Witam

Zakładam oddzielny wątek, bo wiele fajnych osób interesuje się, jak poszła mi
pierwsza wizyta u ginekologa.
Stresowałam, się lecz niepotrzebnie. Pan doktor bardzo sympatyczny, rzeczowy i
spokojny

Zrobił badanie, pobrał cytologię, dał skierowanie na badanie krwi i
moczu. Następna wizyta za 2 tyg. i wtedy dostanę kartę ciążową

Najbardziej przeżyłam USG "dowcipne", gdy doktor z uśmiechem oznajmił: "mamy
go"

Mój skarb ma nieco ponad 1 cm, a jego wiek komputer określił na 4 tyg. i 6
dni (jutro stuknie 5 tydzień!). Byłam zaskoczona tym obliczeniem, bo... wyszło, że
zapłodnienie nastąpiło w 10 dniu cyklu! Przy 28-29 dniach cyklu! Jeżeli komputer
dobrze obliczył, to jednak natura bywa nieprzewidywalna.
Mam fotkę mojej fasolki na USG, właściwie to prawie nic nie widać oprócz ciemnej
podłużnej plamki
Komputer wyliczył też prawdopodobne rozwiązanie na 17 listopada. I tu kolejne
zaskoczenie, bo gdy liczyłam na internetowym kalkulatorze to wyszło na 10-tego.
Trochę tego nie rozumiem.
Dziekuję wszystkim za wsparcie i miłe słowa a propos pierwszej wizyty.
Jestem już spokojna, to prawda, że gdy się zobaczy fasolkę na USG, to w końcu to
staje się realne.
Pozdrawiam. Atlantis