kirsza1 21.04.08, 14:39 czy po porodzie na sali jak bede z innym kobietami lezec moge zazadac zeby nie bylo zadnych odwiedzajacych jak bede karmic synka czy wietrzyc krocze? czy to tylko na jej grzecznosc moge liczyc?? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kasiak37 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 14:43 oczywiscie ze mozesz ale obowiazuje to w obydwie strony Odpowiedz Link Zgłoś
kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 14:59 no domyslam sie, uwazam ze tylko maz moze byc na sali i tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
gondziakoja Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 15:13 W szpitalu, w którym będę rodzić nie ma odwiedzin na sali(nawet mąż nie może wejść) właśnie z tego względu o którym piszesz.Wszystkie kobiety są informowane o tym fakcie przed porodem. Na odwiedziny jest przeznaczona osobna sala, na która położnica może wyjść.Mi to akurat pasuje, bo nie chciałabym być oglądana przez innego męża w tych intymnych sytuacjach i pewnie inne kobiety też by nie chciały.Ale wiem,że są takie, którym takie zasady przeszkadzają. Odpowiedz Link Zgłoś
kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 15:35 Mnie bardzo przeszkadzały,ale tylko dlatego,że szpital w którym rodziłam nie miał nawet salki,w której można było usiąść i porozmawiać!A na korytarzu stało dosłownie 1 krzesło,które zawsze było zajęte!Dzieci pokazywało się rodzinie,znajomym,bądz męzowi na korytarzu,po którym hulał wiatr-takie były przeciągi!!!!Dramat!Ja rozumiem,że tabuny gości są czymś okropnym,bo nie ma mowy o intymności,ale niemożność klapnięcia na nawet obolały tyłek podczas odwiedzin,też jest beznadziejna.Na szczęście sytuacja się zmieniła A co do intymności,to i tak jej nie ma,np.podczas obchodu.Wchodzi ordybator,5 lekarzy,3 pielęgniarki i każą pokazywać krocze.Obrzydliwe i krępujące! Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 15:49 > A co do intymności,to i tak jej nie ma,np.podczas obchodu.Wchodzi ordybator,5 > lekarzy,3 pielęgniarki i każą pokazywać krocze.Obrzydliwe i krępujące! nie no lepiej zeby nie ogladali czy dobrze sie wszystko goi... z reszta co ma piernik do wiatraka, lekarz to lekarz polozna to polozna a maz sasiadki z sali niezbyt mialabym ochote aby ogladal moje krocze... Odpowiedz Link Zgłoś
kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:07 Dla mnie akurat ma to wiele wspólnego z intymnością,bo oprócz lekarzy(nie wiem po jaką cholerę musi być ich tylu?)na sali były też i inne dziewczyny,które chcąc nie chcą też oglądały moje krocze!I nie mów mi,że to jest intymność!A lekarz oprócz tego,że jest lekarzem,też jest facetem zupełnie mi obcym...i położne obcymi babami!A sprawdzić musieli to oczywiste,ale to nie było intymne!chyba,że ty tak postrzegasz intymność... Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:34 (nie wiem > po jaką cholerę musi być ich tylu?) Po to, że tak zdobywa się wiedzę i doświadczenie. A > lekarz oprócz tego,że jest lekarzem,też jest facetem zupełnie mi obcym... To trzeba było rodzić w domu, jak krępujesz się lekarza... Odpowiedz Link Zgłoś
kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 23:13 Akurat w szpitalu,w którym rodziłam,wcześniej leżałam chyba z 4 razy,z uwagi na skurcze i poród zagrażający.Od lat jest ta sama ekipa lekarzy-starsi.Pielęgniarki tak samo.Dlatego zastanawiałam się po co ich aż tylu??Chyba oni nie muszą już zdobywać doświadczenia??Wiem,że dla lekarza to norma oglądać setki damskich kroczy,ale gdzieś w głowie myślałam sobie zawsze,że facet,to facet!Nie jest moim mężem,a jednak trzeba mu się pokazać.I wiem,że nie tylko ja tak myślę,więc zejdz ze mnie i daruj sobie te kąśliwe uwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 13:02 Ja zgadzam sie z Kati792(jeśli dobrze pamiętam). Ja rodziłam w Anglii tutaj też lekarze muszą zdobywac wiedze,ale robią to tylko i wyłacznie za pozwoleniem pacjentki! Nie ma nawet mowy,żeby ktoś Cie badał przy innych kobietach z sali(bo wszystkie są oddzielone szczelnymi parawanami,albo mają osobny pokój), przy 3 położnych i przy piątce studentów.Dla mnie to by było przeżycie chyba gorsze od porodu!Tu gdzie ja rodziłam nawet położna, lekarz,ani nikt inny nie wszedł do sali porodowej czy poporodowej bez pozwolenia i wiedzy pacjentki. Moim zdaniem tak powinno być wszędzie. A ty(memphis90) jeśli lubisz pokazywać krocze tylu osobom to proszę bardzo,ale nie oburzaj się jak ktos napisze,że tego nie lubi i,że liczba lekarzy itp mogłaby zostać zmniejszona. Pozdrawiam wszystkie dziwaki takie jak ja, które też nie lubią pokazywać krocza i bez znaczenia czy to lekarz czy mąż sąsiadki!;DDDD Odpowiedz Link Zgłoś
kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 15:49 Dziękuje CI Kala196 za poparcie Wiem,że wszystkie tutaj jesteśmy w ciąży,więc szaleją w nas hormony,ale uważam,że jeżeli komuś tak bardzo przeszkadza to,co piszą inne kobiety,niech po prostu nie czyta!Albo nie odpisuje pokazując swoje zniecierpliwienie,wrogość itp. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 09:38 Hmmm to nie zalęzy od tego czy ktos lubi pokazywac krocze wiesz? To zalezy od normalnosci człowieka, który zdaje sobie sprawę, że studenci czy stazysci musza na czyms zdobywac wiedzę i doświadczenie a lekarze z doświadczeniem konsultuja sobie nawzajem przypadki. Po prostu, nie mylmy tego z głupim ekhibicjonizmem. ja rodziłam w szpitalu gdzie bylo pełno studentów i szczerze mówiac miałam gdzies co sobie pomysli i mnie srudent - mezczyzna. Nie mam w sobie tej wiejskiej pruderyjnosci i po prostu gdzie On ma się nauczyc? Z książki? I naparwdę ma znaczenie czy maz sąsiadki czy lekarz. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:39 kati jak sie rodzi w akademickim centrum klinicznym to sie trzeba z tym niestety liczyc... mozna zasiegnac wywiadu przed porodem... Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:52 poza tym, jak kurde dwa razy rodzilam, to nikt poza lekarzami mojego krocza nie ogladal, mimo obchodu z kilkoma osobami takz awsze pozaslaniali ze nic nei bylo widac... nie wiem jak to takie krepujace to zawsz emozna nie wyrazic zgody i kisic sie z niewiedza czy wszystko tam jest ok czy nie, mozna tez rodzic w domu... Odpowiedz Link Zgłoś
kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 23:18 Ja to wszystko doskonale rozumiem!Trzeba pokazać się i tyle!ale to intymne nie jest i koniec!I zawsze myślałam o tym w ten sposob i nic na to nie poradze.Nie rozumiem Waszego naskakiwania i odpowiedzi wskazujących na to,że napisałam coś tak durnego,jak te wszystkie laski,kótre pytają na fotum:całowałam się z facetem,czy mogę być w ciąży,albo jestem w 16 dc,czy test ciązowy pokaze ciąże!No przepraszam!Napisałam,co o tym myśle,jakie były moje odczucia,a tu się okazuje,że chyba jednak nie warto pisać...komuś może się to nie spodobać! Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 23:26 Ja lekarzy się nie wstydziłam ( po porodzie było mi wszystko jedno chyba) . Chociaz tez się zastanawiałam dlaczego oni takimi grupami chodza ale chyab tak ma być . Mimo ze po porodzie jest inny poziom wstydu to jednak czułam się kilka razy niekomfortowo , brakowało intymności . Pielegniarka przy moich gosciach pytała czy było wyproznienie (chciałam odpowiedzic a to juz moja prywatna sprawa) no ale wiem ze musi to w karcie wpisac wiec odpowiedziałam . Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 00:01 Kati792 masz rację, ja myślę tak jak ty i jestem przekonana że wiele osób ma takie same odczucia. Tu, gdzie mieszkam jest wiele szpitali, gdzie nie ma takich licznych obchodów i jakoś lekarze zdobywają doświadczenie. Jest to dowód na to, że wcale nie musi pacjenta oglądac aż tyle osób i że da się załatwić sprawę z poszanowaniem intymności pacjenta. I dotyczy to nie tylko położnictwa ale też innych oddziałów. A najdziwniejsza jest dla mnie reakcja niektorych osob a tymczasem ja spotkałam naprawdę wielu lekarzy, którzy mają więcej delikatności i wyrozumiałości w podejściu do człowieka i jego skrępowanie w takich sytuacjach, wydaje im się naturalne! Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 10:22 moj porod odbierala oprocz poloznej lekarka stazystka ... i dzieki jej za to, mlodziutka babeczka dopiero po studiach bez zmanierowania i rutyny, czesto wlasnie ten "praktykant" jak to nazywacie ma wiecej dla was poszanowania niz pan doktor ordynator ktory traktuje was jak mieso... a mlodzi lekarze gdzies sie musza uczyc... nie wiem gdzie rodzilyscie bo ja u siebie nie zauwazylam takich jakichs rzeznickich akcji, bycmoze wszystkoz alatwia brak odwiedzajacych na sali... przed obchodem polozniczym chodzila siostra oddzialowa uprzedzala ze nalezy zdjac bielizne i polozyc sie na lozku, kazda miala czas zeby sie przygotowac, przychodzil opbchod - z rana wiecej osob ogladali i po sprawie, przeciez musza wszystko sprawdzic czy macica sie obkurcza czy rana sie dobrze goi ja was nie rozumiem poprostu nie wiem, oni mieli tam skakac naokolo i cyrk wam urzadzac zebyscie sie dobrze poczuly? robia swoje zwyczajnie i tyle, dla mnei nie bylo to zupelnie krepujace a zbadac trzeba... Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 13:32 elza78 napisała: > moj porod odbierala oprocz poloznej lekarka stazystka ... > i dzieki jej za to, mlodziutka babeczka dopiero po studiach bez zmanierowania i > rutyny, czesto wlasnie ten "praktykant" jak to nazywacie ma wiecej dla was > poszanowania niz pan doktor ordynator ktory traktuje was jak mieso... > a mlodzi lekarze gdzies sie musza uczyc... > nie wiem gdzie rodzilyscie bo ja u siebie nie zauwazylam takich jakichs rzeznickich akcji, bycmoze wszystkoz alatwia brak odwiedzajacych na sali... Zgadzam się z Elzą. Dzięki studentkom w szpitalu klinicznym pościel miałam zmienianą na zawołanie, ciśnienie mierzone z uśmiechem na ustach a koleżanka z łóżka obok przełamała kryzys laktacyjny. Pielęgniarki ją zlały, skutecznie pomogłą studentka sama posiadająca dziecko na stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:08 Ja rozumiem, że komuś przeszkadza tłum studentów i z tego, co wiem, większość szpitali naprawdę respektuje brak zgody pacjentki. Ale LEKARZE na obchodzie? Że ich za dużo? Im więcej zabiegów, badań, krocz itd lekarz zobaczy, tym lepszym będzie specjalistą. Poza tym- jeden z tego "tłumu" zostaje na dyżurze i przecież MUSI znać wszystkie pacjentki, nawet te, które prowadzą jego koledzy. Dla mnie to logiczne. Taka jest rola lekarza, żeby zajrzeć i w ucho, i w gardło i w odbyt. Nie jestem ekshibicjonistą, na codzień zakrywam pośladki, brzuch, piersi- ale u lekarza nie mam oporów, żeby pokazywać wszystko, bo to dla mojego dobra. Może być ich nawet kilku. Już nie takie rzeczy widzieli, jak moje krocze czy pośladki. Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 07:35 na dodatek nalezy tym biedakom wspolczuc, bo wbrew temu co mysli polowa zboczonych forumek, ginekolog nie ma zadnej frajdy z ogladania pozszywanego, krwawiacego krocza. fuj! Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Hipokryzja 25.04.08, 10:34 Kira, a jeśli dziewczyna byla kiedyś molestowana, albo zgwałcona, to może faktycznie tłum badających może być dla niej niekomfortowy. Odpowiedz Link Zgłoś
j04nn4 niestety intymności zadnej nie ma na położnictwie 25.04.08, 11:03 nie mówie o mężu rodzicach niech przyjdą zobaczą bo i tak zwracaja uwage przecież tylko na swoje maleństwo, ale do dziewczyny z którą ja leżałam codziennie przychodziła grupa koleżanek z chłopakami, kuzyni z dziewczynami wiecznie było tego pełno miałam dosyć. Teraz napewno bym zawołała położną i poprosiła o opuszczenie położnictwo to nie mijsce na schadzki. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:59 Elza no dla ciebie to nie jest krępujące ale dla innych tak. Dlaczego nie potrafisz tego przyjąć do wiadomości bo zrozumieć to chyba za duże wymagania? Ja też nie rozumiem jak ktos może nie odczuwać dyskomfortu i wstydu w takich sytuacjach ale nikomu tego nie wytykam. I o jakim cyrku piszesz? Wieloosobowy obchód to jest dopiero cyrk a nie to że przychodzi sam lekarz lub sama położna. I naprawdę ja potrafię się dostosować bo po prostu jeśli coś mi w danym szpitalu nie odpowiada to idę gdzie indziej jeśli mam taką mozliwość ale nie wymagaj, żebym pisała, że coś jest fajne jak moim zdaniem nie jest. A co do stażystów, to ja do nich nic nie mam, tylko korzystam z mojego prawa do nie wyrażenia zgody na ich obecność)) i wymagam, żeby to uszanowano i nie szykanowano mnie z tego powodu, tak jak mi się to przytrafiło w moim rodzinnym mieście. Co do porodu, to mj przyjmowała mloda położna również bez zmanierowania, doktorek dyżurny sobie smacznie spał, a ordynatora szczęśliwie nie oglądałam, wiec nie wiem jak pacjentki traktuje ale podejrzewam, że nie jak mięso, bo już by ordynatorem nie był. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 18:24 franczi jak wyzje napisalam, przymusu rodzenia w ACK nie ma, nie trzeba sie zgadzac na wizyty studentow ale wybacz wieloosobowy obchod zlozony z kilku lekarzy ktorzy sa na zmianie plus ordynator i dwie lub trzy polozne to w wiekszosci szpitali rano jest normalka... i co cie tu zawstydza, rutynowe procedury medyczne, to ze maja cie obejrzec specjalisci i ordynator ma zlecic badania/leki/zabiegi? w takiej sytuacji sie wstyd wklada do kieszeni i mnie to nie krepuje kiedy oglada mnie lekarz bo robi to nie w celu zabawy i frajdy tylko po to aby pomoc... Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 22:10 Ależ ten wątek jest wyczerpujący już nie wiem jak sie wytłumaczyć)) Elza wiem , że lekarz mnie nie ogląda żeby czerpać z tego jakąś chorą przyjemność. Tak już mam, jestem delikatna i koniec. Co do studentow się zgadzam, kliniczny ma swoje prawa wiec omijam szerokim łukiem i bez szczególnej przyczyny na pewno nie będę się tam narzucać ze swoją przesadną potrzebą intymności W temacie licznych obchodów, wiem, że w większości szpitali tak jest zorganizowana praca, przyjęłam do wiadomości chociaż nie muszę takiej organizacji pochwalać i mam prawo oceniać ją jako wadliwą zwłaszcza od kiedy odkryłam, że są szpitale, które inaczej to rozwiązują i to inne rozwiązanie bardziej mi odpowiada. A ponieważ jak już człowiek raz zasmakuje w czymś lepszym to gorszym trudniej się mu będzie zadowolić. W związku z tym przy wyborze szpitala zawsze będę brać pod uwagę jak obchód wygląda i zawsze, w miarę możliwości wybierać będę szpital, który bardziej szanuje intymność pacjenta. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 22:47 franczi najlepiej to w ogole rodzic w domu i bez kitu, gdybym mogla sobie na to pozwolic obydwoje teraz z perspektywy czasu chcialabym urodzic w domu... tyle ze niestety - pierwsze posladki a drugi stan po cieciu i szpital pod przymusem... Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 08:38 Szkoda, że się nie udało Mnie też najlepiej byłoby we własnym domu ale nie mając na to szansy przynajmniej miałam to szczęście trafić do domu narodzin Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Intymnosc po porodzie na sali 25.04.08, 10:38 Franczi, czy mogę się Ciebie mejlowo dopytać o dom narodzin? Właśnie się tam zgłosiłam i ma zamiar tam rodzić Telefonicznie pani wydaje się bardzo miłai cierplia Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 25.04.08, 22:30 Totorotot ja nie rodziłam w Polsce, więc w konkretach ci nie dopomogę. Ale mogę cię zapewnić, że dom narodzin to świetne rozwiązanie dla nas wrażliwców. Jeśli chcesz narodziny dziecka przeżyć w intymnej atmosfere i w obecności jak najmniejszej liczby osób oraz jesteś przekonana o tym że nie należy zakłócac naturalnego przebiegu porodu a ból mniej ci jest straszny i niż skrępowanie całą sytuacją to gorąco polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:43 kati792 napisała: > Dla mnie akurat ma to wiele wspólnego z intymnością,bo oprócz lekarzy(nie wiem > po jaką cholerę musi być ich tylu?)na sali były też i inne dziewczyny,które > chcąc nie chcą też oglądały moje krocze! Nie masz obowiązku się na to zgadzać. Na to żeby oglądało cię więcej osób, niż potrzeba. Masz prawo np. żądać zasłonięcia twojego łóżka parawanem podczas obchodu (żeby przed współlokatorkami nie świecić kroczem). Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:21 Lekarz to lekarz ale po co aż 10? Kiedy wybierałam szpital też pytałam o intymność podczas obchodów. To było jedno z moich kryteriów. Po porodzie oglądała mnie tylko położna a na obchód poranny lekarz+położna = maks. 2 osoby a nie 10. Jak widać da się. Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 07:43 taaaaa, zaraz sie dowiem, ze na jeden obchod przylazi 1000 lekarzy. nie rozpedzajcie sie w swojej wyobrazni zbyt mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 09:55 10 czy 100 to już tak naprawdę nie jest ważne. Ważne jest dlaczego na niektórych oddzialach da się tak zorganizować pracę, żeby mnie w krępującej sytuacji oglądała 1 czy maks. 2 osoby a na innych nie? Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 10:17 dlaczego na obchodzie nie ma jednego lekarza? musi byc lekarz prowadzacy, jesli nocny dyzur mial ktos inny, to on tez na obchodzie musi byc, w kolejnej nocy dyzur bedzie mial znowu inny lekarz i fajnie by bylo, zeby wiedzial kto i z czym lezy na jego oddziale, bo za to ponosi odpowiedzialnosc.nastepnie sa rezydenci, ktorzy zdobywaja doswiadczenie obserwujac przy pracy starszych kolegow i kolezanki, czesto dokumenty, ktore odbieracie sa przez nich wygenerowane a pieczatki specjalistow, ordynatorow poswiadczaja tylko to co oni zrobili.sa rowniez lekarze stazysci, prosto po studiach, ktorzy po kilka tygodni pracuja na kazdym oddziale, by zdobyc prawo wykonywania zawodu, jesli ich odetniecie od diagnostyki, leczenia, obserwacji.... to kto nas bedzie leczyl w przyszlosci. naprawde nie pojmuje jaki problem jest pokazac krocze ginekologom. oni nie patrza czy jestescie tam piekne tylko czy ZDROWE! jesli w szpitalu na oddziale obowiazuje system ordynatorski, to pod kazdym wypisem itd podpisuje sie reczac swoja glowa ordynator, dlatego on tez powinien znac pacjentki, za ktore odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:31 Maretina, dzięki za wyjaśnienie )) ale jednak ja nadal w miarę swoich możliwości będe wybierać szpitale, gdzie jest to inaczej zorganizowane i jakoś też lekarze wiedzą co na salach leży. Nie wiem, jak to sie odbywa w praktyce czy na podstawie dokumentacji czy też ustnego przekazu kolegi kończącego dyżur ale w każdym razie nie cierpi na tym intymność pacjentów. Ponieważ poznałam oba te systemy na własnej skórze to naprawdę doceniam te starania o samopoczucie chorych i będę to chwalić przy każdej nadarzającej się okazji. I to dotyczy nie tylko ginekologii ale też innych mniej intymnych szpitalnych oddziałów. I z tego co czytam powoli zaczyna się też tak robić w Polsce, co mnie bardzo cieszy i myślę, że te zmiany choć odbywają się bardzo wolno to są nieuchronne. Odpowiedz Link Zgłoś
anadien Re: Intymnosc po porodzie na sali 27.04.08, 21:49 > dlaczego na obchodzie nie ma jednego lekarza? > musi byc lekarz prowadzacy, jesli nocny dyzur mial ktos inny, to on > tez na obchodzie musi byc, w kolejnej nocy dyzur bedzie mial znowu > inny lekarz i fajnie by bylo, zeby wiedzial kto i z czym lezy na > jego oddziale, bo za to ponosi odpowiedzialnosc. Rozbawiło mnie to co napisałas bardzo. Czyli lekarze tak chodzą stadami, żeby spamiętać wszystkie pacjentki i ich dolegliwości? Myślę, że muszą się w tym celu lecytyną zażerać . I po co w takim razie karty wypełniają? Z moich szpitalnych doświadczeń wynika, że podczas obchodów większość obecnych osób jest "po nic" - gapią się na sufit, na ściany, na krocze ot tak... jedyny pożytek z nich jest tak, że ktoś (także ja) może się poczuć niekomfortowo i tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 10:24 maretina napisała: > taaaaa, zaraz sie dowiem, ze na jeden obchod przylazi 1000 lekarzy. > nie rozpedzajcie sie w swojej wyobrazni zbyt mocno. DDD wlasnie nei ma jak sobie wkrecac... zawsze w sumie w domu mozna probowac wtedy nei ma obchodu Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:33 Dzieci pokazywało się > rodzinie,znajomym,bądz męzowi na korytarzu,po którym hulał wiatr-takie były > przeciągi!!!!Dramat! A po cholerę na porodówkę mają wchodzić całe rodziny i jeszcze znajomi? Na odwiedziny umawia się w domu, znajomych najlepiej zapraszać po 2-3 m-cach. > A co do intymności,to i tak jej nie ma,np.podczas obchodu.Wchodzi ordybator,5 > lekarzy,3 pielęgniarki i każą pokazywać krocze.Obrzydliwe i krępujące! A jak inaczej to sobie wyobrażasz? Każdy lekarz ma przychodzić osobno? Odpowiedz Link Zgłoś
agata688 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:52 memphis90 napisała: > Na odwiedziny umawia się w domu, znajomych najlepiej zapraszać po 2-3 m-cach. nie przesadzilas z tym czasem na zapraszanie znajomych????!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:12 Z tego, co pamiętam tak nam radzono na neonatologii. Dać dziecku trochę czasu na zaadaptowanie się w domu, nabycie odporności- wtedy zapraszać znajomych i dalszą rodzinę. Koło 5 miesiąca odporność dziecka znów fizjologicznie spada- ale pielgrzymka znajomych już się odbyła, wszyscy dzieciątko obejrzeli- więc można znów troszkę odwiedziny ograniczyć, żeby zmiejszyć ryzyko infekcji. Zapamiętałam- bo brzmiało sensownie Odpowiedz Link Zgłoś
agata688 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:36 brzmi sensownie,ale z praktyka nie ma nic wspolnego ja najbardziej balam sie wlasnie tego "nalotu" w domu.ale gdy maluszek byl juz z nami to doczekac sie nie moglam gosci) pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 23:24 Po jaką cholere????a kto napisał,że ZAWSZE przychodzą tabuny znajomych???bo ja napewno nie!Pisałam nie ze swojego doświadczenia,bo do mnie przychodził tylko mąż i na chwilkę wpadła mama!Po prostu widziałam,ile ludzi potrafi przychodzić do kobiet po porodzie!!I o nich mi chodziło!Po prostu wymieniłam,kto czasami przychodzi..mąż,rodzina,znajomi.Po taką cholere!Dla mnie nie muszą,ale wiem,że przychodzą! Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 07:44 dlaczego tylko po kwartale? od razu zapros ich na roczek litosci, nie lubie przegiec w zadna strone Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:13 Po jakim znów kwartale? Pisałam o miesiącu... Że odwiedziny w 2-3. Odpowiedz Link Zgłoś
artjoasia Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 15:37 Dla mnie cały pobyt w szpitalu był jednym wielkim brakiem intymności, nigdy więcej, choćbym miała zdechnąć. Leżałam 3 tygodnie przed porodem i oddział położniczy to był naprawdę raj w porównaniu z patologią, a zwłaszcza porodówką. Akurat trafiłam na bardzo miłą dziewczynę, jej mąż był równie miły - i po prostu w razie czego wychodzili z sali, sami, bez żadnego proszenia nawet. Ja i mój mąż robiliśmy tak samo. Jakoś po prostu nie było tego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
blueberry77 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:28 E tam, bez przesady. Przecież nie leży się z tyłkiem na wierzchu przez cały czas. Ja osobiście nie chciałabym być oglądana w takiej sytuacji nawet przez koleżankę z pokoju, salową, itp. Nakarmić dziecko można na leżąco obracając się w stronę ściany. U nas mężowie siedzieli przez cały dzień i nikomu to nie przeszkadzało. Jakoś nie bardzo sobie wyobrażam siedzenie na krześle w jakiejś sali kilka godzin po porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
annasi23 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 15:30 Wszystko zależy od szpitala. Ja 2 lata temu rodziłam w takim, gdzie do pacjentek goście przychodzili normalnie na salę poporodową, akurat trafiłam na sąsiadkę, do której był tłum odwiedzających i mało kto przejmował się godzinami odwiedzin. Ale w wielu szpitalach jest właśnie taka sala odwiedzin, to moim zdaniem bardzo dobre rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
betibor Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:48 ja lezałam na sali z dziewczyną, u której mąz był non stop, nie tylko siedział ale i leżal z nią w łożku !za kazdym razem gdy chciałam odciagnąc pokarm lub nakarmic małego musiałam prosic go o wyjscie, a miarka sie przebrała gdy w odwiedziny do mojej sasiadki przyszła matka chora na zapalenie krtani! Odpowiedz Link Zgłoś
agata688 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:48 ja mialam cc i wygladalo to tak,ze lezalysmy na sali we 4-wchodzili do nas tylko mezowie(oczywiscie ustalilysmy to sobie).tak wiec maz bez problemu byl ze mna 2 doby(oczywiscie w godz. odwiedzin).w 3 dobie czulam sie juz b.dobrze i wtedy tez przyjechali do mnie inni czlonkowie rodziny i wtedy juz wychodzilam na sale odwiedzin. w szpitalu,w ktorym rodzilam po cc wypuszczano w 4 dobie,niestety maly mial zoltaczke i musielismy zostac do 6 doby,i na te poltora dnia przeniesli mnie na inna sale(bo na tej tylko ja zostalam),gdzie byly kobiety w 2-giej dobie i tam nawet na mysl mi nie przyszlo,zeby maz wchodzil-spedzalam z nim czas na sali odwiedzin.nalezy szanowac prywatnosc i intymnosc innych mam i przed odwiedzinami wypada(chocby z grzecznosci) zapytac inne kobiety czy nie maja nic przeciwko. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 16:56 Co wy z tym wietrzeniem kroczy . TO jakas polska moda czy co? Za granica kroczy nikt nie wietrzy...przynajmniej rehabilitantka ktora przychodzila do kazdej pacjentki o niczym takim nie wspominala, polozne rowniez niczego wietrzyc nie kazaly. Ja co prawda po cesarce, ale tez niczego mi nie kazano wietrzyc...co najwyzej delikatnie myc, nosic bawelniana bielizne. Kolezanke ktora odwiedzalam po naturalnym porodzie w tym samym szpitalu tez niczego nie wietrzyla i z kroczem na wierzchu nie lezala. Fakt rany goja sie lepiej kiedy nie sa jakos zaklejone, ale zeby wietrzyc i to jeszcze kiedy ma sie krwawienie ????? Odpowiedz Link Zgłoś
mamaly Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 17:21 No też się zastanawiam co z tym wietrzeniem ???? Rodziłam ponad 4 lata temu w szpitalu w W-wie, wietrzenie krocza to nie było nic innego jak chodzenie bez majtek (tylko z podkładami), częste mycie i dbanie o zmianę podkładów w łóżku. Nikt nie leżał z kroczem na wierzchu. Odwiedziny w szpitalu odbywały się w pokojach, nie było pokoju odwiedzin. Obecność męża sąsiadki wydawała mi się zupełnie naturalna (ostatecznie to jego żona i dziecko), ale oczywiście powinny zostać zachowane pewne warunki intymności na tyle na ile się da w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
kati792 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 19:24 Ja też niczego nie wietrzyłam w szpitalu!ani w domu...jakoś nie miałam na to czasu,zeby leżeć z tyłkiem na wierzchu!Nie zauważyłam,żeby przez to krocze goiło się jakoś specjalnie dlugo.Po paru dniach szwy się rozpuściły,boleć też w miarę szybko przestało.Najważniejsze było dla mnie to,żeby często zmieniac podkłady,bardzo dbać o higiene krocza i tyle.Nie wiem,jak mogło by wyglądać takie wietrzenie w szpitalu?Laska leży odkryta od pasa w dół bez majtek i podkładu i wietrzy?? Odpowiedz Link Zgłoś
kasiapro1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 22:05 Dobre,juz widze takie lezace korpusy. Dolozcie jeszcze "szpital a ochrona krocza" itp.Co to znaczy ta ochrona?mam na sile nie dac sie pociac,chocbym pekla czy szpital ma cudowne metody(min.masowanie szyjki itp)aby to krocze nie peklo? nie zapominajcie o prywatnej ochronie,taki bodyguard krocza.... Odpowiedz Link Zgłoś
kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 22:25 ja tam zaznaczne poloznej ze krocze to niech chroni, wietrzenie tez mi sie nie podoba ale to moj pierwszy porod i nie wiem jak to jest naprawde tylko an forum wiecznie o tym wietrzeniu czytam.. Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 22:28 Ja też nie wietrzyłam . Tzn lekarz kazał od czasu do czasu poleżec bez bielizny (zeby nie non stop z podpaskami) ale nie wietrzyłam się na widoku tylko po kołdrą . Ważne zeby rana pooddychała ale już nie musi być na świezym powietrzu . I zazwyczaj wieczorami, nocą jak już nie było odwiedzających . Wszystko się zagoiło błyskawicznie . Odpowiedz Link Zgłoś
yaga.f Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 23:29 hanalui napisała: > Co wy z tym wietrzeniem kroczy . TO jakas polska moda czy co? Ja chyba w niemodnym polskim szpitalu rodziłam, bo o wietrzeniu dopiero z forum się dowiedziałam. > Ja co > prawda po cesarce, ale tez niczego mi nie kazano wietrzyc...co > najwyzej delikatnie myc, nosic bawelniana bielizne. Dokładnie- mycie pod prysznicem kilka razy dziennie (po każdej zmianie podpaski)i przewiewne, bawełniane majtki. Z kroczem na wierzchu nie leżała też moja współlokatorka po porodzie sn. I wszystko mi sie ładnie zagoiło, rana po cc sucha od początku, stan zapalny też mi się nie przyplątał. Co do odwiedzin- nie przeszkadzali mi odwiedzający współlokatorki, ani chyba jej moi (jak już pisałam nic nie wietrzyłyśmy, no chyba że salę bo było lato). Jak ona chciała nakarmić dziecko kładła się na boku, że nic nie było widać, ja zaś karmiłam na siedząco- siadałam więc tyłem do jej gości. I miałyśmy chociaz wesoło. Zawsze można było pogadać. A co do intymności podczas obchodu: W trakcie obchodu nikt nie kazał nam zadzierać kołder do góry. Wtedy tylko przeglądali dokumentację, zlecali badania, pytali jak się czujemy. Po obchodzie szło sie do gabinetu z fotelem i tam było badanie i oglądanie krocza. INTYMNIE- jeden lekarz podchdził, badał reszta (ok 10 osób- w zalezności od dnia i od tego czy były porody i ile) siedziała za parawanem. Jak czytam o badaniu, oglądaniu "komisyjnym" na łóżku w sali to aż mi się słabo robi (choć do wstydliwych nie należę). Uwazam ze to brak szacunku dla kobiety (kołdry w górę, koszule w górę, majty w dół). Można to zrobic w bardziej cywilizowany sposób. Zawsze można też poprosić (w szpitalu w którym praktykuje się badanie "komisyjne") o badanie w gabinecie. Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 13:14 U mnie w szpitalu też,ani położna,ani lekarz nie wspominał o wietrzeniu krocza! Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 20:00 no tu sie z Toba wyjatkowo zgodze w szpitalu, gdzie lezalam, rowniez nie bylo zadnego wietrzenia krocza. rowniez jestem po cesarce i nie musialam niczego wietrzyc. zreszta nie wyobrazam sobie nawet tego przy krwawieniu. bynajmniej w naszym szpitalu z tym zjawiskiem sie nie spotkalam. nie wiem, jak w innych naszych szpitalach. nie pytalam, wiec nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 07:47 uffff, sadzilam, ze tylko ja nie wiem co znaczy "wietrzenie krocza" i ze jestem jakas ciemna tabaka, kltora zasad higieny intymnej nie zna generalnie termin "wietrzenie krocza" kojarzy mi sie z poradnikiem dla mlodych panien z lat 50, gdzie radzili jak zrobic sobie podpaski z niczego, albo, ze raz w tygodniu wypada sie podmyc Odpowiedz Link Zgłoś
robatchek Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 09:24 Ja sobie wyobrażam, jak panowie czytają te wszystkie wypowiedzi na temat wietrzenia krocza... Ubaw po pachy i to za darmola, ehhh... Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 10:05 taaaaa na szczescie moj maz to forum uwaza za jeden wielki zaklad psychiatryczny z zaostrzonymi przypadkami i nie zaglada tu odkad pokazalam mu kilka watkow w stylu: czy moge farbowac wlosy, albo czy malowanie paznokci szkodzi dzidzi Odpowiedz Link Zgłoś
anet29 Re: Intymnosc po porodzie na sali 21.04.08, 23:19 Ja mam z kolei okropne wspomnienia! Leżałam 2 miesiące na patologii w bielańskim i tam było ok. Mężowie wychodzili albo dobrowolnie albo wypraszani przez pielegniarki, gdy było sprawdzanie tętna dzidziusiów, albo ktg. Ale jak już znalazłam się po cesarce na oddziale noworodkow, to przeżyłam szok. Nie byłam wstanie jeszcze wstać do toalety więc zadzwoniłam po pielęgniarkę z prośbą o basen. Siedzieli mężowie (trzech!!!) sąsiadek z sali a siostra przyniosła mi teb basen, odsłoniła koc bez uprzedzenia mnie i kazała siusiać! Nie wyprosiła facetów, a ja biedna pod tym kocem męczyłam się z tym basenem. Bardzo źle to wspominam. Zastanawiam się czemu ja wtedy nie zareagowałam? Byłam chyba w zbyt dużym szoku, bo moje maleństwo leżało w inkubatorze, a ja nie wiedziałam co z nim. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 14:10 A mnie zastanawia jeszcze jedna sprawa kiedy czytam podobne tematy. U ilu pacjetek ktore pokazuja ogolowi poloznych i lekarzy krocze w szpitalu stwierdzono jakies nieprawidlowosci, ze cos jest nie tak? Czy znacie jakis taki przypadek? Nie wiem ile w tym prawdy ale gdzies juz w podobnym watku widzialam ze procz kroczy trzeba tez pokazywac poklady. To dopiero obrzydliwstwo. Czy nie wystarczyloby powiedziec co i jak a jak cos budzi niepokoj to ewentualnie wtedy pokazac? Czy ewentualnej rany nie moze zobaczyc np tylko polozna, a jak cos nie tak to wtedy skonsultowac to z lekarzem? Przeciez to chyba nie jakas filozofia dla kogos kto widzial juz setki podobnych ran by stwierdzic ze ok lub nie. Moze gdyby wiecej pacjentek sie buntowalo przeciwko takiemu upokarzajacemu traktowaniu to lekarze i polozne zaczeli by sie zachowywac inaczej. A u mnie w szpitalu jesli lekarz gin mezczyzna mial zbadac pacjentke/mnie to pierwsze polozna za kazdym razem tlumaczyla na czym takie badanie bedzie polegac, po czym siedziala trzymala za reke i ani na moment nie zostawiala pacjentki sam na sam z lekarzem mezczyzna . Lekarz mezczyzna musi poczekac za kazdym razem na polozna przed badaniem Przy lekarzu kobiecie juz nie bylo takiej ceremonii aczkolwiek za kazdym razem tlumaczenie co i jak I za kazdym razem jak pojawiala sie wiecej niz 1 osoba to pytano mnie o zgode jednoczesnie przedstawiajac kto i po co jest ta osoba. Podobnie bylo w sprawie dziecka, tez jesli pojawial sie drugi lekarz (uczacy sie) to pytano mnie o zgode czy nie mam nic przeciwko temu ze bedzie patrzyc i np poslucha bicia serca dziecka, czy bedzie mogl je dodatkowo zbadac i o cos zapytac. Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 14:43 Ale o co chodzi ? Polozna może patrzec a lekarz nie ? Przeciez to lekarz a nie polozna bedzie odpowiadac za to ze cos tam się moze pacjentce stac . Ja sie nie wstydze lekarza mezczyzny . Przeciez on nie oglada tego krocza dla wlasnej satysfakcji tylko sprawdza czy nie ma zakazenia . Taki ma obowiazek . Jesli się nie podoba to można poprosic o lekarke albo wyjsc ze szpitala i wtedy nikt nigdzie nie bedzie zagladac . Moj porod przyjmowal facet i co ? Mialabym krzyczec ze nie chce zeby jakis facet ogladał moje krocze . I to trzymanie za reke pacjentki przez polozna . Ja bym nie chciała . Mi nie jest potrzebne traktowanie mnie jak małego dziecka . To jest zwykłe badanie ginekologiczne a nie pierwsza wizyta 2latka u dentysty . Odpowiedz Link Zgłoś
marweg25 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 14:55 Chodzi o to, że tam się traktuje pacjenta jak osobę ludzką i liczą się z jego odczuciami. A nas czasami traktuje się pacjentów jak zwierzęta, z których zdaniem, lękami czy intymnością nie trzeba się liczyć i w imię wyższych celów można im zrobić wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
cheri-bibi Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 14:54 pisałam gdzies juz o tym, ale gdy lezalam na ginekologii z dwiema innymi paniami to szlag mnie trafial przez ich rodziny. Np. Idę sobie rano pod prysznic wracam mokra, w szlafroku, z recznikiem na glowie - nawet po list do skrzynki bym tak nie wyszla, a tu siedzi sobie gromada, w tym jedno na moim łózku i ogląda malysza! Musialm ich przepraszac zeby mnie poprzepuszczali bo moje łózko było na końcu. Albo: Czytam odwrocona do wszystkich tylem (bo to w koncu szpital i odrobina odpoczynku sie nalezy) i slucham mp3, jestem w luzackim dresie i koszulce na ramiaczkach, bez stanika, bo baaardzo cieplo bylo noi jakos tak usnęłam. Budzę się, a tu znow ta sama gromada oglada malysza, pol metra ode mnie. Naleze do osob, ktore cenia sobie swoja intymnosc i prywatnosc. Byla sala odwiedzin. Panie zorientowaly sie po dwoch dniach, że tak robic nie powinny, dopiero wtedy gdy przyszedl do mnie maz i powiedzialam na glos: "Chodz kochanie, pojdziemy do sali odwiedzin, bo to jest szpital i paniom nalezy sie odrobina prywatnosci". Jakos tak nie chcialam nic mowic wprost, bo bylam tak zla, ze moglyby poleciec niecenzurowane slowa. Do dzis nie mam zielonego pojecia jak mozna wogole spraszac ludzi bez wzgledu na inne osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
ozy25 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 15:53 i to mnie przeraza takie tabuny ludzi na sali! ile sie lezy po porodzie w szpitalu jak wszystko jest ok? trzy dni? i naprawde nie mozna sie obejsc przez ten czas bez calej rodziny? maz nie wystarczy? rozumiem gdyby ktos dlugo lezal a pomyslal ktos o dzieciach? potem pisza ze w takim a takim szpitalu dzieci zarazily sie taka i taka bakteria i pewnie od matek! a moze o tych gosci co w takich ilosciach przychodza? przeciez przed porodem nam mamom robia wszystkie potrzebne badania wiec? chyba po tym wzgledem kiedys bylo lepiej nie wolno wchodzic bylo i juz! Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 hanalui 22.04.08, 14:55 i tak powinno być. A w większości szpitali niestety odzierają nas z godności. Te tabuny o 6 rano - król ordynator ze swoją świtą musi obchód zaliczyć.... Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: hanalui 22.04.08, 15:11 Jesli Wam tylko zalezy na tym zeby Was polozna za reke trzymała przy badaniu i zeby nikt w krocze nie zagladał ewentualnie kobieta to Was nie rozumiem . Rzeczywiscie za mało jest prywatnosci w polskich szpitalach . Ja rowniez się z tym zgadzam . Mogłby być lepiej ale bez przesady . Ze lekarz ogląda ??? Matko ja całą ciąze chodzilam do ginekologa faceta . Oni takich jak my oglądają tysiące i po co się w tym doszukiwac jakiegos podtekstu . A jak coś się nie podoba to głosno o tym mowic a nie zalic się na forum . Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 Re: hanalui 22.04.08, 15:37 A skąd Ci się wniosek nasunął, że nie mówię o tym głośno, a jedynie na forum piszę? Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: hanalui 22.04.08, 16:02 > A jak coś się nie podoba to głosno o tym mowic a nie zalic się na forum . Mówię o tym głośno, a jakże, również o mojej dyskryminacji płci męskiej na porodówce )) Koleżanki poród przyjmował polożnik ale nie ginekolog położnik tylko facet położna i ja się wszędzie bez ogródek pytałam, czy pracują na oddziale jacyś faceci położnicy i czy ewentualnie mogę poprosić o kobietę. O dziwo nikt z tych szpitalnych rutyniarzy, którzy oglądają setki krocz dziennie mnie źle nie potraktował i nie wyśmiał za takie pytanie i takie życzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: hanalui 23.04.08, 21:01 Nie no super fajnie tylko trzeba też wziąć pod uwagę, że dzieci też rodzą kobiety po jakichś trumatycznych przejściach i dla nich ginekolog-mężczyna może być niemile widziany. Sama chodzę do kobiety, jak otworzyłam książkę telefoniczną i zobaczyłam w moim mieście kilkunastu facetów a tylko dwie kobiety, to stwierdziłam, że coś tutaj nie tak. Do tego miałam okazję pracować z mężczyznami, więc co nie zauważyłam, a także pamiętam kolegów ze studów jaki oni poziom psychiki prezentowali. I kilka wpisów na czarnej liście mi wystarczyło. I świetnie rozumiem te dziewczyny, kóre tutaj mają wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hanalui 23.04.08, 21:19 premeda napisała: > Nie no super fajnie tylko trzeba też wziąć pod uwagę, że dzieci też > rodzą kobiety po jakichś trumatycznych przejściach i dla nich > ginekolog-mężczyna może być niemile widziany. Sama chodzę do > kobiety, jak otworzyłam książkę telefoniczną i zobaczyłam w moim > mieście kilkunastu facetów a tylko dwie kobiety, to stwierdziłam, że > coś tutaj nie tak. Do tego miałam okazję pracować z mężczyznami, > więc co nie zauważyłam, a także pamiętam kolegów ze studów jaki oni > poziom psychiki prezentowali. I kilka wpisów na czarnej liście mi > wystarczyło. I świetnie rozumiem te dziewczyny, kóre tutaj mają > wątpliwości. Ale co ja mam z tym wspolnego? Ja przeciez jestem za tym zeby pacjentki, kobiety mialy wybor, zeby uwzgledniano indywidualne potrzeby oraz potrzebe intymnosci. Nawet chcialabym zeby buntowaly sie przeciwko przedmiotowemu traktowaniu przez personel medyczny. Bo to nie jest kolejna setna rana czy kolejne krocze tylko pacjentka z odczuciami, bolem itd. Bo jak dla mnie to co innego opalac sie z goly biustem czy nawet nago na plazy jesli ktos to lubi i ma na to ochote, a co innego bycie pocietym i krwawiacym i pokazywac intymne miejsca ogolowi, kiedy rownoczesnie mozna zrobic to dyskretnie i komfortowo dla pacjentki nie narazajac ja na stres i zawstydzenie. Ale jak widze niektorym tu to wisi ...w imie koniecznosci lekarskiej bycie upokazanym i przedmiotowo traktowanym wydaje sie normalna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: hanalui 23.04.08, 21:42 Ale to nie było do Ciebie tylko do Ellany, no i pozostałych pań pokroju Kira, Memphis, które mają płytką wyobraźnię i najwidoczniej lubią komunistyczne podejście do pacjenta. Odpowiedz Link Zgłoś
blueberry77 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 15:34 A skąd pacjentka ma niby wiedzieć jak powinny wyglądać prawidłowe odchody poporodowe? Infekcje zdarzają się wbrew pozorom dość często, wystarczy że łożysko się urodzi uszkodzone i zakażenie gotowe. Może dla ciebie to jest obrzydliwe, ale dla lekarza to jest coś normalnego. Mało krwi i innych wydzielin jest przy porodzie? hanalui napisała: > Nie wiem ile w tym prawdy ale gdzies juz w podobnym watku widzialam > ze procz kroczy trzeba tez pokazywac poklady. To dopiero > obrzydliwstwo. Czy nie wystarczyloby powiedziec co i jak a jak cos > budzi niepokoj to ewentualnie wtedy pokazac? Czy ewentualnej rany > nie moze zobaczyc np tylko polozna, a jak cos nie tak to wtedy > skonsultowac to z lekarzem? Przeciez to chyba nie jakas filozofia > dla kogos kto widzial juz setki podobnych ran by stwierdzic ze ok > lub nie. Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 Dziewczyny 22.04.08, 15:41 przecież to nie o to idzie, że lekarz nas ogląda. Ja mam lekarza prowadzącego - mężczyznę i nie mam z tym problemu. Chodzi o odzieranie z godności. O to, że musi ich pięciu wejść i siedem pielęgniarek. O to, że o 6 rano muszą zapalić strasznie walące po oczach światła, nie dając szansy na rozbudzenie. O to, że w kolejce do usg czeka się na stojąco (w zagrożonej ciąży w 8tc czekałam), a panowie sobie w sali w najlepsze rozmawiali. O to, że sprzątaczki o 23 potrafią nawalać wiadrami, kiedy człowiek próbuje usnąć, bo wiedzą, że nikt im (mówię o ich przełożonych, a w końcu i o ordynatorze) uwagi nie zwróći. O to chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kirsza1 Re: Dziewczyny 22.04.08, 16:01 "Chodzi o odzieranie z godności. O to, że musi ich pięciu wejść i siedem pielęgniarek. O to, że o 6 rano muszą zapalić strasznie walące po oczach światła, nie dając szansy na rozbudzenie. " wlasnie to jest straszne w tych szpitalach od 6 rano zapieprzaja po korytrzu w tych chodakach swoich!! spac sie nie da, obchod to straszna sprawa tylu lekarzy po co??!! jak lezalam w 12 tc to nieraz rano przed obchodem nie bylo jak sie umyc bo jeden prysznic jeden wc na tyle lozek a oni na obchodzie mowili ze za 5 min na badanie to mowie im ze MUSZE sie isc umyc i tak nie pojde (krwawilam i brudzilam troche a poza tym sama higiena) bylo to dla nich dziwne ale i tak na swoim postawialm, wiem ze niektorym to nie przeszkadza ale mnie bardzo!! poza tym tam gdzie ja lezalam to sali odwiedzin nie bylo, a poza tym ja za bardzo z lozka nie moglam wstawac i spacerwowac wiec do mnie przychodzili do pokoju ale nie byla to sala poporodowa, zreszta bylysmy dwie w sali nie bylo rozbierania czy czegos i nikomu to nie przeszkadzalo ale po porodzie to co innego. Ja zawsze mowie glosno co mi sie nie podoba i tam samo bede robic teraz bo nie zamierzam sie krepowac, wstydzic bo ktos sobie siedzi i nie ma za grosz wstydu i nie umie ocenic sytuacji ze moze akurat nie jest tu mile widziany?!! poza tym te ich pytania STOLEC BYL??? jak to slysze to mnie szlak trafia...!! Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 15:47 Czy ewentualnej rany > nie moze zobaczyc np tylko polozna, a jak cos nie tak to wtedy > skonsultowac to z lekarzem? Może i zapewniam że w normalnych szpitalach tak to się właśnie odbywa, coraz częściej również w Polsce. Uważam, że trzeba się bardziej domagać poszanowania swojego prawa do prywatności. Kiedy robilam rekonesans po szpitalach przed porodem zawsze pytalam jak wygląda obchód i ewentualny udział studentów, stażystów. Nie było to w Polsce. W wiekszości szpitali wywalali na mnie gały bo nie wiedzieli o co mi chodzi, a kiedy ja zakłopotana wyjaśniałam że mnie krępuje 10 lekarzy oglądających moje majtki po porodzie to położnym i moim zagranicznym koleżankom opadały szczęki ze zdziwienia. Jak się okazuje, pracę szpitala można zorganizować uwzględniając też potrzebę intymności pacjentów i nigdy od nikogo nie słyszałam, że jak się jest w szpitalu to wstyd trzeba do kieszeni schować. . Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:26 Hmm, to bardzo ciekawe, co piszesz. Bo na przykład w takiej Szwecji studenci medycyny chodzą na porodówkę z położnymi, na początku przyglądają się pracy położnych, potem pracują pod jej asystą, a na końcu samodzielnie odbierają porody. A że są to szpitale kliniczne, to już na wstępie pacjenci automatycznie wyrażają zgodę na obecność młodych lekarzy, stażystów, studentów. Dla tych, którym nie podobają się uczący się- są szpitale miejskie. I nie słyszałam, żeby ktokolwiek skarżył się na łamanie praw człowieka w takiej Szwecji. Potem widać różncę między umiejętnościami tamtych a polskich lekarzy- tam stażysta jest w stanie zrobić samodzielnie wszystko, u nas stażysta podpiera ścianę w korytarzu, a praktykę zna tylko z książek. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:34 Nie wiem jak jest w Szwecji. I opisalam moje wrazenia ze szpitali zwyklych a nie klinicznych. Podejrzewam, ze kliniczne rzadza sie innymi prawami rowniez tu gdzie ja mieszkam. Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:16 hanalui napisała: > A mnie zastanawia jeszcze jedna sprawa kiedy czytam podobne tematy. > U ilu pacjetek ktore pokazuja ogolowi poloznych i lekarzy krocze w > szpitalu stwierdzono jakies nieprawidlowosci, ze cos jest nie tak? > Czy znacie jakis taki przypadek? > Nie wiem ile w tym prawdy ale gdzies juz w podobnym watku widzialam > ze procz kroczy trzeba tez pokazywac poklady. To dopiero > obrzydliwstwo. Czy nie wystarczyloby powiedziec co i jak a jak cos > budzi niepokoj to ewentualnie wtedy pokazac? Widziałaś kiedyś odchody poporodowe? U każdego normalnego człowieka coś takiego po raz pierwszy prawdopodobnie obudzi niepokój ;-PP > A u mnie w szpitalu jesli lekarz gin mezczyzna mial zbadac > pacjentke/mnie to pierwsze polozna za kazdym razem tlumaczyla na > czym takie badanie bedzie polegac, po czym siedziala trzymala za > reke i ani na moment nie zostawiala pacjentki sam na sam z lekarzem > mezczyzna . Lekarz mezczyzna musi poczekac za kazdym razem na > polozna przed badaniem Przy lekarzu kobiecie juz nie bylo takiej > ceremonii aczkolwiek za kazdym razem tlumaczenie co i jak Gdyby w czasie badania gin położna trzymała mnie za rękę, to chyba bym padła ze śmiechu. Co za różnica - lekarz kobieta czy mężczyzna? Lekarz to lekarz. Ważne, by do pacjentki odnosił się z szacunkiem, a te całe ceremonie są dla mnie śmieszne. Jakby Cię na chwilę zostawiła z lekarzem mężczyzną sam na sam - to co? Uciekłabyś z piskiem? ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:04 id.kulka napisała: > hanalui napisała: > > > A mnie zastanawia jeszcze jedna sprawa kiedy czytam podobne > tematy. > > U ilu pacjetek ktore pokazuja ogolowi poloznych i lekarzy krocze w > > szpitalu stwierdzono jakies nieprawidlowosci, ze cos jest nie tak? > > Czy znacie jakis taki przypadek? > > Nie wiem ile w tym prawdy ale gdzies juz w podobnym watku > widzialam > > ze procz kroczy trzeba tez pokazywac poklady. To dopiero > > obrzydliwstwo. Czy nie wystarczyloby powiedziec co i jak a jak cos > > budzi niepokoj to ewentualnie wtedy pokazac? > > Widziałaś kiedyś odchody poporodowe? U każdego normalnego > człowieka coś takiego po raz pierwszy prawdopodobnie obudzi > niepokój ;-PP No u mnie jakos nie wzbudzily a jak najbardziej uwazam sie za normalna . Niczym sie to od bardzo obfitego i dlugiego okresu nie roznilo. Poza tym ludzie po to maja jezyk by sie nim poslugiwac, przeciez mozna opisac co i jak i dowiedziec sie czy to normale, a jesli juz brak wyobrazni i slow to wowczas pokazac. Wiesz mi nawet w obcym jezyku nie sprawilo to problemu. Zupelnie nie widze powodu by za kazdym razem musial to ogladac lekarz. Odnosnie rany tez...wystarczy ze raz to skontrolowano... Jak cos budzi niepokoj wtedy niech kontroluja...czemu pacjentki uwaza sie za niedorowiniete istoty ktore nie potrafia wyczuc czy cos sie goi dobrze czy nie. No chyba ze w Polsce faktycznie takie tepoty...ze nie potrafia dokonac wlasciwej oceny . Tu nikt nie zaglada nikomu codziennie w majtki, ba...obchodow takich nawet nie ma...a jakos kobiety rodza i nawet rzadziej umieraja z kaplikacji poporodowych > > > A u mnie w szpitalu jesli lekarz gin mezczyzna mial zbadac > > pacjentke/mnie to pierwsze polozna za kazdym razem tlumaczyla na > > czym takie badanie bedzie polegac, po czym siedziala trzymala za > > reke i ani na moment nie zostawiala pacjentki sam na sam z > lekarzem > > mezczyzna . Lekarz mezczyzna musi poczekac za kazdym razem na > > polozna przed badaniem Przy lekarzu kobiecie juz nie bylo > takiej > > ceremonii aczkolwiek za kazdym razem tlumaczenie co i jak > > Gdyby w czasie badania gin położna trzymała mnie za rękę, to chyba > bym padła ze śmiechu. No mozesz sobie padac. Nie oceniaj wszystkich swoja miara. Na zachodzie nikt do dziurki nie zaglada przez cala ciaze jesli nie jest to konieczne. WIele kobiet nawet nie wie na czym polega badanie ginekologiczne. Duzo kobiet to nastolatki. Wiele wyznaje religie ktora zabrania im dotykania a wrecz przebywania z obcym mezczyzna w tym samym pomieszczeniu, nie wspominajac o rozbieraniu. Poza tym nikt nie robi tego na sile, jesli polozna widzi ze jest taka potrzeba to tak wlasnie miedzy innymi reaguje na obawy pacjentki. > Co za różnica - lekarz kobieta czy mężczyzna? Lekarz to lekarz. No widzisz dla niektorych to wielka roznica. TO o czym wspomnialam wyzej. Procz tego niektore pacjentki nie zycza sobie bycia sam na sam z lekarzem chociazby ze wzgledu na dotykanie ktore moze nie byc na miejscu (czytaj: wykorzystanie). Inne moga sie wstydzic czy z jakichkolwiek innych wzgledow sobie tego nie zyczyc i szpital to uwzglednia wlasnie ze wzgledu na szacunek do pacjentki, jej wyznania, potrzeb czy widzimisie > Ważne, by do pacjentki odnosił się z szacunkiem, a te całe ceremonie > są dla mnie śmieszne. Jakby Cię na chwilę zostawiła z lekarzem > mężczyzną sam na sam - to co? Uciekłabyś z piskiem? ;-P Dla ciebie smieszne...dla innych zupelnie normalne. No widzisz niektore religie zabraniaja czegos takiego, bycia sam na sam z lekarzem mezczyzna, inne wzgledy to wlasnie by szpital nie byl oskarzony o dotykanie lekarza inne niz trzeba o czym wspominalam wyzej. W spoleczenstwach wielokulturowych uwzglednia sie potrzeby wielu kultur, religii, wyznan, czy nawet indywidualnych potrzeb. Przed porodem piszesz i ustalasz z polozna plan, co chcesz i jak chcesz by wygladalo - dotyczy znieczulenia, pomocy, osob przy porodzie itp, ba uwzgledniaja nawet to czy ojciec chce przeciac pepowine czy nie i czy masz fantazje zabrac sobie lozysko do domu to musza dla ciebie zorganizowac jego przechowanie. I wcale nie chodzi by bylo tak jak na zachodzie...chodzi o szacunek i wykonywanie rzeczy tylko koniecznych. Ja osobisnie nie uwazam za konieczne ogladanie codziennie krocza przez lekarzy i to przy wszystkich, tak samo jak podkladow czy swiecenie 4 literami przy wszystkich pacjentkach z sali. Uwazam ze mozna z czesci rzeczy zrezygnowac bo sa zbyteczne. Po to ludzie rozwineli zdolnosc komunikacji werbalnej by nie pokazywac niektorych rzeczy. I skoro dziala to w innych krajach dlaczego nie zastosowac tego w polskich szpitalach? Dlaczego 99 pacjentek ma czuc sie skrepowanyc swiecac kroczem skoro moze u jednej lub nawet mniej wyjdzie jakas nieprawidlowosc? Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:21 Wiesz co a może Ty sama się badaj i pozniej opowiadaj o tym lekarzowi i on na podstawie Twoich obserwacji będzie stawiac diagnoze . Bo po co niepotrzebnie badać . Tylko to co dla Ciebie jest normalne lekarza może zaniepokoić . No sory a twoj tekst : > No chyba ze w Polsce faktycznie takie tepoty...ze nie potrafia > dokonac wlasciwej oceny to juz szczyt bezczelności . A Ty oglądałas sobie krocze i zauwazyłabys ze sie zaczyna stan zapalny ? A lekarz mógłby podac leki juz na poczatku zeby się nic wiecej nie działo . A Ty bys moze poczuła jak stan zapalny by był mocno zaawansowany . I wypraszam sobie takie teksty . Wiadac ze jestes typowym przykladem Polki ktora wyjechala za granice i w d.... jej się poprzewracało . Polska zła , zagranca dobra i wszyscy w Polsce to tępoty . Nie pisz na polskim forum jak tu tylko takie dna piszą co same nie potrafią się zbadac i stanu zapalnego rozpoznać . Idz na swoje fajne zagraniczne forum . Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:37 ellana1 napisała: > Wiesz co a może Ty sama się badaj i pozniej opowiadaj o tym > lekarzowi i on na podstawie Twoich obserwacji będzie stawiac > diagnoze . > Bo po co niepotrzebnie badać . > Tylko to co dla Ciebie jest normalne lekarza może zaniepokoić . No wiesz...normalny czlowiek idac do lekarza mowi co mu dolega, gdzie boli itd bo lekarz nie wrozka. Moze ty po prostu wchodzisz i lekarz czyta ci w myslach > No sory a twoj tekst : > > No chyba ze w Polsce faktycznie takie tepoty...ze nie potrafia > > dokonac wlasciwej oceny > No nie wiem moze masz faktycznie problem zeby ocenic czy cos z toba dobrze czy nie. Zwykle to pacjentka czy chory wie pierwszy ze cos nie tak i wlasnei dlatego idzie do lekarza > to juz szczyt bezczelności . > A Ty oglądałas sobie krocze i zauwazyłabys ze sie zaczyna stan > zapalny ? A lekarz mógłby podac leki juz na poczatku zeby się nic > wiecej nie działo . A Ty bys moze poczuła jak stan zapalny by był > mocno zaawansowany . Ale bzdury pleciesz. Pacjentka pierwsza zauwazy stan zapalny. Siostra w Polsce dostala krowotoku po porodzie mimo obchodu...i myslisz ze kto pierwszy o tym wiedzial...lekarz czy ona sama > I wypraszam sobie takie teksty . No coz jestes na forum publicznym, nie podoba ci sie moj tekst to go nie czytaj. > Wiadac ze jestes typowym przykladem Polki ktora wyjechala za granice > i w d.... jej się poprzewracało . Nie mialo mi sie co przewrocic. W Polsce mialam szyta noge i odeslano mnie do domu i tam sie mialam nia zajmowac. Nikt mi jej codziennie nie ogladal, na wyjecie szwow za tydzien mialam przyjsc lub wtedy gdyby cos sie dzialo. I jakos potrafilam sobie poradzic z ocena mojej rany. Po cesarce tez potrafilam. Moze faktycznie niektorym na wszystko musi patrzec lekarz bo nie jest na tyle samodzielny i wprawny by ocenic prawidlowo gojaca sie rane. > Polska zła , zagranca dobra i wszyscy w Polsce to tępoty . > Nie pisz na polskim forum jak tu tylko takie dna piszą co same nie > potrafią się zbadac i stanu zapalnego rozpoznać . > Idz na swoje fajne zagraniczne forum . > No nie przypominam sobie bym kogos nazwala dnem czy tepota. Jesli nie rozumiesz po polsku lub masz problem z czytaniem i wymyslasz sobie zle intencje to proponuje melise jak nie pomoze to wycieczke do terapeuty. Jak dla mnie przecietnie inteligentna osoba potrafi ocenic czy cos nie tak z rana a juz z pewnoscia stan zapalny poczuje...ale jak widac moze ty masz z tym klopot i taka twoja burzliwa reakcja Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:21 Pewnie ze możesz pisać co chcesz . I piszesz . W kazdym wątku porownujesz polska sluzbe zdrowia z TWOJĄ służbą zdrowia . W Polsce zawsze wszystko wypada gorzej . Z tego juz się zrobiła śmieszna prawidłowość . Jeśli Ty idziesz do lekarza tylko wtedy kiedy cos cie boli to gratulacje . Wiesz ze rak nie boli na początku ? Tylko już w koncowej fazie . Po to chodzi się na wizyty kontrolne , robi się rozne badania zeby wykryc ewentualne choroby w czasie kiedy mozna jeszcze coś zrobić . Kiedy już coś boli może być za pozno . A jeśli chodzi o ciąże : sama się nie zorientujesz ze wlasnie zaczyna się infekcja układu moczowego , nie bedziesz wiedziala ze masz anemie bo zmeczenie jest normalne w ciązy , mozesz nie zauwazyc ze zaczyna się stan zapalny w okolicach krocza bo krocze i tak boli non stop i nie wiesz czy to zwykły bol po porodzie czy cos sie dzieje nie tak . Chyba ze masz porownanie . Ty pewnie napiszesz ze bys się zorientowała bo przecież kazdy normalny człowiek potrafi okreslic ze cos mu dolega ale poczatku zap ukł moczowego sama nie zdiagnozujesz . Czy ty wogole kwestionujesz potrzebe istnienia lekarzy ? Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:12 A to : <proponuje melise jak nie pomoze to wycieczke do terapeuty. było poniżej pasa i obie wiemy dlaczego . Będę unikac wątków w których się wypowiadasz jak śmierdzącego jaja . Ostatnia rzecz : jeśli wiedzę na temat polskich szpitali masz tylko na podstawie tego forum to możesz mieć mylny obraz . Nie wszędzie sa podobne zasady , nie wszędzie pacjentki sa zle traktowane i nie wszedzie jest obowiazek wietrzenia tego nieszczesnego krocza ktorego z uporem maniaka się czepiasz . Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:30 ellana1 napisała: > Ostatnia rzecz : jeśli wiedzę na temat polskich szpitali masz tylko > na podstawie tego forum to możesz mieć mylny obraz . Och nie...nie z tego formum, z praktyki kolezanko. Mama i tesciowa zmarly obijajac sie po polskich szpitalach i swojego sie napatrzylam i nasluchalam i widzialam rzeczy bardziej ciekawe niz rodzac sie zycie. > Nie wszędzie sa podobne zasady , nie wszędzie pacjentki sa zle > traktowane i nie wszedzie jest obowiazek wietrzenia tego > nieszczesnego krocza ktorego z uporem maniaka się czepiasz . No ja sie tylko zdziwilam ze ktos to wietrzy zamiast myc Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:38 Nie pisz do mnie koleżanko . Chyba nie wiesz o co w tym wietrzeniu chodzi : o to zeby rana nie była non stop w majtkach i w podpasce bo lepiej się zagoi jak nie będzie w mokrym srodowisku . To nie jest zasada wymyslona w polskich szpitalach i nie chodzi tylko o krocze tylko rany ogolnie - lepeiej się beda goić jak beda się ``wietrzyc`` a nie jak będą mokre . A mycie to zupełnie inna sprawa - lekarze w Polsce zalecają po kazdej wizycie w toalecie . I nie chodzi o zastępowanie wietrzeniem mycia . Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 19:30 ellana1 napisała: > Chyba nie wiesz o co w tym wietrzeniu chodzi : > o to zeby rana nie była non stop w majtkach i w podpasce bo lepiej > się zagoi jak nie będzie w mokrym srodowisku . > To nie jest zasada wymyslona w polskich szpitalach A moze jednak w polskich i to niektorych...bo z tego co tu wyczytalam nie we wszystkich obowiazuje wietrzenie krocza . Boze jak to brzmi > i nie chodzi > tylko o krocze tylko rany ogolnie - lepeiej się beda goić jak beda > się ``wietrzyc`` a nie jak będą mokre . > A mycie to zupełnie inna sprawa - lekarze w Polsce zalecają po > kazdej wizycie w toalecie . > I nie chodzi o zastępowanie wietrzeniem mycia . Ojej...dobrze ze mi wytlumaczylas na czym polega proces gojenia sie ran. Jakos nigdy bym nie wpadla ze o to w tym chodzi , No i jednak sa zwolenniczki wietrzen kroczy w szpitalach...a juz myslalam ze swiat normalny . WIesz...wietrz sobie i nawet sobie nie przyeszkadzaj i nie przejmuj sie moja czy innych opinia...najwazniejsze bys wywietrzyla i zagoila to co potrzeba, nie wazne czy ja sie z tym zgadzam i czy mi sie to podoba czy nie Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 19:46 ellana1 napisała: > Jeśli Ty idziesz do lekarza tylko wtedy kiedy cos cie boli to > gratulacje . > Wiesz ze rak nie boli na początku ? > Tylko już w koncowej fazie . > Po to chodzi się na wizyty kontrolne , robi się rozne badania zeby > wykryc ewentualne choroby w czasie kiedy mozna jeszcze coś zrobić . > Kiedy już coś boli może być za pozno . > > A jeśli chodzi o ciąże : sama się nie zorientujesz ze wlasnie > zaczyna się infekcja układu moczowego , nie bedziesz wiedziala ze > masz anemie bo zmeczenie jest normalne w ciązy , mozesz nie zauwazyc > ze zaczyna się stan zapalny w okolicach krocza bo krocze i tak boli > non stop i nie wiesz czy to zwykły bol po porodzie czy cos sie > dzieje nie tak . Chyba ze masz porownanie . > Ty pewnie napiszesz ze bys się zorientowała bo przecież kazdy > normalny człowiek potrafi okreslic ze cos mu dolega ale poczatku zap > ukł moczowego sama nie zdiagnozujesz . > > Czy ty wogole kwestionujesz potrzebe istnienia lekarzy ? Az tyle wyczytalas z mojej negatywnej opinii o pokazywaniu podkladow na kazdej wizycie, wietrzeniu kroczy czy swieceniu 4 literami do kazdego obchodu lekarzy i wspolpacjentek ? Gratuluje nadinterpretacji i wyobrazni . Odpowiedz Link Zgłoś
osa551 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 19:48 Jejku, dajcie sobie wreszcie spokój. Ponad 60% tego wątku jest nie na temat ... Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 20:14 Z pewnych powodów nie chcę z tobą ``rozmawiać`` . Nie będę odpisywać na twoje posty . Wypisujesz totalne bzdury , nie wiesz o czym piszesz , wydaje ci się ze nasz doskonale naszą służbę zdrowia a nie masz o niej zielonego pojecia . Masz zakodowane w głowie ze jest zle , posługujesz się jakimis stereotypami , wysmiewasz się ze wszystkiego bo jest gorsze bo polskie . Jeśli wiesz jak goją się rany to dlaczego krytykujesz wietrzenie krocza ? A wietrzenie krocza nie wygląda tak jak się uroiło w twojej głowie . Chodzi tylko o to zeby tyłek cały czas nie był w gaciach . Ale o czym ja piszę : ty uwazalas ze wietrzenie krocza jest stosowane w Polsce zamiast mycia . Bzdura na bzdurze . Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 21:06 ellana1 napisała: > Jeśli wiesz jak goją się rany to dlaczego krytykujesz wietrzenie > krocza ? A wietrzenie krocza nie wygląda tak jak się uroiło w twojej > głowie . Chodzi tylko o to zeby tyłek cały czas nie był w gaciach . > Ale o czym ja piszę : ty uwazalas ze wietrzenie krocza jest > stosowane w Polsce zamiast mycia . > Bzdura na bzdurze . Masz wybitnyyyyyy dar nadinterpretacji i wciskania komus czegos co wcale nie powiedzial i nawet nie mial na mysli. Masz problem nawet z rozumieniem zartow po kotych znajduje sie klawiaturowy usmiech. No ale skoro ...to wszystko wyczytalas z moich postow i to ze nie wiem o co chodzi w tym wietrzeniu to niech tak bedzie. Naprawde mam to gdzies czy rozumiesz to co pisze czy nie...nie kazdy w koncu musi rozumiec slowo pisane. Nie ma takiego obowiazku. Wietrz sobie spokonjnie i nawet myj skoro takie sa zalecenia polskich lekarzy, ja bede ci nawet w tym kibicowac bys mogla robic to spokojnie skoro taka twoja wola Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 21:47 ellana1 napisała: > A wietrzenie krocza nie wygląda tak jak się uroiło w twojej > głowie . Chodzi tylko o to zeby tyłek cały czas nie był w gaciach . A z ciekawosci, bo widze ze dosyc dobrze obeznana jestes z tematem...jak dlugo nie powinno sie chodzic bez tych gaci? Czy w twoim szpitalu zalecaja ze jest to 10-15-40 minut czy godzina, dwie czy trzy dzinnie? Jaka dlugosc czasu wietrzenia przyspieszy istotnie proces gojenia sie rany...zwlaszcza rany w takim mokrym miejscu? I co z krwawieniem...bo ono czy sie podoba czy nie to jednak cieknie i nadal tam mokro...No i czy polozne i pielegniarki jakos sprawdzaja ten czas wietrzenia? I co w domu potem...bo widzisz ja przy maly dziecku nie za bardzo mialam czas zjesc i isc do ubigacji, jesli juz to w szybkim pedzie, a bieganie bez gaci, zwlaszcza ze tyle trzeba rzeczy wtedy ogarnac wydawaloby mi sie nie na miejscu t raz...dwa: zwlaszcza ze mam jasne dywany Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 22:40 Tak jest określony ustawowo czas chodzenie bez gaci . Jak sprawdzę to napiszę . W szpitalu chodziłam w bawełnianej bieliznie a nie w sztucznych gaciach . Wiem ze są kobiety które wogole nie zakładały majtek tylko między nogami sciskały podkłady poporodowe ale to ich wola - mi nic do tego . Mnie akurat swieza blizna po malenkim nacieciu lekko bolała i pielegniarka doradziła zeby dała trochę `` poodychać`` bo na ``powietrzu`` lepiej się goi . Nikt nie musiał mnie oglądac robiłam to bardzo dyskretnie . Mi to pomogło , rana szybko się goiła , nikogo nie uraziłam , nikt nie ucierpiał z mojego powodu więc uważam ze nic złego się nie stało . A to ze na zachodzie nie ma takich zaleceń ? U nas tez nie było odgórnego zalecenia . Powiedział poloznej i ona doradziła to co doradziła . Czy jakoś osobiscie ciebie uradziłam robiąc coś co mi pomogło ? Po kilku dniach zapomniałam o ranie . W domu chodziłam w bieliznie . (Ty też nadinterpretujesz pisząc ze trzeba bez gaci chodzić po mieszkaniu - nic takiego nie napisałam . Ja nawet nie bronię tego wietrzenia . Uwazam ze jest to sprawa prywatna - jak ktos chce niech wietrzy jak nie to nie . Koniec . Taka awantura dla samej awantury mi się nie podoba . Chyba każdy normalny człowiek chce być traktowany przyzwoicie . I chyba każdy się z tym zgadza i nie ma o czym deliberować . Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:01 ellana1 napisała: > Tak jest określony ustawowo czas chodzenie bez gaci . > Jak sprawdzę to napiszę . Czyli mamy ustawe na chodzenie bez gaci? No Boze czego sie to czlowiek dowiaduje na forum. Z rozkosza przeczytam owa ustawe, najlepiej mi ja zalinkuj bo uwielbiam cos takiego > > W szpitalu chodziłam w bawełnianej bieliznie a nie w sztucznych > gaciach . No przepraszam...pierwsze na mnie najezdasz ze nie wiem co to wietrzenie krocza i ze to chodzenie bez gaci...a tu nagle sama chodzilas w gaciach. Czyli nie przestrzegalas czasu ustawowego na chodzenie bez gaci po porodzie, czy tak? Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:08 ellana1 napisała: > Ty też nadinterpretujesz pisząc ze trzeba bez gaci chodzić po > mieszkaniu - nic takiego nie napisałam . Ja nawet nie bronię tego > wietrzenia . NO fakt nie napisalas o wietrzeniu krocza w mieszkaniu...ale o wietrzeniu rany w ogole, a skoro rana i w szpitalu i w domu to pomyslalam ze chyba nalezy jej sie takie samo traktowanie bez wzgledu na miejsce. No chyba ze zbawienny wplyw powietrza szpitalnego i dodatkowe spozierania presonelu szpitalnego powoduje ze wietrzenie krocza w szpitalu jest wazniejsze niz wietrzenie w domu . Niemniej przepraszm za nadinterpretacje waznosci wietrzenie szpitalnego nad domowym Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:16 hanalui napisała: > No chyba ze zbawienny wplyw powietrza > szpitalnego i dodatkowe spozierania presonelu szpitalnego powoduje > ze wietrzenie krocza w szpitalu jest wazniejsze niz wietrzenie w > domu . Jakość powietrza i personelu szpitalnego raczej nie ma tu nic do rzeczy. Za to czas - ma. Wietrzenie w pierwszej dobie po porodzie ma dla rany nieco większe znaczenie, niż wietrzenie w trzeciej dobie i później Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:33 gaja78 napisała: > hanalui napisała: > > > No chyba ze zbawienny wplyw powietrza > > szpitalnego i dodatkowe spozierania presonelu szpitalnego powoduje > > ze wietrzenie krocza w szpitalu jest wazniejsze niz wietrzenie w > > domu . > > Jakość powietrza i personelu szpitalnego raczej nie ma tu nic do rzeczy. Za to > czas - ma. Wietrzenie w pierwszej dobie po porodzie ma dla rany nieco większe > znaczenie, niż wietrzenie w trzeciej dobie i później > Dzieki Gaja...dzieki Tobie mamy wyjasnienie wyzszosci ustawowego wietrzenia krocza szpitalnego nad domowym . Tylko na Boga dlaczego niektore szpitale nie przestrzegaja owej ustawy . Nawet Deodyma niczego nie musiala wietrzyc ... Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:50 hanalui napisała: > Dzieki Gaja...dzieki Tobie mamy wyjasnienie wyzszosci ustawowego > wietrzenia krocza szpitalnego nad domowym . > Tylko na Boga dlaczego niektore szpitale nie przestrzegaja owej > ustawy . Nawet Deodyma niczego nie musiala wietrzyc ... Mieszasz strasznie. Ja też niczego nie musiałam wietrzyć. Tzn. nikt mnie do tego nie zmuszał. IMHO post o ustawowym czasie chodzenia bez gaci był zwykłą ironią. Ty ironicznie potraktowałaś sprawę wyższości wietrzenia krocza w szpitalu nad wietrzeniem w domu - moim zdaniem niesłusznie. Jak ktoś ma ochotę wietrzyć ranę, to im wcześniej tym lepiej. Ja miałam małe nacięcie, płukanie tantum rosa po każdej wizycie w toalecie wystarczyło, żeby rana się szybko goiła. Ale jak ktoś został bardziej pociachany, to wierzę, że takie wietrzenie przyspiesza proces gojenia. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 00:12 gaja78 napisała: > Mieszasz strasznie. Mylisz sie. Ja zwyczajnie szydze . Bo widzisz jak sie tak przycisnie to okazuje sie ze malo ktora sie wietrzyla, a nawet zagorzale zwolenniczki chodzily w gaciach Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 06:52 hanalui napisała: > gaja78 napisała: > > > > Mieszasz strasznie. > > Mylisz sie. Ja zwyczajnie szydze . > > Bo widzisz jak sie tak przycisnie to okazuje sie ze malo ktora sie > wietrzyla, a nawet zagorzale zwolenniczki chodzily w gaciach Też racja )) Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 08:27 > Tak jest określony ustawowo czas chodzenie bez gaci . > Jak sprawdzę to napiszę . Czyli mamy ustawe na chodzenie bez gaci? No Boze czego sie to czlowiek dowiaduje na forum. Z rozkosza przeczytam owa ustawe, najlepiej mi ja zalinkuj bo uwielbiam cos takiego A myślałam ze to tylko ja nie rozumiem słowa pisanego . To był żart ale ty juz chyba za bardzo jestes nabuzowana ze zlosci i w batalii o kategoryczne zakazanie wietrzenia krocza zapamietałaś sie na dobre . O co tobie chodzi ? Chodzi ci o to zeby wysmiac te osoby ktore wietrzyły krocze ? To sobie wysmiewaj . Ja nie robiłam tego dlatego ze mi odgornie nakazali i ja jak ten posluszny baranek wietrzyłam i to na widoku !!!! Nigdy na widoku . Miałaś cesarkę czy poród naturalny ??? 1. wietrzenie krocza jak bardzo byś pisała ze jest bez sensu sens ma - swieza rana lepiej się goi . 2. dla kogoś kto nie uzywa podapasek na codzien odpoczynek od tego ustrojstwa nawet na kilka minut jest zbawienny . Nie nawidze podpasek dlatego po kilku dniach przeszlam na podpaski ultracienkie . 3. rana bo nacięciu jest bardzo delikatna , drazliwa , boli , ocieranie jej non stop nie nalezy do przyjemnosci wiec jak odpocznie troche to ulga jest spora . Ja mialam naciecie symboliczne ale dla kogos kto popekal albo mial spore naciecie taka blizna moze byc bardzo bolesna i drazliwa . I to co gaja napisała . Czas jest wazny . Nie ma sensu wietrzyc rany ktora juz jest zagojona i nie sprawia takich problemów jak na początku . Wietrzenie nie musi się odbywac na oczach innych - w szpitalach są kołdry . Nie musisz się nade mna litowac - nie jestm zacofana ofiara szpitalnych glupich wymyslow . Mialam problem , polozna doradzila zeby ranie dac odpoczac . Dla mnie to byla ulga i zrobilabym wszystko zeby jak najszybciej rana się goila . Mi to pomoglo . Wiec daj mi juz spokoj . Nie chcesz - nie wietrz . Mozesz się nawet wysmiewać - trudno . Moje zachowanie nikogo nie uraziło i nie wiem dlaczego ty sie zachowujesz tak jaby czyjes wietrzenie dotykalo ciebie osobiscie . Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 08:36 >Mylisz sie. Ja zwyczajnie szydze . >Bo widzisz jak sie tak przycisnie to okazuje sie ze malo ktora sie >wietrzyla, a nawet zagorzale zwolenniczki chodzily w gaciach Możesz sobie szydzic jesli tylko takie przyjemnosci masz . Mozesz mnie nawet nazywac pierwsza zwolenniczką wietrzenia Reczypospolitej . Jeśli uważasz ze wietrzenie polega na tym ze całymi dniami po szpitalu chodzi sie bez bielizny to bardzo się mylisz . I ty nie masz co przyciskac . To nie jest przesłuchanie . Juz chcialabym zakonczyc ta dyskusje . Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 09:48 ellana1 napisała: > Chodzi ci o to zeby wysmiac te osoby ktore wietrzyły krocze ? > To sobie wysmiewaj . Wysmiewam wielkie halo jakie niektore z tego robia...a jak przyjdzie co do czego to okazuje sie ze i tak tych swoich ran nie wietrzyly...szukac daleko nie trzeba - twoj przyklad > Ja nie robiłam tego dlatego ze mi odgornie nakazali i ja jak ten > posluszny baranek wietrzyłam i to na widoku !!!! Nigdy na widoku . TO wietrzylas czy nie, bo raz mowisz ze nie a raz ze tak? WIdok juz nie jest istotny > Miałaś cesarkę czy poród naturalny ??? cesarke i rane tez mialam ...tak jakos wyszlo z ta rana i bez niej sie nie dalo obejsc > 1. wietrzenie krocza jak bardzo byś pisała ze jest bez sensu sens > ma - swieza rana lepiej się goi . > 2. dla kogoś kto nie uzywa podapasek na codzien odpoczynek od tego > ustrojstwa nawet na kilka minut jest zbawienny . No nie znam kobiet ktore uzywaja je na codzien...zwykle tylko wtedy kiedy sa potrzebne ALe moze sa i takie ktore lubia nosic podpaski codziennie...kto wie kto jakie ma upodobania > Nie nawidze > podpasek dlatego po kilku dniach przeszlam na podpaski ultracienkie . No nawet ultracienka podpaska dla mnie to nadal podpaska...tylko ze cienka i procz tego ze komfortowo sie w niej chodzi i jest moze wygodniejsza to nadal zaslania miejsce ktore w omawianym przypadku winno sie wietrzyc. No chyba ze mialas jakies specjalne przewiewne podpaski > 3. rana bo nacięciu jest bardzo delikatna , drazliwa , boli , > ocieranie jej non stop nie nalezy do przyjemnosci wiec jak odpocznie > troche to ulga jest spora . No wiesz normalny czlowiek zdaje sobie sprawe co to rana...mialam zamek blyskawiczny na brzuchu wiec tez conieco wiem o ranie. I zapewniam cie noszac zwyczajna bawelniana bielizne, zwykle rzeczy nie ocieralam rany jakos specjalnie i nie draznilam. Tym bardziej jakos ocieranie materialem czy podpaska czegos co miedzy posladkami wydaje mi sie niemozliwe. > Wietrzenie nie musi się odbywac na oczach innych - w szpitalach są > kołdry . TO po co robisz z tego takie halo...jak pod koldra..to co kobo obchodzi co ty sobie robisz pod koldra. Jedni sobie wietrza conieco inni moga sobie robic dobrze. Czy naprawde konieczne jest obwieszczaie swiatu...czas na wietrzonko pod koldra > Nie musisz się nade mna litowac - nie jestm zacofana ofiara > szpitalnych glupich wymyslow . Mialam problem , polozna doradzila > zeby ranie dac odpoczac . Dla mnie to byla ulga i zrobilabym > wszystko zeby jak najszybciej rana się goila . Mi to pomoglo No z tego co pisalas poprzednio bylas tak czy owak w gaciach wiec jakos nie za bardzo widze coz takiego wielkiego zrobilas zeby pomoc swojej ranie . Ja tez bylam w gaciach wiec ....? > Wiec daj mi juz spokoj . Tak masz racje trzeba sobie dac spokoj bo jak widze skoro sama nie wietrzylas to dyskusja zaczyna byc jalowa Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 10:18 Matko ale z ciebie zadymiara . Czepiasz się dosłownie wszystkiego , każdego słowa . Jeśli uważasz ze wietrzenie krocza polega na chodzeniu bez bielizny non stop to NIE - nie wietrzyłam w tym rozumieniu . Czy ja się muszę tobie tłumaczyć ? Jestem za tym zeby kazdy miał prawo do wyboru jakie majtki , jakie podpaski nosi , kiedy wietrzy , czy wietrzy czy nie . Co do noszenia podpasek na codzień . Wez się nie znizaj do pisania takich tekstów . Wiesz dokladnie o co mi chodzilo albo jestes na tyle niemądra ze nie wiesz . Nie noszę podpasek w czasie @ i o to mi chodzilo wiec daj spokoj z tymi glupimi zartami . Ani to smieszne ani błyskotliwe . Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 10:58 ellana1 napisała: > Jeśli uważasz ze wietrzenie krocza polega na chodzeniu bez bielizny > non stop to NIE - nie wietrzyłam w tym rozumieniu . WIesz ja w ogole nie rozumiem pojecia "wietrzenia krocza"...to ty mi je uparcie tlumaczysz i wyjasniasz na czym polega jednoczesnie mowiac ze tego nie robilas, albo robilas w dokladnie inny sposob niz to wietrzenie ma wygladac a nie rozniacy sie od tego co ja bym robila Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 11:11 Przeczytaj sobie post autorki wątku . Pyta się czy może liczyć na intymność jak będzie karmić piersią albo jak będzie wietrzyć krocze . Karmienia chyba nie ma się co wstydzić . A jeśli chodzi o wietrzenie : nie musi wietrzyć sie non stop , nie musi tego robić na oczach innych bo to chore . Nikt nie zaleca w szpitalach całodobowego wietrzenia bo to nierealne : trzeba wstawać co chwilę do dziecka , chodzic do toalety itp itd Jesli nie ma dolegliwosci i wszystko dobrze się goi nie musi nic wietrzyc . Jeśli czuje dyskomfort moze dac ciału trochę pooddychać - bo to jednak troche gojenie przyspiesza i daje ulgę . Nie musi tego robić cały dzień , nikt tego nie sprawdza . Autorka wątku chyba nie rozumie co to wietrzenie jesli boi się ze nie będzie mogła tego swobodnie robić . Może uwaza ze wietrzenie to chodzenie cały dzien bez majtek , lezenie z pupą na wierzchu . A to wcale nie musi tak wyglądać . I zaloze się ze nawet w innych krajach zalecą wietrzenie (ktore pewnie nazywa się jakoś atrakcyjniej) jeśli rana będzie się gnoić . Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 11:25 Z tym wstydem podczas karmienia to też nie jest tak do końca, że nie ma czego sie wstydzić. Pamiętam jak moja koleżanka opowiadała, że po urodzeniu dziecka przyszli do niej rodzice z bratem w odwiedziny mały płakał bo był głodny a ona jeszcze z karmieniem miała problemy i rodzice do niej z tekstem "no, nakarm małego bo widzisz, że płacze" a ona się wstydziła. Przecież przy ojcach czy braciach swoich piersi nie obnażamy, a nagle jak się nam rodzi dziecko to uważają wszyscy, że w głowach się ma nam przestawić i wstyd zniknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 11:33 Przy obcych nie miałam problemu bo po prostu się odwracałam i nikt nic nie widział . Mój tata był na tyle dyskretny ze zawsze wychodził . Moja mama tez na początku wychodziła zebysmy mieli cisze i spokój . Gbybym leżała na małej salce a u sąsiadki przesiadywałaby cała rodzina pewnie poprosiłabym o wyjscie bo potrzebuję troche intymnosci . Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: no nie tylko Deodyma nie musiala:) 24.04.08, 17:17 nie znam nawet zadnej z kobiet, ktore po porodzie musialy wietrzyc i to w szpitalu w Polsce niesamowite, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:36 hanalui napisała: > normalna . Niczym sie to od bardzo obfitego i dlugiego okresu nie > roznilo. Poza tym ludzie po to maja jezyk by sie nim poslugiwac, > przeciez mozna opisac co i jak i dowiedziec sie czy to normale, a > jesli juz brak wyobrazni i slow to wowczas pokazac. Wiesz mi nawet w > obcym jezyku nie sprawilo to problemu. Zupelnie nie widze powodu by > za kazdym razem musial to ogladac lekarz. Odnosnie rany > tez...wystarczy ze raz to skontrolowano... Tak całkiem poważnie - są szpitale, w których na każdym obchodzie ogląda się podkłady? W moim przypadku lekarz tylko pytał, czy jest krwawienie i jakie. Co do rany - w pierwszych dniach po cc samodzielne obejrzenie sobie rany byłoby pewną akrobacją, no chyba że z pomocą lusterka, ale już z czystego wygodnictwa wolę, by lekarz/położna sami sobie obejrzeli... > ...a jakos kobiety rodza i nawet rzadziej umieraja z > kaplikacji poporodowych A te kąplikacje to co to? Coż z kąpielą? ;-P > Wiele wyznaje religie > ktora zabrania im dotykania a wrecz przebywania z obcym mezczyzna w > tym samym pomieszczeniu, nie wspominajac o rozbieraniu. > Poza tym nikt nie robi tego na sile, jesli polozna widzi ze jest > taka potrzeba to tak wlasnie miedzy innymi reaguje na obawy > pacjentki. ...i w razie konieczności (jeśli, dajmy na to, muzułmanka idzie do ginekologa) powinny być takie możliwości, ale takie sprawy powinny być dostosowywane do indywidualnych potrzeb konkretnych pacjentek. > I wcale nie chodzi by bylo tak jak na zachodzie...chodzi o szacunek > i wykonywanie rzeczy tylko koniecznych. Ależ ja również mówię o szacunku. Rzeczy konieczne?... No cóż, zakładam, że lekarz nie ogląda tym wszystkich ran dla własnej perwersyjnej przyjemności. Może inne wytyczne mają w Szwecji, inne we Francji, a w Belgii całkiem inne. Nie ma idealnego systemu opieki zdrowotnej, nie ma idealnych lekarzy. Mam znajomych w innych krajach - są rzeczy, które sobie bardzo chwalą, a są takie, na które strasznie psioczą. Naturalna sprawa. > Ja osobisnie nie uwazam za > konieczne ogladanie codziennie krocza przez lekarzy i to przy > wszystkich, tak samo jak podkladow czy swiecenie 4 literami przy > wszystkich pacjentkach z sali. Uwazam ze mozna z czesci rzeczy > zrezygnowac bo sa zbyteczne. Ja osobiście nie jestem lekarzem połoznikiem czy położną, więc nie wiem, co jest niezbędne, a co nie - mogę sobie gdybać, co i tak pozostanie tylko moim widzimisię: niepopartym ani medyczną wiedzą, ani zawodowym doświadczeniem. W szpitalu klinicznym, w którym rodziłam, zawsze na porannym obchodzie było kilku lekarzy, położna i 1-2 stażystów. Jeśli coś trzeba było pooglądać, to oglądali - życzliwie, dyskretnie. Żadnej traumy z tego powodu nie mam, a nie mam ekshibicjonistycznych zapędów. > I skoro > dziala to w innych krajach dlaczego nie zastosowac tego w polskich > szpitalach? Szpitale są różne - także w Polsce, nie każdy to rzeźnia;-P może czas przyjąć to do wiadomości?... Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:17 hanalui napisała: > Uwazam ze mozna z czesci rzeczy > zrezygnowac bo sa zbyteczne. Po to ludzie rozwineli zdolnosc > komunikacji werbalnej by nie pokazywac niektorych rzeczy. I skoro > dziala to w innych krajach dlaczego nie zastosowac tego w polskich > szpitalach? Zupełnie na marginesie - miałam okazję zobaczyć, jak to się czasem sprawdza w praktyce (choć akurat nie położniczej). Miejsce akcji: Holandia, rocznemu dziecku paprzą się ślepia. Dzwonimy do dr, dr mówi, że wizyta niepotrzebna, wsytarczy opisać objawy, odebrać receptę, wykupić i podać. Ok. Opisujemy (ślepia czerwone, swędzą najwyraźniej, bo dziecko trze, trochę łzawią, nie ropieją), recepta odebrana, maść wykupiona - kilka dni stosowania i zero poprawy. Już w Polsce wizyta u lekarza: ależ ta maść to wcale nie na to, bo to jest X, a maść pomaga na Y. Jakby lekarz popatrzył, to by wiedział;- ) Ale może ja niedorozwinięta polska tępota jestem, źle jakoś opisałam?... Dr dał odpowiednie krople, po 2 dniach ani śladu problemu. Kto by pomyślał - zwykły polski lekarzyna... Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:20 id.kulka napisała: > hanalui napisała: > > > Uwazam ze mozna z czesci rzeczy > > zrezygnowac bo sa zbyteczne. Po to ludzie rozwineli zdolnosc > > komunikacji werbalnej by nie pokazywac niektorych rzeczy. I skoro > > dziala to w innych krajach dlaczego nie zastosowac tego w polskich > > szpitalach? > > Zupełnie na marginesie - miałam okazję zobaczyć, jak to się czasem > sprawdza w praktyce (choć akurat nie położniczej). Miejsce akcji: > Holandia, rocznemu dziecku paprzą się ślepia. Dzwonimy do dr, dr > mówi, że wizyta niepotrzebna, wsytarczy opisać objawy, odebrać > receptę, wykupić i podać. Ok. Opisujemy (ślepia czerwone, swędzą > najwyraźniej, bo dziecko trze, trochę łzawią, nie ropieją), recepta > odebrana, maść wykupiona - kilka dni stosowania i zero poprawy. Już > w Polsce wizyta u lekarza: ależ ta maść to wcale nie na to, bo to > jest X, a maść pomaga na Y. Jakby lekarz popatrzył, to by wiedział;- > ) Ale może ja niedorozwinięta polska tępota jestem, źle jakoś > opisałam?... Dr dał odpowiednie krople, po 2 dniach ani śladu > problemu. Kto by pomyślał - zwykły polski lekarzyna... Moze mialas problem z komunikacja, nieznajomosc jezyka lub ... lek niewlasciwie dobrany. Nigdy tu nie czytalas jak lekarz zapisal cos co nie pomoglo choc widzial i badal pacjenta, pacjentke . Jesli nie to odsylam do formu noworoded, CIP inne watki. Swoja droga jak czytam co ludzie czasem opowiadaja bo nie rozumieja jezyka i wydaje im sie ze lekarz to powiedzial...to rece opadaja. Juz slyszalam ze tutaj samemu sie wymaz do badania cytologicznego pobiera, ze sie z podpaska chodzi i sie srodek potem dostarcza, ze krew sobie trzeba samemu pobrac i...naprawde czasem rece padaja. I zwykla nawiecej problemow maja ci co ani be ani me w zadnym procz polskeigo jezyku i to z tym nawet kiepsko . Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:50 hanalui napisała: > Moze mialas problem z komunikacja, nieznajomosc jezyka lub ... lek > niewlasciwie dobrany. Nigdy tu nie czytalas jak lekarz zapisal cos > co nie pomoglo choc widzial i badal pacjenta, pacjentke . Jesli > nie to odsylam do formu noworoded, CIP inne watki. > Swoja droga jak czytam co ludzie czasem opowiadaja bo nie rozumieja > jezyka i wydaje im sie ze lekarz to powiedzial...to rece opadaja. > Juz slyszalam ze tutaj samemu sie wymaz do badania cytologicznego > pobiera, ze sie z podpaska chodzi i sie srodek potem dostarcza, ze > krew sobie trzeba samemu pobrac i...naprawde czasem rece padaja. I > zwykla nawiecej problemow maja ci co ani be ani me w zadnym procz > polskeigo jezyku i to z tym nawet kiepsko Pudło, wspomagałam się koleżanką, która się w Holandii wychowała i braków językowych nie ma. Nie wyciągam z tego co prawda wniosków, że holenderska opieka zdrowotna jest beznadziejna, choć za każdym razem, jak miałam z nią kontakt, to była jakaś wpadka - no ale może miałam pecha Błędy zdarzają się wszędzie, o to właśnie chodzi. A z Twoich postów wynika, że na Wysepkach to och i ach, a w Polsce tylko beee Na wspaniałych Wysepkach co prawda nie byłam, ale po Europie Zachodniej trochę się poobijałam, i prywatnie, i zawodowo. I z opieką medyczną miałam do czynienia. Czasem było naprawdę ok Czasem ręce opadają z szelestem. Nigdzie nie jest idealnie, wszędzie można trafić zarówno na świetnego lekarza, jak i totalnego konowała:- ) Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:24 id.kulka napisała: >? >> w Polsce wizyta u lekarza: ależ ta maść to wcale nie na to, bo to > jest X, a maść pomaga na Y. Jakby lekarz popatrzył, to by wiedział;- > ) Ale może ja niedorozwinięta polska tępota jestem, źle jakoś > opisałam?... Dr dał odpowiednie krople, po 2 dniach ani śladu > problemu. Kto by pomyślał - zwykły polski lekarzyna... No a mi polski lekarz znalaz zeza u dziecka ktorego zeza nie ma i nie bylo, do tego asymetrie ktorej tez nie ma i nie bylo i zapisal antybiotyk na pie.. tak na wszelki wypadek . Konowaly trafiaja sie wszedzie...dlatego warto szukac az sie znajdzie dobrego lekarza Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:18 >Przeciez to chyba nie jakas filozofia >dla kogos kto widzial juz setki podobnych ran by stwierdzic ze ok >lub nie. No właśnie- ale wcześniej trzeba zobaczyć te setki podobnych ran, żeby umieć stwierdzić, czy jest ok Odpowiedz Link Zgłoś
louisse Re: Intymnosc po porodzie na sali 07.05.08, 00:28 Czy nie wystarczyloby powiedziec co i jak a jak cos > budzi niepokoj to ewentualnie wtedy pokazac? Czy ewentualnej rany > nie moze zobaczyc np tylko polozna, a jak cos nie tak to wtedy > skonsultowac to z lekarzem? nie, poniewaz tylko krocze ogladane przez ordynatora, ma range krocza waznego, im wiecej osob je obejrzy tym zdrowiej.A poza tym, jakze cenna wiedze moze zdobyc stazysta ogladajac moje krocze!musi sie przeciez uczyc, a najlepiej uczyc sie w grupie, taki ogolny duch pracy grupowej.no generalnie - nobilitacja - odaje moje krocze w sluzbe nauki. Przepraszam, ze wysmiewam ten problem, ale po pierwsze nie rozmumiem, dlaczego poloznice nie moga byc odgrodzone od siebie parawnami, nie rodzilam co prawda w Polsce, ale parawany na sali to chyba nie jakias straszliwa cywilizacyjna zdobycz? I byloby po problemie. Rowniez poczulam sie zaskoczona wietrzeniem krocza. po jakiego grzyba pytam? no ale ja jestem starej daty i wychodze z zalozenia, ze krocze lepiej myc niz wietrzyc, dotyczy to rowniez innych czesci ciala, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 07.05.08, 09:18 louisse napisała: > Czy nie wystarczyloby powiedziec co i jak a jak cos > > budzi niepokoj to ewentualnie wtedy pokazac? Czy ewentualnej rany > > nie moze zobaczyc np tylko polozna, a jak cos nie tak to wtedy > > skonsultowac to z lekarzem? > > nie, poniewaz tylko krocze ogladane przez ordynatora, ma range krocza waznego, > im wiecej osob je obejrzy tym zdrowiej.A poza tym, jakze cenna wiedze moze > zdobyc stazysta ogladajac moje krocze!musi sie przeciez uczyc, a najlepiej uczy > c > sie w grupie, taki ogolny duch pracy grupowej.no generalnie - nobilitacja - > odaje moje krocze w sluzbe nauki. Mysle ze tak...debata nad twoim kroczem jest waznym elementem nauki...im wiecej krocz zobaczonych tym lepiej > Przepraszam, ze wysmiewam ten problem, ale po pierwsze nie rozmumiem, dlaczego > poloznice nie moga byc odgrodzone od siebie parawnami, nie rodzilam co prawda w > Polsce, ale parawany na sali to chyba nie jakias straszliwa cywilizacyjna > zdobycz? I byloby po problemie. Uwazaj bo zaraz ci sie oberwie ze ci sie w 4 literkach poprzewracalo od tej zagranicy i zachciewa ci sie wygod w postaci parawanu. Jeszce jedna rzecz do prania, przesuwania, czyszczenia, odkazania. Ile to pieniedzy moze kosztowac taki parawan w kazdej sali, ile miejsca zajetego, ile niewygod dla lekarzy i poloznych. Przeciez nie ma byc bezproblemowo dla ciebie tylko dla personelu. To oni przeciez sa tam najwazniejsi...ty tylko mieso do krojenia, ogladania, spozierania itd > Rowniez poczulam sie zaskoczona wietrzeniem > krocza. po jakiego grzyba pytam? no ale ja jestem starej daty i wychodze z > zalozenia, ze krocze lepiej myc niz wietrzyc, dotyczy to rowniez innych czesci > ciala, pozdrawiam No nie znasz sie po prostu, wietrzenie jest waznym elementem polskiej medycyny, jesli w szpitalach jest niewystarczajaca liczba lazienek, ograniczona ilosc wody, mozliwosci zadbania o siebie to trzeba dac pacjentkom cos w zamian i przekonac je ze to najlepszy sposob do radzenia sobie w takich okolicznosciach, ot taka reklama...wietrzenie na szybkie gojenie...miejsca po ktorym caly czas cos cieknie . Mnostwo razy bylam w szpitalu, zwlaszcza na onkologii i chirurgii...i tam dopiero ludzi jest pocietych...ale jakos nie widzialam ran wystawionych na wietrzenie...ale pewnie jak ktoras tu powiedziala: pod koldra wiekszosc to robi Odpowiedz Link Zgłoś
osa551 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 16:04 Nie zauważyłam, żeby w szpitalu ktokolwiek wietrzył krocze. O co chodzi? Obchód był o 9-10 rano jeden lekarz i jedna położna, badanie bardzo dyskretne, wręcz pytał po prostu pacjentki, czy wszystko ok, czy wolałyby, żeby obejrzał. Do każdego badania czy innej czynności przy pacjentce włącznie z usunięciem wenflonu - wszyscy odwiedzający byli wypraszani z sali. Jeśli chodzi o karmienie - ja nie mam problemu z karmieniem przy obcych, więc obecność czyjegoś męża mi nie przeszkadzała. Po sali pooperacyjnej leżałam na sali 2-osobowej do mnie i do tej drugiej dziewczyny przychodzili tylko mężowie. Więc nie było problemu. Niestety czasem odwiedzający nie mają wyobraźni. 5 lat temu leżałam po cc na sali 4 osobowej i do kobiet przychodzili wszyscy możliwi krewni i znajomi "pooglądać dzidziusia". To był faktycznie hardcore. Niestety jest to nie tylko kwestia poziomu szpitala, ale również poziomu pacjentek. Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 16:11 Są takie sytuacje ze rzeczywiscie można czuc się zle , niekomfortowo. Jednka są rózne szpitale - ja chyba trafiłam na w miarę przyzwoity bo nie narzekałam . Nie znaczy to ze nie było takich pań ktore narzekały dosłownie na wszystko . Wszystko było złe . Jedznie złe , pielegniarki złe . A ja z pielegniarkami dogadywałam się dobrze i bardzo mi pomogły - wystarczyło poprosić a nie warczec na wszystkich . Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 17:11 u mnie były zasłony, od razu po przywiezieniu mnie do sali zrobiłam z zasłon użytek. Odpowiedz Link Zgłoś
daniem Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 20:28 W polskich szpitalach w czasach przed 1939 r w kazdej sali były parawany tak że można było zasłonić całe łóżko. W czasach komunizmu już nie było to potrzebne (wg władzy)Niektóre szpitale żyją jesczcze tamtym życiem gdzie z pacjentem mozna było wszystko zrobić. O prawa pacjenta trzeba sie upominać i zwracac uwage bo nic nie zmienimy. W szpitalu na solcu nie ma już pokazywania krocza na obchodzie. Dlaczego ,bo kobiety zrobiły z tego raz afere że to niezgodne z prawem i zaprzestano tego typu działań. Odpowiedz Link Zgłoś
kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 22.04.08, 20:49 niezgodne z prawem? a gdzies to jest zapisane zeby sie czyms podeprzec?? Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 07:40 W Karcie Praw Pacjenta wyraźnie stoi, że pacjent ma prawo do poszanowania godności i intymności oraz do odmowy, żeby przy świadczeniu zdrowotnym uczestniczyły osoby inne niż personel medyczny niezbędny do wykonania tego świadczenia. Czyli chyba jak najbardziej możemy się nie zgodzić, żeby nasze miejsca intymne oglądało tyle osób z personelu i koleżanki z sali. Odpowiedz Link Zgłoś
anulka59 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 08:19 Franczi masz rację i ja napiszę że gdy trafiłam na ginekologię(badania bo nie mogłam zajść w ciążę -teraz jestem szczęśliwą mamą)nie zgodziłam się na USG przez pochwę wykonane przez innego lekarza niż mój gin i wywołało to oburzenie wśród pielęgniarek-nawet ordynatorowi chciały skarżyć ale ordynator nic sobie z tego nie zrobił-więc dla lekarza to możliwe że pacjentka się nie zgodzi ale dla pielęgniarek chyba nie. Odpowiedz Link Zgłoś
kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 08:44 masz racje!! bede sie tego trzymac podczas pobytu w szpitalu, a jak to jest jak nie wiem jaki lekarz to kto, nie zawsze moze to odczytac z plakietki, chodzi mi o to ze nie chce zeby mnie badali stazysci. jak wy robicie? pytacie kto jest kto?? Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:28 Tak, tak, niech stażysci uczą się na kimś innym, w żadnym razie nie na mnie. Mnie mają badać wyłącznie specjaliści II stopnia z kilkuletnim doświadczeniem! Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:43 memphis90 napisała: > Tak, tak, niech stażysci uczą się na kimś innym, w żadnym razie nie na mnie. > Mnie mają badać wyłącznie specjaliści II stopnia z kilkuletnim doświadczeniem! Jakim kilkuletnim? Byle patałach ma mnie badać? ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:49 Gdyby mnie stażysta ZAPYTAŁ, czy wyrażam zgodę, to bym się zgodziła. Ale im się wydaje, że z definicji mogą. A ja się na tą definicje nie godzę. Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:54 julia56 napisała: > Gdyby mnie stażysta ZAPYTAŁ, czy wyrażam zgodę, to bym się zgodziła. > Ale im się wydaje, że z definicji mogą. A ja się na tą definicje nie > godzę. Być może się mylę (?), ale decydując się na szpital kliniczny z góry zgadzasz się na stażystów, studentów i takie inne atrakcje. Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:55 Mylisz się. Omawiałam właśnie ten temat z lekarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:10 Widzę ze są osoby mocno przewrazliwione na swoim punkcie . Nie zdazylo sie jeszcze tak zeby wszyscy byli zadowoleni . Gdyby temp mierzyli o 7:00 to znalazłaby się osoba która by powiedziała ze woli o 6:00 bo to przeciez najlepsza pora na mierzenie temp . Gdyby badali po porodzie w osobnych gabinetach a nie na łożkach było by kilka takich które wolałby na łóżku bo nie chce im się specjalnie chodzic do gabinetu tylko po to zeby lekarz rzucił okiem . Jeśli ktoś jest kapryśny i chce zeby wszyscy skakali wkoło niego to proszę rodzić w szpitalach prywatnych gdzie kazdy się boi głosniej odezwać bo boi sie ze jakas rozkapryszona księżniczka bedzie skaladc reklamacje - bo placi więc wymaga . Mi odpowiadają warunki w szpitalu w ktorym rodziłam . Może nie wszystko ale jestem zadowolona . Wiem ze nie wszystko moze byc tak jakbym chciała bo szpitale są niedoinwestowane , warunki nienajlepsze i nie mogą się stosować do wszystkich zachcianek . Ja się nie spotkałam z tym zeby ktos był ekstremalnie niesympatyczny czy opryskliwy . Tylko dla niektórych brak uśmiechu na twarzy położnej która wlasnie konczy 12godzinny nocny dyżur to szczyt chamstwa . Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:31 julia56 napisała: > Mylisz się. Omawiałam właśnie ten temat z lekarzem. I co lekarz mówił na ten temat ? Bo odpowiednia ustawa o zawodzie lekarza (Dz. U. z 1997 r. Nr 28, poz. 152) reguluje to tak: "Art. 36. 1. Lekarz podczas udzielania świadczeń zdrowotnych ma obowiązek poszanowania intymności i godności osobistej pacjenta. 2. Przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych może uczestniczyć tylko niezbędny, ze względu na rodzaj świadczenia, personel medyczny. Uczestnictwo innych osób wymaga zgody pacjenta i lekarza. 3. Lekarz ma obowiązek dbać, aby inny personel medyczny przestrzegał w postępowaniu z pacjentem zasady określonej w ust. 1. 4. Przepis ust. 2 nie dotyczy klinik i szpitali akademii medycznych, medycznych jednostek badawczo-rozwojowych i innych jednostek uprawnionych do kształcenia studentów nauk medycznych, lekarzy oraz innego personelu medycznego w zakresie niezbędnym do celów dydaktycznych. W przypadku demonstracji o charakterze wyłącznie dydaktycznym konieczne jest uzyskanie zgody pacjenta." Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:35 Że mimo, iż będę rodzić w szpitalu klinicznym (w którym i on pracuje), mam prawo nie zgodzić się na siedmiu studentów z Chin, którzy wpadną obserwować poród. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:41 julia56 napisała: > Że mimo, iż będę rodzić w szpitalu klinicznym (w którym i on > pracuje), mam prawo nie zgodzić się na siedmiu studentów z Chin, > którzy wpadną obserwować poród. Właśnie mi się też wydawało, że tak jest, ale jak przeczytałam ustawę o zawodzie lekarza, to zwątpiłam. Może gdzieś jeszcze jest wzmianka prawna na ten temat, poszukam Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Trochę więcej w temacie 23.04.08, 16:56 www.wssd.olsztyn.pl/szpital/prawo/posz_intymn.htm Z punktu 3 wynika, że studenci mogą być podczas interwencji medycznej obecni bez zgody pacjentki, natomiast nie mogą bez tej zgody uczestniczyć w żadnych czynnościach. Tak to rozumiem, może źle ... Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:15 memphis90 napisała: > Tak, tak, niech stażysci uczą się na kimś innym, w żadnym razie nie na mnie. > Mnie mają badać wyłącznie specjaliści II stopnia z kilkuletnim doświadczeniem! Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest najnizszemu specjaliscie stazyscie i moze dopiero zaczac sie przyuczac do swojej specjalizacji pod okiem wyspecjalizowanych specjalistow w szpitalu. DLatego w szpitalach tak malo polskich lekarzy, bo zwykle maja tylko jednen polski stopien specjalizacji ktory pozwala tu byc TYLKO AZ lekarzem rodzinnym ze znajomoscia np dermatologii czy ginekologii. Bynajmniej taki lekarz nie moze pracowac w szpitalu bo nie jest jeszcze zaden specjalista Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:28 Ale ty smieszna jestes . Podtrzymuje to co wczesniej napisałas. W d... ci sie poprzewracalo . A skad ty wiesz ze : Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest > najnizszemu specjaliscie stazyscie Jak to oceniłaś mądralo która na wszystkim się znasz , potrafisz się sama badac i wogole do niczego nie potrzebujesz lekarzy bo wszystko masz w małym palcu ? Czy wszystkim Polakom na zachodzie tak odbija czy tylko tym niedowartosciowanym ? Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 Ellana 23.04.08, 15:32 pozwalasz sobie na oceny, zupełnie nie wiem dlaczego. To, że Ty jesteś/byłaś zadowolona z pobytu w szpitalu oznacza tylko i wyłacznie, że są to Twoje doświadczenia osobnicze i nikogo nimi nie obdzielisz. Jak widzisz ta dyskusja toczy się w miłym tonie. Nie próbuj tego zmieniać niskimi docinkami. No bo po co. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:49 ellana1 napisała: > Ale ty smieszna jestes . > Podtrzymuje to co wczesniej napisałas. > W d... ci sie poprzewracalo . Bez komentarza bo musialabym cie obrazic a nawet nie jestes tego warta > > A skad ty wiesz ze : > Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest > > najnizszemu specjaliscie stazyscie > A wiesz sa takie przepisy, regulacje i mozna sobie poczytac, jakie warunki trzeba spelnic...ba nawet jest to po polsku, ogolnie dostepne. Zadna ze tego tajemnica. Trzeba tylko popytac i poszukac. Ba nawet kazdego lekarza mozesz sobie po numerku mu nadanym sprawdzic co konczyl, kim jest i jakie ma osiagniecia. I to wszystko w necie. A jak nie to odpowiednie dyplomy wisza na scianach w gabinecie No a jak jeszcze ma sie kilku lekarzy w rodzinie ktorzy musieli odpowiednie potwierdzenia kwalifikacji dostac...to sie po prostu wie. > Jak to oceniłaś mądralo która na wszystkim się znasz , potrafisz się > sama badac i wogole do niczego nie potrzebujesz lekarzy bo wszystko > masz w małym palcu ? > Czy wszystkim Polakom na zachodzie tak odbija czy tylko tym > niedowartosciowanym ? Nie nie czuje sie niedowartosciowana, ale widze ze ty masz z tym problem. Wiesz zwykle posadza sie innych o to z czym sami jestesmy za pan brat...czyli np kradniesz to myslisz ze inni tez kradna, jestes niedowartosciowana wiec pytasz innych czy niedowartosciowani Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:40 Ciężko z tobą dyskutować jeśli uważasz ze wiesz wszystko . Sama potrafisz się zbadać i zdiagnozować . Wiesz na 100% ze polski lekarz ma wiedze na poziomie najnizszego stazysty z ``Wysepek`` . Ja na Wysepki się nie wybieram . Przyjdzie mi rodzić w Polsce . Pierwszy porod przeżyłam i ufam ze drugi przeżyję . Jakos się z tym pogodzę ze mamy takich kiepskich lekarzy i ogolnie wszystko blado wypada przy Wysepkach , ze szpitale nie dorastaja do piet szpitalom na Wysepkach . Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:40 hanalui napisała: > memphis90 napisała: > > > Tak, tak, niech stażysci uczą się na kimś innym, w żadnym razie > nie na mnie. > > Mnie mają badać wyłącznie specjaliści II stopnia z kilkuletnim > doświadczeniem! > > Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest > najnizszemu specjaliscie stazyscie i moze dopiero zaczac sie > przyuczac do swojej specjalizacji pod okiem wyspecjalizowanych > specjalistow w szpitalu. DLatego w szpitalach tak malo polskich > lekarzy, bo zwykle maja tylko jednen polski stopien specjalizacji > ktory pozwala tu byc TYLKO AZ lekarzem rodzinnym ze znajomoscia np > dermatologii czy ginekologii. Bynajmniej taki lekarz nie moze > pracowac w szpitalu bo nie jest jeszcze zaden specjalista To chyba sie tam poczułaś baardzo niedowartościowana? ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:13 id.kulka napisała: > hanalui napisała: > > > memphis90 napisała: > > > > > Tak, tak, niech stażysci uczą się na kimś innym, w żadnym razie > > nie na mnie. > > > Mnie mają badać wyłącznie specjaliści II stopnia z kilkuletnim > > doświadczeniem! > > > > Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest > > najnizszemu specjaliscie stazyscie i moze dopiero zaczac sie > > przyuczac do swojej specjalizacji pod okiem wyspecjalizowanych > > specjalistow w szpitalu. DLatego w szpitalach tak malo polskich > > lekarzy, bo zwykle maja tylko jednen polski stopien specjalizacji > > ktory pozwala tu byc TYLKO AZ lekarzem rodzinnym ze znajomoscia np > > dermatologii czy ginekologii. Bynajmniej taki lekarz nie moze > > pracowac w szpitalu bo nie jest jeszcze zaden specjalista > > To chyba sie tam poczułaś baardzo niedowartościowana? ;-P A czemu niby mialam sie czuc niedowartosciowana? Zupelnie nie rozumiem ? Lekarzem nie jestem...gybym byla to moze byloby mi przykro ze w Polsce mam wyzsze kwalifikacje niz na zachodzie...ale na szczescie lekarzem nie jestem. Chyba przeciez dobrze ze w szpitalu pracuja lekarze ktorzy maja zarowno duzo wiedzy teoretycznej jak i teraz moga ta teorie weryfikowac w praktyce pod okiem prawdziwych fachowcow. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:39 hanalui napisała: > Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest > najnizszemu specjaliscie stazyscie i moze dopiero zaczac sie > przyuczac do swojej specjalizacji pod okiem wyspecjalizowanych > specjalistow w szpitalu. DLatego w szpitalach tak malo polskich > lekarzy, bo zwykle maja tylko jednen polski stopien specjalizacji > ktory pozwala tu byc TYLKO AZ lekarzem rodzinnym ze znajomoscia np > dermatologii czy ginekologii. Bynajmniej taki lekarz nie moze > pracowac w szpitalu bo nie jest jeszcze zaden specjalista Hanalui ale to o czym piszesz nie musi wynikać z faktu, że polski system kształcenia jest gorszy niż angielski. Tu chodzi prawdopodobnie o różnice w procesie kształcenia specjalistów. To nie znaczy, że polski lekarz-specjalista wie mniej niż angielski. To znaczy tylko tyle, że polski lekarz-specjalista II stopnia nie spełnia wszystkich wymagań formalnych narzuconych w medycynie angielskiej. A te wymogi formalne najczęściej nie mają większego związku z posiadaną wiedzę. Może warto przyjrzeć się właśnie tym różnicom w wymaganiach formalnych na przykład dotyczących zdanych egzaminów czy szczegółowej struktury wymaganej praktyki. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:10 gaja78 napisała: > hanalui napisała: > > > Na Wysepkach polski specjalista II stopnia rownorzedny jest > > najnizszemu specjaliscie stazyscie i moze dopiero zaczac sie > > przyuczac do swojej specjalizacji pod okiem wyspecjalizowanych > > specjalistow w szpitalu. DLatego w szpitalach tak malo polskich > > lekarzy, bo zwykle maja tylko jednen polski stopien specjalizacji > > ktory pozwala tu byc TYLKO AZ lekarzem rodzinnym ze znajomoscia np > > dermatologii czy ginekologii. Bynajmniej taki lekarz nie moze > > pracowac w szpitalu bo nie jest jeszcze zaden specjalista > > Hanalui ale to o czym piszesz nie musi wynikać z faktu, że polski system > kształcenia jest gorszy niż angielski. A czy ja gdzies napisalam ze gorszy czy lekszy? Inny conajwyzej > Tu chodzi prawdopodobnie o różnice w > procesie kształcenia specjalistów. To nie znaczy, że polski lekarz- specjalista > wie mniej niż angielski. Roznice z pewnoscia tak. Tu stawanie sie specjalista jest zdecydowanie wolniejsze i wiecej praktyki musisz nabrac pod okiem fachowcow nim staniesz sie samodzielnym specjalista. Czy wie wiecej polski czy mniej...nie wiem...Moze tak moze nie. > To znaczy tylko tyle, że polski lekarz-specjalista II > stopnia nie spełnia wszystkich wymagań formalnych narzuconych w medycynie > angielskiej. Tak...masz racje, nie spelnia danych wymagan ale spelnia wymog ze moze pracowac pod okiem i nadzorem fachowca > A te wymogi formalne najczęściej nie mają większego związku z > posiadaną wiedzę. Może warto przyjrzeć się właśnie tym różnicom w wymaganiach > formalnych na przykład dotyczących zdanych egzaminów czy szczegółowej struktury > wymaganej praktyki. WIesz wiedza jedno, a praktyka drugie. Tu lekarz dlugo praktykuje pod nadzorem, decyzje podejmuje i konsultuje z kims kto jest wyzej. Dlugo ma nad soba kogos ktory weryfikuje decyzje, dlugo musi byc ze tak powiem "kotem" niz stanie sie fachowcem. Nie wartosciowuje ktory system lepszy ktory gorszy bo niektore powiedza ze mi sie poprzewracalo...doswiadczylam natomiast przyjemnosci polskiego lekarza specjalisy w polskiej klinice tutaj i tej samej specjalnosci specjalisty w szpitalu. I wiedza jednego a drugiego i podejscie do pacjenta to bylo niebo a ziemia, ale moze po prostu tak trafilam Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:25 Tak właśnie, dokładnie tak jest, niech sie uczą na kim innym. Mam swoje bardzo wazne powody aby się nie godzić, nie muszę ich podawać, wystarczy, że grzecznie odmówię. Inna sprawa, jak taka odmowa zostanie przyjęta. Mnie się raz przytrafiło i nie wyraziłam zgody na udział w badaniu praktykanta czy stazysty. Rzecz się miała w zwykłym szpitalu w powiatowym mieście. Lekarz był niemile zdziwiony moją odmową i pewnie jeszcze na mnie naskarżył bo mój pobyt do samego końca został mi umilony docinkami, rubasznymi aluzjami i szykanami, których treść nie pozostawiała żadnych wątpliwości co do sytuacji, która je wywołała. Powiem, że pierwszy raz miałam w życiu do czynienia z takim chamstwem, długo się nie mogłam po tym pozbierać. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Hipokryzja 23.04.08, 15:42 Słąbą masz psychike skoro tak tam Cię zdolowali ale do rzeczy co Ty na to jak by Ci lekarz powiedzial Tak własnie, niech pania bada ktos inny, mam swoje bardzo wazne powody aby się nie godzić, nie muszę ich podawać, wystarczy, że grzecznie odmówię. I co wielki skandal by był, że lekarz nie udzielił Ci pomocy medycznej hmmmmm.....?????? A jak lekarze, stazysci i studenci mają sie uczyc? na ksiązkach? A potem wybucha kolejna awantura na forum jacy Ci lekarze dziś niedouczeni - no paranoja jednym słowem Odpowiedz Link Zgłoś
brydzia100 Re: Hipokryzja 23.04.08, 16:08 w pełni się z tobą zgadzam. Jakby tak wszystkim stażystom/praktykantom klienci/pacjenci mieli wyrażać łaskawie zgodę na zajęcie się nimi/ich problemem/ich dyspozycją, to nikt by nic nie potrafił, bo książki czy manekiny to co innego, niż człowiek, jego problem czy przypadek. Ja też miałam praktyki - w bankach - i choć miałam plakietkę z napisem stażystka, to nikt nie czepiał się, że przyjmuję różne ważne dyspozycje, księguję na jego rachunkach lub wykonuję setki trudnych i odpowiedzialnych rzeczy (bo przecież chodziło wieloktornie o kwoty, których nawet przeczytać nie potrafiłam!). Trzeba się na czymś uczyć. Gdyby nie praktyki, nigdy nie doszłabym do tego, co wiem dzisiaj. A jeśli chodzi o lekarzy, to ich zawód jest bardzo specyficzny no i niestety muszą mieć "materiał" a nie zdjęcia w książkach. Pomyślcie same dziewczyny, czy chciałybyście być kiedyś operowane, badane lub by przyjął was lekarz, który całę życie uczył się na książkach i manekinach? Ja nie. Zdecydowanie nie. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 16:23 Jakby tak wszystkim stażystom/praktykantom klienci/pacjenci mieli wyrażać łaskawie zgodę na zajęcie się nimi/ich problemem/ich dyspozycją Otoz pozwol, ze cie uswiadomie ale tak powinno byc, tak przynajmniej w przepisach jest napisane. A poza tym kultura osobista wymaga, zeby zapytac o zgode. Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 Franczii 23.04.08, 16:31 No jasne, że tak. Ale koleżanki nie znają swoich praw i dlatego próbują nas przekonać, że ich nie mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
brydzia100 Re: Franczii 23.04.08, 22:25 znają i respektują. Ale nie chcą też utrudniać pracy lekarzom (a dla mnie stażysta to też lekarz). Każda z nas ma swój poziom wstydu. Koleżanka,która napisała jak ją potraktowali, gdy odmówiła przy badaniu, powinna złożyć skargę na późniejsze zachowanie personelu. Nikt nie powinien nas poniżać. Ale jeśli chodzi o stażystów czy praktykantów, to w dalszym ciągu twierdzę, że na czymś muszą się uczyć, a jeśli jest to szpital kliniczny, to o zgodę pytać nie muszą. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Franczii 25.04.08, 22:47 Naprawde respektuja? Ladny mi respekt! To skad ta krytyka, przycinki z ksiedzem i zakonnica, nasmiewanie sie z osob, ktore z tych praw korzystaja? Prawa, na ktore sie powoluje zostaly stworzone dla tych osob, u ktorych poziom wstydu jest taki, ze nie potrafia go przelamac, pomimo tego, ze maja swiadomosc, ze studenci musza sie gdzies uczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
brydzia100 Re: Franczii 26.04.08, 10:11 wypraszam sobie, bo z nikogo się tu nie naśmiewam. No - jedynie z jadowitych języczków niektórych foremek, które pokazują swój poziom, rozbawiając czytających. A post koleżanki o księdzu rozbawił mnie do łez. Jeśłi myślisz, że ja się nie wstydzę i swoją pisię pokazuję wszem i wobec, to się mylisz. Pokazuję ją lekarzom, gdy wymagają ego badania. Nie robię tego z przyjemności czy ekshibicjonizmu. Traktuję to normalnei, jak normalną wizytę, taką jak u dentysty, kardiologa czy intermisty. A, że ktoś może się dzięki temu widokowi czegoś nauczyć, to super, bo nie chciałabym by kiedyś badał mnie lekarz, który swoją wiedzę zaczerpnął jedynie z książek czy filmów. Ja respektuję swoje prawa - zapewniam Cię. A respektowanie praw i bycie oburzonym, że ktoś mógłby chcieć uczyć się na moim ciele, to różnica. I zapewniam również, że dla tych studentów to wcale nie jest super podniecająca przyjemność oglądać krocze pań poporodzie. Mam kolegę, który jest po ginekologii i praktyki były dla niego obowiązkiem a nie przyjemnością. Współczuję praktykantom, bo nei dość, że odwalają często robotę za lekarzy, robią to kompletnie za darmo, to jeszcze muszą nasłuchać się niemiłych komentarzy od pacjentek. A potem my wszystkie się dziwimy, że lekarz potraktował nas jak mięso. Coś za coś moje drogie, coś za coś... Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Franczii 26.04.08, 10:49 Brydziu z całym szacunkiem do ciebie, nie obchodzi mnie komu swoją pisię pokazujesz i w jakich okolicznościach ale za to widzę, że ciebie bardzo obchodzi komu inne nie chcą pokazać i dlaczego. Przynajmniej trakie odniosłam wrażenie czytając twoje posty. Jeżeli się pomyliłam w odbiorze to przepraszam. I nie jestem oburzona, że ktoś chce się uczyć na moim ciele, pozwolę sobie pobrać krew i nastawić złamaną rękę przyszłemu lekarzowi ale w niektórych sytuacjach nie potrafię się przełamać, tak już mam i wtedy mogę skorzystać z danego mi prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Franczii 26.04.08, 11:40 > czy intermisty. A, że ktoś może się dzięki temu widokowi czegoś > nauczyć, to super, bo nie chciałabym by kiedyś badał mnie lekarz, Ale, Brydziu, przyjmujesz do wiadomości, że są osoby, które mogą sobie nie życzyć, żeby badali ich stażyści i na pewno szanujesz ich zdanie, mimo jest że odmienne od Twojego? Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: Franczii 26.04.08, 19:55 A zastanawiałaś się dlaczego ten kolega ginekologię akturat wybrał? Jest tyle innych ciekawych specjalizacji np. neurologia, kardiologia, chirurgia itd. A on polazł na ginekologię i pewnie miejsce jakiejś studentce zabrał, bo kobiet jest porażająco mniej w tej specjalizacji. Jeśli poleciał na kasę to żaden argument, bo mamy później lekrzy wmawiających nadżerki, których nie ma. I jeszcze jedna rzecz mój facet, gdy był w technikum weterynaryjnym (jeszcze za komuny) był i przy sekcjach zwłok i przy porodach, do dzisiaj nie chce mieć dzieci, właśnie ze względu, że jego kobieta musiałaby przejść poród. Odpowiedz Link Zgłoś
brydzia100 Re: Franczii 27.04.08, 13:08 premeda napisała: > A on polazł na ginekologię i pewnie > miejsce jakiejś studentce zabrał, bo kobiet jest porażająco mniej w > tej specjalizacji. > No, gratuluję podejścia, a kolegę poinformuję by przeprosił wszystkie studentki ubiegające się o miejsce na ginekologii, że im miejsce zabrał. Czy kwiaty wystarczą? A podejścia partnera odnośnie dzieci nie zazdroszczę Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Franczii 26.04.08, 22:40 brydzia100 napisała: I zapewniam również, że dla tych studentów to wcale nie > jest super podniecająca przyjemność oglądać krocze pań poporodzie. > Mam kolegę, który jest po ginekologii i praktyki były dla niego > obowiązkiem a nie przyjemnością. A skad to niby mozesz wiedziec, ze nie jest to przyjemnosc? To ze akurat twoj kolega tego nie lubi to jeszcze nic nie znaczy. Ja znam kilku lekarzy ktorzy uwielbiaja swoja prace i...jak tylko nadzrzyla sie okazja by mnie pokroic to z przyjemnoscia mnie cial i szyl...i to po godzinach, bo tylko taki termin mi odpowiadal. Staraj sie nie wydawac za wszystkich opinii...nie jestes lekarzem t raz, dwa...to zwykle ci ktorzy decyduja sie byc lekarzami lubia krew, ciecia, szycia itp. To co dla ciebie moze wydawac sie niemile i obrzydliwe w ich zawodzie kest przyjemnoscia. To akurat taki zawod do ktorego trzeba miec przedyspozycje i wlasnie to lubic zeby to robic Odpowiedz Link Zgłoś
brydzia100 Re: Franczii 27.04.08, 13:06 wtakim razie gratuluję kolegi, który PODNIECA się na widok poporodowego krocza. I proponuję nauczyć się czytać ze zrozumieniem, bo LUBIĆ swoją pracę, a PODNIECAĆ się w/w widokiem to zupełnie co innego. Kurcze, nie będę się zniżała do Waszego poziomu i resztę swoich opinii pozwolę zachować dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Franczii 27.04.08, 20:49 brydzia100 napisała: > wtakim razie gratuluję kolegi, który PODNIECA się na widok > poporodowego krocza. A w ktorym niby miejscu cos takiego bylo napisane ? Czy inni lekarze nie przeprowadzaja operacji, nie tna innych czesci ciala ? Swoja droga roznych ludzi rozne rzeczy moga podniecac jesli juz mowisz o aspekcie seksualnym. To co dla mnie moze byc tylko i wylacznie intymna podtrzeba fizjologiczna dla innych moze stanowic zrodlo seksualnej przyjemnosci, ale nie mnie oceniac i decydowac co kogo podnieca i co komu sprawia frajde. TO ze ty moze po bozemu i pod kolderka przy zgaszonym swietle to nie znaczy ze wszyscy tak musza miec > I proponuję nauczyć się czytać ze zrozumieniem, bo LUBIĆ swoją > pracę, a PODNIECAĆ się w/w widokiem to zupełnie co innego. Nigdzie nie pisalam o podniecaniu to po pierwsze. Po drugie...moze sie zdarzyc ze miedzy jednym a drugim moze byc delikatna granica lub nie byc jej wcale, nie znasz wszystkich, skad mozesz wiedziec co komu sprawia przyjemnosc. TO co napisalam powyzej. Nie oceniaj wszystkich swoja miara. To co dla mnie moze byc obrzydliwe i wstretne, dla innego moze byc calkiem fajne > Kurcze, nie będę się zniżała do Waszego poziomu i resztę swoich > opinii pozwolę zachować dla siebie. Nie musisz. Wspolczuje kolegi ktory chodzi z niechecia do pracy i zmusza sie wykonywac przykre obowiazki sluzbowe. Potem nie dziwota ze mamy lekarzy ktorzy zlewaja pacjentki skoro to dla nich az takie przykre i nieprzyjemne a winno byc powolaniem Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Hipokryzja 23.04.08, 16:33 franczii napisała: > A poza tym kultura osobista wymaga, zeby zapytac o > zgode. I mnie się wydaje, że tu jest pies pogrzebany. Nie o udział stażystów chodzi, lecz ich zachowanie i konieczność poszanowania pacjenta (problem znam z forum, bo mnie się nigdy jakieś niewłaściwe zachowanie ze strony stażysty nie zdarzyło). Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Hipokryzja 23.04.08, 16:57 franczii napisała: > Otoz pozwol, ze cie uswiadomie ale tak powinno byc, tak przynajmniej w > przepisach jest napisane. Jakich przepisach ? > A poza tym kultura osobista wymaga, zeby zapytac o > zgode. Zgadzam się. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 21:47 Ustawa o zawodzie lekarza, sama cytowalas Karta praw pacjenta. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Hipokryzja 23.04.08, 22:31 franczii napisała: > Ustawa o zawodzie lekarza, sama cytowalas > Karta praw pacjenta. Pytałam, bo szukałam akurat informacji na temat ewentualnych innych regulacji prawnych dotyczących stażystów. Ale poszperałam i zdaje się takich nie ma, jedynie ustawa o zawodzie lekarza o tym wspomina. Dzięki Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 16:19 Litości kobieto, zastanów się co tu ma hipokryzja do rzeczy. Odmawiając zgody na badanie przez stażystę nie robię nic złego, korzystam jedynie ze swojego prawa. Natomiast lekarz na dyżurze, gdyby odmówił udzielenia pomocy pacjentowi to złamałby prawo. A co do słabej psychiki to przyznaję ci rację. Ale to dlatego, że nie jestem odporna na chamstwo. Tak mi się jakoś fajnie w życiu układało, że mało z tym miałam do czynienia a tym bardziej w szpitalu się nie spodziewałam i od wykształconych ludzi z tytułami naukowymi. Byłam nauczona, że uprzejmością i grzecznością można wiele zyskać ale jak się okazało nie w tamtej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Hipokryzja 23.04.08, 16:45 O jakiej listosci Ty kobieto piszesz? Nie robisz nic złego??? Zastanów się nad tym raz jeszcze.!!! Tylko tym razem porządnie!!! jak student czy stazysta ma byc dobrym lekarzem z doświadczeniem, ma zdobyc wiedzę znając ją tylko z teorii??? Takich chesz miec lekarzy, takim powierzysz swoje zdrowie? Naprawdę uwierz to jest hipokryzja, może na wszelki wypadek sprawdź prosze definicję tego słowa. Gratuluję takiego podejscia. Wiesz co Ty weź się najlepiej obrazaj dalej na wszystkich. hajnie że nauczono Cię byc gtzeczna i uprzejmą, szkoda że zabrakło Ci wyobraźni. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 17:24 A coz takiego zlego zrobilam? Nie odmawiam zgody na badanie przez stazyste tylko dlatego, ze nie podoba mi sie jego twarz lub z czystej zlosliwosci. Nie wiesz nic o mnie i o tym, co mna kieruje, skad wiesz ze nie mam zadnych przykrych lub traumatycznych przezyc za soba, ze tak latwo oceniasz? Mam swoje powody, ktore sa dla mnie wazne i co wiecej prawo daje mi taka mozliwosc i nakazuje moja decyzje uszanowac jakakolwiek by ona byla. A ty sie tak nie emocjonuj bo i tak nie masz nic do powiedzenia w tej sprawie. Co do mojej wyobrani nie musisz sie martwic lepiej zatroszcz sie o siebie. Przyszli lekarze ksztalca sie przede wszystkim w szpitalach klinicznych a poza tym kobiety sa rozne i najczesciej nie maja nic przeciwko badaniu przez stazystow. Tak wiec jak widzisz pomimo usilnych staran prawdopodobnie nie uda mi sie zlamac kariery zadnemu przyszlemu ginekologowi. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 17:30 I jeszcze jedno. Skoro odmowilam zgody na badanie przez stazyste to pewnie sobie zasluzylam na szykany i chamskie odzywki ze strony polowy personelu na oddziale i sama jestem sobie winna. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Hipokryzja 23.04.08, 17:36 fajny ten Twój tok rozumowania, jest przyczyna i jest skutek. Wszystko tak sobie ładnie tłumaczysz???? Wiesz tylko jest mały problem, ja nic takiego nie napisałam co próbujesz mi wmówic. Tyle mam do powiedzenia ile Ty i skoro roscisz sobie prawo do wydawania opinii w danym przedmiocie sparwy, musisz wiedziec, że inni też do tej opinii mają prawo. No chyba ze i na tym polu brakuje Ci wyobraźni ale mogłabyś na tyle uprzejma i grzeczna aby to zrozumiec Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 17:48 > fajny ten Twój tok rozumowania, jest przyczyna i jest skutek. > Wszystko tak sobie ładnie tłumaczysz???? > Wiesz tylko jest mały problem, ja nic takiego nie napisałam co > próbujesz mi wmówic. Nie probuje ci niczego wmawiac, tylko naszla mnie refleksja, ze zostalam napadnieta za skorzystanie z mojego prawa a nie uslyszalam ani jednego slowa krytyki na temat chamstwa z jakim zostala potraktowana moja decyzja. I naturalnie opinie mozesz wyrazac ale skoro tak upierasz sie przy tym moim braku wyobrazni to proponuje ci zebys dala przyklad i wyobrazila sobie jak rozne ludzie moga miec powody, zeby postapic tak jak ja postapilam. Czekam na pomysly. A jezeli nic do glowki nie przyjdzie to dziekuje bardzo za mila i wzbogacajaca dyskusje. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Hipokryzja 23.04.08, 18:14 Ach Ty i te Twoje traumy, biedna mała dziewczynka ktra wszsycy krzywdzą. Dziękuję uprzejmie za podzielenie się swoją refleksją. Słuchaj, nie byłam przy tych nieprzyjemenych sytuacjach i nie wiem czy w ogóle wystąpiły, jeżeli wystapiły to w jakim stopniu i czy Ty po prostu nie jesteś przewrażliwiona na swoim punkcie - a z każdego Twojego postu co raz bardziej widac ze tak. Jezeli jednak rzeczywiscie ktoś zachwowywał się wzgledem Ciebie po chamsku to przede wszsytkim swiadczy o jego klasie a po drugie Ciebie dorosłą osobe takie rzeczy załamują???? Czas na psychologa - rada z dobrego serca, nie drwię z Ciebie. Bo takie jakies ciezkie to Twoje życie trauma na traumie, trauma pogania i nikt Cie nie rozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Hipokryzja 23.04.08, 18:59 Po pierwsze nigdzie nie napisalam ze wszyscy mnie krzywdza i nie wiem na jakiej podstawie wyciagnelas wnioski ze moje zycie to trauma na traumie. Wprawdzie zachecalam do zrobienia uzytku z wyobrazni ale tak bardziej abstrakcyjnie a nie koniecznie w zwiazku z moim zyciem. W kazdym razie ponawiam popozycje i w dalszym ciagu czekam na pomysly Swoje zycie zas uwazam za bardzo udane, wiem czego chce i potrafie to sobie zapewnic. Z calego serca dziekuje za troske i dobre rady ale pomimo swojej delikatnosci i wrazliwosci jakos sobie radze i taka nieprzyjemna sytuacja spotkala mnie tylko jeden raz w calym 30letnim prawie zyciu, co jak sadze zaprzecza teorii o moim przewrazliwieniu. Co wiecej , sytuacja ta pomimo chwilowego urazu, nie odbila sie trwale na mojej psychice a pozostawila jedynie uczucie niesmaku wiec nie widze powodow, zebym sie miala niepokoic. I na zakonczenie niesmialo proponuje zakonczyc te dyskusje bo z wlasnego doswiadczenia wiem, ze taka wymiana zdan moze trwac w nieskonczonosc jednoczesnie donikad nie prowadzac, lub powrocic do tematu prawa do intymnosci pacjentow w szpitalach, ktory jest wlasciwym przedmiotem tego watku. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Hipokryzja 23.04.08, 22:43 Sama argumetowałas jakie to ciezkie i traumatyczne wydarzenia w Twoim zyciu się wydarzyły, wiec sama jakby wysunełąs wątek ze swojego zycia. A teraz mam jeszcze Ci cos udowadniac? Bardzo mnie cieszy ze masz udane zycie, które tak szeroko tutaj opisujesz. Kolejny osobisty wątek Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Hipokryzja 24.04.08, 08:45 Pudło. Niczego nie argumentowałam a jedynie sugerowałam. To chyba różnica. Na przyszłość zachęcam do uważniejszej lektury Natomiast ty widać pokazałaś ile można mieć zrozumienia, gdybym rzeczywiście okazała się osobą po jakimś traumatycznym wydarzeniu w życiu. Poza tym nie rozumiem o co ci chodzi? Masz swoje zdanie , poznałam je i jest ok. ale po coś się mnie tak uczepiła? Widzę, że to nie ja mam tu problem. Ewidentnie frustruje cię, że skorzystałam z moich praw w opisanej przeze mnie sytuacji. A może nie podoba ci się zapis w ustawie lekarskiej i karcie praw pacjenta, uważasz, że powinno się go usunąć? Moja droga w takim razie, pozwól, że tym razem to ja udzielę ci dobrej rady: zrób jakąś akcję obywatelską, zbieraj podpisy, pamiętaj, że ty też możesz mieć inicjatywę ustawodawczą, zabierz się do działania bo taka pyskówka jest zupełnie bezproduktywna, i tylko musi potęgować uczucie niemocy i frustracji. Niestety nic innego nie przychodzi mi do głowy. Na tym uważam temat za wyczerany i kończę tę szalenie wciągającą wymianę zdań, dziękuję za poświęconą mi uwagę, niezmiernie mi to pochlebia ale nie ukrywam jestem trochę zakłopotana, że tyle miejsca zabrała w tym wątku moja skromna osoba a wątek nie mój i na trochę inny temat Żegnam, może się jeszcze spotkamy w innych tematach)) Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Hipokryzja 25.04.08, 10:35 maretina napisała: > na dodatek nalezy tym biedakom wspolczuc, bo wbrew temu co mysli > polowa zboczonych forumek, ginekolog nie ma zadnej frajdy z > ogladania pozszywanego, krwawiacego krocza. fuj! Maretina, o to właśnie chodzi. Masz ranę w naintymniejszym miejscu, właśnie taką "fuj", która nie pachnie pierwiosnkami i nie jest "różową muszelką" bynajmniej. Na to wchodzi kilku Twoich rówieśników (stażyści), przystojnych mężczyzn (lekarze po specjalizacji) oraz pielęgniarek (z komentarzami w stronę panów "ależ ona ma ma okropnie owłosione krocze"). Wszyscy zaglądają, po kolei dotykają - albo i nie - i komentują. Jak się czujesz? Zwłaszcza mając świadomość, że mogłaby Cię zbadać tylko 1 osoba i to za parawanem? Powiem Ci, że ja bym się czuła fatalnie nawet okazując takiej grupie ludzi całkiem zdrowy, czysty narząd, leżąc rozkraczona i czekając aż procesja pomaca i przejdzie. Co dopiero w stanie po porodzie. Mamy prawo do poszanowania swojej godności. Każda z nas ma inny próg wrażliości. Dla jednych nie ma znaczenia, że bada je cały szwadron lekarzy i stażystów - mają do tego owe kobiety święte prawo. Są jednak osoby bardzo wstydliwe, do których zaliczam się i ja. I też mamy do tej wstydliwości święte prawo. Ponieważ pojawiły się wcześniej w tym wątku argumenty, że te "wstydliwe" wywodzą się z dziur zabitych dechami, które chcą rodzić z księdzem pilnującym ich moralności podczas porodu, nadmienię, że jestem osobą wykształconą, aktywną zawodowo, na odpowiedzialnej posadzie i niepraktykującą. Na tyle świadomą, że nie godzę się na obowiązujące w polskich szpitalach warunki. Po porodzie nie chcę być potraktowana przedmiotowo, w stylu "ósma wybiła, dziewczyny koszule w góre, gacie w dół, wchodzi ordynator ze świtą". Nie. Sytuacja może wyglądać tak: puk-puk-proszę, wchodzi pielęgniarka, 'proszę pań, za chwilę obchód, z panem ordynatorem jest kilku studentów, która pani wyraża zgodę na ich obecność?' I dalej w ten deseń. Dodam jeszcze, że retoryka w stylu "ale wam się głowach poprzewracało, przecież lekarz widział już tysiące krocz, a stażysta musi je zobaczyć, żeby się nauczyć, po porodzie najważniejsze jest dziecko, a nie c-pa" do mnie nie trafia. Lekarz widział tysiąc krocz, ale ja nie pokazywałam swojego, indywidualnego, tysiącom lekarzy. I nie zamierzam, a prawo stoi po mojej stronie. Stażysta może je zobaczyć, po uzyskaniu uprzednio mojej zgody. Jej brak powinien być przyjęty ze stoickim spokojem, bez nalegania i żadnych komentarzy. Po porodzie nadal jestem człowiekiem, tak samo się wstydzę swoich piersi, narządu, pupy i innych części ciała, jak przed urodzeniem dziecka. Wstydzę się także opowiadać o defekacji na pytanie: "stolec był?" przy gościach moich współlokatorek. Służba zdrowia w Polsce jest _tragiczna_ w kwestii szacunku wobec pacjenta. I to nie chodzi o niedofinansowanie, ponieważ szacunek nic nie kosztuje. Takie są, niestety, zwyczaje i zmienić to może jedynie kadra zarządzająca i to nie starej daty. Jestem objęta prywatną opieką medyczną (przychodnia) i np. panie z rejestracji nie odważyłyby się niegrzecznie do mnie odezwać. Podobnie lekarz - moje fanaberie w stylu "najmniejszy wziernik" i "drzwi na klucz podczas badania" - są realizowane z życzliwością i miłym słowem. Publiczna służba zdrowia to naburmuszony personel pomocniczy i lekarska mantra "wstyd sobie schowaj do kieszeni". Jeśli będę w szpitalu, mam zamiar uprzejmie domagać się poszanowania intymności, być może zostanę uznana za dziwaczkę. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Hipokryzja 26.04.08, 13:37 a jak urodzisz bez pokazywania krocza???????????? Raczej się nie da Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Hipokryzja 27.04.08, 21:30 Np. w domu narodzin. Będę sobie rodziła w kucki z moim mężem i położną. Ale wątek nie dotyczy porodu a intymności PO porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Hipokryzja 05.05.08, 22:00 totorotot napisała: > Np. w domu narodzin. Będę sobie rodziła w kucki z moim mężem i położną. Ale wąt > ek nie dotyczy porodu a intymności PO porodzie. Aha! W kucki dlatego, że się wstydzisz? Czy dla wygody? Bo jakoś to krocze będzie widac? Hmmmm?????? Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Hipokryzja 06.05.08, 21:21 Decyzja o porodzie w domu narodzin jest przemyślana na zasadzie "wszystkie za i przeciw", co implikuje kilka powodów, a nie albo-albo. M. innymi: intymność, szacunek, naturalne pozycje, brak oksytocyny, znieczulenia, możliwości przywiązania do fotela, możliwości trafienia na burkliwą zmianę personelu, zgodność moich poglądów na poród z poglądami położnych, brak szpitalnej otoczki, zakrwawionych podkładów w łazience, brak obcych kobiet i ich gości i wiele, wiele innych argumentów "za". Przeciw - znacznie mniej: duża odległosc od miejsca zamieszkania, konieczność dodatkowego wydatku, konieczność zorganizowania kilku rzeczy, możliwość nieobecności męża przy porodzie, powrót z maluszkiem przez pół Polski do domu. Swoją drogą nie rozumiem Twojej napastliwości w niemal każdej wypowiedzi, Kira. Sprawiasz bardzo nieprzyjemne wrażenie, ale proszę nie wyładowuj na mnie swojego nieustannie złego nastroju. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Hipokryzja 07.05.08, 07:09 ale o co Co chodzi? Jakiej napastliwosci??? Przezywaj swoje traumy z dala ode mne - dobrze??? Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 07:30 memphis90 napisała: > Tak, tak, niech stażysci uczą się na kimś innym, w żadnym razie nie na mnie. > Mnie mają badać wyłącznie specjaliści II stopnia z kilkuletnim doświadczeniem! ale sie rozpedzilas....nie czytasz dokladnie forum! lekarz to konowal. im wiecej moze powiedziec, bo ma wieksze doswiadczenie tym wiekszy konowal, bo w swoich opiniach odstaje od madrosci ludowych zafasolkowanych ciotek. przeciez lekarz powinien leczyc, badac, na oczy nie widzac pacjentki. co on taki tempy, zeby nie wiedziec, ze swiat idzie do przodu i trzeba dbac o intymnosc pacjentek? porody maja sie odbywac w majtkach, ksiadz ma sprawdzac czy nikt przypadkiem nie posuwa sie za daleko za sali porodowej itd! po wszystkim lekarz powinien klaniac sie pacjentkom w pas za to, ze dostapil zaszczytu bycia jej osobistym konowalem, najlepiej darmowym, bo przeciez wszyscy wiedza, ze ta hiena zyje z lapowek, bo sasiadka pana czesia mowila, ze jej szwagierki mamy siostra dala lapowke. to namacalny dowod, ze wszystkie konowaly to lapowkarze. naslac na nich ziobre, niech zrobi porzadek tak jak z doktorem G Odpowiedz Link Zgłoś
brydzia100 tylko nie ksiądz:)) 24.04.08, 09:28 maretina napisała: > porody maja sie odbywac > w majtkach, ksiadz ma sprawdzac czy nikt przypadkiem nie posuwa sie > za daleko za sali porodowej itd! > Kochana, nie ksiądz, nie ksiądz, tylko jeżeli już to zakonnica, bo przecież ksiądz to też chłop i w dodatku obcy, a zakonnica to kobieta.))) Ale mnie ten wątek bawi, no po prostu uśmiech od ucha do ucha od kilku dni mam A szczególnie jak się babki kłócą, wyzywają i prawie flaki sobie wypruwają, jak to na prawdę czytają faceci, to chyba już się dawno ze śmiechu posikali Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: tylko nie ksiądz:)) 25.04.08, 10:49 > flaki sobie wypruwają, jak to na prawdę czytają faceci, to chyba już > się dawno ze śmiechu posikali Szczerze mówiąc to nie wiem, czy kochający mąż się śmieje, kiedy jego żonie dzieje się coś, co ona uważa za krzywdę. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: tylko nie ksiądz:)) 25.04.08, 22:34 Szczerze powiem, że mam w głębokim poważaniu, że się jacyś faceci śmieją i w ogóle co o tym myślą. Zresztą szczerze wątpię, żeby tak było. Jak na razie zauważyłam, że to właśnie baby się śmieją, ale niech tam, na zdrowie! Zresztą przypominam, że to ci faceci stworzyli dla nas pacjentow prawa, które bronią naszej intymności w szpitalach więc jak widać obce chłopy w przeciwieństwie do coniektórych bab dopuszczają do siebie myśl że badania w szerszym gronie mogą być dla niektórych krępujące, więc ta twoja uciecha, że się faceci śmieją jest trochę przedwczesna. P.S. A ty Brydzia zawsze robisz wszystko tylko po to, żeby się z ciebie obce chłopy nie śmiały? Odpowiedz Link Zgłoś
brydzia100 oczywiście - wszystko dla popularności:) 26.04.08, 10:17 franczii napisała: > P.S. A ty Brydzia zawsze robisz wszystko tylko po to, żeby się z ciebie obce > chłopy nie śmiały? jasne, latam z gołą dupą po ulicy, by obcy faceci mieli radochę Nie przytoczę tu opinii moichznajomych (facetów), którym przedstawiłam poziom wypowiedzi niektórych Pań w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: oczywiście - wszystko dla popularności:) 26.04.08, 10:58 To cieszę się, że masz taką uciechę, ja bym nie wpadła na pomysł pokazywania wpisów na forum moim kolegom ale skoro was to bawi, to życzę dobrej kontynuacji)) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: oczywiście - wszystko dla popularności:) 27.04.08, 21:31 Brydziu, wklejam, nie będę jeszcze raz tego pisać. Tyle w temacie podniecania kogokolwiek po porodzi, a także w kilku innych tematach. maretina napisała: > na dodatek nalezy tym biedakom wspolczuc, bo wbrew temu co mysli > polowa zboczonych forumek, ginekolog nie ma zadnej frajdy z > ogladania pozszywanego, krwawiacego krocza. fuj! Maretina, o to właśnie chodzi. Masz ranę w naintymniejszym miejscu, właśnie taką "fuj", która nie pachnie pierwiosnkami i nie jest "różową muszelką" bynajmniej. Na to wchodzi kilku Twoich rówieśników (stażyści), przystojnych mężczyzn (lekarze po specjalizacji) oraz pielęgniarek (z komentarzami w stronę panów "ależ ona ma ma okropnie owłosione krocze"). Wszyscy zaglądają, po kolei dotykają - albo i nie - i komentują. Jak się czujesz? Zwłaszcza mając świadomość, że mogłaby Cię zbadać tylko 1 osoba i to za parawanem? Powiem Ci, że ja bym się czuła fatalnie nawet okazując takiej grupie ludzi całkiem zdrowy, czysty narząd, leżąc rozkraczona i czekając aż procesja pomaca i przejdzie. Co dopiero w stanie po porodzie. Mamy prawo do poszanowania swojej godności. Każda z nas ma inny próg wrażliości. Dla jednych nie ma znaczenia, że bada je cały szwadron lekarzy i stażystów - mają do tego owe kobiety święte prawo. Są jednak osoby bardzo wstydliwe, do których zaliczam się i ja. I też mamy do tej wstydliwości święte prawo. Ponieważ pojawiły się wcześniej w tym wątku argumenty, że te "wstydliwe" wywodzą się z dziur zabitych dechami, które chcą rodzić z księdzem pilnującym ich moralności podczas porodu, nadmienię, że jestem osobą wykształconą, aktywną zawodowo, na odpowiedzialnej posadzie i niepraktykującą. Na tyle świadomą, że nie godzę się na obowiązujące w polskich szpitalach warunki. Po porodzie nie chcę być potraktowana przedmiotowo, w stylu "ósma wybiła, dziewczyny koszule w góre, gacie w dół, wchodzi ordynator ze świtą". Nie. Sytuacja może wyglądać tak: puk-puk-proszę, wchodzi pielęgniarka, 'proszę pań, za chwilę obchód, z panem ordynatorem jest kilku studentów, która pani wyraża zgodę na ich obecność?' I dalej w ten deseń. Dodam jeszcze, że retoryka w stylu "ale wam się głowach poprzewracało, przecież lekarz widział już tysiące krocz, a stażysta musi je zobaczyć, żeby się nauczyć, po porodzie najważniejsze jest dziecko, a nie c-pa" do mnie nie trafia. Lekarz widział tysiąc krocz, ale ja nie pokazywałam swojego, indywidualnego, tysiącom lekarzy. I nie zamierzam, a prawo stoi po mojej stronie. Stażysta może je zobaczyć, po uzyskaniu uprzednio mojej zgody. Jej brak powinien być przyjęty ze stoickim spokojem, bez nalegania i żadnych komentarzy. Po porodzie nadal jestem człowiekiem, tak samo się wstydzę swoich piersi, narządu, pupy i innych części ciała, jak przed urodzeniem dziecka. Wstydzę się także opowiadać o defekacji na pytanie: "stolec był?" przy gościach moich współlokatorek. Służba zdrowia w Polsce jest _tragiczna_ w kwestii szacunku wobec pacjenta. I to nie chodzi o niedofinansowanie, ponieważ szacunek nic nie kosztuje. Takie są, niestety, zwyczaje i zmienić to może jedynie kadra zarządzająca i to nie starej daty. Jestem objęta prywatną opieką medyczną (przychodnia) i np. panie z rejestracji nie odważyłyby się niegrzecznie do mnie odezwać. Podobnie lekarz - moje fanaberie w stylu "najmniejszy wziernik" i "drzwi na klucz podczas badania" - są realizowane z życzliwością i miłym słowem. Publiczna służba zdrowia to naburmuszony personel pomocniczy i lekarska mantra "wstyd sobie schowaj do kieszeni". Jeśli będę w szpitalu, mam zamiar uprzejmie domagać się poszanowania intymności, być może zostanę uznana za dziwaczkę. Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 07:33 kirsza1 napisała: > masz racje!! bede sie tego trzymac podczas pobytu w szpitalu, a jak to jest jak > nie wiem jaki lekarz to kto, nie zawsze moze to odczytac z plakietki, chodzi mi > o to ze nie chce zeby mnie badali stazysci. > > jak wy robicie? pytacie kto jest kto?? lekarz stazysta ma prawo cie badac, tyle, ze pod nadzorem kolegi po specjalizacji.jak sie nie podoba, to proponuje porod w zaciszu lasu. sciolka miekka. zwierzaczki zjedza lozysko. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:09 franczii napisała: > W Karcie Praw Pacjenta wyraźnie stoi, że pacjent ma prawo do poszanowania godności i intymności oraz do odmowy, żeby przy świadczeniu zdrowotnym uczestniczyły osoby inne niż personel medyczny niezbędny do wykonania tego świadczenia. To się zgadza. Jednocześnie Karta Praw Pacjenta odwołuje się do ustawy o zawodzie lekarza, której to odpowiedni artykuł zacytowałam tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=78623563&a=78733142 Odpowiedz Link Zgłoś
mamajulki080506 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 09:10 Po pierwszym porodzie najbardziej przeszkadzali mi odwiedzający moja wspólokatorkę, nie był to tylko mąż, ale tez rodzina z małymi (chyba zae 3 lata) dziećmi...nie umiałam karmić jeszcze, mała płakała, dzieciak do mnie zaglądał, a ja się głupio czułam...w końcu zgłosiłam to pielęgniarce i wyprosiła gości... moje zdanie jest takie, że 2 doby to rodzina może wytrzymac bez odwiedzin i nic się nie stanie...mąż wystarczy, nie przesadzajmy... jesli chodzi o wietrzenie, to nic takiego nie robiłam, bo nie bede leżała przy kimś bez majtek i nie chodziłam bez majtek, bo niby jak miałabym nogami przytrzymać ten podkład...miałam gatki jednorazowe i nic mnie nie obchodziło czy to się komus podoba, czy nie... Co do badania, to macie rację, niestety...przychodziły ze 4 osoby i nalezało pokazać krocze, jak się goi...w sumie to mi najmniej przeszkadzało..to byli lekarze, połozna, nalezało to do ich obowiązków, a ja chyba byłam "znieczulona" bólem i było mi wszystko jedno... Za dwa i pól miesiaca rodzę ponownie, chce w tym samym szpitalu, bo sam poród miałam bardzo dobry...a co do reszty, to troche wiecej asertywności i mam nadzieję, ze bedzie jeszcze lepiej niż poprzednio... Odpowiedz Link Zgłoś
brydzia100 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 10:12 no mnie denerwowały tłumy odwiedzających moje współlokatorki. Naszych mężów przyzwyczaiłyśmy do tego, że jak któraś karmi lub się chce "powietrzyć", to wychodzili z sali, lub odwracali się w drugą stronę. Ale te wszystkie ciocie, wujkowie, krewni i znajomi królika byli czasami niereformowalni. To mnei drażniło i to bardzo, bo to, że koleżanki z sali oglądają moje cycki, to nic, ale już obcy faceci, którzy (po ich minach odgadując) tylko czekali na takie atrakcje, to juz mi na nerwy działali. Na szczęście położne w czasie różnych zabiegów na nas (nawet np. pobierania krwi) wypraszały z sali odwiedzających. I to się im chwaliło. Co do studentów i stażystów. Przedporodem nawet nei chciałam o nich słyszeć. Ale w spzitalu okazali się bardzo pomocni (szczególnie młodziutkie stażystki) i okazali pacjentkom dużo serca, wyrozumienia i empatii, czego wielokrotnie brakowało lekarzom i położnym. Nawet teraz jak byłam w 6 tc z poroneiniem zagrażającym, to na moje pytania i łzy zareagowała jedynie stażystka, która przytuliła mnie najzwyczajniej w świecie, otarłą łzy i pocieszyła! Lekarze mieli to w dupie, bo byłam kolejnym (może milionowym) przypadkiem w ich super karierze. Przed peirwszym porodem również i stażystki oraz stażyści mi się przysłużyli. Dostałam koszulę szpitalną rozmiar S, a nosiłam XXXL. Nawet jej nei naiągnęłam, bo prawieszwy puszczały. Położna stwierdziła, że przesadzam, innych nie ma, a szpital to nie rewia mody. Gdy stażystka zobaczyła, ze prawie płączę przybiegła i powiedziała, że coś mi skombinuje. Kilka minut później pod poduszką miałam koszulę w swoim rozmiarze. Studenci poposzeni o wezwanie lekarza, szukali go po całym szpitalu - a przecież nie musieli. POza tym muszą się uczyć na "żywym materiale", jakich będziemy mieli ginekologów czy innych lekarzy, gdy zabronimy studentom uczestniczyć w badaniach. Co do obchodów, to umnie fakt, wchodził ordynator z całą świtą, ale do oglądania krocza podchodził jednie ordynator, zasłaniając reszcie widok na pisię badanej, a my - współlokatorki- odwracałyśmy głowę w drugą stronę (to normalne i ludzkie zachowanie). Podpasek nigdy nie pokazywałyśmy, a położne w obecności gości nigdy nie pytały czy się wysrałam A i jeszcze coś - obchód był o 9:00 a nie o 6:00, do tego czasu każda zdążyła się umyć, uczesać i nawet umalować. Odpowiedz Link Zgłoś
kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 10:22 no obchod u nas byl tak wlasnie miedzy 8-9 rano ale o 6 ju budzili na mierzenie goraczki!! ewentualne leki, a ze byl jeden prysznic na chyba 14 lozek i jeden wc to naprawde nieraz czlowiek nie zdazyl sie umyc przed obchodem, jedna wchodzi pod prysznic za 5 min inna na 20 min, niestety ja na 20 min...nie umiem sie szybko myc, zwlaszcza jak jestem w ciazy duzo utykam i jestem bardzo nie poradna, Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 13:53 kirsza1 napisała: > no obchod u nas byl tak wlasnie miedzy 8-9 rano ale o 6 ju budzili na mierzenie goraczki!! No straszne, rzeczywiście. Mierzyć gorączkę o 6 rano - co za wymysł ! DD Odpowiedz Link Zgłoś
marta2202 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:04 W moim miejskim szpitalu obchody lekarzy są poza godzinami odwiedzin, krocza ani rany po cc nikt nie oglądał poważnie, aż samą mnie to zdziwiło Co do karmienia to bez przesady przecież cyca nie widać jak dziecko je,a i też nikt nie będzie taki bezczelny i nie będzie Ci tam zaglądał! Często też sam facet jak był w odwiedzinach i zauważył że jakś kobieta przymierza sie do karmienia wychodził z sali. Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:10 U nas też gorączke mierzyły o 6 rano, przy mega ohydnym świetle walącym po oczach. A wiem, że można inaczej. Bo miałam operację w szpitalu prywatnym i tam każdy (nawet pani chirurg) zanim weszła do pokoju to pukała. Nikt mi pukać nie musi, ale wiele sie jeszcze zmienić powinno, żebym powiedziała, że w szpitalu położniczym szanują moja godność. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:37 Hity urządzał w szpitalu mój kolega. Leżał na oddziale chorób tropikalnych z dwoma porucznikami z Syrii czy innego Iraku. I- jak to Prawdziwi Mężczyźni, co to pół świata zjeździli, a pół zeszli na własnych obutych w glany stopach- odmówili leżenia na łóżkach, bo im "za miękko". Odmówili mierzenia temperatur rano- bo "za wcześnie". W nocy oglądali na korytarzu telewizję- Prawdziwi Mężczyźni nocami trzymają wartę! Spali na materacach rozłożonych na podłodze, a temperatury wywieszali na kartce na drzwiach (zmierzone wieczorem...)... Intymość polegała na tym, że na dzień dobry dostałam uścisk w stylu niedźwiedź, a potem bez oporów podsunął mi pachwiny do badania węzłów... A najlepsze jest w tym wszystkim to, że te ich szaleństwa były tolerowane Ale jednak na normalnym oddziale, w otoczeniu normalnych ludzi- trzeba raczej mierzyć te temperatury wcześnie rano Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 14:48 Ale w prywatnym szpitalu też mi mierzyli rano (chociaż nie o szóstej). Tylko każdy wchodził cicho, bo wiedział, że człowiek w szpitalu do najbardziej fit nie należy i potrzebuje czasu na rozbudzenie. A pani salowa jak wchodziła sprzątać to robiła to tak cicho, że gdyby nie fakt, że nie spałam, pomyślałabym, że jej tam nie było. Można, tylko trzeba chcieć. Wszystko zależy od ludzi i od wypracowanego standardu. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:18 julia56 napisała: > Ale w prywatnym szpitalu też mi mierzyli rano (chociaż nie o > szóstej). Tylko każdy wchodził cicho, bo wiedział, że człowiek w > szpitalu do najbardziej fit nie należy i potrzebuje czasu na > rozbudzenie. > A pani salowa jak wchodziła sprzątać to robiła to tak cicho, że > gdyby nie fakt, że nie spałam, pomyślałabym, że jej tam nie było. Ja mam podobne doświadczenia. Pielęgniarka o 6 rano otwierała drzwi i spokojnym głosem prosiła o zmierzenie temperatury. Bez zapalania światła Z państwowego szpitala klinicznego. Tak więc zgadzam się, że jak się chce to można. Co ciekawe - ten właśnie szpital nazywany jest w moim mieście "rzeźnią" Jakoś tak po prostu rozbawiły mnie te wykrzykniki na końcu zdania Kirszy na temat mierzenia temperatury Jeszcze się odniosę do wspomnianego gdzieś wyżej hałasu na korytarzu - wiele starych budynków szpitalnych ma po prostu taką a nie inną akustykę, że każdy stukot słychać na całym oddziale. To nie musi być tak, że salowe jakoś wybitnie głośno myją podłogę czy rozmawiają. Takie samo natężenie dźwięku w nowoczesnym budynku będzie ledwie słyszalne przez pacjentki, a w starym szpitalu klinicznym - będzie to hałas nie do zniesienia. Pewnie że fajnie by było coś z tym zrobić, ale realia mamy jakie mamy i niech lepiej ten stary szpital o wysokich ścianach resztki swoich pieniędzy przeznacza na miejsca dla noworodków i pensje dla pracowników, niż wyciszanie ścian. Odpowiedz Link Zgłoś
osa551 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:05 Nie wiem o co chodzi z problemem z mierzeniem temperatury. Na Madalińskiego w Wawie chodzi sobie rano położna (później niż o 6) i celuje takim pistolecikiem w czoło pacjentki z odległości 5-10 cm. Pistolecik pika, a ona zapisuje temperaturę. Nie odczułam tego jako problemu. Jeśli chodzi o obecność studentów - przecież Ci ludzie muszą się na czymś nauczyć. Skoro wybrali sobie taki zawód - chyba nie po to, żeby dla perwersyjnej przyjemności naoglądać się gołych tyłków pacjentek. Ja jak robię klientowi PIT-a to widzę dokładnie ile człowiek zarabia rocznie. Nawet się nigdy nie zastanawiam czy to dużo czy mało - dyskrecja na temat pieniędzy jest wliczona w specyfikę mojego zawodu. To dla mnie tylko liczby. Tak jak dla lekarzy rany to rany i szwy to szwy. Ja przeżyłam zakładanie wenflonu 2 razy, bo zakładała mi studentka i za pierwszym razem poszła mi żyła. W sumie mogłam ją uprzedzić, że ja tak mam, ale biedaczka się zdenerwowała. Przy moim cc były też studentki z dyżuru. Nie przeszkadzało mi zupełnie, że ktoś poza chirurgami mógł obejrzeć moje wnętrzności. Nie wiem skąd na tym forum tyle wyższych sfer... Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 15:38 I Ty też oceniasz. A może nawet próbujesz obrazić tymi "wyższymi sferami"? Kto wie. Każdy ma inne poczucie intymności i poszanowanie godności. I nie odbieraj mi do tego prawa, proszę. Może gdybyś miała porównanie między traktowaniem/podejściem (nie wszystkich, rzecz jasna) w szpitalu państwowym i prywatnym nieco zmodyfikowałabyś swoje zdanie. Problem polega tylko na tym, że płacę podatki i składkę i oczekuję traktowania po ludzku, a nie telewizorów, kolorowej pościeli, etc. I mam do tego prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
osa551 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:02 Dziewczyno, ja nie widzę większej różnicy pomiędzy badaniami, które miałam w prywatnym szpitalu w Szwajcarii i w Polsce na Madalińskiego. Wierz mi - mam porównanie pomiędzy różnymi szpitalami. Każdy szpital jest inny i każdy inaczej pobyt w szpitalu odbiera. Nie wiem tylko dlaczego akurat w Polsce tak negatywnie sie do wszystkiego podchodzi. Oczywiście każdy ma inne poczucie intymności - ale po tym forum widzę, że kobiety ten 2-3 dniowy pobyt w szpitalu traktują jakby to było nie wiadomo co. Zamiast cieszyć się życiem i dziećmi. Histeria jakaś czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 16:15 nie rozumiesz. a ja Ci nie zamierzam już tłumaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 17:00 osa551 napisała: > Nie wiem o co chodzi z problemem z mierzeniem temperatury. Na Madalińskiego w > Wawie chodzi sobie rano położna (później niż o 6) i celuje takim pistolecikiem > w > czoło pacjentki z odległości 5-10 cm. Pistolecik pika, a ona zapisuje > temperaturę. Nie odczułam tego jako problemu. na bank zaraz znajdzie sie jakas ofiara, która bedzie się sciskac, że z broni to się do człowieka nie mierzy..... > Jeśli chodzi o obecność studentów - przecież Ci ludzie muszą się na czymś > nauczyć. Skoro wybrali sobie taki zawód - chyba nie po to, żeby dla perwersyjne > j > przyjemności naoglądać się gołych tyłków pacjentek. Ja jak robię klientowi PIT- > a > to widzę dokładnie ile człowiek zarabia rocznie. Nawet się nigdy nie zastanawia > m > czy to dużo czy mało - dyskrecja na temat pieniędzy jest wliczona w specyfikę > mojego zawodu. To dla mnie tylko liczby. Tak jak dla lekarzy rany to rany i szw > y > to szwy. > > Ja przeżyłam zakładanie wenflonu 2 razy, bo zakładała mi studentka i za > pierwszym razem poszła mi żyła. W sumie mogłam ją uprzedzić, że ja tak mam, ale > biedaczka się zdenerwowała. Przy moim cc były też studentki z dyżuru. Nie > przeszkadzało mi zupełnie, że ktoś poza chirurgami mógł obejrzeć moje > wnętrzności. Nie wiem skąd na tym forum tyle wyższych sfer... No jak to przeciez kazdy Polak zna się na wszystkim i najlepiej wszystko wie Odpowiedz Link Zgłoś
hanti Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 20:13 co do obchodów lekarskich ja odmawiam pokazywania krocza podczas obchodu, bo jest to dla mnie koszmarny zwyczaj i zawsze po obchodzie jestem proszona do zabiegowego gdzie jest jeden !! lekarz, czyli da się , ale jeśli inne pacjentki mają ochotę prezentować się całemu zgromadzeniu ja nie mam nic przeciwko )))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 22:44 tutaj nie chodzi o prezentowanie - po prostu nie rozumiesz i spłycasz. Odpowiedz Link Zgłoś
yaga.f Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:17 To raczej Ty nie zrozumiałaś Hanti. Ona czegoś sobie nie zyczy i ma do tego prawo. Nie widzi natomiast problemu w tym, że innym "prezentacja publiczna krocza umazanego krwią" nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 08:48 Wraca mi wiara w ludzi i w to, że nawet taki odmieniec jak ja może zostać zrozumiany)) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
asiaiwona_1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 09:03 PODSUMOWANIE: 1. wietrzenie kroczka - nieobowiązkowe. Kto chce wietrzy, kto nie chce to tego nie robi. Jeśli wietrzy to nie trzeba cały dień leżeć z ci... na wierzchu. Wystarcy kilka-kilkanaście minut dziennie, może być d kołdrą, na prześcieradło można położyć ligninę, czy specjalny podkład. Wietrzenie nie zastępuje mycia. Jest tlko "dodatkiem" do lepszego gojenia. 2. Ilość osób na obchodzie - jak się komuś wydaje, że a dużo osób ogląda jego krocze to ma chyba jezzyk w gębie i może powiedzieć, że czuje się niekomfortowo, czy ma takie zasady i poprosić aby krocze oglądało absolutne minimum. Jeśli chodzi o oglądanie krocza na sali, gdzie są inne kobiety - nie wierzę, że każa tylko czeka na okazję, żebyb mi zajrzeć między nogi. 3. Ilość osób odwiedzających - ja wyznawałam zasadę, że mąż (ojciec dziecka) może wchodzić bez ograniczeń na salę. Jak przyjehali teściowie to wyszłam z nimi na korytarzlub do salki dla odwiedzających. Jeśli ktoraś z dziewczyn powiedziałaby mi, żenp. krępuje się karmić przy moim mężu bez problemu byśmy wyszli z sali. Jeśli mi by to przeszkadzało też nie miałabym oporu przed zwróceniem uwagi. 4. Sugeruję albo powrót do wątku głównego czyli INTYMNOŚĆ w szpitalu lub po prostu zakoczenie tematu, bo po co sobie skakać do gardeł. Pozdrawiam życzę zadowolenia z pobytu w szpitlu Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 09:27 Urocze, jak nie ma się juz argumentów to najlepiej cos komus wmówic. Najpierw trzeba rozumiec co inny ma na mysli. Kto pisze o uwielbieniu do prezentacji publicznej krocza umazanego krwią. A teraz zamiast cos komus wmawiac, prisze pzreczytac sobie całt watekm od poczatku do końca. Jak dalej nie rozumiemy to najlepiej nic nie pisac - uprzejmie proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 21:52 no moze dla ciebie to nic takiego! ale jak sie lata do kibla wiecznie sikac bo tak mam w ciazy i wlasnie zasnelam a tu o 6 znow mnie ktos budzi to szlak nie trafai zreszta, jak sie spi dluzej jakos czas leci a tak od rana budza a potem czas sie wlecze a w dzien juz tak sie nie zasnie... Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 22:34 kirsza1 napisała: > no moze dla ciebie to nic takiego! ale jak sie lata do kibla wiecznie sikac bo > tak mam w ciazy i wlasnie zasnelam a tu o 6 znow mnie ktos budzi to szlak nie > trafai zreszta, jak sie spi dluzej jakos czas leci a tak od rana budza a potem > czas sie wlecze a w dzien juz tak sie nie zasnie... Trzeba było się wypisać na żądanie, to by cię o 6 rano nie budzili na pomiar temperatury ) Bo wiesz, dopóki jesteś w szpitalu to ten szpital trochę odpowiada za stan twojego zdrowia i widocznie po coś lekarzom jest potrzebna wiedza o temperaturze twojego ciała wczesnym porankiem. Odpowiedz Link Zgłoś
yaga.f Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:05 A czy o 6 mamy inną temperaturę niż np. o 7.30? Czy może jest ona mierzona o tej akurat godzinie, bo personel w nocy spał, obudził sie o 6, a trzeba wyrobić sie z podłączaniem krolówek, rozdaniem termometrów i ze sporządzeniem raportów przed godziną 8- bo wtedy przychodzą: położne na dniówkę, ordynator i lekarze? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:14 yaga.f napisała: > A czy o 6 mamy inną temperaturę niż np. o 7.30? > Czy może jest ona mierzona o tej akurat godzinie, bo personel w nocy > spał, obudził sie o 6, a trzeba wyrobić sie z podłączaniem krolówek, > rozdaniem termometrów i ze sporządzeniem raportów przed godziną 8- > bo wtedy przychodzą: położne na dniówkę, ordynator i lekarze? > Znaczy się co, personel miał w nocy chodzić i rozdawać termometry oraz podłączać kroplówki ? Nie bardzo rozumiem Jedno jest pewne: masa kobiet wstaje wcześniej niż o godzinie 7:30. Część z nich siedzi już o tej porze pod prysznicem. I niech mnie lekarz wyprostuje, jeśli się mylę, ale chyba ważne jest, by mierzyć temperaturę przed wstaniem z łóżka, przed wykonaniem jakiejkolwiek czynności, po kilku godzinach snu. Odpowiedz Link Zgłoś
yaga.f Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:32 gaja78 napisała: > Znaczy się co, personel miał w nocy chodzić i rozdawać termometry oraz podłącza > ć > kroplówki ? Nie bardzo rozumiem Nie, mógł owy personel w nocy siedzieć nad papierkami, a w teren ruszyć później. > I niech mnie lekarz wyprostuje, jeśli się mylę, ale chyba ważne jest, by mierzy > ć > temperaturę przed wstaniem z łóżka, przed wykonaniem jakiejkolwiek czynności, p > o > kilku godzinach snu. > Tak słyszałam o tym. Przed ślubem, w kościele, na naukach przedmałzeńskich. Od pani która "uświadamiała" nas, że TYLKO KALENDARZYK. I wg teorii której ja już nie żyłam, bo brałam coś co zabija. I nie mów mi jakie ta temp. ma znaczenie. U mnie pielęgniarka nie sprawdzała termometrów. Około 7 przychodziła zgarniała termometry do kieszeni i pytała się ile wpisać. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:58 yaga.f napisała: > Nie, mógł owy personel w nocy siedzieć nad papierkami, a w teren > ruszyć później. Po tym jak połowa pacjentek jest już na nogach, z czego spora część pod prysznicem tudzież w WC ? Organizacyjnie to trochę skomplikowane by było. Ale co tam, niech będzie bajzel, w końcu wiele kobiet chce się wyspać a tu taka jedna z drugą leniwa piguła nie ma zamiaru się dostosować > > I niech mnie lekarz wyprostuje, jeśli się mylę, ale chyba ważne > jest, by mierzy > > ć > > temperaturę przed wstaniem z łóżka, przed wykonaniem jakiejkolwiek > czynności, p > > o > > kilku godzinach snu. > > > Tak słyszałam o tym. Przed ślubem, w kościele, na naukach > przedmałzeńskich. Od pani która "uświadamiała" nas, że TYLKO > KALENDARZYK. I wg teorii której ja już nie żyłam, bo brałam coś co > zabija. Wolałabym jednak poznać opinię lekarza. Co do kalendarzyka - słabo słuchałaś. Kalendarzyk to tylko jeden z elementów metody NPR (pomiar temperatury to inny, niezależny element), metody cennej, bo wielu ludziom nie tyle pozwala uniknąć ciąży, co do niej doprowadzić. Nie to że popieram ją jako metodę antykoncepcji. Ale lubię wiedzieć co nieco na temat, który mam zamiar krytykować. > I nie mów mi jakie ta temp. ma znaczenie. U mnie pielęgniarka nie > sprawdzała termometrów. Około 7 przychodziła zgarniała termometry do kieszeni i pytała się ile wpisać. No faktycznie, dziwne że ufała pacjentkom w temacie ich umiejętności odczytywania temperatury ze skali termometru rtęciowego. Może nie przyszło jej do głowy, że którąś kobietę może nie interesować, czy przypadkiem nie ma podwyższonej temperatury po porodzie. Wydawało mi się, że jeśli coś jest w naszym własnym interesie, to staramy się to robić dokładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
yaga.f Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 22:44 gaja78 napisała: > Po tym jak połowa pacjentek jest już na nogach, z czego spora część pod > prysznicem tudzież w WC ? Organizacyjnie to trochę skomplikowane by było. Ale c > o > tam, niech będzie bajzel, w końcu wiele kobiet chce się wyspać a tu taka jedna > z > drugą leniwa piguła nie ma zamiaru się dostosować W szpitalu w którym rodziłam była jedna łazienka (WC+prysznic) na 4 łóżka. EFEKT- 1 (słownie JEDNA) w łazience, 3 (słownie TRZY) w łóżkach. Ty może miałaś przyjemność rodzic w takim, gdzie łózko i łazienkę dostawało się na wyłączność. I miałaś siłę stać rano pod prysznicem godzinę. A co do użytego przez Ciebie określenia "leniwe piguły"- z ust mi to wyjełaś. Dokładnie takim epitetem (po pobycie w szpitalu) określiłabym personel szpitala średniego stopnia (dobrze oceniam za to pracę lekarzy i pań co sprzątały- robiły to cicho i zawsze pogadały). "Organizacyjnie to trochę skomplikowane by było." A byłoby, było, ale nie jest to na pewno "niewykonalne", a czego nie robi się dla dobra pacjenta. > Co do kalendarzyka - słabo słuchałaś. Kalendarzyk to tylko jeden z elementów > metody NPR (pomiar temperatury to inny, niezależny element), metody cennej, bo > wielu ludziom nie tyle pozwala uniknąć ciąży, co do niej doprowadzić. Dobrze słuchałam, ta pani mówiła o zapobieganiu ciąży, a nie o "doprowadzaniu do ciąży"- cokolwiek to znaczy. > Nie to że popieram ją jako metodę antykoncepcji. Ale lubię wiedzieć co nieco na > temat, który mam zamiar krytykować. Masz "zamiar krytykować", a nie krytykujesz, nie bardzo rozumię. W dalszej części Twojej wypowiedzi nic na ten temat nie znalazłam. A może miałaś na myśli to, że ja krytykuję a nic nie wiem na ten temat? Nie rozwijałam tematu, więc nie wiesz czy coś wiem o Naturalnym planowaniu rodziny, czy nie. Otóż teorię "liznełam" z praktyką gorzej (a raczej bardzo niedobrze, bo oszukałam panią i przerysowałam swój cykl z książki- NIE BĘDĘ SOBIE PCHAŁA NIGDZIE TERMOMETRU RANO). Już wolę sie truć. > No faktycznie, dziwne że ufała pacjentkom w temacie ich umiejętności > odczytywania temperatury ze skali termometru rtęciowego. Nie miała wyjścia, musiała ufać, gdyż zapewne i ona ma z tym problemy. To takie skomplikowane- te kreseczki. Odpowiedz Link Zgłoś
yaga.f Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 23:08 "gdzie łózko i > łazienkę dostawało się na wyłączność." Sorry, chodziło mi tylko o łazienkę. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 23:48 Naprawdę mnie tą kwestią pomiaru temperatury rozbawiłaś Serio )) Nie myślałam, że można znaleźć problem w czymś takim. > Dobrze słuchałam, ta pani mówiła o zapobieganiu ciąży, a nie > o "doprowadzaniu do ciąży"- cokolwiek to znaczy. Słabo słuchałaś, bo "kalendarzyk" czyli liczenie dni od pierwszego dnia miesiączki to jedno, a pomiar temperatury to drugie. Takie dwa oddzielne elementy metody NPR > > Nie to że popieram ją jako metodę antykoncepcji. Ale lubię > wiedzieć co nieco na > > temat, który mam zamiar krytykować. > > Masz "zamiar krytykować", a nie krytykujesz, nie bardzo rozumię. W > dalszej części Twojej wypowiedzi nic na ten temat nie znalazłam. > A może miałaś na myśli to, że ja krytykuję a nic nie wiem na ten > temat? Nie rozwijałam tematu, więc nie wiesz czy coś wiem o > Naturalnym planowaniu rodziny, czy nie. Brawo za spostrzegawczość Tak, chodziło mi o twoją krytykę. Nie wiem czy tak naprawdę coś wiesz czy nie. Sugeruję się tylko tym, co napisałaś. > > No faktycznie, dziwne że ufała pacjentkom w temacie ich > umiejętności > > odczytywania temperatury ze skali termometru rtęciowego. > > Nie miała wyjścia, musiała ufać, gdyż zapewne i ona ma z tym > problemy. To takie skomplikowane- te kreseczki. ? Chyba nie załapałam dowcipu. Odpowiedz Link Zgłoś
anulka59 Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:09 kira_koslin hanti raczej nie spłyca problemu-ja też nie wyrażę zgody na pokazanie krocza przed zupełnie obcymi mi lekarzami i pielęgniarkami.Jeden lekarz mi wystarczy a co sobie oni o mnie pomyślą to już ich sprawa.Niestety kiedyś od pielęgniarki asystującej ginowi przy zwykłym ginekologicznym badaniu usłyszałam że "masz ochydnie owłosione krocze"Od tego czasu nie ma mowy żebym pozwoliła zaglądać mi między nogi 20osobom. Odpowiedz Link Zgłoś
kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 08:40 zebys wiedziala ze sie wypialam na wlasne zadanie, zreszta dwa razy bylam w szpotalu w zyciu i dwa razy wyszlam na zadanie!! i tylko na zdrowie mi to wyszlo bo moja psychika w szpitalu siadala Odpowiedz Link Zgłoś
kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 08:43 a zreszta ja czuje kiedy ma goraczke a kiedy nie, wiec rano potem juz przestalam mierzyc goraczke tylko podawalam im tyle ile tam sie powiedzialo czy tam 36,6 czy 36,8...i juz... Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 12:13 kirsza1 napisała: > a zreszta ja czuje kiedy ma goraczke a kiedy nie, wiec rano potem juz przestala > m > mierzyc goraczke tylko podawalam im tyle ile tam sie powiedzialo czy tam 36,6 > czy 36,8...i juz... Tylko pogratulować normalnie ... I podziwiam wyczucia swojego organizmu. Ja nie potrafiłam określić po porodzie, czy mam temperaturę normalną, czy stan podgorączkowy. Zwłaszcza po pierwszej nocy, kiedy to jeszcze nie zregenerowałam sił po procesie rodzenia dziecka i budziłam się co 3 godziny żeby męczyć piersi w temacie laktacji. Odpowiedz Link Zgłoś
kirsza1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 13:28 no to widzisz ty nie potrafisz a ja tak, jak ma nawet 37 to od razu po oczach czuje ze cos jest nie tak, zreszta nie bylam jeszcze po porodzie bedzie to pierwszy wiec nie wiem jak bedzie teraz, ale wtedy czulam sie naprawde dobrze i nie widzilam potrzebny mierzyc temp po 2-3 razy dziennie. Odpowiedz Link Zgłoś
moniczkalovemax Re: Intymnosc po porodzie na sali 23.04.08, 23:07 U mnie na sali byly 3 kobiety, do jednej ciagle ktos przychodzil Mąż , Siostra, matka, dwojka dzieci, znajomi, sasiedzi normalnie mozna bylo zwariowac Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 09:31 fakt i te naloty całych rodzin sa o wiele bardziej męczące niz lekarze przychodzacy na obchód ze studentami. Odpowiedz Link Zgłoś
basia2001 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 12:51 a ja się zastanawiam jak powiedzieć mamie, teściom że może by mnie jednak nie odwiedzali w szpitalu bo nie chcę będzie w domu na to czas. Odpowiedz Link Zgłoś
osa551 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 13:00 Ja zrzuciłam to na męża. Trochę się rodzina obraziła, ale mnie to nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
basia2001 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 13:01 pewnie też tak zrobię nie chcę tabunu odwiedzających Odpowiedz Link Zgłoś
asiaiwona_1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 13:50 Moi rodzice "na szczęście" za daleko mieszkają, żeby tak zaraz do szpitala przyjechać. Niestety teściowie trochę bliżej i przy moim pierwszym porodzie zaraz przyjechali. Nawet jak wychodziłam ze szpitala to też przyjechali razem z moim mężem - że niby sami się nie zabierzemy z rzeczami i dzidziusiem. Po wejściu do domu (mojego!) teściowa zrobiła na obiad BIGOS - czyli potrawę raczej nie wskazaną zaraz po porodzie przy karmieniu piersią. Nawet się mnie nie spytała czy ja mogę to jeść czy może bym chciała coś innego. Więc ja tylko patrzyłam jak reszta sobie je Ale teraz już zapowiedziałam mężowi, że jak urodzęi będę wychodziła ze szpitala to ma przyjechać po mnie sam. Chcę, żeby nasz powrót do domu był takim rodzinnym, prywatnym i intymnym zdarzeniem a nie wyceczką z całą rodziną. Czy zła ze mnie synowa??? Odpowiedz Link Zgłoś
annapa7 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 15:00 O rany, ciężki przypadek. Teściowa oczywiście, nie Ty W ogóle się nie przejmuj czy się obrażą, oburzą, czy co tam sobie pomyślą. To jest Wasze święto - rodziców i Maleństwa, no i starszego rodzeństwa oczywiście. Na dziadków czas przyjdzie za troszkę. Ja sobie w ogóle nie wyobrażam mojej teściowej ani w szpitalu, ani od razu w domu. Obrazi się - trudno. Jasne, wiem, że zechce pomóc i pewnie z przyjemnością nie raz z tej pomocy skorzystam, ale są chwile, kiedy tylko ci najbliżsi powinni być wokół Dzidziusia. Trzymaj się i nie daj się "złamać" Odpowiedz Link Zgłoś
asiaiwona_1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 15:26 Teść nie był gorszy Jak wracaliśmy ze szpitala to wszyscy szli swoim tempem, mąż troszkę szybciej bo niósł dzidzię, a że był październik to nie chcieliśmy, żeby ją przewiało (wiem, ta przesadna troska o malucha to chyba standard). w każdym razie ja po schodach do domu szłam bardzo wolno, z powodu bólu w wiadomym miejscu. Teść stał w drzwiach i "czekał" na mnie z miną w stylu "co tak długo". Teraz chce mi się z tego śmiać, ale wtedy krew mnie zalewała. Później też miał kilka "ciekawych" pomysłów, np. dać 2-mies. dziecku cytrynę, żeby zobaczyć jaką zrobi minę. Powiedziałam, że moje dziecko to nie małpa w zoo, żeby je tak oglądać i żeby teść sam zjadł tą cytrynę. Boże, to naprawdę ciężki przypadek ci moi teściowie. Dobrze, że mój mąż tu nie zagląda, bo pewnie nie byłby zadowolony, że jego "mamusię" krytykuję Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 19:55 zajebisty teść, mój akurat nie żyje, ale jakbym miała takiego, jak ty, to zaraz by były zerwane stosunki z "wesołkiem". Odpowiedz Link Zgłoś
asiaiwona_1 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 20:01 Niestety teściów się nie wybiera A ja przez swoje "zachowanie" i tak jestem czarną owcą w rodzinie męża. Ale szczerze mówiąc wali mnie to. Moje życie, moje dziecko. Pozdrawiam wszystkie "niesubordynowane" synowe Odpowiedz Link Zgłoś
annapa7 Re: Intymnosc po porodzie na sali 24.04.08, 21:07 Dzięki za pozdrowienia! Mam wrażenie, że są i do mnie ) Moja teściowa od początku twierdzi, że ja jej nie lubię. A tak serio to nie mam pojęcia czemu. Nic do niej nie mam! Jest OK. Więc jeżeli będzie starcie przy okazji Dzidziusia, to w sumie reputacja mi nie ucierpi ) No ale cóż, męża wzięłam z całym tym majdanem i tego zmienić się nie da ) Trzymajcie się dziewczyny!!! Wytrwałości życzę Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Intymnosc po porodzie na sali 25.04.08, 10:53 "Nie przychodźcie do mnie do szpitala, bo nie chcę". -A czemu? "Bo w domu będzie na to czas". -Ale my chcemy!. "Moja decyzja jest nieodwołalna". Odpowiedz Link Zgłoś
jola427 Re: Intymnosc po porodzie na sali 26.04.08, 23:08 Nie czytałam innych wypoewidzi, tylko kilka z nich, ale chciałabym napisać coś od siebie. No więc ja po porodzie na początku trochę się krępowałam jak ciągle ktoś chciał oglądać moje krocze. Później stwierdziłam że robią (położne) to tylko dla zasady. Naglejak dostałam 40stopni gorączki to pani dr się mną zainteresowała, a nie tylko położne i poprosiła by pokazać podkład, okazało się że mam odhcody poporodowe w niewłaściwym kolorze i padło podejrzenie zakażenia. Niestety potwierdziło się... Leżałam 2 tyg w szpitalu, nie będę pisać co wycierpiałam, ale bardzo to przeżyłam. poproszono aby ktoś do mnie na cały dzień przychodził bo będę potrzebowała pomocy przy dziecku, a ja ciąglepod kroplówką i z zastrzykami. Dramat jednym słowem mam żal do tych wszystkich położnych które mnie codziennie po 3 razy oglądały... dlaczego nikt nic nie zauważył?????? Może właśnie powinni oglądać także i podkłady..........? Wiadomo, jak są odwiedzający na sali to o żadnej intymności nie ma mowy, no ale to już chyba nie ma się co dziwić. zawsze można wykupić salę jednoosobową... tam jest pełna intymność, no chyba że ktoś się wstydzi lekarzy i położnych... ale to już inna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
lalinka11 Re: Intymnosc po porodzie na sali 29.04.08, 12:09 To pewnie zależy od szpitala w którym będziesz rodzić. Z pierwszym dzieckiem po porodzie leżałam w jedynce, więc miałam spokój. U nas w szpitalu ( Augustów ) sale są maks. podwójne, każda sala ma łazienkę, a odwiedziny są w godz. 10-17, wyjątki robią dla najbliższej rodziny, tzn. dla męża, choć też nie dadzą mu długo posiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
epb3 Re: Intymnosc po porodzie na sali 29.04.08, 12:22 jak ja rodzilam odwiedziny byly w godzinach 16-20. i przestrzegano tego. wyjatkiem byla kobieta bezposrednio po porodzie, przy ktorej jedna osoba mogla pozostac o kazdej porze. I chwalę to sobie. Ja ze swoja rodzina poradzilam sobie polowicznie. Juz po porodzie poklocilam sie z Mama przez telefon ze nie chce zeby mnie odwiedzali z tesciami w szpitalu(bo umówili sie we czworo). No i nie przyszli. Dodam ze w szpitalu bylam od 12 w srodę do 14 w piątek czyli bardzo krótko i mogli wytrzymac(mieszkaja 300km od nas). Za to odwiedzili nas w sobote juz w domu. Przyjechali Rodzice, Tesciowie, i męza brat. Byli u nas o 7!!! rano. Po pierwszzej nocy w domu. Ja po porodzie czulam sei wysmienicie, zreszta jeszcze bylam pelna emocji. Biegalam, robilam sniadanie(bo sobie zazyczyli ) i niestety potem musialam to odchorowac. Bo po porodzie nalezy lezec i odpoczywac...Takze moja rada - nie izolowac wnuka bo dziadkowie są wazni, ale walczyc o swoje! Odpowiedz Link Zgłoś