kanaapka
24.03.09, 11:37
Mam tzw " wychodzącego kota". 6 msc temu, z racji ujemnych wyników
na toksoplazmozę dostałam zalecenie, że kot albo nie wychodzi, albo
nie wchodzi do domu. Po kilku tygodniach nieustannego miauczenia
kotki pod oknem (parter) zdecydowaliśmy się skorzystać z pomocy
znajomej, która zaproponowała " przechowanie" go do końca ciąży. U
niej kot nie wychodził: wysoki parter, obce środowisko - nie wiem.
Był natomiast karmiony surowym mięsem. Za dwa dni kotka wraca do
nas: koleżanka podejrzewa, że zwierzątko na jakiegoś pasożyta,
którym zaraziła co gorsze jej córkę.
jestem obecnie w 35 t.c. Bać się czegoś czy już nie? pozwolić na
wychodzenie, czy trzymać w domu?