Mój mąż powiedział w tę przełomową noc, że w tym roku chciałby juz mnie
wiedzieć z wielkim brzuchem. Dla mnie żadna nowość - w zeszłym roku też
chciał. Jednak tym razem obiecał, że będzie ciążę i poród znosił ze mną.
Dlatego, jak tylko dowiemy się o ciąży, rzuci palenie, odstawi wszelki
alkohol, zero imprez beze mnie, uzbieramy na poród choćby i kilka tysiecy
złotych by mieć najlepszą salę, najlepszą położną itd. Mało tego - będzie
koło mnie skakał jak koło jajka przez całe 9 miesięcy i jeszcze kilka po
porodzie, bylebym już była w tej ciązy

)). Dla mnie to nic innego, jak
czyste przekupstwo, ale podobała mi się ta Sylwestrowa deklaracja. Znając
jego silny chrakter, sądzę, że słowa dotrzyma, zwłaszcza, ze wie jak
panicznie boję się ciąży i porodu. Czy Wasi mężowie byli, badź są zdolni do
takich poświęceń?