżeli komuś tak bardzo przeszkadza to,co piszą inne kobiety,niech po
                      prostu nie czyta!Albo nie odpisuje pokazując swoje zniecierpliwienie,wrogość itp.
                      Pozdrawiam!
                    • kira_koslin Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 09:38
                      Hmmm to nie zalęzy od tego czy ktos lubi pokazywac krocze wiesz?
                      To zalezy od normalnosci człowieka, który zdaje sobie sprawę, że
                      studenci czy stazysci musza na czyms zdobywac wiedzę i doświadczenie
                      a lekarze z doświadczeniem konsultuja sobie nawzajem przypadki. Po
                      prostu, nie mylmy tego z głupim ekhibicjonizmem.
                      ja rodziłam w szpitalu gdzie bylo pełno studentów i szczerze mówiac
                      miałam gdzies co sobie pomysli i mnie srudent - mezczyzna. Nie mam w
                      sobie tej wiejskiej pruderyjnosci i po prostu gdzie On ma się
                      nauczyc? Z książki?
                      I naparwdę ma znaczenie czy maz sąsiadki czy lekarz.
                • elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:39
                  kati jak sie rodzi w akademickim centrum klinicznym to sie trzeba z tym niestety
                  liczyc... mozna zasiegnac wywiadu przed porodem...
                  • elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:52
                    poza tym, jak kurde dwa razy rodzilam, to nikt poza lekarzami mojego krocza nie
                    ogladal, mimo obchodu z kilkoma osobami takz awsze pozaslaniali ze nic nei bylo
                    widac...
                    nie wiem jak to takie krepujace to zawsz emozna nie wyrazic zgody i kisic sie z
                    niewiedza czy wszystko tam jest ok czy nie, mozna tez rodzic w domu...
                    • kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 23:18
                      Ja to wszystko doskonale rozumiem!Trzeba pokazać się i tyle!ale to intymne nie
                      jest i koniec!I zawsze myślałam o tym w ten sposob i nic na to nie poradze.Nie
                      rozumiem Waszego naskakiwania i odpowiedzi wskazujących na to,że napisałam coś
                      tak durnego,jak te wszystkie laski,kótre pytają na fotum:całowałam się z
                      facetem,czy mogę być w ciąży,albo jestem w 16 dc,czy test ciązowy pokaze
                      ciąże!No przepraszam!Napisałam,co o tym myśle,jakie były moje odczucia,a tu się
                      okazuje,że chyba jednak nie warto pisać...komuś może się to nie spodobać!
                      • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 23:26
                        Ja lekarzy się nie wstydziłam ( po porodzie było mi wszystko jedno
                        chyba) . Chociaz tez się zastanawiałam dlaczego oni takimi grupami
                        chodza ale chyab tak ma być .
                        Mimo ze po porodzie jest inny poziom wstydu to jednak czułam się
                        kilka razy niekomfortowo , brakowało intymności .

                        Pielegniarka przy moich gosciach pytała czy było wyproznienie
                        (chciałam odpowiedzic a to juz moja prywatna sprawa) no ale wiem ze
                        musi to w karcie wpisac wiec odpowiedziałam .
                      • franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 00:01
                        Kati792 masz rację, ja myślę tak jak ty i jestem przekonana że wiele osób ma
                        takie same odczucia. Tu, gdzie mieszkam jest wiele szpitali, gdzie nie ma
                        takich licznych obchodów i jakoś lekarze zdobywają doświadczenie. Jest to dowód
                        na to, że wcale nie musi pacjenta oglądac aż tyle osób i że da się załatwić
                        sprawę z poszanowaniem intymności pacjenta. I dotyczy to nie tylko położnictwa
                        ale też innych oddziałów.
                        A najdziwniejsza jest dla mnie reakcja niektorych osob a tymczasem ja spotkałam
                        naprawdę wielu lekarzy, którzy mają więcej delikatności i wyrozumiałości w
                        podejściu do człowieka i jego skrępowanie w takich sytuacjach, wydaje im się
                        naturalne!
                        • elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 10:22
                          moj porod odbierala oprocz poloznej lekarka stazystka ...
                          i dzieki jej za to, mlodziutka babeczka dopiero po studiach bez zmanierowania i
                          rutyny, czesto wlasnie ten "praktykant" jak to nazywacie ma wiecej dla was
                          poszanowania niz pan doktor ordynator ktory traktuje was jak mieso...
                          a mlodzi lekarze gdzies sie musza uczyc...
                          nie wiem gdzie rodzilyscie bo ja u siebie nie zauwazylam takich jakichs
                          rzeznickich akcji, bycmoze wszystkoz alatwia brak odwiedzajacych na sali...
                          przed obchodem polozniczym chodzila siostra oddzialowa uprzedzala ze nalezy
                          zdjac bielizne i polozyc sie na lozku, kazda miala czas zeby sie przygotowac,
                          przychodzil opbchod - z rana wiecej osob ogladali i po sprawie, przeciez musza
                          wszystko sprawdzic czy macica sie obkurcza czy rana sie dobrze goi ja was nie
                          rozumiem poprostu nie wiem, oni mieli tam skakac naokolo i cyrk wam urzadzac
                          zebyscie sie dobrze poczuly? robia swoje zwyczajnie i tyle, dla mnei nie bylo to
                          zupelnie krepujace a zbadac trzeba...
                          • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 13:32
                            elza78 napisała:

                            > moj porod odbierala oprocz poloznej lekarka stazystka ...
                            > i dzieki jej za to, mlodziutka babeczka dopiero po studiach bez zmanierowania i
                            > rutyny, czesto wlasnie ten "praktykant" jak to nazywacie ma wiecej dla was
                            > poszanowania niz pan doktor ordynator ktory traktuje was jak mieso...
                            > a mlodzi lekarze gdzies sie musza uczyc...
                            > nie wiem gdzie rodzilyscie bo ja u siebie nie zauwazylam takich jakichs
                            rzeznickich akcji, bycmoze wszystkoz alatwia brak odwiedzajacych na sali...

                            Zgadzam się z Elzą. Dzięki studentkom w szpitalu klinicznym pościel miałam
                            zmienianą na zawołanie, ciśnienie mierzone z uśmiechem na ustach a koleżanka z
                            łóżka obok przełamała kryzys laktacyjny. Pielęgniarki ją zlały, skutecznie
                            pomogłą studentka sama posiadająca dziecko na stanie.
                          • memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:08
                            Ja rozumiem, że komuś przeszkadza tłum studentów i z tego, co wiem, większość
                            szpitali naprawdę respektuje brak zgody pacjentki. Ale LEKARZE na obchodzie? Że
                            ich za dużo? Im więcej zabiegów, badań, krocz itd lekarz zobaczy, tym lepszym
                            będzie specjalistą. Poza tym- jeden z tego "tłumu" zostaje na dyżurze i przecież
                            MUSI znać wszystkie pacjentki, nawet te, które prowadzą jego koledzy. Dla mnie
                            to logiczne. Taka jest rola lekarza, żeby zajrzeć i w ucho, i w gardło i w
                            odbyt. Nie jestem ekshibicjonistą, na codzień zakrywam pośladki, brzuch, piersi-
                            ale u lekarza nie mam oporów, żeby pokazywać wszystko, bo to dla mojego dobra.
                            Może być ich nawet kilku. Już nie takie rzeczy widzieli, jak moje krocze czy
                            pośladki.
                            • maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 07:35
                              na dodatek nalezy tym biedakom wspolczuc, bo wbrew temu co mysli
                              polowa zboczonych forumek, ginekolog nie ma zadnej frajdy z
                              ogladania pozszywanego, krwawiacego krocza. fuj!
                              • totorotot Re: Hipokryzja 25.04.08, 10:34
                                Kira, a jeśli dziewczyna byla kiedyś molestowana, albo zgwałcona, to może faktycznie tłum badających może być dla niej niekomfortowy.
                                • j04nn4 niestety intymności zadnej nie ma na położnictwie 25.04.08, 11:03
                                  nie mówie o mężu rodzicach niech przyjdą zobaczą bo i tak zwracaja
                                  uwage przecież tylko na swoje maleństwo, ale do dziewczyny z którą
                                  ja leżałam codziennie przychodziła grupa koleżanek z chłopakami,
                                  kuzyni z dziewczynami wiecznie było tego pełno miałam dosyć. Teraz
                                  napewno bym zawołała położną i poprosiła o opuszczenie położnictwo
                                  to nie mijsce na schadzki.
                          • franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:59
                            Elza no dla ciebie to nie jest krępujące ale dla innych tak. Dlaczego nie
                            potrafisz tego przyjąć do wiadomości bo zrozumieć to chyba za duże wymagania? Ja
                            też nie rozumiem jak ktos może nie odczuwać dyskomfortu i wstydu w takich
                            sytuacjach ale nikomu tego nie wytykam.
                            I o jakim cyrku piszesz? Wieloosobowy obchód to jest dopiero cyrk a nie to że
                            przychodzi sam lekarz lub sama położna. I naprawdę ja potrafię się dostosować bo
                            po prostu jeśli coś mi w danym szpitalu nie odpowiada to idę gdzie indziej jeśli
                            mam taką mozliwość ale nie wymagaj, żebym pisała, że coś jest fajne jak moim
                            zdaniem nie jest.

                            A co do stażystów, to ja do nich nic nie mam, tylko korzystam z mojego prawa do
                            nie wyrażenia zgody na ich obecnośćsmile)) i wymagam, żeby to uszanowano i nie
                            szykanowano mnie z tego powodu, tak jak mi się to przytrafiło w moim rodzinnym
                            mieście.
                            Co do porodu, to mj przyjmowała mloda położna również bez zmanierowania,
                            doktorek dyżurny sobie smacznie spał, a ordynatora szczęśliwie nie oglądałam,
                            wiec nie wiem jak pacjentki traktuje ale podejrzewam, że nie jak mięso, bo już
                            by ordynatorem nie był.

                            • elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 18:24
                              franczi jak wyzje napisalam, przymusu rodzenia w ACK nie ma, nie trzeba sie
                              zgadzac na wizyty studentow ale wybacz wieloosobowy obchod zlozony z kilku
                              lekarzy ktorzy sa na zmianie plus ordynator i dwie lub trzy polozne to w
                              wiekszosci szpitali rano jest normalka...
                              i co cie tu zawstydza, rutynowe procedury medyczne, to ze maja cie obejrzec
                              specjalisci i ordynator ma zlecic badania/leki/zabiegi? w takiej sytuacji sie
                              wstyd wklada do kieszeni i mnie to nie krepuje kiedy oglada mnie lekarz bo robi
                              to nie w celu zabawy i frajdy tylko po to aby pomoc...
                              • franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 22:10
                                Ależ ten wątek jest wyczerpujący już nie wiem jak sie wytłumaczyćsmile)) Elza wiem
                                , że lekarz mnie nie ogląda żeby czerpać z tego jakąś chorą przyjemność. Tak już
                                mam, jestem delikatna i koniec.
                                Co do studentow się zgadzam, kliniczny ma swoje prawa wiec omijam szerokim
                                łukiem i bez szczególnej przyczyny na pewno nie będę się tam narzucać ze swoją
                                przesadną potrzebą intymności smilesmile
                                W temacie licznych obchodów, wiem, że w większości szpitali tak jest
                                zorganizowana praca, przyjęłam do wiadomości chociaż nie muszę takiej
                                organizacji pochwalać i mam prawo oceniać ją jako wadliwą zwłaszcza od kiedy
                                odkryłam, że są szpitale, które inaczej to rozwiązują i to inne rozwiązanie
                                bardziej mi odpowiada. A ponieważ jak już człowiek raz zasmakuje w czymś
                                lepszym to gorszym trudniej się mu będzie zadowolić. W związku z tym przy
                                wyborze szpitala zawsze będę brać pod uwagę jak obchód wygląda i zawsze, w miarę
                                możliwości wybierać będę szpital, który bardziej szanuje intymność pacjenta.
                                • elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 22:47
                                  franczi najlepiej to w ogole rodzic w domu i bez kitu, gdybym mogla sobie na to
                                  pozwolic obydwoje teraz z perspektywy czasu chcialabym urodzic w domu...
                                  tyle ze niestety - pierwsze posladki a drugi stan po cieciu i szpital pod
                                  przymusem...
                                  • franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 08:38
                                    Szkoda, że się nie udałosad
                                    Mnie też najlepiej byłoby we własnym domu ale nie mając na to szansy
                                    przynajmniej miałam to szczęście trafić do domu narodzinsmile
                                    • totorotot Re: Intymnosc po porodzie na sali 25.04.08, 10:38
                                      Franczi, czy mogę się Ciebie mejlowo dopytać o dom narodzin? Właśnie się tam zgłosiłam i ma zamiar tam rodzić smile Telefonicznie pani wydaje się bardzo miłai cierplia smile
                                      • franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 25.04.08, 22:30
                                        Totorotot ja nie rodziłam w Polsce, więc w konkretach ci nie dopomogę. Ale mogę
                                        cię zapewnić, że dom narodzin to świetne rozwiązanie dla nas wrażliwców. Jeśli
                                        chcesz narodziny dziecka przeżyć w intymnej atmosfere i w obecności jak
                                        najmniejszej liczby osób oraz jesteś przekonana o tym że nie należy zakłócac
                                        naturalnego przebiegu porodu a ból mniej ci jest straszny i niż skrępowanie
                                        całą sytuacją to gorąco polecam.
                • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:43
                  kati792 napisała:

                  > Dla mnie akurat ma to wiele wspólnego z intymnością,bo oprócz lekarzy(nie wiem
                  > po jaką cholerę musi być ich tylu?)na sali były też i inne dziewczyny,które
                  > chcąc nie chcą też oglądały moje krocze!

                  Nie masz obowiązku się na to zgadzać. Na to żeby oglądało cię więcej osób, niż
                  potrzeba. Masz prawo np. żądać zasłonięcia twojego łóżka parawanem podczas
                  obchodu (żeby przed współlokatorkami nie świecić kroczem).
              • franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:21
                Lekarz to lekarz ale po co aż 10?
                Kiedy wybierałam szpital też pytałam o intymność podczas obchodów. To było jedno
                z moich kryteriów.
                Po porodzie oglądała mnie tylko położna a na obchód poranny lekarz+położna =
                maks. 2 osoby a nie 10.
                Jak widać da się.
                • maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 07:43
                  taaaaa, zaraz sie dowiem, ze na jeden obchod przylazi 1000 lekarzy.
                  nie rozpedzajcie sie w swojej wyobrazni zbyt mocno.
                  • franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 09:55
                    10 czy 100 to już tak naprawdę nie jest ważne. Ważne jest dlaczego na niektórych
                    oddzialach da się tak zorganizować pracę, żeby mnie w krępującej sytuacji
                    oglądała 1 czy maks. 2 osoby a na innych nie?
                    • maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 10:17
                      dlaczego na obchodzie nie ma jednego lekarza?
                      musi byc lekarz prowadzacy, jesli nocny dyzur mial ktos inny, to on
                      tez na obchodzie musi byc, w kolejnej nocy dyzur bedzie mial znowu
                      inny lekarz i fajnie by bylo, zeby wiedzial kto i z czym lezy na
                      jego oddziale, bo za to ponosi odpowiedzialnosc.nastepnie sa
                      rezydenci, ktorzy zdobywaja doswiadczenie obserwujac przy pracy
                      starszych kolegow i kolezanki, czesto dokumenty, ktore odbieracie sa
                      przez nich wygenerowane a pieczatki specjalistow, ordynatorow
                      poswiadczaja tylko to co oni zrobili.sa rowniez lekarze stazysci,
                      prosto po studiach, ktorzy po kilka tygodni pracuja na kazdym
                      oddziale, by zdobyc prawo wykonywania zawodu, jesli ich odetniecie
                      od diagnostyki, leczenia, obserwacji.... to kto nas bedzie leczyl w
                      przyszlosci. naprawde nie pojmuje jaki problem jest pokazac krocze
                      ginekologom. oni nie patrza czy jestescie tam piekne tylko czy
                      ZDROWE!
                      jesli w szpitalu na oddziale obowiazuje system ordynatorski, to pod
                      kazdym wypisem itd podpisuje sie reczac swoja glowa ordynator,
                      dlatego on tez powinien znac pacjentki, za ktore odpowiada.
                      • franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:31
                        Maretina, dzięki za wyjaśnienie smile)) ale jednak ja nadal w miarę swoich
                        możliwości będe wybierać szpitale, gdzie jest to inaczej zorganizowane i jakoś
                        też lekarze wiedzą co na salach leży. Nie wiem, jak to sie odbywa w praktyce
                        czy na podstawie dokumentacji czy też ustnego przekazu kolegi kończącego dyżur
                        ale w każdym razie nie cierpi na tym intymność pacjentów.
                        Ponieważ poznałam oba te systemy na własnej skórze to naprawdę doceniam te
                        starania o samopoczucie chorych i będę to chwalić przy każdej nadarzającej się
                        okazji. I to dotyczy nie tylko ginekologii ale też innych mniej intymnych
                        szpitalnych oddziałów.
                        I z tego co czytam powoli zaczyna się też tak robić w Polsce, co mnie bardzo
                        cieszy i myślę, że te zmiany choć odbywają się bardzo wolno to są nieuchronne.

                      • anadien Re: Intymnosc po porodzie na sali 27.04.08, 21:49
                        > dlaczego na obchodzie nie ma jednego lekarza?
                        > musi byc lekarz prowadzacy, jesli nocny dyzur mial ktos inny, to on
                        > tez na obchodzie musi byc, w kolejnej nocy dyzur bedzie mial znowu
                        > inny lekarz i fajnie by bylo, zeby wiedzial kto i z czym lezy na
                        > jego oddziale, bo za to ponosi odpowiedzialnosc.

                        Rozbawiło mnie to co napisałas bardzo. Czyli lekarze tak chodzą stadami, żeby
                        spamiętać wszystkie pacjentki i ich dolegliwości? Myślę, że muszą się w tym
                        celu lecytyną zażerać smile. I po co w takim razie karty wypełniają?
                        Z moich szpitalnych doświadczeń wynika, że podczas obchodów większość obecnych
                        osób jest "po nic" - gapią się na sufit, na ściany, na krocze ot tak... jedyny
                        pożytek z nich jest tak, że ktoś (także ja) może się poczuć niekomfortowo i tyle...
                  • elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 10:24
                    maretina napisała:

                    > taaaaa, zaraz sie dowiem, ze na jeden obchod przylazi 1000 lekarzy.
                    > nie rozpedzajcie sie w swojej wyobrazni zbyt mocno.

                    big_grinDDD
                    wlasnie nei ma jak sobie wkrecac... zawsze w sumie w domu mozna probowac wtedy
                    nei ma obchodu big_grin
            • memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:33
              Dzieci pokazywało się
              > rodzinie,znajomym,bądz męzowi na korytarzu,po którym hulał wiatr-takie były
              > przeciągi!!!!Dramat!

              A po cholerę na porodówkę mają wchodzić całe rodziny i jeszcze znajomi?
              Na odwiedziny umawia się w domu, znajomych najlepiej zapraszać po 2-3 m-cach.

              > A co do intymności,to i tak jej nie ma,np.podczas obchodu.Wchodzi ordybator,5
              > lekarzy,3 pielęgniarki i każą pokazywać krocze.Obrzydliwe i krępujące!
              A jak inaczej to sobie wyobrażasz? Każdy lekarz ma przychodzić osobno?
              • agata688 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:52
                memphis90 napisała:

                > Na odwiedziny umawia się w domu, znajomych najlepiej zapraszać po 2-3 m-cach.

                nie przesadzilas z tym czasem na zapraszanie znajomych????!!!!
                • memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:12
                  Z tego, co pamiętam tak nam radzono na neonatologii. Dać dziecku trochę czasu na
                  zaadaptowanie się w domu, nabycie odporności- wtedy zapraszać znajomych i dalszą
                  rodzinę. Koło 5 miesiąca odporność dziecka znów fizjologicznie spada- ale
                  pielgrzymka znajomych już się odbyła, wszyscy dzieciątko obejrzeli- więc można
                  znów troszkę odwiedziny ograniczyć, żeby zmiejszyć ryzyko infekcji.
                  Zapamiętałam- bo brzmiało sensowniesmile
                  • agata688 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:36
                    brzmi sensownie,ale z praktyka nie ma nic wspolnegosmile
                    ja najbardziej balam sie wlasnie tego "nalotu" w domu.ale gdy maluszek byl juz z
                    nami to doczekac sie nie moglam goscismile)
                    pozdrawiam.
              • kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 23:24
                Po jaką cholere????a kto napisał,że ZAWSZE przychodzą tabuny znajomych???bo ja
                napewno nie!Pisałam nie ze swojego doświadczenia,bo do mnie przychodził tylko
                mąż i na chwilkę wpadła mama!Po prostu widziałam,ile ludzi potrafi przychodzić
                do kobiet po porodzie!!I o nich mi chodziło!Po prostu wymieniłam,kto czasami
                przychodzi..mąż,rodzina,znajomi.Po taką cholere!Dla mnie nie muszą,ale wiem,że
                przychodzą!
              • maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 07:44
                dlaczego tylko po kwartale? od razu zapros ich na roczekbig_grin
                litosci, nie lubie przegiec w zadna stronebig_grin
                • memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:13
                  Po jakim znów kwartale? Pisałam o miesiącu... Że odwiedziny w 2-3.
          • artjoasia Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 15:37
            Dla mnie cały pobyt w szpitalu był jednym wielkim brakiem intymności, nigdy
            więcej, choćbym miała zdechnąć. Leżałam 3 tygodnie przed porodem i oddział
            położniczy to był naprawdę raj w porównaniu z patologią, a zwłaszcza porodówką.
            Akurat trafiłam na bardzo miłą dziewczynę, jej mąż był równie miły - i po prostu
            w razie czego wychodzili z sali, sami, bez żadnego proszenia nawet. Ja i mój mąż
            robiliśmy tak samo. Jakoś po prostu nie było tego problemu.
          • blueberry77 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:28
            E tam, bez przesady. Przecież nie leży się z tyłkiem na wierzchu przez cały
            czas. Ja osobiście nie chciałabym być oglądana w takiej sytuacji nawet przez
            koleżankę z pokoju, salową, itp. Nakarmić dziecko można na leżąco obracając się
            w stronę ściany. U nas mężowie siedzieli przez cały dzień i nikomu to nie
            przeszkadzało. Jakoś nie bardzo sobie wyobrażam siedzenie na krześle w jakiejś
            sali kilka godzin po porodzie.
    • annasi23 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 15:30
      Wszystko zależy od szpitala. Ja 2 lata temu rodziłam w takim, gdzie
      do pacjentek goście przychodzili normalnie na salę poporodową,
      akurat trafiłam na sąsiadkę, do której był tłum odwiedzających i
      mało kto przejmował się godzinami odwiedzin.
      Ale w wielu szpitalach jest właśnie taka sala odwiedzin, to moim
      zdaniem bardzo dobre rozwiązanie.
      • betibor Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:48
        ja lezałam na sali z dziewczyną, u której mąz był non stop, nie
        tylko siedział ale i leżal z nią w łożku !za kazdym razem gdy
        chciałam odciagnąc pokarm lub nakarmic małego musiałam prosic go o
        wyjscie, a miarka sie przebrała gdy w odwiedziny do mojej sasiadki
        przyszła matka chora na zapalenie krtani!
    • agata688 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:48
      ja mialam cc i wygladalo to tak,ze lezalysmy na sali we 4-wchodzili do nas tylko
      mezowie(oczywiscie ustalilysmy to sobie).tak wiec maz bez problemu byl ze mna 2
      doby(oczywiscie w godz. odwiedzin).w 3 dobie czulam sie juz b.dobrze i wtedy tez
      przyjechali do mnie inni czlonkowie rodziny i wtedy juz wychodzilam na sale
      odwiedzin.
      w szpitalu,w ktorym rodzilam po cc wypuszczano w 4 dobie,niestety maly mial
      zoltaczke i musielismy zostac do 6 doby,i na te poltora dnia przeniesli mnie na
      inna sale(bo na tej tylko ja zostalam),gdzie byly kobiety w 2-giej dobie i tam
      nawet na mysl mi nie przyszlo,zeby maz wchodzil-spedzalam z nim czas na sali
      odwiedzin.nalezy szanowac prywatnosc i intymnosc innych mam i przed odwiedzinami
      wypada(chocby z grzecznosci) zapytac inne kobiety czy nie maja nic przeciwko.
    • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:56
      Co wy z tym wietrzeniem kroczy surprised. TO jakas polska moda czy co?
      Za granica kroczy nikt nie wietrzy...przynajmniej rehabilitantka
      ktora przychodzila do kazdej pacjentki o niczym takim nie
      wspominala, polozne rowniez niczego wietrzyc nie kazaly. Ja co
      prawda po cesarce, ale tez niczego mi nie kazano wietrzyc...co
      najwyzej delikatnie myc, nosic bawelniana bielizne. Kolezanke ktora
      odwiedzalam po naturalnym porodzie w tym samym szpitalu tez niczego
      nie wietrzyla i z kroczem na wierzchu nie lezala.
      Fakt rany goja sie lepiej kiedy nie sa jakos zaklejone, ale zeby
      wietrzyc i to jeszcze kiedy ma sie krwawienie surprised?????
      • mamaly Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 17:21
        No też się zastanawiam co z tym wietrzeniem ???? Rodziłam ponad 4
        lata temu w szpitalu w W-wie, wietrzenie krocza to nie było nic
        innego jak chodzenie bez majtek (tylko z podkładami), częste mycie i
        dbanie o zmianę podkładów w łóżku. Nikt nie leżał z kroczem na
        wierzchu. Odwiedziny w szpitalu odbywały się w pokojach, nie było
        pokoju odwiedzin. Obecność męża sąsiadki wydawała mi się zupełnie
        naturalna (ostatecznie to jego żona i dziecko), ale oczywiście
        powinny zostać zachowane pewne warunki intymności na tyle na ile się
        da w szpitalu.
        • kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 19:24
          Ja też niczego nie wietrzyłam w szpitalu!ani w domu...jakoś nie miałam na to
          czasu,zeby leżeć z tyłkiem na wierzchu!Nie zauważyłam,żeby przez to krocze goiło
          się jakoś specjalnie dlugo.Po paru dniach szwy się rozpuściły,boleć też w miarę
          szybko przestało.Najważniejsze było dla mnie to,żeby często zmieniac
          podkłady,bardzo dbać o higiene krocza i tyle.Nie wiem,jak mogło by wyglądać
          takie wietrzenie w szpitalu?Laska leży odkryta od pasa w dół bez majtek i
          podkładu i wietrzy??
          • kasiapro1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 22:05
            Dobre,juz widze takie lezace korpusy.
            Dolozcie jeszcze "szpital a ochrona krocza" itp.Co to znaczy ta
            ochrona?mam na sile nie dac sie pociac,chocbym pekla czy szpital ma
            cudowne metody(min.masowanie szyjki itp)aby to krocze nie peklo?
            nie zapominajcie o prywatnej ochronie,taki bodyguard krocza....
            • kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 22:25
              ja tam zaznaczne poloznej ze krocze to niech chroni, wietrzenie tez mi sie nie
              podoba ale to moj pierwszy porod i nie wiem jak to jest naprawde tylko an forum
              wiecznie o tym wietrzeniu czytam..
            • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 22:28
              Ja też nie wietrzyłam . Tzn lekarz kazał od czasu do czasu poleżec
              bez bielizny (zeby nie non stop z podpaskami) ale nie wietrzyłam się
              na widoku tylko po kołdrą . Ważne zeby rana pooddychała ale już nie
              musi być na świezym powietrzu .
              I zazwyczaj wieczorami, nocą jak już nie było odwiedzających .
              Wszystko się zagoiło błyskawicznie .

      • yaga.f Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 23:29
        hanalui napisała:

        > Co wy z tym wietrzeniem kroczy surprised. TO jakas polska moda czy co?

        Ja chyba w niemodnym polskim szpitalu rodziłam, bo o wietrzeniu
        dopiero z forum się dowiedziałam.

        > Ja co
        > prawda po cesarce, ale tez niczego mi nie kazano wietrzyc...co
        > najwyzej delikatnie myc, nosic bawelniana bielizne.


        Dokładnie- mycie pod prysznicem kilka razy dziennie (po każdej
        zmianie podpaski)i przewiewne, bawełniane majtki. Z kroczem na
        wierzchu nie leżała też moja współlokatorka po porodzie sn.
        I wszystko mi sie ładnie zagoiło, rana po cc sucha od początku, stan
        zapalny też mi się nie przyplątał.

        Co do odwiedzin- nie przeszkadzali mi odwiedzający współlokatorki,
        ani chyba jej moi (jak już pisałam nic nie wietrzyłyśmy, no chyba że
        salę bo było lato). Jak ona chciała nakarmić dziecko kładła się na
        boku, że nic nie było widać, ja zaś karmiłam na siedząco- siadałam
        więc tyłem do jej gości. I miałyśmy chociaz wesoło. Zawsze można
        było pogadać.

        A co do intymności podczas obchodu:
        W trakcie obchodu nikt nie kazał nam zadzierać kołder do góry. Wtedy
        tylko przeglądali dokumentację, zlecali badania, pytali jak się
        czujemy. Po obchodzie szło sie do gabinetu z fotelem i tam było
        badanie i oglądanie krocza. INTYMNIE- jeden lekarz podchdził, badał
        reszta (ok 10 osób- w zalezności od dnia i od tego czy były porody i
        ile) siedziała za parawanem.
        Jak czytam o badaniu, oglądaniu "komisyjnym" na łóżku w sali to aż
        mi się słabo robi (choć do wstydliwych nie należę). Uwazam ze to
        brak szacunku dla kobiety (kołdry w górę, koszule w górę, majty w
        dół). Można to zrobic w bardziej cywilizowany sposób. Zawsze można
        też poprosić (w szpitalu w którym praktykuje się badanie "komisyjne")
        o badanie w gabinecie.
      • kala196 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 13:14
        U mnie w szpitalu też,ani położna,ani lekarz nie wspominał o wietrzeniu krocza!
      • deodyma Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 20:00
        no tu sie z Toba wyjatkowo zgodzesmile w szpitalu, gdzie lezalam, rowniez nie bylo
        zadnego wietrzenia krocza. rowniez jestem po cesarce i nie musialam niczego
        wietrzyc. zreszta nie wyobrazam sobie nawet tego przy krwawieniu. bynajmniej w
        naszym szpitalu z tym zjawiskiem sie nie spotkalam. nie wiem, jak w innych
        naszych szpitalach. nie pytalam, wiec nie wiem.
      • maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 07:47
        uffff, sadzilam, ze tylko ja nie wiem co znaczy "wietrzenie krocza"
        i ze jestem jakas ciemna tabaka, kltora zasad higieny intymnej nie
        znabig_grin
        generalnie termin "wietrzenie krocza" kojarzy mi sie z poradnikiem
        dla mlodych panien z lat 50, gdzie radzili jak zrobic sobie podpaski
        z niczego, albo, ze raz w tygodniu wypada sie podmycbig_grin
        • robatchek Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 09:24
          Ja sobie wyobrażam, jak panowie czytają te wszystkie wypowiedzi na temat
          wietrzenia krocza... Ubaw po pachy i to za darmola, ehhh... smile
          • maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 10:05
            taaaaasmile na szczescie moj maz to forum uwaza za jeden wielki zaklad
            psychiatryczny z zaostrzonymi przypadkamibig_grin i nie zaglada tu odkad
            pokazalam mu kilka watkow w stylu: czy moge farbowac wlosy, albo czy
            malowanie paznokci szkodzi dzidzibig_grin
    • anet29 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 23:19
      Ja mam z kolei okropne wspomnienia! Leżałam 2 miesiące na patologii w bielańskim
      i tam było ok. Mężowie wychodzili albo dobrowolnie albo wypraszani przez
      pielegniarki, gdy było sprawdzanie tętna dzidziusiów, albo ktg. Ale jak już
      znalazłam się po cesarce na oddziale noworodkow, to przeżyłam szok. Nie byłam
      wstanie jeszcze wstać do toalety więc zadzwoniłam po pielęgniarkę z prośbą o
      basen. Siedzieli mężowie (trzech!!!) sąsiadek z sali a siostra przyniosła mi teb
      basen, odsłoniła koc bez uprzedzenia mnie i kazała siusiać! Nie wyprosiła
      facetów, a ja biedna pod tym kocem męczyłam się z tym basenem. Bardzo źle to
      wspominam. Zastanawiam się czemu ja wtedy nie zareagowałam? Byłam chyba w zbyt
      dużym szoku, bo moje maleństwo leżało w inkubatorze, a ja nie wiedziałam co z nim.
    • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 14:10
      A mnie zastanawia jeszcze jedna sprawa kiedy czytam podobne tematy.
      U ilu pacjetek ktore pokazuja ogolowi poloznych i lekarzy krocze w
      szpitalu stwierdzono jakies nieprawidlowosci, ze cos jest nie tak?
      Czy znacie jakis taki przypadek?
      Nie wiem ile w tym prawdy ale gdzies juz w podobnym watku widzialam
      ze procz kroczy trzeba tez pokazywac poklady. To dopiero
      obrzydliwstwo. Czy nie wystarczyloby powiedziec co i jak a jak cos
      budzi niepokoj to ewentualnie wtedy pokazac? Czy ewentualnej rany
      nie moze zobaczyc np tylko polozna, a jak cos nie tak to wtedy
      skonsultowac to z lekarzem? Przeciez to chyba nie jakas filozofia
      dla kogos kto widzial juz setki podobnych ran by stwierdzic ze ok
      lub nie.
      Moze gdyby wiecej pacjentek sie buntowalo przeciwko takiemu
      upokarzajacemu traktowaniu to lekarze i polozne zaczeli by sie
      zachowywac inaczej.
      A u mnie w szpitalu jesli lekarz gin mezczyzna mial zbadac
      pacjentke/mnie to pierwsze polozna za kazdym razem tlumaczyla na
      czym takie badanie bedzie polegac, po czym siedziala trzymala za
      reke i ani na moment nie zostawiala pacjentki sam na sam z lekarzem
      mezczyzna smile. Lekarz mezczyzna musi poczekac za kazdym razem na
      polozna przed badaniem smile Przy lekarzu kobiecie juz nie bylo takiej
      ceremonii aczkolwiek za kazdym razem tlumaczenie co i jak smile
      I za kazdym razem jak pojawiala sie wiecej niz 1 osoba to pytano
      mnie o zgode jednoczesnie przedstawiajac kto i po co jest ta osoba.
      Podobnie bylo w sprawie dziecka, tez jesli pojawial sie drugi lekarz
      (uczacy sie) to pytano mnie o zgode czy nie mam nic przeciwko temu
      ze bedzie patrzyc i np poslucha bicia serca dziecka, czy bedzie mogl
      je dodatkowo zbadac i o cos zapytac.
      • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 14:43
        Ale o co chodzi ?
        Polozna może patrzec a lekarz nie ?
        Przeciez to lekarz a nie polozna bedzie odpowiadac za to ze cos tam
        się moze pacjentce stac .
        Ja sie nie wstydze lekarza mezczyzny .
        Przeciez on nie oglada tego krocza dla wlasnej satysfakcji tylko
        sprawdza czy nie ma zakazenia . Taki ma obowiazek .
        Jesli się nie podoba to można poprosic o lekarke albo wyjsc ze
        szpitala i wtedy nikt nigdzie nie bedzie zagladac .

        Moj porod przyjmowal facet i co ? Mialabym krzyczec ze nie chce zeby
        jakis facet ogladał moje krocze .

        I to trzymanie za reke pacjentki przez polozna .
        Ja bym nie chciała . Mi nie jest potrzebne traktowanie mnie jak
        małego dziecka . To jest zwykłe badanie ginekologiczne a nie
        pierwsza wizyta 2latka u dentysty .
        • marweg25 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 14:55
          Chodzi o to, że tam się traktuje pacjenta jak osobę ludzką i liczą
          się z jego odczuciami. A nas czasami traktuje się pacjentów jak
          zwierzęta, z których zdaniem, lękami czy intymnością nie trzeba się
          liczyć i w imię wyższych celów można im zrobić wszystko.
      • cheri-bibi Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 14:54
        pisałam gdzies juz o tym, ale gdy lezalam na ginekologii z dwiema
        innymi paniami to szlag mnie trafial przez ich rodziny. Np. Idę
        sobie rano pod prysznic wracam mokra, w szlafroku, z recznikiem na
        glowie - nawet po list do skrzynki bym tak nie wyszla, a tu siedzi
        sobie gromada, w tym jedno na moim łózku i ogląda malysza! Musialm
        ich przepraszac zeby mnie poprzepuszczali bo moje łózko było na
        końcu.

        Albo:

        Czytam odwrocona do wszystkich tylem (bo to w koncu szpital i
        odrobina odpoczynku sie nalezy) i slucham mp3, jestem w luzackim
        dresie i koszulce na ramiaczkach, bez stanika, bo baaardzo cieplo
        bylo noi jakos tak usnęłam. Budzę się, a tu znow ta sama gromada
        oglada malysza, pol metra ode mnie.

        Naleze do osob, ktore cenia sobie swoja intymnosc i prywatnosc. Byla
        sala odwiedzin. Panie zorientowaly sie po dwoch dniach, że tak robic
        nie powinny, dopiero wtedy gdy przyszedl do mnie maz i powiedzialam
        na glos: "Chodz kochanie, pojdziemy do sali odwiedzin, bo to jest
        szpital i paniom nalezy sie odrobina prywatnosci". Jakos tak nie
        chcialam nic mowic wprost, bo bylam tak zla, ze moglyby poleciec
        niecenzurowane slowa. Do dzis nie mam zielonego pojecia jak mozna
        wogole spraszac ludzi bez wzgledu na inne osoby.
        • ozy25 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 15:53
          i to mnie przeraza takie tabuny ludzi na sali! ile sie lezy po porodzie w szpitalu jak wszystko jest ok? trzy dni? i naprawde nie mozna sie obejsc przez ten czas bez calej rodziny? maz nie wystarczy? rozumiem gdyby ktos dlugo lezal a pomyslal ktos o dzieciach? potem pisza ze w takim a takim szpitalu dzieci zarazily sie taka i taka bakteria i pewnie od matek! a moze o tych gosci co w takich ilosciach przychodza? przeciez przed porodem nam mamom robia wszystkie potrzebne badania wiec? chyba po tym wzgledem kiedys bylo lepiej nie wolno wchodzic bylo i juz!
      • julia56 hanalui 22.04.08, 14:55
        i tak powinno być. A w większości szpitali niestety odzierają nas z
        godności.
        Te tabuny o 6 rano - król ordynator ze swoją świtą musi obchód
        zaliczyć....
        • ellana1 Re: hanalui 22.04.08, 15:11
          Jesli Wam tylko zalezy na tym zeby Was polozna za reke trzymała przy
          badaniu i zeby nikt w krocze nie zagladał ewentualnie kobieta to Was
          nie rozumiem .

          Rzeczywiscie za mało jest prywatnosci w polskich szpitalach .
          Ja rowniez się z tym zgadzam .
          Mogłby być lepiej ale bez przesady .
          Ze lekarz ogląda ???
          Matko ja całą ciąze chodzilam do ginekologa faceta .
          Oni takich jak my oglądają tysiące i po co się w tym doszukiwac
          jakiegos podtekstu .
          A jak coś się nie podoba to głosno o tym mowic a nie zalic się na
          forum .
          • julia56 Re: hanalui 22.04.08, 15:37
            A skąd Ci się wniosek nasunął, że nie mówię o tym głośno, a jedynie
            na forum piszę? smile
          • franczii Re: hanalui 22.04.08, 16:02
            > A jak coś się nie podoba to głosno o tym mowic a nie zalic się na
            forum .

            Mówię o tym głośno, a jakże, również o mojej dyskryminacji płci męskiej na
            porodówce smile)) Koleżanki poród przyjmował polożnik ale nie ginekolog położnik
            tylko facet położna i ja się wszędzie bez ogródek pytałam, czy pracują na
            oddziale jacyś faceci położnicy i czy ewentualnie mogę poprosić o kobietę. O
            dziwo nikt z tych szpitalnych rutyniarzy, którzy oglądają setki krocz dziennie
            mnie źle nie potraktował i nie wyśmiał za takie pytanie i takie życzenie.
          • premeda Re: hanalui 23.04.08, 21:01
            Nie no super fajnie tylko trzeba też wziąć pod uwagę, że dzieci też
            rodzą kobiety po jakichś trumatycznych przejściach i dla nich
            ginekolog-mężczyna może być niemile widziany. Sama chodzę do
            kobiety, jak otworzyłam książkę telefoniczną i zobaczyłam w moim
            mieście kilkunastu facetów a tylko dwie kobiety, to stwierdziłam, że
            coś tutaj nie tak. Do tego miałam okazję pracować z mężczyznami,
            więc co nie zauważyłam, a także pamiętam kolegów ze studów jaki oni
            poziom psychiki prezentowali. I kilka wpisów na czarnej liście mi
            wystarczyło. I świetnie rozumiem te dziewczyny, kóre tutaj mają
            wątpliwości.
            • hanalui Re: hanalui 23.04.08, 21:19
              premeda napisała:

              > Nie no super fajnie tylko trzeba też wziąć pod uwagę, że dzieci
              też
              > rodzą kobiety po jakichś trumatycznych przejściach i dla nich
              > ginekolog-mężczyna może być niemile widziany. Sama chodzę do
              > kobiety, jak otworzyłam książkę telefoniczną i zobaczyłam w moim
              > mieście kilkunastu facetów a tylko dwie kobiety, to stwierdziłam,
              że
              > coś tutaj nie tak. Do tego miałam okazję pracować z mężczyznami,
              > więc co nie zauważyłam, a także pamiętam kolegów ze studów jaki
              oni
              > poziom psychiki prezentowali. I kilka wpisów na czarnej liście mi
              > wystarczyło. I świetnie rozumiem te dziewczyny, kóre tutaj mają
              > wątpliwości.

              Ale co ja mam z tym wspolnego? Ja przeciez jestem za tym zeby
              pacjentki, kobiety mialy wybor, zeby uwzgledniano indywidualne
              potrzeby oraz potrzebe intymnosci. Nawet chcialabym zeby buntowaly
              sie przeciwko przedmiotowemu traktowaniu przez personel medyczny. Bo
              to nie jest kolejna setna rana czy kolejne krocze tylko pacjentka z
              odczuciami, bolem itd.
              Bo jak dla mnie to co innego opalac sie z goly biustem czy nawet
              nago na plazy jesli ktos to lubi i ma na to ochote, a co innego
              bycie pocietym i krwawiacym i pokazywac intymne miejsca ogolowi,
              kiedy rownoczesnie mozna zrobic to dyskretnie i komfortowo dla
              pacjentki nie narazajac ja na stres i zawstydzenie.
              Ale jak widze niektorym tu to wisi ...w imie koniecznosci lekarskiej
              bycie upokazanym i przedmiotowo traktowanym wydaje sie normalna
              sprawa.
              • premeda Re: hanalui 23.04.08, 21:42
                Ale to nie było do Ciebie tylko do Ellany, no i pozostałych pań
                pokroju Kira, Memphis, które mają płytką wyobraźnię i najwidoczniej
                lubią komunistyczne podejście do pacjenta.
      • blueberry77 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 15:34
        A skąd pacjentka ma niby wiedzieć jak powinny wyglądać prawidłowe odchody
        poporodowe? Infekcje zdarzają się wbrew pozorom dość często, wystarczy że
        łożysko się urodzi uszkodzone i zakażenie gotowe. Może dla ciebie to jest
        obrzydliwe, ale dla lekarza to jest coś normalnego. Mało krwi i innych wydzielin
        jest przy porodzie?

        hanalui napisała:
        > Nie wiem ile w tym prawdy ale gdzies juz w podobnym watku widzialam
        > ze procz kroczy trzeba tez pokazywac poklady. To dopiero
        > obrzydliwstwo. Czy nie wystarczyloby powiedziec co i jak a jak cos
        > budzi niepokoj to ewentualnie wtedy pokazac? Czy ewentualnej rany
        > nie moze zobaczyc np tylko polozna, a jak cos nie tak to wtedy
        > skonsultowac to z lekarzem? Przeciez to chyba nie jakas filozofia
        > dla kogos kto widzial juz setki podobnych ran by stwierdzic ze ok
        > lub nie.
        • julia56 Dziewczyny 22.04.08, 15:41
          przecież to nie o to idzie, że lekarz nas ogląda. Ja mam lekarza
          prowadzącego - mężczyznę i nie mam z tym problemu.
          Chodzi o odzieranie z godności. O to, że musi ich pięciu wejść i
          siedem pielęgniarek. O to, że o 6 rano muszą zapalić strasznie
          walące po oczach światła, nie dając szansy na rozbudzenie.
          O to, że w kolejce do usg czeka się na stojąco (w zagrożonej ciąży w
          8tc czekałam), a panowie sobie w sali w najlepsze rozmawiali. O to,
          że sprzątaczki o 23 potrafią nawalać wiadrami, kiedy człowiek
          próbuje usnąć, bo wiedzą, że nikt im (mówię o ich przełożonych, a w
          końcu i o ordynatorze) uwagi nie zwróći.
          O to chodzi.
          • kirsza1 Re: Dziewczyny 22.04.08, 16:01
            "Chodzi o odzieranie z godności. O to, że musi ich pięciu wejść i
            siedem pielęgniarek. O to, że o 6 rano muszą zapalić strasznie
            walące po oczach światła, nie dając szansy na rozbudzenie. "

            wlasnie to jest straszne w tych szpitalach od 6 rano zapieprzaja po korytrzu w
            tych chodakach swoich!! spac sie nie da, obchod to straszna sprawa tylu lekarzy
            po co??!!
            jak lezalam w 12 tc to nieraz rano przed obchodem nie bylo jak sie umyc bo jeden
            prysznic jeden wc na tyle lozek a oni na obchodzie mowili ze za 5 min na badanie
            to mowie im ze MUSZE sie isc umyc i tak nie pojde (krwawilam i brudzilam troche
            a poza tym sama higiena) bylo to dla nich dziwne ale i tak na swoim postawialm,
            wiem ze niektorym to nie przeszkadza ale mnie bardzo!!

            poza tym tam gdzie ja lezalam to sali odwiedzin nie bylo, a poza tym ja za
            bardzo z lozka nie moglam wstawac i spacerwowac wiec do mnie przychodzili do
            pokoju ale nie byla to sala poporodowa, zreszta bylysmy dwie w sali nie bylo
            rozbierania czy czegos i nikomu to nie przeszkadzalo ale po porodzie to co innego.
            Ja zawsze mowie glosno co mi sie nie podoba i tam samo bede robic teraz bo nie
            zamierzam sie krepowac, wstydzic bo ktos sobie siedzi i nie ma za grosz wstydu i
            nie umie ocenic sytuacji ze moze akurat nie jest tu mile widziany?!!

            poza tym te ich pytania STOLEC BYL??? jak to slysze to mnie szlak trafia...!!
      • franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 15:47
        Czy ewentualnej rany
        > nie moze zobaczyc np tylko polozna, a jak cos nie tak to wtedy
        > skonsultowac to z lekarzem?

        Może i zapewniam że w normalnych szpitalach tak to się właśnie odbywa, coraz
        częściej również w Polsce. Uważam, że trzeba się bardziej domagać poszanowania
        swojego prawa do prywatności. Kiedy robilam rekonesans po szpitalach przed
        porodem zawsze pytalam jak wygląda obchód i ewentualny udział studentów,
        stażystów. Nie było to w Polsce. W wiekszości szpitali wywalali na mnie gały bo
        nie wiedzieli o co mi chodzi, a kiedy ja zakłopotana wyjaśniałam że mnie
        krępuje 10 lekarzy oglądających moje majtki po porodzie to położnym i moim
        zagranicznym koleżankom opadały szczęki ze zdziwienia. Jak się okazuje, pracę
        szpitala można zorganizować uwzględniając też potrzebę intymności pacjentów i
        nigdy od nikogo nie słyszałam, że jak się jest w szpitalu to wstyd trzeba do
        kieszeni schować. .
        • memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:26
          Hmm, to bardzo ciekawe, co piszesz. Bo na przykład w takiej Szwecji studenci
          medycyny chodzą na porodówkę z położnymi, na początku przyglądają się pracy
          położnych, potem pracują pod jej asystą, a na końcu samodzielnie odbierają
          porody. A że są to szpitale kliniczne, to już na wstępie pacjenci automatycznie
          wyrażają zgodę na obecność młodych lekarzy, stażystów, studentów. Dla tych,
          którym nie podobają się uczący się- są szpitale miejskie. I nie słyszałam, żeby
          ktokolwiek skarżył się na łamanie praw człowieka w takiej Szwecji. Potem widać
          różncę między umiejętnościami tamtych a polskich lekarzy- tam stażysta jest w
          stanie zrobić samodzielnie wszystko, u nas stażysta podpiera ścianę w korytarzu,
          a praktykę zna tylko z książek.
          • franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:34
            Nie wiem jak jest w Szwecji. I opisalam moje wrazenia ze szpitali zwyklych a nie
            klinicznych. Podejrzewam, ze kliniczne rzadza sie innymi prawami rowniez tu
            gdzie ja mieszkam.
      • id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:16
        hanalui napisała:

        > A mnie zastanawia jeszcze jedna sprawa kiedy czytam podobne
        tematy.
        > U ilu pacjetek ktore pokazuja ogolowi poloznych i lekarzy krocze w
        > szpitalu stwierdzono jakies nieprawidlowosci, ze cos jest nie tak?
        > Czy znacie jakis taki przypadek?
        > Nie wiem ile w tym prawdy ale gdzies juz w podobnym watku
        widzialam
        > ze procz kroczy trzeba tez pokazywac poklady. To dopiero
        > obrzydliwstwo. Czy nie wystarczyloby powiedziec co i jak a jak cos
        > budzi niepokoj to ewentualnie wtedy pokazac?

        Widziałaś kiedyś odchody poporodowe? smile U każdego normalnego
        człowieka coś takiego po raz pierwszy prawdopodobnie obudzi
        niepokój ;-PP

        > A u mnie w szpitalu jesli lekarz gin mezczyzna mial zbadac
        > pacjentke/mnie to pierwsze polozna za kazdym razem tlumaczyla na
        > czym takie badanie bedzie polegac, po czym siedziala trzymala za
        > reke i ani na moment nie zostawiala pacjentki sam na sam z
        lekarzem
        > mezczyzna smile. Lekarz mezczyzna musi poczekac za kazdym razem na
        > polozna przed badaniem smile Przy lekarzu kobiecie juz nie bylo
        takiej
        > ceremonii aczkolwiek za kazdym razem tlumaczenie co i jak smile

        Gdyby w czasie badania gin położna trzymała mnie za rękę, to chyba
        bym padła ze śmiechu.
        Co za różnica - lekarz kobieta czy mężczyzna? Lekarz to lekarz.
        Ważne, by do pacjentki odnosił się z szacunkiem, a te całe ceremonie
        są dla mnie śmieszne. Jakby Cię na chwilę zostawiła z lekarzem
        mężczyzną sam na sam - to co? Uciekłabyś z piskiem? ;-P
        • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:04
          id.kulka napisała:

          > hanalui napisała:
          >
          > > A mnie zastanawia jeszcze jedna sprawa kiedy czytam podobne
          > tematy.
          > > U ilu pacjetek ktore pokazuja ogolowi poloznych i lekarzy krocze
          w
          > > szpitalu stwierdzono jakies nieprawidlowosci, ze cos jest nie
          tak?
          > > Czy znacie jakis taki przypadek?
          > > Nie wiem ile w tym prawdy ale gdzies juz w podobnym watku
          > widzialam
          > > ze procz kroczy trzeba tez pokazywac poklady. To dopiero
          > > obrzydliwstwo. Czy nie wystarczyloby powiedziec co i jak a jak
          cos
          > > budzi niepokoj to ewentualnie wtedy pokazac?
          >
          > Widziałaś kiedyś odchody poporodowe? smile U każdego normalnego
          > człowieka coś takiego po raz pierwszy prawdopodobnie obudzi
          > niepokój ;-PP

          No u mnie jakos nie wzbudzily a jak najbardziej uwazam sie za
          normalna smile. Niczym sie to od bardzo obfitego i dlugiego okresu nie
          roznilo. Poza tym ludzie po to maja jezyk by sie nim poslugiwac,
          przeciez mozna opisac co i jak i dowiedziec sie czy to normale, a
          jesli juz brak wyobrazni i slow to wowczas pokazac. Wiesz mi nawet w
          obcym jezyku nie sprawilo to problemu. Zupelnie nie widze powodu by
          za kazdym razem musial to ogladac lekarz. Odnosnie rany
          tez...wystarczy ze raz to skontrolowano...
          Jak cos budzi niepokoj wtedy niech kontroluja...czemu pacjentki
          uwaza sie za niedorowiniete istoty ktore nie potrafia wyczuc czy cos
          sie goi dobrze czy nie.
          No chyba ze w Polsce faktycznie takie tepoty...ze nie potrafia
          dokonac wlasciwej oceny big_grin.
          Tu nikt nie zaglada nikomu codziennie w majtki, ba...obchodow takich
          nawet nie ma...a jakos kobiety rodza i nawet rzadziej umieraja z
          kaplikacji poporodowych big_grin
          >
          > > A u mnie w szpitalu jesli lekarz gin mezczyzna mial zbadac
          > > pacjentke/mnie to pierwsze polozna za kazdym razem tlumaczyla na
          > > czym takie badanie bedzie polegac, po czym siedziala trzymala za
          > > reke i ani na moment nie zostawiala pacjentki sam na sam z
          > lekarzem
          > > mezczyzna smile. Lekarz mezczyzna musi poczekac za kazdym razem na
          > > polozna przed badaniem smile Przy lekarzu kobiecie juz nie bylo
          > takiej
          > > ceremonii aczkolwiek za kazdym razem tlumaczenie co i jak smile
          >
          > Gdyby w czasie badania gin położna trzymała mnie za rękę, to chyba
          > bym padła ze śmiechu.

          No mozesz sobie padac. Nie oceniaj wszystkich swoja miara. Na
          zachodzie nikt do dziurki nie zaglada przez cala ciaze jesli nie
          jest to konieczne. WIele kobiet nawet nie wie na czym polega badanie
          ginekologiczne. Duzo kobiet to nastolatki. Wiele wyznaje religie
          ktora zabrania im dotykania a wrecz przebywania z obcym mezczyzna w
          tym samym pomieszczeniu, nie wspominajac o rozbieraniu.
          Poza tym nikt nie robi tego na sile, jesli polozna widzi ze jest
          taka potrzeba to tak wlasnie miedzy innymi reaguje na obawy
          pacjentki.

          > Co za różnica - lekarz kobieta czy mężczyzna? Lekarz to lekarz.

          No widzisz dla niektorych to wielka roznica. TO o czym wspomnialam
          wyzej. Procz tego niektore pacjentki nie zycza sobie bycia sam na
          sam z lekarzem chociazby ze wzgledu na dotykanie ktore moze nie byc
          na miejscu (czytaj: wykorzystanie). Inne moga sie wstydzic czy z
          jakichkolwiek innych wzgledow sobie tego nie zyczyc i szpital to
          uwzglednia wlasnie ze wzgledu na szacunek do pacjentki, jej
          wyznania, potrzeb czy widzimisie

          > Ważne, by do pacjentki odnosił się z szacunkiem, a te całe
          ceremonie
          > są dla mnie śmieszne. Jakby Cię na chwilę zostawiła z lekarzem
          > mężczyzną sam na sam - to co? Uciekłabyś z piskiem? ;-P

          Dla ciebie smieszne...dla innych zupelnie normalne. No widzisz
          niektore religie zabraniaja czegos takiego, bycia sam na sam z
          lekarzem mezczyzna, inne wzgledy to wlasnie by szpital nie byl
          oskarzony o dotykanie lekarza inne niz trzeba o czym wspominalam
          wyzej.
          W spoleczenstwach wielokulturowych uwzglednia sie potrzeby wielu
          kultur, religii, wyznan, czy nawet indywidualnych potrzeb.
          Przed porodem piszesz i ustalasz z polozna plan, co chcesz i jak
          chcesz by wygladalo - dotyczy znieczulenia, pomocy, osob przy
          porodzie itp, ba uwzgledniaja nawet to czy ojciec chce przeciac
          pepowine czy nie i czy masz fantazje zabrac sobie lozysko do domu to
          musza dla ciebie zorganizowac jego przechowanie.

          I wcale nie chodzi by bylo tak jak na zachodzie...chodzi o szacunek
          i wykonywanie rzeczy tylko koniecznych. Ja osobisnie nie uwazam za
          konieczne ogladanie codziennie krocza przez lekarzy i to przy
          wszystkich, tak samo jak podkladow czy swiecenie 4 literami przy
          wszystkich pacjentkach z sali. Uwazam ze mozna z czesci rzeczy
          zrezygnowac bo sa zbyteczne. Po to ludzie rozwineli zdolnosc
          komunikacji werbalnej by nie pokazywac niektorych rzeczy. I skoro
          dziala to w innych krajach dlaczego nie zastosowac tego w polskich
          szpitalach? Dlaczego 99 pacjentek ma czuc sie skrepowanyc swiecac
          kroczem skoro moze u jednej lub nawet mniej wyjdzie jakas
          nieprawidlowosc?
          • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:21
            Wiesz co a może Ty sama się badaj i pozniej opowiadaj o tym
            lekarzowi i on na podstawie Twoich obserwacji będzie stawiac
            diagnoze .
            Bo po co niepotrzebnie badać .
            Tylko to co dla Ciebie jest normalne lekarza może zaniepokoić .

            No sory a twoj tekst :
            > No chyba ze w Polsce faktycznie takie tepoty...ze nie potrafia
            > dokonac wlasciwej oceny big_grin

            to juz szczyt bezczelności .
            A Ty oglądałas sobie krocze i zauwazyłabys ze sie zaczyna stan
            zapalny ? A lekarz mógłby podac leki juz na poczatku zeby się nic
            wiecej nie działo . A Ty bys moze poczuła jak stan zapalny by był
            mocno zaawansowany .
            I wypraszam sobie takie teksty .
            Wiadac ze jestes typowym przykladem Polki ktora wyjechala za granice
            i w d.... jej się poprzewracało .
            Polska zła , zagranca dobra i wszyscy w Polsce to tępoty .
            Nie pisz na polskim forum jak tu tylko takie dna piszą co same nie
            potrafią się zbadac i stanu zapalnego rozpoznać .
            Idz na swoje fajne zagraniczne forum .

            • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:37
              ellana1 napisała:

              > Wiesz co a może Ty sama się badaj i pozniej opowiadaj o tym
              > lekarzowi i on na podstawie Twoich obserwacji będzie stawiac
              > diagnoze .
              > Bo po co niepotrzebnie badać .
              > Tylko to co dla Ciebie jest normalne lekarza może zaniepokoić .

              No wiesz...normalny czlowiek idac do lekarza mowi co mu dolega,
              gdzie boli itd bo lekarz nie wrozka. Moze ty po prostu wchodzisz i
              lekarz czyta ci w myslach


              > No sory a twoj tekst :
              > > No chyba ze w Polsce faktycznie takie tepoty...ze nie potrafia
              > > dokonac wlasciwej oceny big_grin
              >
              No nie wiem moze masz faktycznie problem zeby ocenic czy cos z toba
              dobrze czy nie. Zwykle to pacjentka czy chory wie pierwszy ze cos
              nie tak i wlasnei dlatego idzie do lekarza smile

              > to juz szczyt bezczelności .
              > A Ty oglądałas sobie krocze i zauwazyłabys ze sie zaczyna stan
              > zapalny ? A lekarz mógłby podac leki juz na poczatku zeby się nic
              > wiecej nie działo . A Ty bys moze poczuła jak stan zapalny by był
              > mocno zaawansowany .

              Ale bzdury pleciesz. Pacjentka pierwsza zauwazy stan zapalny.
              Siostra w Polsce dostala krowotoku po porodzie mimo obchodu...i
              myslisz ze kto pierwszy o tym wiedzial...lekarz czy ona sama smile

              > I wypraszam sobie takie teksty .

              No coz jestes na forum publicznym, nie podoba ci sie moj tekst to go
              nie czytaj. smile

              > Wiadac ze jestes typowym przykladem Polki ktora wyjechala za
              granice
              > i w d.... jej się poprzewracało .

              Nie mialo mi sie co przewrocic. W Polsce mialam szyta noge i
              odeslano mnie do domu i tam sie mialam nia zajmowac. Nikt mi jej
              codziennie nie ogladal, na wyjecie szwow za tydzien mialam przyjsc
              lub wtedy gdyby cos sie dzialo. I jakos potrafilam sobie poradzic z
              ocena mojej rany. Po cesarce tez potrafilam. Moze faktycznie
              niektorym na wszystko musi patrzec lekarz bo nie jest na tyle
              samodzielny i wprawny by ocenic prawidlowo gojaca sie rane.

              > Polska zła , zagranca dobra i wszyscy w Polsce to tępoty .
              > Nie pisz na polskim forum jak tu tylko takie dna piszą co same nie
              > potrafią się zbadac i stanu zapalnego rozpoznać .
              > Idz na swoje fajne zagraniczne forum .
              >
              No nie przypominam sobie bym kogos nazwala dnem czy tepota. Jesli
              nie rozumiesz po polsku lub masz problem z czytaniem i wymyslasz
              sobie zle intencje to proponuje melise jak nie pomoze to wycieczke
              do terapeuty.
              Jak dla mnie przecietnie inteligentna osoba potrafi ocenic czy cos
              nie tak z rana a juz z pewnoscia stan zapalny poczuje...ale jak
              widac moze ty masz z tym klopot i taka twoja burzliwa reakcja big_grin
              • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:21
                Pewnie ze możesz pisać co chcesz .
                I piszesz .
                W kazdym wątku porownujesz polska sluzbe zdrowia z TWOJĄ służbą
                zdrowia . W Polsce zawsze wszystko wypada gorzej .
                Z tego juz się zrobiła śmieszna prawidłowość .

                Jeśli Ty idziesz do lekarza tylko wtedy kiedy cos cie boli to
                gratulacje .
                Wiesz ze rak nie boli na początku ?
                Tylko już w koncowej fazie .
                Po to chodzi się na wizyty kontrolne , robi się rozne badania zeby
                wykryc ewentualne choroby w czasie kiedy mozna jeszcze coś zrobić .
                Kiedy już coś boli może być za pozno .

                A jeśli chodzi o ciąże : sama się nie zorientujesz ze wlasnie
                zaczyna się infekcja układu moczowego , nie bedziesz wiedziala ze
                masz anemie bo zmeczenie jest normalne w ciązy , mozesz nie zauwazyc
                ze zaczyna się stan zapalny w okolicach krocza bo krocze i tak boli
                non stop i nie wiesz czy to zwykły bol po porodzie czy cos sie
                dzieje nie tak . Chyba ze masz porownanie .
                Ty pewnie napiszesz ze bys się zorientowała bo przecież kazdy
                normalny człowiek potrafi okreslic ze cos mu dolega ale poczatku zap
                ukł moczowego sama nie zdiagnozujesz .

                Czy ty wogole kwestionujesz potrzebe istnienia lekarzy ?
                • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:12
                  A to :
                  <proponuje melise jak nie pomoze to wycieczke
                  do terapeuty.

                  było poniżej pasa i obie wiemy dlaczego .

                  Będę unikac wątków w których się wypowiadasz jak śmierdzącego jaja .

                  Ostatnia rzecz : jeśli wiedzę na temat polskich szpitali masz tylko
                  na podstawie tego forum to możesz mieć mylny obraz .
                  Nie wszędzie sa podobne zasady , nie wszędzie pacjentki sa zle
                  traktowane i nie wszedzie jest obowiazek wietrzenia tego
                  nieszczesnego krocza ktorego z uporem maniaka się czepiasz .
                  • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:30
                    ellana1 napisała:
                    > Ostatnia rzecz : jeśli wiedzę na temat polskich szpitali masz
                    tylko
                    > na podstawie tego forum to możesz mieć mylny obraz .

                    Och nie...nie z tego formum, z praktyki kolezanko. Mama i tesciowa
                    zmarly obijajac sie po polskich szpitalach i swojego sie napatrzylam
                    i nasluchalam i widzialam rzeczy bardziej ciekawe niz rodzac sie
                    zycie.

                    > Nie wszędzie sa podobne zasady , nie wszędzie pacjentki sa zle
                    > traktowane i nie wszedzie jest obowiazek wietrzenia tego
                    > nieszczesnego krocza ktorego z uporem maniaka się czepiasz .

                    No ja sie tylko zdziwilam ze ktos to wietrzy zamiast myc smile
                    • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:38
                      Nie pisz do mnie koleżanko .

                      Chyba nie wiesz o co w tym wietrzeniu chodzi :
                      o to zeby rana nie była non stop w majtkach i w podpasce bo lepiej
                      się zagoi jak nie będzie w mokrym srodowisku .
                      To nie jest zasada wymyslona w polskich szpitalach i nie chodzi
                      tylko o krocze tylko rany ogolnie - lepeiej się beda goić jak beda
                      się ``wietrzyc`` a nie jak będą mokre .
                      A mycie to zupełnie inna sprawa - lekarze w Polsce zalecają po
                      kazdej wizycie w toalecie .
                      I nie chodzi o zastępowanie wietrzeniem mycia .
                      • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 19:30
                        ellana1 napisała:
                        > Chyba nie wiesz o co w tym wietrzeniu chodzi :
                        > o to zeby rana nie była non stop w majtkach i w podpasce bo lepiej
                        > się zagoi jak nie będzie w mokrym srodowisku .
                        > To nie jest zasada wymyslona w polskich szpitalach

                        A moze jednak w polskich i to niektorych...bo z tego co tu
                        wyczytalam nie we wszystkich obowiazuje wietrzenie krocza big_grin big_grin big_grin.
                        Boze jak to brzmi big_grin big_grin big_grin

                        > i nie chodzi
                        > tylko o krocze tylko rany ogolnie - lepeiej się beda goić jak beda
                        > się ``wietrzyc`` a nie jak będą mokre .
                        > A mycie to zupełnie inna sprawa - lekarze w Polsce zalecają po
                        > kazdej wizycie w toalecie .
                        > I nie chodzi o zastępowanie wietrzeniem mycia .

                        Ojej...dobrze ze mi wytlumaczylas na czym polega proces gojenia sie
                        ran. Jakos nigdy bym nie wpadla ze o to w tym chodzi surprised, wink

                        No i jednak sa zwolenniczki wietrzen kroczy w szpitalach...a juz
                        myslalam ze swiat normalny smile. WIesz...wietrz sobie i nawet sobie
                        nie przyeszkadzaj i nie przejmuj sie moja czy innych
                        opinia...najwazniejsze bys wywietrzyla i zagoila to co potrzeba, nie
                        wazne czy ja sie z tym zgadzam i czy mi sie to podoba czy nie big_grin
                • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 19:46
                  ellana1 napisała:

                  > Jeśli Ty idziesz do lekarza tylko wtedy kiedy cos cie boli to
                  > gratulacje .
                  > Wiesz ze rak nie boli na początku ?
                  > Tylko już w koncowej fazie .
                  > Po to chodzi się na wizyty kontrolne , robi się rozne badania zeby
                  > wykryc ewentualne choroby w czasie kiedy mozna jeszcze coś zrobić .
                  > Kiedy już coś boli może być za pozno .
                  >
                  > A jeśli chodzi o ciąże : sama się nie zorientujesz ze wlasnie
                  > zaczyna się infekcja układu moczowego , nie bedziesz wiedziala ze
                  > masz anemie bo zmeczenie jest normalne w ciązy , mozesz nie
                  zauwazyc
                  > ze zaczyna się stan zapalny w okolicach krocza bo krocze i tak
                  boli
                  > non stop i nie wiesz czy to zwykły bol po porodzie czy cos sie
                  > dzieje nie tak . Chyba ze masz porownanie .
                  > Ty pewnie napiszesz ze bys się zorientowała bo przecież kazdy
                  > normalny człowiek potrafi okreslic ze cos mu dolega ale poczatku
                  zap
                  > ukł moczowego sama nie zdiagnozujesz .
                  >
                  > Czy ty wogole kwestionujesz potrzebe istnienia lekarzy ?

                  Az tyle wyczytalas z mojej negatywnej opinii o pokazywaniu podkladow
                  na kazdej wizycie, wietrzeniu kroczy czy swieceniu 4 literami do
                  kazdego obchodu lekarzy i wspolpacjentek surprised?
                  Gratuluje nadinterpretacji i wyobrazni smile.

                  • osa551 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 19:48
                    Jejku, dajcie sobie wreszcie spokój. Ponad 60% tego wątku jest nie na temat ...
                  • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 20:14
                    Z pewnych powodów nie chcę z tobą ``rozmawiać`` .
                    Nie będę odpisywać na twoje posty .

                    Wypisujesz totalne bzdury , nie wiesz o czym piszesz , wydaje ci się
                    ze nasz doskonale naszą służbę zdrowia a nie masz o niej zielonego
                    pojecia . Masz zakodowane w głowie ze jest zle , posługujesz się
                    jakimis stereotypami , wysmiewasz się ze wszystkiego bo jest gorsze
                    bo polskie .

                    Jeśli wiesz jak goją się rany to dlaczego krytykujesz wietrzenie
                    krocza ? A wietrzenie krocza nie wygląda tak jak się uroiło w twojej
                    głowie . Chodzi tylko o to zeby tyłek cały czas nie był w gaciach .
                    Ale o czym ja piszę : ty uwazalas ze wietrzenie krocza jest
                    stosowane w Polsce zamiast mycia .
                    Bzdura na bzdurze .
                    • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 21:06
                      ellana1 napisała:

                      > Jeśli wiesz jak goją się rany to dlaczego krytykujesz wietrzenie
                      > krocza ? A wietrzenie krocza nie wygląda tak jak się uroiło w
                      twojej
                      > głowie . Chodzi tylko o to zeby tyłek cały czas nie był w gaciach .
                      > Ale o czym ja piszę : ty uwazalas ze wietrzenie krocza jest
                      > stosowane w Polsce zamiast mycia .
                      > Bzdura na bzdurze .

                      Masz wybitnyyyyyy dar nadinterpretacji i wciskania komus czegos co
                      wcale nie powiedzial i nawet nie mial na mysli. Masz problem nawet z
                      rozumieniem zartow po kotych znajduje sie klawiaturowy usmiech.
                      No ale skoro ...to wszystko wyczytalas z moich postow i to ze nie
                      wiem o co chodzi w tym wietrzeniu to niech tak bedzie. Naprawde mam
                      to gdzies czy rozumiesz to co pisze czy nie...nie kazdy w koncu musi
                      rozumiec slowo pisane. Nie ma takiego obowiazku.
                      Wietrz sobie spokonjnie i nawet myj skoro takie sa zalecenia
                      polskich lekarzy, ja bede ci nawet w tym kibicowac bys mogla robic
                      to spokojnie skoro taka twoja wola big_grin
                    • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 21:47
                      ellana1 napisała:
                      > A wietrzenie krocza nie wygląda tak jak się uroiło w twojej
                      > głowie . Chodzi tylko o to zeby tyłek cały czas nie był w gaciach .

                      A z ciekawosci, bo widze ze dosyc dobrze obeznana jestes z
                      tematem...jak dlugo nie powinno sie chodzic bez tych gaci? Czy w
                      twoim szpitalu zalecaja ze jest to 10-15-40 minut czy godzina, dwie
                      czy trzy dzinnie? Jaka dlugosc czasu wietrzenia przyspieszy istotnie
                      proces gojenia sie rany...zwlaszcza rany w takim mokrym miejscu? I
                      co z krwawieniem...bo ono czy sie podoba czy nie to jednak cieknie i
                      nadal tam mokro...No i czy polozne i pielegniarki jakos sprawdzaja
                      ten czas wietrzenia? I co w domu potem...bo widzisz ja przy maly
                      dziecku nie za bardzo mialam czas zjesc i isc do ubigacji, jesli juz
                      to w szybkim pedzie, a bieganie bez gaci, zwlaszcza ze tyle trzeba
                      rzeczy wtedy ogarnac wydawaloby mi sie nie na miejscu t raz...dwa:
                      zwlaszcza ze mam jasne dywany big_grin
                      • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 22:40
                        Tak jest określony ustawowo czas chodzenie bez gaci .
                        Jak sprawdzę to napiszę .

                        W szpitalu chodziłam w bawełnianej bieliznie a nie w sztucznych
                        gaciach . Wiem ze są kobiety które wogole nie zakładały majtek tylko
                        między nogami sciskały podkłady poporodowe ale to ich wola - mi nic
                        do tego .
                        Mnie akurat swieza blizna po malenkim nacieciu lekko bolała i
                        pielegniarka doradziła zeby dała trochę `` poodychać`` bo na
                        ``powietrzu`` lepiej się goi . Nikt nie musiał mnie oglądac robiłam
                        to bardzo dyskretnie . Mi to pomogło , rana szybko się goiła ,
                        nikogo nie uraziłam , nikt nie ucierpiał z mojego powodu więc uważam
                        ze nic złego się nie stało .
                        A to ze na zachodzie nie ma takich zaleceń ?
                        U nas tez nie było odgórnego zalecenia .
                        Powiedział poloznej i ona doradziła to co doradziła .
                        Czy jakoś osobiscie ciebie uradziłam robiąc coś co mi pomogło ?
                        Po kilku dniach zapomniałam o ranie .
                        W domu chodziłam w bieliznie .
                        (Ty też nadinterpretujesz pisząc ze trzeba bez gaci chodzić po
                        mieszkaniu - nic takiego nie napisałam . Ja nawet nie bronię tego
                        wietrzenia . Uwazam ze jest to sprawa prywatna - jak ktos chce niech
                        wietrzy jak nie to nie . Koniec .

                        Taka awantura dla samej awantury mi się nie podoba .
                        Chyba każdy normalny człowiek chce być traktowany przyzwoicie .
                        I chyba każdy się z tym zgadza i nie ma o czym deliberować .
                        • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:01
                          ellana1 napisała:

                          > Tak jest określony ustawowo czas chodzenie bez gaci .
                          > Jak sprawdzę to napiszę .

                          Czyli mamy ustawe na chodzenie bez gaci? No Boze czego sie to
                          czlowiek dowiaduje na forum. big_grin
                          Z rozkosza przeczytam owa ustawe, najlepiej mi ja zalinkuj bo
                          uwielbiam cos takiego big_grin

                          >
                          > W szpitalu chodziłam w bawełnianej bieliznie a nie w sztucznych
                          > gaciach .

                          No przepraszam...pierwsze na mnie najezdasz ze nie wiem co to
                          wietrzenie krocza i ze to chodzenie bez gaci...a tu nagle sama
                          chodzilas w gaciach. smile
                          Czyli nie przestrzegalas czasu ustawowego na chodzenie bez gaci po
                          porodzie, czy tak? smile
                        • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:08
                          ellana1 napisała:

                          > Ty też nadinterpretujesz pisząc ze trzeba bez gaci chodzić po
                          > mieszkaniu - nic takiego nie napisałam . Ja nawet nie bronię tego
                          > wietrzenia .

                          NO fakt nie napisalas o wietrzeniu krocza w mieszkaniu...ale o
                          wietrzeniu rany w ogole, a skoro rana i w szpitalu i w domu to
                          pomyslalam ze chyba nalezy jej sie takie samo traktowanie bez
                          wzgledu na miejsce. No chyba ze zbawienny wplyw powietrza
                          szpitalnego i dodatkowe spozierania presonelu szpitalnego powoduje
                          ze wietrzenie krocza w szpitalu jest wazniejsze niz wietrzenie w
                          domu big_grin. Niemniej przepraszm za nadinterpretacje waznosci wietrzenie
                          szpitalnego nad domowym big_grin
                          • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:16
                            hanalui napisała:

                            > No chyba ze zbawienny wplyw powietrza
                            > szpitalnego i dodatkowe spozierania presonelu szpitalnego powoduje
                            > ze wietrzenie krocza w szpitalu jest wazniejsze niz wietrzenie w
                            > domu big_grin.

                            Jakość powietrza i personelu szpitalnego raczej nie ma tu nic do rzeczy. Za to
                            czas - ma. Wietrzenie w pierwszej dobie po porodzie ma dla rany nieco większe
                            znaczenie, niż wietrzenie w trzeciej dobie i później smile
                            • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:33
                              gaja78 napisała:

                              > hanalui napisała:
                              >
                              > > No chyba ze zbawienny wplyw powietrza
                              > > szpitalnego i dodatkowe spozierania presonelu szpitalnego
                              powoduje
                              > > ze wietrzenie krocza w szpitalu jest wazniejsze niz wietrzenie w
                              > > domu big_grin.
                              >
                              > Jakość powietrza i personelu szpitalnego raczej nie ma tu nic do
                              rzeczy. Za to
                              > czas - ma. Wietrzenie w pierwszej dobie po porodzie ma dla rany
                              nieco większe
                              > znaczenie, niż wietrzenie w trzeciej dobie i później smile
                              >

                              Dzieki Gaja...dzieki Tobie mamy wyjasnienie wyzszosci ustawowego
                              wietrzenia krocza szpitalnego nad domowym big_grin big_grin big_grin.
                              Tylko na Boga dlaczego niektore szpitale nie przestrzegaja owej
                              ustawy smile. Nawet Deodyma niczego nie musiala wietrzyc ...
                              • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:50
                                hanalui napisała:

                                > Dzieki Gaja...dzieki Tobie mamy wyjasnienie wyzszosci ustawowego
                                > wietrzenia krocza szpitalnego nad domowym big_grin big_grin big_grin.
                                > Tylko na Boga dlaczego niektore szpitale nie przestrzegaja owej
                                > ustawy smile. Nawet Deodyma niczego nie musiala wietrzyc ...

                                Mieszasz strasznie.
                                Ja też niczego nie musiałam wietrzyć. Tzn. nikt mnie do tego nie zmuszał. IMHO
                                post o ustawowym czasie chodzenia bez gaci był zwykłą ironią.

                                Ty ironicznie potraktowałaś sprawę wyższości wietrzenia krocza w szpitalu nad
                                wietrzeniem w domu - moim zdaniem niesłusznie. Jak ktoś ma ochotę wietrzyć ranę,
                                to im wcześniej tym lepiej.
                                Ja miałam małe nacięcie, płukanie tantum rosa po każdej wizycie w toalecie
                                wystarczyło, żeby rana się szybko goiła. Ale jak ktoś został bardziej
                                pociachany, to wierzę, że takie wietrzenie przyspiesza proces gojenia.
                                • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 00:12
                                  gaja78 napisała:


                                  > Mieszasz strasznie.

                                  Mylisz sie. Ja zwyczajnie szydze smile.

                                  Bo widzisz jak sie tak przycisnie to okazuje sie ze malo ktora sie
                                  wietrzyla, a nawet zagorzale zwolenniczki chodzily w gaciach smile
                                  • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 06:52
                                    hanalui napisała:

                                    > gaja78 napisała:
                                    >
                                    >
                                    > > Mieszasz strasznie.
                                    >
                                    > Mylisz sie. Ja zwyczajnie szydze smile.
                                    >
                                    > Bo widzisz jak sie tak przycisnie to okazuje sie ze malo ktora sie
                                    > wietrzyla, a nawet zagorzale zwolenniczki chodzily w gaciach smile

                                    Też racja smile))
                                  • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 08:27
                                    > Tak jest określony ustawowo czas chodzenie bez gaci .
                                    > Jak sprawdzę to napiszę .

                                    Czyli mamy ustawe na chodzenie bez gaci? No Boze czego sie to
                                    czlowiek dowiaduje na forum. big_grin
                                    Z rozkosza przeczytam owa ustawe, najlepiej mi ja zalinkuj bo
                                    uwielbiam cos takiego big_grin

                                    A myślałam ze to tylko ja nie rozumiem słowa pisanego .
                                    To był żart ale ty juz chyba za bardzo jestes nabuzowana ze zlosci i
                                    w batalii o kategoryczne zakazanie wietrzenia krocza zapamietałaś
                                    sie na dobre .

                                    O co tobie chodzi ?
                                    Chodzi ci o to zeby wysmiac te osoby ktore wietrzyły krocze ?
                                    To sobie wysmiewaj .
                                    Ja nie robiłam tego dlatego ze mi odgornie nakazali i ja jak ten
                                    posluszny baranek wietrzyłam i to na widoku !!!! Nigdy na widoku .

                                    Miałaś cesarkę czy poród naturalny ???
                                    1. wietrzenie krocza jak bardzo byś pisała ze jest bez sensu sens
                                    ma - swieza rana lepiej się goi .
                                    2. dla kogoś kto nie uzywa podapasek na codzien odpoczynek od tego
                                    ustrojstwa nawet na kilka minut jest zbawienny . Nie nawidze
                                    podpasek dlatego po kilku dniach przeszlam na podpaski ultracienkie .
                                    3. rana bo nacięciu jest bardzo delikatna , drazliwa , boli ,
                                    ocieranie jej non stop nie nalezy do przyjemnosci wiec jak odpocznie
                                    troche to ulga jest spora . Ja mialam naciecie symboliczne ale dla
                                    kogos kto popekal albo mial spore naciecie taka blizna moze byc
                                    bardzo bolesna i drazliwa .

                                    I to co gaja napisała . Czas jest wazny . Nie ma sensu wietrzyc rany
                                    ktora juz jest zagojona i nie sprawia takich problemów jak na
                                    początku .
                                    Wietrzenie nie musi się odbywac na oczach innych - w szpitalach są
                                    kołdry .

                                    Nie musisz się nade mna litowac - nie jestm zacofana ofiara
                                    szpitalnych glupich wymyslow . Mialam problem , polozna doradzila
                                    zeby ranie dac odpoczac . Dla mnie to byla ulga i zrobilabym
                                    wszystko zeby jak najszybciej rana się goila . Mi to pomoglo .
                                    Wiec daj mi juz spokoj .
                                    Nie chcesz - nie wietrz .
                                    Mozesz się nawet wysmiewać - trudno .
                                    Moje zachowanie nikogo nie uraziło i nie wiem dlaczego ty sie
                                    zachowujesz tak jaby czyjes wietrzenie dotykalo ciebie osobiscie .
                                    • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 08:36
                                      >Mylisz sie. Ja zwyczajnie szydze smile.

                                      >Bo widzisz jak sie tak przycisnie to okazuje sie ze malo ktora sie
                                      >wietrzyla, a nawet zagorzale zwolenniczki chodzily w gaciach smile

                                      Możesz sobie szydzic jesli tylko takie przyjemnosci masz . Mozesz
                                      mnie nawet nazywac pierwsza zwolenniczką wietrzenia Reczypospolitej .
                                      Jeśli uważasz ze wietrzenie polega na tym ze całymi dniami po
                                      szpitalu chodzi sie bez bielizny to bardzo się mylisz .

                                      I ty nie masz co przyciskac . To nie jest przesłuchanie .
                                      Juz chcialabym zakonczyc ta dyskusje .
                                    • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 09:48
                                      ellana1 napisała:
                                      > Chodzi ci o to zeby wysmiac te osoby ktore wietrzyły krocze ?
                                      > To sobie wysmiewaj .

                                      Wysmiewam wielkie halo jakie niektore z tego robia...a jak przyjdzie
                                      co do czego to okazuje sie ze i tak tych swoich ran nie
                                      wietrzyly...szukac daleko nie trzeba - twoj przyklad smile

                                      > Ja nie robiłam tego dlatego ze mi odgornie nakazali i ja jak ten
                                      > posluszny baranek wietrzyłam i to na widoku !!!! Nigdy na widoku .
                                      TO wietrzylas czy nie, bo raz mowisz ze nie a raz ze tak? WIdok juz
                                      nie jest istotny smile

                                      > Miałaś cesarkę czy poród naturalny ???
                                      cesarke i rane tez mialam smile...tak jakos wyszlo z ta rana i bez niej
                                      sie nie dalo obejsc smile

                                      > 1. wietrzenie krocza jak bardzo byś pisała ze jest bez sensu sens
                                      > ma - swieza rana lepiej się goi .
                                      > 2. dla kogoś kto nie uzywa podapasek na codzien odpoczynek od tego
                                      > ustrojstwa nawet na kilka minut jest zbawienny .

                                      No nie znam kobiet ktore uzywaja je na codzien...zwykle tylko wtedy
                                      kiedy sa potrzebne smile ALe moze sa i takie ktore lubia nosic podpaski
                                      codziennie...kto wie kto jakie ma upodobania

                                      > Nie nawidze
                                      > podpasek dlatego po kilku dniach przeszlam na podpaski
                                      ultracienkie .

                                      No nawet ultracienka podpaska dla mnie to nadal podpaska...tylko ze
                                      cienka i procz tego ze komfortowo sie w niej chodzi i jest moze
                                      wygodniejsza to nadal zaslania miejsce ktore w omawianym przypadku
                                      winno sie wietrzyc. No chyba ze mialas jakies specjalne przewiewne
                                      podpaski smile

                                      > 3. rana bo nacięciu jest bardzo delikatna , drazliwa , boli ,
                                      > ocieranie jej non stop nie nalezy do przyjemnosci wiec jak
                                      odpocznie
                                      > troche to ulga jest spora .
                                      No wiesz normalny czlowiek zdaje sobie sprawe co to rana...mialam
                                      zamek blyskawiczny na brzuchu wiec tez conieco wiem o ranie. I
                                      zapewniam cie noszac zwyczajna bawelniana bielizne, zwykle rzeczy
                                      nie ocieralam rany jakos specjalnie i nie draznilam. Tym bardziej
                                      jakos ocieranie materialem czy podpaska czegos co miedzy posladkami
                                      wydaje mi sie niemozliwe.

                                      > Wietrzenie nie musi się odbywac na oczach innych - w szpitalach są
                                      > kołdry .

                                      TO po co robisz z tego takie halo...jak pod koldra..to co kobo
                                      obchodzi co ty sobie robisz pod koldra. Jedni sobie wietrza conieco
                                      inni moga sobie robic dobrze. Czy naprawde konieczne jest
                                      obwieszczaie swiatu...czas na wietrzonko pod koldra big_grin

                                      > Nie musisz się nade mna litowac - nie jestm zacofana ofiara
                                      > szpitalnych glupich wymyslow . Mialam problem , polozna doradzila
                                      > zeby ranie dac odpoczac . Dla mnie to byla ulga i zrobilabym
                                      > wszystko zeby jak najszybciej rana się goila . Mi to pomoglo

                                      No z tego co pisalas poprzednio bylas tak czy owak w gaciach wiec
                                      jakos nie za bardzo widze coz takiego wielkiego zrobilas zeby pomoc
                                      swojej ranie smile.
                                      Ja tez bylam w gaciach wiec ....smile?

                                      > Wiec daj mi juz spokoj .

                                      Tak masz racje trzeba sobie dac spokoj bo jak widze skoro sama nie
                                      wietrzylas to dyskusja zaczyna byc jalowa smile
                                      • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 10:18
                                        Matko ale z ciebie zadymiara .
                                        Czepiasz się dosłownie wszystkiego , każdego słowa .

                                        Jeśli uważasz ze wietrzenie krocza polega na chodzeniu bez bielizny
                                        non stop to NIE - nie wietrzyłam w tym rozumieniu .

                                        Czy ja się muszę tobie tłumaczyć ?
                                        Jestem za tym zeby kazdy miał prawo do wyboru jakie majtki , jakie
                                        podpaski nosi , kiedy wietrzy , czy wietrzy czy nie .

                                        Co do noszenia podpasek na codzień .
                                        Wez się nie znizaj do pisania takich tekstów .
                                        Wiesz dokladnie o co mi chodzilo albo jestes na tyle niemądra ze nie
                                        wiesz .
                                        Nie noszę podpasek w czasie @ i o to mi chodzilo wiec daj spokoj z
                                        tymi glupimi zartami .
                                        Ani to smieszne ani błyskotliwe .
                                        • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 10:58
                                          ellana1 napisała:

                                          > Jeśli uważasz ze wietrzenie krocza polega na chodzeniu bez
                                          bielizny
                                          > non stop to NIE - nie wietrzyłam w tym rozumieniu .

                                          WIesz ja w ogole nie rozumiem pojecia "wietrzenia krocza"...to ty mi
                                          je uparcie tlumaczysz i wyjasniasz na czym polega jednoczesnie
                                          mowiac ze tego nie robilas, albo robilas w dokladnie inny sposob niz
                                          to wietrzenie ma wygladac a nie rozniacy sie od tego co ja bym
                                          robila smile
                                          • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 11:11
                                            Przeczytaj sobie post autorki wątku .
                                            Pyta się czy może liczyć na intymność jak będzie karmić piersią albo
                                            jak będzie wietrzyć krocze .
                                            Karmienia chyba nie ma się co wstydzić .
                                            A jeśli chodzi o wietrzenie : nie musi wietrzyć sie non stop , nie
                                            musi tego robić na oczach innych bo to chore .
                                            Nikt nie zaleca w szpitalach całodobowego wietrzenia bo to
                                            nierealne : trzeba wstawać co chwilę do dziecka , chodzic do toalety
                                            itp itd
                                            Jesli nie ma dolegliwosci i wszystko dobrze się goi nie musi nic
                                            wietrzyc .
                                            Jeśli czuje dyskomfort moze dac ciału trochę pooddychać - bo to
                                            jednak troche gojenie przyspiesza i daje ulgę .
                                            Nie musi tego robić cały dzień , nikt tego nie sprawdza .

                                            Autorka wątku chyba nie rozumie co to wietrzenie jesli boi się ze
                                            nie będzie mogła tego swobodnie robić . Może uwaza ze wietrzenie to
                                            chodzenie cały dzien bez majtek , lezenie z pupą na wierzchu .
                                            A to wcale nie musi tak wyglądać .

                                            I zaloze się ze nawet w innych krajach zalecą wietrzenie (ktore
                                            pewnie nazywa się jakoś atrakcyjniej) jeśli rana będzie się gnoić .
                                            • premeda Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 11:25
                                              Z tym wstydem podczas karmienia to też nie jest tak do końca, że nie
                                              ma czego sie wstydzić. Pamiętam jak moja koleżanka opowiadała, że po
                                              urodzeniu dziecka przyszli do niej rodzice z bratem w odwiedziny
                                              mały płakał bo był głodny a ona jeszcze z karmieniem miała problemy
                                              i rodzice do niej z tekstem "no, nakarm małego bo widzisz, że
                                              płacze" a ona się wstydziła. Przecież przy ojcach czy braciach
                                              swoich piersi nie obnażamy, a nagle jak się nam rodzi dziecko to
                                              uważają wszyscy, że w głowach się ma nam przestawić i wstyd zniknąć.
                                              • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 11:33
                                                Przy obcych nie miałam problemu bo po prostu się odwracałam i nikt
                                                nic nie widział .
                                                Mój tata był na tyle dyskretny ze zawsze wychodził .
                                                Moja mama tez na początku wychodziła zebysmy mieli cisze i spokój .
                                                Gbybym leżała na małej salce a u sąsiadki przesiadywałaby cała
                                                rodzina pewnie poprosiłabym o wyjscie bo potrzebuję troche
                                                intymnosci .

                              • deodyma Re: no nie tylko Deodyma nie musiala:) 24.04.08, 17:17
                                nie znam nawet zadnej z kobiet, ktore po porodzie musialy wietrzycsmile
                                i to w szpitalu w Polscesmilesmilesmile niesamowite, prawda?
          • id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:36
            hanalui napisała:

            > normalna smile. Niczym sie to od bardzo obfitego i dlugiego okresu
            nie
            > roznilo. Poza tym ludzie po to maja jezyk by sie nim poslugiwac,
            > przeciez mozna opisac co i jak i dowiedziec sie czy to normale, a
            > jesli juz brak wyobrazni i slow to wowczas pokazac. Wiesz mi nawet
            w
            > obcym jezyku nie sprawilo to problemu. Zupelnie nie widze powodu
            by
            > za kazdym razem musial to ogladac lekarz. Odnosnie rany
            > tez...wystarczy ze raz to skontrolowano...

            Tak całkiem poważnie - są szpitale, w których na każdym obchodzie
            ogląda się podkłady? W moim przypadku lekarz tylko pytał, czy jest
            krwawienie i jakie.
            Co do rany - w pierwszych dniach po cc samodzielne obejrzenie sobie
            rany byłoby pewną akrobacją, no chyba że z pomocą lusterka, ale już
            z czystego wygodnictwa wolę, by lekarz/położna sami sobie
            obejrzeli...

            > ...a jakos kobiety rodza i nawet rzadziej umieraja z
            > kaplikacji poporodowych big_grin

            A te kąplikacje to co to? Coż z kąpielą? ;-P

            > Wiele wyznaje religie
            > ktora zabrania im dotykania a wrecz przebywania z obcym mezczyzna
            w
            > tym samym pomieszczeniu, nie wspominajac o rozbieraniu.
            > Poza tym nikt nie robi tego na sile, jesli polozna widzi ze jest
            > taka potrzeba to tak wlasnie miedzy innymi reaguje na obawy
            > pacjentki.

            ...i w razie konieczności (jeśli, dajmy na to, muzułmanka idzie do
            ginekologa) powinny być takie możliwości, ale takie sprawy powinny
            być dostosowywane do indywidualnych potrzeb konkretnych pacjentek.

            > I wcale nie chodzi by bylo tak jak na zachodzie...chodzi o
            szacunek
            > i wykonywanie rzeczy tylko koniecznych.

            Ależ ja również mówię o szacunku. Rzeczy konieczne?... No cóż,
            zakładam, że lekarz nie ogląda tym wszystkich ran dla własnej
            perwersyjnej przyjemności. Może inne wytyczne mają w Szwecji, inne
            we Francji, a w Belgii całkiem inne. Nie ma idealnego systemu opieki
            zdrowotnej, nie ma idealnych lekarzy. Mam znajomych w innych
            krajach - są rzeczy, które sobie bardzo chwalą, a są takie, na które
            strasznie psioczą. Naturalna sprawa.

            > Ja osobisnie nie uwazam za
            > konieczne ogladanie codziennie krocza przez lekarzy i to przy
            > wszystkich, tak samo jak podkladow czy swiecenie 4 literami przy
            > wszystkich pacjentkach z sali. Uwazam ze mozna z czesci rzeczy
            > zrezygnowac bo sa zbyteczne.

            Ja osobiście nie jestem lekarzem połoznikiem czy położną, więc nie
            wiem, co jest niezbędne, a co nie - mogę sobie gdybać, co i tak
            pozostanie tylko moim widzimisię: niepopartym ani medyczną wiedzą,
            ani zawodowym doświadczeniem.
            W szpitalu klinicznym, w którym rodziłam, zawsze na porannym
            obchodzie było kilku lekarzy, położna i 1-2 stażystów. Jeśli coś
            trzeba było pooglądać, to oglądali - życzliwie, dyskretnie. Żadnej
            traumy z tego powodu nie mam, a nie mam ekshibicjonistycznych
            zapędów.

            > I skoro
            > dziala to w innych krajach dlaczego nie zastosowac tego w polskich
            > szpitalach?

            Szpitale są różne - także w Polsce, nie każdy to rzeźnia;-P może
            czas przyjąć to do wiadomości?...
          • id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:17
            hanalui napisała:

            > Uwazam ze mozna z czesci rzeczy
            > zrezygnowac bo sa zbyteczne. Po to ludzie rozwineli zdolnosc
            > komunikacji werbalnej by nie pokazywac niektorych rzeczy. I skoro
            > dziala to w innych krajach dlaczego nie zastosowac tego w polskich
            > szpitalach?

            Zupełnie na marginesie - miałam okazję zobaczyć, jak to się czasem
            sprawdza w praktyce (choć akurat nie położniczej). Miejsce akcji:
            Holandia, rocznemu dziecku paprzą się ślepia. Dzwonimy do dr, dr
            mówi, że wizyta niepotrzebna, wsytarczy opisać objawy, odebrać
            receptę, wykupić i podać. Ok. Opisujemy (ślepia czerwone, swędzą
            najwyraźniej, bo dziecko trze, trochę łzawią, nie ropieją), recepta
            odebrana, maść wykupiona - kilka dni stosowania i zero poprawy. Już
            w Polsce wizyta u lekarza: ależ ta maść to wcale nie na to, bo to
            jest X, a maść pomaga na Y. Jakby lekarz popatrzył, to by wiedział;-
            ) Ale może ja niedorozwinięta polska tępota jestem, źle jakoś
            opisałam?... Dr dał odpowiednie krople, po 2 dniach ani śladu
            problemu. Kto by pomyślał - zwykły polski lekarzyna...
            • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:20
              id.kulka napisała:

              > hanalui napisała:
              >
              > > Uwazam ze mozna z czesci rzeczy
              > > zrezygnowac bo sa zbyteczne. Po to ludzie rozwineli zdolnosc
              > > komunikacji werbalnej by nie pokazywac niektorych rzeczy. I
              skoro
              > > dziala to w innych krajach dlaczego nie zastosowac tego w
              polskich
              > > szpitalach?
              >
              > Zupełnie na marginesie - miałam okazję zobaczyć, jak to się czasem
              > sprawdza w praktyce (choć akurat nie położniczej). Miejsce akcji:
              > Holandia, rocznemu dziecku paprzą się ślepia. Dzwonimy do dr, dr
              > mówi, że wizyta niepotrzebna, wsytarczy opisać objawy, odebrać
              > receptę, wykupić i podać. Ok. Opisujemy (ślepia czerwone, swędzą
              > najwyraźniej, bo dziecko trze, trochę łzawią, nie ropieją),
              recepta
              > odebrana, maść wykupiona - kilka dni stosowania i zero poprawy.
              Już
              > w Polsce wizyta u lekarza: ależ ta maść to wcale nie na to, bo to
              > jest X, a maść pomaga na Y. Jakby lekarz popatrzył, to by
              wiedział;-
              > ) Ale może ja niedorozwinięta polska tępota jestem, źle jakoś
              > opisałam?... Dr dał odpowiednie krople, po 2 dniach ani śladu
              > problemu. Kto by pomyślał - zwykły polski lekarzyna...

              Moze mialas problem z komunikacja, nieznajomosc jezyka lub ... lek
              niewlasciwie dobrany. Nigdy tu nie czytalas jak lekarz zapisal cos
              co nie pomoglo choc widzial i badal pacjenta, pacjentke surprised. Jesli
              nie to odsylam do formu noworoded, CIP inne watki.
              Swoja droga jak czytam co ludzie czasem opowiadaja bo nie rozumieja
              jezyka i wydaje im sie ze lekarz to powiedzial...to rece opadaja.
              Juz slyszalam ze tutaj samemu sie wymaz do badania cytologicznego
              pobiera, ze sie z podpaska chodzi i sie srodek potem dostarcza, ze
              krew sobie trzeba samemu pobrac i...naprawde czasem rece padaja. I
              zwykla nawiecej problemow maja ci co ani be ani me w zadnym procz
              polskeigo jezyku i to z tym nawet kiepsko big_grin.
              • id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:50
                hanalui napisała:

                > Moze mialas problem z komunikacja, nieznajomosc jezyka lub ... lek
                > niewlasciwie dobrany. Nigdy tu nie czytalas jak lekarz zapisal cos
                > co nie pomoglo choc widzial i badal pacjenta, pacjentke surprised. Jesli
                > nie to odsylam do formu noworoded, CIP inne watki.
                > Swoja droga jak czytam co ludzie czasem opowiadaja bo nie
                rozumieja
                > jezyka i wydaje im sie ze lekarz to powiedzial...to rece opadaja.
                > Juz slyszalam ze tutaj samemu sie wymaz do badania cytologicznego
                > pobiera, ze sie z podpaska chodzi i sie srodek potem dostarcza, ze
                > krew sobie trzeba samemu pobrac i...naprawde czasem rece padaja. I
                > zwykla nawiecej problemow maja ci co ani be ani me w zadnym procz
                > polskeigo jezyku i to z tym nawet kiepsko big_grin

                Pudło, wspomagałam się koleżanką, która się w Holandii wychowała i
                braków językowych nie ma. Nie wyciągam z tego co prawda wniosków, że
                holenderska opieka zdrowotna jest beznadziejna, choć za każdym
                razem, jak miałam z nią kontakt, to była jakaś wpadka - no ale może
                miałam pechawink
                Błędy zdarzają się wszędzie, o to właśnie chodzi. A z Twoich postów
                wynika, że na Wysepkach to och i ach, a w Polsce tylko beee smile
                Na wspaniałych Wysepkach co prawda nie byłam, ale po Europie
                Zachodniej trochę się poobijałam, i prywatnie, i zawodowo. I z
                opieką medyczną miałam do czynienia. Czasem było naprawdę ok smile
                Czasem ręce opadają z szelestem. Nigdzie nie jest idealnie, wszędzie
                można trafić zarówno na świetnego lekarza, jak i totalnego konowała:-
                )
            • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:24
              id.kulka napisała:

              >?
              >> w Polsce wizyta u lekarza: ależ ta maść to wcale nie na to, bo to
              > jest X, a maść pomaga na Y. Jakby lekarz popatrzył, to by
              wiedział;-
              > ) Ale może ja niedorozwinięta polska tępota jestem, źle jakoś
              > opisałam?... Dr dał odpowiednie krople, po 2 dniach ani śladu
              > problemu. Kto by pomyślał - zwykły polski lekarzyna...

              No a mi polski lekarz znalaz zeza u dziecka ktorego zeza nie ma i
              nie bylo, do tego asymetrie ktorej tez nie ma i nie bylo i zapisal
              antybiotyk na pie.. tak na wszelki wypadek smile. Konowaly trafiaja
              sie wszedzie...dlatego warto szukac az sie znajdzie dobrego
              lekarza smile
      • memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:18
        >Przeciez to chyba nie jakas filozofia
        >dla kogos kto widzial juz setki podobnych ran by stwierdzic ze ok
        >lub nie.

        No właśnie- ale wcześniej trzeba zobaczyć te setki podobnych ran, żeby umieć
        stwierdzić, czy jest oksmile
      • louisse Re: Intymnosc po porodzie na sali 07.05.08, 00:28
        Czy nie wystarczyloby powiedziec co i jak a jak cos
        > budzi niepokoj to ewentualnie wtedy pokazac? Czy ewentualnej rany
        > nie moze zobaczyc np tylko polozna, a jak cos nie tak to wtedy
        > skonsultowac to z lekarzem?

        nie, poniewaz tylko krocze ogladane przez ordynatora, ma range krocza waznego,
        im wiecej osob je obejrzy tym zdrowiej.A poza tym, jakze cenna wiedze moze
        zdobyc stazysta ogladajac moje krocze!musi sie przeciez uczyc, a najlepiej uczyc
        sie w grupie, taki ogolny duch pracy grupowej.no generalnie - nobilitacja -
        odaje moje krocze w sluzbe nauki.
        Przepraszam, ze wysmiewam ten problem, ale po pierwsze nie rozmumiem, dlaczego
        poloznice nie moga byc odgrodzone od siebie parawnami, nie rodzilam co prawda w
        Polsce, ale parawany na sali to chyba nie jakias straszliwa cywilizacyjna
        zdobycz? I byloby po problemie. Rowniez poczulam sie zaskoczona wietrzeniem
        krocza. po jakiego grzyba pytam? no ale ja jestem starej daty i wychodze z
        zalozenia, ze krocze lepiej myc niz wietrzyc, dotyczy to rowniez innych czesci
        ciala, pozdrawiam
        • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 07.05.08, 09:18
          louisse napisała:

          > Czy nie wystarczyloby powiedziec co i jak a jak cos
          > > budzi niepokoj to ewentualnie wtedy pokazac? Czy ewentualnej rany
          > > nie moze zobaczyc np tylko polozna, a jak cos nie tak to wtedy
          > > skonsultowac to z lekarzem?
          >
          > nie, poniewaz tylko krocze ogladane przez ordynatora, ma range
          krocza waznego,
          > im wiecej osob je obejrzy tym zdrowiej.A poza tym, jakze cenna
          wiedze moze
          > zdobyc stazysta ogladajac moje krocze!musi sie przeciez uczyc, a
          najlepiej uczy
          > c
          > sie w grupie, taki ogolny duch pracy grupowej.no generalnie -
          nobilitacja -
          > odaje moje krocze w sluzbe nauki.

          Mysle ze tak...debata nad twoim kroczem jest waznym elementem
          nauki...im wiecej krocz zobaczonych tym lepiej big_grin

          > Przepraszam, ze wysmiewam ten problem, ale po pierwsze nie
          rozmumiem, dlaczego
          > poloznice nie moga byc odgrodzone od siebie parawnami, nie
          rodzilam co prawda w
          > Polsce, ale parawany na sali to chyba nie jakias straszliwa
          cywilizacyjna
          > zdobycz? I byloby po problemie.

          Uwazaj bo zaraz ci sie oberwie ze ci sie w 4 literkach poprzewracalo
          od tej zagranicy i zachciewa ci sie wygod w postaci parawanu. Jeszce
          jedna rzecz do prania, przesuwania, czyszczenia, odkazania. Ile to
          pieniedzy moze kosztowac taki parawan w kazdej sali, ile miejsca
          zajetego, ile niewygod dla lekarzy i poloznych. Przeciez nie ma byc
          bezproblemowo dla ciebie tylko dla personelu. To oni przeciez sa tam
          najwazniejsi...ty tylko mieso do krojenia, ogladania, spozierania
          itd big_grin

          > Rowniez poczulam sie zaskoczona wietrzeniem
          > krocza. po jakiego grzyba pytam? no ale ja jestem starej daty i
          wychodze z
          > zalozenia, ze krocze lepiej myc niz wietrzyc, dotyczy to rowniez
          innych czesci
          > ciala, pozdrawiam

          No nie znasz sie po prostu, wietrzenie jest waznym elementem
          polskiej medycyny, jesli w szpitalach jest niewystarczajaca liczba
          lazienek, ograniczona ilosc wody, mozliwosci zadbania o siebie to
          trzeba dac pacjentkom cos w zamian i przekonac je ze to najlepszy
          sposob do radzenia sobie w takich okolicznosciach, ot taka
          reklama...wietrzenie na szybkie gojenie...miejsca po ktorym caly
          czas cos cieknie surprised.
          Mnostwo razy bylam w szpitalu, zwlaszcza na onkologii i
          chirurgii...i tam dopiero ludzi jest pocietych...ale jakos nie
          widzialam ran wystawionych na wietrzenie...ale pewnie jak ktoras tu
          powiedziala: pod koldra wiekszosc to robi big_grin
    • osa551 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 16:04
      Nie zauważyłam, żeby w szpitalu ktokolwiek wietrzył krocze. O co chodzi?

      Obchód był o 9-10 rano jeden lekarz i jedna położna, badanie bardzo dyskretne,
      wręcz pytał po prostu pacjentki, czy wszystko ok, czy wolałyby, żeby obejrzał.
      Do każdego badania czy innej czynności przy pacjentce włącznie z usunięciem
      wenflonu - wszyscy odwiedzający byli wypraszani z sali.

      Jeśli chodzi o karmienie - ja nie mam problemu z karmieniem przy obcych, więc
      obecność czyjegoś męża mi nie przeszkadzała. Po sali pooperacyjnej leżałam na
      sali 2-osobowej do mnie i do tej drugiej dziewczyny przychodzili tylko mężowie.
      Więc nie było problemu.

      Niestety czasem odwiedzający nie mają wyobraźni. 5 lat temu leżałam po cc na
      sali 4 osobowej i do kobiet przychodzili wszyscy możliwi krewni i znajomi
      "pooglądać dzidziusia". To był faktycznie hardcore. Niestety jest to nie tylko
      kwestia poziomu szpitala, ale również poziomu pacjentek.
      • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 16:11
        Są takie sytuacje ze rzeczywiscie można czuc się zle , niekomfortowo.
        Jednka są rózne szpitale - ja chyba trafiłam na w miarę przyzwoity
        bo nie narzekałam . Nie znaczy to ze nie było takich pań ktore
        narzekały dosłownie na wszystko .
        Wszystko było złe .
        Jedznie złe , pielegniarki złe .
        A ja z pielegniarkami dogadywałam się dobrze i bardzo mi pomogły -
        wystarczyło poprosić a nie warczec na wszystkich .
    • alpepe Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 17:11
      u mnie były zasłony, od razu po przywiezieniu mnie do sali zrobiłam z zasłon użytek.
      • daniem Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 20:28
        W polskich szpitalach w czasach przed 1939 r w kazdej sali były
        parawany tak że można było zasłonić całe łóżko. W czasach komunizmu
        już nie było to potrzebne (wg władzy)Niektóre szpitale żyją
        jesczcze tamtym życiem gdzie z pacjentem mozna było wszystko zrobić.
        O prawa pacjenta trzeba sie upominać i zwracac uwage bo nic nie
        zmienimy. W szpitalu na solcu nie ma już pokazywania krocza na
        obchodzie. Dlaczego ,bo kobiety zrobiły z tego raz afere że to
        niezgodne z prawem i zaprzestano tego typu działań.
        • kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 20:49
          niezgodne z prawem? a gdzies to jest zapisane zeby sie czyms podeprzec??
          • franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 07:40
            W Karcie Praw Pacjenta wyraźnie stoi, że pacjent ma prawo do poszanowania
            godności i intymności oraz do odmowy, żeby przy świadczeniu zdrowotnym
            uczestniczyły osoby inne niż personel medyczny niezbędny do wykonania tego
            świadczenia. Czyli chyba jak najbardziej możemy się nie zgodzić, żeby nasze
            miejsca intymne oglądało tyle osób z personelu i koleżanki z sali.
            • anulka59 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 08:19
              Franczi masz rację i ja napiszę że gdy trafiłam na ginekologię(badania bo nie
              mogłam zajść w ciążę -teraz jestem szczęśliwą mamą)nie zgodziłam się na USG
              przez pochwę wykonane przez innego lekarza niż mój gin i wywołało to oburzenie
              wśród pielęgniarek-nawet ordynatorowi chciały skarżyć ale ordynator nic sobie z
              tego nie zrobił-więc dla lekarza to możliwe że pacjentka się nie zgodzi ale dla
              pielęgniarek chyba nie.
            • kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 08:44
              masz racje!! bede sie tego trzymac podczas pobytu w szpitalu, a jak to jest jak
              nie wiem jaki lekarz to kto, nie zawsze moze to odczytac z plakietki, chodzi mi
              o to ze nie chce zeby mnie badali stazysci.

              jak wy robicie? pytacie kto jest kto??
              • memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:28
                Tak, tak, niech stażysci uczą się na kimś innym, w żadnym razie nie na mnie.
                Mnie mają badać wyłącznie specjaliści II stopnia z kilkuletnim doświadczeniem!
                • id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:43
                  memphis90 napisała:

                  > Tak, tak, niech stażysci uczą się na kimś innym, w żadnym razie
                  nie na mnie.
                  > Mnie mają badać wyłącznie specjaliści II stopnia z kilkuletnim
                  doświadczeniem!

                  Jakim kilkuletnim? Byle patałach ma mnie badać? ;-P
                  • julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:49
                    Gdyby mnie stażysta ZAPYTAŁ, czy wyrażam zgodę, to bym się zgodziła.
                    Ale im się wydaje, że z definicji mogą. A ja się na tą definicje nie
                    godzę.
                    • id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:54
                      julia56 napisała:

                      > Gdyby mnie stażysta ZAPYTAŁ, czy wyrażam zgodę, to bym się
                      zgodziła.
                      > Ale im się wydaje, że z definicji mogą. A ja się na tą definicje
                      nie
                      > godzę.

                      Być może się mylę (?), ale decydując się na szpital kliniczny z góry
                      zgadzasz się na stażystów, studentów i takie inne atrakcje.
                      • julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:55
                        Mylisz się. Omawiałam właśnie ten temat z lekarzem. smile
                        • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:10
                          Widzę ze są osoby mocno przewrazliwione na swoim punkcie .

                          Nie zdazylo sie jeszcze tak zeby wszyscy byli zadowoleni .
                          Gdyby temp mierzyli o 7:00 to znalazłaby się osoba która by
                          powiedziała ze woli o 6:00 bo to przeciez najlepsza pora na
                          mierzenie temp .

                          Gdyby badali po porodzie w osobnych gabinetach a nie na łożkach było
                          by kilka takich które wolałby na łóżku bo nie chce im się specjalnie
                          chodzic do gabinetu tylko po to zeby lekarz rzucił okiem .

                          Jeśli ktoś jest kapryśny i chce zeby wszyscy skakali wkoło niego to
                          proszę rodzić w szpitalach prywatnych gdzie kazdy się boi głosniej
                          odezwać bo boi sie ze jakas rozkapryszona księżniczka bedzie skaladc
                          reklamacje - bo placi więc wymaga .

                          Mi odpowiadają warunki w szpitalu w ktorym rodziłam .
                          Może nie wszystko ale jestem zadowolona . Wiem ze nie wszystko moze
                          byc tak jakbym chciała bo szpitale są niedoinwestowane , warunki
                          nienajlepsze i nie mogą się stosować do wszystkich zachcianek .
                          Ja się nie spotkałam z tym zeby ktos był ekstremalnie niesympatyczny
                          czy opryskliwy .
                          Tylko dla niektórych brak uśmiechu na twarzy położnej która wlasnie
                          konczy 12godzinny nocny dyżur to szczyt chamstwa .
                        • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:31
                          julia56 napisała:

                          > Mylisz się. Omawiałam właśnie ten temat z lekarzem. smile

                          I co lekarz mówił na ten temat ?
                          Bo odpowiednia ustawa o zawodzie lekarza (Dz. U. z 1997 r. Nr 28, poz. 152)
                          reguluje to tak:

                          "Art. 36.
                          1. Lekarz podczas udzielania świadczeń zdrowotnych ma obowiązek poszanowania
                          intymności i godności osobistej pacjenta.

                          2. Przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych może uczestniczyć tylko niezbędny, ze
                          względu na rodzaj świadczenia, personel medyczny. Uczestnictwo innych osób
                          wymaga zgody pacjenta i lekarza.

                          3. Lekarz ma obowiązek dbać, aby inny personel medyczny przestrzegał w
                          postępowaniu z pacjentem zasady określonej w ust. 1.

                          4. Przepis ust. 2 nie dotyczy klinik i szpitali akademii medycznych, medycznych
                          jednostek badawczo-rozwojowych i innych jednostek uprawnionych do kształcenia
                          studentów nauk medycznych, lekarzy oraz innego personelu medycznego w zakresie
                          niezbędnym do celów dydaktycznych. W przypadku demonstracji o charakterze
                          wyłącznie dydaktycznym konieczne jest uzyskanie zgody pacjenta."
                          • julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:35
                            Że mimo, iż będę rodzić w szpitalu klinicznym (w którym i on
                            pracuje), mam prawo nie zgodzić się na siedmiu studentów z Chin,
                            którzy wpadną obserwować poród.
                            • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:41
                              julia56 napisała:

                              > Że mimo, iż będę rodzić w szpitalu klinicznym (w którym i on
                              > pracuje), mam prawo nie zgodzić się na siedmiu studentów z Chin,
                              > którzy wpadną obserwować poród.

                              Właśnie mi się też wydawało, że tak jest, ale jak przeczytałam ustawę o zawodzie
                              lekarza, to zwątpiłam. Może gdzieś jeszcze jest wzmianka prawna na ten temat,
                              poszukam smile
                              • gaja78 Trochę więcej w temacie 23.04.08, 16:56
                                www.wssd.olsztyn.pl/szpital/prawo/posz_intymn.htm
                                Z punktu 3 wynika, że studenci mogą być podczas interwencji medycznej obecni bez
                                zgody pacjentki, natomiast nie mogą bez tej zgody uczestniczyć w żadnych
                                czynnościach. Tak to rozumiem, może źle ...
                • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:15
                  memphis90 napisała:

                  > Tak, tak, niech stażysci uczą się na kimś innym, w żadnym razie
                  nie na mnie.
                  > Mnie mają badać wyłącznie specjaliści II stopnia z kilkuletnim
                  doświadczeniem!

                  Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest
                  najnizszemu specjaliscie stazyscie smile i moze dopiero zaczac sie
                  przyuczac do swojej specjalizacji pod okiem wyspecjalizowanych
                  specjalistow w szpitalu. DLatego w szpitalach tak malo polskich
                  lekarzy, bo zwykle maja tylko jednen polski stopien specjalizacji
                  ktory pozwala tu byc TYLKO AZ lekarzem rodzinnym ze znajomoscia np
                  dermatologii czy ginekologii. Bynajmniej taki lekarz nie moze
                  pracowac w szpitalu bo nie jest jeszcze zaden specjalista big_grin
                  • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:28
                    Ale ty smieszna jestes .
                    Podtrzymuje to co wczesniej napisałas.
                    W d... ci sie poprzewracalo .

                    A skad ty wiesz ze :
                    Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest
                    > najnizszemu specjaliscie stazyscie smile

                    Jak to oceniłaś mądralo która na wszystkim się znasz , potrafisz się
                    sama badac i wogole do niczego nie potrzebujesz lekarzy bo wszystko
                    masz w małym palcu ?
                    Czy wszystkim Polakom na zachodzie tak odbija czy tylko tym
                    niedowartosciowanym ?
                    • julia56 Ellana 23.04.08, 15:32
                      pozwalasz sobie na oceny, zupełnie nie wiem dlaczego.
                      To, że Ty jesteś/byłaś zadowolona z pobytu w szpitalu oznacza tylko
                      i wyłacznie, że są to Twoje doświadczenia osobnicze i nikogo nimi
                      nie obdzielisz.
                      Jak widzisz ta dyskusja toczy się w miłym tonie. Nie próbuj tego
                      zmieniać niskimi docinkami. No bo po co.
                    • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:49
                      ellana1 napisała:

                      > Ale ty smieszna jestes .
                      > Podtrzymuje to co wczesniej napisałas.
                      > W d... ci sie poprzewracalo .

                      Bez komentarza bo musialabym cie obrazic a nawet nie jestes tego
                      warta smile
                      >
                      > A skad ty wiesz ze :
                      > Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest
                      > > najnizszemu specjaliscie stazyscie smile
                      >
                      A wiesz sa takie przepisy, regulacje i mozna sobie poczytac, jakie
                      warunki trzeba spelnic...ba nawet jest to po polsku, ogolnie
                      dostepne. Zadna ze tego tajemnica. Trzeba tylko popytac i poszukac.
                      Ba nawet kazdego lekarza mozesz sobie po numerku mu nadanym
                      sprawdzic co konczyl, kim jest i jakie ma osiagniecia. I to wszystko
                      w necie. A jak nie to odpowiednie dyplomy wisza na scianach w
                      gabinecie smile
                      No a jak jeszcze ma sie kilku lekarzy w rodzinie ktorzy musieli
                      odpowiednie potwierdzenia kwalifikacji dostac...to sie po prostu wie.


                      > Jak to oceniłaś mądralo która na wszystkim się znasz , potrafisz
                      się
                      > sama badac i wogole do niczego nie potrzebujesz lekarzy bo
                      wszystko
                      > masz w małym palcu ?
                      > Czy wszystkim Polakom na zachodzie tak odbija czy tylko tym
                      > niedowartosciowanym ?

                      Nie nie czuje sie niedowartosciowana, ale widze ze ty masz z tym
                      problem. Wiesz zwykle posadza sie innych o to z czym sami jestesmy
                      za pan brat...czyli np kradniesz to myslisz ze inni tez kradna,
                      jestes niedowartosciowana wiec pytasz innych czy
                      niedowartosciowani big_grin
                      • ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:40
                        Ciężko z tobą dyskutować jeśli uważasz ze wiesz wszystko .
                        Sama potrafisz się zbadać i zdiagnozować .
                        Wiesz na 100% ze polski lekarz ma wiedze na poziomie najnizszego
                        stazysty z ``Wysepek`` .

                        Ja na Wysepki się nie wybieram . Przyjdzie mi rodzić w Polsce .
                        Pierwszy porod przeżyłam i ufam ze drugi przeżyję .
                        Jakos się z tym pogodzę ze mamy takich kiepskich lekarzy i ogolnie
                        wszystko blado wypada przy Wysepkach , ze szpitale nie dorastaja do
                        piet szpitalom na Wysepkach .

                  • id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:40
                    hanalui napisała:

                    > memphis90 napisała:
                    >
                    > > Tak, tak, niech stażysci uczą się na kimś innym, w żadnym razie
                    > nie na mnie.
                    > > Mnie mają badać wyłącznie specjaliści II stopnia z kilkuletnim
                    > doświadczeniem!
                    >
                    > Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest
                    > najnizszemu specjaliscie stazyscie smile i moze dopiero zaczac sie
                    > przyuczac do swojej specjalizacji pod okiem wyspecjalizowanych
                    > specjalistow w szpitalu. DLatego w szpitalach tak malo polskich
                    > lekarzy, bo zwykle maja tylko jednen polski stopien specjalizacji
                    > ktory pozwala tu byc TYLKO AZ lekarzem rodzinnym ze znajomoscia np
                    > dermatologii czy ginekologii. Bynajmniej taki lekarz nie moze
                    > pracowac w szpitalu bo nie jest jeszcze zaden specjalista big_grin

                    To chyba sie tam poczułaś baardzo niedowartościowana? ;-P
                    • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:13
                      id.kulka napisała:

                      > hanalui napisała:
                      >
                      > > memphis90 napisała:
                      > >
                      > > > Tak, tak, niech stażysci uczą się na kimś innym, w żadnym
                      razie
                      > > nie na mnie.
                      > > > Mnie mają badać wyłącznie specjaliści II stopnia z kilkuletnim
                      > > doświadczeniem!
                      > >
                      > > Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest
                      > > najnizszemu specjaliscie stazyscie smile i moze dopiero zaczac sie
                      > > przyuczac do swojej specjalizacji pod okiem wyspecjalizowanych
                      > > specjalistow w szpitalu. DLatego w szpitalach tak malo polskich
                      > > lekarzy, bo zwykle maja tylko jednen polski stopien
                      specjalizacji
                      > > ktory pozwala tu byc TYLKO AZ lekarzem rodzinnym ze znajomoscia
                      np
                      > > dermatologii czy ginekologii. Bynajmniej taki lekarz nie moze
                      > > pracowac w szpitalu bo nie jest jeszcze zaden specjalista big_grin
                      >
                      > To chyba sie tam poczułaś baardzo niedowartościowana? ;-P

                      A czemu niby mialam sie czuc niedowartosciowana? Zupelnie nie
                      rozumiem surprised? Lekarzem nie jestem...gybym byla to moze byloby mi
                      przykro ze w Polsce mam wyzsze kwalifikacje niz na zachodzie...ale
                      na szczescie lekarzem nie jestem.
                      Chyba przeciez dobrze ze w szpitalu pracuja lekarze ktorzy maja
                      zarowno duzo wiedzy teoretycznej jak i teraz moga ta teorie
                      weryfikowac w praktyce pod okiem prawdziwych fachowcow. smile
                  • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:39
                    hanalui napisała:

                    > Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest
                    > najnizszemu specjaliscie stazyscie smile i moze dopiero zaczac sie
                    > przyuczac do swojej specjalizacji pod okiem wyspecjalizowanych
                    > specjalistow w szpitalu. DLatego w szpitalach tak malo polskich
                    > lekarzy, bo zwykle maja tylko jednen polski stopien specjalizacji
                    > ktory pozwala tu byc TYLKO AZ lekarzem rodzinnym ze znajomoscia np
                    > dermatologii czy ginekologii. Bynajmniej taki lekarz nie moze
                    > pracowac w szpitalu bo nie jest jeszcze zaden specjalista big_grin

                    Hanalui ale to o czym piszesz nie musi wynikać z faktu, że polski system
                    kształcenia jest gorszy niż angielski. Tu chodzi prawdopodobnie o różnice w
                    procesie kształcenia specjalistów. To nie znaczy, że polski lekarz-specjalista
                    wie mniej niż angielski. To znaczy tylko tyle, że polski lekarz-specjalista II
                    stopnia nie spełnia wszystkich wymagań formalnych narzuconych w medycynie
                    angielskiej. A te wymogi formalne najczęściej nie mają większego związku z
                    posiadaną wiedzę. Może warto przyjrzeć się właśnie tym różnicom w wymaganiach
                    formalnych na przykład dotyczących zdanych egzaminów czy szczegółowej struktury
                    wymaganej praktyki.
                    • hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:10
                      gaja78 napisała:

                      > hanalui napisała:
                      >
                      > > Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest
                      > > najnizszemu specjaliscie stazyscie smile i moze dopiero zaczac sie
                      > > przyuczac do swojej specjalizacji pod okiem wyspecjalizowanych
                      > > specjalistow w szpitalu. DLatego w szpitalach tak malo polskich
                      > > lekarzy, bo zwykle maja tylko jednen polski stopien
                      specjalizacji
                      > > ktory pozwala tu byc TYLKO AZ lekarzem rodzinnym ze znajomoscia
                      np
                      > > dermatologii czy ginekologii. Bynajmniej taki lekarz nie moze
                      > > pracowac w szpitalu bo nie jest jeszcze zaden specjalista big_grin
                      >
                      > Hanalui ale to o czym piszesz nie musi wynikać z faktu, że polski
                      system
                      > kształcenia jest gorszy niż angielski.
                      A czy ja gdzies napisalam ze gorszy czy lekszy? Inny conajwyzej smile

                      > Tu chodzi prawdopodobnie o różnice w
                      > procesie kształcenia specjalistów. To nie znaczy, że polski lekarz-
                      specjalista
                      > wie mniej niż angielski.

                      Roznice z pewnoscia tak. Tu stawanie sie specjalista jest
                      zdecydowanie wolniejsze i wiecej praktyki musisz nabrac pod okiem
                      fachowcow nim staniesz sie samodzielnym specjalista. Czy wie wiecej
                      polski czy mniej...nie wiem...Moze tak moze nie.

                      > To znaczy tylko tyle, że polski lekarz-specjalista II
                      > stopnia nie spełnia wszystkich wymagań formalnych narzuconych w
                      medycynie
                      > angielskiej.
                      Tak...masz racje, nie spelnia danych wymagan ale spelnia wymog ze
                      moze pracowac pod okiem i nadzorem fachowca

                      > A te wymogi formalne najczęściej nie mają większego związku z
                      > posiadaną wiedzę. Może warto przyjrzeć się właśnie tym różnicom w
                      wymaganiach
                      > formalnych na przykład dotyczących zdanych egzaminów czy
                      szczegółowej struktury
                      > wymaganej praktyki.

                      WIesz wiedza jedno, a praktyka drugie. Tu lekarz dlugo praktykuje
                      pod nadzorem, decyzje podejmuje i konsultuje z kims kto jest wyzej.
                      Dlugo ma nad soba kogos ktory weryfikuje decyzje, dlugo musi byc ze
                      tak powiem "kotem" niz stanie sie fachowcem.
                      Nie wartosciowuje ktory system lepszy ktory gorszy bo niektore
                      powiedza ze mi sie poprzewracalo...doswiadczylam natomiast
                      przyjemnosci polskiego lekarza specjalisy w polskiej klinice tutaj i
                      tej samej specjalnosci specjalisty w szpitalu. I wiedza jednego a
                      drugiego i podejscie do pacjenta to bylo niebo a ziemia, ale moze po
                      prostu tak trafilam smile

                • franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:25
                  Tak właśnie, dokładnie tak jest, niech sie uczą na kim innym.
                  Mam swoje bardzo wazne powody aby się nie godzić, nie muszę ich podawać,
                  wystarczy, że grzecznie odmówię. Inna sprawa, jak taka odmowa zostanie przyjęta.
                  Mnie się raz przytrafiło i nie wyraziłam zgody na udział w badaniu praktykanta
                  czy stazysty. Rzecz się miała w zwykłym szpitalu w powiatowym mieście. Lekarz
                  był niemile zdziwiony moją odmową i pewnie jeszcze na mnie naskarżył bo mój
                  pobyt do samego końca został mi umilony docinkami, rubasznymi aluzjami i
                  szykanami, których treść nie pozostawiała żadnych wątpliwości co do sytuacji,
                  która je wywołała. Powiem, że pierwszy raz miałam w życiu do czynienia z takim
                  chamstwem, długo się nie mogłam po tym pozbierać.
                  • kira_koslin Hipokryzja 23.04.08, 15:42
                    Słąbą masz psychike skoro tak tam Cię zdolowali ale do rzeczy
                    co Ty na to jak by Ci lekarz powiedzial
                    Tak własnie, niech pania bada ktos inny, mam swoje bardzo wazne
                    powody aby się nie godzić, nie muszę ich podawać, wystarczy, że
                    grzecznie odmówię.

                    I co wielki skandal by był, że lekarz nie udzielił Ci pomocy
                    medycznej hmmmmm.....??????

                    A jak lekarze, stazysci i studenci mają sie uczyc? na ksiązkach?

                    A potem wybucha kolejna awantura na forum jacy Ci lekarze dziś
                    niedouczeni - no paranoja jednym słowem
                    • brydzia100 Re: Hipokryzja 23.04.08, 16:08
                      w pełni się z tobą zgadzam. Jakby tak wszystkim
                      stażystom/praktykantom klienci/pacjenci mieli wyrażać łaskawie zgodę
                      na zajęcie się nimi/ich problemem/ich dyspozycją, to nikt by nic nie
                      potrafił, bo książki czy manekiny to co innego, niż człowiek, jego
                      problem czy przypadek. Ja też miałam praktyki - w bankach - i choć
                      miałam plakietkę z napisem stażystka, to nikt nie czepiał się, że
                      przyjmuję różne ważne dyspozycje, księguję na jego rachunkach lub
                      wykonuję setki trudnych i odpowiedzialnych rzeczy (bo przecież
                      chodziło wieloktornie o kwoty, których nawet przeczytać nie
                      potrafiłam!). Trzeba się na czymś uczyć. Gdyby nie praktyki, nigdy
                      nie doszłabym do tego, co wiem dzisiaj. A jeśli chodzi o lekarzy, to
                      ich zawód jest bardzo specyficzny no i niestety muszą
                      mieć "materiał" a nie zdjęcia w książkach. Pomyślcie same
                      dziewczyny, czy chciałybyście być kiedyś operowane, badane lub by
                      przyjął was lekarz, który całę życie uczył się na książkach i
                      manekinach? Ja nie. Zdecydowanie nie.
                      • franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 16:23
                        Jakby tak wszystkim
                        stażystom/praktykantom klienci/pacjenci mieli wyrażać łaskawie zgodę
                        na zajęcie się nimi/ich problemem/ich dyspozycją

                        Otoz pozwol, ze cie uswiadomie ale tak powinno byc, tak przynajmniej w
                        przepisach jest napisane. A poza tym kultura osobista wymaga, zeby zapytac o
                        zgode.
                        • julia56 Franczii 23.04.08, 16:31
                          No jasne, że tak. Ale koleżanki nie znają swoich praw i dlatego
                          próbują nas przekonać, że ich nie mamy. smile
                          • brydzia100 Re: Franczii 23.04.08, 22:25
                            znają i respektują. Ale nie chcą też utrudniać pracy lekarzom (a dla
                            mnie stażysta to też lekarz). Każda z nas ma swój poziom wstydu.
                            Koleżanka,która napisała jak ją potraktowali, gdy odmówiła przy
                            badaniu, powinna złożyć skargę na późniejsze zachowanie personelu.
                            Nikt nie powinien nas poniżać. Ale jeśli chodzi o stażystów czy
                            praktykantów, to w dalszym ciągu twierdzę, że na czymś muszą się
                            uczyć, a jeśli jest to szpital kliniczny, to o zgodę pytać nie
                            muszą.
                            • franczii Re: Franczii 25.04.08, 22:47
                              Naprawde respektuja? Ladny mi respekt! To skad ta krytyka, przycinki z ksiedzem
                              i zakonnica, nasmiewanie sie z osob, ktore z tych praw korzystaja? Prawa, na
                              ktore sie powoluje zostaly stworzone dla tych osob, u ktorych poziom wstydu
                              jest taki, ze nie potrafia go przelamac, pomimo tego, ze maja swiadomosc, ze
                              studenci musza sie gdzies uczyc.
                              • brydzia100 Re: Franczii 26.04.08, 10:11
                                wypraszam sobie, bo z nikogo się tu nie naśmiewam. No - jedynie z
                                jadowitych języczków niektórych foremek, które pokazują swój poziom,
                                rozbawiając czytających. A post koleżanki o księdzu rozbawił mnie do
                                łez. Jeśłi myślisz, że ja się nie wstydzę i swoją pisię pokazuję
                                wszem i wobec, to się mylisz. Pokazuję ją lekarzom, gdy wymagają ego
                                badania. Nie robię tego z przyjemności czy ekshibicjonizmu. Traktuję
                                to normalnei, jak normalną wizytę, taką jak u dentysty, kardiologa
                                czy intermisty. A, że ktoś może się dzięki temu widokowi czegoś
                                nauczyć, to super, bo nie chciałabym by kiedyś badał mnie lekarz,
                                który swoją wiedzę zaczerpnął jedynie z książek czy filmów. Ja
                                respektuję swoje prawa - zapewniam Cię. A respektowanie praw i bycie
                                oburzonym, że ktoś mógłby chcieć uczyć się na moim ciele, to
                                różnica. I zapewniam również, że dla tych studentów to wcale nie
                                jest super podniecająca przyjemność oglądać krocze pań poporodzie.
                                Mam kolegę, który jest po ginekologii i praktyki były dla niego
                                obowiązkiem a nie przyjemnością.
                                Współczuję praktykantom, bo nei dość, że odwalają często robotę za
                                lekarzy, robią to kompletnie za darmo, to jeszcze muszą nasłuchać
                                się niemiłych komentarzy od pacjentek. A potem my wszystkie się
                                dziwimy, że lekarz potraktował nas jak mięso. Coś za coś moje
                                drogie, coś za coś...
                                • franczii Re: Franczii 26.04.08, 10:49
                                  Brydziu z całym szacunkiem do ciebie, nie obchodzi mnie komu swoją pisię
                                  pokazujesz i w jakich okolicznościach ale za to widzę, że ciebie bardzo
                                  obchodzi komu inne nie chcą pokazać i dlaczego.
                                  Przynajmniej trakie odniosłam wrażenie czytając twoje posty. Jeżeli się
                                  pomyliłam w odbiorze to przepraszam.

                                  I nie jestem oburzona, że ktoś chce się uczyć na moim ciele, pozwolę sobie
                                  pobrać krew i nastawić złamaną rękę przyszłemu lekarzowi ale w niektórych
                                  sytuacjach nie potrafię się przełamać, tak już mam i wtedy mogę skorzystać z
                                  danego mi prawa.
                                • totorotot Re: Franczii 26.04.08, 11:40
                                  > czy intermisty. A, że ktoś może się dzięki temu widokowi czegoś
                                  > nauczyć, to super, bo nie chciałabym by kiedyś badał mnie lekarz,

                                  Ale, Brydziu, przyjmujesz do wiadomości, że są osoby, które mogą sobie nie życzyć, żeby badali ich stażyści i na pewno szanujesz ich zdanie, mimo jest że odmienne od Twojego?
                                • premeda Re: Franczii 26.04.08, 19:55
                                  A zastanawiałaś się dlaczego ten kolega ginekologię akturat wybrał?
                                  Jest tyle innych ciekawych specjalizacji np. neurologia,
                                  kardiologia, chirurgia itd. A on polazł na ginekologię i pewnie
                                  miejsce jakiejś studentce zabrał, bo kobiet jest porażająco mniej w
                                  tej specjalizacji. Jeśli poleciał na kasę to żaden argument, bo mamy
                                  później lekrzy wmawiających nadżerki, których nie ma. I jeszcze
                                  jedna rzecz mój facet, gdy był w technikum weterynaryjnym (jeszcze
                                  za komuny) był i przy sekcjach zwłok i przy porodach, do dzisiaj nie
                                  chce mieć dzieci, właśnie ze względu, że jego kobieta musiałaby
                                  przejść poród.
                                  • brydzia100 Re: Franczii 27.04.08, 13:08
                                    premeda napisała:

                                    > A on polazł na ginekologię i pewnie
                                    > miejsce jakiejś studentce zabrał, bo kobiet jest porażająco mniej
                                    w
                                    > tej specjalizacji. >

                                    No, gratuluję podejścia, a kolegę poinformuję by przeprosił
                                    wszystkie studentki ubiegające się o miejsce na ginekologii, że im
                                    miejsce zabrał. Czy kwiaty wystarczą?
                                    A podejścia partnera odnośnie dzieci nie zazdroszczęsad
                                • hanalui Re: Franczii 26.04.08, 22:40
                                  brydzia100 napisała:
                                  I zapewniam również, że dla tych studentów to wcale nie
                                  > jest super podniecająca przyjemność oglądać krocze pań poporodzie.
                                  > Mam kolegę, który jest po ginekologii i praktyki były dla niego
                                  > obowiązkiem a nie przyjemnością.

                                  A skad to niby mozesz wiedziec, ze nie jest to przyjemnosc? To ze
                                  akurat twoj kolega tego nie lubi to jeszcze nic nie znaczy. Ja znam
                                  kilku lekarzy ktorzy uwielbiaja swoja prace i...jak tylko nadzrzyla
                                  sie okazja by mnie pokroic to z przyjemnoscia mnie cial i szyl...i
                                  to po godzinach, bo tylko taki termin mi odpowiadal.
                                  Staraj sie nie wydawac za wszystkich opinii...nie jestes lekarzem t
                                  raz, dwa...to zwykle ci ktorzy decyduja sie byc lekarzami lubia
                                  krew, ciecia, szycia itp. To co dla ciebie moze wydawac sie niemile
                                  i obrzydliwe w ich zawodzie kest przyjemnoscia. To akurat taki zawod
                                  do ktorego trzeba miec przedyspozycje i wlasnie to lubic zeby to
                                  robic big_grin
                                  • brydzia100 Re: Franczii 27.04.08, 13:06
                                    wtakim razie gratuluję kolegi, który PODNIECA się na widok
                                    poporodowego krocza.
                                    I proponuję nauczyć się czytać ze zrozumieniem, bo LUBIĆ swoją
                                    pracę, a PODNIECAĆ się w/w widokiem to zupełnie co innego.
                                    Kurcze, nie będę się zniżała do Waszego poziomu i resztę swoich
                                    opinii pozwolę zachować dla siebie.
                                    • hanalui Re: Franczii 27.04.08, 20:49
                                      brydzia100 napisała:

                                      > wtakim razie gratuluję kolegi, który PODNIECA się na widok
                                      > poporodowego krocza.

                                      A w ktorym niby miejscu cos takiego bylo napisane surprised? Czy inni
                                      lekarze nie przeprowadzaja operacji, nie tna innych czesci ciala surprised?

                                      Swoja droga roznych ludzi rozne rzeczy moga podniecac jesli juz
                                      mowisz o aspekcie seksualnym. To co dla mnie moze byc tylko i
                                      wylacznie intymna podtrzeba fizjologiczna dla innych moze stanowic
                                      zrodlo seksualnej przyjemnosci, ale nie mnie oceniac i decydowac co
                                      kogo podnieca i co komu sprawia frajde.
                                      TO ze ty moze po bozemu i pod kolderka przy zgaszonym swietle to nie
                                      znaczy ze wszyscy tak musza miec big_grin

                                      > I proponuję nauczyć się czytać ze zrozumieniem, bo LUBIĆ swoją
                                      > pracę, a PODNIECAĆ się w/w widokiem to zupełnie co innego.

                                      Nigdzie nie pisalam o podniecaniu to po pierwsze. Po drugie...moze
                                      sie zdarzyc ze miedzy jednym a drugim moze byc delikatna granica lub
                                      nie byc jej wcale, nie znasz wszystkich, skad mozesz wiedziec co
                                      komu sprawia przyjemnosc. TO co napisalam powyzej. Nie oceniaj
                                      wszystkich swoja miara. To co dla mnie moze byc obrzydliwe i
                                      wstretne, dla innego moze byc calkiem fajne big_grin

                                      > Kurcze, nie będę się zniżała do Waszego poziomu i resztę swoich
                                      > opinii pozwolę zachować dla siebie.

                                      Nie musisz. Wspolczuje kolegi ktory chodzi z niechecia do pracy i
                                      zmusza sie wykonywac przykre obowiazki sluzbowe. Potem nie dziwota
                                      ze mamy lekarzy ktorzy zlewaja pacjentki skoro to dla nich az takie
                                      przykre i nieprzyjemne a winno byc powolaniem big_grin
                        • id.kulka Re: Hipokryzja 23.04.08, 16:33
                          franczii napisała:

                          > A poza tym kultura osobista wymaga, zeby zapytac o
                          > zgode.

                          I mnie się wydaje, że tu jest pies pogrzebany. Nie o udział
                          stażystów chodzi, lecz ich zachowanie i konieczność poszanowania
                          pacjenta (problem znam z forum, bo mnie się nigdy jakieś niewłaściwe
                          zachowanie ze strony stażysty nie zdarzyło).
                        • gaja78 Re: Hipokryzja 23.04.08, 16:57
                          franczii napisała:

                          > Otoz pozwol, ze cie uswiadomie ale tak powinno byc, tak przynajmniej w
                          > przepisach jest napisane.

                          Jakich przepisach ?


                          > A poza tym kultura osobista wymaga, zeby zapytac o
                          > zgode.

                          Zgadzam się.
                          • franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 21:47
                            Ustawa o zawodzie lekarza, sama cytowalassmile
                            Karta praw pacjenta.
                            • gaja78 Re: Hipokryzja 23.04.08, 22:31
                              franczii napisała:

                              > Ustawa o zawodzie lekarza, sama cytowalassmile
                              > Karta praw pacjenta.

                              Pytałam, bo szukałam akurat informacji na temat ewentualnych innych regulacji
                              prawnych dotyczących stażystów. Ale poszperałam i zdaje się takich nie ma,
                              jedynie ustawa o zawodzie lekarza o tym wspomina.
                              Dzięki smile
                    • franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 16:19
                      Litości kobieto, zastanów się co tu ma hipokryzja do rzeczy. Odmawiając zgody na
                      badanie przez stażystę nie robię nic złego, korzystam jedynie ze swojego prawa.
                      Natomiast lekarz na dyżurze, gdyby odmówił udzielenia pomocy pacjentowi to
                      złamałby prawo.
                      A co do słabej psychiki to przyznaję ci rację. Ale to dlatego, że nie jestem
                      odporna na chamstwo. Tak mi się jakoś fajnie w życiu układało, że mało z tym
                      miałam do czynienia a tym bardziej w szpitalu się nie spodziewałam i od
                      wykształconych ludzi z tytułami naukowymi. Byłam nauczona, że uprzejmością i
                      grzecznością można wiele zyskać ale jak się okazało nie w tamtej sytuacji.

                      • kira_koslin Re: Hipokryzja 23.04.08, 16:45
                        O jakiej listosci Ty kobieto piszesz?
                        Nie robisz nic złego??? Zastanów się nad tym raz jeszcze.!!! Tylko
                        tym razem porządnie!!!
                        jak student czy stazysta ma byc dobrym lekarzem z doświadczeniem, ma
                        zdobyc wiedzę znając ją tylko z teorii???
                        Takich chesz miec lekarzy, takim powierzysz swoje zdrowie? Naprawdę
                        uwierz to jest hipokryzja, może na wszelki wypadek sprawdź prosze
                        definicję tego słowa. Gratuluję takiego podejscia. Wiesz co Ty weź
                        się najlepiej obrazaj dalej na wszystkich. hajnie że nauczono Cię
                        byc gtzeczna i uprzejmą, szkoda że zabrakło Ci wyobraźni.
                        • franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 17:24
                          A coz takiego zlego zrobilam? Nie odmawiam zgody na badanie przez stazyste tylko
                          dlatego, ze nie podoba mi sie jego twarz lub z czystej zlosliwosci. Nie wiesz
                          nic o mnie i o tym, co mna kieruje, skad wiesz ze nie mam zadnych przykrych lub
                          traumatycznych przezyc za soba, ze tak latwo oceniasz? Mam swoje powody, ktore
                          sa dla mnie wazne i co wiecej prawo daje mi taka mozliwosc i nakazuje moja
                          decyzje uszanowac jakakolwiek by ona byla. A ty sie tak nie emocjonuj bo i tak
                          nie masz nic do powiedzenia w tej sprawie.
                          Co do mojej wyobrani nie musisz sie martwic lepiej zatroszcz sie o siebie.
                          Przyszli lekarze ksztalca sie przede wszystkim w szpitalach klinicznych a poza
                          tym kobiety sa rozne i najczesciej nie maja nic przeciwko badaniu przez
                          stazystow. Tak wiec jak widzisz pomimo usilnych staran prawdopodobnie nie uda mi
                          sie zlamac kariery zadnemu przyszlemu ginekologowi.
                          • franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 17:30
                            I jeszcze jedno. Skoro odmowilam zgody na badanie przez stazyste to pewnie sobie
                            zasluzylam na szykany i chamskie odzywki ze strony polowy personelu na oddziale
                            i sama jestem sobie winna.
                            • kira_koslin Re: Hipokryzja 23.04.08, 17:36
                              fajny ten Twój tok rozumowania, jest przyczyna i jest skutek.
                              Wszystko tak sobie ładnie tłumaczysz????
                              Wiesz tylko jest mały problem, ja nic takiego nie napisałam co
                              próbujesz mi wmówic.

                              Tyle mam do powiedzenia ile Ty i skoro roscisz sobie prawo do
                              wydawania opinii w danym przedmiocie sparwy, musisz wiedziec, że
                              inni też do tej opinii mają prawo. No chyba ze i na tym polu brakuje
                              Ci wyobraźni ale mogłabyś na tyle uprzejma i grzeczna aby to
                              zrozumiecsmilesmile
                              • franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 17:48
                                > fajny ten Twój tok rozumowania, jest przyczyna i jest skutek.
                                > Wszystko tak sobie ładnie tłumaczysz????
                                > Wiesz tylko jest mały problem, ja nic takiego nie napisałam co
                                > próbujesz mi wmówic.

                                Nie probuje ci niczego wmawiac, tylko naszla mnie refleksja, ze zostalam
                                napadnieta za skorzystanie z mojego prawa a nie uslyszalam ani jednego slowa
                                krytyki na temat chamstwa z jakim zostala potraktowana moja decyzja.
                                I naturalnie opinie mozesz wyrazac ale skoro tak upierasz sie przy tym moim
                                braku wyobrazni to proponuje ci zebys dala przyklad i wyobrazila sobie jak rozne
                                ludzie moga miec powody, zeby postapic tak jak ja postapilam. Czekam na pomysly.
                                A jezeli nic do glowki nie przyjdzie to dziekuje bardzo za mila i wzbogacajaca
                                dyskusje.
                                • kira_koslin Re: Hipokryzja 23.04.08, 18:14
                                  Ach Ty i te Twoje traumy, biedna mała dziewczynka ktra wszsycy
                                  krzywdzą. Dziękuję uprzejmie za podzielenie się swoją refleksją.
                                  Słuchaj, nie byłam przy tych nieprzyjemenych sytuacjach i nie wiem
                                  czy w ogóle wystąpiły, jeżeli wystapiły to w jakim stopniu i czy Ty
                                  po prostu nie jesteś przewrażliwiona na swoim punkcie - a z każdego
                                  Twojego postu co raz bardziej widac ze tak. Jezeli jednak
                                  rzeczywiscie ktoś zachwowywał się wzgledem Ciebie po chamsku to
                                  przede wszsytkim swiadczy o jego klasie a po drugie Ciebie dorosłą
                                  osobe takie rzeczy załamują???? Czas na psychologa - rada z dobrego
                                  serca, nie drwię z Ciebie.
                                  Bo takie jakies ciezkie to Twoje życie trauma na traumie, trauma
                                  pogania i nikt Cie nie rozumie.
                                  • franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 18:59
                                    Po pierwsze nigdzie nie napisalam ze wszyscy mnie krzywdza i nie wiem na jakiej
                                    podstawie wyciagnelas wnioski ze moje zycie to trauma na traumie. Wprawdzie
                                    zachecalam do zrobienia uzytku z wyobrazni smilesmilesmile ale tak bardziej abstrakcyjnie
                                    a nie koniecznie w zwiazku z moim zyciem.
                                    W kazdym razie ponawiam popozycje i w dalszym ciagu czekam na pomyslysmile
                                    Swoje zycie zas uwazam za bardzo udane, wiem czego chce i potrafie to sobie
                                    zapewnic. Z calego serca dziekuje za troske i dobre rady ale pomimo swojej
                                    delikatnosci i wrazliwosci jakos sobie radze i taka nieprzyjemna sytuacja
                                    spotkala mnie tylko jeden raz w calym 30letnim prawie zyciu, co jak sadze
                                    zaprzecza teorii o moim przewrazliwieniu. Co wiecej , sytuacja ta pomimo
                                    chwilowego urazu, nie odbila sie trwale na mojej psychice a pozostawila jedynie
                                    uczucie niesmaku wiec nie widze powodow, zebym sie miala niepokoic.

                                    I na zakonczenie niesmialo proponuje zakonczyc te dyskusje bo z wlasnego
                                    doswiadczenia wiem, ze taka wymiana zdan moze trwac w nieskonczonosc
                                    jednoczesnie donikad nie prowadzac, lub powrocic do tematu prawa do intymnosci
                                    pacjentow w szpitalach, ktory jest wlasciwym przedmiotem tego watku.
                                    Pozdrawiam smile
                                    • kira_koslin Re: Hipokryzja 23.04.08, 22:43
                                      Sama argumetowałas jakie to ciezkie i traumatyczne wydarzenia w
                                      Twoim zyciu się wydarzyły, wiec sama jakby wysunełąs wątek ze
                                      swojego zycia. A teraz mam jeszcze Ci cos udowadniac?
                                      Bardzo mnie cieszy ze masz udane zycie, które tak szeroko tutaj
                                      opisujesz. Kolejny osobisty wąteksmilesmilesmile

                                      Pozdrawiam
                                      • franczii Re: Hipokryzja 24.04.08, 08:45
                                        Pudło. Niczego nie argumentowałam a jedynie sugerowałam. To chyba różnica. Na
                                        przyszłość zachęcam do uważniejszej lekturysmile
                                        Natomiast ty widać pokazałaś ile można mieć zrozumienia, gdybym rzeczywiście
                                        okazała się osobą po jakimś traumatycznym wydarzeniu w życiu.
                                        Poza tym nie rozumiem o co ci chodzi? Masz swoje zdanie , poznałam je i jest ok.
                                        ale po coś się mnie tak uczepiła? Widzę, że to nie ja mam tu problem. Ewidentnie
                                        frustruje cię, że skorzystałam z moich praw w opisanej przeze mnie sytuacji. A
                                        może nie podoba ci się zapis w ustawie lekarskiej i karcie praw pacjenta,
                                        uważasz, że powinno się go usunąć? Moja droga w takim razie, pozwól, że tym
                                        razem to ja udzielę ci dobrej rady: zrób jakąś akcję obywatelską, zbieraj
                                        podpisy, pamiętaj, że ty też możesz mieć inicjatywę ustawodawczą, zabierz się do
                                        działania bo taka pyskówka jest zupełnie bezproduktywna, i tylko musi potęgować
                                        uczucie niemocy i frustracji. Niestety nic innego nie przychodzi mi do głowy.
                                        Na tym uważam temat za wyczerany i kończę tę szalenie wciągającą wymianę zdań,
                                        dziękuję za poświęconą mi uwagę, niezmiernie mi to pochlebia ale nie ukrywam
                                        jestem trochę zakłopotana, że tyle miejsca zabrała w tym wątku moja skromna
                                        osoba a wątek nie mój i na trochę inny tematsmilesmile
                                        Żegnam, może się jeszcze spotkamy w innych tematachsmile))
                                  • totorotot Re: Hipokryzja 25.04.08, 10:35
                                    maretina napisała:

                                    > na dodatek nalezy tym biedakom wspolczuc, bo wbrew temu co mysli
                                    > polowa zboczonych forumek, ginekolog nie ma zadnej frajdy z
                                    > ogladania pozszywanego, krwawiacego krocza. fuj!


                                    Maretina, o to właśnie chodzi. Masz ranę w naintymniejszym miejscu, właśnie taką "fuj", która nie pachnie pierwiosnkami i nie jest "różową muszelką" bynajmniej. Na to wchodzi kilku Twoich rówieśników (stażyści), przystojnych mężczyzn (lekarze po specjalizacji) oraz pielęgniarek (z komentarzami w stronę panów "ależ ona ma ma okropnie owłosione krocze"). Wszyscy zaglądają, po kolei dotykają - albo i nie - i komentują.
                                    Jak się czujesz? Zwłaszcza mając świadomość, że mogłaby Cię zbadać tylko 1 osoba i to za parawanem?

                                    Powiem Ci, że ja bym się czuła fatalnie nawet okazując takiej grupie ludzi całkiem zdrowy, czysty narząd, leżąc rozkraczona i czekając aż procesja pomaca i przejdzie. Co dopiero w stanie po porodzie.

                                    Mamy prawo do poszanowania swojej godności. Każda z nas ma inny próg wrażliości. Dla jednych nie ma znaczenia, że bada je cały szwadron lekarzy i stażystów - mają do tego owe kobiety święte prawo. Są jednak osoby bardzo wstydliwe, do których zaliczam się i ja. I też mamy do tej wstydliwości święte prawo.

                                    Ponieważ pojawiły się wcześniej w tym wątku argumenty, że te "wstydliwe" wywodzą się z dziur zabitych dechami, które chcą rodzić z księdzem pilnującym ich moralności podczas porodu, nadmienię, że jestem osobą wykształconą, aktywną zawodowo, na odpowiedzialnej posadzie i niepraktykującą. Na tyle świadomą, że nie godzę się na obowiązujące w polskich szpitalach warunki.

                                    Po porodzie nie chcę być potraktowana przedmiotowo, w stylu "ósma wybiła, dziewczyny koszule w góre, gacie w dół, wchodzi ordynator ze świtą". Nie. Sytuacja może wyglądać tak: puk-puk-proszę, wchodzi pielęgniarka, 'proszę pań, za chwilę obchód, z panem ordynatorem jest kilku studentów, która pani wyraża zgodę na ich obecność?' I dalej w ten deseń.

                                    Dodam jeszcze, że retoryka w stylu "ale wam się głowach poprzewracało, przecież lekarz widział już tysiące krocz, a stażysta musi je zobaczyć, żeby się nauczyć, po porodzie najważniejsze jest dziecko, a nie c-pa" do mnie nie trafia.

                                    Lekarz widział tysiąc krocz, ale ja nie pokazywałam swojego, indywidualnego, tysiącom lekarzy. I nie zamierzam, a prawo stoi po mojej stronie.
                                    Stażysta może je zobaczyć, po uzyskaniu uprzednio mojej zgody. Jej brak powinien być przyjęty ze stoickim spokojem, bez nalegania i żadnych komentarzy.
                                    Po porodzie nadal jestem człowiekiem, tak samo się wstydzę swoich piersi, narządu, pupy i innych części ciała, jak przed urodzeniem dziecka. Wstydzę się także opowiadać o defekacji na pytanie: "stolec był?" przy gościach moich współlokatorek.

                                    Służba zdrowia w Polsce jest _tragiczna_ w kwestii szacunku wobec pacjenta. I to nie chodzi o niedofinansowanie, ponieważ szacunek nic nie kosztuje. Takie są, niestety, zwyczaje i zmienić to może jedynie kadra zarządzająca i to nie starej daty.

                                    Jestem objęta prywatną opieką medyczną (przychodnia) i np. panie z rejestracji nie odważyłyby się niegrzecznie do mnie odezwać. Podobnie lekarz - moje fanaberie w stylu "najmniejszy wziernik" i "drzwi na klucz podczas badania" - są realizowane z życzliwością i miłym słowem.
                                    Publiczna służba zdrowia to naburmuszony personel pomocniczy i lekarska mantra "wstyd sobie schowaj do kieszeni".

                                    Jeśli będę w szpitalu, mam zamiar uprzejmie domagać się poszanowania intymności, być może zostanę uznana za dziwaczkę.
                                    • kira_koslin Re: Hipokryzja 26.04.08, 13:37
                                      a jak urodzisz bez pokazywania krocza????????????
                                      Raczej się nie dasmilesmilesmilesmile
                                      • totorotot Re: Hipokryzja 27.04.08, 21:30
                                        Np. w domu narodzin. Będę sobie rodziła w kucki z moim mężem i położną. Ale wątek nie dotyczy porodu a intymności PO porodzie.
                                        • kira_koslin Re: Hipokryzja 05.05.08, 22:00
                                          totorotot napisała:

                                          > Np. w domu narodzin. Będę sobie rodziła w kucki z moim mężem i
                                          położną. Ale wąt
                                          > ek nie dotyczy porodu a intymności PO porodzie.

                                          Aha! W kucki dlatego, że się wstydzisz? Czy dla wygody?
                                          Bo jakoś to krocze będzie widac? Hmmmm??????
                                          • totorotot Re: Hipokryzja 06.05.08, 21:21
                                            Decyzja o porodzie w domu narodzin jest przemyślana na zasadzie "wszystkie za i przeciw", co implikuje kilka powodów, a nie albo-albo.
                                            M. innymi: intymność, szacunek, naturalne pozycje, brak oksytocyny, znieczulenia, możliwości przywiązania do fotela, możliwości trafienia na burkliwą zmianę personelu, zgodność moich poglądów na poród z poglądami położnych, brak szpitalnej otoczki, zakrwawionych podkładów w łazience, brak obcych kobiet i ich gości i wiele, wiele innych argumentów "za".
                                            Przeciw - znacznie mniej: duża odległosc od miejsca zamieszkania, konieczność dodatkowego wydatku, konieczność zorganizowania kilku rzeczy, możliwość nieobecności męża przy porodzie, powrót z maluszkiem przez pół Polski do domu.
                                            Swoją drogą nie rozumiem Twojej napastliwości w niemal każdej wypowiedzi, Kira. Sprawiasz bardzo nieprzyjemne wrażenie, ale proszę nie wyładowuj na mnie swojego nieustannie złego nastroju.
                                            • kira_koslin Re: Hipokryzja 07.05.08, 07:09
                                              ale o co Co chodzi? Jakiej napastliwosci???
                                              Przezywaj swoje traumy z dala ode mne - dobrze???
                • maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 07:30
                  memphis90 napisała:

                  > Tak, tak, niech stażysci uczą się na kimś innym, w żadnym razie
                  nie na mnie.
                  > Mnie mają badać wyłącznie specjaliści II stopnia z kilkuletnim
                  doświadczeniem!
                  ale sie rozpedzilas....nie czytasz dokladnie forum! lekarz to
                  konowal. im wiecej moze powiedziec, bo ma wieksze doswiadczenie tym
                  wiekszy konowal, bo w swoich opiniach odstaje od madrosci ludowych
                  zafasolkowanych ciotek.
                  przeciez lekarz powinien leczyc, badac, na oczy nie widzac
                  pacjentki. co on taki tempy, zeby nie wiedziec, ze swiat idzie do
                  przodu i trzeba dbac o intymnosc pacjentek? porody maja sie odbywac
                  w majtkach, ksiadz ma sprawdzac czy nikt przypadkiem nie posuwa sie
                  za daleko za sali porodowej itd!smile
                  po wszystkim lekarz powinien klaniac sie pacjentkom w pas za to, ze
                  dostapil zaszczytu bycia jej osobistym konowalem, najlepiej
                  darmowym, bo przeciez wszyscy wiedza, ze ta hiena zyje z lapowek, bo
                  sasiadka pana czesia mowila, ze jej szwagierki mamy siostra dala
                  lapowke. to namacalny dowod, ze wszystkie konowaly to lapowkarze.
                  naslac na nich ziobre, niech zrobi porzadek tak jak z doktorem Gsmile
                  • brydzia100 tylko nie ksiądz:)) 24.04.08, 09:28
                    maretina napisała:

                    > porody maja sie odbywac
                    > w majtkach, ksiadz ma sprawdzac czy nikt przypadkiem nie posuwa
                    sie
                    > za daleko za sali porodowej itd!smile
                    >

                    Kochana, nie ksiądz, nie ksiądz, tylko jeżeli już to zakonnica, bo
                    przecież ksiądz to też chłop i w dodatku obcy, a zakonnica to
                    kobieta.smile)))
                    Ale mnie ten wątek bawi, no po prostu uśmiech od ucha do ucha od
                    kilku dni mamsmile A szczególnie jak się babki kłócą, wyzywają i prawie
                    flaki sobie wypruwają, jak to na prawdę czytają faceci, to chyba już
                    się dawno ze śmiechu posikalismile
                    • totorotot Re: tylko nie ksiądz:)) 25.04.08, 10:49
                      > flaki sobie wypruwają, jak to na prawdę czytają faceci, to chyba już
                      > się dawno ze śmiechu posikalismile

                      Szczerze mówiąc to nie wiem, czy kochający mąż się śmieje, kiedy jego żonie dzieje się coś, co ona uważa za krzywdę.
                    • franczii Re: tylko nie ksiądz:)) 25.04.08, 22:34
                      Szczerze powiem, że mam w głębokim poważaniu, że się jacyś faceci śmieją i w
                      ogóle co o tym myślą. Zresztą szczerze wątpię, żeby tak było. Jak na razie
                      zauważyłam, że to właśnie baby się śmieją, ale niech tam, na zdrowie!
                      Zresztą przypominam, że to ci faceci stworzyli dla nas pacjentow prawa, które
                      bronią naszej intymności w szpitalach więc jak widać obce chłopy w
                      przeciwieństwie do coniektórych bab dopuszczają do siebie myśl że badania w
                      szerszym gronie mogą być dla niektórych krępujące, więc ta twoja uciecha, że
                      się faceci śmieją jest trochę przedwczesna.

                      P.S. A ty Brydzia zawsze robisz wszystko tylko po to, żeby się z ciebie obce
                      chłopy nie śmiały?
                      • brydzia100 oczywiście - wszystko dla popularności:) 26.04.08, 10:17
                        franczii napisała:
                        > P.S. A ty Brydzia zawsze robisz wszystko tylko po to, żeby się z
                        ciebie obce
                        > chłopy nie śmiały?

                        jasne, latam z gołą dupą po ulicy, by obcy faceci mieli radochęsmile
                        Nie przytoczę tu opinii moichznajomych (facetów), którym
                        przedstawiłam poziom wypowiedzi niektórych Pań w tym wątku.
                        • franczii Re: oczywiście - wszystko dla popularności:) 26.04.08, 10:58
                          To cieszę się, że masz taką uciechę, ja bym nie wpadła na pomysł pokazywania
                          wpisów na forum moim kolegom ale skoro was to bawi, to życzę dobrej kontynuacjismile))
                          Pozdrawiam smile
                          • totorotot Re: oczywiście - wszystko dla popularności:) 27.04.08, 21:31
                            Brydziu, wklejam, nie będę jeszcze raz tego pisać. Tyle w temacie podniecania kogokolwiek po porodzi, a także w kilku innych tematach.

                            maretina napisała:

                            > na dodatek nalezy tym biedakom wspolczuc, bo wbrew temu co mysli
                            > polowa zboczonych forumek, ginekolog nie ma zadnej frajdy z
                            > ogladania pozszywanego, krwawiacego krocza. fuj!


                            Maretina, o to właśnie chodzi. Masz ranę w naintymniejszym miejscu, właśnie taką "fuj", która nie pachnie pierwiosnkami i nie jest "różową muszelką" bynajmniej. Na to wchodzi kilku Twoich rówieśników (stażyści), przystojnych mężczyzn (lekarze po specjalizacji) oraz pielęgniarek (z komentarzami w stronę panów "ależ ona ma ma okropnie owłosione krocze"). Wszyscy zaglądają, po kolei dotykają - albo i nie - i komentują.
                            Jak się czujesz? Zwłaszcza mając świadomość, że mogłaby Cię zbadać tylko 1 osoba i to za parawanem?

                            Powiem Ci, że ja bym się czuła fatalnie nawet okazując takiej grupie ludzi całkiem zdrowy, czysty narząd, leżąc rozkraczona i czekając aż procesja pomaca i przejdzie. Co dopiero w stanie po porodzie.

                            Mamy prawo do poszanowania swojej godności. Każda z nas ma inny próg wrażliości. Dla jednych nie ma znaczenia, że bada je cały szwadron lekarzy i stażystów - mają do tego owe kobiety święte prawo. Są jednak osoby bardzo wstydliwe, do których zaliczam się i ja. I też mamy do tej wstydliwości święte prawo.

                            Ponieważ pojawiły się wcześniej w tym wątku argumenty, że te "wstydliwe" wywodzą się z dziur zabitych dechami, które chcą rodzić z księdzem pilnującym ich moralności podczas porodu, nadmienię, że jestem osobą wykształconą, aktywną zawodowo, na odpowiedzialnej posadzie i niepraktykującą. Na tyle świadomą, że nie godzę się na obowiązujące w polskich szpitalach warunki.

                            Po porodzie nie chcę być potraktowana przedmiotowo, w stylu "ósma wybiła, dziewczyny koszule w góre, gacie w dół, wchodzi ordynator ze świtą". Nie. Sytuacja może wyglądać tak: puk-puk-proszę, wchodzi pielęgniarka, 'proszę pań, za chwilę obchód, z panem ordynatorem jest kilku studentów, która pani wyraża zgodę na ich obecność?' I dalej w ten deseń.

                            Dodam jeszcze, że retoryka w stylu "ale wam się głowach poprzewracało, przecież lekarz widział już tysiące krocz, a stażysta musi je zobaczyć, żeby się nauczyć, po porodzie najważniejsze jest dziecko, a nie c-pa" do mnie nie trafia.

                            Lekarz widział tysiąc krocz, ale ja nie pokazywałam swojego, indywidualnego, tysiącom lekarzy. I nie zamierzam, a prawo stoi po mojej stronie.
                            Stażysta może je zobaczyć, po uzyskaniu uprzednio mojej zgody. Jej brak powinien być przyjęty ze stoickim spokojem, bez nalegania i żadnych komentarzy.
                            Po porodzie nadal jestem człowiekiem, tak samo się wstydzę swoich piersi, narządu, pupy i innych części ciała, jak przed urodzeniem dziecka. Wstydzę się także opowiadać o defekacji na pytanie: "stolec był?" przy gościach moich współlokatorek.

                            Służba zdrowia w Polsce jest _tragiczna_ w kwestii szacunku wobec pacjenta. I to nie chodzi o niedofinansowanie, ponieważ szacunek nic nie kosztuje. Takie są, niestety, zwyczaje i zmienić to może jedynie kadra zarządzająca i to nie starej daty.

                            Jestem objęta prywatną opieką medyczną (przychodnia) i np. panie z rejestracji nie odważyłyby się niegrzecznie do mnie odezwać. Podobnie lekarz - moje fanaberie w stylu "najmniejszy wziernik" i "drzwi na klucz podczas badania" - są realizowane z życzliwością i miłym słowem.
                            Publiczna służba zdrowia to naburmuszony personel pomocniczy i lekarska mantra "wstyd sobie schowaj do kieszeni".

                            Jeśli będę w szpitalu, mam zamiar uprzejmie domagać się poszanowania intymności, być może zostanę uznana za dziwaczkę.
              • maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 07:33
                kirsza1 napisała:

                > masz racje!! bede sie tego trzymac podczas pobytu w szpitalu, a
                jak to jest jak
                > nie wiem jaki lekarz to kto, nie zawsze moze to odczytac z
                plakietki, chodzi mi
                > o to ze nie chce zeby mnie badali stazysci.
                >
                > jak wy robicie? pytacie kto jest kto??

                lekarz stazysta ma prawo cie badac, tyle, ze pod nadzorem kolegi po
                specjalizacji.jak sie nie podoba, to proponuje porod w zaciszu lasu.
                sciolka miekka. zwierzaczki zjedza lozysko.
            • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:09
              franczii napisała:

              > W Karcie Praw Pacjenta wyraźnie stoi, że pacjent ma prawo do poszanowania
              godności i intymności oraz do odmowy, żeby przy świadczeniu zdrowotnym
              uczestniczyły osoby inne niż personel medyczny niezbędny do wykonania tego
              świadczenia.

              To się zgadza. Jednocześnie Karta Praw Pacjenta odwołuje się do ustawy o
              zawodzie lekarza, której to odpowiedni artykuł zacytowałam tutaj:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=78623563&a=78733142
    • mamajulki080506 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 09:10
      Po pierwszym porodzie najbardziej przeszkadzali mi odwiedzający moja
      wspólokatorkę, nie był to tylko mąż, ale tez rodzina z małymi (chyba
      zae 3 lata) dziećmi...nie umiałam karmić jeszcze, mała płakała,
      dzieciak do mnie zaglądał, a ja się głupio czułam...w końcu
      zgłosiłam to pielęgniarce i wyprosiła gości...
      moje zdanie jest takie, że 2 doby to rodzina może wytrzymac bez
      odwiedzin i nic się nie stanie...mąż wystarczy, nie przesadzajmy...

      jesli chodzi o wietrzenie, to nic takiego nie robiłam, bo nie bede
      leżała przy kimś bez majtek i nie chodziłam bez majtek, bo niby jak
      miałabym nogami przytrzymać ten podkład...miałam gatki jednorazowe i
      nic mnie nie obchodziło czy to się komus podoba, czy nie...

      Co do badania, to macie rację, niestety...przychodziły ze 4 osoby i
      nalezało pokazać krocze, jak się goi...w sumie to mi najmniej
      przeszkadzało..to byli lekarze, połozna, nalezało to do ich
      obowiązków, a ja chyba byłam "znieczulona" bólem i było mi wszystko
      jedno...

      Za dwa i pól miesiaca rodzę ponownie, chce w tym samym szpitalu, bo
      sam poród miałam bardzo dobry...a co do reszty, to troche wiecej
      asertywności i mam nadzieję, ze bedzie jeszcze lepiej niż
      poprzednio...
    • brydzia100 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 10:12
      no mnie denerwowały tłumy odwiedzających moje współlokatorki.
      Naszych mężów przyzwyczaiłyśmy do tego, że jak któraś karmi lub się
      chce "powietrzyć", to wychodzili z sali, lub odwracali się w drugą
      stronę. Ale te wszystkie ciocie, wujkowie, krewni i znajomi królika
      byli czasami niereformowalni. To mnei drażniło i to bardzo, bo to,
      że koleżanki z sali oglądają moje cycki, to nic, ale już obcy
      faceci, którzy (po ich minach odgadując) tylko czekali na takie
      atrakcje, to juz mi na nerwy działali. Na szczęście położne w czasie
      różnych zabiegów na nas (nawet np. pobierania krwi) wypraszały z
      sali odwiedzających. I to się im chwaliło.
      Co do studentów i stażystów. Przedporodem nawet nei chciałam o nich
      słyszeć. Ale w spzitalu okazali się bardzo pomocni (szczególnie
      młodziutkie stażystki) i okazali pacjentkom dużo serca, wyrozumienia
      i empatii, czego wielokrotnie brakowało lekarzom i położnym. Nawet
      teraz jak byłam w 6 tc z poroneiniem zagrażającym, to na moje
      pytania i łzy zareagowała jedynie stażystka, która przytuliła mnie
      najzwyczajniej w świecie, otarłą łzy i pocieszyła! Lekarze mieli to
      w dupie, bo byłam kolejnym (może milionowym) przypadkiem w ich super
      karierze.
      Przed peirwszym porodem również i stażystki oraz stażyści mi się
      przysłużyli. Dostałam koszulę szpitalną rozmiar S, a nosiłam XXXL.
      Nawet jej nei naiągnęłam, bo prawieszwy puszczały. Położna
      stwierdziła, że przesadzam, innych nie ma, a szpital to nie rewia
      mody. Gdy stażystka zobaczyła, ze prawie płączę przybiegła i
      powiedziała, że coś mi skombinuje. Kilka minut później pod poduszką
      miałam koszulę w swoim rozmiarze. Studenci poposzeni o wezwanie
      lekarza, szukali go po całym szpitalu - a przecież nie musieli. POza
      tym muszą się uczyć na "żywym materiale", jakich będziemy mieli
      ginekologów czy innych lekarzy, gdy zabronimy studentom uczestniczyć
      w badaniach.
      Co do obchodów, to umnie fakt, wchodził ordynator z całą świtą, ale
      do oglądania krocza podchodził jednie ordynator, zasłaniając reszcie
      widok na pisię badanej, a my - współlokatorki- odwracałyśmy głowę w
      drugą stronę (to normalne i ludzkie zachowanie). Podpasek nigdy nie
      pokazywałyśmy, a położne w obecności gości nigdy nie pytały czy się
      wysrałamsmile A i jeszcze coś - obchód był o 9:00 a nie o 6:00, do
      tego czasu każda zdążyła się umyć, uczesać i nawet umalować.
      • kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 10:22
        no obchod u nas byl tak wlasnie miedzy 8-9 rano ale o 6 ju budzili na mierzenie
        goraczki!! ewentualne leki, a ze byl jeden prysznic na chyba 14 lozek i jeden wc
        to naprawde nieraz czlowiek nie zdazyl sie umyc przed obchodem, jedna wchodzi
        pod prysznic za 5 min inna na 20 min, niestety ja na 20 min...nie umiem sie
        szybko myc, zwlaszcza jak jestem w ciazy duzo utykam i jestem bardzo nie poradna,
        • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 13:53
          kirsza1 napisała:

          > no obchod u nas byl tak wlasnie miedzy 8-9 rano ale o 6 ju budzili na
          mierzenie goraczki!!

          No straszne, rzeczywiście. Mierzyć gorączkę o 6 rano - co za wymysł !
          big_grinDD
          • marta2202 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:04
            W moim miejskim szpitalu obchody lekarzy są poza godzinami
            odwiedzin, krocza ani rany po cc nikt nie oglądał poważnie, aż samą
            mnie to zdziwiłosurprised
            Co do karmienia to bez przesady przecież cyca nie widać jak dziecko
            je,a i też nikt nie będzie taki bezczelny i nie będzie Ci tam
            zaglądał! Często też sam facet jak był w odwiedzinach i zauważył że
            jakś kobieta przymierza sie do karmienia wychodził z sali.
            • julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:10
              U nas też gorączke mierzyły o 6 rano, przy mega ohydnym świetle
              walącym po oczach.
              A wiem, że można inaczej. Bo miałam operację w szpitalu prywatnym i
              tam każdy (nawet pani chirurg) zanim weszła do pokoju to pukała.

              Nikt mi pukać nie musi, ale wiele sie jeszcze zmienić powinno, żebym
              powiedziała, że w szpitalu położniczym szanują moja godność.
          • memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:37
            Hity urządzał w szpitalu mój kolega. Leżał na oddziale chorób tropikalnych z
            dwoma porucznikami z Syrii czy innego Iraku. I- jak to Prawdziwi Mężczyźni, co
            to pół świata zjeździli, a pół zeszli na własnych obutych w glany stopach-
            odmówili leżenia na łóżkach, bo im "za miękko". Odmówili mierzenia temperatur
            rano- bo "za wcześnie". W nocy oglądali na korytarzu telewizję- Prawdziwi
            Mężczyźni nocami trzymają wartę! Spali na materacach rozłożonych na podłodze, a
            temperatury wywieszali na kartce na drzwiach (zmierzone wieczorem...)...
            Intymość polegała na tym, że na dzień dobry dostałam uścisk w stylu niedźwiedź,
            a potem bez oporów podsunął mi pachwiny do badania węzłów... A najlepsze jest w
            tym wszystkim to, że te ich szaleństwa były tolerowane smile

            Ale jednak na normalnym oddziale, w otoczeniu normalnych ludzi- trzeba raczej
            mierzyć te temperatury wcześnie ranosmile
            • julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:48
              Ale w prywatnym szpitalu też mi mierzyli rano (chociaż nie o
              szóstej). Tylko każdy wchodził cicho, bo wiedział, że człowiek w
              szpitalu do najbardziej fit nie należy i potrzebuje czasu na
              rozbudzenie.
              A pani salowa jak wchodziła sprzątać to robiła to tak cicho, że
              gdyby nie fakt, że nie spałam, pomyślałabym, że jej tam nie było.

              Można, tylko trzeba chcieć. Wszystko zależy od ludzi i od
              wypracowanego standardu.
              • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:18
                julia56 napisała:

                > Ale w prywatnym szpitalu też mi mierzyli rano (chociaż nie o
                > szóstej). Tylko każdy wchodził cicho, bo wiedział, że człowiek w
                > szpitalu do najbardziej fit nie należy i potrzebuje czasu na
                > rozbudzenie.
                > A pani salowa jak wchodziła sprzątać to robiła to tak cicho, że
                > gdyby nie fakt, że nie spałam, pomyślałabym, że jej tam nie było.

                Ja mam podobne doświadczenia. Pielęgniarka o 6 rano otwierała drzwi i spokojnym
                głosem prosiła o zmierzenie temperatury. Bez zapalania światła Z państwowego
                szpitala klinicznego. Tak więc zgadzam się, że jak się chce to można. Co ciekawe
                - ten właśnie szpital nazywany jest w moim mieście "rzeźnią" tongue_out

                Jakoś tak po prostu rozbawiły mnie te wykrzykniki na końcu zdania Kirszy na
                temat mierzenia temperatury smile

                Jeszcze się odniosę do wspomnianego gdzieś wyżej hałasu na korytarzu - wiele
                starych budynków szpitalnych ma po prostu taką a nie inną akustykę, że każdy
                stukot słychać na całym oddziale. To nie musi być tak, że salowe jakoś wybitnie
                głośno myją podłogę czy rozmawiają. Takie samo natężenie dźwięku w nowoczesnym
                budynku będzie ledwie słyszalne przez pacjentki, a w starym szpitalu klinicznym
                - będzie to hałas nie do zniesienia. Pewnie że fajnie by było coś z tym zrobić,
                ale realia mamy jakie mamy i niech lepiej ten stary szpital o wysokich ścianach
                resztki swoich pieniędzy przeznacza na miejsca dla noworodków i pensje dla
                pracowników, niż wyciszanie ścian.
            • osa551 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:05
              Nie wiem o co chodzi z problemem z mierzeniem temperatury. Na Madalińskiego w
              Wawie chodzi sobie rano położna (później niż o 6) i celuje takim pistolecikiem w
              czoło pacjentki z odległości 5-10 cm. Pistolecik pika, a ona zapisuje
              temperaturę. Nie odczułam tego jako problemu.

              Jeśli chodzi o obecność studentów - przecież Ci ludzie muszą się na czymś
              nauczyć. Skoro wybrali sobie taki zawód - chyba nie po to, żeby dla perwersyjnej
              przyjemności naoglądać się gołych tyłków pacjentek. Ja jak robię klientowi PIT-a
              to widzę dokładnie ile człowiek zarabia rocznie. Nawet się nigdy nie zastanawiam
              czy to dużo czy mało - dyskrecja na temat pieniędzy jest wliczona w specyfikę
              mojego zawodu. To dla mnie tylko liczby. Tak jak dla lekarzy rany to rany i szwy
              to szwy.

              Ja przeżyłam zakładanie wenflonu 2 razy, bo zakładała mi studentka i za
              pierwszym razem poszła mi żyła. W sumie mogłam ją uprzedzić, że ja tak mam, ale
              biedaczka się zdenerwowała. Przy moim cc były też studentki z dyżuru. Nie
              przeszkadzało mi zupełnie, że ktoś poza chirurgami mógł obejrzeć moje
              wnętrzności. Nie wiem skąd na tym forum tyle wyższych sfer...
              • julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:38
                I Ty też oceniasz. A może nawet próbujesz obrazić tymi "wyższymi
                sferami"? Kto wie.
                Każdy ma inne poczucie intymności i poszanowanie godności.
                I nie odbieraj mi do tego prawa, proszę.
                Może gdybyś miała porównanie między traktowaniem/podejściem (nie
                wszystkich, rzecz jasna) w szpitalu państwowym i prywatnym nieco
                zmodyfikowałabyś swoje zdanie.
                Problem polega tylko na tym, że płacę podatki i składkę i oczekuję
                traktowania po ludzku, a nie telewizorów, kolorowej pościeli, etc. I
                mam do tego prawo.
                • osa551 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:02
                  Dziewczyno, ja nie widzę większej różnicy pomiędzy badaniami, które miałam w
                  prywatnym szpitalu w Szwajcarii i w Polsce na Madalińskiego. Wierz mi - mam
                  porównanie pomiędzy różnymi szpitalami. Każdy szpital jest inny i każdy inaczej
                  pobyt w szpitalu odbiera. Nie wiem tylko dlaczego akurat w Polsce tak negatywnie
                  sie do wszystkiego podchodzi. Oczywiście każdy ma inne poczucie intymności - ale
                  po tym forum widzę, że kobiety ten 2-3 dniowy pobyt w szpitalu traktują jakby to
                  było nie wiadomo co. Zamiast cieszyć się życiem i dziećmi. Histeria jakaś czy co?
                  • julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:15
                    nie rozumiesz. a ja Ci nie zamierzam już tłumaczyć. smile
              • kira_koslin Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:00
                osa551 napisała:

                > Nie wiem o co chodzi z problemem z mierzeniem temperatury. Na
                Madalińskiego w
                > Wawie chodzi sobie rano położna (później niż o 6) i celuje takim
                pistolecikiem
                > w
                > czoło pacjentki z odległości 5-10 cm. Pistolecik pika, a ona
                zapisuje
                > temperaturę. Nie odczułam tego jako problemu.

                na bank zaraz znajdzie sie jakas ofiara, która bedzie się sciskac,
                że z broni to się do człowieka nie mierzy.....





                > Jeśli chodzi o obecność studentów - przecież Ci ludzie muszą się
                na czymś
                > nauczyć. Skoro wybrali sobie taki zawód - chyba nie po to, żeby
                dla perwersyjne
                > j
                > przyjemności naoglądać się gołych tyłków pacjentek. Ja jak robię
                klientowi PIT-
                > a
                > to widzę dokładnie ile człowiek zarabia rocznie. Nawet się nigdy
                nie zastanawia
                > m
                > czy to dużo czy mało - dyskrecja na temat pieniędzy jest wliczona
                w specyfikę
                > mojego zawodu. To dla mnie tylko liczby. Tak jak dla lekarzy rany
                to rany i szw
                > y
                > to szwy.
                >
                > Ja przeżyłam zakładanie wenflonu 2 razy, bo zakładała mi studentka
                i za
                > pierwszym razem poszła mi żyła. W sumie mogłam ją uprzedzić, że ja
                tak mam, ale
                > biedaczka się zdenerwowała. Przy moim cc były też studentki z
                dyżuru. Nie
                > przeszkadzało mi zupełnie, że ktoś poza chirurgami mógł obejrzeć
                moje
                > wnętrzności. Nie wiem skąd na tym forum tyle wyższych sfer...

                No jak to przeciez kazdy Polak zna się na wszystkim i najlepiej
                wszystko wiesmilesmilesmilesmile
                • hanti Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 20:13
                  co do obchodów lekarskich ja odmawiam pokazywania krocza podczas obchodu, bo
                  jest to dla mnie koszmarny zwyczaj i zawsze po obchodzie jestem proszona do
                  zabiegowego gdzie jest jeden !! lekarz, czyli da się , ale jeśli inne pacjentki
                  mają ochotę prezentować się całemu zgromadzeniu ja nie mam nic przeciwko
                  wink))))))))))))))))
                  • kira_koslin Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 22:44
                    tutaj nie chodzi o prezentowanie - po prostu nie rozumiesz i
                    spłycasz.
                    • yaga.f Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:17
                      To raczej Ty nie zrozumiałaś Hanti. Ona czegoś sobie nie zyczy i ma
                      do tego prawo. Nie widzi natomiast problemu w tym, że
                      innym "prezentacja publiczna krocza umazanego krwią" nie przeszkadza.
                      • franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 08:48
                        Wraca mi wiara w ludzi i w to, że nawet taki odmieniec jak ja może zostać
                        zrozumianysmile))
                        Pozdrawiamsmile

                        • asiaiwona_1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 09:03
                          PODSUMOWANIE:

                          1. wietrzenie kroczka - nieobowiązkowe. Kto chce wietrzy, kto nie
                          chce to tego nie robi. Jeśli wietrzy to nie trzeba cały dień leżeć z
                          ci... na wierzchu. Wystarcy kilka-kilkanaście minut dziennie, może
                          być d kołdrą, na prześcieradło można położyć ligninę, czy specjalny
                          podkład. Wietrzenie nie zastępuje mycia. Jest tlko "dodatkiem" do
                          lepszego gojenia.

                          2. Ilość osób na obchodzie - jak się komuś wydaje, że a dużo osób
                          ogląda jego krocze to ma chyba jezzyk w gębie i może powiedzieć, że
                          czuje się niekomfortowo, czy ma takie zasady i poprosić aby krocze
                          oglądało absolutne minimum. Jeśli chodzi o oglądanie krocza na sali,
                          gdzie są inne kobiety - nie wierzę, że każa tylko czeka na okazję,
                          żebyb mi zajrzeć między nogi.

                          3. Ilość osób odwiedzających - ja wyznawałam zasadę, że mąż (ojciec
                          dziecka) może wchodzić bez ograniczeń na salę. Jak przyjehali
                          teściowie to wyszłam z nimi na korytarzlub do salki dla
                          odwiedzających. Jeśli ktoraś z dziewczyn powiedziałaby mi, żenp.
                          krępuje się karmić przy moim mężu bez problemu byśmy wyszli z sali.
                          Jeśli mi by to przeszkadzało też nie miałabym oporu przed zwróceniem
                          uwagi.

                          4. Sugeruję albo powrót do wątku głównego czyli INTYMNOŚĆ w szpitalu
                          lub po prostu zakoczenie tematu, bo po co sobie skakać do gardeł.

                          Pozdrawiam życzę zadowolenia z pobytu w szpitlu smile
                      • kira_koslin Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 09:27
                        Urocze, jak nie ma się juz argumentów to najlepiej cos komus wmówic.
                        Najpierw trzeba rozumiec co inny ma na mysli.
                        Kto pisze o uwielbieniu do prezentacji publicznej krocza umazanego
                        krwią.
                        A teraz zamiast cos komus wmawiac, prisze pzreczytac sobie całt
                        watekm od poczatku do końca. Jak dalej nie rozumiemy to najlepiej
                        nic nie pisac - uprzejmie proszę.
          • kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 21:52
            no moze dla ciebie to nic takiego! ale jak sie lata do kibla wiecznie sikac bo
            tak mam w ciazy i wlasnie zasnelam a tu o 6 znow mnie ktos budzi to szlak nie
            trafai zreszta, jak sie spi dluzej jakos czas leci a tak od rana budza a potem
            czas sie wlecze a w dzien juz tak sie nie zasnie...
            • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 22:34
              kirsza1 napisała:

              > no moze dla ciebie to nic takiego! ale jak sie lata do kibla wiecznie sikac bo
              > tak mam w ciazy i wlasnie zasnelam a tu o 6 znow mnie ktos budzi to szlak nie
              > trafai zreszta, jak sie spi dluzej jakos czas leci a tak od rana budza a potem
              > czas sie wlecze a w dzien juz tak sie nie zasnie...

              Trzeba było się wypisać na żądanie, to by cię o 6 rano nie budzili na pomiar
              temperatury smile) Bo wiesz, dopóki jesteś w szpitalu to ten szpital trochę
              odpowiada za stan twojego zdrowia i widocznie po coś lekarzom jest potrzebna
              wiedza o temperaturze twojego ciała wczesnym porankiem.
              • yaga.f Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:05
                A czy o 6 mamy inną temperaturę niż np. o 7.30?
                Czy może jest ona mierzona o tej akurat godzinie, bo personel w nocy
                spał, obudził sie o 6, a trzeba wyrobić sie z podłączaniem krolówek,
                rozdaniem termometrów i ze sporządzeniem raportów przed godziną 8-
                bo wtedy przychodzą: położne na dniówkę, ordynator i lekarze?
                • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:14
                  yaga.f napisała:

                  > A czy o 6 mamy inną temperaturę niż np. o 7.30?
                  > Czy może jest ona mierzona o tej akurat godzinie, bo personel w nocy
                  > spał, obudził sie o 6, a trzeba wyrobić sie z podłączaniem krolówek,
                  > rozdaniem termometrów i ze sporządzeniem raportów przed godziną 8-
                  > bo wtedy przychodzą: położne na dniówkę, ordynator i lekarze?
                  >

                  Znaczy się co, personel miał w nocy chodzić i rozdawać termometry oraz podłączać
                  kroplówki ? Nie bardzo rozumiem big_grin

                  Jedno jest pewne: masa kobiet wstaje wcześniej niż o godzinie 7:30. Część z nich
                  siedzi już o tej porze pod prysznicem.
                  I niech mnie lekarz wyprostuje, jeśli się mylę, ale chyba ważne jest, by mierzyć
                  temperaturę przed wstaniem z łóżka, przed wykonaniem jakiejkolwiek czynności, po
                  kilku godzinach snu.
                  • yaga.f Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:32
                    gaja78 napisała:
                    > Znaczy się co, personel miał w nocy chodzić i rozdawać termometry
                    oraz podłącza
                    > ć
                    > kroplówki ? Nie bardzo rozumiem big_grin
                    Nie, mógł owy personel w nocy siedzieć nad papierkami, a w teren
                    ruszyć później.

                    > I niech mnie lekarz wyprostuje, jeśli się mylę, ale chyba ważne
                    jest, by mierzy
                    > ć
                    > temperaturę przed wstaniem z łóżka, przed wykonaniem jakiejkolwiek
                    czynności, p
                    > o
                    > kilku godzinach snu.
                    >
                    Tak słyszałam o tym. Przed ślubem, w kościele, na naukach
                    przedmałzeńskich. Od pani która "uświadamiała" nas, że TYLKO
                    KALENDARZYK. I wg teorii której ja już nie żyłam, bo brałam coś co
                    zabija.

                    I nie mów mi jakie ta temp. ma znaczenie. U mnie pielęgniarka nie
                    sprawdzała termometrów. Około 7 przychodziła zgarniała termometry do
                    kieszeni i pytała się ile wpisać.
                    • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:58
                      yaga.f napisała:

                      > Nie, mógł owy personel w nocy siedzieć nad papierkami, a w teren
                      > ruszyć później.

                      Po tym jak połowa pacjentek jest już na nogach, z czego spora część pod
                      prysznicem tudzież w WC ? Organizacyjnie to trochę skomplikowane by było. Ale co
                      tam, niech będzie bajzel, w końcu wiele kobiet chce się wyspać a tu taka jedna z
                      drugą leniwa piguła nie ma zamiaru się dostosować tongue_out

                      > > I niech mnie lekarz wyprostuje, jeśli się mylę, ale chyba ważne
                      > jest, by mierzy
                      > > ć
                      > > temperaturę przed wstaniem z łóżka, przed wykonaniem jakiejkolwiek
                      > czynności, p
                      > > o
                      > > kilku godzinach snu.
                      > >
                      > Tak słyszałam o tym. Przed ślubem, w kościele, na naukach
                      > przedmałzeńskich. Od pani która "uświadamiała" nas, że TYLKO
                      > KALENDARZYK. I wg teorii której ja już nie żyłam, bo brałam coś co
                      > zabija.

                      Wolałabym jednak poznać opinię lekarza.
                      Co do kalendarzyka - słabo słuchałaś. Kalendarzyk to tylko jeden z elementów
                      metody NPR (pomiar temperatury to inny, niezależny element), metody cennej, bo
                      wielu ludziom nie tyle pozwala uniknąć ciąży, co do niej doprowadzić.
                      Nie to że popieram ją jako metodę antykoncepcji. Ale lubię wiedzieć co nieco na
                      temat, który mam zamiar krytykować.

                      > I nie mów mi jakie ta temp. ma znaczenie. U mnie pielęgniarka nie
                      > sprawdzała termometrów. Około 7 przychodziła zgarniała termometry do kieszeni
                      i pytała się ile wpisać.

                      No faktycznie, dziwne że ufała pacjentkom w temacie ich umiejętności
                      odczytywania temperatury ze skali termometru rtęciowego. Może nie przyszło jej
                      do głowy, że którąś kobietę może nie interesować, czy przypadkiem nie ma
                      podwyższonej temperatury po porodzie. Wydawało mi się, że jeśli coś jest w
                      naszym własnym interesie, to staramy się to robić dokładnie.
                      • yaga.f Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 22:44
                        gaja78 napisała:
                        > Po tym jak połowa pacjentek jest już na nogach, z czego spora
                        część pod
                        > prysznicem tudzież w WC ? Organizacyjnie to trochę skomplikowane
                        by było. Ale c
                        > o
                        > tam, niech będzie bajzel, w końcu wiele kobiet chce się wyspać a
                        tu taka jedna
                        > z
                        > drugą leniwa piguła nie ma zamiaru się dostosować tongue_out

                        W szpitalu w którym rodziłam była jedna łazienka (WC+prysznic) na 4
                        łóżka. EFEKT- 1 (słownie JEDNA) w łazience, 3 (słownie TRZY) w
                        łóżkach. Ty może miałaś przyjemność rodzic w takim, gdzie łózko i
                        łazienkę dostawało się na wyłączność. I miałaś siłę stać rano pod
                        prysznicem godzinę.
                        A co do użytego przez Ciebie określenia "leniwe piguły"- z ust mi to
                        wyjełaś. Dokładnie takim epitetem (po pobycie w szpitalu)
                        określiłabym personel szpitala średniego stopnia (dobrze oceniam za
                        to pracę lekarzy i pań co sprzątały- robiły to cicho i zawsze
                        pogadały).
                        "Organizacyjnie to trochę skomplikowane by było." A byłoby, było,
                        ale nie jest to na pewno "niewykonalne", a czego nie robi się dla
                        dobra pacjenta.

                        > Co do kalendarzyka - słabo słuchałaś. Kalendarzyk to tylko jeden z
                        elementów
                        > metody NPR (pomiar temperatury to inny, niezależny element),
                        metody cennej, bo
                        > wielu ludziom nie tyle pozwala uniknąć ciąży, co do niej
                        doprowadzić.

                        Dobrze słuchałam, ta pani mówiła o zapobieganiu ciąży, a nie
                        o "doprowadzaniu do ciąży"- cokolwiek to znaczy.

                        > Nie to że popieram ją jako metodę antykoncepcji. Ale lubię
                        wiedzieć co nieco na
                        > temat, który mam zamiar krytykować.

                        Masz "zamiar krytykować", a nie krytykujesz, nie bardzo rozumię. W
                        dalszej części Twojej wypowiedzi nic na ten temat nie znalazłam.
                        A może miałaś na myśli to, że ja krytykuję a nic nie wiem na ten
                        temat? Nie rozwijałam tematu, więc nie wiesz czy coś wiem o
                        Naturalnym planowaniu rodziny, czy nie. Otóż teorię "liznełam" z
                        praktyką gorzej (a raczej bardzo niedobrze, bo oszukałam panią i
                        przerysowałam swój cykl z książki- NIE BĘDĘ SOBIE PCHAŁA NIGDZIE
                        TERMOMETRU RANO). Już wolę sie truć.

                        > No faktycznie, dziwne że ufała pacjentkom w temacie ich
                        umiejętności
                        > odczytywania temperatury ze skali termometru rtęciowego.

                        Nie miała wyjścia, musiała ufać, gdyż zapewne i ona ma z tym
                        problemy. To takie skomplikowane- te kreseczki.
                        • yaga.f Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 23:08
                          "gdzie łózko i
                          > łazienkę dostawało się na wyłączność."
                          Sorry, chodziło mi tylko o łazienkę.
                        • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 23:48
                          Naprawdę mnie tą kwestią pomiaru temperatury rozbawiłaś smile Serio smile)) Nie
                          myślałam, że można znaleźć problem w czymś takim.

                          > Dobrze słuchałam, ta pani mówiła o zapobieganiu ciąży, a nie
                          > o "doprowadzaniu do ciąży"- cokolwiek to znaczy.

                          Słabo słuchałaś, bo "kalendarzyk" czyli liczenie dni od pierwszego dnia
                          miesiączki to jedno, a pomiar temperatury to drugie. Takie dwa oddzielne
                          elementy metody NPR smile

                          > > Nie to że popieram ją jako metodę antykoncepcji. Ale lubię
                          > wiedzieć co nieco na
                          > > temat, który mam zamiar krytykować.
                          >
                          > Masz "zamiar krytykować", a nie krytykujesz, nie bardzo rozumię. W
                          > dalszej części Twojej wypowiedzi nic na ten temat nie znalazłam.
                          > A może miałaś na myśli to, że ja krytykuję a nic nie wiem na ten
                          > temat? Nie rozwijałam tematu, więc nie wiesz czy coś wiem o
                          > Naturalnym planowaniu rodziny, czy nie.

                          Brawo za spostrzegawczość smile Tak, chodziło mi o twoją krytykę. Nie wiem czy tak
                          naprawdę coś wiesz czy nie. Sugeruję się tylko tym, co napisałaś.

                          > > No faktycznie, dziwne że ufała pacjentkom w temacie ich
                          > umiejętności
                          > > odczytywania temperatury ze skali termometru rtęciowego.
                          >
                          > Nie miała wyjścia, musiała ufać, gdyż zapewne i ona ma z tym
                          > problemy. To takie skomplikowane- te kreseczki.

                          ? Chyba nie załapałam dowcipu.
              • anulka59 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:09
                kira_koslin hanti raczej nie spłyca problemu-ja też nie wyrażę zgody na
                pokazanie krocza przed zupełnie obcymi mi lekarzami i pielęgniarkami.Jeden
                lekarz mi wystarczy a co sobie oni o mnie pomyślą to już ich sprawa.Niestety
                kiedyś od pielęgniarki asystującej ginowi przy zwykłym ginekologicznym badaniu
                usłyszałam że "masz ochydnie owłosione krocze"Od tego czasu nie ma mowy żebym
                pozwoliła zaglądać mi między nogi 20osobom.
              • kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 08:40
                zebys wiedziala ze sie wypialam na wlasne zadanie, zreszta dwa razy bylam w
                szpotalu w zyciu i dwa razy wyszlam na zadanie!! i tylko na zdrowie mi to wyszlo
                bo moja psychika w szpitalu siadala
              • kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 08:43
                a zreszta ja czuje kiedy ma goraczke a kiedy nie, wiec rano potem juz przestalam
                mierzyc goraczke tylko podawalam im tyle ile tam sie powiedzialo czy tam 36,6
                czy 36,8...i juz...
                • gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 12:13
                  kirsza1 napisała:

                  > a zreszta ja czuje kiedy ma goraczke a kiedy nie, wiec rano potem juz przestala
                  > m
                  > mierzyc goraczke tylko podawalam im tyle ile tam sie powiedzialo czy tam 36,6
                  > czy 36,8...i juz...

                  Tylko pogratulować normalnie ...
                  I podziwiam wyczucia swojego organizmu. Ja nie potrafiłam określić po porodzie,
                  czy mam temperaturę normalną, czy stan podgorączkowy. Zwłaszcza po pierwszej
                  nocy, kiedy to jeszcze nie zregenerowałam sił po procesie rodzenia dziecka i
                  budziłam się co 3 godziny żeby męczyć piersi w temacie laktacji.
                  • kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 13:28
                    no to widzisz ty nie potrafisz a ja tak, jak ma nawet 37 to od razu po oczach
                    czuje ze cos jest nie tak, zreszta nie bylam jeszcze po porodzie bedzie to
                    pierwszy wiec nie wiem jak bedzie teraz, ale wtedy czulam sie naprawde dobrze i
                    nie widzilam potrzebny mierzyc temp po 2-3 razy dziennie.
    • moniczkalovemax Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:07
      U mnie na sali byly 3 kobiety, do jednej ciagle ktos przychodzil Mąż , Siostra, matka, dwojka dzieci, znajomi, sasiedzi normalnie mozna bylo zwariowac
      • kira_koslin Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 09:31
        fakt i te naloty całych rodzin sa o wiele bardziej męczące niz
        lekarze przychodzacy na obchód ze studentami.
        • basia2001 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 12:51
          a ja się zastanawiam jak powiedzieć mamie, teściom że może by mnie jednak nie
          odwiedzali w szpitalu bo nie chcę
          będzie w domu na to czas.
          • osa551 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 13:00
            Ja zrzuciłam to na męża. Trochę się rodzina obraziła, ale mnie to nie przeszkadza.
            • basia2001 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 13:01
              pewnie też tak zrobię
              nie chcę tabunu odwiedzających
              • asiaiwona_1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 13:50
                Moi rodzice "na szczęście" za daleko mieszkają, żeby tak zaraz do
                szpitala przyjechać. Niestety teściowie trochę bliżej i przy moim
                pierwszym porodzie zaraz przyjechali. Nawet jak wychodziłam ze
                szpitala to też przyjechali razem z moim mężem - że niby sami się
                nie zabierzemy z rzeczami i dzidziusiem. Po wejściu do domu
                (mojego!) teściowa zrobiła na obiad BIGOS - czyli potrawę raczej nie
                wskazaną zaraz po porodzie przy karmieniu piersią. Nawet się mnie
                nie spytała czy ja mogę to jeść czy może bym chciała coś innego.
                Więc ja tylko patrzyłam jak reszta sobie je sad
                Ale teraz już zapowiedziałam mężowi, że jak urodzęi będę wychodziła
                ze szpitala to ma przyjechać po mnie sam. Chcę, żeby nasz powrót do
                domu był takim rodzinnym, prywatnym i intymnym zdarzeniem a nie
                wyceczką z całą rodziną. Czy zła ze mnie synowa???
                • annapa7 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 15:00
                  O rany, ciężki przypadek. Teściowa oczywiście, nie Ty wink
                  W ogóle się nie przejmuj czy się obrażą, oburzą, czy co tam sobie
                  pomyślą. To jest Wasze święto - rodziców i Maleństwa, no i starszego
                  rodzeństwa oczywiście. Na dziadków czas przyjdzie za troszkę.
                  Ja sobie w ogóle nie wyobrażam mojej teściowej ani w szpitalu, ani
                  od razu w domu. Obrazi się - trudno.
                  Jasne, wiem, że zechce pomóc i pewnie z przyjemnością nie raz z tej
                  pomocy skorzystam, ale są chwile, kiedy tylko ci najbliżsi powinni
                  być wokół Dzidziusia.
                  Trzymaj się i nie daj się "złamać" wink
                  • asiaiwona_1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 15:26
                    Teść nie był gorszy smile Jak wracaliśmy ze szpitala to wszyscy szli
                    swoim tempem, mąż troszkę szybciej bo niósł dzidzię, a że był
                    październik to nie chcieliśmy, żeby ją przewiało (wiem, ta przesadna
                    troska o malucha to chyba standard). w każdym razie ja po schodach
                    do domu szłam bardzo wolno, z powodu bólu w wiadomym miejscu. Teść
                    stał w drzwiach i "czekał" na mnie z miną w stylu "co tak długo".
                    Teraz chce mi się z tego śmiać, ale wtedy krew mnie zalewała.
                    Później też miał kilka "ciekawych" pomysłów, np. dać 2-mies. dziecku
                    cytrynę, żeby zobaczyć jaką zrobi minę. Powiedziałam, że moje
                    dziecko to nie małpa w zoo, żeby je tak oglądać i żeby teść sam
                    zjadł tą cytrynę. Boże, to naprawdę ciężki przypadek ci moi
                    teściowie. Dobrze, że mój mąż tu nie zagląda, bo pewnie nie byłby
                    zadowolony, że jego "mamusię" krytykuję wink
                    • alpepe Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 19:55
                      zajebisty teść, mój akurat nie żyje, ale jakbym miała takiego, jak ty, to zaraz
                      by były zerwane stosunki z "wesołkiem".
                      • asiaiwona_1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 20:01
                        Niestety teściów się nie wybiera sad
                        A ja przez swoje "zachowanie" i tak jestem czarną owcą w rodzinie
                        męża. Ale szczerze mówiąc wali mnie to. Moje życie, moje dziecko.
                        Pozdrawiam wszystkie "niesubordynowane" synowe smile
                        • annapa7 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 21:07
                          Dzięki za pozdrowienia! Mam wrażenie, że są i do mnie wink)
                          Moja teściowa od początku twierdzi, że ja jej nie lubię. A tak serio
                          to nie mam pojęcia czemu. Nic do niej nie mam! Jest OK. Więc jeżeli
                          będzie starcie przy okazji Dzidziusia, to w sumie reputacja mi nie
                          ucierpi wink)
                          No ale cóż, męża wzięłam z całym tym majdanem i tego zmienić się nie
                          da wink)
                          Trzymajcie się dziewczyny!!! Wytrwałości życzę smile
          • totorotot Re: Intymnosc po porodzie na sali 25.04.08, 10:53
            "Nie przychodźcie do mnie do szpitala, bo nie chcę". -A czemu? "Bo w domu będzie na to czas". -Ale my chcemy!. "Moja decyzja jest nieodwołalna".
            • jola427 Re: Intymnosc po porodzie na sali 26.04.08, 23:08
              Nie czytałam innych wypoewidzi, tylko kilka z nich, ale chciałabym
              napisać coś od siebie. No więc ja po porodzie na początku trochę się
              krępowałam jak ciągle ktoś chciał oglądać moje krocze. Później
              stwierdziłam że robią (położne) to tylko dla zasady. Naglejak
              dostałam 40stopni gorączki to pani dr się mną zainteresowała, a nie
              tylko położne i poprosiła by pokazać podkład, okazało się że mam
              odhcody poporodowe w niewłaściwym kolorze i padło podejrzenie
              zakażenia. Niestety potwierdziło się... sad Leżałam 2 tyg w szpitalu,
              nie będę pisać co wycierpiałam, ale bardzo to przeżyłam. poproszono
              aby ktoś do mnie na cały dzień przychodził bo będę potrzebowała
              pomocy przy dziecku, a ja ciąglepod kroplówką i z zastrzykami.
              Dramat jednym słowem sad mam żal do tych wszystkich położnych które
              mnie codziennie po 3 razy oglądały... dlaczego nikt nic nie
              zauważył?????? Może właśnie powinni oglądać także i
              podkłady..........? Wiadomo, jak są odwiedzający na sali to o żadnej
              intymności nie ma mowy, no ale to już chyba nie ma się co dziwić.
              zawsze można wykupić salę jednoosobową... tam jest pełna intymność,
              no chyba że ktoś się wstydzi lekarzy i położnych... ale to już inna
              sprawa.
    • lalinka11 Re: Intymnosc po porodzie na sali 29.04.08, 12:09
      To pewnie zależy od szpitala w którym będziesz rodzić. Z pierwszym dzieckiem po porodzie leżałam w jedynce, więc miałam spokój. U nas w szpitalu ( Augustów ) sale są maks. podwójne, każda sala ma łazienkę, a odwiedziny są w godz. 10-17, wyjątki robią dla najbliższej rodziny, tzn. dla męża, choć też nie dadzą mu długo posiedzieć.
      • epb3 Re: Intymnosc po porodzie na sali 29.04.08, 12:22
        jak ja rodzilam odwiedziny byly w godzinach 16-20. i przestrzegano tego.
        wyjatkiem byla kobieta bezposrednio po porodzie, przy ktorej jedna osoba mogla
        pozostac o kazdej porze. I chwalę to sobie.
        Ja ze swoja rodzina poradzilam sobie polowicznie. Juz po porodzie poklocilam sie
        z Mama przez telefon ze nie chce zeby mnie odwiedzali z tesciami w szpitalu(bo
        umówili sie we czworo). No i nie przyszli. Dodam ze w szpitalu bylam od 12 w
        srodę do 14 w piątek czyli bardzo krótko i mogli wytrzymac(mieszkaja 300km od
        nas). Za to odwiedzili nas w sobote juz w domu. Przyjechali Rodzice, Tesciowie,
        i męza brat. Byli u nas o 7!!! rano. Po pierwszzej nocy w domu. Ja po porodzie
        czulam sei wysmienicie, zreszta jeszcze bylam pelna emocji. Biegalam, robilam
        sniadanie(bo sobie zazyczylisad ) i niestety potem musialam to odchorowac. Bo po
        porodzie nalezy lezec i odpoczywac...Takze moja rada - nie izolowac wnuka bo
        dziadkowie są wazni, ale walczyc o swoje!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka