A ja Wam zazdroszczę. Tym wszystkim, któe same urodziły... Wiem, że
boli, słyszałam koleżanki na porodówce, widziałam, jak wyglądały
po... Mój poró zakończył się cicięciem i nigdy się z tym nie
pogodzę. Bardzo źle to wspominam. Cały czas byłam zapewniania o tym,
jakie mam świetne warunki do naturalnego porodu (króka miękka szyja,
rozwarcie). Przy 8 cm zapadła decyzja o cięciu (dziecko słabło) i to
był koszmar. Wkłucie znieczulenia w kręgosłup - bałam się potwornie.
Potem podpięcie pod całą aparaturę. Czekamy... A ja wszystko czuję.
Więc znów rozpięcie z wszystkiego i drugie wkucie.... Podczas całego
cięcia telepało mną jak diabli. Jakbym była nago w przerębli,
myślałam, że język sobie zjem (to podobno normalne, wszystkie
koniety tak mają). Dziecka nie mogli wyciągnąć, bo się prykleiło do
dna, więc lekarz trzymał główkę, anestezjolog rzuciła mi się na
klatkę, a drugi lekarz "podsadzał" od dołu dziecko. Po tym uderzeniu
anestezjolog 2 dni nie mogłam porządnie oddechu wziąć, mówiłam
cicho, bo klatka bolała, a powietrza starczało na 2 słowa. A to co
na sali pooperacyjnej... Siostra, któa wyciskała mi z bruzcha krew -
jak to bolało! Krzyczałam nie mniej, jak te rodzące. Rano to samo.
I codziennie na obchodzie sprawdzanie czy macica się obkurcza -
wszystkie cięte darłymśmy się w niebogłosy.... Dzień po cięciu
kazali wstać. Klnęłyśmy, płakałyśmy...
Krewn z nas ciekła, łóżo zalane, podłoga w kałuży krwi, a my nie
mogłyśmy się podnieść... Chodziłyśmy jak gejsze - powoli, zgięte w
pół. Jak się śmiałyśmy, to wyłyśmy przy okazji z bólu. Te po
naturalnym nie mogły siedzieć, a my nie mogłyśmy leżeć - bo jak już
się położyłyśmy, to nie wstawałyśmy (tak bolało podnoszenie się).
Karmiłąm dziecko w jakiejś dziwnej pozycji - syn leżał na kolanach,
a ja się nad nim nachylałam. Jedyna możliwa. Myślałam, że to się
nigdy nie skończy. Do tego paprała mi się rana

Dziś minęło już 9,5
miesiąca, a mi ciągle jest żal, że nie wiem, jak to jest urodzić....
Jak to jest, gdy dziecko wychodzi z ciebie, gdy razem działacie w
tym akcie narodzin, takie zjednoczenie z naturą... To jest coś,
czego doświadczyć mogą jedynie kobiety... A mój poród to niestety
była operacja, a nie narodziny...