Dodaj do ulubionych

Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i...

25.06.09, 21:26
czuję się zawiedziona. Nie dowiedziałam się kompletnie nic, oprócz
tego że faktycznie jestem w ciąży i że mam lekką nadżerkę. Nie
miałam ani usg, ani nie mam założonej książki ciąży, nie wiem który
to tydzień (tzn. wiem, ale sama sobie obliczyłam), kiedy rodzę, nie
zostałam zważona. Dostałam tylko skierowanie na badania i koniec.
Kurcze, w pierwszej ciąży już w 6 tygodniu miałam zrobione pierwsze
usg, widziałam i słyszałam serduszko mojego skarba, wszystko jakoś
tak czule, emocjonalnie. Dziś zostałam potraktowana przedmiotowo.
Tak się czuję.
Obserwuj wątek
    • dacard Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 25.06.09, 21:35
      Wiem o czym mówisz - ja po pierwszej wizycie nie mialam pojecia o
      czyms takim jak karta ciąży itp - nie wiem jak to jest u Ciebie, ale
      ja nie byłam u swojego "stałego" lekarza (bo takiego nie mam) ale u
      pani przyjmującej akurat o pasującej mi porze, która uznała, że ma
      dość stałych pacjentek i jak mi nie założy karty, to ktoś następny
      to zrobi i wtedy on będzie lekarzem prowadzącym.

      Żeby było śmieszniej, wszystko to się działo w prywatnej przychodni -
      zamierzam poczekać do 8-9 m-ca i zrobić tej pani doktor sajgon (na
      razie daje jej szanse i umowiłam sie na 3 wizyte - dalej zadnej
      karty ani pytania czy znalazlam lekarza prowadzącego - jak do konca
      ciazy nie zapyta, to...)
      • mama-1983 Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 25.06.09, 21:45
        to lepiej załóż tą kartę ciąży zmiany w becikowym od 10 tygodni musi
        byc karta ciazy juz z tego co wiem
        • dacard Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 25.06.09, 21:58
          Założyłam, założyłam - poszłam prywatnie do ginekologa, którego mi
          polecono...
          Chcę po prostu przetestować tą przychodnię, za którą mój pracodawca
          tyle płaci smile
        • iwonag25 Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 25.06.09, 22:04
          Nie musi być karta ciąży, tylko zaświadczenie lekarskie, które
          potwierdza objęcie kobiety ciężarnej opieką lekarską przed 10
          tygodniem ciąży.
        • aleksandra1977 Mama-1983 26.06.09, 11:22
          mama-1983 napisała:

          > to lepiej załóż tą kartę ciąży zmiany w becikowym od 10 tygodni
          musi
          > byc karta ciazy juz z tego co wiem

          Szkoda, ze nie sprawdzilas, jak to jest z tymi nowymi przepisami o
          przyznawaniu becikowego...

          Od 1 listopada nowe zasady wypłacania "becikowego"
          (PAP, dd/11.04.2009, godz. 09:56)
          Od 1 listopada aby otrzymać "becikowe", kobieta będzie musiała
          przedstawić dokument potwierdzający korzystanie z opieki lekarskiej
          od 10. tygodnia ciąży.

          Zmianę wprowadziła nowelizacja Kodeksu pracy z grudnia zeszłego
          roku - ta sama, która wydłużyła urlopy macierzyńskie i
          urlop "tacierzyński".

          Jak tłumaczyła wiceminister pracy Agnieszka Chłoń-Domińczak,
          wprowadzenie tego wymogu było podyktowane "troską o zdrowie
          przyszłych matek i dzieci". Apelowali o to także niektórzy
          parlamentarzyści. Także w ocenie minister zdrowia Ewy
          Kopacz nowe przepisy przyczynią się do "ratowania wielu dzieciaków
          przed chorobami"

          W myśl ustawy od 1 listopada przy ubieganiu się o jednorazową
          zapomogę z tytułu urodzenia się dziecka, jak również o dodatek do
          zasiłku rodzinnego z tytułu urodzenia dziecka, wymagane będzie
          przedstawienie zaświadczenia lekarskiego potwierdzającego, że matka
          dziecka pozostawała pod opieką lekarską przez okres
          co najmniej od 10. tygodnia ciąży do porodu.

          Tak więc - jak wyjaśnia resort pracy - kobieta, której 10.
          tydzień ciąży będzie przypadał po dniu 31 października 2009 r.
          będzie musiała przedstawić zaświadczenia lekarskie, natomiast
          kobieta, która po 31 października 2009 r.
          będzie w ciąży dłużej niż 10 tygodni, nie będzie miała takiego
          obowiązku. Nie będzie ona mogła bowiem dokumentować pozostawania pod
          określoną formą opieki medycznej od 10. tygodnia ciąży, skoro
          dopiero od 1 listopada 2009 r. wejdą w
          życie przepisy określające te formy opieki medycznej, a przepisy
          ustawy wymagają pozostawania pod taką opieką od 10. tygodnia ciąży.

          Warunek ten nie dotyczy oczywiście opiekunów prawnych dziecka i
          rodziców
          adopcyjnych.

          Jak informuje MPiPS, wzór zaświadczenia oraz formy wymaganej opieki
          lekarskiej będą określały przepisy rozporządzenia ministra zdrowia
          wydanego w porozumieniu z ministrem pracy i polityki społecznej.

          Resort pracy zwrócił się z prośbą do urzędów zajmujących się
          wypłacaniem świadczeń rodzinnych o zamieszczenie informacji na temat
          zmian dotyczących "becikowego" w miejscu powszechnie dostępnym dla
          osób zainteresowanych. O zmianach informuje warszawiaków już od
          marca stołeczny ratusz.

          Nowe zasady wypłaty "becikowego" spotkały się z dezaprobatą
          środowisk feministycznych. Zdaniem Federacji na rzecz Kobiet i
          Planowania Rodziny uzależnienie wypłaty "becikowego" od
          przedstawienia zaświadczenia, że matka
          pozostawała pod opieką lekarza może negatywnie odbić się na sytuacji
          kobiet ciężarnych. Zdaniem feministek nowe przepisy nie wpłyną na
          skrócenie czasu oczekiwania na wizytę u lekarza, za to z pewnością
          pozbawią młodą matkę "becikowego", które w trudnej sytuacji
          ekonomicznej rodziny stanowi poważny
          element wsparcia domowego budżetu po pojawieniu się na świecie
          dziecka.

          Ustawę autorstwa LPR, wprowadzającą tzw. becikowe, Sejm uchwalił w
          grudniu
          2005r. Jednorazową zapomogę w wysokości 1 tys. zł otrzymują
          wszystkie matki, niezależnie od dochodu. Jeśli rodzina uprawniona
          jest do zasiłku rodzinnego,
          czyli jej dochód netto nie przekracza 504 zł miesięcznie na osobę,
          możliwe jest także uzyskanie dodatku rodzinnego z tytułu urodzenia
          dziecka, również w wysokości 1 tys. zł. Gdy członkiem rodziny jest
          dziecko niepełnosprawne, próg dochodowy to 583 zł.

          Pisemny wniosek o "becikowe" można złożyć w urzędzie gminy lub w
          ośrodku pomocy społecznej (w miejscu, gdzie wypłacane są świadczenia
          rodzinne) w terminie 12 miesięcy od dnia narodzin dziecka, a w
          przypadku gdy wniosek dotyczy dziecka objętego opieką prawną, opieką
          faktyczną albo dziecka przysposobionego - w
          terminie 12 miesięcy od dnia objęcia dziecka opieką albo
          przysposobienia. Do wniosku powinny być dołączone dokument
          stwierdzający tożsamość osoby ubiegającej się "becikowe", skrócony
          odpis aktu urodzenia dziecka lub inny dokument urzędowy
          potwierdzający datę urodzenia oraz pisemne oświadczenie, że na
          dziecko nie została już pobrana zapomoga (np. przez drugiego z
          rodziców).
      • kozica111 Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 25.06.09, 21:47
        A wam języki wyrwało i otumaniło?

        Pytać, pytać, pytać.Dla was ciąża to wielkie wydarzenie a dla lekarza 15
        przypadek danego dnia.Trafi sie na zaangażowanego lekarza, z powołaniem lub po
        prostu nie zmęczonego i może być inaczej.

        Niektórzy lekarze nie zakładają karty do 3 msc by oszczędzić dodatkowego stresu
        przy ewentualnym poronieniu, nie upodmiotowiaja płodu w tym okresie by chronić
        matkę.
        • dacard Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 25.06.09, 22:00
          No właśnie dlatego daję kobiecie szansę - jak przy USG półówkowym
          nie założy ani nie zapyta, czy mam założoną to piszę skargę i tyle.
          • kozica111 Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 25.06.09, 22:11
            I co to ma udowodnić? Nie lepiej zapytać czemu tego nie robi?
            Dla mnie to zwykłe asekuranctwo- by mieć "zapasowego" lekarza w odwodzie i
            strach sie teraz narażać, a nuż sie przyda...
            A co będzie jak twój prywatny złamie nogę i pójdzie na zwolnienie?
            • dacard Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 26.06.09, 02:22
              smile))

              Poradze sobie, ale dziekuje za troske.

              A kobiecie, która się mną nie zajęła odpowiednio po prostu nie ufam,
              za to korzystam ze sprzetu USG, ktory ma w gabinecie i za który, jak
              wspomniałam, płace comiesieczne składki na prywatna opiekę lekarską.

              Natomiast jesli chodzi o jej motywy - to już wyjaśniła, nie chciała
              zostać lekarzem prowadzącym, bo ma dużo stałych pacjentek. A ja
              uważam, że nie miała prawa tak postąpić. Zwłaszcza że na wizyty mnie
              przyjmuje regularnie.

              O co chodzi z tym asekuranctwem? Nie zakumałam. Nie wolno korzystać
              z usług jednego niż więcej specjalisty w danej dziedzinie? Łaj?
              • kozica111 Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 26.06.09, 07:16
                No ale sama widzisz, w sumie szczera byla wzgledem Ciebie.Ma za DUZO pacjentek i
                nie chce dlatego prowadzić ciąży.Człowiek nie robot nie da rady zbawić całego
                świata.lekarze zazwyczaj pracują w wiecej niz 1 placówce, maja dyzury, pewnie
                kobieta dość rzetelnie podchodzi do sprawy i wie ze mogłoby to sie odbic na
                jakości prowadzenia.
                Ja ostatnio byłam u pani ginekolog położnik która jest "oblegana" i....w sumie,
                miła była, niby popytała o te moje plany ciążowe...ale "fabrykę" było widać bo
                na korytarzu czekało następnych 20 babek, wiec w sumie...ktora z nich bardziej
                uczciwa....
      • basiadulak Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 25.06.09, 22:18
        Doskonale cię rozumiem.Ja co prawda pierwszą wizytę wspominam bardzo
        dobrze,ale przypadek znieczulicy przeżyłam na własnej skórze na
        dwóch ostatnich wizytach.Byłam tym bardzo zbylwersowana.Pani doktor
        tez nie chciał mnie zważyć i uzupełnic mi karty.Na moje pytanie
        dlaczego nie uzupełniła karty powiedziała że ja już niedługo będę
        rodzić(to było chyba w 8 miesiącu)więc to jest już nie
        potrzebne.Niestety teraz czasy sie chyba troche pogorszyły i NFZ nie
        ma pieniedzy.Ale sami lekarze mogliby być bardziej ludzcy.Oni chyba
        zapomnieli że każdą ciąże się przeżywa i mimo wszystko każda kobieta
        chciałaby czuć się wyjątkowo.Następnym razem upomnij się o
        wszystko.Zwłaszcza o kartę ciąży,bo gdzieś czytałam artykół że
        jeżeli nie zaczniesz chodzić do lekarza przed 10 tyg. ciąży to nie
        dostanie się becikowego.Udowodnić to mozna między innymi na
        podstawie karty ciąży.Nie wiem na pewno czy oni to sprawdzają ale
        tak czytałam że ta zmiana ma wejść w życie od 2009.A szkodaby było
        stracić ten 1000.
        Powodzenia na kolejnej wizycie.
    • 18_lipcowa1 Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 25.06.09, 23:37
      no tak wielkie lekcewazenie cie spotkalo
      moim zdaniem to powinien cie juz do szpitala na pelne monitorowanie
      polozyc
      smieszna jestes
      • dacard Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 26.06.09, 02:28
        Nie wiem, czy to do mnie, czy do założycielki wątku, ale nie
        rozumiem uwagi.

        Jest pewien standard postępowania z pacjęntkami w ciąży - jeżeli
        lekarz go nie spełnia, mam prawo go się domagać. I poskarżyć się
        pracodawcy na lekarza, który nie spełnia tych standardów.

        Bo jak się nikt na takie traktowanie nie skarży, to dlaczego lekarze
        mają się starać bardziej?
    • pagaa Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 26.06.09, 05:25
      ja też tak miałam na pierwszej wizycie. a, że ciąża nieplanowana, pierwsza, to
      nie miałam pojęcia jak i co powinno być za tym pierwszym razem, myślałam, że to
      norma, dopiero koleżanka w pracy zaczęła się dopytywać a ile to a jak tamto, a
      ja że nic nie wiem poza tym, że jestem w ciąży. poszłam kilka dni później do
      innego lekarza i szok,ważenie, książeczka, szereg pytań, badanie, USG, termin,
      skierowanie na badania-poprzedni nawet tego nie dałuncertain także po prostu zmieniłam
      lekarza i spokój. ale nie wiem jak to jest w kwestii czy lekarz może się zgodzić
      czy nie na bycie prowadzącym..jak mi nie chcą pomóc w jednych drzwiach, to pukam
      do następnych, zawsze się ktoś dobry znajdziewink rozumiem, że oni mają na co
      dzień masę takich kobiet w ciąży i nie tylko, babki są w euforii, a dla nich to
      nic nowego, ale faktycznie nie jest miło, jak lekarz tak zbywa pacjenta. chociaż
      lekarz tez człowiek, pamiętam jak chodziłam do endokrynologa i dostałam się do
      takiego speca nad specami-po pierwszej wizycie u niego stwioerdziłam, że co za
      gbur, nic mi nie powiedział, niemiły i w ogóle, a na drugiej wizycie był chyba
      bardziej wypoczęty, zrobił szereg badań, wszystko opowiedział, miły i kulturalnywink
      • mahti Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 26.06.09, 07:12

        ksiazeczke ciazy mialam zalozona w 11tc,a to ze jestem w ciazy potwierdzil w 5tc
        robiac usg i zrobil podstawowe badania tzn waga,cisnienie.nie widze sensu w
        zakladaniu takich ksiazeczek szybciej bo i tak malo tam miejsca,moja byla juz
        zapelniona w 37tc. u mojego lekarza wszystko jest tlumaczone na biezaco,a nawet
        zapisuje na kartce jak stosowac leki ktore przypisuje i kiedy nastepna
        wizyta.nigdy tez nie czulam sie zbywana i odpowiada na kazde chocby najglupsze
        pytanie.
        https://dziecko.haczewski.pl/suwaczek/2008/10/2/28.png
    • aleksandra1977 Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 26.06.09, 11:27
      czuję się zawiedziona. Nie dowiedziałam się kompletnie nic, oprócz
      > tego że faktycznie jestem w ciąży i że mam lekką nadżerkę.

      no to rzeczywiscie nie dowiedzialas sie kompletnie nic...
      Lekarz nie ma obowiazku zakladania karty ciazy juz na pierwszej
      wizycie. Czesto jest tak, ze robi to pod koniec I trymestru.
      Byc moze ciaza jest jeszcze na tyle wczesna, ze nie widzial sensu w
      robieniu USG.
      • pelagia_pela Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 26.06.09, 12:07
        A co mial ten lekarz jeszcze robic. Jestes w bardzo wczesnej ciazy,
        wszystko niestety moze sie zdarzyc, USG moze cos pokazac, a nie
        musi, bo za wczesnie wiec po co sie stresowac? Nie lepiej poczekac
        kilka tygodni? No ale jakby Ci dal duphastony,tone no spy i inne
        swinstwa to wtedy pewnie bylabys zadowolona, no bo wtedy to dobra
        opieka dopiero.
        Prawda jest taka ze we wczesnej ciazy malo mozna zrobic i trzeba sie
        troche uzbroic w cierpliwosc.
        • iwonag25 Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 26.06.09, 21:47
          W pierwszej ciąży trafiłam do lekarza w 6 tc. Od razu miałam
          zrobione usg (widziałam jak bije serduszko), założoną kartę
          ciąży,obliczony termin porodu, zostałam zważona, lekarz dość długo
          ze mną rozmawiał, wiele mówił o pięknym zjawisku jakim jest ciąża,
          zostałam skierowana na wszystkie badania. Czułam się faktycznie jak
          kobieta w odmiennym stanie, wyszłam od niego pełna euforii. Po tej
          wizycie natomiast czułam się jak zwykły pacjent, który przyszedł z
          chorobą. Jedyne jego pytania to kiedy miałam ostatnią miesiączkę,
          która to ciąża i na jakiej podstawie podejrzewam że jestem w ciąży.
          Ani mnie nie zważył, ani nie obliczył terminu porodu, ani w którym
          tygodniu ciąży jestem. Jestem w 7 tc (sama sobie obliczyłam), więc
          nie uważam żeby na usg było za wcześnie. No, ale widocznie mam inne,
          wyidealizowane oczekiwania i dlatego czuję się zawiedziona po tej
          wizycie.
          • aleksandra1977 Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 27.06.09, 09:58
            iwonag25 napisała:

            Jedyne jego pytania to kiedy miałam ostatnią miesiączkę,
            która to ciąża i na jakiej podstawie podejrzewam że jestem w ciąży.

            Czyli spytal o to wszystko, co jest najwazniejsze na tym etapie
            ciazy. Skoro mu podalas termin ostatniej miesiaczki, to termin
            porodu tez wyznaczyl.
        • mamik2no Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i. 27.06.09, 22:05
          A co to za lekarz, który od razu wątpi w powodzenie ciąży. Może się
          minął z powołaniem.
          Od nastawienia lekarza też bardzo dużo zależy.

          Ja się zgadzam z autorką wątku, która nie wydaje mi się, żeby
          oczekiwała leków tylko profesjonalizmu i ludzkiego traktowania.

          Jeśli ma zbyt dużo pacjentek, to niech jej nie przyjmuje, a jeśli
          się decyduje ją przyjmować, niech to robi profesjonalnie.

          Idąc Twoim tokiem rozumowania, nauczyciele też mogą odpuścić jeśli
          mają trudniejsze dziecko; położne również bo to kolejny taki sam
          przypadej i po co się starać; pediatrzy mogą się usunąć i leczyć
          dzieci skoro mieli już 5 przypadków takich samych danego dnia.

          Pewnie niech żyje chamstwo, a Wy dalej (oczywiście tylko niektóre)
          popierajcie brak poszanowania i brak profesjonalizmu.
          A może same tak pracujecie i szukacie usprawiedliwienia.

          A jak lekarz się wypali to niech idzie na urlop albo zmieni zawód
          nikt nie nakazuje mu siedzieć w przychodni. Zawsze się może zwolnić.

          I tak samo nasuwa się pytanie, czy mówinie o wystarczającej ilości
          pacjentek to uczciwość czy zwykłe usprawiedliwienie dla swego
          postępowania.
    • dziub_dziubasek Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 26.06.09, 12:45
      W obu ciązach na pierwszej wizycie byłam gdzies tak w 6tc (różni lekarze
      prowadzący)- od razu załozono mi kartę ciąży, zważono, zrobiono wywiad,
      otrzymałam skierowania na badania. Co do usg to obie lekarki zaleciły dopiero to
      genetyczne w okolicach 12tc, wczesniejsze proponowały tylko jesli "jestem
      ciekawa i niecierpliwa" i dopiero po 8tc (żebym się nie stresowała że np.
      jeszcze nie widać serduszka).
      • forumowiczka_m Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 27.06.09, 10:39
        Moja koleżanka jest w 17 tc (dowiedziała się o ciąży w 6.) i dopiero tydzień temu "lekarz prowadzący", do którego chodziła od samego początku założył jej kartę ciąży, skierował na badania, w tym usg, itd., itp. Fakt faktem, moja kumpela jest sierotą w tych sprawach - dla niej jeśli lekarz coś mówi, każe, bądź jeżeli czegoś nie robi to tak ma być. Bzdura! Na zmierzenie przezierności karkowej było już u niej za późno! Znajdą się tutaj na pewno takie, które stwierdzą, że dobrze lekarz zrobił, bo a nóż widelec by się czegoś złego dowiedziała podczas tego usg, i że to było po to, żeby "ją chronić"... Co za bezsens! Chyba po to są badania!

        Krótko mówiąc wsiadłam na swoją koleżankę i doprowadziłam do tego, że poszła do mojego lekarza. Na początku mojej ciąży (gdy się dowiedziałam byłam w 5 tc) od razu założył mi kartę, zlecił szereg badań morfologicznych, dał skierowanie na usg i podkreślił, żebym je zrobiła jak najszybciej, żeby "wszytko już na początku było ok". Wyszłam od niego bardzo zadowolona. I kolejną bzdurą jest to, że lekarze oblegani mogą być "nieludzcy bo mają za dużo pacjentek i są przemęczeni". (gdybym ja będąc w pracy nie dawała z siebie 100% moich możliwości mówiąc "że jestem przemęczona bo mam tyle na głowie" to by się już ze mną zapewne pożegnali). Poszłam właśnie do tego lekarza ponieważ cieszył się bardzo dobrą opinią. Bardzo trudno jest się do niego dostać, ale jednak jest on prawdziwym fachowcem w swojej dziedzinie. Nie zbywa pacjentek, przed jego gabinetem zawsze jest tłum ludzi, na forach czytam o nim same superlatywy, żadna dziewczyna nie poczuła się jak kretynka w ciąży z objawami paranoi. Chyba o czymś to świadczy!

        Innym przykładem może być żona mojego kolegi z pracy - poszła do ginekologa, gdy zauważyła pewne symptomy ciąży. Na drugiej wizycie, po wykonaniu wszystkich niezbędnych badań dziewczyna poprosiła o jakiekolwiek zaświadczenie o tym, że jest w ciąży (w związku z nową ustawą o becikowym). Lekarz powiedział, że nic nie słyszał o takiej zmianie i nic jej takiego nie wyda gdyż <cytuje> "Może Pani jeszcze przecież poronić" (była w 9 tc)... Dodam tylko, że karty ciąży również nie chciał założyć, gdyż powiedział, że rutynowo zakładają ją koło 15 tc. Pozostawię to bez komentarza...
        • aleksandra1977 Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 27.06.09, 11:35
          Innym przykładem może być żona mojego kolegi z pracy - poszła do
          ginekologa, gdy zauważyła pewne symptomy ciąży. Na drugiej wizycie,
          po wykonaniu wszystkich niezbędnych badań dziewczyna poprosiła o
          jakiekolwiek zaświadczenie o tym, że jest w ciąży (w związku z nową
          ustawą o becikowym). Lekarz powiedział, że nic nie słyszał o takiej
          zmianie i nic jej takiego nie wyda

          Nie musial dawac zaswiadczenia, nie musial jeszcze slyszec o tej
          zmianie dotyczacej przyznawania becikowego. Przepisy wchodza w
          zycie 1.11.2009 i beda dotyczyly tylko tych kobiet, ktorych 10.
          tydzień ciąży będzie przypadał po dniu 31 października 2009 r. I
          tylko te cięzarne będą musiała przedstawić zaświadczenia lekarskie,
          natomiast kobieta, która po 31 października 2009 r. będzie w ciąży
          dłużej niż 10 tygodni, nie będzie miała takiego obowiązku.
    • muszelka_83 Re: Jestem po pierwszej wizycie i ginekologa i... 27.06.09, 12:30
      A co ty byś dziewczyno zrobiła jakbyś np. w UK mieszkała? Niedość, że
      by ci usg przed 10-12 tc nie zrobili, to nawet lekarz by ci pod
      spódnicę nie zajrzał (przez całą ciążę)! I duphastonu ani no-spy też
      nikt ci by nie dał!
      Mam wrażenie, że niektóre kobiety w ciaży oczekują jakiegoś
      specjalnego traktowania, jakby śmiertelnie chore były i każdy pownien
      nad nimi skakać i dmuchać. L4 od dwóch kresek, kupa prochów "na
      wszelki wypadek" i rozczulamy sie nad sobą, bo ja w ciąży. Do lekarza
      prywatnie, bo co miesiąc usg przecież potrzebne jest. Oj kręci się
      biznesik, kręci, głupotą ludzką napędzany

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka