neiti89
18.01.15, 12:45
Zacznę od tego, że w moich latach szczenięcych, powiedzmy podstawówka/gimnazjum, królowały dzwony. Miałam kiedyś parę spodni o tak szerokiej nogawce, że wyrżnęłam się o nie na środku przejścia dla pieszych :P
Teraz jak chodzę po sklepach mam problem, żeby znaleźć spodnie z nogawką, która nie będzie się zwężała, a co dopiero choćby odrobinę rozchodziła. W sieciówkach dostaję tylko delirki, jak biorę do ręki portki i mam problem, żeby wsunąć w nogawkę dłoń, a tam ma przejść stopa...
W "lepszych" sklepach jest różnie, ale przewaga rurkowatych spodni jest po prostu miażdżąca. I na nic tłumaczenie ekspedientce, że przy moich biodrach rurki są niedopuszczalne, bo zupełnie mi się proporcja zaburza. Zwykle słyszę, że tak się teraz nosi albo, że nic innego im nie dowożą. Trudno winić mi jakąś biedną Anię, która dorabia sobie do studiów pracując w sklepie, że dany producent nie produkuje spodni jakie mi się wymyśliły, ale to zaczyna być mocno frustrujące.
Moda na rurki trwa, trwa i coś nie chce przejść. Jak przezimować ten okres? W co się odziać? Rzucenie spodni w kąt i przejście na spódnice/sukienki raczej nie wchodzi w grę (nie ma rajstop, w których byłoby mi ciepło, a kupowałam już nawet 600tki....), ale chodzenie w rurkach... Ani nie lubię, ani nie wyglądam.
Gdzie, drogie Lobby, mogę kupić spodnie o nogawce choćby prostej, które mnie nie zrujnują? Czasami przeraża mnie, jak czytam wątki i widzę, na jakie rzeczy stać większość z Was; mnie niestety nie bardzo, para portek to może być maksymalnie 150 zł, a i tak zwykle odziewałam się w osiedlowym sklepie, gdzie każda para jest za 80 (teraz niestety też same rurki....).