Dodaj do ulubionych

Dziecko w drodze a pies w domu?

22.06.09, 15:54
Dziecko urodze we wrzesniu,a mam psa taki nieduzy kundelek.
Grozny to on troche jest obcych nietrawi ,listonosza ,dzieci-szczeka
na nie jak ktos przychodzi. Do odczytyu wodomierzy czy innych
licznikow pies musi byc zamykany w pokoju.Niby weterynarz powiedzial
mi ,ze nie trzeba specjalnie przyzwyczajac psa do dziecka ,bo
niemowle bedzie pachnialo rodzicami i to nie bedzie obce tylko
swoje.? ja to niewiem co o tym myslec.Dziecka i tak z psem nie bede
zostawiac ale boje sie np,reakcji poloznej srodowiskowej wiadomo to
jak kobita zareaguje na psa? i dziecko w domu wiadomo to gdzie one
potem zdaja realacje i do kogo?Uspic psa to tak jakby zabil ale
zycia dziecka tez niechce narazac.
Obserwuj wątek
    • green_naranja Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 22.06.09, 16:01
      Kobieto, a skad ty sie urwalas, bo twoj post to jakby zywcem z jakiegos
      ciemnogrodu wyciety.
      Pies to nie zabawka i nie mozna sie tak po prostu go pozbyc, a polozna
      srodowiskowa -co cie obchodzi jej reakcja?Od kiedy to nie mozna miec psa, gdy
      sie urodzi dziecko??

      No ludzie trzymajcie mnie...gdy czytam takie posty, to mi sie nie tylko scyzoryk
      w kieszeni otwiera, ale i jestem za opcja, by przed zajsciem w ciaze badac
      poziom inteligencji. Przeciez nie powinno sie ewentualnego dziecka narazac na
      tak durna matke...
    • monikka77 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 22.06.09, 16:10
      Położna podczas wizyty u mnie zapytała tylko czy pies gryzie, ale to
      chyba bardziej z troski o siebie niż o dziecko smile
      Niemowlaka pies zwykle ignoruje, więc nie ma się czym przejmować.
      Trochę trudniej jest, jak dziecko raczkuje i (tak jak moje) ciągle
      czegoś od psa chce. Wtedy dobrze jest raz na jakiś czas dać psu
      odpocząć i odstresować się (nawet zamykając go w innym pokoju).
      A korzyści, które ma dziecko z wychowywania się z psem - bezcenne.
      • pagaa Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 22.06.09, 18:14

        możecie też zanim przywieziecie Dziecko ze szpitala, przynieść do domu pieluszkę
        czy ciuszek, który Dziecko miło na sobie i dać psu do wąchania, obeznania się,
        wtedy jak przywieziecie Malucha do domu, to nie będzie on taki obcy dla psiaka.
        pies to nie zabawka, tak go wychowaliście i takiego macie, nie usypia się
        zwierzęcia kiedy staje sie niewygodne..
    • princy-mincy Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 22.06.09, 18:48
      skad Ty sie urwalas?
      psa chcesz uspic tylko dlatego, ze w ciazy jestes?
      szkoda mi psiaka, ze w takie rece trafil
      nie rozumiem tez co ma reakcja poloznej- doniesie komus ze pies jest
      w domu?
      poczytaj troche literatury- dzieci lepiej wychowuja sie w domu,
      gdzie jest zwierze, bo to je uczy od malego odpowiedzialnosci i
      troski o inne stworzenia

      jesli zauwazysz ze pies jest agresywny na widok dziecka, wtedy
      bedzie trzeba go wydac, inaczej nie widze potrzeby
    • anutek115 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 22.06.09, 18:56
      Ty poważnie piszesz czy to jakas dziwna prowokacja? jesli poważnie, to... no nie
      wiem, co napisać, ręce opadają!

      Mam psa, kota i dwoje dzieci, w tym jednego wcześniaka. Położna środowiskowa psa
      po głowie poklepała na dzień dobry i tyle było tematu, druga położna (ta, co do
      wcześniaka przyszła) bardzo pochwaliła fakt posiadania psa (kota wtedy jeszcze
      nie było), jako, że dzieci się lepiej chowają i uodparniają na różne zarazki.
      Położne pewnie są różne, ale jedna z koleżanek słusznie napisała - co cię
      obchodzi, co powiedzą? Uważasz, że co, doniesienie na policję złoży i ci dziecko
      zabiorą?

      O położną bym się nie obawiała, ale to, co piszesz mnie przeraża. Pies to nie
      jest zabawka. Czego ty swoje dziecko nauczysz?

      Teraz czekam na prośbę o rade w sprawie kota, wiadomo, że (zwłaszcza czarne)
      wysysaja życie z niemowląt...
    • deodyma Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 22.06.09, 19:29
      a czemu ma przeszkadzac Ci pies w domu?
      ja sama mam psa w domu i pojawil sie on na rok przed urodzeniem
      dziecka.
      nawet przez mysl mi nie przeszlo, zeby go uspic, czy tez sie go
      pozbyc.
      gdy wrocilam do domu z dzieckiem ze szpitala, pozwolilam naszej
      psicy dziecko powachac a ona polizala dziecie po uchusmile
      gdy byl mniejszy, to mu matkowala a teraz musze dziecia pilnowac.
      ma 19 msc i wszedzie za psica chodzi.
      to jeszcze pol biedy, ale wkurza mnie to, gdy sie na niej kladzie i
      wtedy natychmiast interewniowac.
      co do poloznej, to gdy moja przyszla do domu, nie byla jakos
      zdziwiona tym faktem, ze mam zwierza w domu i pediatra mojego
      dziecka tez, bo sami maja psy w domu.
      • jotka_k Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 22.06.09, 19:38
        a co ma położna do twojego psa?
        no nerwy mnie tłuką na takie posty
        sama mam w domu niespełna dwuletnią sznaucerkę olbrzymkę i martwię
        się o jedno- żeby Afera nie poczuła się mniej ważna jak się mała
        urodzi
    • i-norbi Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 22.06.09, 19:45
      Ja mam termin na jutro, i oczywiscie psa w domu. Nie martwie się o to że zrobi
      małemu krzywdę, mam lalkę w domu i może głupio to zabrzmi ale jak udaję że to
      nasz synek (żeby przyzwyczaić niepełnosprawnego brata do nowego członka rodziny)
      to pies tylko wącha i kiwa ogonem. w życiu bym go nie uśpiła. Moim zdaniem jeśli
      ktoś nie potrafi zając się psem nie poradzi sobie przy dziecku. W obu
      przypadkach trzeba być odpowiedzialnym. a nie pozbywać się problemu.
      • agaipawel12345 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 22.06.09, 20:24
        Kobiety! tylko tak wspomnialam o uspieniu ,pies jest od 5 lat. Wy
        chyba nie wiecie jaki on jest, pies nigdy nie wychowywal sie przy
        dzieciach i kiedys sie zdarzylo ze skoczyl na dziecko skonczylo sie
        na strachu i placzu dziecka .W moim przypadku raczej niemozliwe jest
        zeby puscic psa do dziecka i nie jestem morderczynia tylko martwie
        sie o reakcje psa! a pies u mnie w domu jest bdb traktowany ale
        agresywny wobec doroslych i dzieci obcych.
        • mumi7 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 23.06.09, 10:04
          Tak tylko wspominialaś... żałosna jesteś
        • mumi7 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 23.06.09, 10:05
          Masz wnecie i nie tylko mnóstwo informacji na temat oswajania posa
          z dzieckiem, począwszy od momentu na długo przed porodem. Więcej
          światłości życzę, no ale się zdenerwowalam....skąd sie biorą tacy
          ludzie??? To chyba ci, co wyrzucają psy z domu, czuję tę samą woń
          nieodpowiedzialności...
        • deodyma Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 23.06.09, 11:52

          > Kobiety! tylko tak wspomnialam o uspieniu

          tak tylko wspomnialas...
          nie mysli sie o uspieniu psa tak, bez powodu.
          ja ropzumiem, jesli zwierze jest chore , meczy sie, ale w tym
          wypadku?
          mnie to zawsze rozwalaly takie teksty panius z mojego osiedla, ktore
          swojego czasu pytaly, jak ja sobie dam rade, gdy dziecko sie urodzi,
          albo co zrobie wtedy z psem.
          teraz tez sa niepomiernie zdziwione co niektore, ze mam psa w domu,
          ze w ogole wylaze z nim na spacery, ze psica wychodzi z nami na
          spacery itd...
          ale im akurat sie nie dziwie, bo jedna z druga to cale rodziny
          sciagaly do opieki nad dzieckiem a one jeszcze plakaly, jak to im
          strasznie im ciezko jest.
          wiec rzeczywiscie taka nie jest w stanie sobie wyobrazic do tego psa
          w domu, z ktorym trzeba kilka razy dziennie wyskoczyc na dwor, by
          zalatwilo swoje potrzeby. a im dziecko wieksze, tym bardziej trzeba
          pilnowac jego i psa a oczy miec dookola glowy.
        • boo-boo Na głowę upadłaś 03.08.09, 14:42
          To teraz zastanówmy się jaki byłby odsetek usypianych psów z powodu pojawienia
          się dziecka w domu....
          Co ma piernik do wiatraka,że pies nigdy nie wychowywał się przy dzieciach.
          Starsze rodzeństwo do jakiegoś czasu jak się nie pojawi młodsze też nie
          wychowuje się z innymi dziećmi- i co do domu dziecka starsze oddasz,żeby szoku
          nie przeżyło z powodu pojawienia się młodszego członka rodziny?
          O reakcję psa się martwisz- dobrze,że biedny nie rozumie co to znaczy "uśpienie"
          bo chyba sam by samobójstwo popełnił z faktu posiadania takich właścicieli.
          Weterynarza zapytaj jak psa przygotować na pojawienie się dziecka, dostęp do
          netu masz to poszperaj co się robi w takich przypadkach, są fora specjalistyczne
          od tego. Mój pies był agresywny w stosunku do każdego oprócz mnie i rodziców i
          wiesz nigdy do głowy by mi nie przyszło go uśpić tylko dlatego,że dziecko
          miałoby się pojawić- a dzieci wręcz szczególnie nie trawił- wiem,że ugryzłby jak
          nic. Tylko,że decydując się na psa, a potem na dziecko za obydwoje bierzesz
          odpowiedzialność opieki i wychowania- na tym polega odpowiedzialność/dorosłość.
          Problemy się rozwiązuje w normalny-racjonalny sposób, a nie pozbywa się ich.
    • kiniak22 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 22.06.09, 21:01
      moj pies tez z tych co dzieci nie lubi, tez sie balam jak to bedzie jak dziecko
      przywieziemy do domu, a mial wtedy 9 lat- i tu ogromne zaskoczenie: pies nie
      odstepowal dziecka na krok! lezal calymi dniami przy lozeczku, wspinal sie i
      wachal, czesto kiedy nie bylo mnie w pokoju nie pozwalal sie nikomu zblizyc do
      dziecka smile drugie dziecie juz nie zrobilo na nim takiego wrazenia tongue_out
      najwazniejsze to nie izolowac psa od dziecka, ale zarazem od poczatku musisz
      zaznaczyc ze w waszym stadzie psisko spadlo stopien w dol i dziecko to rzecz
      swieta ktorej mu ruszyc nie wolno
      najlepsze jest to, ze po 4 latach obcowania z dziecmi moj pies nadal nie lubi
      dzieci smile "swoje" dzieci toleruje czasem nawet zrobi im ta przyjemnosci i zechce
      sie z nimi pobawic, za to obce dzieci lepiej zeby do niego nie podchodzily smile

      na razie nie masz sie czym przejmowac, poczekaj i zobaczysz jak to bedzie jak
      juz maluch bedzie z wami, jesli pies bedzie sie zachowywal agresywnie w stosunku
      do malucha to wtedy zaczniesz sie nad tym zastanawiac
      • haan87 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 28.06.09, 02:09
        w mojej suczce z kolei po pojawieniu sie niemowlaka w domu uruchomil
        sie instynkt macierzynskiwink nie odstepowala i nie odstepuje go na krok
        , a to juz dwa latasmile
    • sasetka.0 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 22.06.09, 21:50
      My mamy jamnika. Pies ogólnie przyjażnie nastawiony do ludzi, dzieci. Jak to
      jamnik szybki, skoczny.
      Gdy przywieźliśmy synka do domu (adoptowany jak miał 1 roczek w życiu nie
      widział psa) jamniczka zaczęła skakać i szczekać a mały w ryk.
      Po kilku dniach oswajania dziecka i psa było ok.
      Po prostu nauczyliśmy psa, że dziecko może głaskać, czasami zdaży się że
      pociągnie za ucho a jamnik ma na to pozwolić - żadnego gryzienia, warczenia
      najwyżej ma zaszyć się w koncie. Oczywiście takie oswajanie było pod ścisłym
      nadzorem i nie pozwalaliśmy synkowi na wyrządzanie zwierzęciu krzywdy !!!!!!
      Chodziło jedynie o nauczenie psa, że dziecko jest wyżej od niego w hierarchii
      naszego "stada" i może psem rządzić.
      Dzisiaj synek ma 4 latka przy naszej pomocy wyprowadza psa na spacer, karmi a
      nawet zabiera miskę z jedzeniem a pies się go słucha.
      Za kilka dni urodzę drugie dziecko i nie martwię się, że pies w domu.
      Tak jak pisały poprzedniczki pies w domu ma bardzo dobry wpływ na dziecko.
      Pod warunkiem że dziecko ma rozsądnych rodziców a pies opiekunów smile
    • mw144 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 23.06.09, 08:39
      Moja położna jakoś nikomu nie donosiła, że mam w domu hodowlę
      morderców, po tym jak ją przywitały w drzwiach dwa wypasione,
      dorodne, uśsmiechnięte rottweilerysmile Życie dziecka też nie było
      narażone, wręcz przeciwnie to jego najlepsi przyjaciele, mimo że
      obcych dzieci nie cierpią, a ewentualny intruz, który wtargnąłby do
      domu bez zgody domowników zostałby prawdopodobnie spożyty przez nie
      na drugie śniadanie.
      • jotka_k Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 23.06.09, 10:05
        jak można "tak tylko wspomnieć" o uśpieniu psa?!
        • ona3010 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 28.06.09, 10:21
          Szkoda słów na takie tok myślenia, mogłaś sie podwiązać i nie byłoby
          problemu z psem!
          Głupia PUSTA babo. I Ty wychowasz dobrze dziecko???
          A pózniej narzekamy na społeczeństwo....
    • black.joanna Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 28.06.09, 10:49
      Po pierwsze tak jak radziły dziewczyny, przynieść mokrą pieluszkę do obwąchania,
      nawet zostawić ją w pobliżu posłania psa na noc, po drugie kiedy będziecie
      wracać do domu niech ktoś wyjdzie z psem i wróci jak już będziecie w domu. Pies
      łatwiej zaakceptuje kogoś kto już jest w domu, niż nowoprzybyłego gościa..
      • anyx27 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 28.06.09, 11:11
        Boże, dziewczyny, czemu naskakujecie tak na autorkę postu?
        dziewczyna ma psa, który bywa agresywny i się martwi. Każde zwierzę
        jest inne. ja miałam kiedyś małego psa, który był dość agresywny i
        na pewno nie pozwoliłabym, żeby był w domu, kiedy ja urodzę dziecko.
        Zresztą uważam, że pies w mieszkaniu, z dzieckiem czy nie, to
        pomyłka. i właśnie ci "pseudomiłośnicy" zwierząt powinni stuknąć się
        w głowę, a nie pisać, że współczują dziecku takiej (głupiej) matki.
        Tak kochacie zwierzątka, to ich nie męczcie w swoich 40metrowych
        klitkach.
        Ja na miejscu autorki nie usypiałabym psa, ale poszukałabym dla
        niego nowego domu, jeśli przed zakupem psa nie pomyślała o
        ewentualnym późniejszym zajściu w ciążę i dziecku w domu. Jeśli ma
        się dziewczyna stresować i na każdym kroku pilnować psa, to chyba
        nie ma sensu. Dobre samopoczucie i bezpieczeństwo dziecka i matki są
        najważniejsze smile
        • agaipawel12345 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 28.06.09, 12:01
          Powiem tak; pies pojawil sie na dlugo w domu jak jeszcze bylam panna.
          Pies domownikow traktuje bdb ,tylko chodzilo mi o dziecko jak bedzie
          reagowal jak bede sie dzieckiem zajmowac przewijac itd,a te obelgi
          pod moim adresem?smieszne dlugo z mezem czekalismy na dziecko,i
          jestem porzadna osoba ,a idiotka nie jestem i dziecko wychowam na
          dobrego czlowieka ,a martwie sie bo pies jest takze bardzo o mnie
          zazdrosny niepozwoli ,aby nawet ktos w zartach podniosl na mnie
          reke ,bo pies zaraz warczy.
          • nglka Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 28.06.09, 13:52
            Ga, każdy normalny człowiek spodziewający sie dziecka ma podobne obawy. pomyśl,
            gdyby było tak, jak się obawiasz, to nikt z dzieciatych nie miałby psa a życie
            pokazuje, że psy akceptują dzieci. mało jest takich, które absolutnie nie
            akceptują i są to najczęściej psy totalnie agresywne.. i nie możemy tu
            porównywac twojego przykładu - agresji wobec obcych. Bo chodzi o psy agresywne w
            ogóle. Ugryzł Cię kiedyś twój pies? Twojego męża? jak nie, to nie masz powodów
            do obaw. W ogóle uwazam, że na nieodpowiednie forum trafiłaś. powinnaś o tym
            podyskutować np na forum dogmanii bo siedzą tam osoby doświadczone, które mają i
            psy i dzieciaki. Dobrym miejscem na dyskusję o tym jak przygotować psa na
            przybycie nowego członka rodziny - jest.. gabinet lekarza weterynarii wink Nikt
            nie zna lepiej psychiki zwierzęcia niż zapalony miłośnik zwierząt.
            Nie dziw się reakcji dziewczyn na tym forum bo o fakcie uśpienia napisałaś z
            taką lekkością jakbyś faktycznie brała to pod uwagę w imię zapobiegania
            problemom a to nie jest w porządku. Piszesz, że jesteś porządnym człowiekiem,
            zatem mam nadzieje, że zasięgniesz opinii specjalisty zanim popełnisz błąd.
            niestety wiele zachowań zwierzęcych sprowokowanych jest przez bezmyślność
            człowieka. Zwierzęta myślą inaczej niż my. Jeśli chcesz, by zaznajomienie psa z
            dzieckiem przebiegło przewidywalnie i w miarę bezproblemowo, to jednak zagłęb
            się w fora miłośników psów.
            Bardzo często pies traktuje dziecko jako członka niższego szczeblem w hierarchii
            i co za tym idzie, pies czuje się za dziecko odpowiedzialny, broni je przed
            innymi - zamiast atakować, czego się obawiasz.
            Zostawiać z dziecka psem nie wolno pod żadnym pozorem bez względu na charakter
            psa dlatego, że zwierzę zawsze pozostanie w pewnej części nieprzewidywalne a
            dzieci mogą czasem zupełnie niecelowo zrobić pod twoją nieobecność psy krzywdę,
            wtedy zdarza się, że zwierzę atakuje we własnej obronie. To niestety błąd
            rodzica, nie agresja psa. Dlatego będąc odpowiedzialną, po prostu nie zostawiaj
            dziecka z psem sam na sam a cała reszta ułoży się łagodnie.
          • boo-boo Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 03.08.09, 14:47
            No tak, bo akurat pies musi być obecny przy wszystkich czynnościach związanych z
            pielęgnacją dziecka.......
            Skoro nie widzisz siebie jako osoby potrafiącej sobie poradzić z dzieckiem i
            psem to wiesz samo poradzenie z dzieckiem może być trudne- a nie daj boże jak ci
            się drugie przytrafi.
            Piszesz,że nie mieszkasz sama- to co nikt ci pomagać nie będzie- w grafiku
            pewnie od razu ci zapiszą opieka nad dzieckiem i psem.

            "Pies domownikow traktuje bdb "
            No właśnie- dziecko domownikiem się stanie i skąd w ogóle wiesz jak będzie przez
            psa traktowane- masz rację, za dobre traktowanie przez psa, najlepiej jest go
            uśpić,albo dać kopa w doopę.
        • antyka Anyx 02.10.09, 15:28
          Podpisuje sie oburacz, pod Twoim postem smile
          Nie pierwszy raz z reszta.
        • kasiak37 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 02.10.09, 18:17
          Anyx,rece opadaja.Tobie nie powierzylabym opieki nawet nad chomikiem.
    • maadzik3 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 28.06.09, 15:11
      Nie histeryzuj. Narazanie zycia dziecka??? Pilnuj zeby pies nie zostawal sam na
      sam z dzieckiem. To rozsadne. Nigdy nie karm psa przed dzieckiem, nigdy nie
      przytulaj psa przed dzieckiem, jednym slowem stale pokazuj psu ze dziecko ma
      pierwszenstwo. I bedzie dobrze. Tez mielismy psice przed urodzeniem syna
      (niestety juz nie zyje), rozpuszczona jak dziadowski biczsmile, Mlodego pokazalam
      jej zaraz po przywiezieniu ze szpitala. Obrzucila mnie pytajacym spojrzeniem i
      warknela, spokojnie skarcilam. Otrzymalam drugie podobne spojrzenie i polizala
      go po stopce. Pochwalilam. Wiecej problemow nie bylo (oczywiscie zachowywalam
      rozsadne nawyki ale zupelnie na wszelki wypadek bo nigdy nie bylo najmniejszej
      scysji czy incydentu miedzy dzieckiem i psem). Mnostwo dzieci wychowuje sie z
      psami co jest cudowne (znaczy w domach gdzie jest pies). Grozne incydenty sa
      bardzo rzadkie (wiem, zawsze opisywane, w koncu nie napisza w prasie ze dziecko
      ladnie i spokojnie bawi sie z psem). A usypianie psa bo ma sie pojawic dziecko
      uwazam za nieodpowiedzialne.
      • red-truskawa Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 28.06.09, 22:02
        A ja jestem lekarzem wtererynarii i jak czytam co te babsko wypisuje "tylko wspomnialam o uśpieniu" to mam ochote wrzasnąc- SZKODA ŻE EUTANAZJA NIE JEST LEGALNA W STOSUNKU TAKICH LUDZI JAK TY !!!!
        Sorry, ale poniosło mnie. Nóz się w kieszeni otwiera. Wiecie co, psom sie robi testy psychologiczne, a co z ich durnymi włascicielami?!?!
        Jak sie wzieło psa to trzeba byc odpowiedzialnym do KOŃCA za niego(!!!). Masz problem, nie jestes pewna reakcji psa- idz do tresera, do behaworysty i zapytaj, a nie od razu "czapa w łeb" chociaż pies jeszcze nic złego nie zrobił, tylko tobie sie wydaje...
        • wiewiorka76 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 28.06.09, 22:30
          Straszne, najgorsze, ze w naszym kraju każdy moze mieć psa, kota i
          co mu się tam jeszcze uwidzi... Potem się takiemu odechciewa i pies
          kończy na bruku, o ile właściciel nie wpadnie na bomba pomysł, żeby
          go uśpić. Zwierzę, to nie przedmiot, który się likwiduje, albo
          oddaje komukolwiek, to czująca istota, kochająca i przywiązana.
          Kiedy wreszcie ludzie to zrozumieją?!
          A jeśli chodzi o dzieci i psy, to w tym układzie akurat pies ma się
          czego obawiać, bo dziecko często ciągnie za ogon itd nie czując, że
          to moze być dla zwierzaka nieprzyjemne. Wielu rodziców "mądrych
          inaczej" nie reaguje, a potem kiedy pies się w koncu odgryzie
          wyrzucają go, bo pies jest "agresywny". Na taką głupotę i brak
          odpowiedzialności ręce opadają.
          • agar2208 Ja mam duzego psa i małe dziecko :) 29.06.09, 19:50
            Mamy w domu owczarka niemieckiego. Długo nie mieliśmy dziecka i Bary stał się
            naszym pupilkiem. Spał z nami w łóżku, był rozpieszczany. Obecnie ma 7 lat.
            Do obcych jest agresywny, lecz do domowników łagodny jak aniołek.
            Kiedy zaszłam w ciąże , wszyscy mnie straszyli, ze pies nie będzie tolerował
            dziecka.
            Dodam, że ja pies je, to nikt poza mną i mężem nie może do niego podejść, bo warczy.
            Synek ma juz 13 mc i Bary traktuje go jak domownika, tzn tak jak mnie i męża.
            *Jak urodzi Wam się już dziecko, to nie możecie odtrącać psa, nie wyganiajcie go
            z kąta w kąt.

            *Jak będziesz wracać z dzieckiem ze szpitala, to psa nie powinno być w tedy w
            domu. Dziecko musi być pierwsze, a później należy przyprowadzić psa.

            *Zanim wyjdziesz ze szpitala, mąż powinien dać do powąchania jakieś ubranko
            dziecka (żeby poczuł zapach)

            *Po przyjściu z dzieckiem do domu, dajcie, żeby pies je powąchał i pokażcie mu je.

            * Pies powinien mieć nadal zachowany swój rytm dnia, czyli jedzenie i
            wychodzenie o tych porach, co przed narodzeniem dziecka.

            My nie pozwalamy naszemu synkowi aby dokuczał psu. może go głaskać, bawić się z
            nim, ale pod naszą kontrolą. Nasz pies pozwala na bardzo dużo naszemu synkowi.
            Daje mu swoje zabawki, a synek dzieli sie z nim swoim jedzeniem.
            Pies ma juz 7 lat, więc nie chce mu się brykać z małym.Większość czasu spi, nie
            pozwalamy aby synek wtedy mu dokuczał.

            Pies to duża odpowiedzialność, jest jak członek rodziny. Nie martw się na zapas
            i nie słuchaj co mówią inni ( że pewnie pogryzie wam dziecko itp). Nam tez
            wszyscy mówili, nie wyobrazają sobie jak to będzie z tak duzym psem.
            Pamiętajcie, aby nie odtrącać psa, poświęcać mu w miarę możliwość czas, i uczyć
            od samego początku, żeby dziecko nie dokuczało psu.
            Będzie dobrze smile
    • agar2208 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 29.06.09, 19:52
      Zapomniałam się spytać autorki , co ma położna srodowiskowa do psa i czemu tak
      się tym martwisz???
      • wiesia140 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 29.06.09, 21:15
        Położna już pewnie nie raz w domu widziała psy, koty, kanarki , rybki i co tam
        jeszcze...więc dziwić się nie będzie. Weź pod uwagę rady dziewczyn zwłaszcza
        tę o hierarchii w domu.
    • sysia000inc Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 29.06.09, 22:23
      WYdaje mi, się że przede wszystkim sama musisz ocenic, jaki piesek ma charakter. Ja też mam psa, Dzidzia jest w drodze, ale na prawdę nie mam obaw. Moja psina kocha wszystkie Dzieciaczki, łazi za nimi niczym mama smile Ma na prawdę potężny instynkt opiekuńczy. Pewnie, że zwierzęciu nie można w 100% zaufać - ale myślę, że przy odpowiedniej dozie rozsądku, bez specjalnego wysiłku można pogodzić Dzidzię z pieskiem.Pozdrawiam
    • kinia-81 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 30.06.09, 11:12
      ja też mam pieska - yorka problemowego, parę lat temu kompletnie nie myśląc o
      dziecku w przyszłości kupiliśmy go od pańci, której właśnie urodziło się dziecko
      i piesek dotychczas totalnie rozpieszczony, kochany nagle z łóżka wylądował pod
      żywopłotem.Spodobał nam się, odkupiliśmy go, pies był nieufny, ale udało nam sie
      go znów rozpieścić na maksa, problem jest taki, że podejrzewam, że od czasu jak
      parę lat u pierwszych właścicieli pojawiło się dziecko i pies został wywalony na
      dwór - dzieci nie cierpi, jest zazdrosny, niby nie ugryzie, ale solidnie malucha
      wystraszy. teraz za kilka dni ja rodzę, wiemy z mężem że z naszym ulubieńcem
      będziemy mieli problem, ale za chiny nie przyszło mi do głowy, że można go
      uśpić!! Albo nawet oddać! Kochamy tego potwora jak diabli i koniec! Będziemy
      próbować z pieluszką przywiezioną ze szpitala, będziemy oswajać i uważam, że
      ostatecznie pies musi przyzwyczaić się do dziecka a dziecko do psa.Teraz nasz
      yorkuś jest na pierwszym miejscu, i pewnie będzie mu przykro jak spadnie w tej
      hierarchii, ale wydać lub co gorsza uśpić na bank go nie zamierzam, jakoś dzień
      za dniem damy radę
    • killah_kg Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 19.07.09, 11:44
      nikt nie zabroni CImiec psa, musza zrozumiec ze to normalne i trudno zeby
      kazdyoddawal albo usypial psa jak rodzi mu sie dziecko smile bez obaw, tylko przed
      przyjsciem dziecka do domu wypierz legowisko i wyczesz go na dworze oczywiscie.
      Kazdy kto jest w domu np jak ieszkasz z rodzicami porzychodzi do dziecka i sie z
      nim wita pozwol tez psu. Dal polizac nozki i powachac, dziecku nic sie nie
      stanie tylko nie dawaj psa blizko twarzy dziecka ani raczek,. Do pokoju moze
      wchodzic tylko miejcie na niego oko, to tez czlonek rodziny i ma prawo zobaczyc
      kto bedzie z nim mieszkal smile nie rozumiem ludzi ktorzy trzymaja dziecko ja w
      zamknieciu i nie pozwalaja dziecku diotknac niczego co nie jest sterylne no bez
      przesady dizecko musi miec stycznosc z bakteriami tez smile inaczej jak jest
      agresywny pies w stosunkudo dziecka, wedy zastanowcie sie powaznie nad tym co
      wolicie czy psa czy dziecko
    • anieszka76 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 03.08.09, 16:47
      nie uważam żeby autorka wątku była żałosna, właśnie to te osoby które nie biorą
      pod uwagę takich ewentualności potem widać w wiadomościach jak tłumaczą "a to
      przecież taki dobry piesek był"- lepiej przewidywać niż potem płakać
    • sniezka999 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 02.10.09, 11:56
      o Boze, jak to czytam to mi sie smiać i płakać naraz chcebig_grin
      Moją ukochaną Nutkę marki Shih Tzu dostałam na urodziny od męża w
      październiku rok temu big_grin w grudniu na świat przyjdzie nasza pierwsza
      dzidzia.
      Nie wyobrażam sobie jak mogłabym pozbyć się mojej Nuci! Owszem, jest
      ona agresywna wobec obcych, ale nikogo nie chce zjeść, najwyżej robi
      troche hałasu. Ogólnie ,od tak sobie' nie szczeka, mieszkamy w
      bloku, jeśli ktoś chodzi po klatce, szczekała, ale teraz już ją tego
      oduczyliśmy. Gożej jest jak ktoś zapuka do drzwi. Ale myślę że moja
      dzidzia juz się przyzywczaja w brzuszku do ,,hau hau", przecież są
      dzieci, które wprost uwielbiają spać w hałasie (moja kolezanka
      przebywała w hałasie podczas ciąży, po urodzeniu małej nie
      przeszkadzała jej dość głośna VIVA, spała przy dance jak suseł big_grin).

      Jak w ogole można pomyśleć żeby się psiaka pozbyć!!! Odkąd jestem w
      ciąży moja Nucia zachowuje się jakby inaczej, jakby coś czuła, jakby
      sama była w ciąży, lub miała ciąże urojoną (jest to niemożliwe
      ponieważ jeszcze nie miała cieczki). Położy się u nas w nogach, po
      chwili, cmyk na podłoge, poleci do innego pokoju, przyleci - z
      misiem w pyszczku, wskakuje na łóżko, kładzie misia obok siebie i
      zasypia. Po prostu kochane stworzeniesmile!
      A najbardziej rozwala mnie teściowa, której psiak faktycznie
      przeszkadza - z gówy przewidziała że dzidzia będzie miała uczulenie,
      że będziemy musieli się psa pozbyć itd, i nie dociera do niej fakt
      że Shih tzu podobnie jak York to pies o włosiu nie wywołującym
      alergii. Kiedy już jej to 5 razy powiedziałam, wymyśliła - ,,a co
      jak dziecko zacznie raczkować i wyżerać psu z miski karme? tak nie
      może być"... Po prostu...!!!! bez komentarza big_grin
      Tak samo kolezanka, pani Magister Pedagogiki, przyjechała kiedyś do
      nas w gości i dziwiła się że głaskam psa - jak mówiła - ona się
      uczyła o tym, na 100%, że psów też w ciąży nie mozna miec, bo tak
      samo jak koty wywołują toksoplazmozę.
      Owszem - jest to możliwe, ale bardzo mało prawdopodobne, np jesli
      pies pogryzie się z kotem, może przenieść biernie chorobę, ale do
      cholery - nie powoduje jej. Odpowiednie badania mam już za sobą i w
      życiu nie słyszałam, ani ja, ani moja mama, która też kocha psiaki,
      że psa trzeba się pozbyć w ciąży (co jesli chodzi o koty jest
      oczywiste od wielu wielu lat).

      Owszem, skożystamy z porady specjalistów, piesek w listopadzie
      zostanie zaszczepiony, odrobaczony itd, jak już będę w szpitalu, mąż
      przywiezie jej ciuszek córci, aby oswoiła się z zapachem, postaramy
      się zrobić jej w domu własny kącik do spania.
      Obiecałam sobie, że nawet kiedy Córcia będzie już z nami postaram
      się choć troche uwagi poświecić mojej Nuci, bo to straszne, jak
      ludzie potrafią w takich sytuacjach postąpić z istotami, które tak
      bardzp nas kochają.
      • loganmylove Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 02.10.09, 12:06

        "Owszem - jest to możliwe, ale bardzo mało prawdopodobne, np jesli
        pies pogryzie się z kotem, może przenieść biernie chorobę, ale do
        cholery - nie powoduje jej. Odpowiednie badania mam już za sobą i w
        życiu nie słyszałam, ani ja, ani moja mama, która też kocha psiaki,
        że psa trzeba się pozbyć w ciąży (co jesli chodzi o koty jest
        oczywiste od wielu wielu lat). "
        Tak czytałam i czytałam i nawet wydawało mi się mądre to co napisałaś (tylko
        nieco chaotyczne i ckliwe)az doszłam do tego fragmentusad Co jest oczywiste?? Że
        kota nalezy się pozbyć z domu jak się jest w ciąży?? Większej bzdury nie
        słyszałam od dawna...
        • sniezka999 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 02.10.09, 14:08
          wiele źródeł podaje, że kotów w ciąży należy unikać, ponieważ w
          ślinie przenoszą chorobę, tą całą toksoplazmozę, pytałam lekarza,
          potwierdził, jak również potwierdził fakt że zarazić można się np
          pijąc nieprzegotowane mleko od krowy która zjadła trawe pobrudzoną
          kocimi odchodami czy śliną, można też bawiąc się na trawie, która
          jest zabrudzona, i - właśnie jeśli jakies zarazki znajdują się na
          psiej sierści.
          Unikać kotów, tak mówią lekarze i inne źródła, przez unikanie mozna
          rozumieć pozbycie się (znajoma miała kota 7 lat i kiedy zaszła w
          ciążę oddała go koledze), lub może ograniczenie kontaktu z kotem.
          Osobiście nie przepadam za kotami i gdyby mi lekarz doradził
          pozbycie się go - pozbyłabym się, oddając komuś (napewno nie
          usypiając). Liczy się dobro dziecka, nie ryzykowałabym, tym bardziej
          że koty raczej aż tak jak psy nie przyzwyczajają się do swoich
          właścicieli.
          Dziwie się że o tym nie słyszałaś...
          • miska_malcova Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 02.10.09, 14:35
            sniezka999 napisała:

            > wiele źródeł podaje, że kotów w ciąży należy unikać, ponieważ w
            > ślinie przenoszą chorobę, tą całą toksoplazmozę, pytałam lekarza,
            > potwierdził, jak również potwierdził fakt że zarazić można się np
            > pijąc nieprzegotowane mleko od krowy która zjadła trawe pobrudzoną
            > kocimi odchodami czy śliną, można też bawiąc się na trawie, która
            > jest zabrudzona, i - właśnie jeśli jakies zarazki znajdują się na
            > psiej sierści.
            > Unikać kotów, tak mówią lekarze i inne źródła, przez unikanie mozna
            > rozumieć pozbycie się (znajoma miała kota 7 lat i kiedy zaszła w
            > ciążę oddała go koledze), lub może ograniczenie kontaktu z kotem.
            > Osobiście nie przepadam za kotami i gdyby mi lekarz doradził
            > pozbycie się go - pozbyłabym się, oddając komuś (napewno nie
            > usypiając). Liczy się dobro dziecka, nie ryzykowałabym, tym bardziej
            > że koty raczej aż tak jak psy nie przyzwyczajają się do swoich
            > właścicieli.
            > Dziwie się że o tym nie słyszałaś...

            Bzdury opowiadasz sprzed wielu lat, kiedy nie było wiadomo co to toksoplazmoza.
            Z reszta Twój lekarz też ma wiedzę lekko przeterminowaną. Po to robi się badania
            na przeciwciała toksoplazmozy, aby nic nie zagrażało matce i dziecku. Poza tym
            jak sie dba o higiene, to zarażenie sie toksoplazmozą wcale nie jest takie łatwe.
            Mam 3 koty i wszystko można o nich powiedzieć, ale nie to, że się nie
            przyzwyczajają do właścicieli.
            Poza tym psa byś sie nie pozbyła, ale kota chętnie?
            • sniezka999 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 03.10.09, 11:19
              zacznijmy od tego, że nigdy nie trzymałabym w domu kota, ponieważ
              nie przepadam za tym zwierzęciem.
              Wiem wiem, są koty czyste, ale mi niestety kot kojarzy się z kotem
              na wsi, który wszędzie łazi itd. (młodość spędzałam u babci na wsi
              która ma mase kotów ,,łazęgów")
              Faktycznie wiedze mam przeterminowaną, nie przeczę.
              A propo lekarza to powiedział mi jeszcze, że nawet jeśli ktoś
              przechodził tokso to wcale nie wyklucza, że nie może przejść ją
              poraz 2., też się zdziwiłam no ale cóż, nie mi podważać wiedze
              lekarza.
              Tak samo jeden lekarz mówi że filiżanka kawy w ciąży nie szkodzi,
              drugi kategorycznie odradzabig_grin

              Osobiście wole dmuchać na zimne, i przepraszam wszystkie miłośniczki
              kociakówsmile
              • lelabo Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 05.10.09, 19:28
                sniezka999 napisała:

                > zacznijmy od tego, że nigdy nie trzymałabym w domu kota, ponieważ
                > nie przepadam za tym zwierzęciem.
                > Wiem wiem, są koty czyste, ale mi niestety kot kojarzy się z kotem
                > na wsi, który wszędzie łazi itd. (młodość spędzałam u babci na wsi
                > która ma mase kotów ,,łazęgów")

                Prosze, przestan juz pisac o kotach, bo piszesz takie bzdury, ze sie
                slabo robi. A potem przeczytaja to przyszle matki o poziomie
                edukacji jak autorka watku i kolejne niewinne stworzenie zostanie
                wywalone na bruk.
                Co do watpliwej czystosci kotów, mialam wiele kotow, w tym i takich
                co lazily tu i tam i nigdy nie byly brudne. Ale znalam tez psa co na
                spacerze tylko patrzyl jakby sie tu wytarzac w znalezionym g**nie.
                Sam sie raczej po tym nie oczyscil.

          • deodyma Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 02.10.09, 15:29

            > wiele źródeł podaje, że kotów w ciąży należy unikać, ponieważ w
            ślinie przenoszą chorobę, tą całą toksoplazmozę,


            gowno prawda.
            mialam do czynienia z kotami, gdy bylam w ciazy, nawet kuwety im
            czyscilam i nie mam ani nie mialam toksoplazmozy.
            co za bzdety.
            • miska_malcova Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 02.10.09, 15:54
              te bzdety niestety sa do sprawdzenia, ale łatwiej powiedzieć, że
              kot=toksoplazmoza niż poszukać, popytać...
              • deodyma Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 02.10.09, 17:26
                oczywiscie, ze bzdety.
                z kotami to mam do czynienia od urodzenia, wiec cos na ten temat
                wiemsmile
                jesli kot nie wychodzi na dwor, cale zycie siedzi w domu, nie jest
                nosicielem zadnych chorobsk, wiec jakim cudem masz cokolwiek od
                niego zalapac?
                czemu nie jestem chora?
                no ciekawebig_grin
                • sniezka999 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 03.10.09, 11:25
                  Wy nie jesteście chore, i bardzo dobrze, ale są osoby, które
                  naprawdę sie rozchorowały a ich dzieci urodziły się z poważnymi
                  wadami. Nikt przecież nie wyssał z palca sobie powiazania
                  toksoplazmozy z kotami
                  pewnie miały do czynienia z kotami ,szlajaczami'
                  Zwracam honor i pozdrawiam wszystkie miłośniczki kotów leniuchów,
                  śpiących godzinami na podusi big_grin
                  • kawka74 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 03.10.09, 12:59
                    Nikt przecież nie wyssał z palca sobie powiazania
                    > toksoplazmozy z kotami

                    Całkiem niedawno uważano, że wrzody żołądka biorą się z nerwów; w medycynie poglądy zmieniają się z prędkością turbiny.
                    Zarazić się można także jedząc nieumyte owoce lub warzywa, niedokładnie myjąc ręce po grzebaniu w ogródku albo po obróbce surowego mięsa.
                  • kasiak37 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 04.10.09, 12:21
                    Sniezka tokso mozna zarazic sie sto x czesciej od surowego miesa i od niemytych
                    warzyw i owocow niz od kotow!
                  • mamciulka-nikulka Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 04.10.09, 19:50
                    sniezka999 napisała:

                    > Wy nie jesteście chore, i bardzo dobrze, ale są osoby, które
                    > naprawdę sie rozchorowały a ich dzieci urodziły się z poważnymi
                    > wadami. Nikt przecież nie wyssał z palca sobie powiazania
                    > toksoplazmozy z kotami
                    > pewnie miały do czynienia z kotami ,szlajaczami'
                    > Zwracam honor i pozdrawiam wszystkie miłośniczki kotów leniuchów,
                    > śpiących godzinami na podusi big_grin

                    Kot, który nie wychodzi na dwór nie ma prawa być chory, chyba, że rozkopuje
                    ziemię z kwiatków doniczkowych to może (ale nie musi) się zarazić. To samo tyczy
                    się ciężarnej, która nie mając nawet kota w domu przesadza kwiatki, czy pracuje
                    w ogródku. Nie tylko koty mogą być bezpośrednim zagrożeniem.
                    • red-truskawa Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 06.10.09, 21:26
                      Kot, który nie wychodzi na dwór nie ma prawa być chory, chyba, że rozkopuje
                      ziemię z kwiatków doniczkowych to może (ale nie musi) się zarazić<

                      Chyba się o czyms zapomniało....Po pierwsze: koty sa miesozercami i bardzo
                      czesto sa karmione surowym miesem a to jest potencjalne zródło zarazenia. A kot
                      który jest w domu (nawet jak nie je surowego miesa i nie wychodzi na dwóri nie
                      kopie w doniczkach) moze byc tak zwanym okresowym siewca oocyst.
                      • mamciulka-nikulka Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 07.10.09, 09:48
                        red-truskawa napisała:

                        > Kot, który nie wychodzi na dwór nie ma prawa być chory, chyba, że
                        rozkopuje
                        > ziemię z kwiatków doniczkowych to może (ale nie musi) się zarazić<
                        >
                        > Chyba się o czyms zapomniało....Po pierwsze: koty sa miesozercami
                        i bardzo
                        > czesto sa karmione surowym miesem a to jest potencjalne zródło
                        zarazenia. A kot
                        > który jest w domu (nawet jak nie je surowego miesa i nie wychodzi
                        na dwóri nie
                        > kopie w doniczkach) moze byc tak zwanym okresowym siewca oocyst.

                        Uważam się za osobę myślącą i ani siebie, ani rodziny, ani też
                        zwierząt nie karmię surowizną, bo wiem z czym to się może wiązać.
                        Dla mnie jest to oczywiste.

                        A co do oocyst (co prawda nie do końca wiem co pani weterynarz miała
                        na myśli) to nie bardzo rozumiem wywód? Czy mamy przez to rozumieć,
                        że nawet jeśli zwierze nie jest nosicielem i nigdy nie połknęło
                        cysty i tak może być siewcą cyst?
                      • miska_malcova Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 07.10.09, 21:09
                        red-truskawa napisała:

                        > Chyba się o czyms zapomniało....Po pierwsze: koty sa miesozercami i bardzo
                        > czesto sa karmione surowym miesem a to jest potencjalne zródło zarazenia.

                        zgadza się, z jedna małą uwagą: koty należy karmić przemrożonym, ok. przez 3 dni
                        surowym kurczakiem, albo wołowiną. W ten sposób ginie wiele potencjalnych
                        powodów do chorowania
                        • red-truskawa Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 08.10.09, 09:36
                          Nie do końca tak z tym mrożeniem.... Tylko tzw głebokie mrożenie czyli powoduje
                          zniszczenie pasozytów, ale w Polsce nie stosuje sie tego typu
                          przechowywania/konserwacji miesa nawet w rzeżniach i zakładach miesych. Dlatego
                          własnie mieso jest poddawane badaniom parazytologicznym a nie od razu wymrazane.
    • sandra246 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 02.10.09, 12:53
      Jak wogóle możesz myśleć nad uśpieneim psa?? "Uspic psa to tak jakby
      zabil " ?? Przecież to jest członek Twojej rodziny, pies jest jak
      dziecko,napewno Cie bardzo kocha swoją psią miłością. To tak samo
      jakbyś myślała o aborcji dziecka według mnie. Ja mam wielkiego doga
      w domu który myśli że jest malutki i chce wskakiwać ludzią na
      kolana,czasem coś nabroi zebsuje pogryzie w domu czasem chce
      pożądzić i nie słucha się mnie ale nigdy nie pomyślałabym o tym żeby
      sie jej pozbyć bo spodziewam sie dziecka, przecież biorąc psa do
      domu wiedziałąm z góry że to żywe stworzenie za które jestem
      odpowiedzialna dokońca jego życia, to członek mojej rodziny,i nie
      moge go poprostu wyrzucić bo jest "niesforny". Poszukaj na
      internecie jest z tysiąc sposobów jak przygotować psa na przybycie
      dziecka. Napewno sobie poradzisz.
      • anik_29 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 04.10.09, 12:06
        spodziewam się dziecka i też mam dogawink. nie powiem, ze nie mamy
        żadnych wątpliwości co do zachowania psa, gdy maluch się pojawi, ale
        też pies nie jest u nas od wczoraj. pies nie wykazuje agresywnych
        zachowań w stosunku do dzieci ( obcych dzieci..) - wręcz przeciwnie,
        wydaje się być niezwykle delikatny i całkowicie zdominowany.
        jestesmy doroslymi, odpowiedzialnymi ludżmy i zdajemy sobie sprawę,
        że to tylko zwierzę, tak więc będziemy uważnie obserwować te relacje
        i starać się, aby od początku były poprawne...nie ma innego
        wyjściawink.
    • miska_malcova Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 02.10.09, 14:28
      pies, kot, ani chomik nie zagraża życiu dziecka. Ja mam 3 koty i psa (owczarka
      berneńskiego) złego dla obcych jak cholera. Nigdy ani przez moment nie
      pomyślałam, że trzeba zwierzęta oddać, ponieważ są członkami rodziny. Wszystko
      zależy ode mnie i męża. Dziecko musi zostać zwierzętom pokazane. Zwierzęta mogą
      się obok niego położyć, obwąchać, przytulić (oczywiście pod kontrolą dorosłych).
      Muszą go uznać "za swojego", a nie za konkurencję.

      Dla Ciebie i wszystkich, którzy mają podobne wątpliwości polecam poniższy link -
      mnie to przekonało, że zwierzęta świetnie funkcjonują z dziećmi w jednym domu smile

      kocia_stronka.republika.pl/kot_i_dziecko.html
      • mamciulka-nikulka Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 04.10.09, 19:59
        miska_malcova napisała:

        > Dla Ciebie i wszystkich, którzy mają podobne wątpliwości polecam poniższy link
        > -
        > mnie to przekonało, że zwierzęta świetnie funkcjonują z dziećmi w jednym domu :
        > -)
        >
        > kocia_stronka.republika.pl/kot_i_dziecko.html

        Na kociej stronce był kiedyś też tekst o chorych na alergię i azs niemowlakach.
        Lekarze podejrzewali alergię na sierść kotów. Niestety, należy mieć świadomość,
        że właściciele zarażają się od swoich pupili lambliami. Leki odrobaczające,
        które podaje się zwierzakom co roku niestety nie działają na lamblie, bo są
        pierwotniakami i chętnie przenoszą się ze zwierzęcia na człowieka.
        • red-truskawa Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 05.10.09, 01:02
          Co do Gargii (stara nazwa już nie używana to własnie Lamblia intestinalis)
          czesciowo masz racje ale mówie czesciowo. Faktycznie raz do roku nie wystarczy
          odrobaczac swojego zwierzaka, ale nie wiem który lekarz weterynarii w obecnych
          czasach zaleca odrobaczanie 1 x w roku??? Obecnie program odrobaczania zaleca
          psa dorosłego domowego min 4 x w roku przez 3 dni z rzedu , kota domowego (nie
          wychodzacy, nie jedzacy surowego miesa) 4 x w roku, a wychodzacy - co miesiac.
          Przy obecnosci dzieci (do 12 roku zycia dziecka)odrobaczamy wszystkie zwirzeta
          co miesiac (ze względu na larwy wedrujace toxocara canis).
          Preparaty odrobaczajace podawane przez 3 dni z rzedu niszcza Gargie.
          A z własnego doswiadczenia zawodowego (jestem lekarzem weterynarii) wiem, ze to
          własnie własciciele nie chca odrobaczac tak czesto zwierzat-co mówia
          własciciele-> nic nie widziałam w kale, ale on jest taki czysty,nigdy nie miał
          robaków, albo, o zgrozo zdarzaja się i tacy- przeciez on nie je cukierków !!!! itp
          • mamciulka-nikulka Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 05.10.09, 11:43
            red-truskawa napisała:

            > Co do Gargii (stara nazwa już nie używana to własnie Lamblia
            intestinalis)
            > czesciowo masz racje ale mówie czesciowo.

            Wiesz jakoś nie chce mi się wieżyć, że jesteś weterynarzem, skoro
            nawet nie umiesz poprawnie napisać nazwy pasożyta: Gargia (?),
            Lamblia to potoczna nazwa nadal używana, nie wiem czy chciałaś
            zabłysnąć wiedzą, ale pierwotniak ten to Giardia lamblia, bądź
            lamblia intestinalis.

            Obecnie program odrobaczania zaleca
            > psa dorosłego domowego min 4 x w roku przez 3 dni z rzedu , kota
            domowego (nie
            > wychodzacy, nie jedzacy surowego miesa) 4 x w roku, a wychodzacy -
            co miesiac.

            Nie znam takich wytycznych, za to znam takowe:

            Zalecany terminarz odrobaczania psów:

            pierwsze - 10.-14. dzień życia
            drugie - 4. tydzień życia
            trzecie - 6. tydzień życia
            czwarte - 3. miesiąc życia
            piąte - 6. miesiąc życia.
            Psy dorosłe - profilaktycznie 1-2 razy w roku.

            Nie znam też weterynarza, który pytałby się o wiek dzieci, w celu
            zalecenia częstotliwości odrobaczania, pasożyty nie wybierają sobie
            żywiciela ze względu na wiek, każdy jest dobry i każdy może się
            zarazić od swojego pupila.

            > Preparaty odrobaczajace podawane przez 3 dni z rzedu niszcza
            Gargie.

            A to jest tekst, z którym absolutnie się nie zgadzam. To nie czas
            trwania kuracji decyduje o jej skuteczności tylko trafność podanego
            leku. To tak jakbyś chciała pozbyć się lamblii u dziecka podając mu
            Pyrantelum, stosując zasadę, że podasz go przez więcej dni niż
            zaleca się w leczeniu owsików. To totalna bzdura. Związkiem czynnym,
            który niszczy lamblie jest febantel, a z przykładowej listy 21
            preparatów odrobaczających, tylko 4 z nich mają ten związek. Tak
            więc należy, albo zaznaczyć wetowi, że leczenie ma być też skuteczne
            na lamblie albo zbadać kał psa żeby mieć potwierdzenie ich obecności.
            Kolejna sprawa to powtarzanie leczenia, 3 dni to zdecydowanie za
            mało - nawet u ludzi odrobaczanie powtarza się po 2,3 tygodniach, a
            czasami i to nie wystarczy. Dlatego bardzo ważne jest odrobaczać też
            wszystkich domowników, w tym samym czasie, aby nie doszło do
            wtórnego zakażenia.


            > A z własnego doswiadczenia zawodowego (jestem lekarzem
            weterynarii) wiem, ze to
            > własnie własciciele nie chca odrobaczac tak czesto zwierzat-co
            mówia
            > własciciele-> nic nie widziałam w kale, ale on jest taki
            czysty,nigdy nie m
            > iał
            > robaków, albo, o zgrozo zdarzaja się i tacy- przeciez on nie je
            cukierków !!!!

            Zdarzają się też tacy weterynarze, którzy mylą pierwotniaki z
            robakami wink
            • red-truskawa Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 06.10.09, 21:20
              >
              > Nie znam takich wytycznych, za to znam takowe:
              >
              > Zalecany terminarz odrobaczania psów:
              >
              > pierwsze - 10.-14. dzień życia
              > drugie - 4. tydzień życia
              > trzecie - 6. tydzień życia
              > czwarte - 3. miesiąc życia
              > piąte - 6. miesiąc życia.
              > Psy dorosłe - profilaktycznie 1-2 razy w roku<

              Przykro mi ze masz takiego lekarza weterynarii, ktory z wiedza i kalendarzem odrobaczania zatrzymał sie kilka lat temu.Pierwsze odrobaczanie u szczeniat mozna już zastosowac w 4-5 dniu zycia ze wzgledu na larwy mogace przechodzic zprzez łozysko i z mlekiem suki) nastepne w 14 dniu, 4 tyg a potem profilaktycznie co miesiac do ukończenia przez szczenie 6 miesiaca życia; potem odrobacza się PROFILAKTYCZNIE co 3 miesiace !!!! Odrobaczanie 1-2 x w roku to średniowiecze!!!


              > Nie znam też weterynarza, który pytałby się o wiek dzieci, w celu
              zalecenia częstotliwości odrobaczania, pasożyty nie wybierają sobie
              żywiciela ze względu na wiek, każdy jest dobry i każdy może się
              zarazić od swojego pupila.<

              No to znowu powtazam- przykro mi z powodu wyboru niedouczonego lek wet. A zarazeniu faktycznie moze ulec kazdy, ale z róznym skutkiem, np larwy wedrujące Toxocara canis.


              >To tak jakbyś chciała pozbyć się lamblii u dziecka podając mu
              Pyrantelum<

              nie biore sie za odrobaczanie dzieci a Pyrantelum nie stosuje sie u zwiarzat bo jest gów** warte.

              >Związkiem czynnym,który niszczy lamblie jest febantel (..)> więc należy, albo zaznaczyć wetowi, że leczenie ma być też skuteczne
              > na lamblie albo zbadać kał psa żeby mieć potwierdzenie ich obecnośc<

              powtarzam, przykro mi z dokonanego wyboru lekarza wet, w mojej placówce stosowane sa tylko takie srodki i nikt nie musi zaznaczac ze ma byc na takiego czy innego "robala" (bo to moja głowa,po to jest badanie kału aby dostosowac odpowiedni schemat odrobaczania do pasozyta, a w odróznieniu od lekarzy medycyny nie trzeba się dopominac o skierowania na badania dodatkowe lub zalecenia jakiegos leczenia wspomagajacego).


              > Zdarzają się też tacy weterynarze, którzy mylą pierwotniaki z
              > robakami wink

              Oraz zdarzaja się lekarze którzy nie wiedza jaki jest cykl rozwojowy np Toxocara spp lub Toxopasma gondii oraz ich wektory przenoiszenia, ba- nawet kaza usmiercic wszystko co jest w domu bo jeden z domowników "cos" złapał, a w swojej niewiedzy najłatwiej jest zwalic na zwierzaka zamiast troche ruszyc głowa i "wyjsc zza biurka przychodni rejonowej".
              • mamciulka-nikulka Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 07.10.09, 10:53
                > Przykro mi ze masz takiego lekarza weterynarii, ktory z wiedza i
                kalendarzem od
                > robaczania zatrzymał sie kilka lat temu.Pierwsze odrobaczanie u
                szczeniat mozna
                > już zastosowac w 4-5 dniu zycia ze wzgledu na larwy mogace
                przechodzic zprzez
                > łozysko i z mlekiem suki) nastepne w 14 dniu, 4 tyg a potem
                profilaktycznie co
                > miesiac do ukończenia przez szczenie 6 miesiaca życia; potem
                odrobacza się PROF
                > ILAKTYCZNIE co 3 miesiace !!!! Odrobaczanie 1-2 x w roku to
                średniowiecze!!!

                Wiesz co, powiem ci wprost, piep...sz głupoty. Możesz sobie
                powtarzać 100 razy, że mam kiepskiego weterynarza, może w końcu w to
                uwierzysz. Moi rodzice byli hodowcami psów jeszcze zanim przyszłam
                na świat. Mieli do tej pory wielu znanych specjalistów, którzy
                zajmowali się psami dorosłymi i szczeniętami, przyjmowaliśmy bez
                asysty lekarza w domu wszystkie porody, odchowaliśmy koło 150
                szczeniąt i do tej pory nigdy nie spotkałam się z odrobaczaniem 4-
                dniowego szczeniaka. Jak podają wiarygodne źródła prawie każdy
                szczeniak jest zarobaczony. Mógł zarazić się w łonie matki bądź
                poprzez mleko matki w pierwszych tygodniach życia. Typowym objawem
                zarobaczenia jest gruszkowaty brzuszek, szczenię ogólnie źle
                wygląda, ma matową sierść, skóra jest mało elastyczna, wymiotuje,
                występują biegunki. Częstym objawem są też uporczywe czkawki i
                odruchy wykrztuśne. Również saneczkowanie wskazuje na zarobaczenie,
                ale tego raczej nie zaobserwujesz u 4-dniowego ślepego i wijącego
                się szczeniaka. Więc jeśli objawy na to nie wskazują, nie ma
                potrzeby odrobaczać szczeniaka wcześniej jak w 14 dniu życia.

                Poza tym odrobaczanie to nie jedzenie cukierków, wiąże się też z
                pewnym ryzykiem i trzeba to robić rozważnie, gdyż nie wydalone
                obumarłe robaki mogą zostać nie wydalone i wówczas rozkładając się
                wytwarzają bardzo szkodliwe dla szczenięcia toksyny, które powodują
                zaburzenia nerwowe a nawet mogą spowodować śmierć zwierzęcia.
                Normalnie pies powinien być odrobaczany dwa razy w roku!!! Jeśli
                właściciel uważa, że pies powinien być odrobaczany częściej to
                oczywiście można go odrobaczać raz na kwartał, ale to nie jest
                ogólnie przyjęte założenie.


                A zaraz
                > eniu faktycznie moze ulec kazdy, ale z róznym skutkiem, np larwy
                wedrujące Toxo
                > cara canis.

                No i co z tego, jaki to ma związek z wytyczną odrobaczania, jeśli w
                domu jest dziecko do 12 lat, skoro:
                Inwazja może przebiegać bezobjawowo, bądź w postaci uogólnionej
                (zespół larwy wędrującej trzewnej - VLM), ocznej (larwa wędrująca
                oczna – OLM) lub mózgowej. Przy czym w postaci uogólnionej obserwuje
                się pogorszenie samopoczucia, spadek apetytu i masy ciała, gorączkę,
                ból brzucha, powiększenie wątroby, wysypki skórne, obrzęki i kaszel.
                Z czasem może pojawić się zapalenie płuc, mięśnia sercowego, astma
                oraz nasilenie objawów alergicznych, niekiedy zagrażające życiu.
                Postać oczna stwierdza się najczęściej u starszych dzieci oraz
                młodzieży. Towarzysza jej zaburzenia widzenia, bielmo, zez, a także
                całkowita utrata wzroku. Postać mózgowa najczęściej obserwuje się u
                dzieci. Objawia się ona zaburzeniami w zachowaniu i śnie,
                rozdrażnieniem oraz nadpobudliwością. W cięższych przypadkach może
                dojść do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych i mózgowia, niedowładów,
                porażeń.
                Czy w twoich nowatorskich wytycznych dot. częstotliwości
                odrobaczania jest aż tak wielka różnica pomiędzy następstwami typu
                zapalenie mięśnia sercowego w postaci uogólnionej u dorosłego
                człowieka, bielmie czy utracie wzroku w postaci ocznej u młodzieży a
                zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych w postaci mózgowej występującej u
                dzieci???


                > >To tak jakbyś chciała pozbyć się lamblii u dziecka podając mu
                > Pyrantelum<
                >
                > nie biore sie za odrobaczanie dzieci a Pyrantelum nie stosuje sie
                u zwiarzat bo
                > jest gów** warte.

                Pisałam o Pyrantelum podawanym dziecku, nie musisz za wszelką cenę
                wysuwać bezsensownych kontrargumentów.


                w mojej placówce stosowa
                > ne sa tylko takie srodki i nikt nie musi zaznaczac ze ma byc na
                takiego czy inn
                > ego "robala" (bo to moja głowa,po to jest badanie kału aby
                dostosowac odpowiedn
                > i schemat odrobaczania do pasozyta, a w odróznieniu od lekarzy
                medycyny nie trz
                > eba się dopominac o skierowania na badania dodatkowe lub zalecenia
                jakiegos lec
                > zenia wspomagajacego).

                No to jak to w końcu jest w tej twojej placówce, odrobaczacie
                środkami o szerokim spectrum działania wszystkie zwierzaki czy
                robicie najpierw badania kału. I rozumiem, że to tak co miesiąc te
                badania, przed każdym odrobaczeniem? Rozumiem też, że powtarzacie
                badania, bo przecież zwierze może być okresowym siewcą cyst i w
                pierwszej lepszej kupie można ich nie znaleźć?
                Jedyny wniosek jaki mi się nasuwa, to że jesteś z rodzaju lekarzy,
                którzy to dają co chwilę skierowania, co chwilę odrobaczają,
                szczepią jak najczęściej się da i na wszystko na co się da, bo w
                odróżnieniu od lekarzy medycyny weterynarze za tą każdą czynność
                biorą kasę.
                • red-truskawa Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 07.10.09, 13:41
                  Moi rodzice byli hodowcami psów jeszcze zanim przyszłam
                  > na świat

                  hahahaha, rozbawiłaś mnie do cna...tak własnie myslałam... no cóz, nie
                  pomyliłam sie... dobrze ze zaznaczyłaś- "byli" i tylko "hodowcami"... a moze z
                  taka wiedza nalezeało by użyc sformuowania "rozmnażaczami" skoro wiedza na takim
                  poziomie?

                  >nigdy nie spotkałam się z odrobaczaniem 4-
                  dniowego szczeniaka<

                  no to trzeba się dokształcić bo z postepem wiedzy troche do tyłu...

                  >Typowym objawem
                  zarobaczenia jest gruszkowaty brzuszek, szczenię ogólnie źle
                  wygląda, ma matową sierść, skóra jest mało elastyczna, wymiotuje,
                  występują biegunki. Częstym objawem są też uporczywe czkawki i
                  odruchy wykrztuśne. Również saneczkowanie wskazuje na zarobaczenie,
                  ale tego raczej nie zaobserwujesz u 4-dniowego ślepego i wijącego
                  się szczeniaka. Więc jeśli objawy na to nie wskazują, nie ma
                  potrzeby odrobaczać szczeniaka wcześniej jak w 14 dniu życia<
                  > Normalnie pies powinien być odrobaczany dwa razy w roku!!!<

                  widac ugruntowana wiedze z podreczników dla hodowców z lat 80-siątych...A pies
                  powinien być odrobaczany jak jest potrzeba, po profilaktycznym badaniu
                  kału...ale rozumiem ze o tym tez nie słyszałas...

                  Czy w twoich nowatorskich wytycznych dot. częstotliwości
                  > odrobaczania jest aż tak wielka różnica pomiędzy następstwami typu
                  > zapalenie mięśnia sercowego w postaci uogólnionej u dorosłego
                  > człowieka, bielmie czy utracie wzroku w postaci ocznej u młodzieży a
                  > zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych w postaci mózgowej występującej u
                  > dzieci???

                  nie wiem, czy zwróciłas uwage- pisałam o sposobie odrobaczania psów a nie ludzi
                  (ale widze ze tobie wszystko jedno)i nie wypowiadam sie na temat leczenia ludzi
                  gdyz to nie moja dziedzina i tobie radze to samo, bo to ty pieprz...farmazony i
                  szerzysz wiedze weteryneryjną (w twoim mniemaniu) i z połowy lat 80-tych zdobyta
                  z ksiazek dla hodowców. Nawet jezeli jestes/ byłas "Hodowcą" to do lekarza
                  weterynarii daleka droga z tego miejsca a wiadomosci czas odświeżyć; nawet
                  jezeli jest lekarzem medycyny (pewnie z niedługim stazem sadzac po
                  rozgoryczeniu)- to przypominam- pies to nie człowiek i odwrotnie, pozostań przy
                  tym co do ciebie nalezy, bo się błaźnisz ze swoja wiedza a w pewnym zawodom nie
                  wypada...


                  >odróżnieniu od lekarzy medycyny weterynarze za tą każdą czynność
                  biorą kasę<

                  I tu chyba boli najbardziej, co? To ze nas stac na extra szkolenie z własnej
                  kieszeni (dzieki którym wiem jak sie m.in. odrobacza współcześnie i nie
                  pozostajemy z wiedza w latach 70-siatych) i nie musimy czekac na sponsoring
                  firmy farmaceutucznych za przepisanie kilkudziesieciu opakowań tego samego
                  antybiotyku "na kuski stojenie i głowy bolenie" jak to robią lekarze- bo po co
                  zrobic antybiogram jak mozna przywalić 4 antybiotyk z rzedu i jeszcze profit z
                  tego będzie...


                  A tak na sam koniec: nie mam nic przeciwko lekarzom medycyny,wielu z nich leczy
                  swoje zwierzaki u mnie a ja lecze sie u nich; nie mam nic przeciwko hodowcom
                  psów/kotów itp- tez mam wielu takich klientów. Jeden warunek- kazdy orze swoje
                  poletko i zna swoje zadania i nie włazi z buciorami w czyjes kompetencje bo "mu
                  się wydaje, ze wie". Własnie, Ty tez "coś tam wiesz".
                  I tym akcentem konczę polemikę z tobą bo szkoda mojego ATP tak bezproduktywna
                  wymiane zdań i oszczerstw z kims, kto spogląda w lustro i widzi swoją boską
                  wszechwiedze. Pław sie dalej w niezmierzonym ogromie wiedzy którą zdobyłas. Za
                  "duza" jestem na taka zabawe.
                  • mamciulka-nikulka Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 07.10.09, 15:33
                    red-truskawa napisała:

                    > Moi rodzice byli hodowcami psów jeszcze zanim przyszłam
                    > > na świat
                    >
                    > hahahaha, rozbawiłaś mnie do cna...tak własnie myslałam... no cóz,
                    nie
                    > pomyliłam sie... dobrze ze zaznaczyłaś- "byli" i
                    tylko "hodowcami"... a moze z
                    > taka wiedza nalezeało by użyc sformuowania "rozmnażaczami" skoro
                    wiedza na taki
                    > m
                    > poziomie?

                    Nie wiem co cię tak śmieszy, znowu próbujesz się wywyższać?
                    Jeśli ktoś jest hodowcą od ponad 30 lat, jego psy są medalistami,
                    jego szczenięta również, linia rozrodcza jest rozpoznawalna w kraju
                    i za granicą to nie wiem czy to "tylko" hodowcy i nie wiem o jaki
                    poziom wiedzy ci chodzi tychże hodowców, skoro to weterynarze
                    odrobaczają i szczepią szczenięta. Nie lubię jak się miesza w
                    dyskusji, tak samo jak to robisz dalej:

                    > >nigdy nie spotkałam się z odrobaczaniem 4-
                    > dniowego szczeniaka<
                    >
                    > no to trzeba się dokształcić bo z postepem wiedzy troche do tyłu...

                    miałaś na myśli chyba weterynarzy pod opieką których były
                    szczenięta...?

                    > widac ugruntowana wiedze z podreczników dla hodowców z lat 80-
                    siątych...

                    Rozumiem, że objawy chorobowe się zmieniły od lat 80-tych, jako
                    światowej klasy wet może powinnaś oświecić tu na forum ludzi takich
                    jak ja, nawet bym cię o to prosiła, bo chciałabym być świadoma jakie
                    teraz objawy występują przy robaczycy

                    A pies
                    > powinien być odrobaczany jak jest potrzeba, po profilaktycznym
                    badaniu
                    > kału...ale rozumiem ze o tym tez nie słyszałas...

                    Tak, wejdź do kojca i zbieraj kupy tych 4-dniowych szczeniąt, żebyś
                    jeszcze do dnia 5-tego ich życia miała czas je odrobaczyć. A może
                    lepiej zmuś sukę, żeby wyrzygała te kupki, które zjadła pomagając
                    maleństwom je zrobić wink

                    > nie wiem, czy zwróciłas uwage- pisałam o sposobie odrobaczania
                    psów a nie ludzi
                    > (ale widze ze tobie wszystko jedno)

                    Napisałaś, że jeżeli w domu jest dziecko do 12 lat to odrobaczamy
                    wszystkie zwierzęta co miesiąc, a ja się zapytałam co to ma za
                    znaczenie skoro zarażeniu może ulec każdy? Odpowiedziałaś, że może
                    zarazić się każdy, ale z różnym skutkiem i pisałaś jak wnioskuję o
                    ludziach, stąd moje pytanie jaką widzisz różnicę w skutkach pomiędzy
                    następstwami typu
                    zapalenie mięśnia sercowego w postaci uogólnionej u dorosłego
                    człowieka, bielmie czy utracie wzroku w postaci ocznej u młodzieży a
                    zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych w postaci mózgowej występującej u
                    dzieci???
                    A ty nie umiesz mi na nie odpowiedzieć i kręcisz, że o odrobaczaniu
                    ludzi nie pisałaś. Ja też o tym nie pisałam i nie wiem o co ci
                    chodzi.


                    > >odróżnieniu od lekarzy medycyny weterynarze za tą każdą czynność
                    > biorą kasę<
                    >
                    > I tu chyba boli najbardziej, co?

                    Mnie osobiście nic nie boli, miałam już nie raz doczynienia z
                    naciągaczami, zdobywam wiedzę z różnych źródeł i konsultuję się z
                    kilkoma wiarygodnymi specjalistami, więc nie ma mnie co boleć. Ale
                    chętnie będę polemizować z osobą, która twierdzi, że typowe objawy
                    chorobowe, na które należy zwrócić uwagę nie obowiązują, i mam
                    uwierzyć na słowo bez żadnego poparcia, bo tak napisała jakaś
                    anonimowa kobita na forum podająca się za wybitnego lekarza z
                    kliniki o niewiadomej nazwie. Jakoś nie potrafię od tak odrzucić
                    informacji przekazywanych przez lekarzy, którzy do tej pory nie
                    zawodzili, na rzecz anonimowego weta.

                    Pław sie dalej w niezmierzonym ogromie wiedzy którą zdobyłas. Za
                    > "duza" jestem na taka zabawe.

                    A co do tego tekstu, to już sama o sobie napisałaś. Mi możesz
                    jechać, bo mam to głęboko, możesz uważać, że informacje, które
                    posiadam wyssałam z palca czy średniowiecza, ale jechanie po innych
                    weterynarzach, którzy przekazują wiedzę właścicielom psów i leczą
                    ich pupile uważam za szczyt arogancji. Widać wszyscy inni z branży
                    są dużo mniejsi od ciebie, gratuluję więc wyjątkowości i na tym
                    kończę. Bez odbioru.
                    • kasiak37 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 07.10.09, 17:12
                      Mamciulka,badz laskawa zabierac glos jak masz do tego wiedze zdobyta w toku
                      studiow kierunkowych a nie rzucac debilizmami wyczytanymi "gdzies tam".I
                      zachowuj sie kulturalnie w dyskusji,daz szacunkiem inne osoby mimo odmiennego w
                      niej zdania czyli zwracaj sie "tykajac" przez wielka litere.
                      • red-truskawa Re: kasiak37 07.10.09, 18:57
                        Zdaje się, ze Pani Mamciulka w ogóle jest dosc konfliktowa osobą, sądzac po innych postach ( forum.gazeta.pl/forum/w,1144,101252007,101252007,Szkodliwe_warunki_pracy_pracodawca_umywa_rece.html ) chyba ze to wina dopiero 9 tyg ciązy oraz hormonów i moze wraz z 2 trymestrem złagodnieje. A moze to kolejny troll forumowy...A moze tylko to, że jest tu "nowa" i tak strasznie się wszystkim ekscytuje...
                        • kasiak37 Re: kasiak37 07.10.09, 19:25
                          tutaj moze i jest nowa z racji poczatku ciazy a ze buzie ma ze ho ho ho i
                          "ogrom" wiadomosci z kazdej dziedziny to pragnie zablysnac.Do tej pory Mamciulka
                          kojarzy mi sie ze sluzem zimnym i cieplym,ktory wytwarza sie w organizmie i ten
                          cieply jest dobry a zimny zlytongue_out
                          I co Ty na to Red?
                    • red-truskawa Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 07.10.09, 22:50
                      No cóz, chyba zagalopowałam sie i za "wysoko" oceniłam Twoje kwalifikacje Mamciulka, bo przeleciało mi przez glowe ze mozesz byc lekarzem... Prostuje, nie, na pewno nim nie jesteś... Za wysokie progii...No cóz, wiem ze pewnie był to dla Ciebie nie lada komplement...Alez nie dziekuj,nie ma za co, prosze.
                      A co do wyzszania się- tak , nad osoba z tak płaskimi wiadomosciami jak Twoje , zdobytymi wyłacznie w internecie i sadzaca o sobie, że jej wiedza w zakresie MOJEGO zawodu, powtarzam MOJEGO a nie Twojego, jest wyzsza niz moja- mam prawo się wywyższac, bo mam ku temu własciwe podstawy. I tak, majac na uwadze Twoje niespełnione ambicje, jestem dla Ciebie arogancka, ale Twoje postrzeganie mojej wiedzy jako arogancję, wcale mnie nie dziwi.
    • patrycja-myszak Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 02.10.09, 15:09
      Twój pies z tego co wnioskuje jest bardzo przywiązany do was, trochę
      rozpieszczony jak to jedynak i zazdrosny. To dlatego może w ten
      sposób reagowac na obcych, szczególnie dzieci ponieważ czuje w nich
      rywali o waszą uwagę. W tym wypadku powinnaś już dużo wcześniej
      przygotawac psa na nowego członka rodziny. Musisz go po przez
      zabawę(np. z lalką, misiem lub innym dzieckiem)nauczyc że nie musi
      byc zazdrosny.Musisz też poświęcac mu z czasem miej uwagi( udając że
      karmisz, przebierasz, bądź bawisz się z dzieckiem), żeby nie reagował
      nerwowo i zazdrośnie z chwili pojawienia się nowego małego
      człowieczka. Jeżeli poświęcasz mu dużo czasu na zabawę, co chwilę go
      głaskasz, pies może byc strasznie zazdrosny o dziecko, jeśli nagle po
      porodzie zaczniesz poswięcac mu miej czasu,zwierzak będzie wówczas
      nerwowy,nie co agresywny, będzie udawał obrażone dziecko.
      Powinnaś przed porodem dac mu obwąchac ubranka dziecka, wózek,
      łóżeczko, żeby przygotował się już w jakimś stopniu do czegoś nowego.
      A także ojciec dziecka mógłby przynieś ze szpitala pieluszkę lub coś
      innego co by pachniało dzieckiem.Psa nie powinno byc w domu w czasie
      twojego powrotu ze szpitala, ktoś np. matka, siostra, sąsiadka
      mogłaby wyprowadzic zwierze na długi spacer, żeby w tym czasie
      dziecko przeszło zapachem domu, a w mieszkaniu pachniało dzieckiem.
      Jeżeli nie ufasz swojemu zwierzęciu to nie pokazuj mu dziecka i nie
      dawaj ,żeby je wywąchało na twoich rękach, ale powinnaś pozwolic mu
      pokręcic się koło łóżeczka i przyzwyczajac się do nowego zapachu i
      nowego członka rodziny.

      Jeżeli coś z tego zrozumiesz, to mam nadzieje, że tobie pomoże. Nie
      powinnaś usypiac psa tylko dlatego, że jesteś w ciąży i mu nie ufasz
      • dagmara-k Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 02.10.09, 15:38
        nasz pies jest rozpieszczony, jest mocno przywiazany, wazy 40kg, jest duzy jak
        troche wieksza koza, ale jest tez szkolony i uczony lagodnosci wobec dzieci.
        mimo wielkiego zaufania jakie mam do niego i tego jak bardzo dobrze znam jego
        mozliwe reakcje nigdy nie zostawie go sam na sam z dzieckiem. ale juz teraz
        uczymy go wszystkiego co wydaje sie nam ze bedzie potrzebne.

        mozna poczytac sporo o wprowadzaniu dziecka do domu, gdzie mieszka od jakiegos
        czasu pies.
        • pulenka Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 02.10.09, 16:01
          Ciekawe...Planujesz zabic psa, bo boisz sie co powie polozna
          srodowiskowa??? Ja nawet nie goscilamtakiej w domu, a g... ja
          obchodzi, ze masz psa. Ale skoro masz do zwierazka takie podejscie,
          to znajdz mu innych wlascicieli, bo u nich chyba bedzie
          szczesliwszy...
    • justi_555 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 04.10.09, 14:19
      ja też mam dużego psa - berneńczyka i oczywiście wysłuchuje komentarzy rodziny, że trzeba go oddać bo na pewno zje dziecko i nie wiadomo co jeszcze smile A ja kocham psy od momentu, jak bedąc dzieckiem, pierwszy raz je zobaczyłam. Nie wiem jak mogliby pomyśleć że oddam psa, wyrzucę jak stary telewizor pod śmietnik. Wiem, że gdyby pies oszalał, nie wiem stal się zazdrosny, agresywny mam go gdzie oddać, bo teściowei maja dom na wsi. Ale na samą myśl o tym, rośnie mi w gardle góla. O uśpieniu to nawet nie chcę myślec, co za pomysł!!!! Moja bestia jest łągodna, ale to tylko zwierzę więc trzeba miec ograniczone zaufanie. Jednak co chciałam podkreśłić. Nie mozna oddawać psa tylko dlatego, że przestanie byc nam wygodnie. Pies i dziecko to większy obowiązek, bo trzeba miec tą radosną gromadkę cały czas na oku smile ale nie mozna od razu zakładac, że będzie źle. Bo tego, jak będzie nikt nie przewidzi, trzeba spróbować oswoic zwierzę z niemowlakiem. A swoją drogą, nie pomyłałaś nigdy o tym, by po zajściu w ciążę rozstać sie z męzem, bo zdarza sie że faceci molestują dzieci???? Przeciez tego tez wykluczyc sie nie da! Sorry za to porównanie ale moim zdaniem dzieciom bardziej zagrażają pijani, nieodpowiedzialni i znęcający sie nad nimi rodzice niż zwierzęta.
      • red-truskawa Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 04.10.09, 14:49
        Rany boskie dziewczyny nie szalejcie z ta Toxoplazmoza (ile to mozna walkowac i zawsze to samo?)i oddawaniem psów. Pomyślcie sobie tak, ze jezeli pies jest prawidłowo wychowany i ułożony to jego psychike mozna przyrównać do psychiki 1,5-2 letniego dziecka- takie dziecko tez róznie reaguje na pojawienie się maleństwa w domu i tez sa przypadki skrajnego postepowania. i co byście zrobiły w takiej sytuacji- tłumaczyły, szukały pomocy u psychologa, i jedyną recepta na zmianę postepowania takiego rodzeństwa jest zmina postepowania rodziców. Tak samo jest z psami- to jak się zachowa Wasz pies jak pojawi się dziecko w domu zalezy tylko od Waszego postepowania i zachowania. Zeby nie było przykrych niespodzianek trzeba niestety troche wysiłku a nie pójscie na żywioł i załozenie ze "jakos to bedzie". Trzeba sie troche postarac aby zrozumiec psia psychike i jego sposób postrzegania otoczenia- i tu macie ksiazki, treserów, behawiorystów. Zaprowadziły byście swoje nieznosne starsze dziecko które sprawia problemy do psychologa, zróbcie to samo z psem !!!
        • papuga_5 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 04.10.09, 16:11
          Wiem ze dobra metoda zeby noworodka zapoznac z psem jest dac mu do
          obwachania posikana pieluszke noworodka zanim wroisz z dzieckiem do
          domu, tak radza specjalisci. Ja tak zrobilam jak sie urodzilo nasze
          pierwsze dziecko troche sie balam bo mamy duzego psa owczarka
          niemieckiego, ale nie bylo zadnych problemow. Pies czasami zagladal
          do pokoiku gdzie bylo dziecko ale wachal tylko z daleka, nie
          dotykal. Teraz bardzo lubi naszego syna ale nie lubi sie bawic z
          dziecmi, ale nasze dziecko jest wyjatkowo delikatne do zwierzat i to
          akceptuje nigdy psu nie dokucza. Jak przychodza znajomi z dzieckiem
          to nieraz dzieci troche psu dokuczaly bo sie chcialy z nim bawic,
          ale nasz pies nigdy nawet nie warknal na dzieci tylko jak ma dosc to
          ucieka i wtedy go zamykam zeby dzieci mu nie dokuczaly. Wiadomo
          zawsze trzeba miec na oku dziecko i psa, nie powinno ich sie razem
          zostawiac bez nadzoru.
          • papuga_5 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 04.10.09, 16:26
            Mysle ze pies potrafi to w jakis sposob wyczuc ze spodziewamy sie
            dziecka, przez swoj instynkt, wie wiecej niz myslimy, czuje tez na
            pewno zmiany naszych hormonow, nasz zapach. Jak kiedys wrocilam ze
            szpitala to po zachowaniu mojego psa uwazam ze wiedzial ze cos zlego
            mnie spotkalo, wital mnie zupelnie inaczej niz zwykle, inaczej jak po
            wczasach, wital mnie ale mial straszny smutek w oczach, merdal ogonem
            ale mial smutek w oczach i byl taki przygarbiony, wtedy bardziej
            zaczelam wierzyc w psi instynkt.
            • antyka Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 05.10.09, 20:03
              Mialam kota. Mialam, bo oddalismy go tesciowej.
              Dlaczego?
              Bo oprocz tego, ze byl wyjatkowo wredny - potrafil upierdzielic bez
              zadnej przyczyny, po prostu rzucic sie na noge, podrapac ja,
              atakowal dziecko, gdy te pojawilo sie na odleglosc mniejsza niz 1
              metr, to dodatkowo byl nosicielem lamblii.

              Gdybysmy zostawili kota (zaznaczam, ze wcale nie uwazam, ze mala
              zlapala lamblie od kota), wygladaloby to tak.


              Odrobaczamy kota, siebie (koszt dla calej rodziny - nie liczac strat
              zdrowotnych ok. 600 zl), przychodzimy do domu, zdejmujemy buty, na
              ktorych nanosimy lamblie z ulicy (psy sraja, gdzie popadnie), kot
              lazi po tym, lize lapy, polyka, lize swoj tylek, potem siersc i
              roznosi te cholerstwo. Lamblie w sprzyjajacych warunkach zyja nawet
              pol roku.

              Nie wyobrazam sobie wytepienia pasozytow, i jednoczesnego mieszkania
              ze zwierzeciem pod jednym dachem.

              Gdyby moja tesciowa nie zgodzilaby sie wziac kota, szukalibysmy
              innego domu, w przeciwnym razie uspilabym kota. Z ciezkim sercem,
              ale jednak zrobilabym to.

              Moja dziecko mialo anemie, bardzo duza niedowage, zle spalo, mialo
              alergie. Dla mnie zycie i zdrowie dziecka bylo wazniejsze niz zycie
              kota.
              • red-truskawa Re:antyka 05.10.09, 21:58
                >Mialam kota (...)byl wyjatkowo wredny - potrafil upierdzielic bez
                > zadnej przyczyny, po prostu rzucic sie na noge, podrapac <

                sorry za brutalną szczerosc- ale temu sami jestescie sobie winni, zakłądajac ze
                tego kota macie od małego i Wy go wychowywaliscie; to ze Ty nie widziałas
                przyczyny to nie znaczy ze jej nie było...
                i prosze nie mów ze kota się nie da wychowac, bo to nieprawda, trzeba tylko umiec.


                >przychodzimy do domu, zdejmujemy buty, na ktorych nanosimy lamblie z ulicy<

                i tu racja ale jak słusznie zauwazyłas nie trzeba zarazonego kota aby miec
                giargiozę w domu; nikt mi nie wmówi ze po zakładaniu i sciaganiu butów zaraz
                myje rece, ze jak podniesie cos z podłogi- to myje rece, itp


                >Nie wyobrazam sobie wytepienia pasozytow<

                nikt nie odpowiada za czyjąs wyobrażnię...


                Jedna smutna dygresja- Twój kot musiał gdziec przeciez złapac tą Giargię (z
                twoich butów?) wiec dlaczego nie został przebadany w tym kierunku wczesniej np w
                momencie zakupu, podczas wizyty, szczepienia?
                • red-truskawa Re:antyka 05.10.09, 22:02
                  Chciałam tylko dodać, ze moze jakbys znalazła "porzadnego" lekarza weterynarii,
                  który powiedziałby Ci o Giargii i o ew badaniu w jej kierunku, to pewnie
                  uniknęłabys kłopotów zdrowotnych u dziecka (zakładajac ze przyczyną byl kot a
                  nie co innego, np piaskownica, nieumyte jabłuszko, itp)
                  • antyka Re:antyka 06.10.09, 10:42
                    Nie zakladam, ze kot przekazal lamblie dziecku. Raczej my przynieslismy do domu,
                    a kot mogl zlapac od nas. Kot to kot. Nie moge miec pretensji do zwierzaka,
                    najwyzej do siebie, ze sobie ubzduralam, ze musze wziac zwierze do domu, nie
                    zastanawiajac sie nad tym, jakie to rodzi konsekwencje.

                    Cale szczescie, ze mialam go komu oddac, wiec nikomu krzywda sie nie stala. Kot
                    mieszka u tesciowej, ta go pasie frykasami - wyglada na mega szczesliwego.
                • mamciulka-nikulka Re:antyka 06.10.09, 13:47
                  > >przychodzimy do domu, zdejmujemy buty, na ktorych nanosimy
                  lamblie z ulicy
                  > <
                  >
                  > i tu racja ale jak słusznie zauwazyłas nie trzeba zarazonego kota
                  aby miec
                  > giargiozę w domu; nikt mi nie wmówi ze po zakładaniu i sciaganiu
                  butów zaraz
                  > myje rece, ze jak podniesie cos z podłogi- to myje rece, itp

                  Dużo łatwiej jest podłapać lamblie mając zwierzę w domu niż go nie
                  mając. Przy zdejmowaniu butów nie trzeba używać rąk, a jeśli nawet
                  to przecież raczej nie podeszw, choć jednak ludzie świadomi, że
                  pasożyty są wśród nas myją ręce po przyjściu do domu. Po
                  podniesieniu czegoś z podłogi w domu nie trzeba myć rąk, jeśli w
                  domu jest czysto, nie chodzi się w butach po domu, choć wiadomo, że
                  to też nie do końca daje gwarancję.

                  > Jedna smutna dygresja- Twój kot musiał gdziec przeciez złapac tą
                  Giargię (z
                  > twoich butów?) wiec dlaczego nie został przebadany w tym kierunku
                  wczesniej np
                  > w
                  > momencie zakupu, podczas wizyty, szczepienia?

                  To również nie daje gwarancji na resztę życia. To, że odrobaczy się
                  zwierzę przy zakupie nie oznacza, że problem w późniejszym czasie
                  się nie pojawi.
                  • red-truskawa Re:mamciulka-nikulka 06.10.09, 19:42
                    >Dużo łatwiej jest podłapać lamblie mając zwierzę w domu niż go nie mając<

                    Taka sama filozofia złapania Giarii ja w przypadku toksoplazmozy i posiadania kota...



                    >Przy zdejmowaniu butów nie trzeba używać rąk<

                    zakładam ze tak samo stosujesz się przy zakładaniu czyli macie same wsuwane buty wink

                    >To również nie daje gwarancji na resztę życia. To, że odrobaczy się
                    zwierzę przy zakupie nie oznacza, że problem w późniejszym czasie
                    się nie pojawi<

                    nie zauwazyłam abym powiedziała ze wystarczy raz na całe zycie odrobaczyc zwierze, przypuszczam ze nie przeczytałas poprzednich postów...

                    Słuchaj, ja jestem lekarzem weterynarii, który pracuje w zawodzie klinicznie ponad 12 lat...Posiadam i psy i koty i żółwia w domu, każdego dnia pracy stykam się z zarobaczonymi, parchatymi, zawszawionymi i zapchlonymi psami, kotmi, zółwiamy które sa potencjalnymi nosicielami salmonellii i jakims cudem zyje smileNie mam robali (i w życiu nie miałam), zadnej Salonellii, Giarii czy Toxo.
                    CUD co? przeciez w powszechnym rozumowaniu powinnam już niezyc od pasozytów odzwierzecych wink Zaden cud, zwykła higiena...
                    • mamciulka-nikulka Re:mamciulka-nikulka 07.10.09, 11:31
                      red-truskawa napisała:

                      > >Dużo łatwiej jest podłapać lamblie mając zwierzę w domu niż go
                      nie mając&#
                      > 60;
                      >
                      > Taka sama filozofia złapania Giarii ja w przypadku toksoplazmozy i
                      posiadania k
                      > ota...

                      Przeczytaj sobie pracę doktorską (jest gdzieś w necie) pani dr n.
                      Bogdanowicz-Kamirskiej na temat częstości występowania lamblii u
                      psów i ich właścicieli w mieście i na wsi. W skrócie, na wsi psów
                      się nie trzyma w domu, nie śpi się z nimi w łóżku, nie całuje się
                      jak to często ma miejsce wśród właścicieli psów domowych, którzy
                      traktują psa jak domownika i członka rodziny. Wnioski wyciągnij
                      sama, wiem, że potrafisz.

                      > >Przy zdejmowaniu butów nie trzeba używać rąk<
                      >
                      > zakładam ze tak samo stosujesz się przy zakładaniu czyli macie
                      same wsuwane but

                      Buty zakładam łyżką, zdejmuję stopami, a wkładając je do szafki nie
                      dotykam podeszw i ich okolic, dodatkowo zawsze po powrocie do domu
                      myję ręce.

                      > CUD co? przeciez w powszechnym rozumowaniu powinnam już niezyc od
                      pasozytów odz
                      > wierzecych wink Zaden cud, zwykła higiena...

                      Widać od razu, że ludzi traktujesz z góry. Ja nie zauważyłam, żeby w
                      powszechnym rozumowaniu ludzie traktowali pasożyty jako śmiertelne
                      zagrożenie. I to żaden cud, higiena jest podstawą, tylko że
                      zwierzęta trochę inaczej dbają o higienę, wylizują sobie łapy,
                      tyłek, jajca, a potem ochoczo okazują miłość swoim właścicielom
                      liżąc ich po twarzy.
                      • red-truskawa Re:mamciulka-nikulka 07.10.09, 13:48
                        >I to żaden cud, higiena jest podstawą, tylko że
                        zwierzęta trochę inaczej dbają o higienę, wylizują sobie łapy,
                        tyłek, jajca, a potem ochoczo okazują miłość swoim właścicielom
                        liżąc ich po twarzy<

                        wydaje mi się to zupełnie logiczne ze zwierzeta inaczej dbają o higienę niż
                        ludzie bo przeciez sa tylko zwierzetami i trudno oczekiwac tego samego- ze beda
                        myły łapy mydłem po przyjsciu z dworu.Ale chyba od własciciela zalezy czy daje
                        się lizac po twarzy czy nie? to chyba człowiek mieni się najbardziej rozumną
                        istota która ma zdolnosć abstrakcyjnego myslenia w odróznieniu od zwierząt?
    • d.o.s.i.a Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 06.10.09, 20:06
      Sorry, ze brutalnie sie wyraze (i pewnie admin wytnie to, ale trudno, choc do
      nikogo personalnie nie napisze), ale...

      Zarowno czytajac forum, jak i obserwujac kobiety w realu dochodze do wniosku, ze
      niechec do zwierzat, paranoiczne opowiesci o robakach i smiertelnych
      zagrozeniach dla czlowieka (i dzieci w szczegolnosci) rodza sie przewaznie w
      umyslach kobiet o znikomym IQ. I prosze nie traktowac tego jako obraze, a raczej
      za obserwacje zwykla. Generalnie zauwazylam regule, ze im prostsza matka (mniej
      wyksztalcona), tym bardziej zeswirowana na punkcie dziecka i tym wieksze
      prawdopodobienstwo opowiadania przez nia bzdur o zagrozeniach jakie niosa ze
      soba zwierzeta (tokso, lamblie itp.). I tym wieksze szanse na to, ze zwierzak
      wyleci z domu. Obraz ten czesto dopelnia karmienie dziecka danonkami, parowkami
      i czipsami, he he smile) Ale kot w domu? NIGDY! Bo to zaraza, robaki i zlo wszelakie.

      Inteligentne kobiety po prostu takich bzdur nie wymysla za Chiny. No nie da rady.

      • red-truskawa Re: d.o.s.i.a 06.10.09, 20:24
        Ze tak powiem... z ust mi wyjęłaś wink))
        • antyka Re: d.o.s.i.a 06.10.09, 21:44
          Bardzo madry wywod.
          Tylko ciekawe jakos, ze ludzie zarazaja sie lambliami od zwierzat smile
          A gliste to niby gdzie lapia? Dzieciaki glownie w zasranych przez
          psy piaskownicach.

          Zyjcie sobie w przeswiadczeniu, ze pies/ kot nie roznosi pasozytow.
          Otoz roznosi. Wiem, bo bardzo dokladnie przekopalam chyba wszystkie
          strony internetowe na ten temat, przeczytalam kilka ksiazek, wiele
          artkulow i 99 proc. z nich mowi, ze zwierzeta roznosza pasozyty.

          Zwierzetom w mieszkaniu/ domu mowie nie - na podworku, ok. Ale nie w
          domu. Dom jest dla ludzi, nie dla zwierzat - moim zdaniem oczywiscie.
          A kazdy ma prawo do wlasnego zdania (chociaz ja jej sobie wyrobilam
          na podstawie lektur).

          Lamblie dodatkowo sa wyjatkowo wredne, bo nie sa sie ich zniszczyc
          normalnymi srodkami - trzeba poprosic wetarynarza o specjalne srodki.
          Z reszta wystarczy wrzucic do wyszukiwarki "lamblia+pies"
          a wszystko stanie sie jasne.

          Myslenie nie boli smile

          PS. Pani wetarynarz, nie mogla sie Pani zarazic Giaria smile
          Bo takiej choroby nie ma smile
          • d.o.s.i.a Re: d.o.s.i.a 06.10.09, 21:56
            Nikt nie mowi, ze od zwierzat zarazic sie nie mozna. Bo mozna. Ale chodzi o
            poziom paranoi, jaka prezentuja niektorzy. Wywalic zwierzaka, dom dla ludzi, a
            nie dla zwierzat itp. To JEST paranoja, bo tego inaczej nazwac nie mozna. Jest
            tyle chorob na swiecie, ktorymi mozna sie zarazic nie od zwierzat, ze nie
            rozumiem, jak mozna sie tak trzasc ze strachu przed tym biednym zwierzakiem.
            Toxo predzej zarazisz sie jedzac surowe mieso, robakami w piaskownicy. Milion
            innych chorob Ci dziecko przyniesie z przedszkola. Skad wiec ta fiksacja na
            punkcie tego biednego kota/psa w domu?? Naprawde, jakby miliony ludzi codziennie
            umieralo w meczarniach z powodu lamblii przywleczonych przez ich domowe koty.
            Glupota i tyle.



            ---------

            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
            patetycznie i lekko mrocznawo.
          • red-truskawa Re: antyka 06.10.09, 22:34
            Oj przepraszam szanowna pania za literówkę, jak widze u pani sie one nie zdarzają...

            > Zyjcie sobie w przeswiadczeniu, ze pies/ kot nie roznosi pasozytow.
            > Otoz roznosi. Wiem, bo bardzo dokladnie przekopalam chyba wszystkie
            > strony internetowe na ten temat, przeczytalam kilka ksiazek, wiele
            > artkulow i 99 proc. z nich mowi, ze zwierzeta roznosza pasozyty.

            Tak roznosza, ale własnie caly problem w MĄDROŚCI ich włascicieli i tu własnie
            niektórych "myslenie boli". Bo zeby zwierze nie było rezerwuarem pasożyta to
            trzeba go badac i odrobaczac i w ten sposób eliminujemy wektor lub/i żródło
            zarażenia. Nie wystarczy oddać zwierzaka aby nie stanowił zagrozenia dla nas, bo
            w innym domu tez będzie nosicielem, na innym podwórku tez sa dzieci- ale
            przeciez to nie moje wiec co mnie to obchodzi(?)... Jezeli decydujemy sie na
            zwiarze to własnie- "Myslenie nie boli"- trzeba liczyc się z tym ze nalezy go
            odrobaczac, karmić, dbać. Niestety jak widać (i to nie rzadko) przewidywanie
            boli...


            "Tylko ciekawe jakos, ze ludzie zarazaja sie lambliami od zwierzat smile A gliste
            to niby gdzie lapia? Dzieciaki glownie w zasranych przez
            psy piaskownicach."
            pewnie tak, ale możliwe ze ten pies z glistami tez zmienił własciciela zamiast
            zostac odrobaczony.

            Tak, zgadzam się-" Myslenie nie boli smile"



            ----
            GROCHU- MOJE ŻYCIE WEWNĘTRZNE
            • red-truskawa Re: antyka 06.10.09, 22:46
              A tak swoją drogą jestem bardzo ciekawa jakby pani zareagowała jakby na rutynowej wizycie z kotem (jeszcze przed tym jak się okazało ze państwo jesteście chorzy) jakiś lek wet poinformował pania, ze 90% psów i kotów jest rezerwuarem pasozytów, które mogą być potencjalnym zagrożeniem dla człowieka i ze trzeba zrobic takie a takie badania oraz testy i tak a tak czesto odrobaczac i to odpowiednimi preparatami a nie srodkami stosowanymi u ludzi (jak czesto chca to robic własciele bo jest tanio). Wydaje mi się, ze jak wiekszosci ludzi, doszłaby pani do wniosku że problem jej nie dotyczy bo nie ma objawów, a lekarz wet chce pania tylko naciagnac na kasę. Jak to się mówi "mądry Polak po szkodzie".
      • kasiak37 Dosia 06.10.09, 21:47
        i amen,nic dodac nic ujac.
      • mamciulka-nikulka Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 07.10.09, 12:15
        d.o.s.i.a napisała:

        > Sorry, ze brutalnie sie wyraze (i pewnie admin wytnie to, ale
        trudno, choc do
        > nikogo personalnie nie napisze), ale...
        >
        > Zarowno czytajac forum, jak i obserwujac kobiety w realu dochodze
        do wniosku, z
        > e
        > niechec do zwierzat, paranoiczne opowiesci o robakach i
        smiertelnych
        > zagrozeniach dla czlowieka (i dzieci w szczegolnosci) rodza sie
        przewaznie w
        > umyslach kobiet o znikomym IQ.

        To nie niewiedza świadczy o zainteresowaniu matki zdrowiem dziecka.
        Wręcz przeciwnie. Zauważ, że o tych sprawach na ogół piszą matki,
        które miały jakiekolwiek doświadczenie w tej sprawie. Z reguły
        ludzie twierdzą, że oni na pewno nie mają robaków, że to ich nie
        dotyczy, że tylko ludzie ciemni i niewykształceni mają robaczyce, a
        to jest dopiero ciemnota. Nie chodzi o krwawe opisy i grożenie
        śmiercią, bo to już twoja bujna wyobraźnia, tylko o fakt, że takie
        zjawisko niezaprzeczalnie ma miejsce i należy zdawać sobie z tego
        sprawę. Symptomy mogą być bardzo suptelne, 2-letnie dziecko mojej
        koleżanki jadło tylko słodkie jogurty i słodycze, często wpadał w
        histerie, zaczął obgryzać paznokcie, lekarz zbadał kał w kierunku
        lamblii po tym jak stwierdził, że głowa za wolno rośnie - test
        wyszedł pozytywny. Szok dla rodziców, popadli w paranoje, bo nigdy
        nie brali pod uwagę takiego scenariusza. W głowach mieli prawie, że
        sterylizację całego mieszkania, naświetlanie lampami
        przeciwbakteryjnymi, ale uspokoili się jak się okazało, że zarówno
        młodsze niemowlę, mama i tata są zdrowi. Lamblie miały obie babcie,
        które zajmowały się chłopcem.
        I wyobraź sobie, że osoby te są bardzo wykształcone, a mimo wszystko
        popadli przez moment w paranoję, bo chodziło o zdrowie ich dziecka.

        A co do traktowania zwierząt to też nie sądzę, aby miało to
        cokolwiek wspólnego z inteligencją. Ludzie po prostu albo lubią
        zwierzęta albo nie, albo trzymają zwierzęta na podwórku albo we
        własnym łóżku albo pozwalają się wylizywać albo tylko przytulać i
        głaskać psa. Ja uwielbiam psy, miałam ich trochę w swoim życiu, ale
        odkąd mam w domu małe dziecko, które w międzyczasie raczkowało,
        wkładało wszystko do ust, nie zdecyduję się na kolejnego psa.
        Nikogo tym nie krzywdzę, po prostu psa nie mam, to jest moja
        decyzja. Mój pies żył do czasu, aż synek skończył 8 miesięcy, zmarł
        w wieku 13 lat, ale do tego czasu bardziej niż zwykle dbaliśmy o
        higienę i psa i w domu, chociażby w taki sposób, że pies miał swój
        fotel, na inne meble wchodzić nie mógł, regularnie był odrobaczany,
        miał wyparzane miski, a dziecko uczyło się raczkować w basenie, a
        nie po całym mieszkaniu. Nie piszę o prasowaniu bielizny dziecka,
        czy dokładnym myciu owoców i warzyw i nie jedzeniu surowego mięsa,
        bo to nawet bez posiadania zwierzęcia stanowi profilaktykę w
        zapobieganiu zarażenia pasożytami. I tu zapewniam cię, że zarówno
        wśród kobiet inteligentnych jak i tych mniej inteligentnych często
        jest wielkim zaskoczeniem.

        A tutaj na stronie firmy bayer można sobie poczytać o zoonozach i
        sposobach zarażenia się zwierząt i ludzi, bardzo ciekawa lektura,
        tylko nie popadajcie w paranoje pasożyty zawsze były, są i będą
        wśród nas wink
        www.bayer.molosy.pl/robaki/robaki_zoonozy_bayer.htm
        • d.o.s.i.a Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 07.10.09, 13:40
          > które miały jakiekolwiek doświadczenie w tej sprawie. Z reguły
          > ludzie twierdzą, że oni na pewno nie mają robaków, że to ich nie
          > dotyczy, że tylko ludzie ciemni i niewykształceni mają robaczyce,
          a to jest dopiero ciemnota.


          Ciemnota jest twierdzenie, ze robaki u dziecka = znaczy kot zawinil
          oraz w druga strone: kot w domu = murowane robaki i zastanawianie
          sie, czy polozna srodowiskowa nie odbierze przypadkiem praw
          rodzicielskich jak kota w domu zastanie. Robaki dziecko moze zlapac
          gdzie indziej. Ciemnota jest niezauwazenie i nieleczenie w pore
          objawow. Jak sa robaki to sie je LECZY i zyje sie dalej. Po prostu.


          > młodsze niemowlę, mama i tata są zdrowi. Lamblie miały obie
          babcie, które zajmowały się chłopcem.


          No wlasnie. Babcie mialy lablie. I co zrobisz? Babcie z domu
          wywalisz? Moze od razu wyrzucic babcie, koty, psy, buty i generalnie
          caly swiat eksterminowac, lacznie z soba (bo przeciez tez mozesz byc
          donicielem), a dziecko zamknac w domu, bo sie moze zarazic? Bzdura.
          Jeszcze raz. Jak sie cos dzieje (trudno, zdarza sie) to trzeba to po
          prostu leczyc i tyle, a nie wpadac w paranoje. Choroby sie zdarzaja,
          ale robienie paniki, ze wszystkiemu winne zwierze w domu, to wlasnie
          brak inteligencji.


          > A co do traktowania zwierząt to też nie sądzę, aby miało to
          > cokolwiek wspólnego z inteligencją. Ludzie po prostu albo lubią
          > zwierzęta albo nie, albo trzymają zwierzęta na podwórku albo we
          > własnym łóżku albo pozwalają się wylizywać albo tylko przytulać i
          > głaskać psa.

          Lubienie/nielubienie to jedno. Zwalanie winy za lamblie i inne
          nieszczescia tylko na kota jak najbardziej ma wiele wspolnego z
          inteligencja. Bo inteligentny czlowiek wie, ze zarazic sie mozna
          zupelnie gdzie indziej, a zwierzeta sie po prostu odrobacza.
    • mariolka55 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 07.10.09, 08:21
      chcesz uśpić psa bo przyjdzie położna środowiskowa?????

      ręce opadają i słów brakuje ,jak się czyta takie postyindifferent
      • mariolka55 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 07.10.09, 09:04
        watek z czerwca wyciągaciesmile

        ja jeszcze odnośnie toxo i robaków

        mam kotkę 10 lat,mam dwoje dzieci
        kot chodzi wszędzie po domu,wszystkiego dotyka,spi z nami,śpi z dziećmi
        dzieci nie latają myć rąk po każdym dotknięciu kotasmile
        nie mieli,ani nie mają robali ,z tego co ja wiem to robalami łatwiej się zarazić
        od innych dzieci niż od zwierzaka
        nie miałam toxo,w ciąży zaostrzyłam czujność nie sprzątałam kuwet i robiłam
        badania w kierunku toxo,wiem tez ze toxo można się zarazić niekoniecznie od kota
        dzieci sa dla mnie najważniejsze na świecie,ale kot jest CZŁONKIEM mojej rodziny
        i kocham go baaardzo
        kot jest kochany,nigdy dzieci ani nikogo nie drapał,nie gryzł
        dzieci go kochają i nie traktuja jak maskotkę do męczenia
        pamiętam jak mnie teściowa wkurzała swoimi durnymi tekstami (i jeden "lekarz")
        jak byłam w ciąży ,że kota się będę musiała pozbyć bo przecież dziecko i kot nie
        mogą mieszkać razem.przecież kot może zagryzc/udusić malucha dziecko moze mieć
        na kota alergie CIEMNOGRÓD!

        aaa i od wiosny mam jeszcze żółwia to też robaczywe stworzeniebig_grin
        • antyka oj mariolka 07.10.09, 09:08
          toxo sie nie przejmuje,
          ale zalamblione mieszkanie naprawde ciezko wysprzatac, odlamblic,
          odgliscic, gdy ma sie w domu zwierzaka,
          uwierz mi

          Mi sie udalo w koncu wytepic, jestem szczesliwa.
          Zaluje tylko, ze nie wiedzialam tego wszystkiego, zanim podjelam sie
          przygarniecia kociaka do domu.
    • anieska_81 Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 07.10.09, 14:34
      Ja od 2 lat mam pieska w domu (sznaucer miniaturka) ciągle przesiaduje w pokoju,
      śpi z nami w pokoju (z tym że ma swój koszyczek wiklinowy) a dziś dowiedziałam
      się, że jestem w ciąży ... ale ja nie mam zamiaru psiaczka się pozbywać.
      • lukina Re: Dziecko w drodze a pies w domu? 07.10.09, 16:03
        Jakie choroby ,nie przesadzajmy.Wychowałam się z psem,teraz mam 3 dzieci i 2
        psy.Nikt nigdy nie chorował i nikogo nie gryzł.Żyjemy w pełnej symbiozie a nasze
        psy to znajdy wyrzucone z domu bo się komuś znudziły ,były chore i
        zagłodzone.Doprowadzenie ich do "stanu używalności" dużo kosztowało ale warto.Są
        bardzo nie ufne ale nie ma co się dziwić.Wystarczy regularnie
        odrobaczać,szczepić i kochać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka