izunia32
03.09.05, 16:31
Witam,moje dziecko(3-latka)dopiero zaczęło chodzić do przedszkola,a ja biję
się z myślami co robić? I-dnia dobiło mnie to,że panie wydawały maluchy
każdemu kto tylko podał nazwisko dziecka-bez jakiegokolwiek sprawdzenia,kto
zabiera dziecko(chociaż dzień wcześniej-na zebraniu oddawaliśmy formularze z
upoważnieniami).Jak zapytałam dlaczego nie sprawdzają personaliów-odparły,że
sprawdzają jak dziecko nie chce z ową osobą pójść...Tylko,że chaos i tłum był
taki(zresztą następnego dnia też-i myślę,że tak będzie zawsze),że nie można
było się dopchać po dziecko,a pani przyprowadzając małą nawet nie
zainteresowała się komu ją daje tylko pędziła po następne dziecko.Moje
dziecko stało oszołomione w tym tłumie i nawet nie patrzyło komu daje rączkę
(pomijam,że niestety mała jest bardzo towarzyska i praktycznie-niestety
pójdzie z każdym).Następnego dnia pani-szatniarka przyprowadziła mi dziecko
bez kapci i musiałam się prosić,żeby wejśc i ich poszukać.Kolejny problem to
to,że moje dziecko nie umie pić bez ustnika(oprócz tego,że się cała oblewa to
się bardzo krztusi)więc chciałam zostawić jej kubeczek z ustnikiem-na co
dyrektorka stwierdziła,że zapłaci karę jak przyjdzie sanepid.Inne
niespodzianki to:dziecko miało cały tyłek brudny po kupie i oczywiście majtki
(panie zapewniały,że pomagają)chociaż zostawiłam jeszcze oprócz papieru także
nawilżone chusteczki,no i to co mnie najbardziej zastanawia,to-dziecko
dzienne przychodzi z jakimś sińcem lub guzem na głowie i mówi,że uderzyła się
i długo płakała,a panie twierdzą,że nie...Trochę inaczej sobie to wszystko
wyobrażałam,myślałam,że pani przyprowadzając dziecko powie jak minął dzień
itd.a tu nawet problem,żeby wejśc z maluchem do szatni i pomóc przebrać
buciki.Sorki za długi tekst,ale nie wiem co robić.Proszę napiszcie co o tym
sądzicie???.Być może jestem przewrażliwiona i w państwowych przedszkolach to
norma.Pozdrawiam.