Dodaj do ulubionych

Jak to dokładnie jest z lewatywą?

30.01.09, 13:06
Jestem w 38tc i tak się zastanawiam nad lewatywą. Jak rodziłam córkę to
przyjechałam do szpitala ok. 18.00 w przeddzień porodu i w sumie od tej pory
nic już nie jadłam. Na drugi dzień dostałam kroplówkę z oksytocyną i żadnego
jedzenia.Urodziłam dopiero wieczorem o 19.05 i cały dzień chodziłam do kibla,
żeby się do końca wypróżnić.Ale mimo wszystko czułam pewien dyskomfort podczas
porodu, żeby z tym nie "wyskoczyć".Jeśli któraś miała lewatywę napiszcie jak
to dokładnie wygląda, bo chyba teraz się na to zdecyduję. Poza tym chciałabym
rodzić w wodzie jeśli wszystko będzie w porządku.
Obserwuj wątek
    • reteczu Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 30.01.09, 13:10
      Nie miałam lewatywy przy obu porodach (2003 i 2007). Dostałam czopki
      glicerynowe, które sama sobie zaaplikowałam i wypróżniłam się. Tak
      było przy obu porodach.
    • suso Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 30.01.09, 13:11
      ja robiłam lewatywę w domu i podczas porodu nie miałam
      niespodzianki smile ale ta którą kupiłam (nie pamiętam nazwy) miała
      plastikową końcówkę doodbytniczą i nie było to przyjemne. Dodam,że
      zużyłam 2/3 butelki, bo więcej nie dałam rady. Może lepszy będzie
      czopek glicefynowy.
    • wakacyjna_iguana Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 30.01.09, 13:14
      Uważam lewatywę za konieczność po prostu. Ja miałam przy pierwszym porodzie -
      nic strasznego, kupujesz w aptece butelkę z płynem do lewatywy, pielęgniarka w
      szpitalu Ci to w tyłek szybciutko wpompuje, nic nie boli, trwa chwilkę
      dosłownie. Potem się wypróżniasz i się nie martwisz że zabrudzisz łózko
      porodowe. Ja i tak po 7 godz. od lewatywy ciut się na łóżko wypróżniłam przy
      parciu i mi głupio było sad A co dopiero jakbym tej lewatywy nie miała, wolę nie
      myśleć!!!!
    • ewcia1980 Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 30.01.09, 13:17
      ja lewatywe miałam robiona w szpitalu.
      w sumie nic strasznego chociaz wiadomo - najwieksza przyjemnośc to
      to nie jest.
      jak dzis pamietam jak polozna przyniosła cos co wygladało jak
      OGROMNA kroplówka i pierwsza moja mysla "o rany, gdzie ona mi to
      wpompuje. przeciez tego płynu jest TYLEEEEE........" smile

      podczas porodu - luzik bo nie stresowałam sie dodatkowymi atrakcjami.
      no i, co dla mnie najważniejsze, zaraz po porodzie moj tyłek mógł
      odpoczac bo wtedy zrobic kupe to jest dopiero wyczyn wink

      tym razem tez nie mam nic przeciwko lewatywie.
      a nawet wiecej - jestem zdecydowanie ZA.

      pozdrawiam
      • ophelia78 Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 31.01.09, 18:05
        >tym razem tez nie mam nic przeciwko lewatywie.
        >a nawet wiecej - jestem zdecydowanie ZA.

        Ja też! cóż to za problem! a potem nie trzeba się martwić.
      • artdesign84 o co ?? 01.02.09, 03:50
        ja zrobiłam kupę niecałą dobę po porodzie i nie było w tym zupełnie
        nic nadwyczajnego
        lewatywy nie miałam i nicmi wiecej nie "wyleciało"
        • ewcia1980 Re: o co ?? 01.02.09, 20:23
          artdesign84 napisała:
          > ja zrobiłam kupę niecałą dobę po porodzie

          no to gratuluje!!

          > i nie było w tym zupełnie nic nadwyczajnego

          tak Ci sie tylko wydaje.

          > lewatywy nie miałam i nicmi wiecej nie "wyleciało"

          no to kolejne gratulacje!!

          ps. i jeszcze opowieśc, która juz pare razy pisałam na tym forum, z
          mojego pobytu w szpitalu po porodzie.
          rano - obchód - na sali obok słychac pytanie lekarza
          "stolec był?"
          jakas pacjentka odpowiada "był"
          lekarz - "no to gratuluje!!"
          razem z moimi wspołlokatorkami z sali tylko sie zasmiałysmy.
          nastepnego dnia wraca z WC moja współlokatorka po dośc dlugim
          posiedzeniu i oznajmnie
          "teraz rozumiem czemu ten lekarz gratulował tamtej dziewczynie
          stolca"
          smile
          ja zrozumiałam to pare dni póżniej.
          • artdesign84 Re: o co ?? 02.02.09, 03:40
            acha, no to widać miałam szczęście i współczuję tym, które nie miały
            (szczęścia do bezproblemowej kupy po porodzie);/ to naprawdę musi
            być kiepskie uczucie ;/
            Ale to może wystarczy np wziąść czopek po porodzie, jak już się chce
            iść coś zrobić ??
            a najlepiej jak by każda kobieta mogłarobić tak żeby czuła się jak
            najbardziej komfortowo
            • ciociacesia mnie strasznie zadek bolał 04.02.09, 11:21
              od tego parcia i miałam wielkie obawy, ale koniec konców obyło sie bez
              komplikacji smile za to sikanie było straszne po cewnikowaniu
    • wakacyjna_iguana Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 30.01.09, 14:43
      Aha - i na szkole rodzenia mówili że samemu w domu nie wolno robić lewatywy, bo
      można sobie coś uszkodzić a pielęgniarka to robi bezboleśnie.
    • krztyna Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 30.01.09, 15:08
      mnie lewatywa przekonuje z innych powodów niż "niespodzianka"
      podczas porodu. Po porodzie (czy to z szytym kroczem czy podbrzuszem
      po CC) i rozleniwionymi jelitami na skutek nagłego miejsca w jamie
      brzusznej, zaparcia są bardzo częste. Po lewatywie masz spokój co
      najmniej dwa dni od konieczności wypróżnienia się a to dla obolałych
      szwów już sporo...

      -----------
      Platek, Skorpek i Hans Helmut
      • bzik33 Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 30.01.09, 17:08
        Hej! Ja miałam lewatywe przy pierwszym porodzie. Wcześniej kiedy o tym myślała,
        to prawie mdlałam,ale jak przyszło co do czego to nie było źle. Mnie skurcze
        złapały w nocy, tak okropnie bolały i byłam tak przerażona porodem ,że było mi
        wszystko jedno,jak pielęgniarka robiła mi lewatywę. Może to głupie co powie, ale
        nie zdawałam sobie sprawy, ile człowiek ma nieczystości w sobie. Nie chcę
        myśleć, jakbym się czuła, gdyby coś się "wydarzyło" na porodówce. Jeśli nie ma
        czasu na lewatywę i w czasie porodu zdarzy sie niespodzianka to trudno,lecz
        jeśli jest czas to lepiej sie na nia zdecydować.
        • green78 Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 30.01.09, 20:34
          Też miałam lewatywę, to nic strasznego, tylko bardzo głupie uczucie. Potem
          trzeba szybko do kibelka zmykać wink W szpitalu, w którym rodziłam było to tak
          zorganizowane, że w przedsionku toalet było łóżko, położna podgalała, potem
          robiła lewatywę i po krzyku. Co prawda poród zakończył się cesarką ale i tak
          cieszyłam się z tego, że byłam "pusta", bo wypróżnić się z rozciętym brzuchem
          też nie jest łatwo
          • izzzkaaa Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 30.01.09, 20:47
            lewatywa jest standartem czy trzeba onia sie upomniec,zapłacic czy jak to jest?
            • fabiankaa Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą 30.01.09, 21:02
              Nie jest standardem, u mnie w szpitalu nie bylo niczego takiego,
              sama, z wlasnej woli "zapodalam" sobie czopek glicerynowy, bo mialam
              zaparcia po żelazie...
              Wiec trzeba o takie rzeczy pytac bezposrednio na oddziale.
            • ophelia78 Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą 31.01.09, 18:10
              kiedyś była nawet obowiązkowa, ale jak się zaczęły te wszystkie akcje "rodzić po
              ludzku" to podniosło się larum, że to upokarzanie kobiety. Dla mnie dużo
              większym upokorzeniem byłoby niekontrolowane wypróżnienie na łóżko porodowe czy
              urodzenie dziecka razem z, za przeproszeniem, kupą wink

              Jest za darmo, niektóre szpitale wciąż nakazują, w niektórych się zaleca, ale
              chyba niegdzie nie trzeba o to jakoś szczególnie prosić. W końcu dla położnej to
              też lepiej, jeśli nie będzie dodatkowych "atrakcji" w trakcie parcia.
              • superpalinka232 Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą 06.02.09, 11:22
                mysle ze ten zabieg przy porodzie jest potrzebny, lepsze to niz niespodzianka na lozeczko porodowe, ja mialam i zyje i szczerze mowiac wiecej bylo strachu niz tego wszystkiego a pielegniarki robia to tak szybko ze nawet czlowiek nie jest w stanie sie nad tym zastanowicsmile
    • johana19 Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 30.01.09, 23:40
      Jeśli zamierzasz rodzić w wodzie to lewatywa wówczas jest konieczna
      i robią ci ją w szpitalu bez proszenia.

      LENA 27-01-2005
      i lipcowy LOKATOR
      • kasiunia62 Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 31.01.09, 20:42
        proszę wytłumaczcie mi, bo nie znam sie kompletnie
        1. Czy głęboko wkłada się tą rurkę? i jakie to uczucie? ból?
        mrowienie?
        2.Po włozeniu co się dzieje? Wpompowana jest woda? Jakie to uczucie?
        3.Co się dzieej potem? Trzeba leciec do Wc czy to spływa rurką? =
        (gdzie?)
        • green78 Do Kasiunia62 01.02.09, 15:07
          Najczęściej jest to robione jednorazową wlewką (np. Enema) którą sama możesz
          sobie kupić w aptece, kosztuje parę złotych. Jest to buteleczka o pojemności
          mniej więcej szklanki z nałożoną końcówką plastikową o średnicy ok. 0,5cm, dł.
          paru cm. Położna wtłacza Ci ten płyn (uczucie dziwnego nagłego wypełnienia
          brzucha ale nie boli i nie piecze) a potem czujesz, że musisz do kibelka. To
          wszystko. Nic strasznego.
          • konikmorski1976 Re: Do Kasiunia62 01.02.09, 20:30
            a mi było przyjemnie, po porodzie dzięki temu doznaniu zgodziłam sie wreszcie na
            seks analny. i mąż i kochanek byli zachwycenismile
            • artdesign84 Re: Do Kasiunia62 02.02.09, 03:42
              a żeby się zgodzić na oralny to musisz rzygać z przyjemnością??
    • mama_martusi08 Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 01.02.09, 20:47
      lewatywa to sama przyjemność w porównaniu z tym co nastąpi później smile a poważnie
      to wcale nie takie straszne a pożyteczne
    • denea Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 02.02.09, 08:18
      Nic takiego. Pielęgniarka każe Ci się wypiąć i wlewa wodę smile Ani to
      nie boli, ani nie piecze, nie ma czego się bać. Nie wiem, jak gdzie
      indziej, ale w szpitalu gdzie rodziłam kazali to w śriodku utrzymać
      przez 5 min i to dopiero był wyczyn wink Aha, cała akcja miała miejsce
      w łazience po prostu, żeby było blisko.
      Spokojnie smile
      • owca2105 Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 03.02.09, 15:44
        w szpitalu w którym rodziłam nie robi się lewatywy. Sama kupiłam sobie enemę i
        poprosiłam położną o aplikacje. I dobrze zrobiłam, chociaż i tak to nie pomoże
        wyczyścić całych jelit.
        Pomimo tego, w czasie parcia i tak czułam, że coś ze mnie wylatuje i nawet
        mówiłam do położnej, że leci mi z drugiej dziurki, a ona tylko się uśmiechnęła i
        udawała, że nie ma tematu.

        Dobrze się przed porodem oczyścić, bo potem nie musisz przez parę dni się prężyć smile
      • ophelia78 Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 23.02.09, 11:18
        >Aha, cała akcja miała miejsce w łazience po prostu, żeby było blisko

        I słusznie, bo po chwili nie można już nad tym zapanować. Kiedyś oczyszczałam
        sobie jelita przed badaniami diagnostycznymi (kolonoskopia)i pamiętam, że po
        wlaniu sobie tego ustrojstwa parcie jest tak silne, że żaden zwieracz z nim nie
        wygra. Więc trzeba być w zasięgu kibelka wink

        Aha, ktoś tu polecał Enemę - jest z nią jeden kłopot: to plastikowa butelka,
        której końcówkę wkłada się do odbytu i potem trzeba ścisnąć, żeby wlać sobie
        płyn. Pamiętam, że ja nie miałam tyle siły w dłoni, żeby ją ścisnąć. Tym
        bardziej, że wtedy lepiej leżeć, a jak jeszcze brzuch przesłania świat, to już w
        ogóle może być niewykonalne. Więc raczej potrzebna jest pomoc. I przyznaję, że w
        tej kwestii wolałabym siłę fachową w postaci pielęgniarki/położnej niż męża...
    • lubie_gazete Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 03.02.09, 17:54
      Niech żyje lewatywa! tongue_out
    • alicja0000 Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 03.02.09, 21:22
      u mnie wyglądało to tak: kiedy przyjechaliśmy na górę na porodówkę poszłam ze
      swoją położną do zabiegowego. Położyłam się na kozetkę na boku i cyk-nie bolało.
      Za chwilę obok do kibelka i pod prysznic. Do kibelka i pod prysznic. Miałam
      komfort psychiczny , ze jestem wypróżniona i na partych mogę przeć z całej siły,
      poza tym skurcze się rozkręciły po wypróżnieniu a tym samym wszystko szybciej
      poszło.
    • brumming Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 03.02.09, 21:59
      Widzę, że tu same miłośniczki mocnych doznań wink
      Nie miałam lewatywy (dwa porody)choć musiałam mocno oponować,
      ponieważ położna goniła za mną, po izbie przyjęć, ze sprzętem indifferent
      Nie zdarzyły mi się żadne przykre niespodzianki, nie czułam
      dyskomfortu i nie miałam wrażenia, że coś mnie ominęło indifferent

      PS wiele kobiet ma biegunkę przed porodem, w ten sposób organizm
      oczyszcza się sam.
      • wilma.flintstone Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 07.02.09, 17:53
        brumming napisała:

        > Widzę, że tu same miłośniczki mocnych doznań wink

        A ja uwazam, ze ktos kto walczy z polozna i nie robi lewatywy jest
        milosniczka mocnych doznan. Szczegolnie tych zapachowych.

        Lewatywa nie boli, pomoga kobiecie czuc sie komfortowo podczas
        porodu (w koncu fizjologii tam wystarczy na tyle, zeby nie musiec
        sobie i otoczeniu fundowac dodatkowych jeszcze wrazen zmyslowych) i
        po porodzie, kiedy bola szwy itp. Nie widze w lewatywie nic zlego
        ani dziwnego, zas w tym ze ktos uwaza ze fakt iz byc moze narobi pod
        siebie w obecnosci osob trzecich nie ma znaczenia, bo to
        takie "naturalne", dziwi mnie bardzo. Przestanmy wiec moze zamykac
        sie w zaciszu lazienki - no przeciez codzienne wyproznianie sie jest
        jeszcze bardziej naturalne niz to porodowe, wiec zlaczmy sie wszyscy
        w tym slodko-gorzkim uczuciu jakim jest oddawanie stolcyka...
        • brumming Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 07.02.09, 20:59
          Polecam lekturę:
          "Położne (w Polsce) pracują niemal wyłącznie w szpitalach, a ich
          praca wygląda jak przy "taśmie produkcyjnej". Widzą pacjentkę przez
          krótki wycinek jej życia, nie znają jej, nie wiedzą, jakie ma
          oczekiwania. A jeszcze podlegają lekarzom, którzy wymagają od nich
          wykonania NIEUZASADNINYCH NAUKOWO, rutynowych zabiegów medycznych,
          jak golenie, LEWATYWA, kroplówka, przebijanie pęcherza płodowego,
          nacinanie krocza itd..
          Cytuję za stroną "rodzić po ludzku"; jak widać lewatywa jest tu
          wymieniona razem z rutynowym cięciem krocza i przebijaniem pęcherza
          płodowego.

          Walczyłam o swoje prawo do stanowienia o sobie; bezpośrednio z
          położną, pośrednio z systemem, który moim zdaniem ma na celu
          zdegradowanie pacjenta już na izbie przyjęć, żeby mu się nie
          wydawało, że ma jakiekolwiek prawa.
          Na tej samej izbie przyjęć, ta sama położna, oskrobała mnie na
          sucho, do zera, maszynką niewiadomego pochodzenia; wyczekała na
          skurcz i na mnie napadła... wyraziłam uprzednio życzenie, żeby mnie
          NIE GOLONO, byłam podgolona do ewentualnego cięcia krocza (które
          również wykonano rutynowo, nie pytając mnie o zgodę, mimo iż
          prosiłam, o ochronę...

          Dlaczego nie dajesz mi prawa do czucia się komfortowo? jeśli to dla
          mnie oznacza nie wkładanie rurki w odbyt i nie pompowania we mnie
          mydlin? Każdy powinien świadomie decydować o sobie i mieć do tego
          prawo!

          PS "Lewatywa dla każdego!" kto ma na to ochotę!
          • wilma.flintstone Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 07.02.09, 22:14
            brumming napisała:


            > Cytuję za stroną "rodzić po ludzku"; jak widać lewatywa jest tu
            > wymieniona razem z rutynowym cięciem krocza i przebijaniem
            pęcherza
            > płodowego.


            Tjaaaaa, tyle tylko ze jesli mozna dyskutowac o skutkach ubocznych
            czy zagrozeniach wiazacych sie z nacieciem krocza czy przebijaniem
            pecherza, o co chodzi z lewatywa poza tym ze niektore feminizujace
            panie uwazaja, ze je to poniza?


            > Walczyłam o swoje prawo do stanowienia o sobie; bezpośrednio z
            > położną, pośrednio z systemem, który moim zdaniem ma na celu
            > zdegradowanie pacjenta już na izbie przyjęć, żeby mu się nie
            > wydawało, że ma jakiekolwiek prawa.

            Rozmawialam niedawno z pewna Szwedka, ktora stwierdzila ze czulaby
            sie obrazona gdyby mezczyzna przepuscil ja w drzwiach pierwsza. Bo
            to by dla niej oznaczalo, ze jest traktowana jako ktos slabszy i nie
            majacy prawa SAM zadecydowac czy chce wejsc w dzrwi za czy przed
            facetem. I wybacz, ale Twoja egzaltacja jest dokladnie tego samego
            gatunku. Nie ma NIC degradujacego w lewatywie, a przeciwnie, jak
            juz madrze ktos napisal w tym watku - bardziej ponizajace dla
            kobiety jest to ze pod siebie narobi niz to, ze wywola sie jej
            wyproznienie i bedzie mogla spokojnie pojsc do toalety. Oddawanie
            stolca to czynnosc natury intymnej i porod naprawde tu nic nie
            zmienia. Mam kolezanke, ktorej dziecko ma 8 lat i najsilniejszym
            wrazeniem z porodu, ktore ona najczesciej wspomina jest to ze
            zrobila pod siebie.

            I nawet jesli robienie lewatywy nie jest uzasadnione naukowo (czemu
            niby mialoby byc???) i polozna "jest przyzwyczajona", to ja jednak
            mysle ze jesli moglaby wybrac, pewnie wolalaby odbierac porod bez
            takich dodatkowych przyjemnosci. To w koncu jest tylko czlowiek.
            Ale znam Twoj sposob myslenia i wiem, ze na prozno z nim dyskutowac,
            bo ktos komu idea "stanowienia o sobie" przyslania resztki zdrowego
            rozsadku nie dostrzega nawet jak smieszny i malo znaczacy jest
            przedmiot jego walki.
    • jaszczka Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 04.02.09, 04:18
      Lewatywa to dla mnie okropne przeżycie a przy pierwszym porodzie i
      tak nie uchroniła mnie przed wypróżnieniem na łóżku porodowym smile po
      2 godzinach parcia
      Teraz przy wypisie ze szpitala odmówiłam podania lewatywy, miałam
      przed, ale to musiałam, miałam planowana cesarkę
      • marcowa_mama Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 07.02.09, 11:44
        A czy któraś z Was może mi odpowiedzieć na pytanie, "jak to jest z
        tą lewatywą" jak ma się wypadające hemoroidy? Chyba bolesna sprawa,
        co? Czy któraś z was tak miała?
    • kama_mama_olka Re: Jak to dokładnie jest z lewatywą? 23.02.09, 11:37
      Mnie się spytali,czy sobie życzę,chciałamsmileI nie żałowałam,bo przecież to parcie
      przy porodzie to po prostu nic innego jak parcie przy wypróżnianiuwink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka