Tak sobie myślę...czy ta "obsesja" (która przyznaję się również mnie dopadła)
z kompletowaniem wyprawki już przed porodem jest faktycznie taka niezbędna?
Miesiąc przed miałam dla małej praktycznie wszystko, od wózka i łóżeczka
zaczynając na kremach do pupy kończąc.
Uległam w 100% syndromowi wicia gniazda, teraz widzę że głupio i zupełnie
niepotrzebnie.
Połowa z zakupionych rzeczy jak na razie nie przydała się w ogóle, drugą
połowę, musiałam dokupić.
Za każdym razem będąc w sklepie zastanawiałam się, dlaczego przez te kilka
miesięcy nie dotarło do mnie, że to wszystko można zupełnie spokojnie
skompletować po porodzie, wiedząc dokładnie już co NAPRAWDĘ się przyda a co w
ogóle nie.
Oczywiście, duże zakupy (typu wózek, fotelik, meble) warto rozłożyć na kilka
miesięcy, ze względów finansowych, ale pierdoły typu szczoteczka do włosów czy
nożyczki do paznokci?
Dziecko nie przywiązuje nas do kaloryfera i nie zamurowuje okien i drzwi - jak
coś jest potrzebne można wyskoczyć do sklepu...Mam wrażenie, że większość z
nas o tym zapomina

Mi jak na razie nie przydały się:
- wanienka (mała kąpie się z nami)
- wózek (noszę w chuście)
- chusta bebelulu "lulu" - sprzedałam po drugiej próbie wsadzenia tam dziecka
- kołderka (są takie upały, że przykrywam albo pieluchą albo kocykiem)
spokojnie obeszłabym się też bez takich gadzetów jak
- ręczniczki (zawijamy w normalne),
- poszewki na kołdry i kocyki (idealnie spradzają się poszwy na "duze" poduszki)
- przewijak (od samego początku nie robiło mi różnicy czy przewijam małą na
łóżku czy na przewijaku)
Widzę też, że zupełnie niepotrzebnie unikałam ubranek wkładanych przez głowę,
nie mam z tym żadnego problemu.
Dla siebie absolutnie bez sensu jeszcze w ciąży kupiłam staniki do karmienia,
po nawale zrobiły się zdecydowanie za małe. Dwa opakowania wkładek
laktacyjnych też raczej mi się nie przydadzą, zużyłam może 20 sztuk
wszystkiego, nie mam problemu z cieknącym pokarmem...
Tak więc dziewczyny - bez nerwów

! Noworodek w domu to nie nadejście
armageddonu, wszystko SPOKOJNIE można dokupić, szkoda wydawać niepotrzebnie
dużej, jakby nie było kasy.
Gdybym miała rodzic raz jeszcze kupiłabym tylko kilka ubranek, pieluchy i
chusteczki, a resztę sukcesywnie, w miarę potrzeb...
pozdrawiam serdecznie,
nilem