joanna1980r
03.05.08, 11:51
Witajcie,dzisiaj w nocy wstalam do ubikacji i zobaczylam troche
krwi pomyslalam ze zaczekam do rana i pojade do szpitala,ale jak za
drugim razem wstala i zobaczylam ze wylecial mi skrzep wielkosci 5zl
od razu pojechalismy do szpitala,lekarz zrobil usg normalne-z
dzieckiem wszystko ok,i dopochwowe zeby sprawdzic czy nie ma
rozwarcia i tez wszystko ok,stwierdzil ze widocznie jakies naczynko
peklo i dlatego krwawilam,teraz wlasciwie bylam juz kilka razy na
ubikacji ale juz nie widze krwi.Ale do rzeczy-jestem podlamana
poniewez od 19tc ciagle cos jest-w 19tc mialam skorcze i rozwarcie-
lezalam w szpitalu,potem ledwo co mnie wypuscili dostalam strasznych
boli(do dzisiaj nie wiadomo od czego) i wlasciwie od tego 19tc
ciagle mam brazowawe uplawy-ale lekarz wie o tym ,wysylal sluz do
labolatorium-nie ma zadnej infekcji i tez wlasciwie nie wiadomo skad
i dlaczego.Budze sie codziennie i mysle czy dzisiaj bedzie wszystko
ok?nie tak sobie wyobrazalam ciaze-tym bardziej po 5 latach
staran.;wiem ze powinnam pozytywnie myslec i tak robie ale starch
pomimo tego jest czy wszystko skonczy sie dobrze,czy moje dziecko
bedzie zdrowe.Dlaczego nie moge tak jak inne kobiety cieszyc sie
naprawde i nie martwic sie codziennie,chodzic na spacery i korzystac
z tego "blogoslawionego stanu".Jest ktos kto moze mnie
pocieszyc,ktos kto rowniez mial ciagle jakies komplikacje i pomimo
tego bylo wszystko ok???