aphoper1
24.01.09, 20:10
Witajcie,
jestem szczęśliwa, ale i zaniepokojona - tydzień temu zrobiłam test i wyszedł
pozytywnie, we wtorek bHCG ok. 5000, już od soboty zeszłej brałam duphaston
(rada mojej gin przez telefon - od dawna mam za niski progesteron naturalnie),
no a od środy wieczorem zaobserwowałam przy podcieraniu się bardzo nieznaczną
ilość, ale jednak, śluzu, rzadkiego i dość przewjrzystego z domieszkami koloru
ropno-pomarańczowego. Ilości tak małe, że nic nie zostaje np. na wkładce, ale
co któreś skorzystanie z toalety widzę je na papierze.
Martwiło mnie to coraz mocniej, w piątek rano miało to ciemniejszy kolor,
pojechałam do pani gin, powtórzyłam bHCg (wynik 12900, więc przyrost
znakomity), na usg widać wyraźnie pęcherzyk i pani gin mówi, że jest w dobrym
miejscu i się nie odkleja)... Po wyjęciu usg dopochwowego nie było żadnych
śladów krwi czy takiego śluzu, jego jest naprawdę mało i widzę go może ze 2
razy dziennie... Miałam też leciutki ból brzucha, ale przeszedł...
No ale nie wiadomo, co to i skąd. Martwię się, bo piersze dziecko 2 lata temu
straciłam, ok. 8 tygodnia, nie wiadomo do końca, czy przez sam progersteron na
przykład, czy z powodu grypy z wysoką gorączką, na którą zachorowałam wkrótce
po tym, jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży...
Więc teraz chciałabym dopełnić wszystkiego, żeby nic złego się nie stało...
Czy któraś z Was miała podobne objawy śluzu? Może to jakaś pierdoła i nie ma
co się martwić, np. pęknięte naczynko krwionośne?