Dodaj do ulubionych

krzyk przy porodzie - po watku figgi

07.07.09, 14:25
no kurka
to parcie najgorsze
nie wiem jak przec i nie wiem jak oddychac
jak przec
no i tez moze to glupio zabrzmi ale wstydze sie krzyczec...wiadomo
ze w zyciu codziennym sie raczej nie krzyczy ale slyszalam ze
podczas skurczy to i owszem
eh, pewnie mnie zaraz wszyscy wysmiejeciesad
Obserwuj wątek
    • owca2105 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 14:41
      hehe myślałam że chodzi o chodzi o krzyk dziecka smile ale pierwszego krzyku malej
      nie pamiętamsmile

      nie wiesz jak przeć? nie musisz wiedzieć, ważne że Twoje ciało wie. Uwierz, tego
      nie da się nie umieć, bo w momencie jak przyjdzie potrzeba parcia to i tak tego
      nie zatrzymasz.
      Nie wiesz jak oddychać? ja też nie wiedziałam. Położna mówiła, żebym wymieniła
      powietrze. A na ostatnim skurczu powiedziałam jej na bezdechu że nie mogę i
      wyparłam bez powietrza. Dało się.

      Ja nie krzyczałam, wiadomo, że wydawałam z siebie jakieś dźwięki, ale to nie
      były krzyki. Inna pani rodząca w sali obok tak wrzeszczała, że myślałam, że coś
      jej złego robią. Widocznie miała inną odporność na ból więc sobie krzyczała. I
      co? I nic. Pokrzyczała i pewnie było jej lepiej.

      Przestań się wstydzić.Na porodówce dzieją się różne rzeczy, a krzyk to chyba
      najmniej krępujący jest. Ja np robiłam pod siebie i co? Miałam przestać przeć?
      Parłam aż wyparłam smile
      Wierz mi. Ciało samo rodzi i wie co ma robić. Przecież to czysta fizjologia.
      Więc pozwól mu robić co do niego w tym momencie należy, to będzie dobrze.
      Wsłuchaj się w siebie to doskonale będziesz wiedziała kiedy będzie skurcz i
      kiedy wymienić powietrze.
      A jak chcesz sobie krzyczeć to krzyczsmile Może to będzie jedyna okazja żeby sobie
      tak bezkarnie powrzeszczeć.
      Pozdrawiam.
      • sysia000inc Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 16:15
        Dokladnie tak, nie mozna bylo tego lepiej ujac. cale zycie zyjemy
        ograniczani normami (co z reszta jest dobre bo inaczej swiat by
        zwariowal wink) ale sa sytuacje, gdzie nie nalezy miec skrupulow.
        Wrzeszcz Kobieto, placz jak Ci bedzie lepiej, nawet poprzeklinaj jak
        Ci to ulzy smile. WIerz mi, pare godzin po porodzie dojdziesz do siebie
        i co najwyzej usmiechniesz sie na mysl o swoich reakcjach... W
        kazdym badz razie na porodowce - robta co chceta - byle skutki
        byly smile Powodzenia
        • sadlonik Krzyczeć trzeba !!!!! 09.07.09, 12:41

          To artykuł ze szkoły rodzenia.....

          "Część rodzących podążając za naturalnymi odruchami swojego ciała czasem ma
          potrzebę krzyczeć i warto tego odruchu nie hamować, bo jest to również forma
          oddychania, która może okazać się bardzo korzystna dla przebiegu porodu. Aby
          zrozumieć pozytywne efekty krzyku w porodzie, warto najpierw przyjrzeć się
          budowie naszego ciała. Nietrudno jest zauważyć dwie duże masy kostne na dwóch
          końcach kręgosłupa: czaszka i miednica. Ich tkanki unerwione są przez krańcowe
          gałęzie rdzenia kręgowego i pozostają ze sobą w ścisłej relacji. Wydarzenie
          porodu koncentruje naszą uwagę na miednicy i na tkankach kanału rodnego. Same
          nazwy anatomiczne tychże okolic powinny również przenieść naszą uwagę na okolice
          głowy, np. dlaczego zakończenie macicy jest nazywane nie tylko w języku polskim
          szyją lub gardłem? Może zbyt śmiałe będzie porównanie policzków do miękkich
          tkanek pochwy, ale przecież i jedne i drugie zakończone są wargami. Również
          niektóre potoczne określenia wskazują na relacje między tymi dwiema okolicami
          np. "posikać się ze śmiechu", które pokazuje, jak na rozluźnienie mięśni twarzy
          natychmiast odpowiadają mięśnie krocza.

          Krzyk otwiera drogi rodne

          Poród to akt otwierania dróg rodnych. Biorąc pod uwagę powyższą relację można
          wspomóc ten proces angażując gardło, głośnię, szczękę i usta. Na pewno nie
          będzie służyć porodowi zamykanie gardła, zaciskanie szczęki i trzymanie w
          napięciu mięśni twarzy. Jedną z form otwierania gardła jest krzyk i niewątpliwie
          da się zauważyć jego pozytywne rezultaty, widoczne chociażby w bardziej
          dynamicznym postępie porodu.

          Krzyk uwalnia napięcie

          Ból, który dotyka kobietę w porodzie, może prowadzić do napinania wszystkich
          mięśni, a w szczególności mięśni okolicy głowy, czyli do "zaciskania zębów z
          bólu". Krzyk jest częścią oddychania. Jest najpotężniejszym wydechem człowieka!
          Zakładając, że każdy wydech uwalnia nas od napięcia, bardzo duże napięcie,
          którego doświadcza kobieta w porodzie, trzeba uwalniać potężnym wydechem".

          mam nadzieje ze ten artykul rozwiał wasze wątpliwosci.... ja tam bede sie
          krzyczeć hehhehe
    • easyblue Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 14:49
      Nie wrzeszczałam, ale wystarczyło jedno parcie i dzidzia była za mnąsmile

      Bywa różnie, wiec zamartwianie się na zapas to jedynie niepotrzebny stres.
      A co do krzyku - jak masz ochotę i przynosić będzie Ci to ulgę - to wrzeczsmile I
      najlepiej, by byl przy Tobie np. mąż, bo wtedy personel bardziej się hamuje, i
      nie traktuje rodzącej jak histeryczkismile
    • mond33 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 15:32
      Myślę, że nikt Cię nie wyśmieje. Obawy bywają różne i różnych rzeczy dotyczą.
      Jeśli chodzi o oddychanie powiem szczerze, że mimo skończenia przy 1 dziecku
      szkoły rodzenia nie nauczyłam się tej techniki do samego końca. Nikt za to na
      mnie nie fukał. Krzyknąć mi się zdarzyło, a i zabluźnić (ups!), czego nie
      pamiętam, położna mi to potem opowiadała. Jeśli chodzi o parcie myślę, że sobie
      spokojnie poradzisz. Tak jak dziewczyna napisała wyżej, ciało nadaje rytm parcia
      w zasadzie automatycznie. Położna Cię w tej fazie prowadzi więc dasz radę.
    • zlotarybka_1 a ja nie mogę zrozumieć 07.07.09, 15:41
      jak można krzyczeć przy porodzie. Nie chodzi o wstyd, ja po prostu
      nie wiem jak kobiety mają w ogóle siłę się drzeć. Pamiętam mój poród
      i wrzeszczącą położnicę w sali obok, ja nie dałam rady nic mówić bo
      brakowało mi tchu. Krzyku w ogóle sobie nie wyobrażam.
      • enia17 Re: a ja nie mogę zrozumieć 07.07.09, 16:30
        dzieki babki
        chyba caly szkopku w tym ze bedzie ze mna moj facet a jakos termin
        porodu wypada w rocznice naszego poznania sie wiec, znamy sie dosc
        krotko i sila rzeczy mniej niz pary z dluzszym stazem.
        i zdaje sie ze stad wynika czesc moich obaw ze on tam bedzie.i ze
        sie po prostu bede wstydzilauncertain
        pewnie latwiej byloby mi samej z personelem, ale chce zeby byl i
        zeby widzial narodziny syna.
        wiem ze to jedno z wazniejszych doswiadczen w zyciu faceta (kobiety
        zreszta tez..)
        • lamciad Re: a ja nie mogę zrozumieć 07.07.09, 17:08
          Ja Ci moge z wlasnego doświadczenie powiedziec,że porodu nie
          zaplanujesz!!!To jest natura,fizjologia i naprawde wiele rzeczy moze
          sie na sali porodowej stać.Masz zadanie do wykonania-urodzic
          dziecko,nikt tego za Ciebie nie zrobi(chyba,że cc).Facetem się nie
          przejmuj,beda momenty,że i pewnie jakąs "kur.." w niego rzuciszsmile
          Poród to troszkę takie odarcie kobiety z kobiecości,ale co
          zrobic,takie zycie.
          Zastanowcie się oboje,czy to dobre rozwiązanie na obecność partnera
          przy porodzie.Przede wszystkim to Ty masz czuć,że chcesz,bo
          np.bedziesz się przy nim czuła bezpiecznie.Nie radze iśc za moda i
          ciaganie faceta,bo "tak teraz jest".Kobiety i z bardzo dlugim stażem
          malżenskim rodzą same.
          Osobiście chcialam rodzić z mężem,bo przy nim czuje się
          bezpiecznie.No,ale my 12 lat ze soba juz jesteśmy.A i tak chłopina
          się naogladał,że hej.Schudł z tego wszystkiego 5 kg w ten jeden
          dzien-dzien narodzin jego dzieckasmileCzasami porod przerasta nawet nas
          kobiety.
          Tobie jednak zycze,by poszlo łatwo i przyjemnie.
          • meusus Re: a ja nie mogę zrozumieć 07.07.09, 17:53
            stwierdzenie ze poród jest odarciem kobiety z kobiecośći jest chyba
            najlepszym określeniem porodu jakie kiedykolwiek słyszałam ,ja
            klełam ,piszczałam , gadałam głupoty, i chciałam popelnić
            samobójstwo ale to podczas drugiej fazy porodu podczas trzeciej
            miałam siłe tylko powiedzieć nigdy więcej dzieci,ale przy wypisie ze
            szpitala juz obiecywałam położnym że za 2,5 roku się pokarze.Ja
            rodziłóam z mężem bez niego bym niewytrzymała, ale znaliśmy się
            wtedy od 6 lat, osobiście nie wziełabym chłopaka czy partnera do
            porodu.
            • enia17 Re: a ja nie mogę zrozumieć 07.07.09, 18:25
              dlaczego chlopaka lub partnera nie wzielabys?
            • memphis90 Re: a ja nie mogę zrozumieć 11.07.09, 18:55
              > stwierdzenie ze poród jest odarciem kobiety z kobiecośći jest chyba
              > najlepszym określeniem porodu jakie kiedykolwiek słyszałam
              Dla mnie poród jest kwintesencją kobiecości smile Ale nie- seksualności
              czy erotyzmu.
      • gonia28b Re: a ja nie mogę zrozumieć 08.07.09, 11:48
        ja też nie mogłam zrozumieć dopóki sama tego nie przeżyłam.
        wydawało mi się, że będzie w miarę spokojnie, nie będę krzyczeć, bo
        nie ma o co...
        ale to co się działo w moim przypadku przerosło moje najśmielsze
        oczekiwania - przy skurczach partych darłam się jakby mnie ze skóry
        obdzierano...
        ale w dupie to miałam przeserdecznie, najważniejsze było, żeby się
        moje dziecko wreszcie urodziło.
        miałam ochotę tylko pani doktor roztrzaskać okulary na nosie, bo nie
        mogła się powstrzymać od komentarzy poniżej pasa - durna baba z
        wieloletnim doświadczeniem nie potrafiła zrozumieć co się dzieje z
        rodzącą kobietą, a sama się "chwaliła", że miała 4 razy nacinane
        krocze.
      • zoofka Re: a ja nie mogę zrozumieć 12.07.09, 22:58
        ło jezu, a ja to wogóle nie wiem złotarybka jak to kobiety nie dają
        rady nawet mówić...

        co za durny post uncertain każdy jest inny i inaczej reaguje na ból
        porodowy, naprawdę tak trudno to pojąć?
    • wakacyjna_iguana Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 18:17
      Skoro nie wiesz jak przeć itp to polecam Internetową Szkołę Rodzenia - link poniżej

      szkola-rodzenia.pieluszki.pl/register/
      Ja przy 1-szej ciąży chodziłam do normalnej Szkoły Rodzenia i tam mówili, że
      żadna kobieta po szkole rodzenia nie wrzeszczy, bo przez krzyk się tylko
      niepotrzebnie traci energię a te co krzyczą to nie współpracują zazwyczaj z
      położnymi, Jak wiesz jak oddychać to się koncentrujesz na oddechu przy parciu
      żeby wyprzeć dziecko a nie na krzyku. I to jest prawda, ja miałam trudny 16-godz
      poród i wyłam z bólu, bez zzo, ale jak przyszło parcie a ból był masakryczny to
      nie było sensu wrzeszczeć bo trzeba było współpracowac z położnymi w oddychaniu
      żeby dziecka nie udusić i wypchnąć prawidłowo, krzyk by tylko przeszkadzał.
    • figa33 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 19:13
      Śmiać na pewno nie ma się sensu. Każdy poród wygląda inaczej, niektórym wystarczą 2-3 parte i dziecko jest na świecie, inne potrzebują nawet 2 godzin i jakoś muszą sobie z tym poradzić a krzyk z całą pewnością pomaga. Myślę że z perspektywy całego porodu, u mnie to ostatnie pół godziny to i tak było super szybko. Położna kazała mi krzyczeć a ja naprawdę nie miałam oporów i darłam się ile fabryka dała. Nie wiem skąd brałam siły żeby tak głośno krzyczeć, ale słowo daję, pomaga jak cholera. Na marginesie, rodząc , w ostatniej fazie robisz masę znacznie mniej wesołych rzeczy i pewnie raczej tego możnaby się wstydzić, ale o tym dziś już nawet nie pamiętam. Miałam naprawdę super położną, bardzo dyskretną i mega cierpliwą, ona przeszła to pewnie milion razy więc nic dla niej straszne nie było. Mój M też nie wspomina niczego z zażenowaniem.
      Co do oddychania, nie martw się, położna wszystko Ci będzie mówić, kiedy oddychać, jak, kiedy przeć, a kiedy nie. A siły na pewno na to wszystko zdobędziesz, ja też krzyczałam że już nie mam siły a jednak.. smile
    • szampanna Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 20:05
      jak przeć, to będziesz wiedziała sama z siebie, o ile nie każą Ci
      przeć na rozkaz uncertain
      A co do wrzasków, to uwierz mi na słowo - ja się dowiedziałam, że
      krzyczałam... lata po porodach, od męża wink Wcześniej byłam
      przekonana, że zachowywałam się poprawnie i w miarę powściągliwie wink
      Nie jest to nic dziwnego ani poniżającego - często nawet zaleca się
      wydawanie jakichś odgłosów, żeby efektywniej przeć. Nie Ty pierwsza,
      nie ostatnia... Osobiście bardziej mnie zawstydzałby fakt
      niecenzuralnych wypowiedzi, które też sie zdarzają.
      • gabi683 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 20:22
        Nie krzyczłam bo krzyk nic nie daje a wrecz traci sie siły które sa
        potrzebne przy porodzie .Złe oddychanie prowdzi do dłuższego porodu
        wiec naprawde nie warto.
        • szampanna Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 20:37
          jak komu, gabi... ja akurat rodziłam bardzo szybko i sprawnie - i
          jakoś krzyk mi pomagał, 2 parte i po wszystkim. Zresztą obie
          pierwsze fazy tez były bardzo krótkie.
          • gabi683 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 20:48
            szampanna napisała:

            > jak komu, gabi... ja akurat rodziłam bardzo szybko i sprawnie - i
            > jakoś krzyk mi pomagał, 2 parte i po wszystkim. Zresztą obie
            > pierwsze fazy tez były bardzo krótkie.

            Srutu tutu normalnie masakra z Toba nie mów ze krzyk przyspieszył
            poród bo padne .To ze tak łatwo urodziłas to tylko sie ciesz bo
            natura dała Ci cos co niektórym kobieta nie dała.Ja swoje dziecko 4
            lata temu rodziłam bez bolu same parte przy ktorych absolutnie nie
            było potrzeby krzyku .
            • szampanna Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 20:52
              nie twierdzę, że przyspieszył - twierdzę, że akurat mnie pomógł. I
              pisałam wyżej, że w ogóle nie zdawałam sobie sprawy, że krzyczę -
              czyli full instynkt. Poza tym jako wieloródka (tak jak i ja)
              powinnaś wiedzieć, że nie ma jednego słusznego schematu zachowania
              podczas porodu - jednym pomaga to, innym co innego. Jedne krzyczą,
              inne nie. Jedne leżą, bo im dobrze - inne znieść nie mogą tej
              pozycji. I tak dalej.
            • saras-wati do gabi683 08.07.09, 10:19
              Powiem Ci, że ja byłam grzeczna i nie krzyczałam, przynajmniej nie z
              bólu. Faza III trwała u mnie krótko, bo 25 minut, ale przy ostatnim
              skurczu tak wrzasnęłam, że aż gardło sobie zdarłam. Nie był to krzyk
              bólu, tylko olbrzymiego wysiłku. Myślę, że to może pomóc - może to
              kiepski przykład, ale popatrz na sporty siłowe, jak podnoszenie
              ciężarów, gdzie w ostatniej fazie sztangista wrzeszczy albo
              tenisistki.

              Oczywiście przyznam Ci rację, że pewnie kobiety, które krzyczą przez
              kilka godzin zamiast skupić się na parciu tracą wiele energii etc.
              Tylko ja naprawdę rozróżniłabym te krzyki. Ja przy moim pojedynczym
              wrzasku parłam z całej siły przeponą, ale tak jak mówieę, to był
              ostatni skurcz.
              • gabi683 Re: do gabi683 08.07.09, 12:48
                saras-wati napisała:

                > Powiem Ci, że ja byłam grzeczna i nie krzyczałam, przynajmniej nie
                z
                > bólu. Faza III trwała u mnie krótko, bo 25 minut, ale przy
                ostatnim
                > skurczu tak wrzasnęłam, że aż gardło sobie zdarłam. Nie był to
                krzyk

                > bólu, tylko olbrzymiego wysiłku. Myślę, że to może pomóc - może to
                > kiepski przykład, ale popatrz na sporty siłowe, jak podnoszenie
                > ciężarów, gdzie w ostatniej fazie sztangista wrzeszczy albo
                > tenisistki.
                >
                > Oczywiście przyznam Ci rację, że pewnie kobiety, które krzyczą
                przez
                > kilka godzin zamiast skupić się na parciu tracą wiele energii etc.
                > Tylko ja naprawdę rozróżniłabym te krzyki. Ja przy moim
                pojedynczym
                > wrzasku parłam z całej siły przeponą, ale tak jak mówieę, to był
                > ostatni skurcz.

                Przyznam Ci racje ,bo te ostanie prte to meta i z wysiłku jest to
                normalka.Ale nie jest normalne krzyczec ,cały czas wiadomo boli ale
                nie az tak aby wydzierac sie na cały szpital.Bo to naprawde do
                niczego dobrego nie doprowadza.Nie które chyba z dziwczyn za wiele
                filmow z porodami oglądały i do tego komediiwink
    • aaagggaaa16 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 20:20
      hahahahaaaa...kochana, jak będzie Ci się chciało drzeć to się
      będziesz darła i uwierz mi, będziesz miała głęboko gdzieś co sobie
      inni pomyślą... a partych się nie bój, to już prawdziwy relax po
      drugiej fazie, no ja osobiście przy partych już nie krzyczałam tylko
      wzięłam się do roboty. a jak przeć? ciało Ci powie kiedy. a jak
      oddychać? mnie powiedziała położna, no i wtedy jej posłuchałam bo
      szybciej bywało różnie... powodzenia, nie taki diabeł straszny jak
      go malująwink))
      • vvipp Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 21:41
        Ja nie umiałam "nie przeć". Samo parło.
        • pandora81 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 21:48
          A mi położna mówiła kiedy przeć smile
          A darłam się okropnie, na zmianę z dziewczyną, która rodziła obok, potem
          leżałyśmy w 1 sali i się z tego śmiałyśmy smile Dla każdej z nas poród jest inny i
          każdej pomaga co innego. Dla mnie najgorsza faza (najbardziej bolesna), to były
          parte, a niektóre dziewczyny podobno w niej nie czują bólu. Dodam że rodziłam
          bez znieczulenia na oksytocynie. teraz pewnie też się będę drzeć i niech mi
          znowu jakaś lekarka dogada, to jej coś powiem wink
    • aszkerson Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 22:23
      Oddychać trzeba przeponowo.. wink Jak chcesz poćwiczyć, to połóż się, połóż rękę na klatce piersiowej i oddychaj tak, żeby powietrze szło w brzuch, a klatka piersiowa nie podnosiła się. Nie jest to proste, ale trening czyni mistrza. A 'sekretu dobrego parcia' nie mogę Ci zdradzić, bo praktykując to samodzielnie w domu, można zaszkodzić sobie i dziecku. I.. ja też jakoś.. Było mi obojętnie, czy robię pod siebie, czy krzyczę, czy płaczę. Chciałam mieć to za sobą smile udało się smile Tobie też się uda, choć do dziś dnia się zastanawiam, jak to możliwe?!
      • aleksandra1977 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 22:35
        Nie krzyczalam przy porodzie, choc przed zarzekalam sie, ze beda
        mnie slyszec na drugim koncu Warszawy. Bylam potwornie zmeczona i
        nie mialam na to sily. Dzieki zzo nie czulam bolu.
        Tez nie mialam pojecia, jak i kiedy przec. Zdalam sie na zaufanie do
        poloznej i to jej sluchalam. Na szczescie trafilam na taka z
        powolania, co pomaga, dokladnie mowi, co i jak i jest ogromnym
        wsparciem wtedy, gdy ogarniaja juz watpliwosci, ze kiedykolwiek
        porod sie skonczy...
        Twoj partner wcale nie musi byc przy porodzie. Nie ma takiego
        obowiazku, to Wasza decyzja. Jesli obawiasz sie jego obecnosci, to
        porozmawiaj z nim szczerze i przedstaw mu swoj punkt widzenia.
      • lamciad Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 07.07.09, 22:50
        A ja Ci jeszzce raz powtorze:zdaj się na instynkt!!!
        Ja chodziłam do szkoly rodzenia,masowalam krocze,łykałam jakiś olej
        z wiesiolka-wszystko w imię szybkiego i lekkiego porodu.
        I co,nic z tej szkoly mi sie nie przydało,bo jak mnie skurcze naszly
        po oksytocynie to nawet znieczulenie nie pomoglo,olejki i inne
        pie...ty psu na bude,bo skurcz za skurczem,a rozwarcia jak brak
        tak brak.
        20 godzin porodu,w tym 2,5 boli partych nauczylo mnie raz na
        zawsze,że zaplanowac to ja sobie moge ułozenie jajek w koszyczku
        wielkanocnym.
        Kolezankom zawsze powtarzalam:nie bój się,poród to przeciez takie
        piekne przezycie,nie ty pierwsza nie ostatnia,można sie gruntownie
        przygotować.Teraz mowię:nie planuj niczego.

        A odpowiadając na Twoje pózniejsze pytanie,czemu nie brac partnera
        do porodu-to nie tak,że nie brac.Musicie przede wszystkim oboje byc
        pewni,że chcecie.To naprawdę duże obciązenie patrzeć jak kobieta sie
        męczy i do tego trzeba być naprawdę emocjonalnie dojrzałym.I teraz
        pytanie,czy Wasz związek oparty na krotkim doświadczeniu przetrwa
        chwile,ktore tak naprawdę zapadaja w pamięci do końca życia(i te
        przyjemne i te traumatyczne niekiedy).
        Moj małzonek poplakal się jak dziecko z bezsilności,kiedy widział
        jak się męczyłam i powiedzial,że to byl dla niego najtrudniejszy
        moment.Podczas cesarki(tak zakończył się porod),zamiast cieszyć sie
        dzieckiem to drżał o moje zycie.
        Dlatego uważam,że porod rodzinny powiniem byc dobrze przemyslany i
        za zgoda obojga rodzicow.
        Nie chodzi mi tu o pierdoły typu:"a bo facet nie będzie chcial z
        Tobą seksu uprawiać,bo ciągle ten porod będzie miał przed oczami"
        błeeeeeheee,konia z rzędem temu,ktory w trakcie porodu mysli o
        kobiecie jak o obiekcie seksulanym.No chyba,ze zboczeniec jakis.
    • mondovi Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 09:19
      ja też się wstydziłam krzyczeć, ale wierz mi, że po przekroczeniu pewnej granicy
      bólu wstyd, to ostatnia rzecz, o której myslisz. zresztą położna powiedziała mi,
      żebym absolutnie nie wstydziła się niczego, co stanie się ze mną przy porodzie
      (np wymioty), bo oni już wszytsko widzieli i wiedzą dobrze, że to fizjologia.
    • wakacyjna_iguana Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 10:07
      Ja miałam parte bardzo bolesne, trawało to 50 min. ale krzyk by mi tylko
      przeszkadzał, zresztą jak krzyczeć jak się koncentrujesz na prawidłowym braniu
      oddechu????? Moim zdaniem krzyczą tylko te które nie maja pojęcia jak oddechy
      brać przy parciu.
      • saras-wati Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 10:32
        Wakacyjna-iguano, tak jak pisałam wyżej - przy prawidłowym
        oddychaniu przeponą, a raczej przy parciu tą przeponą na samym końcu
        wydałam z siebie taki wrzask, że aż zdarłam sobie gardło. Nie był to
        krzyk bólu, ale wielkiego wysiłku, w którym "wypchnęłam" całkowicie
        dziecko.

        Dodam, że dla mnie poród to(oczywiście upraszczając długą rozmowę),
        to triumf natury-biologii nad latami rozwoju poezji, kultury etc.
        Nie interesuje Cię w tym momencie savoir-vivre etc.

        Dodam, że jeżeli chcecie uniknąć np. robienia pod siebie, o którym
        piszą niektóre dziewczyny, możecie poprosić o lewatywę lub nawet
        kupić specjalną w aptece i poprosić, aby położna ją zrobiła.
        Oczywiście, jeżeli będziecie mieć na to czas - ja akurat miałam i
        polecam.
        • owca2105 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 11:24
          niestety lewatywa nie daje gwarancji, że się pod siebie nie narobi smile
          ale i tak warto ją zrobić, bo zawsze jest tego mniej a i po porodzie łatwiej,
          kiedy nie trzeba od razu iść na kibelek.
          Z resztą jak wspomniałaś, nie ma co się zastanawiać nad fizjologią tylko robić
          co trzeba.
          Ja tam nie wiem czy oddychałam przeponą czy nie, robiłam wszystko żeby w ogóle
          oddychać, a jak już wspomniałam, dziecko wyparłam na bezdechu, wydając z siebie
          właśnie jakiś nieokreślony bliżej dźwięk
          I ten dźwięk był zwieńczeniem dziełasmile

          Niech sobie każdy robi jak chce, jak ma ochotę wrzeszczeć, to niech krzyczy
          pełnym płucem, jak chce sobie rodzić w ciszy jej wybór.
          Według mnie żadna szkoła rodzenia nie nauczy rodzić do tego stopnia, żeby
          wszystko przewidzieć. Bo przebiegu porodu nie da się przewidzieć. Ważne, żeby
          rodzić tak, żeby było najdogodniej rodzącej.
          Więc jeśli krzyk pomaga to wrzeszczeć, nie zwracając uwagi na personel, którego
          już i tak nic nie zaskoczy.
    • tanoshii Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 12:04
      Ja też nie wiedziałam smile A tak mi się przynajmniej wydawało. Nie chodziłam do szkoły rodzenia, nie czytałam poradników, a jak przyszedł poród, skurcze parte, to po prostu wiedziałam co robić. Poźniej położne mnie wychwalały na całym oddziale, jak to pięknie sobie poradziłam tongue_out I faza 13h, II faza- parte- 10 minut. Trochę pokrzyczałam, ale nie przeszkadzało mi to, bo było mi wtedy wszystko jedno co się ze mną dzieje. Poza tym dla położnych i lekarzy to narmalne odgłosy smile
      • tosieuda Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 12:55
        a dla mnie ta II faza porodu, parcie odbyło się bez zadnego problemu,
        parłam jak mi kazała połozna, to bardzo pomaga moim zdaniem,
        trochę moze pokrzyczałam, ale raczej niebardzo, nie pamiętam,
        ale na pewno się o tym nie myśli w trakcie...
        było krótko, z 10 min i po wszystkim,
        znacznie gorsze było wielogodzinne oczekiwanie na 10cm rozwarcia,
        duzo bardziej bolesne i męczące uncertain
        • jaktosik Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 13:25
          Ja nie krzyczałam, ja się darłam głośniej, niż kiedykolwiek w życiu.
          I mimo że normalnie to się wstydzę to wtedy w ogóle o tym nie
          myślałam, zresztą inaczej nie potrafiłam wink. A na co dzień
          potrafisz oddychać? To w trakcie porodu tę będziesz potrafiła wink
    • milena_1 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 14:09
      W szkole rodzenia połóżna ze Św Zofii nam mówiła, że one zachęcają
      rodzące do co najmniej wydawanie z siebie dzwięków. A jeśli rodząca
      krzyczy to w ogole jest super, bo oznacza to jej rozluźnienie.
      Tłumaczyła mężczyznom, że mają się tak nie przejmować jeśli ich żona
      mocno krzyczy, bo zazwyczaj nie oznacza to że ból jest aż tak
      okropny, tylko że krzycząc jest jej łatwiej. No ale ja to na razie
      jestem tylko teoretyczką, więc już więcej nie piszę w tym zakresie wink
      • bananas.only Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 14:42
        Krzyczłam w trakcie parcia, bo ból był tak straszny. Niestety nie tylko z wysiłku.
    • dziub_dziubasek Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 19:41
      A mi połozna kazała krzyczeć- bo inaczej nie bylam w stanie oddychac podczas
      skurczu- tak potwornie bolały i były tak silne. Przekrzyczałam chyba godzinę
      czasu aż do skurczy partych- słychac mnie było na drugim końcu oddziału. Parte
      mnie nie bolały- czulam wręcz ulgę- zresztą poszło już potem sprawnie bo córkę
      urodzilam w drugim partym.
    • lidek0 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 20:28
      Parcie to dokładnie to samo jak wypróżnianie się, używasz tych
      samych mięśni i tak samo to działa dlatego często proponują
      lewatywę. U mnie samo to nie szło, nic nie zmuszało mnie do parcia,
      położna podczas skurczu kazała przeć. Oddychać uczą w szkole
      rodzenia i chociażby dlatego wato tam chodzić, bo chodzi o
      oddychanie przeponą a nie tak normalnie.
      • agaja5b Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 22:03
        A ja to zazdroszczę tym wszystkim, których parcie nie bolało, bo w moim
        przypadku przy drugim porodzie mimo ZZO druga faza to niesamowity ból. Nie
        zdziwiłabym się jakby mi ktoś powiedział że miałam w oczach obłęd. Wrażenie, że
        mnie rozerwie spowodowało,że naprawdę mimowolnie wiszczałam z bólu i ulgę
        poczułam w momencie nacięcia krocza,później już bez bóluuncertain
        • gonia28b Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 22:25
          ... a później dłuuuuugo beznadziejny ból rany po nacięciu... uncertain

          dlatego też zawsze podkreślam, że skurcze mogą boleć przeokropelnie
          i przokrutnie, ale trwa to ileś tam godzin najwyżej, pokrzyczeć
          sobie można - bo jak inaczej jeśli się nie da inaczej - ból jest
          silniejszy od kobiety....
          ale później... uncertain
          • zabulin Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 08.07.09, 22:41
            Szłam do porodu z nastawieniem, ze będę krzyczeć jak oszalała. A co
            mi tam wink
            Jednak było inaczej- krzyknęłam tylko raz i szybko pożałowałam. Ten
            krzyk kosztował mnie tyle siły, że miałam wrażenie, że straciłam te
            resztki energii kołatające się w moim ciele. Nie miałam siły
            krzyczeć tak bolało.
            Kiedyś myślałam, że najbardziej boli te, co krzyczą, dziś myślę, że
            jesli krzyczą to mają strasznie dużo siły i ich poród nie jest taki
            straszny .
            • gonia28b Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 09.07.09, 10:12
              ja akurat krzyczałam, bo TO było silniejsze ode mnie - krzyczałam
              mimowolnie, tak, że nigdy w życiu nawet nie przypuszczałam, że tak
              się DA...
    • thursday.next Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 09.07.09, 00:04
      ja nie wyobrażałam sobie jak można krzyczeć przy porodzie, przecież
      głupio i w ogóle, ja jestem cicha osóbka. Do tego mówili, żeby nie
      krzyczeć bo cala energia idzie w gwizdek.
      Przyszedł poród a ja podczas parcia darłam się w niebogłosy, sama
      nie wiem do tej pory jak ten krzyk się wydobywał, nie potrafiłam nie
      krzyczeć smile
      • enia17 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 09.07.09, 09:47
        o czizys krajst slabo misad((((((((((((((
    • karol_bia Personel nie lubi, ale bądźcie chytre! 09.07.09, 11:17
      W szkołach rodzenia powiedzą żeby nie krzyczeć, bo tak naprawdę
      przecież to przeszkadza w pracy położnym i niesie się po całym
      szpitalu.
      Prawda jest taka że jak trochę pokrzyczycie, dostaniecie szybciej
      znieczulenie czy oksytocynę, a i miejsce na porodówce szybciej się
      znajdzie gdyby był z tym problem.

      Oto morał: trzeba wiedzieć jak i kiedy krzyczeć, a czasami nie ma
      innego wyjścia.
    • enia17 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 09.07.09, 12:02
      ja to bym chciala jakos tak ladnie i kulturalnie urodzic a nie ja
      jakis dziki zwierz!crying
      • lamciad Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 09.07.09, 13:04
        enia17 napisała:

        > ja to bym chciala jakos tak ladnie i kulturalnie urodzic a nie ja
        > jakis dziki zwierz!crying

        He he,widac,że to Twoj pierwszy poród będziesmile
        Chcesz ładnie,kulturalnie i w makijażu to zrob sobie cesarkę.Poród
        naturalny,jak sama nazwa wskazuje to NATURA,której jeszcze nikt nie
        przewidział.
        Ale życze Ci bys miała lekki i przyjemny poród,takie też znam.
        Da się bez krzyku i innych fizjologicznych odruchów,można i w
        godzine urodzić,więc korzystaj jeszcze z tego,że pomarzyc każdy
        może.A niektorzy maja to szczęście,że marzenia im się spełniają.
        • enia17 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 09.07.09, 13:22
          zeby chociaz po tej calej okropnej ciazy, rzyganiu, wiecznym
          zatwardzeniu i zachowywaniu sie jak niepoczytalana - mozna bylo
          zamowic lekki porod.
          lekka ciaza ciezki porod
          ciezka ciaza lekki porod.

          zbieram podpisy pod moja petycja.


          i chyba sama sie wybiore rodzic jak mam sie tak drzecuncertain
    • smerfetka8801 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 09.07.09, 12:07
      zanim nie pójdziesz rodzić to żadna szkoła rodzenia tak naprawdę nie uświadomi
      ci w pełni jak to jest przeć jak to boli itd.
      na porodówce nie am miejsca na wstyd-jest zadanie do wykonania.rodzisz i
      już-słuchasz położnej i własnego ciała i jakoś to idzie smile a jak przesz to nie
      bardzo jest jak krzyczeć tongue_out filmy wprowadzają w błąd to jest raczej głośne
      stękanie big_grin pokrzyczeć można na rozwierających jak się czuje potrzebę tongue_out
    • sadlonik Krzyczeć trzeba !!!!! 09.07.09, 12:39
      To artykuł ze szkoły rodzenia.....

      "Część rodzących podążając za naturalnymi odruchami swojego ciała czasem ma
      potrzebę krzyczeć i warto tego odruchu nie hamować, bo jest to również forma
      oddychania, która może okazać się bardzo korzystna dla przebiegu porodu. Aby
      zrozumieć pozytywne efekty krzyku w porodzie, warto najpierw przyjrzeć się
      budowie naszego ciała. Nietrudno jest zauważyć dwie duże masy kostne na dwóch
      końcach kręgosłupa: czaszka i miednica. Ich tkanki unerwione są przez krańcowe
      gałęzie rdzenia kręgowego i pozostają ze sobą w ścisłej relacji. Wydarzenie
      porodu koncentruje naszą uwagę na miednicy i na tkankach kanału rodnego. Same
      nazwy anatomiczne tychże okolic powinny również przenieść naszą uwagę na okolice
      głowy, np. dlaczego zakończenie macicy jest nazywane nie tylko w języku polskim
      szyją lub gardłem? Może zbyt śmiałe będzie porównanie policzków do miękkich
      tkanek pochwy, ale przecież i jedne i drugie zakończone są wargami. Również
      niektóre potoczne określenia wskazują na relacje między tymi dwiema okolicami
      np. "posikać się ze śmiechu", które pokazuje, jak na rozluźnienie mięśni twarzy
      natychmiast odpowiadają mięśnie krocza.

      Krzyk otwiera drogi rodne

      Poród to akt otwierania dróg rodnych. Biorąc pod uwagę powyższą relację można
      wspomóc ten proces angażując gardło, głośnię, szczękę i usta. Na pewno nie
      będzie służyć porodowi zamykanie gardła, zaciskanie szczęki i trzymanie w
      napięciu mięśni twarzy. Jedną z form otwierania gardła jest krzyk i niewątpliwie
      da się zauważyć jego pozytywne rezultaty, widoczne chociażby w bardziej
      dynamicznym postępie porodu.

      Krzyk uwalnia napięcie

      Ból, który dotyka kobietę w porodzie, może prowadzić do napinania wszystkich
      mięśni, a w szczególności mięśni okolicy głowy, czyli do "zaciskania zębów z
      bólu". Krzyk jest częścią oddychania. Jest najpotężniejszym wydechem człowieka!
      Zakładając, że każdy wydech uwalnia nas od napięcia, bardzo duże napięcie,
      którego doświadcza kobieta w porodzie, trzeba uwalniać potężnym wydechem".

      mam nadzieje ze ten artykul rozwiał wasze wątpliwosci.... ja tam bede sie
      krzyczeć hehhehe
      • zabcia35 Wspomnienie... 09.07.09, 15:43
        Pamietam jak dzis kiedy kilka lat temu na trakcie porodowym
        oczekiwałam na rozwiązanie.
        I nagle usłyszałam przeszywający krzyk rodzącej własnie
        kobiety.Chwile potem usłyszałam płacz noworodka.
        Na wspomnienie o tym jeszcze dzis mam taką samą gesią skórke na
        całym ciele.
        To było dla mnie wielkie przezycie.Po prostu niesamowite.
        Nie bój sie krzyku jesli nawet nie zapanujesz nad nim. Nikogo to nie
        zdziwi, nikogo nie rozsmieszy, predzej tak jak ze mnie wycisnie łze
        wzruszenia,ze własnie oto pojawia sie na swiecie CZŁOWIEK...
    • enia17 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 09.07.09, 16:34
      ze tak powiem nie wzrusza mnie to, chyba mam jakis defekt.
      szkoda ze jakos o tym wszystkim nie myslalam jak robilismy malego bo
      teraz czasem chcialabym cofnac czas.
      przeraza mnie porod i nie moge przestac o nim myslec
      przeraza mnie wychowanie tego malego czlowieka ktorego zrobilsmysad(

      ciekawe czy maly czuje moje nastawienie i tez mu smutno
    • magdabdg Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 10.07.09, 14:31

      Ja sobie nie wyobrazalam,ze bede krzyczec... Ale wyszlo inaczej xD darłam sie ze
      mnie w calym miescie slyszeli i jeszcze lekarka mi dowalila,ze w niczym mi to
      nie pomoze
    • memphis90 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 11.07.09, 18:51
      SSpokojnie, skurcze parte są niezależne od woli, nie musisz nic
      umiecwink Ważne tylko, żeby się nie krępować, nie bać przeć (niektóre
      kobitki boją się, że wyprą stolec zamiast dziecka, spinają się i cała
      para "idzie w gwizdek). Krzyk nie jest w żadnym razie obowiązkowy -
      lepiej jest wstrzymac oddech, nie tracić niepotrzebnie energii. Ja nie
      krzyczałam w ogóle, parcie natomiast zupełnie nie bolało i bylo
      najprzyjemniejszą częścią całej tej imprezysmile
      • mexxi2 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 11.07.09, 20:19
        a jak personel szpitala reaguje na krzyki w dobie rodzić po ludzku?
        pytam bo moja mam opowiadała, że jak dziewczyna obok rodziła i
        krzyczała to położna uciszała ją tymi słowy: "zamknij mor.. i czego
        się tak drzesz"
        • figa33 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 12.07.09, 11:04
          mexxi2 napisała:

          > a jak personel szpitala reaguje na krzyki w dobie rodzić po ludzku?
          > pytam bo moja mam opowiadała, że jak dziewczyna obok rodziła i
          > krzyczała to położna uciszała ją tymi słowy: "zamknij mor.. i czego
          > się tak drzesz"

          No ślicznie.. Moja położna wręcz przeciwnie, kazała mi cały czas krzyczeć, nawet lekarz pytał, czy to na pewno potrzebne i czy się za bardzo tym krzykiem nie męczę, ale położna uznała, że skoro pomaga to mam się drzeć jak najgłośniej potrafię smile
    • lilabe1 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 11.07.09, 22:20
      Bolało jak cholera do tego stopnia iż dziwiłam się że świat jescze
      istnieje i chce się kobietom rodzić. Pomyślałam sobie - nigdy więcej.
      Tak więc okropnie bolało ale nie krzyczałam więc chyba można się
      opanować .
      • lukrecja34 Re: krzyk przy porodzie - po watku figgi 12.07.09, 14:28
        nie-nie zawsze można się opanować..podczas mojego pierwszego,bardzo szybkiego i
        ogólnie lekkiego porodu miałam takie bóle rozwierające,że gryzłam podłogę i
        wyłam na całą porodówkę..ból był silniejszy niż cokolwiek innego i po prostu sam
        wyrywał mi się z piersi-samo się krzyczało-to było nie do opanowania..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka