Dodaj do ulubionych

Tatar raz jeszcze

17.01.09, 08:16
Dziewczyny, czytałam wątki na temat tatara i generalnie zdania są podzielone
czy można czy też nie.
Moje pytanie jest takie, czy skoro mój tata który jest kucharzem (staż 30
letni), przygotuje taki tatar z mięsa którego źródło jest sprawdzone i
przebadane, to mogę zjeść???. Tata mówi mi, że się dziwi że nie można, wg
niego mięso surowe jest przecież badane, sklep ma sprawdzony, więc jeśli coś
by się nawet stało, to taki fakt zatrucia odpowiednio się zgłasza (sklep wie
od jakiego dostawcy brał, a ten jaki weterynarz badał mięso). Tak samo
skomentował fakt tego ze nie można jeść np. łososi, czy wątróbki, tuńczyka
powiedział że jeśli się je z umiarem nie za często to jak najbardziej można.
Dodam , że nie chodzi o zjedzenie całej miski tatara, tylko np. 1 bułki.
Obserwuj wątek
    • wilma.flintstone Re: Tatar raz jeszcze 17.01.09, 09:39

      Co do lososia i tunczyka - ma racje, bo jesc mozna, aczkolwiek nie
      przesadnie czesto (zwlaszcza tunczyka). Watrobke to raczej
      okazjonalnie, bo ma strasznie duzo vit. A, wiec, zwlaszcza w
      pierwsym trymestrze, mozna sobie darowac. Jesli zas chodzi o tatara,
      to nie mam pojecia czy mieso jest badane pod katem toxo, ale ja bym
      jednak nie jadla, to tylko 9 miesiecy...
      • robin2510 Re: Tatar raz jeszcze 17.01.09, 10:01
        Pytałam tatę czy jest badana wołowina pod kątem toxo, powiedział że tak, mięso
        które mamy pochodzi z bardzo dobrego źródła, i nie ma opcji że nie było badane
        ojciec inaczej by nie kupił.
        Pisząc ten wątek i tak w sumie jest musztarda po obiedzie bo kawałek chleba z
        cienko posmarowanym tatarem zjadłam, tata nie pozwoliłby mi spróbować- a wie jak
        go uwielbiam - jak by z mięsem było coś nie tak. Chyba jak następnym razem
        będzie robił tatara to nie zjem po co kucić los.
        W sumie i tak muszę zrobić badania na wizytę w lutym więc zrobię sobie dodatkowe
        na toxoplazmozę no i podpytam ginekologa tak na wszelki wypadek jak to wygląda w
        moim przypadku, czy mogę czy tez nie.
        Dzięki za odpowiedź.
        • zoofka Re: Tatar raz jeszcze 17.01.09, 21:45
          tu nie chodzi o toxo. Bardziej o listeriozę chyba
    • balsamina-niecierpek Re: Tatar raz jeszcze 17.01.09, 14:38
      Wszystko to pięknie, ale gdyby, powtarzam GDYBY coś się stało, to
      co? Pójdziesz do taty z reklamacją? Super, ale dziecku tym nie
      pomożesz.
      Oczywiście nie wątpię, że Twój tata robi garmażerkę wyłącznie ze
      stuprocentowo gwarantowanego mięsa, badanego pod kątem toxo i innych
      chorób, świeżego i w ogóle tip top, i że na pewno nie częstowałby
      Cię czymś, do czego nie jest idealnie przekonany. Na pewno. Ale nie
      da się zaprzeczyć, że przypadki toksoplazmozy po spożyciu surowego
      mięsa się zdarzają, i to bynajmniej nie wśród ludzi, którzy jedzą
      niebadane ochłapy przyrządzone byle jak w brudnej kuchni. Stąd ten
      zakaz, i ta zasada.
      Po tym co zjadłaś pewnie nic ani Tobie ani dziecku nie będzie, nie
      masz się czym denerwować. Ale na Twoim miejscu więcej bym tego nie
      robiła. Po co kusić los?
      • fabiankaa Re: Tatar raz jeszcze 17.01.09, 14:42
        w 100% sie zgadzam. Po co kusic los? Mozna chyba te 9 miesiecy
        wytrzymac.
    • sabciass Re: Tatar raz jeszcze 17.01.09, 16:31
      hehe, podobają mi się te dyskusje nt. co wolno, a czego nie i w
      ogóle jak tu chuchać i dmuchać na siebie. Oczywiście ja też ulegam
      tej zbiorowej histerii, dziecko karmię racjonalnie, po piersi
      mlekiem modyfikowanym, do pica woda i skoczki bez cukru, staram się
      nie dawać soli itd itp. a potem jadę na wieś do rodziny, gdzie
      ciężarne kuzynki wcinają jaja prosto od kur,mleko prosto od krów,
      dzieciaki latają z kubkiem świeżego mleka i nikt nie wie co to
      toksoplazmoza, salmonella, alergia. A nasze miastowe wychuchane i
      wydmuchane brzuszki rodzą alergików, skazowców, astmatyków. To już
      chyba wolę zjeść świerzy wiejski tatar, niż mieszkać na
      marszałkowskiej i całe to dbanie o zdrowie i tak w łeb weźmie, jak
      się dziecko sztachnie "świerzym" warszawskim powietrzem.
      • agas-30 Re: Tatar raz jeszcze 17.01.09, 17:25
        Ja jestem rzykładem jedzenia tatara przed ciążą i napiszę tak: NIE
        WOLNO GO JEŚĆ W CIĄŻY !!!! Ja zjadłam 2 miesiące przed zajściem w
        pierwszą ciążę i przez całe 8 miesięcy byłam na antybiotyku -
        właśnie przez tatar (toksoplazmoza) Co miesiąc się badałam w
        kierunku tox. i ona nie spadała. Całe szczęście że córcia urodziła
        się zdrowa a mogło być źle, bardzo źle. Toksoplazmoza w pierwszym
        trym. może doprowadzić do poronienia czy też dzidziuś może mieć
        kłopoty ze wzrokiem, wodogłowie, rozszczepienie kręgosłupa itp.
        Proszę poczytać o tym. Teraz po 5 latach jestem w 2 ciąży i przez te
        lata ani razu nie zjadłam tatara by nie było "powtórki z rozrywki"
        bo jakoś długo się mnie trzymał w fazie aktywnej, ale nie mogę się
        doczekać kiedy go zjem.
        Radzę więc wszystkim przyszłym mamom poczekać do narodzin dzidziusia
        i wtedy jeść dowoli.
        • nglka Re: Tatar raz jeszcze 17.01.09, 21:28
          agas-30 napisała:

          > Ja jestem rzykładem jedzenia tatara przed ciążą i napiszę tak: NIE
          > WOLNO GO JEŚĆ W CIĄŻY !!!! Ja zjadłam 2 miesiące przed zajściem w
          > pierwszą ciążę i przez całe 8 miesięcy byłam na antybiotyku -
          > właśnie przez tatar (toksoplazmoza) Co miesiąc się badałam w
          > kierunku tox. i ona nie spadała. Całe szczęście że córcia urodziła
          > się zdrowa a mogło być źle, bardzo źle. Toksoplazmoza w pierwszym
          > trym. może doprowadzić do poronienia czy też dzidziuś może mieć
          > kłopoty ze wzrokiem, wodogłowie, rozszczepienie kręgosłupa itp.
          > Proszę poczytać o tym. Teraz po 5 latach jestem w 2 ciąży i przez te
          > lata ani razu nie zjadłam tatara by nie było "powtórki z rozrywki"
          > bo jakoś długo się mnie trzymał w fazie aktywnej, ale nie mogę się
          > doczekać kiedy go zjem.
          > Radzę więc wszystkim przyszłym mamom poczekać do narodzin dzidziusia
          > i wtedy jeść dowoli.

          kocham takie wątki smile
          "Zaszłam w ciążę w dni niepłodne"; "Zarazili mnie grzybicą w szpitalu"; "Miałam
          tokso przez tatar".

          Jeśli robiłaś badania przed tatarem i wiesz, że nie byłaś chora na 100% (TUŻ
          przed zjedzeniem tatara), jeśli do następnego badania, które wykryło tokso nie
          zjadłaś ani jednego surowego warzywka, owocu ani też w ogóle (nawet raz) nie
          zetknęły się Twoje dłonie z ustami PRZED UMYCIEM ICH - to gratuuj, winą
          najpewniej jest mięso.
          ALE jeśli którakolwiek z w/w zasad została złamana, to - ładnie proszę - nie
          strasz wink
          Mój gin jest zdania,że zachorowalność po przebadanym mięsie jest tak samo
          znikoma, jak ciąża przy prawidłowo branych pigułkach antykoncepcyjnych.
          Natomiast warzywa i owoce nie są badane pod tym kątem, wystarczy, raz nie domyć
          PORZĄDNIE albo paluszek do buzi, przyłożyć dłoń do kichania i dotknąć nią ust,
          mając w niej wcześniej nieumyte jabłko, marchewkę, czy por.
          • woofer075 Re: Tatar raz jeszcze 17.01.09, 22:49
            a czy Twój gin nie powiedział Ci, że nie ma 100% pewności, że tabletki
            antykoncepcyjne zapobiegają ciąży?? nic nie daje 100 % pewności, więc po co
            kusić los i narażać dziecko-jedząc surowe mięso???
            • nglka Re: Tatar raz jeszcze 17.01.09, 22:55
              woofer075 napisała:

              > a czy Twój gin nie powiedział Ci, że nie ma 100% pewności, że tabletki
              > antykoncepcyjne zapobiegają ciąży?? nic nie daje 100 % pewności, więc po co
              > kusić los i narażać dziecko-jedząc surowe mięso???

              A czy ktoś Cię uświadomił, że zajście w ciąż nie oznacza w 100%ach zdrowego
              dziecka mimo wszelkich badań? więc nie zachodźmy w ciąże.
              Nie przechodźmy przez ulicę, nie jedzmy owoców (bo tokso), nie jedzmy nabiału
              (bo listerioza).
          • wilma.flintstone Re: Tatar raz jeszcze 18.01.09, 02:42
            nglka napisała:

            > Natomiast warzywa i owoce nie są badane pod tym kątem, wystarczy,
            raz nie domyć
            > PORZĄDNIE albo paluszek do buzi, przyłożyć dłoń do kichania i
            dotknąć nią ust,
            > mając w niej wcześniej nieumyte jabłko, marchewkę, czy por.


            Gdyby to byla prawda, to toxo nie stanowilaby problemu, bo wszystkie
            kobiety przechodzilyby ja w dziecinstwie zrac brudne jablka i
            grzebiac w piaskownicy. Tyle, ze najpierw te jablka musialyby miec
            kontakt z ziemia w ktorej znajdowalyby sie odchody zakazonego
            zwierzecia (kota). Nie w kazdym jednak sadzie i ogrodzie grasuja
            koty i to na dodatek zakazone. Moim zdaniem to Ty tu straszysz, bo
            tatara mozna o prostu nie jesc, Ty zas twierdzisz ze duzo latwiej
            sie zarazic prez niedomyty owoc. Na tej zasadzie zacznijmy sie
            odzywiac dozylnie na rok przed zajsciem w ciaze, bo a nuz sie tam
            czegos nie doszoruje albo zasloni usta reka przed
            kichnieciem...Absurd. Tym bardziej ze czytalam w paru miejscach ze
            mieso, niekoniecznie nawet tatar, ale krwawy stek itp. jest winne
            ok. 80% zakazen.
            • nglka Re: Tatar raz jeszcze 18.01.09, 03:41
              wilma.flintstone napisała:

              > nglka napisała:
              >
              > > Natomiast warzywa i owoce nie są badane pod tym kątem, wystarczy,
              > raz nie domyć
              > > PORZĄDNIE albo paluszek do buzi, przyłożyć dłoń do kichania i
              > dotknąć nią ust,
              > > mając w niej wcześniej nieumyte jabłko, marchewkę, czy por.
              >
              >
              > Gdyby to byla prawda, to toxo nie stanowilaby problemu, bo wszystkie
              > kobiety przechodzilyby ja w dziecinstwie zrac brudne jablka i
              > grzebiac w piaskownicy.

              I doszliśmy do sedna problemu. Nie wszystkie ale większośc i TAK JEST. większość
              przechodzi tokso w dzieciństwie. nie wierzysz? Spytaj ginekologa o statystyki
              zakażenia!

              > Tyle, ze najpierw te jablka musialyby miec
              > kontakt z ziemia w ktorej znajdowalyby sie odchody zakazonego
              > zwierzecia (kota). Nie w kazdym jednak sadzie i ogrodzie grasuja
              > koty i to na dodatek zakazone.

              Nie tylko koty ale są również inni nosiciele (szczury, a tu mi nie powiesz, że
              na działkach ich brak bo tam właśnie jest ich zatrzęsienie).

              > Moim zdaniem to Ty tu straszysz, bo
              > tatara mozna o prostu nie jesc, Ty zas twierdzisz ze duzo latwiej
              > sie zarazic prez niedomyty owoc. Na tej zasadzie zacznijmy sie
              > odzywiac dozylnie na rok przed zajsciem w ciaze, bo a nuz sie tam
              > czegos nie doszoruje albo zasloni usta reka przed
              > kichnieciem...Absurd. Tym bardziej ze czytalam w paru miejscach ze
              > mieso, niekoniecznie nawet tatar, ale krwawy stek itp. jest winne
              > ok. 80% zakazen.

              Tu również doszliśmy do sedna wink
              Oczywiście, że absurd, taki sam jak z demonizowaniem tatara!
              w paru miejscach to znaczy w jakich? Jesteś w stanie podać jakieś wiarygodne
              źródło (typu NIE interia, czy wikipedia edytowana przez użytkowników ale
              wiarygodne badania naukowe?).
              • wilma.flintstone Re: Tatar raz jeszcze 18.01.09, 11:05
                nglka napisała:

                > I doszliśmy do sedna problemu. Nie wszystkie ale większośc i TAK
                >JEST. większość przechodzi tokso w dzieciństwie. nie wierzysz?
                >Spytaj ginekologa o statystyki zakażenia!

                Nie bardzo mam jak, bo nie mieszkam w Polsce. Mieszkam w Szwecji i
                tutaj przeciwciala ma ok. 25 proc. kobiet, czyli wcale nie tak
                wiele. Ze Szwedzi maja nasr....e na punkcie higieny i wszystko
                szoruja to inna rzecz, wiec moze niektorym kobietom nie zdarza sie
                pozrec brudnego jablka. Poza tym nie ma tu az tylu bezpanskich
                kotow, wloczacych sie po smietnikach kotow co u nas. Dlatego
                czytalam tu kiedys ze prawdopodobienstwo zakazenia sie toxo jest
                najwieksze w Europie srodkowej i poludniowej. I to tez ze wzgledu na
                surowe befsztyki, ktorych w Skandynawii sie nie jada (tekst po
                szwedzku, nie wiem czy Cie urzadza wink)

                > Nie tylko koty ale są również inni nosiciele (szczury, a tu mi nie
                >powiesz, że na działkach ich brak bo tam właśnie jest ich
                >zatrzęsienie).

                No tak, ale my tu tez rozmawiamy o takim "miastowym" chuchaniu i
                dmuchaniu. Idz do supermarketu - owoce wszystkie rowniutkie, zgodne
                z unijna norma, blyszczace, wyglancowane...Mnie by bardziej
                interesowalo co tam wstrzykneli zeby one tak wygladaly niz czy
                dostene toxo jak nie umyje wink
                • wilma.flintstone Re: Tatar raz jeszcze 18.01.09, 11:26
                  wilma.flintstone napisała:

                  Dlatego
                  > czytalam tu kiedys ze prawdopodobienstwo zakazenia sie toxo jest
                  > najwieksze w Europie srodkowej i poludniowej. I to tez ze wzgledu
                  na
                  > surowe befsztyki, ktorych w Skandynawii sie nie jada

                  Doczytalam jeszcze, ze chodzi tez o klimat - im zimniej tym mniejsza
                  zachorowalnosc - juz w Sztokholmie tylko 14% kobiet ma przeciwciala,
                  a te 25% to na poludniu. A, i jeszcze nie wiem skad wzielas to info
                  o odchodach szczurow - z tego co ja wiem to koty sa jedynymi
                  zwierzetami noszacymi pasozyta w przewodzie pokarmowym, czyli ich
                  odchody sa jedynymi ewentualnie groznymi. Szczura to musialabys sama
                  zjesc zeby sie zarazic, tak samo zreszta jak psa, bo u nich oocysty
                  siedza w miesniach.
                  • nglka Re: Tatar raz jeszcze 18.01.09, 12:14
                    wilma.flintstone napisała:

                    > A, i jeszcze nie wiem skad wzielas to info
                    > o odchodach szczurow - z tego co ja wiem to koty sa jedynymi
                    > zwierzetami noszacymi pasozyta w przewodzie pokarmowym, czyli ich
                    > odchody sa jedynymi ewentualnie groznymi. Szczura to musialabys sama
                    > zjesc zeby sie zarazic, tak samo zreszta jak psa, bo u nich oocysty
                    > siedza w miesniach.

                    Nie masz racji. Ze szczurem jest identycznie jak z kotem (hodowałam szczury 10
                    lat, wiem na ich temat wszystko, co tylko możliwie dostępne dla świra w tej
                    dziedzinie smile ). Z resztą niejednokrotnie rozmawiałam o chorobach odzwierzęcych
                    z wetem głównie dlatego, że planowałam ciążę mając u siebie 3 szczurze panienki
                    i "przelotem" różne znajdy (w tym działkowe).
                    • wilma.flintstone Re: Tatar raz jeszcze 18.01.09, 13:06

                      Coz, nie bede sie sprzeczac o te szczury, bo pewnie masz racje.
                      Zastanawiam sie jednak skad w takim razie ta zbiorowa histeria na
                      temat toxo, jesli w sumie mozliwosc zaraaenia sie jest tak znikoma?
      • robin2510 Re: he he he dobra odpowiedź 17.01.09, 17:51
        masz rację, u mojej rodziny z wioski identycznie, mleko prosto od krowy, śliwki
        prosto z drzewa (nie myte) ful zwierząt, od kur, kaczek , po świnie i krowy, i
        tam nie przejmują się takimi rzeczami, ciaże zdrowe, dzieciaki rodzą się o
        czasie, żadna nigdy nie miała problemów ani z zajściem ani z utrzymaniem ciaży.
        Dzieciaki krowie mleko piją przed skończeniem roku i żadne nigdy alergii nie
        miało. Ja mieszkam w mieście a raczej na obrzeżach tzn w dzielnicy gdzie już
        jest las, więc jak z pracy z centrum wracam to mam porównanie , tylko wejdę do
        "mojego "lasu a już czuć inne powietrze. Tato mój się śmieje że więcej chemii
        zjadam i wypijam w tych colach, napojach gazowanych o smaku :pomarańczy czy
        maliny, w chipsach, batonikach innych dziadostwach, tam mówi ze aż roi się od
        'E" , a co one nie szkodzą??? szkodzą , ale wszystko oczywiście w umiarze i w
        granicach rozsądku.
        Z tatarem to dam sobie na wstrzymanie licho nie śpi , ale po porodzie wink)))))
        wtedy sobie odbiję wink)))
        • seytan_a_22 Re: he he he dobra odpowiedź 17.01.09, 21:16
          Cholera, a ja jadlam przez pierwsze trzy miesiace ciazy watrobke dzien w dzien
          takiego mialam na nia smaka i jakos nie widze, by to dawalo jakiekolwiek efekty
          uboczne...gdy pytalam mojego lekarza o zywienie powiedzial mi, ze wolno wszystko
          i moge sobie spokojnie spelniac swoje ciazowe zachcianki...tak wiec robie tak do
          dzis... nie ominely mnie krwiste steki,losos czy tatar i jakos zyje...w dodatku
          tak jak pisaly poprzedniczki wychowalam sie na wsi i jadlam zawsze wszystko
          takie jak bylo, nie raz mnie pies po skaleczeniu polizal, i wiem, ze jako
          dziecko nie grzeszylo to co jadlam czystoscia, brudne raczki, brudne jablko,
          mimo tego nigdy nie chorowalam...wiec w ciazy sie nad jedzeniem tez nie trzese,
          natomiast wszelkie tabletki doprowadzaja mnie do czarnej rozpaczy,szczegolnie,
          ze ostatnio musialam lykac antybiotyk, bo mi gardlo siadlo...dobrze , ze to juz
          koncowka tych 9miesiecysmile
      • grimma Re: Tatar raz jeszcze 17.01.09, 23:02
        no nie wiem.
        warszawskie powietrze swoja droga a np pryskana marchewka swoja droga.
        nie weim po co intensyfikowac doznania.
        i wole mieszkac nieopodal marszalkowskiej niz jesc tatar
    • mini-1981 Re: Tatar raz jeszcze 17.01.09, 22:23
      A do tatara nie dodaje się przypadkiem surowego żółtka ? Bo to bardziej mi
      salmonellą pachnie niż tokso.
      • seytan_a_22 Re: Tatar raz jeszcze 17.01.09, 23:29
        > A do tatara nie dodaje się przypadkiem surowego żółtka ? Bo to bardziej mi
        > salmonellą pachnie niż tokso.

        mi tatar pachnie tatarem

        swoja droga skoro jest to moze byc takie szkodliwe to czemu moj lekarz niczego
        mi nie zabronil jesc, co wiecej w zadnej broszurze jaka czytalam z danych przez
        niego materialow nie ma slowa o tym by czegos sobie odmawiac...troche to dla
        mnie dziwne
    • miss_california123 Re: Tatar raz jeszcze 18.01.09, 03:40
      Ja, choć nie przepadam za mięsem to tatara nie jestem w stanie sobie odmówić,
      choć przyznam, że boję się go jadać i nie robię tego na weselach i w knajpach,
      ale taki zrobiony przez mamusię.... W obecnej ciąży zjadałam porządną porcyjkę w
      drugim miesiącu gdyż nie miałam pojęcia że jestem w ciąży. Na szczęście mięsko
      było ok. ale zgadzam się z dziewczynami, lepiej nie ryzykować. Ja odstawiłam też
      z bólem serca sery pleśniowe i sushi. Te kilka miesięcy mnie nie zbawi, a może
      być tak że 50 razy zjem i nic się nie stanie, a za 51 trafię na trefną partię...
      • robin2510 Re: Dzięki dziewczyny za odpowiedzi. 18.01.09, 10:06
        Mój ojciec też powiedział że mogę zarazić się jakimś g...nem np jak zjem
        niedomyte warzywa i owoce, bardziej kazał zwracać na to właśnie uwagę, a nie ze
        nie mogę zjeść np. polędwicy łososiowej , wątróbki czy innych .Tato kazał
        baczniejsza uwagę zwracać na czystość np. mam obrać marchewkę i potem ją jeszcze
        dokładnie umyć (przed ciążą jak ładnie wyglądała to tylko dobrze umyłam, i
        zjadłam a u babci z działki to nawet dokładnie wytarłam z piachu he he he wink)).
        To samo mówił żebym uważała na stare jogurty czy inne przetwory mleczne - daty
        ważności , bo wie że często na nią nie patrzę -tu chodzi o tą listeriozę (chyba).
        Będąc z córką w ciąży jadłam dość dużo serów pleśniowych, na szczęście nic jej
        nie jest a ma już nieco ponad 3 latka. Badania na toxo robiłam zanim zaszłam z
        nią w ciąże jakieś 4.5 roku temu wyniki na IgG i IgM były negatywne aż dziw mnie
        bierze jak mogłam się nie zarazić??? Tony zjedzonych brudnych owoców czy warzyw,
        mając w domy od 12 roku życia non stop koty, no i nie potrafię już zliczyć ile
        razy zjadłam tatar. Teraz jestem w 13 tc i badania usg wyszły dobrze z
        dzieciakiem wszystko ok, tyle tylko że dopiero teraz mam zrobić badanie na :krew
        no i m.inn. WR i toxoplazmozę.
      • balsamina-niecierpek Re: Tatar raz jeszcze 18.01.09, 14:01
        Nie szalejcie z serami pleśniowymi, te, które można kupić w sklepie
        są w 90% z pasteryzowanego mleka, sprawdzajcie! - a listerioza może
        być tylko w niepasteryzowanych.
    • myszka_1405 Re: Tatar raz jeszcze 18.01.09, 11:21
      ja sie niczym nie przejmowalam.... jadlam tatar, sery, boczek wedzony, chipsy, zupki instant, pilam cole.... i co urodzilam zdrowa niunie - 10 pkt, 3700, 60 cm smile

      dodam ze moja ginekolog powiedziala ze mozna jesc wszystko ale z umiarem - i tak bylo smile
      • wilma.flintstone Re: Tatar raz jeszcze 18.01.09, 11:34
        myszka_1405 napisała:

        >> zupki instant,


        A to zupek instant tez nie mozna??? shock
        • seytan_a_22 Re: Tatar raz jeszcze 18.01.09, 13:55
          Zupki instatnt to sama chemia, wiec raczej nie sa polecane ciezarnym. Ja tam jem
          wszystko...
      • mini-1981 Re: Tatar raz jeszcze 18.01.09, 16:12
        Też urodziłąm się 9 grudnia, sorki, że nie na temat smile
      • mini-1981 Re: Tatar raz jeszcze 18.01.09, 16:12
        Też urodziłam się 9 grudnia, sorki, że nie na temat smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka