Dodaj do ulubionych

jak przeżyłyście PORÓD?

27.10.03, 20:20
Mnie on czeka dopiero w lutym, ale jakoś często ostatnio o tym myślę. A
opowieści słyszałam najróżniejsze: że to męki nie do wytrzymania, albo piękne
magiczne chwile...
Zastanawiam się tez oczywiście nad wyborem szpitala. Czytałam różne opisy i
niektóre rzeczy mnie zastanawiają: np. czy bardzo ważna jest 'własna'
położna? Czym się różni łóżko porodowe 'zwykłe' od 'nowoczesnego' i czy warto
płacić za to drugie (wynajmując specjalną salę)? I na co jeszcze warto
zwrócić uwagę?
Pozdrawiam drogie mamusiesmile
Joanna
Obserwuj wątek
    • coronella Re: jak przeżyłyście PORÓD? 27.10.03, 23:10
      Joasiu! Gratuluję terminu porodu. Ja też rodziłam w lutym, tego roku, i
      uważam, że jest to doskonały czas. Przez pierwsze tygodnie z maleństwem
      wychodzi się jedynie na krótkie spacery, a później jest już piękan wiosna i
      można z niej korzystać od początku. Ja całymi dniami spacerowałam po parku,
      chłonęłam słoneczko, dzidzia była już na tyle duża. Pytasz o poród- kazdy jest
      inny. Są to piękne chwile, ale jest i ból. Najważniejsze to pozytywne
      myślenie, kazdy poród, nawet najcięższy kiedyś się skończy, a lekarze nie
      pozwola kobiecie zbyt długo się męczyć. Poród boli, bo musi boleć, i tak już
      jest. Ja rodziłam na osobnej sali porodowej, za którą zapłaciłam. Byłam tylko
      ja, mąż, położna i lekarka. I nie wyobrażam sobie rodzic na sali ogólnej.
      Uważam, że była to słuszna decyzja i nie zmarnowane pieniądze. Tym bardziej,
      że mój poród nie był lekki, i trwał 20 godzin, calutką noc. Spokój, cisza, bez
      innych rodzących kobiet, to dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Łóżko porodowe?
      Ja miałam fotel, taki już bardziej nowoczesny. Jest wygodny, ale weszłam na
      niego (a raczej wniósł mnie mąż) na sam koniec porodu, gdy już było widać
      główkę. Wszystko trwało może 5 min, później szycie i po wszystkim. Jest
      wygodny, lepiej się prze, ale bez przesady. Doskonale rodzi się na worku Saco,
      położne i na to są przygotowane. Położna? Ja jestem ZA!! Jeśli masz swoją,
      znajomą, poleconą, wiesz, że fachowa, miła, ciepła. Jełśi nie masz takiej, to
      po co płacić? Przeważnie sale do porodów rodzinnych mają i położne.Spokój i
      serdeczność połoznej są bardzo ważne. Ja zrezygnowałam z naszej znajomej
      (koszty), zdałam się na przypadek i teraz bardzo żałuję, Wszystko było by duzo
      milsze gdyby ta pani serdeczniej do mnie podeszła.
      Zrobiłam parę błędów, których przy następnym porodzie postaram się uniknąć.
      Nie warto jechać za wcześnie doszpitala. Ta atmosfera nie sprzyja spokojowi.
      Mnie wzięli zaraz "w obroty" i bardzo się tym zestresowałam. Postaraj się
      porozmawiać z mężem, jeśli będzie z Tobą, o Twoich oczekiwaniach, jak powinien
      się zachować. Uprzedź go, że możesz być zdenerwowana, krzyczeć na niego. Ja
      krzyczałam, podobno, bo z bólu wielu rzeczy nie pamietam. Ale tak już jest,
      człowiek w takich momentach traci poczucie rzeczywistości. poproś o
      znieczulenie do szycia, mnie ono bardzo bolało. I głowa do góry! Mimo wszystko
      zazdroszczę Ci, że jeszcze wszystko przed Tobą, bo ciąża i poród to piękne
      wydarzenia. Pozdrowienia! Dorota
    • kajka.3 Re: jak przeżyłyście PORÓD? 28.10.03, 14:00
      Długo by opowiadać... Za mną 2 porody. Przede mną trzeci. Kierując się intuicją i doświadczeniem, dziś wiem, że:
      - chcę obejżeć salę porodową w wybranym przeze mnie szpitalu - tę do porodów rodzinnych i ogólną. Chcę wiedzieć, czy podczas porodu będę miała oparcie dla stóp (to może dziwne wymaganie, ale pierwszy poród przeżyłam na fotelu z oparciem pod kolanami, a stopy miałam PRZYWIĄZANE!! - nie polecam, nie miałam siły przeć).
      - wybieram się do szkoły rodzenia żeby przypomnieć sobie sposoby oddychania - z poprzednich porodów pamiętam, że to było dla mnie najważniejsze. Skupienie się na prawidłowym oddychaniu ułatwiało mi przetrwanie najsilniejszych skurczów. 14 - 15 oddechów i wiedziałam, że mam chwilę wytchnienia, a dziecko i moje mięśnie są dotlenione na maxa. Warto też wiedzieć jakie są techniki karmienia piersią - to następny pożytek z uczestnictwie w szkole rodzenia. Pytaj ile wlezie. Mniej rzeczy Cię zaskoczy.
      Takie są moje refleksje - bardzo pokrótce.
      Też mam termin na luty.
      Pozdrawiam Kasia.
      • irmelin Re: jak przeżyłyście PORÓD? 28.10.03, 15:15
        O widze ze sporo lutowych mamuśsmiletak jak jasmile))Ja staram się nie myśleć
        intensywnie o porodzie...Moja bliska koleżanka umierała ze starchu ...a 2
        tygodnie temu urodziła chłopaczka w ok. 2 godziny....Jej pierwsze słowa do mnie
        nazajutrz po porodzie brzmiały:"ale byłam głupia ....nerwów napsułam sobie,
        mężowi i wszystkim wkoło a to pryszcz , bolało bo musiało..."Od 2 tygodni myślę
        sobie sobie co ma boleć to będzie bolało byle dzidzia była
        zdrowa...Najważniejsze jest pozytywne nastawienie..np. mój mąż mówi mi na
        każdym kroku że jestem twardziel i baba z jajami ....to mi bardzo pomaga..
        Wszystkim przyszłym mamuśką i sobie samej życzę jak najmniej nerwów i strachu
        przed tym NAJWAŻNIEJSZYM wydarzeniem...
        p.s.

        zobaczymy co napiszę po 14 lutym hihihi
    • malgo76 Re: jak przeżyłyście PORÓD? 28.10.03, 15:16
      hej

      rodziłam w maju. Nie ma nic lepszego niz własna położna która nie odstępuje cię
      na krok nawet przez dwa dni, tak było u mnie. A po drugie znieczulenie -
      rewelacja. A poród da się przeżyć.
      • kasik8 Re: jak przeżyłyście PORÓD?do Malgo i innych :) 30.10.03, 17:02
        Do Malgo i innych rowniez

        Jak to jest z tym znieczuleniem..ja panicznie boje sie ze mnie tak
        sparalizuje, e nie bede mogla przec...skad wiedza jaka dawke podac, bym wogle
        miala jakies czucie?
        Np. przy zebach i znieczuleniu, ktore powinno trzymac 2 godz.mnietrzyma caly
        dzien..czy to jakis wyznacznik iz niewiele mi tej dawki potrzeba. No i w
        konsejkwencji boje sie proznociagu lub kleszczy.
        A po za tym czy w takim przypadku trzeba miec swojego anestezjologa? Slyszalam
        ze dobrze by bylo by byl super specjalista w swojej dziedzinie.
        Dlaczego pytam?
        Ja rowniez mam jak inne dziewczyny termin na maj..jeszcze sie wacham co do
        szpitala. Co prawda juz raz rodzilam..ale dawno hehe
        nie mialam wtedy znieczulenia..rodzilam plackiem i trwalo to dlugo i
        bolesnie..leki dostalam przeciwbolowe i dziecko nie oddychalo po porodzie.
        Dlatego strasznie sie boje tego brac czy raczej to dostac i bede wolala bez
        takich srodkow. Nic wiec tak naprawde nie zostaje przeciwbolowego jak wlasnie
        znieczulenie. No chyba ze postaram sie bez - wogle niczego.
        A szpitale mam dwa do wyboru...jeden w ktorym robia znieczulenie (odplatnie
        oczywiscie) a drugi gdzie go wogle nie robia. I musze sie zdecydowac
        wczesniej...czy wogle jest mi warto jechac tam gdzie go podaja.
        A co do odpowiedzi na post to ja swoj porod przezylam tak jak nieco wyzej
        wspomnialam po czesci...ale przezylam!smile bol byl silny..ale to tez ponoc jesli
        podaja ci oksytocyne..boli bardzo..a ja ja dostalam. Jakos przezylam..za to
        mysl o bolu mija z chwila kiedy juz urodzisz..wszystko wtedy znika.
        A z silami jest tak jak faktycznie kolezanka wyzej juz pisala nawet nie
        zdajemy sobie sprawy ile sil posiadamy. Nawet ja ktora uwazalam sie zawsze za
        osobe o duzej sile...(duzo trenowalam od dzoecko)..nie wiedzialam ze mam jej
        az tyle.
        Pozdrawiam Kasik
        • jaga2003 Re: jak przeżyłyście PORÓD?do Kasik 31.10.03, 15:40
          Kasik,
          no co Ty! Ty masz termin na luty! Pamiętam, bo ja też.
          W maju zaszłaś w ciążę!
          Ja wiem, że otępienie ciążowe, ale żeby aż tak?????
          smile))))
          jaga
          • kasik8 Re: jak przeżyłyście PORÓD?do Jaga 31.10.03, 18:12
            Jaga hehe
            No wszystko sie zgadza! W maju zaszlam i w lutym rodze...ale co to ma
            wspolnego z lekiem porodu i zzo?
            Juz raz rodzilam i sie boje drugiego...a wole wiedziec jak to jest. Jak to
            jest z ZZO?
            hehe Jaga moze Ty mnie nie zrozumialas? kurcze albo to ja juz sie zakrecam
            hiihi
            Kasik
          • kasik8 Re: jak przeżyłyście PORÓD?Jaga!!!! 31.10.03, 18:40
            hehe o kurcze! dopierom sie prszeczytalam..faktycznie cos ze mna nie tak...ale
            to tylko drobna pomylka....mam termin na luty..a spodzone dziecie w
            maju..jednak nie zmienia to mego zapytania...
            heheh Zwracam honorek Jagussmile))
    • katarzyna.br Re: jak przeżyłyście PORÓD? 28.10.03, 19:26
      Ja rodziłam całkiem niedawno - 30 września tego roku, i muszę powiedzieć,że
      dobrze wspominam poród, chociaż bałam się strasznie. Jest to niesamowite
      przeżycie i naprawdę nie ma się czego bać - jest to ból do zniesienia. Jeżeli
      ja - osoba bardzo wrażliwa na ból i straszny histeryk przeżyła poród - to
      przeżyją go na pewno inne kobiety. Mój mąz ze względu na moją skłonność do
      popadania w histerie bardzo się bał porodu rodzinnego, jednak po porodzie
      powiedział mi, że był zaskoczony moją postawą i że byłam bardzo dzielna.
      Sama byłam zaskoczona reakcją mojego organizmu - byłam bardzo spokojna i
      skoncentrowana głównie na właściwym oddychaniu, II faza porodu (skurcze parte)
      trwała 15 minut, także chociaż był to mój pierwszy poród, urodziłam bardzo
      szybko (I faza porodu trwała około 6 godzin).
      Podsumowując, muszę stwierdzić, że jest do zdecydownie do przeżycia i nie ma
      się czego bać. Kobiety nie wiedzą jakie siły w nich drzemią. Gwarantuje wam, że
      wiele z was będzie bardzo dobrze wspominało poród, a niektóre z was stwierdzą
      (taj jak ja) , że były to magiczne chwile.
      Osobiście polecam poród rodzinny i własną położną.
    • literki Re: jak przeżyłyście PORÓD? 30.10.03, 12:16
      www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=567&w=8552354
      Tylko częściowo a propos, ale moim zdaniem, pouczające i ciekawe.
      Pozdrawiam (a mój termin: 22 listopada!).
      • tjoanna Re: jak przeżyłyście PORÓD? 30.10.03, 13:11
        Dziękuję dziewczyny za bardzo miłe listy! Mi też się wydaje, że luty to ładna
        pora, taka przed-wiosenna... Właściwie to się nie boję, tylko bardzo mnie to
        wszystko ciekawi. No, przyznaję, trochę się zdenerwowałam po lekturze "Polki"
        Gretkowskiej, ale mój mąż twierdzi, że jej rola jako pisarki to przesadzaćwink
        Literki, powodzenia!smile
        Joanna
        • kasiagleb Re: jak przeżyłyście PORÓD? 30.10.03, 16:43
          nie ma się co bać, to czysta fizjoligia i poradzisz sobie świetnie
          gdy ja byłam w ciąży, nasłuchałam się od "życzliwych" które już rodziły
          jaki to koszmar, krwawa jatka itd - dziś mogę powiedzieć - to bzdura!
          owszem boli, ale ból nie jest ciągły, masz chwilę oddechu między skurczami
          a to w zupełności wystarcza, polecam wannę z gorącą wodą, ja spędziłam w ten
          sposób 90% czasu i to naprawdę wielka ulga - odbiera 50% bólu
          poza tym właściwy oddech i pozytywne nastawienie
          ja miałam jeszcze męża przy boku i wynajętą super położną, też polecam
          nie denerwuj się, gdyby tego nie dało się przeżyć, na świecie mielibyśmy tylko
          jedynaków, bo kto normalny po takim horrorze zdecydowałby się na drugie dziecko?

          powodzenia

          Kasia mama Jasia
          • elasz4 Re: jak przeżyłyście PORÓD? - Do "kasiagleb" 03.11.03, 11:02
            Nie mogę się zgodzić z twoim twierdzeniem, że kobiety, które miały ciężkie
            porody i mówią i okropnym bólu i kwawej jadce kłamią.
            Poród każdej z nas jest inny, bolesny lub mniej ale gadanie, że poród nie boli
            to jakaś kompletna bzdura.
            Ja miałam ciężki i bardzo bolesny poród, a jednocześnie po porodzie i dojściu
            do siebie jestem gotowa na następne dziecko, ale nie dlatego, że poród nie
            bolał tylko teraz na pewno wynajęłabym sobie położną, która w odpowiednim
            momencie dałaby mi coś przeciwbólowego.
            A jeszcze jedna kwestia skoro poród to bajka to dlaczego macie tylko jedno
            dziecko ?
            • kasiagleb Re: do elasz4 03.11.03, 12:09
              Elu,
              zostałam źle zrozumiana, ja nie twierdzę, że nie ma porodów trudnych i bolesnych
              zawsze były, są i będą
              ja potępiłam owe "życzliwe", które chcąc zrobić z siebie bohaterki
              opisywały swój poród jak horror nie do przeżycia, co spowodowało,
              że jadąc do szpitala bałam się potwornie
              uważam, że nie powinno się opowiadać takich historii kobietom, które jeszcze
              nie rodziły, zwłaszcza że wiele z tych historii jest wyssanych z palca czy
              ostro przekolorowanych,
              uważam że lepiej jeśli pierworódki jadą do porodu z dobrym nastawieniem,
              ja nie twierdzę, że nie boli, owszem boli bo musi boleć, ale jest to ból do
              przetrzymania - takie jest moje doświadczenie, o czym napisałam
              gdyby tego bólu nie dało się przetrzymać, wszystkie mdlałybyśmy z bólu
              a ja nie słyszałam o takim przypadku,
              sądziłam, że opisanie swoich dobrych przeżyć z porodu może pomóc, uspokoić,
              a to ważne na moment przed pierwszym porodem
              a co do ilości dzieci, cóż, poród nie miał tu nic do rzeczy
              różnie się ludziom w życiu układa, po prostu nas nie stać i uwierz,
              nie jestem z tego powodu szczęśliwa

              Kasia mama Jasia
              • kags ból 03.11.03, 14:33
                a ja nie chce czuc bolu... jak chodze do dentysty tez prosze o znieczulenie...
                nie wyobrazam sobie zeby ktos decydowal za mnie czy chce, czy tez nie czuc
                jakikolwiek bol. owszem - wszystko jest do przezycia... ale ja dziekuje, za te
                doznania...
                "oplacic polozna, anestezjologa, lekarza..." to jest jakies chore!!! to jest
                ich praca, ja dodatkowo za np. odbieranie telefonow i bycie mila nie pobieram
                w swojej pracy dodatkowych oplat...
                • kasiagleb Re: ból - do kags 03.11.03, 16:18
                  wiesz, w tym kraju jest wielu chorych, którzy nie doczekają operacji
                  z powodu braku pieniędzy na ich przeprowadzenie
                  a Ty domagasz się znieczulenia gratis?
                  a może źle zrozumiałam?
                  ja też jak idę do dentysty proszę o znieczulenie, ale za nie płacę,
                  bo jest to usługa extra
                  to samo dotyczy porodu, naprawdę można go przeżyć bez znieczulenia,
                  jeśli uważasz że jest to niemożliwe, po prostu zapłać
                  rozumiem, jak domagasz się aby lekarz czy położna byli kompetentni i mili,
                  bo to ich zawód i za to biorą co miesiąc pieniądze
                  ale znieczulenie gratis bez wskazań medycznych, tylko dlatego, że ktoś dziękuje
                  za takie doznania to nieporozumienie
                  a tak na marginesie, skorzystanie ze znieczulenia kończy się często kleszczami
                  czy próżnociągiem, a wtedy trzeba tą biedną mamę trochę pokroić a potem
                  pozszywać i kiedy znieczulenie przestanie działać to zapewniam doznania nie
                  będą raczej miłe

                  pozdrawiam serdecznie
                  Kasia mama Jasia
                  • kags Re: ból - do kasiagleb 03.11.03, 16:33
                    no wlasnie, zle mnie zrozumialas, niestety... (ja u dentysty tez place za
                    znieczulenie).
                    napisalam wyraznie "oplacic polozna, lekarza, anestezjologa"... czyli dac im w
                    lape zeby potraktowali cie po ludzku... na tym forum wypowiadalo sie wiele
                    dziewczyn, ktore tego nie zrobily i nie zawsze byly traktowane jak trzeba.
                    dla wiadomosci - o zgrozo!!! ja zazycze sobie cc, jezeli nie bedze wskazan
                    medycznych, to za te "usluge" oczywiscie zaplace. i prosze bez wynaturzen o
                    bolu po cc.
                    pozdrawiam,
                    KaGS
                    • kasiagleb Re: ból - do kags 03.11.03, 16:53
                      ups, no to przepraszam i o wybaczenie proszę
                      co do Twojego porodu - wybierz sama,
                      to Twoje zdrowie, Twój strach i Twoje pieniądze
                      tu nie ma mądrych - każdy wybiera opcję najlepszą dla siebie
                      ja np pomimo wskazań lekarskich panicznie bałam się cc
                      i szczęśliwie udało mi się urodzić samodzielnie

                      pozdrawiam raz jeszcze
                      Kasia mama Jasia
                      • kags Re: ból do kasiagleb 03.11.03, 17:10
                        nic tylko pogratulowac smile
                        ja za naturalny dziekuje sad
                        pozdrawiam,
                        KaGS
    • jaskierus Re: jak przeżyłyście PORÓD? 31.10.03, 17:42
      Hej!
      Ja rodzilam dokladnie tydzien temu. Porod bolal, owszem, spanikowalam nawet
      raz, ale jak sie okazalo, ze jest postep, to wzielam sie w grac, I w zyciu nie
      nazwalabym tego "horrorem", naprawde. Bylo ciezko, ale bol minal a moj malenki
      synek wynagrodzil te trudne chwile. Polecam wlasna polozna, moja zadbala o mnie
      bardzo, maz tez dla mie byl niezbedny, nie wyobrazam sobie porodu bez jego
      wsparcia.
      Zycze powodzeniasmile
      Jaskierek
      • gagarin3 Re: jak przeżyłyście PORÓD? 31.10.03, 18:52
        Na to, że boli nie mamy raczej wpływu (chyba, że ktoś korzysta ze
        znieczulenia), jeżeli jednak jest szansa na bardziej komfortowy poród - to
        trzeba z tego skorzystać. Mnie wydawało się, że poradzę sobie bez męża
        i "własnej" położnej, szczególnie, że rodziłam w szpitalu, który zdobył
        świetną ocenę w czasie akcji "Rodzić po ludzku" i miałam tam dużo znajomych
        wśród personelu. Niestety rodziłam w nocy, gdy nie było znajomych, a położne,
        które akurat miały dyżur zupełnie się mną nie przejmowały. PO prostu zostawiły
        mnie samą, kazały leżeć na boku na łóżku porodowym i poszły spać... Przez
        przypadek jedna z nich zajrzała do mnie, gdy zaczynały się bóle parte i była
        bardzo zdziwiona, że tak szybko (tzn. po trzech godzinach od pierwszych
        skurczów). Gdy juz urodziłam, panie poszły spać dalej - lekarz w ogóle nie
        raczył się pofatygować i nikt mi nie pomógł przystawić małego do piersi... Nie
        wiem, jakim cudem ten szpital był tak wysoko oceniony, pewnie starali się
        tylko w tym okresie, gdy trzeba było wypełniać ankiety... Gdybym teraz miała
        wybór, po pierwsze rodziałbym gdzie indziej (te trzy doby, które później
        spędziłam na oddziale połozniczym to był dopiero horror!), a po drugie
        zabrałabym "swoją" położną i męża. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak
        marzyłam o tym, żeby ktoś mi pomasował plecy, albo zwyczajnie był przy mnie i
        trzymał za rękę. Nigdy w życiu nie czułam się tak samotna, w dodatku było mi
        zimno i umierałam z pragnienia. To wszystko było o wiele gorsze niż ból...
        Życzę, żeby Twój poród był wspaniałym przeżyciem. Trzymam kciuki i pozdrawiam.
        Aga J.
    • ese1 Re: jak przeżyłyście PORÓD? 31.10.03, 21:37
      Bylo cos pomiedzy magicznie i strasznie. Na szczescie tego co niemile juz sie
      nie pamieta. Jedno jest pewne - jest to jak najbardziej do przezycia.
    • paulina.p-m Re: jak przeżyłyście PORÓD? 03.11.03, 12:05
      Hejka!
      Rodziłam 1 września bez "własnej" położnej, ale za to z Mężem - polecam, o ile
      nie trzeba go zmuszać... wink Nie miałam znieczulenia (chociaż dentyscie bez
      takowego nie daję się nawet obejrzeć), ale pozwalano mi brać prysznic - wanna,
      w której chciałam rodzic była zajeta sad. Masaże wodne polecam bardzo gorąco -
      mocno redukują ból.
      U mnie przez ostatne godziny było niewesoło - prawie pełne rozwarcie, czyli
      ból dość duży i coraz krótsze przerwy, a tu trzeba leżeć pod kroplówką
      (konieczna była oksytocyna) i Młody nie chce wychodzić. Potem okazało się, ze
      próbował jednoczesnie głową i ręką, co szybko skorygowano i poród "poszedł z
      górki". Przyznaję bez bicia - trochę wtedy spanikowałam, ale to wszystko BYŁO
      DO PRZEŻYCIA. CAłosć - od pierwszych skurczy do urodzenia Bruna trwała 12,5h,
      z czego naprawdę ciężkie były ostatnie 2-3.
      Chociaż może trudno w to uwierzyć, po urodzeniu i przytuleniu Maluszka,
      naprawdę nic już nie nie bolało. Po 1,5 godz (chili szyciu) prawie "sfrunęłam"
      z łóżka i popędziłam do moich Chłopaków (Mąż był z Synkiem), do sąsiedniej
      sali.
      Jeżeli bardzo się boisz, to moze umów się się na znieczulenie "na wszelki
      wypadek", tzn. jeżeli zajdzie potrzeba, dzwonisz do lekarza i on Cię
      znieczula. A jezeli pójdzie w miarę gładko, to sobie darujesz...
      Podpisuję się pod Poprzedniczkami, które mówiły o wielkiej roli oddychania -
      to naprawdę pomaga.
      POzdrawiam serdecznie i trzymam kciuki
      Paula



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka