dnia 12.10 przyszla na swiat Gaja. Ciąże prowadzona mialam na Karowej-jednak
tam odmowiono mi przyjecia, ze wzgledu na to ,ze istnialo podejrzenie-
zaznaczam-podejrzenie, ze moja corka ma VDS-mala dziurke w przegordzie
miedzykomorowej, ktora zostala jeszcze na karowej wykluczona. Traliam na
żelazną:UWAGA!
miesjca tam byly-nawet mi bezczelnie powiedziano, ze mialam szczęscie,
zrobiono mi KTG-przez 40 minut, potem trzymano mnie tam kolejna godzine- w
poczekalni(wodu odeszly mi 15 godzin wczesniej!!!) natepnie WYWALONO, pod
pretekstem tego nieszczesnego VDS. Odeslano na Czerniakowską-GDZIE RZEKOMO
MIAL BYC ODZIAL KARDILOGII-(CO JEST BZDURA-tam takiego odzialu NIE MA i
WSZYSTKIE Z ZELZNEJ TAM ODYSLAJĄ, gdy nie chca ich przyjac, mowiac im, ze tam
jedynie sa miesjca). KTG nie zostalo mi oddane-okazlo sie,ze nikomu nie dają
SWOJWGO KTG do innych szpitali-dlaczego?! nie wiem
gdy przypomnialam o tym badaniu lekarze z zelaznej oddala mi je, nastepnie-za
moimi plecami wyjęła..
dodam ,ze tego samego dnia o godzinie 19 mialam wręczyc 1500zł poloznej 'za
miejsce na zelznaj i jej opieke' - do transakcji nie doszlo, bo tak jak
powiedzialam-szczęsliwie porod zaczal sie wczesniej....
jak jest na czerniakowskiej?
uniknelam naciecia krocza- jestem pierworodka
znieczulenie bylo darmowe- mialam wskzania
porod byl rodzinny: zaplacilam 500zl.
lekarki nie byly mile: blagalam zeby nie wsadzaly tych swoich paluchow we
mnie- bo bolało gorzej niz same skurcze, protestowaly tez przy nacieciu
krocza-ale sie uparlam
do tego jedna z nich, nie chciala podac mi znieczulenia, patrzac mi na twarz
mowila; ze za malo mnie boli, wydawala tez kretynskie opinie o moim stosunku
do dziecka-po porodzie nie chcialam go wziasc na rece, bo bylam przerazona-na
co na naciskala(koszmar), skomnetowala tez moj mlody wiek-20l.
opieka poporodwaa- jesli chodzi o badania, pomoc przy dziecku-wzorowa. Caly
czas, ktos sie interesowal, pytal, radzil, az sie dziiwalam, ze tak mozna.
Byly studentki, polozne, pielegniarki, lakarki.
Minusem bylo to, ze nie chcieli dokarmiac dzieci: wiele matek mialo problem z
naturalnym karmieniem, a dzieci po prostu wyly nocami i dniami z glodu, nikt
sie jednak nie ugiął i dalej kazali przystawiac do piersi...
Gaja jest dzieckiem ladnym, zdorowym, grzecznym, wyrozumiailym
porod nie byl bolesny: pekalam samoistnie i bylo to dla mnie duza ugla
szybko docohdze do siebie
skurcze czesto porownuje sie do bolu misieaczkowego; a to troxche fikcja-bo
skurcze rozszadzaly mi biodra, a bolu brzucha nie czulam
nie potrafie nic napisac o swooim cierpieniu, bo tak bolalo, ze nie pamietam
i wszystkim mowie, ze nie bolalo
kobiety krzycza straszne rzeczy przy porodzie, teraz wiem dlaczego...
i nie wazne czy sie rodzi sie pierwszy raz czy kolejny: boli zawsze boli,
patrzac na starsze matki, rodzace po raz 2,3 bylo to widac.
im starsza tym gorzej, dluzej i bolesniej przeywala porod
mlode znosza to o niebo lepiej
tak mi sie wydaje
mam to za soba
a Gaja jest za moimi plecami