mell24 24.07.08, 11:09 Jakie macie doświadczenia i zdanie na ten temat? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jan-w Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:11 To co napisze nie będzie modne i popularne. Poród to nie jest specjalnie sympatyczny widok. Może wywołać u męża różne negatywne odczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
wyssana.z.palca Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:13 zgadzam sie. nie chcialabym zeby moj maz byl obecny przy porodzie.. bo i niby po co? zeby mni za raczke trzymac?? nie chce. to kobiety sprawa tylko i wylacznie. takie jest moje zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
5er Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:31 wyssana.z.palca napisała: ... to kobiety > sprawa tylko i wylacznie. takie jest moje zdanie. jeżeli dziecko, jak wyżej, to full zgoda ) Odpowiedz Link Zgłoś
gardenia_nowak OT sygnaturka 04.08.08, 10:46 wzorowałeś się na tym, jak przedstawiają Stiga w Top Gear? Jeżeli tak, to proponowałabym zmienić drugie zdanie na: My wiemy _tylko/jedynie_, że zwą go..., ale oczywiście zrobisz, jak zechcesz. W oryginale jest "All we know is... he's called..." stąd ta poprawka. Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:12 Nie mam doświadczenia, ale mam zdanie. Uważam że jeśli mężczyzna nie jest niezbędny z przyczyn medycznych przy porodzie to nie powinien go oglądać. Pewne rzeczy powinny pozostać sprawą osobistą i intymną. Odpowiedz Link Zgłoś
mell24 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:17 a kobiecie nie jest łatwiej, że nie musi sama leżeć i się męczyć? Ponadto podobno taki wspólny poród bardzo zbliża ojca i dziecko + ojciec widzi ile kobieta musi przeżyć/ przecierpieć, to może bardzie szanuje ją za to poświęcenie?to tylko hipotezy...tak pytam... Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:22 > a kobiecie nie jest łatwiej, że nie musi sama leżeć i się męczyć? Kobiecie jest łatwiej - przystosowanie ewolucyjne - dostaje odpowiednią dawkę hormonów i potem niekoniecznie wszystko pamięta. A mężczyzna musi to na trzeźwo oglądać. Odpowiedz Link Zgłoś
mell24 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:28 Zawsze można go trochę alkoholem pokrzepić Generalnie jeszcze nie słyszałam od żadnego faceta, który był przy porodzie, żeby żałował tej decyzji... Odpowiedz Link Zgłoś
jan-w Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:31 Trudno żeby oświadczył: Nabrałem odrazy do żony, lub coś podobnego. A co odczuwa naprawdę, to osobna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 25.07.08, 02:54 jan-w napisał: > Trudno żeby oświadczył: Nabrałem odrazy do żony, lub coś podobnego. A co odczuw > a > naprawdę, to osobna sprawa. Ty wyraziłaś swoje zdanie ...być może z własnego doświadczenia,a ja wyraże swoje:jeśli mężczyzna bedzie się brzydził kobiety/żony po porodzie rodzinnym to chyba tu nie chodzi o poród rodzinny tylko o stosunki między partnerami jakie były wcześniej.Może już wczesniej sie brzydził tylko to w sobie skrywał???? Tak może być jeśli np:ktoś począł dziecko żeby skleić rozpadający się związek ;-( Ale tak naprawde co ja tam wiem o obrzydzeniu faceta po porodzie ja mam zupełnie inne doświadczenia. mój mężczyzna był ze mną od początku do końca i docenia bardzo moje poświęcenie,bardzo mi pomógł w trakcie,a ochotę na "zabawy" ma taką samą(nie napiszę większą bo powiedzą niektóre z zazdrości,że ściemniam) )) Podsumowując:uważam,że kazdy kochający mężczyzna powinien być przy kobiecie w trakcie porodu,żeby jej pomóc w jakikolwiek ona bedzie sobie życzyła sposób. Do autorki wątku: NAPRAWDĘ WARTO BYĆ W TAKIEJ CIĘŻKIEJ I PIĘKNEJ CHWILI RAZEM ) Pozdrawiam bardzo serdecznie i życze wszystkim lekkich porodów i miłych wspomnień ) Odpowiedz Link Zgłoś
zawszemagda Re: Facet/ mąż podczas porodu? 26.07.08, 12:04 Ja Ci uwierzę, bo u mnie jest to samo To zależy od faceta po prostu. Jak jest z żoną dla jej nieustającej urody to może mu to przeszkadzac, ale dojrzały małżonek chyba wie, jak dzieci przychodzą na świat,więc... Ale absolutnie nie ciągnijcie na siłę ani nie namawiajcie, to musi byc decyzja faceta. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysimonia Re: Facet/ mąż podczas porodu? 12.08.08, 12:48 zgadzam siez kala196, mój mąż też uważa to za przezycie rodzinne, wkońcu to też jego dziecko i bardzo pragnie być w tych pierwszych chwilach, kiedy to dziecko się rodzi. To prawdziwy cud i nie wiem dlaczego ten moment ma ominąć mojego męża. Nie mówiąc już o pogłębieniu więzi poprzez okazywanie wsparcia i miłości żonie w tych trudnych chwilach. To naprawde scala związek jak beton. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 15:42 W czym kobiecie jest łatwiej? Łatwiej jest jej np. wstać z pozycji leżącej na łóżku porodowym i doczołgać się do łazienki- kiedy NIKT jej nie pomaga??? Odpowiedz Link Zgłoś
zawszemagda Re: Facet/ mąż podczas porodu? 26.07.08, 12:06 Dokładnie. Kto nie ma opłaconej położnej ten wie o czym mowa. Jest jedna położna na kilka porodów i nie ma bola, żeby pomagała w takich sprawach, jak podanie wody do picia, pomoc w poruszaniu się, kiedy musisz zejsc z wysokiego fotela na podłogę, żeby zmienic pozycję, bo już nie wytrzymujesz, a potem musisz z powrotem się położyc, bo czujesz, że zaraz zemdlejesz. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Facet/ mąż podczas porodu? 04.08.08, 16:15 Maz przydaje sie rowniez do tego aby na tym fotelu nikt kobiety, chodzby pod glupim pretekstem nie polozyl... jesli ona na to nie ma ochoty. Odpowiedz Link Zgłoś
zoofka Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:37 > Ponadto podobno taki wspólny poród bardzo zbliża ojca i dziecko + Ojca i dziecko może zbliżyć każda inna sytuacja niekoniecznie poród. > ojciec widzi ile kobieta musi przeżyć/ przecierpieć, to może bardzie > szanuje ją za to poświęcenie?to tylko hipotezy...tak pytam... Dziecko to zazwyczaj świadoma decyzja obojga rodziców. Nie widzę porodu w kategorii "poświęcenia kobiety". A co do szacunku... bez komentarza Osobiście twiedzę, że facet nie jest niezbędny przy porodzie. Moim zdaniem jest to czysto fizjologiczny akt, i robienie z tego szopek nie jest konieczne. Trochę jest to taka głupia moda z zachodu IMO. No chyba żę facet bardzo chce - to proszę bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:58 >Osobiście twiedzę, że facet nie jest niezbędny przy porodzie. Moim >zdaniem jest >to czysto fizjologiczny akt, i robienie z tego szopek nie jest >konieczne. moze u krowy mnie sie na czas porodu wrazliwosc, myslenie, swiadomosc i szeroko pojeta psychika nie wylaczyla pomimo "fizjologicznosci" aktu moje samopoczucie, poczucie bezpieczenstwa i oparcia w towarzyszacej osobie bylo rownie wazne, a moze wazniejsze niz postepujace rozwarcie dla mnie maz przy obu porodach byl niezbedny i gdyby w takiej chwili - kiedy to ja cierpie, mnie boli i ja jestem zdana na laske i nielaske obcych ludzi w szpitalu - olal mnie ze wzgledu na widoki czulabym sie opuszczona, mialabym zal i czulabym, ze to nie jest czlowiek na ktorym moge polegac skoro w najtrudniejszej chwili zostawia mnie samą sobie ale to ja, my chcielismy byc razem i oboje sie cieszymy, ze mielismy taką mozliwosc Trochę >jest to taka głupia moda z zachodu IMO. No chyba żę facet bardzo chce >- to ?proszę bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 16:06 moofka napisała: > dla mnie maz przy obu porodach byl niezbedny > i gdyby w takiej chwili - kiedy to ja cierpie, mnie boli i ja jestem zdana na > laske i nielaske obcych ludzi w szpitalu - olal mnie ze wzgledu na widoki > czulabym sie opuszczona, mialabym zal i czulabym, ze to nie jest czlowiek na > ktorym moge polegac > skoro w najtrudniejszej chwili zostawia mnie samą sobie > ale to ja, my chcielismy byc razem > i oboje sie cieszymy, ze mielismy taką mozliwosc podpisuję się pod Moofką Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 25.07.08, 02:59 "gaja78 napisała: > moofka napisała: dla mnie maz przy obu porodach byl niezbedna i gdyby w takiej chwili - kiedy to ja cierpie, mnie boli i ja jestem zdana na laske i nielaske obcych ludzi w szpitalu - olal mnie ze wzgledu na widoki > czulabym sie opuszczona, mialabym zal i czulabym, ze to nie jest czlowiek na ktorym moge polegac > skoro w najtrudniejszej chwili zostawia mnie samą sobie > ale to ja, my chcielismy byc razem i oboje sie cieszymy, ze mielismy taką mozliwosc podpisuję się pod Moofką" Ja również sie zgadzam z Moofką ) Odpowiedz Link Zgłoś
graue_zone Re: Facet/ mąż podczas porodu? 27.07.08, 17:50 O to to. Masz w 100% rację. A facet, który po wspólnym porodzie nabiera do żony obrzydzenie, jest po prostu niedojrzałym chłopczykiem, a nie mężczyzną. Odpowiedz Link Zgłoś
zawszemagda Re: Facet/ mąż podczas porodu? 26.07.08, 12:10 A rodziłaś już? Mówisz to z doświadczenia? Gdyby polskie realia były inne, to faktycznie facet nie byłby mi do niczego potrzebny na sali porodowej, ale niestety, gdy nie opłacisz położnej, to kto przez kilkanaście godzin porodu pomoże ci w np zejsciu z fotela i wspięiu się na niego z powrotem, kiedy przerwy między skurczami właściwie już zanikły?kto da ci pic?chyba nie rodziłas, bo inaczej byś wiedziała, w jakim stanie jest wtedy kobieta. A sama na sali porodowej, kiedy jest 1 położna na kilka porodów, nie chciałabyś byc. Nie życzę!! Odpowiedz Link Zgłoś
5er Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:32 g.r.a.f.z.e.r.o napisał: > Nie mam doświadczenia, ale mam zdanie. Uważam że jeśli mężczyzna nie jest > niezbędny z przyczyn medycznych przy porodzie to nie powinien go oglądać. Pewne > rzeczy powinny pozostać sprawą osobistą i intymną. Chodzi o swojego mężczyznę, więc można to simply ustalić we dwoje... Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 15:40 Osobistą? A to czyje jest to dziecko? Kobieta sama je sobie zrobiła? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:17 Doświadczenia brak. Ale bym nie chciała żeby się na to gapił. Jeszzce by sobie wziął do siebie to co ewentualnie mogłabym w trakcie wykrzykiwać... Odpowiedz Link Zgłoś
m.nikla Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:28 no rzeczywiście...bo to nie on jest sprawca ciaży...on tylko ma miec z z tego to co przyjemne...a poród...?? Lepiej oszczedzic , bo bedzie miał potem traume biedaczek. To rowniez jego dziecko przychodzi na swiat -nie tylko moje. Odpowiedz Link Zgłoś
mell24 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:30 m.nikla napisała: > no rzeczywiście...bo to nie on jest sprawca ciaży...on tylko ma miec z z tego t > o > co przyjemne...a poród...?? Lepiej oszczedzic , bo bedzie miał potem traume > biedaczek. To rowniez jego dziecko przychodzi na swiat -nie tylko moje. > Ja też tak to widzę, jak Ty....przecież kobieta też cierpi, a facet co? czeka na korytarzu i nie musi TEGO oglądać, a później może popatrzeć i poogladać slicznego, różowego bobasa i nawet nie wie, ile jego kobieta się namęczyła... Odpowiedz Link Zgłoś
wyssana.z.palca Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:33 nie Ty perwsza i nie ostatnia bedziesz rodzic w bolu i koniecznie chcesz obciazac tym faceta? bo on nie moze, to niech sobie chociaz popatrzy jak jest ciezko? po co go tym obarczac, zeby sie dowartosciowac, czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
zawszemagda Re: Facet/ mąż podczas porodu? 26.07.08, 12:13 nie obciążac, tylko sprowokowac do pomocy czysto opiekuńczej. patrz moje posty powyżej.chyba tyle biedaczek wrażliwy może zrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:32 Ależ ja nie bronie innym robić co chcą. Jak już przypadkiem w tej ciąży kiedyś będę to może mi się podejście zmieni. Nie zarzekam się bo już zbyt wiele razy na tym się przejechałam. Teraz takie jest moje zdanie więc je wyrażam. Odpowiedz Link Zgłoś
gardenia_nowak Re: Facet/ mąż podczas porodu? 04.08.08, 11:03 > Jak już przypadkiem w tej ciąży kiedyś będę to może mi się podejście > zmieni. zanim byłam w ciąży też myślałam raczej, że sobie poradzę, ale im dalej w las, tym bardziej widzę, że mąż może mnie się przydać z czysto pragmatycznych powodów podanych wyżej, czyli pomoc w przemieszczaniu się i obsłudze w trakcie porodu, mam na myśli pierwszą fazę zwłaszcza. Jestem w 36 tygodniu i mimo że przytyłam 14 kg, co nie jest jakimś mega wyczynem (zwłaszcza, że mam 1,80 m i generalnie piłkę z przodu) czuje się słoniwato, bolą mnie kolana, mam trudności ze wstawaniem a nawet przekręcaniem się z boku na bok, poza tym koszmarnie napieprzają mnie plecy i biodra i pomoc męża bardzo się wtedy przydaje. No nie mówiąc już jak coś mi spadnie na podłogę, wleźć np. pod stół z takim bębnem nie jest prosto. Powiedzieliśmy sobie, że co będzie z finałem, to się zobaczy w trakcie finału Zwłaszcza, że ja jestem choleryczką a on raczej flegmatykiem, więc w sytuacjach stresowych reagujemy zupełnie inaczej. Tak czy tak w ciągu mniej więcej miesiąca będę mogła napisać coś więcej z autopsji. Odpowiedz Link Zgłoś
soulflygirl Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 23:04 a ja doświadczenie MAM.Mąż był ze mna od chwili pierwszych skurczów az do momentu kiedy położyli mi synka na piersi i uważam, ze to oczywiście powinna byc obupólna zgoda i akceptacja na wspólny poród. Jest to też kwestią bardzo indywidualna czy dana kobieta chce aby jej facet był przy nie niej czy nie. Ja wiem jedno - wiele dała mi jego obecność w tych trudnych chwilach. Po porodzie był dumny ze mnie bo widział co musiałam zniec aby ,,dac'' mu syna. Nie mógł wręcz sie temu nadziwić. Tak sie zastanawiam mala_mee napisała ,,nie chce żeby sie na to gapił..'' na co?na narodziny waszego wspólnego dziecka?czy na Ciebie spoconą cierpiącą?i jeśli nie to czemu?uważan, że jesli jestescie ze sobą wystarczająco zżyci to raczej nic go nie powinno zdziwić i jesli oczywiście facet mocno Cie kocha to z pewności nic - nawet może nie do końca estetycznie wyglądajcy poród nie bedzie w stanie zniechęcić go do Ciebie..no chyba że facet to dupa a nie facet... Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 25.07.08, 03:04 mala_mee napisała: > Doświadczenia brak. > Ale bym nie chciała żeby się na to gapił. > Jeszzce by sobie wziął do siebie to co ewentualnie mogłabym w > trakcie wykrzykiwać... A co masz zamiar wykrzykiwać????Ja mojemu powiedziałam,że jest najwspanialszym mężczyzną na świecie ) Bo to prawda Zeby było śmieszniej własnie to mu powiedziałam pod koniec pierwszej fazy albo na początku drugiej -nie pamiętam dokładnie,wiem tylko,że bardzo mi pomógł i spiał się co najmniej na szóstke z plusem Mi nie przyszło do głowy mu cokolwiek innego powiedzieć Odpowiedz Link Zgłoś
menk.a Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:30 mell24 napisała: > Jakie macie doświadczenia i zdanie na ten temat? Doświadczenia żadnego. Opinia? Ja nie chciałabym, aby mój mąż czy partner był przy tym. Odpowiedz Link Zgłoś
ciaew Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:38 nie mam doświadczeń, ale bym nie chciała. wystarczy mi świadomość, że siedzi za ścianą w korytarzu. ze mną jedynie do akcji porodowej, sam poród wolałabym przeżywać sama. Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz_1 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:44 Przy pierwszym porodzie był przy mnie mąż było to 12 lat temu a ja miałam 22 lata teraz mam 34 i uważam ze on mi jest tam zupełnie zbędny, może zgodzę sie zeby był w pierwszej fazie porodu, dalej jak już sie zacznie akcja poproszę zeby wyszedł. Odpowiedz Link Zgłoś
pychu Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 11:55 Mój mąż chce być przy porodzie. Przecież nie będzie stał i gapił się między nogi, a jeżeli mam mu się kiedyś z jakiegoś powodu "znudzić" czy sprzykrzyć, to i tak do tego dojdzie. Moje 2 kuzynki rodziły ze swoimi mężynkami i oni są teraz bardzo z tego dumni. Wspominają to bardzo mile. Oczywiście każda kobieta ma prawo mieć swoje zdanie, a ja się dopiero o tym przekonam, jak to faktycznie wpływa na dalsze życie. Odpowiedz Link Zgłoś
fajnykotek Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 12:02 Mój mąż był ze mną przy pierwszym porodzie i nie żałujemy tego. To on przeciął pępowinę i pierwszy wziął synka na ręce. Poza tym pamiętajcie, że męża nic nie boli, nie ma skurczy, więc "trzeźwym okiem" obserwuje jak się z kobietą obchodzi personel szpitalny, a to jest nie do przecenienia... Położna nie powie ci jakżeś się puściła to sobie teraz cierp, itp... Odpowiedz Link Zgłoś
embeel Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 12:08 Moj maz sam sie zadeklarowal, praktycznie nie pytany. Bardzo mi z tego powodu milo. Wie, ze zle znosze bol i cieszy mnie, ze chce mi towarzyszyc, a zagladac, za przeproszeniem, miedzy nogi, nie musi. Poza tym chodzimy na zajecia z haptonomii - to taka forma nawiazania kontaktu z malenstwem, takze dla taty, jeszcze przed porodem (cudowna sprawa, ale to zupelnie inny temat) a takze nauczenia ojca 'przywolania' malenstwa, jesli ewentualnie bedzie sie ociagalo z przyjsciem na swiat i maz bardzo to sobie wzial do serce. Poza tym, on juz sie nie moze doczekac spotkania z maluchem, choc to dopiero 21tc. Odpowiedz Link Zgłoś
anettchen2306 Re: zadne z nas nie zaluje 24.07.08, 12:16 Moj maz byl obecny przy obydwu porodach. I nie wyobraza sobie, ja tez nie , ze mogloby go w tej waznej dla nas chwili zabraknac. To obydwoje partnerzy/malzonkowie musza podjac te decyzje. Nie zmuszalabym jednak faceta do tego. Jesli tak chce to jego zdanie i wola. Uszanuje ja. Tak jak pisaly dziewczyny wyzej, partner/maz nie stoi miedzy kroczem, tylko raczej znajduje sie przy glowie zony/partnerki. Krew nie leje sie strumieniami, to nie horror! Milo jest tez miec kogos, kto w nocy bedzie spacerowal z toba po szpitalnych pustych korytarzach (bo kiedy dzidzia zdecyduje sie wyjsc, tego nikt nie wie ), kto poda szklanke wody (bo watpie, czy polozna bedzie np. 12 godz non stop siedziala przy tobie). Ja czulam sie z mezem bezpieczniej i zanim przyszly mocne bole, byl dla mnie "osoba do towarzystwa", bo miedzy bolami moglam sobie z nim pogadac i odwrocic uwage od nastepnej fali skurczow. Lezenie tak samej i liczenie minut do nastepnego bolu dzialaloby mi jeszcze bardziej na nerwy... Porody w zaden sposob nie wplynely na nasze pozycie, maz nigdy nie wspomnial, ze byl to widok typu "blee, fuj", pamieta wzruszenie a ja lezki w jego oczach i dume, ze to ON zobaczyl malutka pierwszy ) (rodzilam na kolanach). Tu gdzie mieszkam nie jest to moda, tylko praktycznosc, ze jest przy rodzacej ktos z rodziny lub przyjaciolka. Nawet przy cc partner moze byc obecny, jesli takie zyczenie rodzicow. Wtedy tez siedzi na krzeseleczku przy glowie zony/partnerki a od strefy operacyjnej odzielaja ich operacyjne chusty, wiec obydwoje nic nie widza.Gdy mama jest potem zszywana to ON asystuje przy pierwszych pomiarach, przenosi dziecko na wage itp itd. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 12:01 ja nie kumam przeciez on tam nie jets od tego zeby kurde siedziec i sie wam w picze patrzec za przeproszeniem, facet ktory jest idiota moze tak robi i potem narzeka z epoczul odraze do zony - srednio madre stwierdzenie, moj maz byl pryz porodzie nie patrzyl gdzi enie trzeba i nei czuje zadnej odrazy (wiem, na pewno w trakcie seksu sobie mysli jaka jestem oblesna, bo rodzilam ale mi tego przeicez nie powie prawda DD ) taki ginekolog poloznik to dopiero ma odraze do kobiet no nie D rzygac mu sie chce jak na zone patrzy... jak ktos nie jest w stanie zniesc psychicznie trudow porodu to neihc sie nei pcha, ale facet ogolnie bliska osoba jets bardzo przydatna w trakcie porodu z p[rzyczyn zarowno technicznych jak i psychologicznych Odpowiedz Link Zgłoś
pychu Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 12:06 zgadzam się w 100%. Oczywiście jeżeli zauważyłabym, że mój mąż gapi się między moje nogi, to bym mu osobiście drzwi otworzyła i zasadziła .... w tyłek, ale on stoi przy naszej "górnej" części ciała tzw. głowie, a co jest w tym krępującego.. Odpowiedz Link Zgłoś
tasiaanunia Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 13:54 Ja również sie pod tym podpisuje mój mężuś będzie ze mną a nie "wgapiony" między moje nogi...będzie pilnował "trzeźwym okiem" ,poda szklankę czy pomoże pójść pod prysznic....Teraz chodzi ze mną na wszystkie wizyty do gina i jak mam badanie to mi nie patrzy gdzie nie trzeba. Ania29tc Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 25.07.08, 03:16 pychu napisała: > zgadzam się w 100%. Oczywiście jeżeli zauważyłabym, że mój mąż gapi się między > moje nogi, to bym mu osobiście drzwi otworzyła i zasadziła .... w tyłek, ale on > stoi przy naszej "górnej" części ciała tzw. głowie, a co jest w tym krępującego > .. Mój M nawet zaglądał między nogi jak już było widac główkę...tzn czuprynkę hi hi i dla mnie,ani dla niego nie było to krępujące.Chociaż przyznam sie szczerze,że jak mówiliśmy o porodzie kilka tygodnie czy miesięcy przed godz zero to zarzekał się,że tam nie zajrzy ,a jednak zajrzał. Odpowiedz Link Zgłoś
zawszemagda Re: Facet/ mąż podczas porodu? 26.07.08, 12:18 100% racji. Nie ujęłabym tego lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
kocio-kocio Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 12:05 Od początku wiedzieliśmy, że będzie przy porodzie. Przygotowaliśmy się: oglądał filmy, chodziliśmy do szkoły rodzenia. Gdyby Piotra przy porodzie nie było pewnie skończyłoby się cesarką. Poród trwał ponad 17 godzin, w czym prawie 2 godziny parcia. Byłam tak zmęczona, że nie słyszałam co do mnie mówią, nie mogłam się skoncentrować na poleceniach położnej. Jego słyszałam i rozumiałam. Pilnował oddechu i powtarzał polecenia położnej. Staszek urodził się z wadą wrodzoną. To Piotrek pierwszy o tym usłyszał i mi o niej powiedział. Nie wyobrażam sobie, co by było gdyby nie był przy mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
patite Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 12:11 ja rodziłam z mężem i nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Poród jak u kocio był długi i dosyć trudny, parcie też prawie 2 godziny. Dzięki niemu czułam, że nie jestem sama. Obydwoje z naszą położną wykonali ogromny wysiłek, żeby pomóc naszemu dziecku przyjść na świat. To mąż pierwszy zobaczył dziecko i było to dla niego ogromne metafizyczne doznanie. Nie mamy obydwoje żadnej traumy. Nasze dziecko kończy właśnie dwa lata a nasz seks jest tak samo piękny i spontaniczny jak był. Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziwek5 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 12:11 Ja rodzilam z mezem i Bogu dziekuje ze On byl przy mnie.Dal mi ogromna sile wewnetrzana(a to duzo,jak sie rodzi bez znieczulenia przez 20 godzin)Od samej wiesci o ciazy, chcial byc przy porodzie.W czasie porodu chodzil ze mna po korytarzu,masowal mi plecy,itd...Nie uslyszalam nigdy od swojego meza ze *kazda rodzi ty tez dasz rade,nie przesadzaj*jak czesto slysze od moich znajomych we wspomnieniach porodowych.Kazde malzenstwo przechodzi *etapy* w swoim wspolnym zyciu,etap narodzin naszego dziecka byl bardzo emocjonujacy i jednoczacy nasz zwiazek.Jestem mu bardzo wdzieczna za to ze byl przy mnie.Teraz znowu sie staramy o nastepne malenstwo i szczerze mowiac nie wyobrazam sobie by bylo inaczej.On najlepiej wie co trzeba zrobic i jak sie zachowac zeby zonie pomoc.Do seksu trzeba dwojga,do poczecia tez.. a wiec i przy porodzie polecam tez obydwoje rodzicow.Takie jest moje zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 12:17 Tak, rodzilam z mezem. Maz uczestniczyl w kazdej wizycie podczas ciazy, rodzilam na zachodzie a tu nie ma badan ginekologicznych podczas wizyt wiec nie bylo zadnego problemu, chodzil na zajecia szkoly rodzenia, cwiczenia. Tu naprawde niewiele jest kobiet ktore nie robia tego z partnerami czy mezami, a jesli juz bez to biora do tego wydarzenia kolezanke czy mame, czy jakas inna osoba. Tu osoba towarzyszaca nie jest uwazana za zawaligrode i kogos kto ma przeszkadzac, a wrecz przeciwnie kogos kto pomaga, daje poczucie bezpieczenstwa dla rodzacej. Polozne zwykle radza jak taka osoba ma dzialac by ulzyc w cierpieniu, co robic. Czesto zlecaja jakies zadanie. Tu jest to tak oczywiste ze nikt nie pyta nawet czy sie z kims rodzi tylko od razu na kogo ma byc wypisana przepustka U mnie skonczylo sie co prawda szybka cesarka, ale rowniez i podczas niej maz mogl uczestniczyc i nawet polozna specjalnie wychodzila po niego na korytarz i zachecala. Ja akurat jestem zadowolona, to maz ubieral malucha z polozna zaraz po porodzie i potem caly czas mial go na rekach. Siedzial ze mna w nocy juz po, uczestniczyl w pierwszym karmieniu, potem to on przewijal i przebieral przez pierwszy dzien dziecko. Potem polozna specjalnie czekala z kapiela (dzieci kapane sa w 2-3 dobie) na meza, by ten tez mogl zobaczyc jak to sie powinno robic Odpowiedz Link Zgłoś
salommea Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 12:43 Nie wiem dlaczego większość forumowiczek pisze, że mężczyzna będzie czuł odrazę do swojej żony po porodzie. Teraz poród mozna zobaczyć na filmie w szkole rodzenia czy w internecie i jeśli masz obawy co do tego, że Twój mąż może być zszokowany w realu, to pokaż mu to wcześniej, niech wie, co go czeka. Rodziłam 1,5 roku temu. Nie wyobrażam sobie, żeby nie było ze mną męża. O wszystko się troszczył, był swiadom tego, co się dzieje i dzięki temu mógł kontrolować sytuację (czego nie można powiedzieć o mnie). Jego obecność bardzo mi pomogła a on jeszcze do teraz opowiada o wrażeniach z przecinania pępowiny. Nic się między nami nie zmieniło (moze nawet jest jeszcze lepiej). To nie jedyny przypadek. Mam kolegę, który mówi, ze po obecności przy porodzie kocha swoja zonę jeszcze bardziej. W moim kręgu znajomych obecność w takich sytuacjach mężczyzn to norma i nie znam przypadku niechęci do kobiety później. Odpowiedz Link Zgłoś
szachula30 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 13:12 > Nie wiem dlaczego większość forumowiczek pisze, że mężczyzna będzie > czuł odrazę do swojej żony po porodzie. Popieram, tym bardziej, że wypowiadają się osoby które nie mają doświadczenia. Mój mężczyzna był przy porodzie naszej córki pół roku temu. Nie zaglądał mi między nogi i nie ma żadnych negatywnych doświadczeń. Dziękuję Bogu, że przy mnie był, bo jak było naprawdę ciężko, to miałam go obok siebie i mogłam ściskać za rękę, pomagał mi chodzić. Kocham go za to jeszcze bardziej i dziękuję, że był. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 15:51 > Nie wiem dlaczego większość forumowiczek pisze, że mężczyzna będzie > czuł odrazę do swojej żony po porodzie. Zwróć uwagę, że piszą to głównie osoby, które nie rodziły i nie widziały żadnego porodu. A wiedzę czerpią pewnie z filmów amerykańskich, gdzie kobiety drą się jak opętane (szczególnie w fazie parcia, z czym nie spotkałam się ani razu na żywo...), wyzywają mężów od najgorszych (z czymś takim też się nie spotkałam). W gazetach można przeczytać, że krew leje się strumieniami, w czasopiśmie dla przyszłych mam przeczytałam nawet opinię jakiegoś niewydarzonego seksuologa, że podczas porodu sn kobiecie robi się wielka rana i wychodzą przez nią wnętrzności... I potem krążą takie opinie w narodzie. Jak studenci medycyny mają na studiach zobaczyć pierwszy poród, to są zieloni ze strachu- a wychodzą z niego ze łzami wzruszenia w oczach- a to przecież nie ich dzieci się rodzą) Odpowiedz Link Zgłoś
artdesign84 bez niego bym się nie zgodziła na poród ;P 24.07.08, 13:09 pomógł mi ogromnie, nie było żadnego strachu czy skrępowania (hihi głupio się przyznać ale na porodówkę pojechałam umalowana i uczesana, nie spociłam się więc makijaż został do końca) bez niego sobie nie wyobrażam - jak musiałam na chwile zostać sama to od razu panikowałam i czułam się duużo gorzej. jak tylko do mnie wracał to było ok. Odpowiedz Link Zgłoś
mw144 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 13:13 Fuuuuuj. Za nic bym się nie zgodziła, żeby mój mąż pałętał się po sali operacyjnej. Zgodnie z moim życzeniem odwiózł mnie do szpitala i pojechał do domu. Przyjechał następnego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
zawszemagda Re: Facet/ mąż podczas porodu? 26.07.08, 12:22 Heh. Co się wypowiadasz o porodzie, jak miałaś cesarkę z dokłądnie określonym terminem???Jakim prawem mówisz fuuuuj? Odpowiedz Link Zgłoś
iz-zza Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 13:48 Mój mąż był ze mną na prodówce ale tylko do momentu bóli partych- tak się umówiliśmy- przy drugim dziecku zrobilibyśmy tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
ileczka76 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 14:10 mąz ze mną przy porodzie i nie wyobrażam sobie, że mogłoby go tam nei być- zresztą on też nei zgodziłby się, by ominęło go coś tak pięknego- mówię o momencie, kiedy położna położyła malutką na mnie i oboje mogliśmy ją wreszcie zobaczyć, przytulić... zryczeliśmy się oboje ze wzruszenia jak bobry. magiczna, niepowtarzalna chwila- nie tylko dla matki - nie odbierajcie tego facetom!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
eli-mama cieszę się że był ze mną! 24.07.08, 14:42 Jeszcze przed porodem nie byłam do końca zdecydowana, ale mój mąż chciał być ze mną, jednak ostateczną decyzję miałam podjąć ja. Zgodziłam się i byłam zadowolona z decyzji i jego obecności. Był przy mnie, rozmawiał z lekarzem i położną, kiedy ja nie byłam w stanie, robił to co było mi potrzebne w danym momencie.. A jak urodziłam naszego synka, to był cały czas przy nim, widział pierwsze badanie, rozmawiał z neonatologiem, no i przede wszystkim był bardzo dumny trzymając na rękach swojego synka Obawiałam się trochę, ze będę dla niego mniej kobieca, po tym wszystkim, co zobaczył... Niepotrzebnie! Nic się nie zmieniło w naszych relacjach, może tylko to, że jak wspomina poród, to podkreśla wielki szacunek dla mnie za to co tam przeszłam Niedługo rodzę po raz drugi i nie wyobrażam już sobie, że mojego męża może ze mną nie być. Ja byłabym na tak! Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 15:39 Zdecydowanie jestem na TAK. Poród to może i nie jest najbardziej estetyczny widok, ale mąż nie jest ze mną dlatego, że jestem ładna, czyściutka i estetyczna. Ja też byłam przy moim mężu kiedy cierpiał na koszmarną anginę (pół nocy zmieniania chłodnych okładów, wymiany przepoconej pościeli itd), kolkę nerkową, biegunkę. Oczywiście, to sprawa indywidualna i nikogo nie można do uczestnictwa zmuszać. Ale jeśli ktoś używa argumentu "bo to nieestetyczne, jest ból, jest krew, jeszcze się zrażę i penis mi oklapnie"- to naprawdę dla mnie nie jest to mężczyzna. Jesteśmy ze sobą na dobre i na złe- czyli nie tylko wtedy, kiedy jestem piękna, seksowna i wesoła, ale też wtedy, kiedy jestem smutna, cierpiąca i z tłustymi włosami. I to działa w obie strony. Poród trwa ładnych kilkanaście godzin- i przez te kilkanaście godzin naprawdę nie ma krwi, wnętrzności, sapania i parcia- jest za to ból, w którym można towarzyszyć i przy którym można pomóc. Mężczyzna może choćby pomóc w zmianie pozycji, pójściu do toalety, może podać łyk wody albo pomasować plecy podczas skurczu. Trudno mi uwierzyć, że można odmówić kobiecie tej pomocy, posiłkując się argumentem "bo ja nie mogę patrzeć, jak cierpisz i w ogóle to nie jest sympatyczny widok, więc radź sobie sama". Odpowiedz Link Zgłoś
lemur_ks Re: Zdecydowanie mówię TAK !!! 24.07.08, 16:00 Podpisuję się pod memphis90 obiema rękami! Mój mąż był przy drugim porodzie od samego poczatku. Na pierwszy spóźnił się 10 minut. Nie zraził sie do mnie ani mego krocza, hehehe... Jest wręcz dumny z tego, iż miał możliwość uczestniczenia w tak ważnym dla nas momencie, choć wczesniej obawiał sie całej tej sytuacji. Spisał sie na medal. Trzeci poród tylko z mężem! Odpowiedz Link Zgłoś
golfstrom Otóż to 24.07.08, 23:33 Mój mąż też przy mnie był i ja bardzo sobie to cenię. Nie nabrał do mnie obrzydzenia, choc może mądre glowy z internetu, które nigdy nas razem nie widziały, będą mi wmawiać, że pewnie głupio mu sie przyzać, że się mnie brzydzi. Tak się zastanawiam - jak tak za powiedzmy 20, 30 lat nie daj Boże zdarzy sie w rodzinie choroba, kiedy trzeba będize chorego myć, podmywać, zmieniać mu pampersy, to co wtedy?... Rozwiedziemy się, bo to nieestetyczne? Szanuję decyzję tych, którzy nie chcą być obecni przy porodzie - widać na tyle siebie znają, że wiedzą, że to nei dla nich. Sznauję decyzję kobiet, które nie chcą obecności męża przy porodzie. Ale nie moge się zgodzić na zbywanie porodów rodzinnych prostymi etykietkami typu "moda", "pałętanie się" i "gapienie się w krocze". Zauważyłam tez taką prawidłowość w wypowiedziach internetowych. Żadna z kobiet, których partnerzy byli przy porodzie, nie opisuje tych przeokropnych konsekwencji typu obrzydzenie, omdlenie itd. PS memphis: Co prawda nie przeklinałam, ale krzyczałam Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Otóż to 26.07.08, 10:02 hi, hi, tu akurat mężczyźni są "poszkodowani" przez naturę i nijak podniecenia udawać nie mogą A bez podniecenia seksu w wykonaniu mężczyzny nie będzie- mamy więc 100% pewności, czy nadal jesteśmy kobiece i pociągające Co do krzyków- jasne, że się zdarzają, ale nie takie, jak na amerykańskich filmach. Mi akurat b. pomogło to, że miałam okazję być przy porodach, zobaczyć, jaki ten diabeł straszny- i jakoś zupełnie się nie boję, choć zdaję sobie sprawę, że boleć może koszmarnie i łatwe toto nie zawsze jest Ech, już nie mogę się doczekać, żeby malutka była z nami... Niech ten czas szybko leci Odpowiedz Link Zgłoś
golfstrom Re: Otóż to 27.07.08, 00:13 > Ech, już nie mogę się doczekać, żeby > malutka była z nami... Niech ten czas szybko leci Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
korlewna Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 21:58 rodziłam z mężem... same plusy ( nie będe sie rozpisywac, bo niedawno podobny wątek był i tam stworzyłam poemat ). Dla mnie to naturalne, ze kobieta ma oparcie w meżczyznie... Odpowiedz Link Zgłoś
mezi6 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 22:14 ja rodziłam sama i było mi strasznie przykro że mojego mężczyzny nie ma przy mnie, naprawdę różnie położne postępują i zajmują się położnicą, mnie umieścili pod KTG na leżąco na 3 godziny z przeokropnymi bólami i byłam samiutka jak palec i to nie jest miłe. A przecież jak któraś wyżej napisała że mąż nie musi zaglądać w krocze żeby być przy porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
korlewna Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 22:20 Mezi6... jakoś tak to napisałaś, że strasznie mi Ciebie żal... bidulko Odpowiedz Link Zgłoś
szachula30 Re: Facet/ mąż podczas porodu? 24.07.08, 23:22 > ja rodziłam sama i było mi strasznie przykro że mojego mężczyzny nie ma przy mn > ie, > naprawdę różnie położne postępują i zajmują się położnicą, mnie umieścili pod > KTG na leżąco na 3 godziny z przeokropnymi bólami i byłam samiutka jak palec i > to nie jest miłe. Przykro mi. Ja rodziłam 14 godzin i pierwszych kilka mojego nie było, ale i źle nie było. Dziewczyny, jak napisała memphis, naprawdę warto mieć faceta przy sobie. Umówcie się, tak jak ja, że nie będzie zaglądał. Krwi jest niewiele, u mnie zresztą skonczyło się cc. Tylko, że jak leżałam przypięta do ktg, to podawana przez faceta woda do picia była na wagę złota... A takie chwile łączą. Odpowiedz Link Zgłoś
beatazet Re: Facet/ mąż podczas porodu? 25.07.08, 09:17 A ja urodziłam dziecko i był przy tym mąż i jestem z tego zadowolona. Nie o pomoc fizyczną chodziło, bo byłam tak owładnięta bólem , że momentami nic nie pamiętam. Od pomocy to miałam położną. Zakazałam mu się do mnie odzywać jeszcze jak jechaliśmy do szpitala. Generalnie stał przy głowie , a nie przy nogach więc widok miał inny. I moim zdaniem dobrze , że wie jak to wygląda, bardzo to przeżył. A ja cieszyłam się, że mam przy sobie bliska osobę. Odpowiedz Link Zgłoś
ania_kr Re: Facet/ mąż podczas porodu? 25.07.08, 10:37 Moja babcia rodziła moją mamę w domu i był przy tym dziadek (mało wrażliwy, bardzo męski typ). Wtedy tak wyszło, babcia dostała bóli, dziadek poszedł na wieś po akuszerkę i musiał zostać pomóc nie było innego wyjścia. Babcia wspomina to jako coś zupełnie naturalnego dziadek był oparty o ścianę na siedząco a babcia o niego. Takie czasy, I nie wynikało to z jakiejś mody... Odpowiedz Link Zgłoś
mell24 dziewczyny!!! 25.07.08, 11:41 bardzo się cieszę, że założyłam ten wątek strasznie się spłakałam, jak czytałam Wasze wypowiedzi ( matko, jaka ja sentymentalna jestem)- tak sie wzruszyłam. Ja jeszcze nie mam dzieci ani nie jestem w ciąży ( chyba nie jstem;]) - wychodzę za mąż za dwa miesiące i podjrzewam, że pewnie zdecydujemy się wcześniej czy później na dziecko. Rozmawiałam dosyć sporo na ten temat z moim Narzeczonym - właściwie opcja z jego udziałem podczas porodu w przyszłości to był jego pomysł, który nie został przeze zaakceptowany ( argumenty: "będzie mi wstyd, jak się będę nieładnie zachowywać < patrz: krzyczeć, płakać> albo wyglądać < słyszałam o jakichś plamach poporodowych - czerwonych na twarzy>..." ale nie brałam innych aspektów tego wydarzenia pod uwagę). Wiem, że mój narzeczony ma alergię na szpitale, strzykawki, zastrzyki i krew. Sama nie wiem, czy takie wydarzenie byłoby dla niej dobre?! Niby sam chce, ale skoro rzeczywistość wygląda własnie tak... Odpowiedz Link Zgłoś
embeel Re: dziewczyny!!! 25.07.08, 12:10 wiesz mell, wydaje mi sie, ze faceci czesto maja 'alergie' na krew, szpitale i tym podobne...kurcze, oni jakosc duzo czesciej maja tego typu alergie... a my to wszyztko znosimy z zacisnietymi zebami ale osobiscie uwazam, ze to zbyt latwa opcja... moj maz panicznie boi sie dentysty, na sam zapach gabinetu robi sie blady, nie mowiac juz o kilku odlotach, jakie mu sie zdarzyly, ale dzielnie deklaruje udzial w porodzie, aby przywitac nasze malenstwo i pomoc jego mamie przejsc przez cale to wspaniale, ale i meczace wydarzenie. A krzyki i wyzywania - dla mnie to stereotyp amerykanskiego filmu...a wyglad? no przeciez kocha Cie nie tylko w pelnym makijazu. a moment narodzin - jestem pewna - bedzie magiczny, mimo bolu, potu i lez. Zobacz, jak wiele dziewczyn napisalo, ze wspolne rodzenie umocnilo zwiazek. PS. jedyna osoba, ktora strasznie boi sie mojego porodu jest, jak na razie, moj ...tata , ale on ma schize na punkcie bolu, krwi i strzykawek itp, przez lata kultywowanych przez swoja matke, moja babcie i wyobrazenie o porodzie sprzed 30 lat. Na szczescie to nie on bedzie mi towarzyszyl, bo pewnie to jego trzebaby trzymac za reke i cucic Odpowiedz Link Zgłoś
jasminee Re: dziewczyny!!! 25.07.08, 16:30 Moj maz byl ze mna podczas porodu. Ciesze, sie, ze obok byl ktos kto byl dla mnie wsparciem psychicznym, poszedl po polozna, pomogl mi wstac z lozka, podal biszkopta i wode No i oczywiscie powkurzal mnie, bo kazalam mu mierzyc czestotliwosc skurczy, ale jak byly silne, to nie mialam sily mowic kiedy sie zaczynaja a kiedy koncza. A on taki nieprzytomny nie mogl tego wywnioskowac z wyrazu mojaj twarzy i tego ze klecze na podlodze Polozna zjawila sie 3 krótkie razy na caly porod. Na poczatku maz nie byl zbyt chetny, przebakiwal, ze wywieram presje, ze moze on nie chce. Chodzil ze mna na wszystkie zajecia ze szkoly rodzenia, lacznie z zajeciami z karmienia piersia i problemami z laktacja ale co do porodu widzialam, ze nie jest nastawiony entuzjastycznie. Jak zaczely sie parte, to prosilam, zeby wyszedl (czulam, ze zaraz sie za przeproszeniem zesram i troche spanikowalam, ze to moze byc juz dla niego za wiele)...ale tutaj zaskoczenie..on chce zostac, nigdzie nie idzie. Stal przy mojej glowie, nic nie widzial. Powiedzial, tylko " wiesz co, ale latwo ci poszlo, 5 min i wyskoczyl" A potem jak wrocil z mycia i wazenie dziecka, to plakal i mi dziekowal, ze mogl byc przy mnie. Uwazam ze nie nalezy sobie zamykac drogi...lepiej zdecydowac sie na rodzinny, a jak obydwoje czuja, ze to dla nich krepujace, facet moze wyjsc. Owrotnie moze byc problem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
malammo Re: dziewczyny!!! 26.07.08, 09:29 Ja przy pierwszym porodzie uważałam że nie potrzebny mi mąż.. że poród wygląda obrzydliwie i tego typu... że po co ma patrzeć że będę skrępowana itp. a kiedy zaczęły się okropne bóle marzyłam żeby chociaż poczuć jego dłoń na policzku a kiedy naszą córkę położono mi na brzuchu zrozumiałam że odebrałam mężowi coś bardzo szczególnego i niepowtarzalnego.. to cud narodzin jest ważny (a nie jak to wszystko wygląda). Teraz jestem w 31 tyg. ciąży i oby dwoje bardzo chcemy być razem !!! Zresztą na nic nie będzie musiał patrzeć bo nie każę mu odbierać porodu... Po prostu chcę wiedzieć ze jest obok i że razem zobaczymy naszego syneczka tak długo wyczekanego. Pozdrawiam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: dziewczyny!!! 26.07.08, 10:16 To jasne, że na początku związku nie chcemy za bardzo obnażać naszej fizjologii, nie chcemy pokazywać się brudne, spocone, zmęczone, że o fałdce na brzuchu podczas pozycji na jeźdźca nie wspomnę- wstydzimy się tego wszystkiego. Boimy się być oceniane. Boimy się, że faceta coś tam obrzydzi. Ale z czasem przychodzi zaufanie i pewność do partnera, on też zaczyna ufać nam i pewne rzeczy stają się naturalne. Zatrułam się i wymiotuję- ok, on podtrzyma mi głowę. On puści bąka- stało się, po prostu otwieramy okno i nie robimy z tego problemu. Nie znaczy to oczywiście, że musimy zaraz- za przeproszeniem- robić przy sobie kupę, ale w sytuacjach niecodziennych być przygotowanym na pokazanie się od tej nieidealnej strony. Z pełną świadomością, że w tych sytuacjach możemy liczyć na naszego ukochanego i jego pomoc. Na tym właśnie- w moim odczuciu- polega miłość. A co do krwi- to jasne, można się jej bać/brzydzić itd- ale czego się nie robi dla ukochanej osoby? Jak komuś dziecko spadnie z rowerka i rozwali głowę, to nikt się nie zastanawia, czy zemdleje- łapie dziecko na ręce i zapiernicza do szpitala. W takich chwilach po prostu nie myśli się o sobie. W przypadku porodu jest tak samo. Rzecz jasna jeśli facet poczuje, że nogi mu się uginają- to lepiej żeby wyszedł niż zasłabł i uderzył głową w grzejnik- dlatego lepiej nie stawiać ultimatum (masz być i koniec, nie ruszaj się na krok), ale zostawić facetowi małą furtkę. Odpowiedz Link Zgłoś
titerlitury Zmieniam zdanie... 26.07.08, 11:47 ...pod wpywem Waszych doświadczeń Wydawao mi się, że wolalabym być sama, bo chyba gdzieś podświadomie obawialam sie, ze moj mezczyzna bedzie do mnie czuc odraze po tym, jak zobaczy porod. Rozesmial sie, jak mu o tym powiedzialam. Oswiadczyl, ze jezeli tylko uwazam, ze do czegos moze mi sie przydac, to chetnie mi pomoze. Pewnie bedzie mi razniej, kiedy bedzie trzymal mnie za reke. Dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
szachula30 Re: Zmieniam zdanie... 26.07.08, 12:20 Brawo! Zawsze możesz poprosić go, żeby wyszedł. Ale naprawdę warto rodzić razem. Mój facet teoretycznie bał się krwi, a po porodzie mówił, że żadnej krwi nie widział... Za to przeżywamy do teraz jak bolało, jak dobrze było być razem i liczyć odstępy, między skurczami przysypiać, itp. No i jakim cudem było zobaczyć małą po urodzeniu... On widział ją pierwszy. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Zmieniam zdanie... 26.07.08, 15:46 wiesz co pamietam z konca porodu jak juz po tych trzech dobach myslalam ze fizycznie jest to nie do zrobienia tak zmeczona bylam, pamietam mojego meza, ktory trzymajac mnie za reke mowi "dasz rade, jeszcze troche, dasz rade"... i z ate slowa wtedy kiedy juz myslalam ze to koniec moich mozliwosci kocham go tysiac razy bardziej niz kochalam przed - dalo mi to taka pare ze malenka urodzila sie jakies pol godziny po tym warto miec faceta przy sobie na prawde serio moge smialo powiedziec z eBaske urodzilismy razem, nie wiem co by bylo gdyby nie bylo przy mnie meza Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Zmieniam zdanie... 26.07.08, 21:40 dokładnie właśnie tak jest Elza. mi położna wydawał polecenia, zalecenia, ale średnio jakoś na mnie działały, dopiero kiedy mąż mój wydarł mi się prosto w ucho: Gonia widzę go, WIDZĘ!!!!! zaczęłam walczyć jak lew... ) Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b z mojego własnego doświadczenia: 26.07.08, 13:36 przed porodem: ja chciałam, mąż był pełen obaw - lęk przed nieznanym... sam mówił, że będzie ze mną tylko po to, żeby ze mną być, trzymać mnie za rękę, nie wyobrażał sobie, żeby miał mi "tam" gdzieś zaglądać, a później odcinać dziecku pępowinę. w trakcie porodu: był cały czas ze mną, czekał na ten najważniejszy moment, kiedy będzie rodziło się NASZE dziecko, przez cały czas aktywnie mnie wspierał, również w tym najważniejszym, najgorętszym momencie... za pomoc były nawet pochwały od położnej po porodzie: jesteśmy szczęśliwymi rodzicami i nadal kochającym się małżeństwem wspólny poród nie stanął nam na przeszkodzie by nadal cieszyć się udanym pożyciem seksualnym. a za postawę jaką się wtedy wykazał jestem mu wdzięczna do końca życia. pozdrawiam wszystkich mądrych facetów Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.marta też z mojego własnego doświadczenia: 26.07.08, 14:05 przed pierwszym porodem: ja nie bardzo chciałam; a raczej miałąm wątpliwości czy mąż ma być ze mną mąż strasznie chciał, ale decyzję mi pozostawił po prostu nasłuchał się w szkole rodzenia, że obecność bliskiej osoby pomaga w czasie porodu i mamie, i dzidziusiowi - chciał zrobić wszystko, co w jego mocy, żeby trochę pomóc w trakcie porodu: byliśmy razem, nawet nie pomyślałam, żeby męża nie było po prostu wszedł za mną i został i to było nalepsze, co mogło mnie spotkać trzymał mnie zarękę, gładził po głowie, mówił do mnie - drobiazgi ale w tamtym momencie były mi bardzo potrzebne poza tym nie czułam się obco wśród personelu i sprzętu no i miałam na kogo wrzasnąć - na obcą położną bym się nie odważyła pierwsze chwile po porodzie: cudowne, wspólne wszystko przestało mieć znaczenia; byliśmy tylko my we trójkę mąż nie nabrał żadnego obrzydzenia nadal byłam dla niego atrakcyjna czego dowodem była druga ciąża tu juz nie mieliśmy wątpliwości, że mamy być razem Jednak podkreślam: najważniejsze jest podejście każdego z partnerów do tego. Bo jeśli któreś bardzo nie chce, to chyba nie powinno się zmuszać. Narodziny dzidziusia mogą wówczas nie być wspaniałym wspomnieniem, ale tak tylko sobie spekuluję... Ja w każdym razie polecam poród rodzinny Odpowiedz Link Zgłoś
lika84 moje osobiste zdanie 28.07.08, 08:58 moje osobiste zdanie na temat wspólnych porodów nie jest jeszcze poparte własnymi doświadczeniami, ale już dziś wiem że u nas poród będzie wspólny. I ja wcale nie namawiałam mojego męża! On sam powiedział, że chce być przy mnie, tak na wszelki wypadek i abyśmy wspólnie zapamiętali chwilę przyjścia na świat naszego bobaska Ale jeżeli w trakcie powie, że chce wyjść nie zamierzam go powstrzymywać.Zdaję sobie sprawę, że poród nie jest fajnym widokiem. Ps. mój mąż nawet sam zaproponował mi wspólna szkolę rodzenia) Odpowiedz Link Zgłoś
annamaria720325 Re: moje osobiste zdanie 01.08.08, 17:53 U mnie porod,liczac od najmniejszych skurczy-do zobaczenia dzidziusia-trwal 7godzin,z czego 3 godz w domu,1godz droga do szpitala,formalnosci,badanie-i wiadomosc,ze mam rozwarcie na 8cm,do tej pory nie wiem,jak to zrobilam,no i od razu na sale porodowa,tam spedzilam 3godz.Dodam,ze rodzilam pierwsze dziecko,w panstwowym szpitalu we Wloszech,bez zadnych znajomosci wsrod personelu,ani oplat.Z partnerem mialam taki uklad,ze jak bedzie chcial,to wyjdzie,ale nie zdazyl...Uspokajal mnie,pocieszal,podawal wode...Czulam sie pewniej.Zaluje,ze nie zdazylam wyprobowac roznorodnych pozycji porodowych przerabianych na kursie rodzenia,i rodzilam na lozku-wydawalo mi sie,ze tak najmniej mnie boli...Tatus stal obok mnie...a ja,za kazdym parciem.....wstydzilam sie isc na maxa,bo czulam,ze....zalatwiam sie w miedzyczasie!!!!balam sie,ze moze w miedzyczasie przydarzyc sie bąk...Moze to glupie,ale troche sie powstrzymywalam,choc personel pomagal i dopingowal.No i mialam za swoje-pocieto mnie niezle....Juz wiem,ze nastepne dziecko bede rodzic bez partnera i dam z siebie wszystko....On-bardzo przezyl porod,dlugo go rozpamietywal,zrobil na nim silne wrazenie-choc on delikates nie jest,przy nastepnym,jak mowi,rozwaza swa obecnosc...Na pewno,pomimo niepieknej fizycznosci,warto byc razem.Tatus bardzo sie wzruszyl na widok dzieciatka... Udanych porodow zycze,na pewno sobie poradzicie i same i z partnerem! Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p Re: Facet/ mąż podczas porodu? 03.08.08, 14:44 nie chciałam, żeby był, ale jak już zaczęłam rodzić, to zechciałam i był. Bardzo to przeżył, co 3 minuty biegał zapalić, dzwonić, aż się bałam, że zemdleje. Poród miałam szybki, jakieś 2 godzinki i po sprawie, małżonek mało nie umarł, jak mu położna dała nożyczki do przecięcia pępowiny Miło wspominam, raźniej było miec kogoś obok siebie, on zachwycony, bo niósł córę do ważenia, pierwszy ją trzymał na rękach... Jeśli relacje są ok, tzn. nie wstydzicie sie siebie (w sensie fizjologicznym), nie będziesz się czuła skrępowana to jak najbardziej polecam. Odpowiedz Link Zgłoś